PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: Szara Sowa
2019-07-14, 13:07
Sherlock Holmes
Autor Wiadomość
Stefanek 
Fanatyk Samochodzika


Dołączył: 22 Cze 2012
Posty: 1079
Wysłany: 2012-09-16, 23:39:04   

:)
Ostatnio zmieniony przez Stefanek 2012-11-02, 01:55, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
John Dee 
Moderator
Epicuri de grege porcus



Pomógł: 107 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 13525
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2019-07-12, 21:36:43   Doyle, Arthur Conan / Sherlock Holmes

Arthur Conan Doyle / Sherlock Holmes

Studium w szkarłacie (1887 r.)
https://pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=405491#405491
Ostatnio zmieniony przez John Dee 2019-07-13, 09:37, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
John Dee 
Moderator
Epicuri de grege porcus



Pomógł: 107 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 13525
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2019-07-12, 21:53:47   

Arthur Conan Doyle, “Studium w szkarłacie” (1887 r.)



– Wspaniałe! – zawołałem. – Ludzie muszą się dowiedzieć o pańskiej zasłudze. Powinien pan opublikować sprawozdanie. Jeśli pan nie chce, ja to uczynię.

Książka “Studium w szkarłacie” może oczywiście poszczycić się tym, że zapoczątkowała cały cykl o najsłynniejszym detektywie świata, ale czy jest ponadto również dobrym kryminałem? Jest doskonale napisana, co do tego nie może być wątpliwości. Weźmy na przykład jej początek, gdzie doktor Watson relacjonuje swoje życie do chwili, gdy poznaje Sherlocka Holmesa. W ogólnych zarysach tylko, czysto, zwięźle, a jednak ujmująco opisuje swoją karierę zawodową jako lekarz w mundurze, opowiada o Afganistanie, o bitwie pod Maiwand, w której został ciężko ranny (co oznacza że miał szczęście, bo poległo w niej prawie tysiąc żołnierzy Armii Imperialnej), co czyni go rekonwalescentem żyjącym w Londynie ze skromnego zasiłku wojskowego i szukającym kogoś, z kim mógłby dzielić mieszkanie, a co ważniejsze, czynsz. Cokolwiek nie powie się o tej pierwszej jego zagadce, styl autor miał już dopracowany i gotowy na przyszłe wyzwania.

Również postać Sherlocka Holmesa jest już bardzo wyraźnie nakreślona, do jego finałowego wizerunku brakuje jej zaledwie kilku ekscentryzmów, które dodane zostały w późniejszych opowiadaniach.

A sama zagadka, jak ją należy ocenić? Moim zdaniem jest dość dobra, w tym sensie jednak, że można by z nie zrobić doskonałe opowiadanie, jakich autor w swoim dorobku miał 56. Ciężaru powieści unieść jednak nie potrafi. To zapewne dlatego powieść poszerzona została o wspomniany już zarys biograficzny o Watsonie oraz bardzo obszerne sprawozdanie wydarzeń z Ameryki, które wyjaśnia motyw zbrodni popełnionych znacznie później w Londynie. Niestety nigdy nie lubiłem tego przydługiego ekskursu i nadal go nie cierpię: mormoni przedstawieni są w nim jako diaboliczna sekta ludzi na wskroś nikczemnych, a opis Dzikiego Zachodu Stanów Zjednoczonych narzuca podejrzenie, że stopa autora tej części świata nigdy nie dotknęła. Ale to tylko moje bardzo subiektywne wrażenie, ponadto muszę przyznać, że i ta część książki napisana jest oczywiście nieskazitelnym piórem.

Sprawa zamordowanego Amerykanina Enocha J. Drebber jest bardzo ciekawa, bo jeśli został otruty jak twierdzi Sherlock, skąd wzięły się ślady krwi widoczne obok jego zwłok? A kto i dlaczego zabił później również jego sekretarza Stangersona? No i co oznacza słowo “Rache” nakreślone krwią na ścianie? Sherlock wyjaśnia, że to “zemsta” po niemiecku - Anglicy przypuszczam nieznający niemieckiego wypowiedzą to w ten sposób: “rasz”. Albo “Rejczl”. ;-)

Co do przekładu to nie pragnę wydawać pochopnych sądów, bo wersję polską przekartkowałem tylko powierzchownie, z ciekawości, ale mam wrażenie, że czy to z pośpiechu, czy niekompetencji, stworzony został drogą najmniejszego oporu: “that I must either leave the metropolis and rusticate somewhere in the country” - “porzucić stolicę i wynieść się na wieś; “I am the most incurably lazy devil that ever stood in shoe leather” - “Chyba nie było na świecie większego lenia ode mnie”. Au! :/

W sumie jednak “Studium w szkarłacie” jest lektura bardzo wdzięczną i wciągającą, która przekonuje pod każdym niemal względem. Odłożyłem ja z rąk z błogim zachwytem i już się cieszę na następną przygodę Holmesa i Watsona. :)
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 49 razy
Wiek: 58
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 10118
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-07-14, 11:42:35   

Akurat wczoraj wieczorem obejrzałem sobie po raz...hmm.. "Studium w różu" (" A study in pink") w zaktualizowanej wersji SH i jak zawsze miałem dużo zabawy.

