PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
"Timur jest cieniem"
Autor Wiadomość
Kynokephalos 
Moderator
Członek Kapituły Samochodzikowej Książki Roku



Pomógł: 142 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 6671
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2022-10-11, 01:51:40   "Timur jest cieniem"

W lutym 1961 roku w „Odgłosach” ukazał się niepodpisany artykuł pod tytułem „Timur jest cieniem”.
Autor zamieścił pod nim jedynie dopisek o treści «Według „Za siedmioma pieczęciami”». Istotnie, jest to wyciąg z książki pod tym tytułem, z rozdziału „Człowiek i czaszka”.




Jak widać na pierwszy rzut oka, jego brzmienie jest bliźniaczo podobne do fragmentu rozdziału trzynastego „Wyspy Złoczyńców”, w którym Tomasz czyta tę właśnie książkę, pożyczoną mu przez magistra Opałkę.

Podobieństwo daleko wykracza poza zakres, który mógłby być usprawiedliwiony tym, że teksty bazują na tym samym rosyjskim oryginale. Oba obejmują te same dwa (spośród pięciu) podrozdziałów „Człowieka i czaszki”. Pomijają te same akapity, a w ramach akapitów - opuszczają te same poboczne informacje. Uwzględniają - lub nie - te same przykłady osiągnięć Gierasimowa. Nawet w doborze sformułowań często są całkowicie zgodne, a często różnice są tylko kosmetyczne.

Na palcach ręki można policzyć jednozdaniowe czy półzdaniowe wstawki, które Nienacki dodał pisząc „Wyspę Złoczyńców”, takie jak: „Ta ciekawa książka wzbudziła gwałtowne dyskusje”, „udowadniających, że na podstawie samej tylko czaszki można w sposób naukowy odtworzyć rzeczywisty portret zmarłego” lub „bo właśnie jej budowa wskazuje, że Sokrates miał czoło wysokie
Jedyną wyraźną rozbieżnością jest, że fragment czytany przez Tomasza w „Wyspie” kończy się wcześniej niż ten w „Odgłosach”, nie obejmując mniej istotnych dla antropologii anegdot związanych z pochówkami Jarosława Mądrego i Tamerlana.

Najprawdopodobniej Nienacki zaadaptował w swojej książce powyższą publikację, którą nieco wcześniej przygotował dla „Odgłosów”:
• Myślę, że znikome jest prawdopodobieństwo, by pisarz w tym stopniu splagiatował w „Wyspie” - i to z powodzeniem - stosunkowo niedawny, cudzy artykuł z czasopisma, w którym nadal pracował.
• Do tego oczywistego argumentu dodam pewne przesłanki świadczące za tym, że autor „Wyspy” nie bazował na samym tekście w tygodniku, lecz znał również rosyjskojęzyczny oryginał. Otóż w opisie sprawy z 1940 roku, dotyczącej niezidentyfikowanych nieboszczyków z Moskwy, Tomasz czyta, że „(...) czaszki te wysłano do Leningradu, do pracowni uczonego Gierasimowa, któremu zaproponowano odtworzenie twarzy tych nieżyjących ludzi. Oczywiste jest, że fotografie i opisy zmarłych pozostały w Moskwie, zamknięte w kasie pancernej”. Natomiast w „Odgłosach”: „Dwanaście czaszek zachowano w całości i wysłano do Leningradu. Gierasimowowi zaproponowano odtworzenie twarzy tych nieżyjących już ludzi. Ich fotografie i opisy zostały oczywiście w Moskwie”. Nie ma więc w „Odgłosach” nic o kasie pancernej ani w tym urywku, ani w żadnym innym. Ale jest w rosyjskiej książce, w opisie całkiem innych badań, który pominięto zarówno w „Wyspie” jak w „Odgłosach”: „фотография женщины (...) была запечатана в конверт и тщательно спрятана в сейф; ее показали Герасимову только после окончания работы”.
Wygląda to tak, jakby Nienacki zapożyczył ten detal, dla nadania dramatyzmu opowiadaniu, z odrzuconej poprzednio historii (podkreślenia - K.).
• Inna poszlaką jest, że zarówno rosyjskie źródło, jak i fragment w „Wyspie” wspominają o rekonstrukcji wyglądu pitekantropa i neandertalczyka - a opracowanie w „Odgłosach” tego akurat nie zawierało.

Moim zdaniem możemy zakładać - ponosząc małe ryzyko pomyłki - iż:
Kompilacja „Timur jest cieniem” wyszła spod pióra Zbigniewa Nienackiego, który przynajmniej od 1960/1961 roku interesował się możliwością rekonstrukcji rysów twarzy na podstawie badań czaszki.

Dla porównania przytaczam poniżej oba teksty oraz oryginalną treść rozdziału „Człowiek i czaszka”.
Na własny użytek pokrewne fragmenty oflagowałem znacznikami w nawiasach klamrowych: {}.

Pozdrawiam,
Kynokephalos

=======================================================================================
„Timur jest cieniem”
„Odgłosy”, nr 6/1961, 12 II 1961, str. 3.

