PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
"Gwiżdżący fortepian" - recenzja powieści
Autor Wiadomość
Kynokephalos 
Moderator
Członek Kapituły Samochodzikowej Książki Roku



Pomógł: 137 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 6640
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2021-07-02, 07:57:09   "Gwiżdżący fortepian" - recenzja powieści

Na przełomie 1960 i 1961 roku ukazała się w „Odgłosach” seria felietonów zatytułowana „Bez tłumika”. Dotyczyły rozmaitych tematów życia kulturalnego, autorami byli różni dziennikarze, a wspólny nadtytuł miał chyba zapowiadać bezkompromisowość i szczerość opinii. Jeden z tych tekstów - recenzja powieści Andrzeja Zeylanda „Królewicz pilnie poszukiwany” - wyszedł spod pióra Zbigniewa Nienackiego.

=======================================================================================
Bez tłumika

Gwiżdżący fortepian

ZBIGNIEW NIENACKI
„Odgłosy”, nr 34/1960, 28 VIII 1960, str. 8.

. . . Piszę ten felieton podjudzony przez złego ducha. Pojawił się przede mną ów duch na str 56 powieści pt. „Królewicz pilnie poszukiwany”:

. . . Zdarzyło się, że wstępował w nią jakiś zły duch, który kazał jej robić wszystko na przekór sobie i innym. Duch ten nie miał oczywiście żadnego związku z duchami pani Ireny, był samodzielny, szyderczy i wiedziała, skąd przychodził lub raczej, dlaczego się w niej odzywał. Co prawda nie zawsze ją to ciekawiło; chyba że podjudzona przez ducha, sprawiła komuś przykrość”.

. . . Samodzielny i szyderczy duch każe mi wyrządzić przykrość Wydawnictwu Łódzkiemu i autorowi powieści, panu Andrzejowi Zeylandowi. Za zły smak, za niechlujstwo stylistyczne, za mętniactwo ideowe i moralne, za to, że bezwiednie napisał satyrę na powieść i bohaterkę. Zły duch towarzyszył autorowi przy pisaniu książki, nie opuścił także i redaktorów wydawnictwa, skoro zdecydowali się ją wydrukować w nakładzie 10.000 egz. Zły duch wlazł nawet do fortepianu, o którym mowa w powieści na str. 53:

. . . Boże, co to była za gra: dwoił się, troił, trząsł, podskakiwał, zdawało się, że rozniesie fortepian, a fortepian gwizdał, huczał, śmiał się i płakał na przemian”.

. . . Uporawszy się z fortepianem, duch począł nas trapić pytaniami. Bo jeśli na str. 52 czytamy: „ma takie pogańskie, zmysłowe wargi”, trapi nas myśl — jakież wargi mają kobiety ochrzczone? Na str. 54 czytamy — „Dołem świecił łydkami... górą też świecił — łysiną”. Czymże świecił w środku?
(str 50). „Ojciec pochwalił: — Zawsze ich Z krzyża brać, córeczko...

. . . Rad bym także „z krzyża kogoś wziąć”. Jeno nie wiem jak — bo redaktorzy nie wyjaśnili.

. . . Zły duch miota bohaterką, szesnastoletnią dziewczyną — przez całe 270 stron. Najpierw każe jej uciekać od matki, bo matka stara, brzydka, i uciekł od niej ojciec. Każe jej łazić za pewnym starszym panem i wyznawać mu miłość aż to bardzo zdenerwowało owego pana i dał jej po buzi: (str. 29).

. . . — Kocham pana.
. . . Ujrzała rozczapierzoną plamę nadlatującej dłoni. Piekący ból policzka wycisnął jej łzy z oczu, ale nie krzyknęła.
. . . — Jeszcze kochasz?
. . . — Kocham
”.