Ale gdyby zrobić plebiscyt na najbardziej samochodzikowe dzieło o Sherlocku Holmesie, to bym jednak głosował na opowiadanie "Rytuał rodu Musgrave'ów" :) .
_________________
Z 24
 
 
John Dee 
Moderator
Epicuri de grege porcus



Pomógł: 107 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 13525
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2019-07-14, 20:29:25   

Z24 napisał/a:
Ale gdyby zrobić plebiscyt na najbardziej samochodzikowe dzieło o Sherlocku Holmesie, to bym jednak głosował na opowiadanie "Rytuał rodu Musgrave'ów" :) .
Nad tym nigdy się jeszcze nie zastanawiałem. Z całą pewnością jest to jedno z najlepszych opowiadań Doyle’a.
 
 
John Dee 
Moderator
Epicuri de grege porcus



Pomógł: 107 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 13525
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2019-07-25, 08:43:49   

Arthur Conan Doyle - “Znak czterech” (1890 r.)



I begin to suspect that this matter may turn out to be much deeper and more subtle than I at first supposed.”


Do mieszkania przy ulicy Baker Street 221b przybywa młoda kobieta prosząca Sherlocka Holmesa o pomoc. Jej ojciec kapitan Morstan zniknął przed kilku laty bez śladu; nieco później zaczęła co roku nie wiedząc od kogo otrzymywać piękną, kosztowną perłę. Tego zaś dnia jej anonimowy dobroczyńca zaproponował jej listownie spotkanie: “„Proszę być dzisiaj o siódmej wieczorem pod trzecią kolumną licząc od lewej strony, przed Lyceum Theatre. Jeżeli pani brak zaufania, proszę przyprowadzić dwóch przyjaciół. Jest pani osobą pokrzywdzoną i sprawiedliwości powinno stać się zadość.” Cała trójka dochodzi do porozumienia, że Mary Morstan na spotkanie pójdzie pod opieką detektywa oraz doktora Watsona, któremu panienka “wpadła w oko”.

Autor listu nazywa się Thaddeus Sholto; jego ojciec major Sholto i ojciec panny Morstan służyli kiedyś w tej samej jednostce w Indiach i na Wyspach Andamańskich, byli przyjaciółmi. Wspólnie weszli w posiadanie skarbu, który major Sholto przetransportował do Anglii i, wiedziony chciwością, zachował dla siebie. Gdy w jego domu pojawił się kapitan Morstan domagając się swojego udziału, wybuchła kłótnia, w trakcie której Morstan zmarł na zawał serca. Z obawy przed oskarżeniem o zabójstwo major pozbył się jego zwłok, skarb zaś ukrył w jemu tylko znanym miejscu. Nie zaznał jednak spokoju; żył cały czas w strachu, zaś szczególnie podejrzliwy był wobec jednonogich mężczyzn noszących drewniane protezy.
W dniu śmierci majora Sholto ktoś przetrząsnął jego pokoje, a obok zwłok zostawił bilecik zawierający słowa “Znak czterech”.

Thaddeus dowiedziawszy się od konającego ojca o losie osieroconej panny Morstan nalegał, by odnaleźć skarb i oddać jej to, co się jej należy, jednak jego brat Bartholomeus, chciwy jak ich ojciec, nie chciał nic o tym słyszeć. I tak Thaddeus na własną rękę począł wspomagać młodą kobietę wspomnianymi perłami.

Przed kilkoma dniami Bartholomeus wreszcie odnalazł skarb, który znajdował się w tajnym pomieszczeniu na strychu odziedziczonego po ojcu domu. Gdy Thaddeus i trójka jego gości składa mu wizytę, zastają Bartholomeusa martwego, zabitego zatrutą strzałką, jakich używa się strzelając z dmuchawki.



Skrzynka ze skarbem zniknęła, a na jej miejscu widnieje, jak można się domyślić, kartka z napisem “Znak czterech”.

Rozpoczyna się podwójne śledztwo, te Sherlocka i oficjalne, prowadzone przez inspektora Athelneya Jonesa. Trop, którym podąża Sherlock prowadzi go do brzegu Tamizy. Należy odnaleźć motorówkę, którą morderca umknął wraz ze skarbem, schwytać go i poddać przesłuchaniu. Wyjaśnienia dramatycznych wydarzeń, o tym detektyw jest przekonany, należy szukać nie tyle w Londynie, ile na drugim krańcu świata, w Indiach i na Wyspach Andamańskich.