{1} W swoim czasie dużym powodzeniem cieszyła się powieść drukowana w „Ogońku”. Treścią jej była bardzo prosta historyjka. Organa milicji poszukują groźnego złoczyńcy. Nagle przychodzi wiadomość: bandyta Urganow zginął — zamarzł w tundrze. Milicjanci mają jednak pewne wątpliwości, czy wiadomość ta nie jest tylko wybiegiem sprytnego przestępcy. Na północ wyjeżdża kryminolog i przywozi z sobą czerep znaleziony tundrze, należący jakoby do przestępcy. Milicja jest w posiadaniu zdjęcia Urganowa. W wyniku wielu prac badawczych i porównawczych dochodzi do wniosku, że zmarły, znaleziony w tundrze nie jest poszukiwanym przez nich złoczyńcą. Dla pewności posyła przywiezioną czaszkę do uczonego Tarasowa, aby ten wyrzeźbił według niej portret. W miarę posuwania się pracy Tarasowa stawało się oczywiste, że znaleziony nieboszczyk to nie Urganow.
{2} Sensacyjna historyjka publikowana w popularnym magazynie nie może być źródłem do naukowych wniosków. Wyobraźnia pisarzy jest przecież niewyczerpana. Równocześnie nasuwa się jednak wniosek, że wielu uczonym, a szczególnie archeologom umiejętność profesora Tarasowa oddałaby nieocenione usługi. Paleontolodzy, co prawda, od dawna rekonstruują według najmniejszych nawet szczątków postacie zwierząt. Słynny Curvier stwierdził w swoim czasie, że wystarczy mu jeden ząb, aby mógł sobie wyobrazić portret stworzenia. {3} Wydaje się, że tę samą metodę można by zastosować w stosunku do człowieka. Na pozór tak, ale należy pamiętać, że przy odtworzeniu postaci zwierzęcia, zadowolimy się ogólnym „typowym” podobieństwem. Wystarczy np., że uczony ulepi podobiznę krowy, nikomu nie przyjdzie na myśl żądać, aby była to konkretnie jakaś Krasula. Co zaś tyczy podobizny człowieka, to posiada ogromne znaczenie odtworzenie rasy, narodowości, wreszcie rodzinnego podobieństwa. Gdyby profesor Tarasow odtworzył wg dostarczonej czaszki portret człowieka jako takiego, to jego praca nie miałaby dla kryminologów żadnej wartości. Musiał on ulepić (i zdaniem autorów ulepił) podobiznę konkretnego człowieka, którego zidentyfikowanie potwierdziło domysły organów śledczych.
{4} Sięgnijmy jeszcze raz do „Ogońka” Nr 21 z 1956 roku. Znajdziemy tam kronikarską notatkę o działalności milicji. W notatce tej napisano o pracy adiunkta Wojskowej Akademii Medycznej W. P. Pietrowa, który odtworzył „model” twarzy zabitego (trup był w pełnym rozkładzie) tak wiernie, że umożliwiło to rozpoznanie ofiary przez matkę.
{5} Wynika z tego, że historia opowiedziana przez autorów sensacyjnej powieści nie była zmyślona. Co prawda W. P. Pietrow miał do czynienia z całą głową — chociaż zniekształconą przez rozkład — a nie z czaszką, jak prof. Tarasow.
{6} Są podstawy do przypuszczeń, że pisząc o Tarasowie autorzy mieli na myśli naukowca archeologa, antropologa i rzeźbiarza Michaiła Gierasimowa. W obszernej pracy „Rekonstrukcja twarzy według czaszki” wyłożył M. Gierasimow podstawy swej teorii. Książka ta, licząca 600 stron, w 90 proc. składa się z tablic, wykresów i liczb.
{7} Przez długi czas uczeni nie ryzykowali nawet podjęcia prób nad odtwarzaniem portretów ludzi według odnalezionych szczątków. Odwrotne próby czasami udawały się. {8} W początku ubiegłego wieku, w dwadzieścia jeden lat po śmierci Schillera odkryto kryptę, gdzie był on pochowany. Znaleziono tam jednak dwadzieścia trzy szkielety. Który z nich należał do Schillera? Jedną z czaszek porównano z pośmiertnym odlewem gipsowym twarzy poety. Ale zdana uczonych były podzielone. Spór trwał cztery lata. Dopiero przy powtórnym odkryciu krypty odnaleziono czaszkę, której wymiary dokładnie zgadzały się z maską.
{9} W podobny sposób rozpoznano szczątki wielu wybitnych osobistości, jak np. Heyadna [sic], Bacha, Dantego, Goethego, Kanta i Cromwella.
{10} Wszystkie te fakty z archeologią mają niewiele wspólnego. Przed archeologiem bowiem staje z reguły odwrotne zadanie. Należy odtworzyć portret według znalezionej czaszki, a nie rozpoznawanie szczątków przez porównanie z istniejącym portretem. {11} Już w XIX wieku usiłowano rozwiązać to zadanie. Ówczesna antropologia rozróżniała już rożne typy czaszek. Czerepy Murzynów, Mongołów, Europejczyków, różnią się między sobą pewnymi cechami. Sama anatomia głowy człowieka pozwala wnioskować, że między układem kostnym czaszki, a wyglądem twarzy na pewno istnieje jakaś prawidłowa współzależność.