. . . Kocha prawie do ostatniej strony. W międzyczasie jednak zamieszkuje u swego ojca i jego kochanki, która bardzo lubi moralizować. Dowiadujemy się od niej. że (str 46): „Kobieta, która rzuca męża, nie jest dobrą żoną, ale to wszystko co możemy o niej powiedzieć”. (Naprawdę?) Dowiadujemy się także, że dla nas, ateuszów, rzucić swą żonę i zamieszkać z inną — to tyle co chleb masłem posmarować. Co prawda zdarza się to i katolikom wierzącym, ale zgodnie z zasadami miłosierdzia chrześcijańskiego, jak to wyjaśnia kochanka ojca bohaterki:

. . . Wbrew pozorom jestem bardzo religijna i głęboko wierząca. To, co uczyniłam, uczyniłam w pełni świadomości po rozważeniu wszystkiego „za” i „przeciw”, kierując się właśnie zasadami miłosierdzia chrześcijańskiego”.

. . . Kłamie. Bo nie o zasady miłosierdzia chodzi, ale o coś innego. O co — nie powiem, bo się wstydzę. Zresztą wyjaśnia to autor na stronie 143:

. . . — U ojca mieszkasz i jego d.u.p.y?
. . . Skinęła głową.
. . . — Jedno kurewstwo, psiakrew
”.

. . . Teraz duch dręczy kochankę ojca i każe jej wygłaszać niecenzuralne zdania:

. . . Zycie byłoby piękne — powiedziała łowiąc łyżeczką czereśnie w kompocie — gdyby ludzie nie utrudniali go sobie na wzajem, gdyby nie było tak beznadziejnie jak jest obecnie”.

. . . Jest rzeczywiście beznadziejnie. Szczególnie gdy łowi się czereśnie w kompocie. Bohaterka ma co jeść i w co się ubrać, ale ojciec nie pozwala jej pracować i biedaczce brakuje pieniędzy. Więc przyjmuje prezenty od pewnego pana, a potem zachowuje się jak świnia, bo choć wie, dlaczego on jej daje prezenty i wie, dlaczego on ją prowadzi do małego apartamenciku, jak przychodzi co do czego, jest oburzona. Dlaczego? — nie wiadomo. Zgadzała się przecież na jego propozycje: „Pozwalała się wtedy całować po ramionach, wyżej i niżej nie, tylko po ramionach i rękach. Myślała: „Chce mi się zwierzyć, niech całuje, o takich rzeczach trudno mówić na sucho”.

. . . Oczywiście, łatwiej mówić ma mokro. Może nie pragnął się zwierzać a tylko ze—zwierzyć, jak jeden taki, co go spotkała:

. . . Raz tylko dała się skusić, bo też partner był wyjątkowy. Wyglądał bardzo pobożnie”. Gdy jej zaczął mówić o wielorybach, pomyślała: „Czy będzie jeszcze mowa o ssakach, ptakach i rybach, czy też od razu rzuci się na nią jak zgłodniałe zwierzę”. (str. 70).

. . . A więc jednak zwierzę. Lecz i tak nic nie było, bo przeszkodziła foka. „Foka — pomyślała ze złością Krysia — chciałeś wieloryba, masz fokę”.

. . . Zły duch miota nią dalej. Każe jej pracować i podszeptuje dziewczynie, że powinna budować socjalizm, organizację ZMP zakładać. Dziewczyna dziarsko zabiera się do dzieła. Kiedy pewien chłopak, Walek mu na imię, wyśmiewa się z poczciwego garbusa, daje Walkowi w pysk aż się krwią zalewa, potem każe mu się umyć i pamiętając że chłopakowi grozi paragraf 32, powiada do niego w te słowa:

. . . — Zapiszesz się do ZMP, rozumiesz?
. . . Przystanął...
. . . — Rozumiem.
. . . — Jeśli jeszcze raz nazwiesz pana Szczęsnego garbusem, jeśli piśniesz słówko o tym, co się tu stało, to postaram się, aby kto inny lepiej ci skuł mordę, zrozumiano?
. . . — Zrozumiano...
. . . — A poza tym chcę, żebyś kilka dni pracował ze mną dłużej, póki nie pozbędziemy się zaległości. To jest nasze zetempowskie zobowiązanie...
. . . — Tak.
. . . Chciało jej się śmiać i płakać. Jeszcze jej się ręce trzęsły. Wciągała głośno powietrze, odepchnęła nogą krzesło i siadła na stole.
. . . — Teraz możesz dać mi papierosa — powiedziała i założywszy nogę na nogę, pokazała mu kolano
”.