"Studium w szkarłacie” swego czasu nie zrobiło zbyt wielkiego wrażenia, dopiero “Znak czterech” trzy lata później uczynił z Sherlocka Holmesa ową legendarną postać, którą pozostał po dziś dzień. Książka, choć przypomina mocno “Studium”, jest pod każdym względem doskonalsza, posiada bezbłędną strukturę i jest napisana pięknym, żywym językiem; do równie ciekawej zagadki co w poprzedniej powieści autor dorzucił kilka nowych przypraw: uzależnienie Sherlocka od kokainy (the seven-per-cent solution), pani Hudson w swojej typowej roli i wątek miłosny między Watsonem a Mary Morstan.

Jest się i z czego pośmiać, np. gdy Watson udający się na schadzkę z Mary słyszy od Sherlocka “Lepiej nie mówić jej za wiele. Nigdy nie należy całkowicie ufać kobietom, nawet najlepszym”, albo gdy po odkryciu strzałki w zwłokach Bartholomeusa Holmes napomina o ludożercach używających często tego rodzaju broń i kończy słowami: “Gdyby temu typowi pozostawiono zupełną swobodę działania, ta historia mogłaby przyjąć jeszcze straszniejszy obrót.”

Jak wspomniałem, autor zachwycił mnie zarówno swoją w jej pozornej prostocie piękną prozą, jak i zdolnościami technicznymi; mniej więcej w połowie książki przykładowo Watson układa sobie w głowie raz jeszcze wszystkie wydarzenia ostatnich godzinach, niby to dla siebie, w rzeczywistości jednak kreując dla czytelnika coś w rodzaju dotychczasowego podsumowania. Tylko bardzo doświadczeni autorzy stosują tę metodę, zaobserwowałem.

“Znak czterech” również dlatego jest książką tak ciekawą, bo zawiera mnóstwo interesujących faktów, myśli pobocznych etc. Dowiadujemy się przykładowo, że wywołane stężeniem pośmiertnym wykrzywienie twarzy zwano “risus sardonicus”; Doyle aż dwukrotnie przytacza niemieckie cytaty Goethego (“”Schade, daß die Natur nur einen Mensch aus dir schuf, denn zum würdigen Mann war und zum Schelmen der Stoff.”; ”Wir sind gewohnt, dass die Menschen verhöhnen, was sie nicht verstehen.” — Goethe zawsze wyraża się jędrnie…”), oraz wspomina dalszego niemieckiego autora Jean Paula (“—Jak się posuwa twoja praca nad Jean Paulem? — Nie najgorzej. Dobrnąłem do niego przez Carlyle’a. — To tak, jak by ktoś szedł w górę strumyka aż do jeziora, z którego wypływa…”) Czyżby autor Sherlocka Holmesa był aż takim germanofilem?

Jeśli ktoś czytał moją recenzję “Studium w szkarłacie” wie, że zawarta tam retrospekcja wydarzeń z przeszłości mi się nie spodobała; w “Znaku czterech” mamy ją ponownie, i tym razem jest bezbłędna, odważyłbym się nawet na stwierdzenie, że to najciekawsza część książki!

Wszystko razem składa się na powieść niemal doskonałą, którą przeczytałem jednym tchem.
Ostatnio zmieniony przez John Dee 2019-07-25, 18:32, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
bans 
Uwielbia Samochodzika


Pomógł: 7 razy
Dołączył: 18 Lut 2009
Posty: 805
Skąd: okolice Pszczyny
Wysłany: 2019-07-25, 16:07:54   

Każdy kto ze zrozumieniem czytał pierwsze opowiadania o Holmesie widzi że nie były to żadne opowiadania kryminalne we współczesnym znaczeniu. One tylko pokazywały jak Holmes dedukuje - zupełnie nieważne było "kto zabił" tylko "jak Holmes na to wpadł".

Z czasem te opowiadania zaczęły być popularne i Sherlock Holmes po latach zamienił się w symbol popkultury, obecnie większość ludzi nie zna w ogóle oryginalnych opowiadań a informacje o Sherlocku czerpie z często idiotycznych filmów...

Podobnie stało się z "Trzema muszkieterami" - oryginał nie ma zbyt wiele wspólnego z ekranizacjami stworzonymi dla ćwierćmózgów, którzy książką by się znudzili i trzeba im było fabułę sprowadzić do "odzyskania spinek" i kopania się po tyłkach...
_________________
„Wezwijcie, Janiak, stolarza, niech drzwi nowe dorobi. Nie będą mi tu pijacy urządzać libacji.”
 