{12} Niektóre rysy rozpoznać łatwo. Oczywiste jest, że wydłużonej czaszce odpowiada wydłużona głowa. Czerep Sokratesa nie mógł należeć do człowieka z niskim czołem. Jeśli za życia miał dany osobnik wysunięte naprzód zęby, to jasne jest, że czaszka jego nie może posiadać innego zgryzu. Czyż można jednak według budowy czaszki odtworzyć rysy twarzy zbudowane z tkanek miękkich i chrząstek? {13} Imperator Paweł I miał niezwykle zadarty nos, a wielu Habsburgów wyróżniało się pokaźnymi, mięsistymi nosami. Czy z tego powodu czaszki ich tak bardzo różnią się od siebie? A usta? Bourboni np. słynęli ze swej mięsistej dolnej wargi. Stanowiła ona bezsprzecznie cechę charakterystyczną całego rodu. Czy wynika z tego, iż na widok czaszki Bourbonów, czy Habsburgów każdy z miejsca określi, że ludzi tych cechowała mięsista warga, czy potężny nos?
{14} Problem był o tyle trudniejszy, że większość anatomów XIX i XX wieku zupełnie nie zajmowała się zagadnieniem współzależności między budową czaszki a wyglądem twarzy. Niektórzy z nich wręcz zaprzeczali możliwości istnienia podobnych stosunków. Musiano przeprowadzić ogromną pracę badawczą, aby obalić to przekonanie. Dopiero po wielu doświadczeniach można było stwierdzić, że określona budowa czaszki odpowiada określonej twarzy. U człowieka z zadartym nosem występuje swoista kość nosowa, inna niż np. u człowieka z nosem orlim. Ale takie stwierdzenie nie wystarczyło. Należało znaleźć współzależności zachodzące między budową czaszki, a układem tkanek i mięśni na twarzy. Znaleźć stały stosunek liczbowy między układem kości czaszki a budową i kształtem nosa, policzków, ust itd.
{15} Dopóki problemy te były nierozwiązane, wszelkie próby odtworzenia wyglądu człowieka według jego czaszki zależne były od przypadku. {16} Załóżmy, że podstawowe powiązania są nam znane. Zostaje jednak konieczność znalezienia praktycznych rozwiązań, metodę opracowania podobizny człowieka niegdyś żyjącego, na podstawie budowy jego czaszki.
{17} Można by już bez trudu udowodnić, że taka metoda istnieje. Wystarczyłoby bowiem iść „ślad w ślad” za M. Gierasimowem, pilnie śledząc jego doświadczenia i ich wyniki. Ale ciekawsza wydaje się być inna droga. Wpierw poznamy wyniki, a potem, jeśli zajdzie potrzeba cofniemy się, aby zobaczyć jaką drogą szedł uczony. {18} Ciekawe rezultaty osiągnęli badacze w dwóch krańcowo rożnych dziedzinach — w archeologii i w kryminologii. Cel pracy tych ludzi jest zupełnie rożny, ale rezultat okazał się jednakowy. Sięgnijmy więc do archiwów organów śledczych i do archiwów instytutów naukowych.
* * *
{19} 1940 rok. Katedra Medycyny Sądowej jednej z wyższych uczelni Moskwy przeprowadza ciekawy eksperyment. W prosektorium instytutu przeprowadza się sekcję nieboszczyków przysłanych z kostnicy. Najczęściej są to ludzie, którzy zginęli w niewyjaśnionych okolicznościach, samotni, nierozpoznani. Dlatego właśnie każdy osobnik przed sekcją jest fotografowany. {20} Dokładna sekcja najczęściej likwiduje trupa. W omawianym wypadku postąpiono inaczej. Dwanaście czaszek zachowano w całości i wysłano do Leningradu. Gierasimowowi zaproponowano odtworzenie twarzy tych nieżyjących już ludzi. Ich fotografie i opisy zostały oczywiście w Moskwie.
{21} Praca została wykonana. Na trzech konferencjach rzeźbiarz-antropolog zademonstrował ulepione głowy i we wszystkich dwunastu przypadkach sędziowie musieli stwierdzić, że są to twarze ludzi, których czaszki przysłano. Gierasimow nie wiedząc absolutnie czyje szczątki mu dano, wg czaszki Chińczyka odtworzył twarz Chińczyka, kobiety — kobietę itp. Czyż należy się dziwić, że uczeni - antropologowie, etnografowie, archeologowie odnieśli się do badań Gierasimowa z wielkim zainteresowaniem?
{22} Kilka dalszych prac i doświadczeń Gierasimowa udowodniło, że rekonstrukcja twarzy według czaszki jest realna. Ale czy metody, które zdały egzamin przy odtwarzaniu portretów ludzi współczesnych przydadzą się przy rekonstrukcji twarzy ludzi prehistorycznych? Czy zależność między budową czaszki a tkankami miękkimi jest czymś niezmiennym? A może każda rasa, każda epoka posiada swoje nie powtarzalne prawidłowości? {23} Należałoby udowodnić uniwersalność teorii o rekonstrukcji twarzy.
W 1939 roku przysłano Gierasimowowi z Muzeum Antropologicznego w Moskwie czaszkę z prośbą o rekonstrukcję. Nie załączono żadnych danych. Ani o narodowości, ani o płci. Nie podano nawet miejsca znalezienia człowieka.
{24} W miarę posuwania się pracy uczonego, który stosował swe poprzednie obliczenia i sposoby, wyłaniała się twarz o grubych wystających wargach, o nisko osadzonych lukach brwiowych. Czyżby Abisyńczyk? Wreszcie praca zakończona i wtedy uczony bez trudu rozpoznaje w wykonanej rzeźbie portret Papuasa. Odtworzone są rysy indywidualne, rasowe, etnograficzne. A więc znalezione prawa i proporcje, które uznać można za uniwersalne! A więc można posługiwać się tą metodą, przy pracy nad czaszkami prehistorycznymi!