. . . Lecz życie nie samymi różami usłane.

. . . Coraz częściej ze słodkim uśmieszkiem na pełnej zadowolonej z siebie twarzy przynosił wykonane przez nią prace — do poprawki. — Za małe szkiełko — mówił z udanym współczuciem w głosie — Ten zauszniczek jest spalony. Klient żąda nowych okularów — wzdychał. Była bezsilna. Nie tak jak pani Irena. Naprawdę bezsilna. I przynależność do partii nie mogła tu pomóc”.

. . . Całe szczęście. Nie zrozumiała jednak. Wszystkiemu winien był oczywiście zły duch. Wyznała na stronie 208:

. . . — ...siedzi we mnie kawał jędzy, lub jak wolisz, jakiś zły duch, który nie daje mi spokoju. Ja muszę z każdym zadrzeć, każdego poprawić. Ostatnio chcę zabrać się nawet do Pana Boga — budować nowy świat...”.

. . . Panu Bogu rady nie dała, choć z ZMP tak jej dobrze poszło. Nowego świata też nie zaczęła budować, oddała się ministrantowi. Jeszcze jeden pobożny. Wszystko byłoby piękne i ładne, gdyby nie mała wątpliwość: jaki zły duch każe nam czytać podobne książki? Po co? Czy Łódzkie Wydawnictwo rzeczywiście nie rozporządza lepszymi rękopisami?

. . . A może jest tak jak pomyślała bohaterka książki, gdy znalazła się nad morzem i spojrzała na wzburzone fale: (str. 66).

. . . Bo to, proszę bałwanów, wystarczy jedno kichnięcie, aby niebo stało się znów niebem”.

. . . Okazuje się, że nie wystarczy. Autor i Wydawnictwo Łódzkie mogą sobie kichać i gwizdać na czytelników, ale dlaczego mamy być bałwanami?

=======================================================================================
 
 
Berta von S. 
Twórca
nienackofanka



Pomogła: 169 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 32568
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2021-07-03, 00:22:26   

Ostra ta recenzja, ale zabawna! :D
_________________
Drużyna 5

 
 
Kynokephalos 
Moderator
Członek Kapituły Samochodzikowej Książki Roku



Pomógł: 137 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 6640
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2021-07-03, 06:39:04   

Zabawna, ale miejscami zbyt bezwzględna. Jak wtedy, gdy żartuje z określenia „świecić łysiną” (lub łydkami), albo domaga się definicji „zmysłowych pogańskich warg” i „brania z krzyża”. Żeby beletrysta beletryście tak po aptekarsku? Ale cóż - na złego ducha nie poradzisz.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...
Zwycięzca rywalizacji rowerowej w 2019 r.

 
 
Berta von S. 
Twórca
nienackofanka



Pomogła: 169 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 32568
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2021-07-03, 10:59:11   

Kynokephalos napisał/a:
Zabawna, ale miejscami zbyt bezwzględna.

Racja. Czasem mi poczucie humoru obniża poziom empatii.

Może po aptekarsku, bo go znał i nie lubił?
_________________
Drużyna 5

 
 
Kozak 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 35 razy
Dołączył: 30 Cze 2018
Posty: 7140
Skąd: Górny Śląsk
Wysłany: 2021-07-03, 11:42:39   

Berta von S. napisał/a:
... bo go znał i nie lubił?

Też o tym pomyślałem, jak pierwszy raz przeczytałem recenzję :)
_________________
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 65 razy
Wiek: 61
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 11236
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2021-07-03, 20:54:57   