 
John Dee 
Moderator
Epicuri de grege porcus



Pomógł: 107 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 13525
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2019-07-25, 21:36:08   

bans napisał/a:
informacje o Sherlocku czerpie z często idiotycznych filmów...
Jak te Guya Ritchie’ego. Zupełnie co innego. Nie wiem, co się tym facetem stało, jego starsze filmy były takie dobre…

Jednak, bansie, o ekranizacjach zapominam, gdy sięgam po oryginał. Co nie jest trudne. ;-)
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 49 razy
Wiek: 58
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 10118
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-07-25, 22:49:38   

bans napisał/a:
Każdy kto ze zrozumieniem czytał pierwsze opowiadania o Holmesie widzi że nie były to żadne opowiadania kryminalne we współczesnym znaczeniu. One tylko pokazywały jak Holmes dedukuje - zupełnie nieważne było "kto zabił" tylko "jak Holmes na to wpadł".


No, nie wiem czy takie rozłożenie akcentów ma jakieś znaczenie dla klasyfikacji powieści. Rozumiem o co chodzi, ale nie potrafię zastosować tej konstrukcji myślowej do konkretnych powieści.

bans napisał/a:
odobnie stało się z "Trzema muszkieterami" - oryginał nie ma zbyt wiele wspólnego z ekranizacjami stworzonymi dla ćwierćmózgów, którzy książką by się znudzili i trzeba im było fabułę sprowadzić do "odzyskania spinek" i kopania się po tyłkach...


:564: :D

John Dee napisał/a:
Jednak, bansie, o ekranizacjach zapominam, gdy sięgam po oryginał. Co nie jest trudne. ;-)


Tak, ale trzeba zwrócić uwagę, że ACD pisał nierówno. Niektóre z opowiadań są napisane na siłę, np. "Trzej Garridebowie".
Oczywiście nie dotyczy to "Znaku czterech". Pamiętam swoją pierwszą lekturę; nie wiedziałem wtedy co to jest kreozot ani gdzie leżą Andamany. Tych ostatnie oczywiście od razu musiałem poszukać w atlasie i w encyklopedii. Kreozotu tylko w encyklopedii... :D
_________________
Z 24
 
 
John Dee 
Moderator
Epicuri de grege porcus



Pomógł: 107 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 13525
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2019-07-26, 08:55:09   

Z24 napisał/a:
nie wiedziałem wtedy co to jest kreozot ani gdzie leżą Andamany. Tych ostatnie oczywiście od razu musiałem poszukać w atlasie
W przeszłym roku donoszono o zabójstwie misjonarza na Andamanach, przy tej okazji dowiedziałem się, gdzie ich należy szukać.
./redir/wiadomosci.radiozet.pl/Swiat/Sentinel-Polnocny.-Nowe-fakty-po-zabojstwie-misjonarza-przez-tubylcow

Jak widzimy, nic się nie zmieniło na tych wyspach od czasów Doyla, choć pożarty to ten barani łeb chyba jednak nie został. :D



Co się zaś tyczy bezsprzecznej “nierówności” opowiadań, to autor z mojej strony liczyć może na daleko idące wyrozumienie, póki choć od czasu do czasu znajdę w nich (czytam Doyla systematycznie po angielsku po raz pierwszy) próbki pisarskiej magii, którą tak mnie omamił w omawianej tu powieści.

Dwa dalsze jej przykłady.

W pewnym miejscu inspektor Athelney Jones, traktujący Holmesa z pobłażliwą przychylnością, nazywa go “panem Teoretykiem”:
“”Don't promise too much, Mr. Theorist, don't promise too much!" snapped the detective.”

Opisując zachowanie zbitego na moment z tropu psa Toby’ego, wykreował coś takiego:
"Toby się zatrzymał, ruszył kawałek z powrotem, a potem znów naprzód, z jednym uchem opuszczonym, drugim zaś sterczącym w górę — typowy obraz psiego niezdecydowania."
(“Toby ceased to advance but began to run backward and forward with one ear cocked and the other drooping, the very picture of canine indecision.”) :579:
 
 
John Dee 
Moderator
Epicuri de grege porcus



Pomógł: 107 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 13525
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2019-08-08, 23:19:16   

Arthur Conan Doyle, “Skandal w Bohemii” (1/56, 1891 r.)

Opowiadanie rozpoczyna się relacją doktora Johna H. Watsona, który w krótkich słowach informuje czytelnika o kolejach losu jego i Sherlocka od chwili wydarzeń opisanych w “Znaku czterech”. Podczas gdy doktor zmuszony był opuścić kawalerkę przy Baker Street 221b gdy założyć swój własny gabinet lekarski i poślubił Mary Morstan, Sherlock Holmes stał się w całej Europie sławnym detektywem: “dochodziły mnie… wieści o tym, czego dokonał: o wezwaniu go do Odessy w sprawie morderstwa Trepowa, o rozwiązaniu przez niego dziwnej tragedii braci Atkinsonów w Trinconmalee i wreszcie o misji, z której wywiązał się tak delikatnie i pomyślnie dla rodziny panującej Holandii.”