* * *
{25} Wielką postacią w historii Rosji jest książę kijowski — Jarosław Mądry. {26} Wiele wiadomo o jego dziełach, ale do czterdziestych lat XX wieku nie znano jego podobizny. W 1939 roku odkryto marmurowy grobowiec Jarosława. Znaleziono w nim szczątki rosłego mężczyzny, niewątpliwie Słowianina, kulawego. Zaproszono do Kijowa Gierasimowa. Uczony podjął się trudnego zadania.
{27} Wyrzeźbił głowę człowieka zmarłego przed wiekami. Sporo miał kłopotów z odtworzeniem stroju, uczesania, zarostu. Sięgnął do fresków miniatur, do znalezisk archeologicznych z owego okresu. Powstała rzeźba przedstawiająca władczego starca, o głęboko osadzonych mądrych oczach z charakterystyczną „klinowatą” brodą. {28} Zdarzyła się wtedy dziwna historia. W soborze św. Sofii zbudowanym za czasów Jarosława restauratorzy odnaleźli pod tynkami stary fresk, na którym pośrodku umieszczono postać w książęcym ubiorze. Miała ona głęboko osadzone oczy i klinowatą brodę. Nie ulegało wątpliwości, że był to książę Jarosław. Sukces uczonego okazał się bezsporny.
* * *
{29} Znamy wszyscy przysłowie: od wielkości do śmieszności — jeden krok. Oto jaka historia przydarzyła się Gierasimowowi wkrótce po zakończeniu pracy nad głową Jarosława Mądrego.
Dzięki niej uczony zdobył sobie popularność i uznanie w świecie naukowym. Ale do sławy było jeszcze daleko. {30} Pewnego dnia zgłosił się do domu Gierasimowa bardzo poważny, można by rzec stateczny chłopiec w pionierskiej chustce. Przedstawił się jak o korespondent „Pionierskiej Prawdy” i poprosił o wywiad. Uczony, obdarzony dużym poczuciem humoru, nie wstydził się przyznać, że był tym wzruszony i ucieszony. Gazety nie pieściły go zbytnio swą uwagą.
{31} Długo trwała rozmowa z młodym „korespondentem”, wreszcie chłopiec wstał, grzecznie podziękował i przyobiecał, że jak tylko artykuł się ukaże, to natychmiast dostarczy go uczonemu. Przez długi czas rzeźbiarz ani artykułu ani korespondenta nie doczekał się. Zresztą zajęty codzienną pracą po prostu zapomniał o tej trochę śmiesznej historii. {32} Jak grom z jasnego nieba zaskoczył go telegram z Taszkientu z zaproszeniem na rozkopanie grobu Wielkiego Timura Tamerlana. Chciano według szczątków odtworzyć jego twarz, gdyż Timur, jako wierny syn proroka, nie pozwolił się portretować. Mahometanizm bowiem zabrania odtwarzania postaci ludzkich.
{33} Już w Taszkiencie, w gościnie u przyjaciela, znanego rzeźbiarza, toczyła się przy stole interesująca rozmowa. Uczony rozpytywał co spowodowało, że zainteresowano się „Biczem Bożym”.
— Wszystkiemu winna jest ona — odpowiedział gospodarz, i wskazał na swą córeczkę. — Kiedyś rozmawiałem przy obiedzie ze znajomym o historii Uzbekistanu. Wspomnieliśmy Timura. Wtedy odezwała się ona: „Tatusiu, czytałeś? Uczony Gierasimow będzie rekonstruować według czaszki twarz Timura”. Byliśmy ogromnie zdziwieni. Timur pochowany jest u nas, w Samarkandzie. Jakże więc my o tym nic nie wiemy?
{34} Okazało się, że to „Pionierska Prawda” podała tę wiadomość. Myśl się nam ogromnie spodobała i dlatego zaprosiliśmy Was.
{35} Gierasimow był zdumiony. Nikomu nigdy nie wspominał o czaszce Timura. Poprosił o pokazanie mu gazety. Sprawa się wyjaśniła. Okazało się że dwunastoletniemu „korespondentowi” nie wystarczyły wiadomości podane przez uczonego i na zakończenie wywiadu podał: „Obecnie M. M. Gierasimow marzy o rekonstrukcji twarzy Wielkiego Timura”... Dlaczego właśnie Timura?... Być może chłopiec był pod wrażeniem książki Gajdara „Timur i jego drużyna”? {36} Tak właśnie od śmiesznego przypadku zaczęła się poważna sprawa. Powstał pierwszy w świecie portret Tamerlana.
{37} Jako ciekawostkę warto podać, że nawet, teraz, tyle wieków po śmierci, osoba Tamerlana niepokoiła wyobraźnię ludzką. W kilka dni po rozkopaniu grobu Timura wybuchła wojna z Niemcami. Starzy Uzbecy kiwali głowami: „Wielkiego zabójcę wypuścili na wolność, i znów na świecie polała się krew”.
{38} W Samarkandzie, nad wejściem do meczetu Bibi-Chanym, zbudowanego za czasów Timura widnieje napis — błąd, może śmieszny, może mądry. Budowniczy zamierzał wykuć zdanie „Timur jest cieniem Boga na ziemi”, ale źle wyliczył rozkład liter i zmieścił tylko pół zdania „Timur jest cieniem”. Wspaniała umiejętność Gierasimowa przywróciła cieniowi twarz. I nauka jest mu za to wdzięczna.