:D Widzę, że wszyscy myślimy podobnie.
Jak ktoś świeci łysiną, gołym tyłkiem, to dlaczego nie łydkami? Takie niekonwencjonalne korzystanie w pewnych schematów językowych, czy nadawanie słowom innego znaczenia niż ustalone może dawać dobre lub ciekawe rezultaty. Pamiętam pewną rzecz A.F. Ossendowskiego, gdzie świetnie zabawiał się takimi rzeczami...
Oczywiście do tego trzeba mieć talent i umiejętności. Niedawno pracowałem nad takim chch.. klientem, który np. używał słowa "wyprosić" w znaczeniu "uprosić", "ubłagać", To było jeszcze najstrawniejsze... :513: :504:
Poza tym - uważam - że świadome kaleczenie języka jest jak najbardziej dopuszczalne, jeżeli chcemy zindywidualizować charakter wypowiedzi jakieś postaci itp.
Sam ZN sporo nagrzeszył, choć chyba raczej w dziełach późniejszych, że przypomnę ten "akwen wodny", "cofanie się do tyłu" itd.
Nie znam zupełnie twórczości A.Z. i to było pierwsze moje z nią zetknięcie :D . Trudno więc powiedzieć czy ta książka jest o czymś, a jeżeli tak to o czym.
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2021-07-04, 11:35, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Kynokephalos 
Moderator
Członek Kapituły Samochodzikowej Książki Roku



Pomógł: 137 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 6640
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2021-07-04, 08:26:10   

Berta von S. napisał/a:
Może po aptekarsku, bo go znał i nie lubił?

Nie można tego wykluczyć. Należeli do tego samego pokolenia. Andrzej Zeyland był związany z Poznaniem i najwięcej publikował w Wydawnictwie Poznańskim, ale nie tylko tam. Możliwe, że miał jakieś kontakty z Łodzią, skoro drugą (chyba) swoją powieść wydał właśnie w tym mieście.

Sympatie i antypatie na pewno odgrywają dużą rolę w takich publicznych polemikach. Przy okazji: natknąłem się na przypadek, gdy inny publicysta (być może znany Nienackiemu przynajmniej z widzenia, bo działający w Łodzi, choć podpisujący się pseudonimem) został przez niego skrytykowany równie złośliwie jak Zeyland. Zapamiętał to dobrze i odgryzł się Nienackiemu po ponad dwudziestu(!) latach.

***

Poniżej - prasowe echo opinii jaką książce Zeylanda wydał Zbigniew Nienacki. On sam nie odniósł się bezpośrednio do listu „Wydawnictwa Łódzkiego”, ale do sprawy powrócił w innym tekście. Zamieszczę go w równoległym wątku „Minął tydzień” (https://pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?t=5865), ponieważ chodzi o felieton z innego cyklu.

Pozdrawiam,
Kynokephalos

=======================================================================================
z LISTÓW DO REDAKCJI
„Odgłosy”, nr 36/1960, 11 IX 1960, str. 8.

Do redaktora naczelnego „ODGŁOSÓW”

Szanowny Panie Redaktorze!

. . . W numerze 34 „Odgłosów” ukazała się „zabójcza” recenzja powieści Andrzeja Zeylanda „Królewicz pilnie poszukiwany”, skreślona błyskotliwym piórem Zbigniewa Nienackiego. Ponieważ autor recenzji zapytuje: „czy Łódzkie Wydawnictwo rzeczywiście nie rozporządza lepszymi rękopisami?”, w uzasadnieniu tej publikacji możemy ujawnić opinie jurorów konkursu z załączeniem których maszynopis powieści A. Zeylanda został przekazany redakcji Wydawnictwa z zaleceniem wydania tej książki. Oto one:

. . . Napisana jest książka potoczyście, czyta sie łatwo i bez uczucia nudy. Jest to jedna z wybitniejszych pozycji konkursu i zasługuje na wyróżnienie albo i na nagrodę”.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . (-) J. IWASZKIEWICZ

. . . Wydaje mi się, że utwór ten, który przy swojej względnej wartości może mieć nie najmniejszy i nie najgorszy rezonans w dość dużych kręgach czytelniczych, wolno dyskutować gdzieś na granicy dalszych nagród i wyróżnień”.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . (-) H. MICHALSKI

. . . Na nagrodę „Królewicz” nie zasługuje — na wyróżnienie również nie. Na druk — tak”.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . (-) J. BROSZKIEWICZ

. . . Myślę, że powieść tę trzeba brać pod uwagę przy ewentualnych wyróżnieniach. Zasługuje na to kilkunastoma kartkami, które się udały. Ale na nic więcej.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . (-) A. KUJAWSKI

. . . Jak wynika z tych opinii, wydanych przez czołowych pisarzy i krytyków polskich, byli oni mniej wymagający i surowi w swych sądach od recenzenta „Odgłosów”.