20 marca 1888 roku wracając z wizyty u chorego poprzez Baker Street doktor postanawia wdepnąć do przyjaciela. Sherlock od razu popisuje się swoim darem obserwacji twierdząc, że Watsonowi przybyło siedem i pół funta; ten utrzymuje, że przytył nie więcej niż siedem, jednak detektyw obstaje przy swoim.
Gdy krótko potem w mieszkaniu pojawia się zgodnie z listowną zapowiedzią nobliwy, początkowo zamaskowany klient, Watson na prośbę przyjaciela dotrzymuje im towarzystwa zapoznając się w ten sposób ze sprawą, którą przybysz pragnie powierzyć detektywowi.

Jest on królem Bohemii, Niemcem. Był kochankiem awanturnicy Ireny Adler, która posiada kompromitującą go fotografię, którą król z obawy przed szantażem pragnie za wszelką cenę odzyskać.



Gdy Watson odwiedza Holmesa nazajutrz, ten powraca właśnie do mieszkania w przebraniu, które umożliwiło mu bezpieczne śledzenie domu Ireny Adler. Zabawny kaprys losu sprawił, że stał się przy tym oficjalnym świadkiem jej ślubu z pewnym młodym prawnikiem.



Holmes, w nowym przebraniu, grupa zaangażowanych przez niego ludzi oraz Watson udają się ponownie do domu Ireny Adler, by przy pomocy fortelu, który wykombinował Sherlock, ustalić miejsce, w którym znajduje się fotografia i ostatecznie odebrać ją pani Adler.



“Skandal w Bohemii” - również “Skandal w Czechach” - to pierwsze z 56 opowiadań o Sherlocku Holmesie, trzecie jeśli liczyć również dwie powieści, które ukazały się wcześniej. Jest dziełem literackim średniej jakości, odczuwalna jest jeszcze pewna niepewność u autora, która jest zrozumiała biorąc pod uwagę, że Conan-Doyle z krótkim formatem nie miał jeszcze zbyt dużego doświadczenia. Wiele podpatrzył u Edgara Allana Poe, którego nowela “Zabójstwo przy Rue Morgue” bardzo przypomina “Skandal w Bohemii”, a występujący w niej C. Auguste Dupin uchodzi za pierwszego fikcyjnego detektywa w historii literatury. Arthur Conan Doyle uczył się ale szybko, już jego następne opowiadanie “Związek rudowłosych” można uznać za jedno z szczytowych osiągnięć gatunku “detective short story”.

Opowiadanie wydaje mi się potwierdzać moje przypuszczenia, że autor był germanofilem, nawet jeśli monarcha Bohemii jest osobnikiem raczej niesympatycznym. Że Amerykanka Irene Adler jest primadonną Opery Warszawskiej uważam również za fakt godny uwagi.



“Skandal w Bohemii” po raz pierwszy ukazał się 25 czerwca 1891 roku w “The Strand Magazine”, rok później jako książka w zbiorze opowiadań zatyułowanych “The Adventures of Sherlock Holmes”.

 
 
Adi 
Maniak Samochodzika



Pomógł: 16 razy
Wiek: 30
Dołączył: 02 Cze 2014
Posty: 5806
Skąd: Wałcz
Wysłany: 2020-06-11, 09:36:50   

W ostatnich tygodniach przeżyłem prawdziwy boom związany z Sherlockiem. Wszystko za sprawą gry o jego przygodach :) Kilka lat temu widziałem urywek z tej gry i stwierdziłem, że skoro jest obecnie na wyprzedaży...czemu nie. Zagadki skutecznie mnie porwały i najbardziej spodobał mi się zamysł twórców. Mianowicie to my decydujemy, kto zostanie oskarżony. Gra w tym momencie nie prowadzi nas za rękę. Sami budujemy wnioski i łączymy je w pary. Prócz tego mamy wybór moralny. Możemy oskarżyć winowajcę jak i się nad nim zlitować. Każda z podjętych decyzji ma też skutek w listach, które dostajemy po zakończeniu sprawy. Są to groźby, są to przykre konsekwencje, które nastąpiły na skutek oskarżenia ojca rodziny itd. Przyznaję, że po jednej z zagadek naprawdę miałem rozterkę moralną. Brakowało mi trzeciej i najlepszej opcji...

Koniec końców postanowiłem nadrobić zaległości w literaturze. W dzieciństwie czytałem kilka przygód Sherlocka i byłem pod wrażeniem. Niewątpliwie był to mój ideał detektywa. Tymczasem wszystko już prysło :) Sherlock nie zrobił na mnie już takiego wrażenia. Nie polubiłem jego osobowości, a wraz z kolejną opowieścią coraz bardziej mnie irytował. Zdecydowanie Watson jest osobnikiem z którym można usiąść przy herbatce ;-) Same opowiadania po dłuższym czasie stały się dość sztampowe. Podobne schematy powodowały, że coraz mniej było to wszystko fascynujące. Jeśli Watson wpadł na kogoś tajemniczego...wiedzieliśmy, że to będzie "Sherlock". Jeśli na początku opowiadania pada kilka nazwisk (nawet błahych)...wiemy, że winny będzie wśród nich.