Według
„Za siedmioma pieczęciami”

=======================================================================================
Zbigniew Nienacki
„Wyspa Złoczyńców”, rozdział trzynasty
"Nasza Księgarnia", Warszawa, 1964.

(…)
Była to rosyjska książka pod tytułem „Za siedmioma pieczęciami”. Zawierała zbiór reportaży archeologicznych i antropologicznych. Rozdział, który pan Opałko polecił mi przeczytać, był zatytułowany: „Człowiek i czaszka”.
Zostałem sam na sam z książką. Zabrałem się do czytania. A to, co przeczytałem, przytaczam w dużych skrótach:

... {1} W swoim czasie dużym powodzeniem cieszyła się powieść drukowana w radzieckim czasopiśmie „Ogoniok”. Była to powieść o kryminalnej fabule i zawierała historię milicyjnych poszukiwań groźnego przestępcy nazwiskiem Urganow. Nagle przyszła wiadomość: bandyta Urganow zginął, zamarzł w tundrze. Milicjanci mieli jednak wątpliwości, czy wiadomość ta nie jest fałszywa albo czy nie stanowi ona jeszcze jednego zręcznego wybiegu chytrego zbrodniarza. Na północ, w kraj tundry, wyjechał więc kryminolog i przywiózł ze sobą czaszkę, będącą rzekomo czaszką ściganego przestępcy. Milicja, która była w posiadaniu zdjęć Urganowa, po wielu żmudnych dociekaniach doszła do wniosku, że nie jest to czaszka groźnego bandyty. Dla upewnienia się jednak w tym sądzie czaszkę posłano do uczonego Tarasowa, aby ten na jej podstawie wyrzeźbił portret zmarłego. I oto w miarę posuwania się pracy Tarasowa coraz dobitniej ujawniała się prawda — odnaleziony w tundrze zmarły nie był poszukiwanym bandytą Urganowem...
{2} Sensacyjna powieść drukowana w popularnym tygodniku nie może być oczywiście źródłem dla naukowych wniosków. Wyobraźnia pisarzy jest bowiem niewyczerpana. Ale przecież nasuwa się przekonanie, że dla wielu uczonych, a szczególnie dla archeologów i antropologów, umiejętność, jaką posiadał uczony Tarasow, okazałaby się niezwykle przydatna, mogłaby oddać nauce nieocenione usługi. Wszak paleontolodzy od dawna już potrafią rekonstruować postacie zwierząt według odnajdywanych w ziemi szczątków kostnych. Słynny Curvier stwierdził, że wystarczy mu jeden ząb, aby mógł sobie wyobrazić i odtworzyć całą postać stworzenia, do którego ten ząb należał.
{3} Wydawać by się mogło, że wobec tego nie ma nic prostszego, jak odtworzyć także wygląd człowieka. A jednak to jest niezwykle trudne. Przy rekonstrukcji wyglądu zwierzęcia zadowalamy się bowiem ogólnym, „typowym” podobieństwem, wystarczy, że uczony ulepi podobiznę krowy, nikomu nie przyjdzie na myśl żądać jeszcze od niego, aby była to konkretna „krasula” czy „siwula”. Co zaś tyczy podobizny człowieka, to ogromne znaczenie ma także odtworzenie rasy, ba, nawet rodzinnego podobieństwa. Gdyby bowiem profesor Tarasow zrekonstruował na podstawie danej mu czaszki człowieka jako takiego, to jego praca nie miałaby dla kryminologów żadnego znaczenia. Musiał on ulepić (i, zdaniem autorów, ulepił) podobiznę konkretnego człowieka, którego zidentyfikowanie potwierdziło domysły organów śledczych.
{4} A jednak w „Ogonioku” (nr 21 z 1956 roku) znaleźć można informację o interesującym osiągnięciu adiunkta Wojskowej Akademii Medycznej W. P. Pietrowa, który odtworzył „model” twarzy zabitego (trup znajdował się w pełnym rozkładzie) tak wiernie, że umożliwiło to rozpoznanie ofiary przez matkę. {5} Wynika więc z tego, że historia opowiedziana przez autorów powieści sensacyjnej nie była zmyślona. Co prawda W. P. Pietrow miał do czynienia z całą głową — chociaż zniekształconą przez rozkład — a nie z samą czaszką, jak prof. Tarasow, lecz przecież dokonał tego, co najważniejsze: odtworzył rodzinne podobieństwo zmarłego.
{6} Są podstawy, aby przypuszczać, że autorzy powieści sensacyjnej drukowanej w „Ogonioku” mieli jednak na myśli konkretnego uczonego i jego osiągnięcia naukowe, a mianowicie antropologa i rzeźbiarza Michaiła Gierasimowa. W obszernej pracy, zatytułowanej „Rekonstrukcja twarzy według czaszki”, uczony wyłożył podstawy swej teorii. Książka ta, licząca 600 stron, w 90 procentach składa się z tablic, wykresów i liczb, udowadniających, że na podstawie samej tylko czaszki można w sposób naukowy odtworzyć rzeczywisty portret zmarłego.
Ta ciekawa książka wzbudziła gwałtowne dyskusje. {7} Trzeba bowiem zdawać sobie sprawę, że dotąd uczeni w ogóle nie ryzykowali podjęcia prób odtwarzania portretów ludzi według odnajdywanych szczątków kostnych. Jedyne próby, jakich dokonywano, i to z dobrym na ogół rezultatem, to identyfikowanie czaszki na podstawie istniejącego portretu człowieka.
{8} W początkach ubiegłego wieku, w dwadzieścia jeden lat po śmierci Schillera, odkryto kryptę, gdzie był on pochowany. Znaleziono tam jednak aż dwadzieścia trzy szkielety. Który z nich należał do wielkiego niemieckiego poety? Jedną z czaszek porównano z pośmiertnym odlewem gipsowym twarzy Schillera, ale zdania uczonych w tej kwestii były podzielone. Spór trwał cztery lata. Dopiero po powtórnym otwarciu krypty grobowej odnaleziono czaszkę, której wymiary dokładnie zgadzały się z gipsową pośmiertną maską poety.
{9} W podobny zresztą sposób rozpoznano szczątki wielu wybitnych osobistości, jak na przykład: Haydna, Bacha, Dantego, Goethego, Kanta i Cromwella.
{10} Ale wszystkie te fakty nie mają wiele wspólnego z archeologią. Przed archeologami staje bowiem zawsze odwrotne zadanie: znajdują oni czaszkę w starym grobie i chcieliby odtworzyć portret zmarłego. Jak tego dokonać?
{11} Już w XIX wieku usiłowano rozwiązać to trudne zadanie. Ówczesna antropologia rozróżniała różne typy czaszek. Stwierdzono na przykład, że czaszki Murzynów, Mongołów i Europejczyków bardzo różnią się od siebie, innymi słowy — anatomia głowy człowieka pozwala wnioskować, iż między układem kostnym czaszki a wyglądem twarzy człowieka na pewno istnieje jakaś prawidłowa współzależność.