. . . Z poważaniem
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Zespół Redakcyjny
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Wydawnictwa Łódzkiego



Dziwna wydaje sie nam postawa Wydawnictwa Łódzkiego, które w obronie wydanej przez siebie książki łamie prawo zwyczajowe i ucieka się aż do publikowania zazwyczaj tajnych opinii niektórych członków jury konkursowego i wewnętrznych recenzji wydawniczych. Zwyczaj jest taki, że książka broni się sama. A że czyni to nie najlepiej, nie jest nasza winą. Jak bowiem pisze w ostatnim numerze „Nowej Kultury” Katarzyna Meloch:

Przed literaturą drugorzędną, żerującą na guścikach publiczki, otwiera Zeyland nowe, nieoczekiwane perspektywy. Wzorzec dydaktyczny schematycznej prozy żeni z wzorcem „psychologicznym” rodzimych Saganek. Wychodzi z tego skrzyżowania twór całkiem jednorodny. Dwie sztampy, powstałe z dwóch różnych sposobów myślenia, zgodnie ze sobą współżyją na prawach równorzędności. I trudno powiedzieć, co bardziej fałszywe: analiza dziewczęcych uczuć, czy opisy przygotowań akademii rocznicowych”. I dalej: „Wydawnictwu Łódzkiemu, które książkę wydało w nakładzie 10 tys. egzemplarzy, do zasług w rozwoju sztampy — niech policzonym będzie”.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . RED.
=======================================================================================
Ostatnio zmieniony przez Kynokephalos 2021-07-04, 18:59, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Berta von S. 
Twórca
nienackofanka



Pomogła: 169 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 32568
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2021-07-04, 09:31:08   

Kynokephalos napisał/a:
Przy okazji: natknąłem się na przypadek, gdy inny publicysta (być może znany Nienackiemu przynajmniej z widzenia, bo działający w Łodzi, choć podpisujący się pseudonimem) został przez niego skrytykowany równie złośliwie jak Zeyland. Zapamiętał to dobrze i odgryzł się Nienackiemu po ponad dwudziestu(!) latach.

Czyżby Daniel Passent? :)

Kynokephalos napisał/a:
Poniżej - prasowe echo opinii jaką książce Zeylanda wydał Zbigniew Nienacki.

Faktycznie kuriozalny pomysł, żeby ujawniać głosy jurorów. :zdziw:
_________________
Drużyna 5

 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 65 razy
Wiek: 61
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 11236
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2021-07-04, 11:54:42   

Berta von S. napisał/a:
Kynokephalos napisał/a:
Poniżej - prasowe echo opinii jaką książce Zeylanda wydał Zbigniew Nienacki.

Faktycznie kuriozalny pomysł, żeby ujawniać głosy jurorów.


Dlaczego? Widocznie mocno się wkurzyli na bezceremonialne wypady Mistrza pod swym adresem. ZN wydawał swoje pierwsze rzeczy w warszawskiej NK, a nie w bliższej Łodzi. To daje do myślenia. Może ktoś go tam nie lubił - zapewne z wzajemnością ;-) .
_________________
Z 24
 
 
Berta von S. 
Twórca
nienackofanka



Pomogła: 169 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 32568
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2021-07-04, 15:54:57   

Z24 napisał/a:
Berta von S. napisał/a:
Kynokephalos napisał/a:
Poniżej - prasowe echo opinii jaką książce Zeylanda wydał Zbigniew Nienacki.

Faktycznie kuriozalny pomysł, żeby ujawniać głosy jurorów.


Dlaczego? Widocznie mocno się wkurzyli na bezceremonialne wypady Mistrza pod swym adresem. ZN wydawał swoje pierwsze rzeczy w warszawskiej NK, a nie w bliższej Łodzi. To daje do myślenia. Może ktoś go tam nie lubił - zapewne z wzajemnością ;-) .