Nie wiem, czy to mania wydawnictw, czy jest to już stały porządek chronologiczny :) ale drażniło mnie, że kilka opowiadań idzie normalnym tokiem. Nagle mamy przeskok i Sherlock jest już na emeryturze poza Londynem. Za chwilę znów mieszka przy Baker Street. Tutaj Watson jest żonaty, a w kolejnym opowiadaniu jest już wdowcem. Trochę ubolewam, że jednak Sherlock spadł w moim rankingu. Zamierzam teraz porównać go ze słynnym detektywem Poirot ;-) zobaczę co wyjdzie z tej rywalizacji.
_________________


Co się z nami stanie? Świat zadecyduje...
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 49 razy
Wiek: 58
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 10118
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2020-06-11, 11:51:31   

John Dee napisał/a:
Wiele podpatrzył u Edgara Allana Poe, którego nowela “Zabójstwo przy Rue Morgue” bardzo przypomina “Skandal w Bohemii”, a występujący w niej C. Auguste Dupin uchodzi za pierwszego fikcyjnego detektywa w historii literatury.


:564:

:D W bodajże "Studium w szkarłacie" dr Watson rozmawia z Holmesem o różnych detektywach z literatury, m. in. Auguście Dupin. SH przyjmuje porównanie go do Dupina jako obelgę i wyraża się o nim jakoś nieładnie.

ACD w tym opowiadanku dzielnie kontynuował szekspirowską tradycję pisania o Czechach jako o kraju cokolwiek mgławicowym, położonym nad jakimś morzem... ;-)

Amerykanka Irena Adler gwiazdą warszawskiej opery? Nie pamiętałem :oops: , choć to chyba jedyne polonicum w historiach o SH.
Ale skoro wielki amerykański ( i na dodatek afroamerykański ;-) ) tragik szekspirowski Ira Aldridge mógł grywać w Łodzi i tam też zmarł w 1867 r. ... Nawet personalia brzmią cokolwiek podobnie.

No i w tym opowiadaniu to Irena Adler wykiwała Sherlocka :) .
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2020-06-11, 11:52, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
John Dee 
Moderator
Epicuri de grege porcus



Pomógł: 107 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 13525
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2020-09-12, 21:21:22   

Natknąłem się na ten 10-minutowy film, w którym Sir Arthur Conan Doyle dzieli się z nami ciekawymi informacjami o Sherlocku Holmesie i jego innej obsesji - spirytyzmie. Film jest z roku 1927, jego realizatorzy skorzystali więc z pierwszej nadarzającej się okazji, by za pomocą nowej techniki uwiecznić na taśmie nie tylko obraz, ale i głos słynnego pisarza. W samą porę, jako że zmarł zaledwie 3 lata później.

Głos i dykcja Conana Doyle’a zrobiły na mnie silne wrażenie, gdyż moim zdaniem mówił tak jak pisał - elokwentnie i zrozumiale, formułując swoje myśli bez wysiłku i typową dla niego elegancją, która w jego tekstach bardziej mnie urzeka niż pomysłowość, z jaką kreował przypadki słynnego detektywa. Prawdziwy angielski dżentelmen.


https://www.youtube.com/watch?v=tlZRhx8T6ck
 
 
John Dee 
Moderator
Epicuri de grege porcus



Pomógł: 107 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 13525
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2020-12-23, 16:26:35   

Arthur Conan Doyle jest autorem nie tylko powieści i opowiadań o Sherlocku Holmesie, ale również wielu innych książek, jak np. “Zaginiony świat”. Okazuje się, że pisarz identyfikował się raczej z jej bohaterem, profesorem Challengerem, niż ze swoją najsłynniejszą kreacją, detektywem mieszkającym w Londynie pod adresem 221B Baker Street.

Jego wydawca wraz z manuskryptem “Zaginionego świata” otrzymał od autora również fotografię przedstawiającą członków opisanej w książce ekspedycji, w tym również profesora Challengera.



Fotografia jest oczywiście fake'iem: rzekomi naukowcy to przyjaciele pisarza (zapewne członkowie jego klubu ;-) ), a za gęstą brodą profesora Challengera kryje się nikt inny a sam Doyle.

Jak więc widzimy doktor Arthur Conan Doyle nie był bynajmniej śmiertelnie poważnym człowiekiem, było w nim wciąż dużo z chłopca - Piotruś Pan przychodzi na myśl. Może właśnie dlatego jego książki są tak dobre i ponadczasowe?