{12} Niektóre rysy twarzy rozpoznać można bardzo łatwo przy pierwszym rzucie oka na czaszkę. Oczywiste jest przecież, że wydłużonej czaszce odpowiadała wydłużona głowa. Czaszka Sokratesa nie mogła należeć do człowieka z niskim czołem, bo właśnie jej budowa wskazuje, że Sokrates miał czoło wysokie. (tego nie ma w książce) Jeśli za życia dany osobnik miał wysunięte ku przodowi zęby, to jasne jest, że i jego czaszka zachowa ten sam zgryz. Czyż można jednak według samych kości czaszki odtworzyć rysy twarzy zbudowane z tkanek miękkich i chrząstek? {13} Car Paweł I miał niezwykle zadarty nos, wielu Habsburgów wyróżniało się pokaźnymi, mięsistymi nosami. Czy z tego powodu ich czaszki tak bardzo różnią się między sobą? A usta? Burboni słynęli ze swej mięsistej dolnej wargi, stanowiła ona bezsprzecznie cechę charakterystyczną całego ich rodu. Czy wynika z tego, iż na widok czaszki Burbona czy Habsburga każdy z nas od razu określi i wskaże, że ludzi tych cechowała mięsista dolna warga lub gruby, pokaźny nos?
{14} Problem był o tyle skomplikowany, że większość anatomów XIX i XX wieku zupełnie nie zajmowała się kwestią współzależności między budową czaszki a wyglądem twarzy człowieka. Niektórzy z anatomów w ogóle zaprzeczali możliwości istnienia podobnej współzależności. Dlatego najpierw musiano przeprowadzić ogromną pracę badawczą, aby obalić to przekonanie. I dopiero po wielu doświadczeniach można było stwierdzić, że określona budowa czaszki odpowiada określonej twarzy. Na przykład u człowieka z zadartym nosem występuje swoista kość nosowa, inna niż u człowieka z orlim nosem. Ale takie stwierdzenie jeszcze nie wystarczyło uczonym. Należało znaleźć współzależność między budową czaszki a układem mięśni i tkanek twarzy, trzeba było odkryć stały stosunek liczbowy między układem kości czaszki a budową i kształtem nosa, policzków, ust itd.
{15} Dopóki nie rozwiązano tych problemów, wszelkie próby odtworzenia wyglądu człowieka według jego czaszki były zależne od przypadku. {16} Jeśli nawet założymy, że podstawowe współzależności są nam znane, to pozostaje jednak konieczność znalezienia praktycznych rozwiązań — metody opracowania podobizny człowieka niegdyś żyjącego na podstawie budowy jego czaszki.
{17} Dziś już można powiedzieć, że taka metoda istnieje. Wystarczy zapoznać się z książką Gierasimowa, pilnie śledzić jego doświadczenia. Ale ciekawsza wydaje się inna droga: wpierw poznajmy wyniki tych doświadczeń, a potem cofnijmy się, aby — jeśli uznamy to za konieczne — zobaczyć, jakim sposobem doszedł do nich uczony.
{18} Jest także zjawiskiem bardzo interesującym, że podobne wyniki osiągnięte zostały w dwóch tak różnych przecież dziedzinach nauki — w archeologii i kryminologii. Cel pracy naukowców tych dziedzin jest tak różny, ale rezultat okazał się jednakowy. Sięgnijmy więc do archiwów organów śledczych i do archiwów instytutów naukowych.
{19} ... Był rok 1940. Katedra Medycyny Sądowej w Moskwie przeprowadziła ciekawy eksperyment. W prosektorium instytutu dokonano sekcji nieboszczyków przysłanych z kostnicy; zmarli ci to ludzie, którzy zginęli w bliżej nie wyjaśnionych okolicznościach, samotni, nierozpoznani. I dlatego też każdy z nieboszczyków najpierw został sfotografowany przed sekcją, {20} dokładna bowiem sekcja zwłok najczęściej zniekształca trupa. We wspomnianym wypadku zachowano czaszki nieboszczyków, na których dokonano sekcji, i czaszki te wysłano do Leningradu, do pracowni uczonego Gierasimowa, któremu zaproponowano odtworzenie twarzy tych nieżyjących ludzi. Oczywiste jest, że fotografie i opisy zmarłych pozostały w Moskwie, {101} zamknięte w kasie pancernej.
{21} Gierasimow dokonał pracy odtworzenia twarzy. Na trzech konferencjach naukowych rzeźbiarz-antropolog zademonstrował ulepione przez siebie głowy i we wszystkich dwunastu wypadkach sędziowie musieli stwierdzić, że uczonemu udało się odtworzyć twarze ludzi, których czaszki mu przysłano. Gierasimow nie wiedząc zupełnie, do kogo należą przysłane mu szczątki, odtworzył Chińczyka według czaszki Chińczyka, twarz kobiety według czaszki kobiety itd., itd. Czyż należy się dziwić, że uczeni antropologowie, etnografowie i archeologowie odnieśli się do badań Gierasimowa z wielkim zainteresowaniem?
{22} Kilka następnych prac Gierasimowa udowodniło niezbicie, że rekonstrukcja twarzy według czaszki jest możliwa. Ale czy metody stosowane przy odtwarzaniu twarzy ludzi współczesnych okażą się tak samo przydatne, na przykład, przy odtwarzaniu twarzy ludzi sprzed wieków? Czyż zależność między budową czaszki a tkankami miękkimi jest czymś niezmiennym? A może każda rasa, ba, każda epoka posiada swoje niepowtarzalne prawidłowości?
{23} Należało więc udowodnić uniwersalność teorii o rekonstrukcji twarzy. I przysłano Gierasimowowi czaszkę z Muzeum Antropologicznego w Moskwie, przy czym nie załączono żadnych danych, żadnych, choćby najbardziej skąpych, informacji. Poproszono tylko o rekonstrukcję twarzy.
{24} W miarę posuwania się prac uczonego, który zastosował swoje poprzednie wzory i obliczenia, wyłoniła się twarz o grubych, wywiniętych wargach, o nisko osadzonych łukach brwiowych. Czyżby Abisyńczyk? Wreszcie praca została zakończona i wtedy uczony bez trudu rozpoznał w wykonanej przez siebie rzeźbie — twarz Papuasa. Odtworzone zostały indywidualne, rasowe i etnograficzne rysy twarzy Papuasa. A więc jednak znaleziono prawa i proporcje, które uznać można za uniwersalne. A więc można już posługiwać się tą metodą przy pracy nad czaszkami współczesnymi i historycznymi.
Gierasimow odtworzył potem na podstawie przysłanych mu czaszek twarze wielu wybitnych postaci historycznych, jak na przykład Jarosława Mądrego, Timura Tamerlana, odtworzył także twarze protoplastów człowieka współczesnego, a więc {102} neandertalczyka, {103} pitekantropusa, człowieka z Cro-Magnon...