Dla mnie to jak prywatna korespondencja, nie upublicznia się takich rzeczy. Chyba, że jurorzy wyrazili na to zgodę. Ale jakoś mi się nie chce wierzyć, czytając te ich wypowiedzi w głosowaniu. :)
_________________
Drużyna 5

 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 65 razy
Wiek: 61
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 11236
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2021-07-04, 20:57:25   

Berta von S. napisał/a:
Z24 napisał/a:
Berta von S. napisał/a:
Kynokephalos napisał/a:
Poniżej - prasowe echo opinii jaką książce Zeylanda wydał Zbigniew Nienacki.

Faktycznie kuriozalny pomysł, żeby ujawniać głosy jurorów.


Dlaczego? Widocznie mocno się wkurzyli na bezceremonialne wypady Mistrza pod swym adresem. ZN wydawał swoje pierwsze rzeczy w warszawskiej NK, a nie w bliższej Łodzi. To daje do myślenia. Może ktoś go tam nie lubił - zapewne z wzajemnością ;-) .


Dla mnie to jak prywatna korespondencja, nie upublicznia się takich rzeczy. Chyba, że jurorzy wyrazili na to zgodę. Ale jakoś mi się nie chce wierzyć, czytając te ich wypowiedzi w głosowaniu. :)


Nie bardzo rozumiem dlaczego.
_________________
Z 24
 
 
Berta von S. 
Twórca
nienackofanka



Pomogła: 169 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 32568
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2021-07-04, 22:09:52   

Z24 napisał/a:
Berta von S. napisał/a:
Z24 napisał/a:
Berta von S. napisał/a:
Kynokephalos napisał/a:
Poniżej - prasowe echo opinii jaką książce Zeylanda wydał Zbigniew Nienacki.

Faktycznie kuriozalny pomysł, żeby ujawniać głosy jurorów.


Dlaczego? Widocznie mocno się wkurzyli na bezceremonialne wypady Mistrza pod swym adresem. ZN wydawał swoje pierwsze rzeczy w warszawskiej NK, a nie w bliższej Łodzi. To daje do myślenia. Może ktoś go tam nie lubił - zapewne z wzajemnością ;-) .


Dla mnie to jak prywatna korespondencja, nie upublicznia się takich rzeczy. Chyba, że jurorzy wyrazili na to zgodę. Ale jakoś mi się nie chce wierzyć, czytając te ich wypowiedzi w głosowaniu. :)

Nie bardzo rozumiem dlaczego.

Bo to na przykład nie wygląda mi na tekst, który ktoś chciałby upubliczniać:
Myślę, że powieść tę trzeba brać pod uwagę przy ewentualnych wyróżnieniach. Zasługuje na to kilkunastoma kartkami, które się udały. Ale na nic więcej.
_________________
Drużyna 5

Ostatnio zmieniony przez Berta von S. 2021-07-04, 22:10, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Hebius 
Fanatyk Samochodzika



Pomógł: 8 razy
Wiek: 55
Dołączył: 06 Wrz 2017
Posty: 2925
Skąd: z doskoku
Wysłany: 2021-07-05, 23:52:44   

A kto pierwszy powie "sprawdzam" i przeczyta tego Królewicza?
_________________
Drużyna 2

 
 
Kynokephalos 
Moderator
Członek Kapituły Samochodzikowej Książki Roku



Pomógł: 137 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 6640
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2021-07-09, 00:36:16   

Hebius napisał/a:
A kto pierwszy powie "sprawdzam"

Miałem taki zamiar, ale... Co prawda nie wszystkie nazwiska recenzentów rozpoznaję, ale wystarczająco wiele by uwierzyć, że zbiorowo można ich nazwać grupą czołowych literatów i krytyków literackich.

Pomiędzy ich opiniami: "wyróżnienie lub nagroda", "na granicy wyróżnienia i nagrody", "wyróżnienie za kilkanaście stronic", "bez wyróżnienia ale zasługuje na druk", "nie zasługuje na druk", "sztampa", "mętniactwo" - kim jestem, żebym próbował ich sprawdzać, albo wciskać jeszcze swój głos w to spektrum?