Fotografia dowodzi również, że Karl May udający przed kamerą Old Shatterhanda nie był aż tak wyjątkowym dziwakiem. :D



 
 
bans 
Uwielbia Samochodzika


Pomógł: 7 razy
Dołączył: 18 Lut 2009
Posty: 805
Skąd: okolice Pszczyny
Wysłany: 2020-12-23, 18:44:50   

Na drugim zdjęciu to sam chyba nie wie kogo chce udawać - Old Shatterhanda czy Winnetou.
_________________
„Wezwijcie, Janiak, stolarza, niech drzwi nowe dorobi. Nie będą mi tu pijacy urządzać libacji.”
 
 
John Dee 
Moderator
Epicuri de grege porcus



Pomógł: 107 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 13525
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2020-12-23, 20:12:59   

Dzisiaj te zdjęcia wydają się nam tylko żenujące, ale wtedy młodzi czytelnicy kolekcjonowali je entuzjastycznie, a May na pewno nieźle na tym zarabiał. Ja też posiadam kilka z nich, sam nie wiem skąd.
 
 
bans 
Uwielbia Samochodzika


Pomógł: 7 razy
Dołączył: 18 Lut 2009
Posty: 805
Skąd: okolice Pszczyny
Wysłany: 2020-12-23, 22:36:57   

Ależ on te oczy wybałusza, zapewne tropi Komanczów.
_________________
„Wezwijcie, Janiak, stolarza, niech drzwi nowe dorobi. Nie będą mi tu pijacy urządzać libacji.”
 
 
John Dee 
Moderator
Epicuri de grege porcus



Pomógł: 107 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 13525
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2021-06-02, 08:45:10   

Wszystkie przygody Sherlock Holmes - mój ranking.

Zakończyłem właśnie lekturę wszystkich opowiadań i powieści Arthura Conana Doyle’a o przygodach Sherlocka Holmesa i jego przyjaciela, doktora Watsona - ponownie, muszę dodać. Niektóre pozycje, które zachowałem w pamięci jako wyśmienite tym razem trochę mnie rozczarowały, inne za to poszły w hierarchii ostro do góry. Oto mój nowy ranking, może przyda się komu.

Spod pióra Arthura Conana Doyle’a wyszło 56 opowiadań wydanych w pięciu tomach i cztery powieści. Z tekstu “Lokatorki w woalce” dowiadujemy się, że Sherlock Holmes praktykował przez dwadzieścia trzy lata, z których przez siedemnaście miał u swojego boku Watsona jako wiernego asystenta.

Powieści.
01. Pies Baskerville’ów (1902)
02. Znak czterech (1890)
03. Studium w szkarłacie (1887)
04. Dolina trwogi (1915)

Opowiadania.
Tytuły oznaczyłem kolorami: zielonym najlepsze, fioletowym najsłabsze, bez koloru wszystko w pośrodku. Z każdego tomu starałem się wybrać jedno opowiadanie, które uważam za najlepsze - wyszczególniłem je kolorem czerwonym. Ogólnie odniosłem wrażenie, że wczesne opowiadanie lepsze są od późniejszych - w “Przygodach Sherlocka Holmesa” nie ma tak właściwie ani jednego bubla, choć, z drugiej strony, “Księgę przypadków Sherlocka Holmesa” należy być może wyżej ocenić niż “Jego ostatni ukłon”

Najlepsze
Bardzo dobre
Najgorsze


Przygody Sherlocka Holmesa (1892)
Skandal w Bohemii lub Niezwykła kobieta (ang. A Scandal in Bohemia, I wyd. wydanie w lipcu 1891)
Związek rudowłosych lub Liga rudzielców (The Red-headed League, sierpień 1891)
Sprawa tożsamości (A Case of Identity, wrzesień 1891)
Tragedia w Boscombe Valley, Tajemnica doliny Boscombe lub Tajemnica Boscombe Valley (The Boscombe Valley Mystery, październik 1891)
Pięć pestek pomarańczy (The Five Orange Pips, listopad 1891)
Człowiek z wywiniętą wargą lub Krzywousty (The Man with the Twisted Lip, grudzień 1891)
Błękitny Karbunkuł lub Błękitny rubin (The Adventure of the Blue Carbuncle, styczeń 1892)
Nakrapiana przepaska niesie śmierć lub Nakrapiana przepaska lub Wzorzysta wstęga (The Adventure of the Speckled Band, luty 1892)
Kciuk inżyniera lub Sherlock Holmes w Eyford (The Adventure of the Engineer's Thumb, marzec 1892)
Nobliwy kawaler lub Szlachetny kawaler (The Adventure of the Noble Bachelor, kwiecień 1892)
Diadem z berylami lub Berylowy diadem (The Adventure of the Beryl Coronet, maj 1892)
Przygoda w Copper Beeches lub Buczyna (The Adventure of the Copper Beeches, czerwiec 1892)