Skończyłem czytanie rozdziału w książce „Za siedmioma pieczęciami”.
(…)


=======================================================================================
Лев Успенский, Ксения Шнейдер
„За семью печатями”
Молодая гвардия, 1958

Глава 17 - „Человек и череп”

МЕРТВЫЕ ГОВОРЯТ
По стенкам выработанного раскопа в последний раз прошуршали, осыпаясь, ручейки подсохшего песка. На прочных веревках со всяческой осторожностью, с великой опаской люди подняли из вскрытой могильной ямы тщательно залитый воском или алебастром, превращенный в грузный «блок» скелет.
Двадцать с лишком тысяч лет почивал он здесь, никем не тревожимый, никем не зримый, под четырехметровой толщей земли. Мускулы, кожа, хрящи — все это распалось в первые годы тления. Волосы и шерсть звериных шкур держались дольше, потом не стало и их. Только рудая охра — символ жизни, живой крови, — которой когда-то обильно было посыпано тело, постепенно окрасила обнажившиеся кости.

(...)



ДЕТЕКТИВ И НАУКА
{1} Некоторое время назад среди широкой публики живой интерес вызвала детективная повесть, которая печаталась в «Огоньке» за 1956 год. Называлась она «По следу».
Содержание повести было несложным. Работники милиции разыскивают преступника, некоего Урганова, бежавшего из лагеря и подозреваемого в целом ряде злодеяний. Но вот приходит известие: беглец погиб, он замерз в тундре. Во всяком случае, весной из-под снега вытаял скелет, возле которого найдены вещи Урганова. Да, но Урганова ли? Не уловка ли это со стороны опытного уголовника?
На север командируется сотрудник угрозыска с поручением привезти останки замерзшего. А теперь предоставим слово авторам повести:

(...)