Pozdrawiam,
Kynokephalos

_________________
Wonderful things...
Zwycięzca rywalizacji rowerowej w 2019 r.

 
 
Berta von S. 
Twórca
nienackofanka



Pomogła: 169 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 32568
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2021-07-09, 09:19:52   

Kynokephalos napisał/a:
kim jestem, żebym próbował ich sprawdzać, albo wciskać jeszcze swój głos w to spektrum?

Członkiem kapituły Samochodzikowej Ksiązki Roku + badaczem forumowym!
Czytaj, bo czekamy na opinię. :okulary:
_________________
Drużyna 5

 
 
Hebius 
Fanatyk Samochodzika



Pomógł: 8 razy
Wiek: 55
Dołączył: 06 Wrz 2017
Posty: 2925
Skąd: z doskoku
Wysłany: 2021-07-14, 13:30:28   

Postanowiłem sobie kupić tego Królewicza na Allegro (był ładny egzemplarz w korzystnej cenie 4,99 zł)... i chyba zostałem wystawiony do wiatru przez sprzedająca osobę. Przelew poszedł, a przesyłki nie ma i żadnej informacji o chęci wysyłki, osoba sprzedająca konsekwentnie ignoruje moje monity i ponaglenia. Pierwsza moja taka przygoda, a mam konto na Allegro od 16 lat, 10 miesięcy, 10 dni :D
_________________
Drużyna 2

 
 
Hebius 
Fanatyk Samochodzika



Pomógł: 8 razy
Wiek: 55
Dołączył: 06 Wrz 2017
Posty: 2925
Skąd: z doskoku
Wysłany: 2021-07-30, 23:24:36   

Kynokephalos napisał/a:
Zabawna, ale miejscami zbyt bezwzględna. Jak wtedy, gdy żartuje z określenia „świecić łysiną” (lub łydkami), albo domaga się definicji „zmysłowych pogańskich warg” i „brania z krzyża”. Żeby beletrysta beletryście tak po aptekarsku? Ale cóż - na złego ducha nie poradzisz.

Pozdrawiam,
Kynokephalos


Jestem świeżo po lekturze powieści pana Zeylanda, przeczytałem jeszcze raz tekst Nienackiego... i nie widzę w tym felietonie nawet jednego zdania, do którego mógłbym się przyczepić. A już to wyciagnięcie "brania z krzyża" wydaje mi się wyjątkowo trafne. Myślałem, że z kontekstu odgadnę znaczenie zwrotu, ale gdzie tam.

Bohaterkę zaczepia na plaży marynarz, z którym jechała pociągiem z Poznania do Szczecina.

P1030111.JPG
Królewicz pilnie poszukiwany, str. 50
Plik ściągnięto 63 raz(y) 221,79 KB

_________________
Drużyna 2

 
 
Berta von S. 
Twórca
nienackofanka



Pomogła: 169 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 32568
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2021-07-31, 00:27:26   

Kyno chwilowo nie ma dostępu do tej książki, bo od niego pożyczyłam i zapomniałam oddać w dniu wyjazdu. :(
_________________
Drużyna 5

 
 
Hebius 
Fanatyk Samochodzika



Pomógł: 8 razy
Wiek: 55
Dołączył: 06 Wrz 2017
Posty: 2925
Skąd: z doskoku
Wysłany: 2021-07-31, 02:21:49   

A sama już przeczytałaś?

Pomijając ogólną słabości tej książki sama lektura była jednak ciekawa. Wcześniej chyba nie czytałem równie socjalistycznej powieści obyczajowej :D
_________________
Drużyna 2

 
 
Kynokephalos 
Moderator
Członek Kapituły Samochodzikowej Książki Roku



Pomógł: 137 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 6640
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2021-07-31, 05:41:03   

Hebius napisał/a:
A sama już przeczytałaś?

Właśnie. Z recenzji Nienackiego i z przeczytanych niewielu stron książki wydaje mi się, że ważnym elementem oceny będzie wiarygodność portretu psychologicznego bohaterki i jej reakcji. A w tej kwestii spojrzenie czytelniczek ma oczywistą, naturalną przewagę.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...
Zwycięzca rywalizacji rowerowej w 2019 r.

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci (z dn. 09.08.2019)

  
ROZUMIEM
Strona wygenerowana w 0,85 sekundy. Zapytań do SQL: 14