Wspomnienia Sherlocka Holmesa (1894)
Srebrny Płomień (ang. Silver Blaze, I wyd. w grudniu 1892 roku)
Kartonowe pudełko (The Adventure of the Cardboard Box, styczeń 1893 – tylko w niektórych wydaniach)
Żółta twarz (The Yellow Face, luty 1893)
Urzędnik maklerski (The Stock-broker's Clerk, marzec 1893)
Gloria Scott (The Gloria Scott, kwiecień 1893)
Rytuał Musgrave’ów (The Musgrave Ritual, maj 1893)
Dziedzice z Reigate (The Reigate Puzzle, czerwiec 1893)
Garbus (The Crooked Man, lipiec 1893)
Stały pacjent (The Resident Patient, sierpień 1893)
Grecki tłumacz (The Greek Interpreter, wrzesień 1893)
Traktat morski (The Naval Treaty, październik – listopad 1893)
Ostatnia zagadka (The Final Problem, grudzień 1893)


Powrót Sherlocka Holmesa (1905)
Pusty dom (ang. The Adventure of the Empty House, pierwsze wydanie we wrześniu 1903 roku)
Przedsiębiorca budowlany z Norwood (The Adventure of the Norwood Builder, październik 1903)
Tańczące sylwetki (The Adventure of the Dancing Men, grudzień 1903)
Samotna cyklistka (The Adventure of the Solitary Cyclist, grudzień 1903)
Szkoła klasztorna, znane także jako Zniknięcie młodego lorda (The Adventure of the Priory School, styczeń 1904)
Czarny Piotr (The Adventure of Black Peter, luty 1904)
Charles Augustus Milverton (The Adventure of Charles Augustus Milverton, marzec 1904)
Sześć popiersi Napoleona (The Adventure of the Six Napoleons, kwiecień 1904)
Trzej studenci (The Adventure of the Three Students, czerwiec 1904)
Złote binokle (The Adventure of the Golden Pince-Nez, lipiec 1904)
Zaginiony sportowiec (The Adventure of the Missing Three-Quarter, sierpień 1904)
Abbey Grange (The Adventure of the Abbey Grange, wrzesień 1904)
Druga plama (The Adventure of the Second Stain, grudzień 1904)


Jego ostatni ukłon (1917)
Tajemnica Wisteria Lodge (ang. The Adventure of Wisteria Lodge, pierwsze wydanie w sierpniu 1908 roku)
Kartonowe pudełko (The Adventure of the Cardboard Box, styczeń 1893)[2]
Sprawa Czerwonego Kręgu (The Adventure of the Red Circle, marzec – kwiecień 1911)
Plany Bruce-Partington (The Adventure of the Bruce-Partington Plans, grudzień 1908)
Umierający detektyw (The Adventure of the Dying Detective, listopad 1913)
Zniknięcie Lady Frances Carfax (The Disappearance of Lady Frances Carfax, grudzień 1911)
Sprawa diabelskiej stopy (The Adventure of the Devil’s Foot, styczeń 1910)
Jego ostatni ukłon (His Last Bow, wrzesień 1917)


Księga przypadków Sherlocka Holmesa 1927
Znamienity klient (ang. The Adventure of the Illustrious Client, listopad 1924)
Żołnierz o bladym obliczu (ang. The Adventure of the Blanched Soldier, październik 1926)
Klejnot z kolekcji kardynała Mazariniego (ang. The Adventure of the Mazarin Stone, październik 1921)
Dom pod trzema daszkami lub Tragiczny Romans (ang. The Adventure of the Three Gables, wrzesień 1926)
Wampirzyca z hrabstwa Sussex (ang. The Adventure of the Sussex Vampire, styczeń 1924)
O trzech panach Garrideb (ang. The Adventure of the Three Garridebs, październik 1924)
Niezwykłe wydarzenia na moście Thor, znane także jako Zabójstwo przy moście (ang. The Problem of Thor Bridge, marzec 1922)
Ofiara miłości, znane także jako Przypadek szalonego profesora (ang. The Adventure of the Creeping Man, marzec 1923)
Lwia grzywa (ang. The Adventure of the Lion's Mane, listopad 1926)
Lokatorka w woalce lub Tajemnicza lokatorka (ang. The Adventure of the Veiled Lodger, styczeń 1927)
Stary dwór Shoscombe, znane także jako Psy się nie mylą (ang. The Adventure of Shoscombe Old Place, marzec 1927)
Emerytowany sprzedawca farb (ang. The Adventure of the Retired Colourman, grudzień 1926)
 
 
Muzygog 
Fanatyk Samochodzika



Pomógł: 22 razy
Wiek: 58
Dołączył: 04 Lis 2017
Posty: 2745
Skąd: Pasym
Wysłany: 2021-06-02, 13:19:52   

Bardzo dziękuję, zamierzam wrócić do Szerloka.
Słomianego zapału na wszystko nie wystarczy.
Zacznę więc od czerwonych.
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci (z dn. 09.08.2019)

  
ROZUMIEM
Strona wygenerowana w 0,2 sekundy. Zapytań do SQL: 13