{2} Приключенческий рассказ, напечатанный в массовом журнале, разумеется, не источник для получения научных сведений: мало ли что могут придумать писатели! Но в то же время каждому ясно: если бы то, о чем они пишут, было на самом деле осуществимо, мечты археологов оказались бы близки к своему воплощению.
В самом деле, чем располагает профессор Тарасов? Черепом человека, которого он никогда не видал, о котором он ровно ничего не знает. Скульптор, видя перед собой натуру, может вылепить ее достаточно точную копию. Но в данном случае модель отсутствует: ее место занимает только череп. Неужели же его достаточно для воссоздания облика живого существа?
Науке известны чудеса в таком роде. Палеонтологи, занимающиеся изучением окаменелых останков древних животных, давно уже восстанавливают их облик по частям скелета, нередко даже разрозненным и неполным. Знаменитый Кювье утверждал когда-то, что для подобного восстановления ему достаточно одного зуба неизвестного животного. Пусть это было некоторым преувеличением, бесспорно одно: имея перед собой череп мамонта, динотерия или какого-нибудь птеродактиля, современный палеонтолог без особого труда и с достаточным правдоподобием восстанавливает внешний вид его головы.

{3} Казалось бы, совершенно очевидно, что возможное в отношении ископаемых животных должно быть возможно и по отношению к человеку.

Это, конечно, так. Но здесь упущено важнейшее обстоятельство: когда речь идет о палеонтологическом восстановлении, мы удовлетворяемся общим, так сказать, типовым сходством. Если по черепу коровы ученый воссоздал внешний облик коровы, этого уже достаточно: никто не будет требовать, чтобы эта корова была именно моей Зорькой или вашей Пеструшкой, важно только, чтобы она не выглядела, как лошадь или лось. Когда же речь заходит о восстановлении лица человека, существенное значение приобретает и расовое, и национальное, и семейное, и, наконец, индивидуальное сходство. Если бы профессор Тарасов по черепу, данному ему, создал голову человека вообще, какого-то неизвестного человека, его работа потеряла бы всякий интерес в глазах следственной части. Он должен был вылепить (и, по утверждению авторов, вылепил) голову именно того охотника-ненца, которому принадлежал найденный череп. Вылепить так, чтобы этого человека можно было опознать.
{4} Прежде чем перекидывать отсюда мостик к задачам археологии и мечтам археологов, следует ответить на простой вопрос — сфантазировали авторы эту возможность или она является реальностью? Заглянем еще раз в журнал «Огонек», в № 21 за 1956 год, на страницу двадцать семь. Здесь уже не рассказ и не повесть — хроникерская заметка с фотографиями, посвященная действительному случаю из жизни розыскных органов. Следователям угрозыска удалось найти убийцу, хотя тело его жертвы извлекли в совершенно разложившемся состоянии из вод Финского залива. Опознать труп не было возможности. Но адъюнкт Военно-медицинской академии В.П. Петров изготовил, так сказать, «модель» лица погибшего, и по фотографии, снятой с этого подобия, мать покойного узнала сына. {5} Видимо, то, что произошло в повести «По следу», — вещь реальная. Правда, в данном случае имели дело не с черепом, а с целой головой человека, пусть очень поврежденной разложением, но все же головой, а это не одно и то же.
{6} Есть основание полагать, что, говоря о профессоре Тарасове, авторы имели в виду реально существующего ученого-археолога, антрополога и скульптора Михаила Михайловича Герасимова, учителя В.П. Петрова.
В объемистом труде «Восстановление лица по черепу» М.М. Герасимов изложил основы создаваемой им науки. Книга в шестьсот страниц на девяносто процентов состоит из выкладок, цифр, перечней и расчетов, и тем не менее это увлекательное чтение.

(...)


Ze względu na ograniczenie rozmiaru postu resztę rozdziału, dla zainteresowanych, dołączam w pliku tekstowym.



=======================================================================================

CzelowiekICzerep.docx
Pobierz Plik ściągnięto 56 raz(y) 61,57 KB

Ostatnio zmieniony przez Kynokephalos 2022-10-12, 09:58, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 153 razy
Wiek: 57
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 48594
Skąd: Poznań
Wysłany: 2022-10-11, 08:50:46   

Twoja hipoteza jest tak mocno udokumentowana, że nie sposób jej nie przyklasnąć!
Więc ode mnie "pomógł"! :564:
_________________
Drużyna 2

Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum
Nasza forumowa geościeżka keszerska: ./redir/pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=240911#240911

 
 
Kozak 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 37 razy
Dołączył: 30 Cze 2018
Posty: 7249
Skąd: Górny Śląsk
Wysłany: 2022-10-11, 09:20:33   

Kapitalna analiza!
Żadnych wątpliwości, ZN bazował na tym artykule.
Brawo Kyno :564:
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci (z dn. 09.08.2019)

  
ROZUMIEM
Strona wygenerowana w 0,53 sekundy. Zapytań do SQL: 14