PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Namiot Tomasza w Wyspie Złoczyńców
Autor Wiadomość
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 49 razy
Wiek: 58
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 10120
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2021-04-20, 19:40:18   

W czasach gdy po raz pierwszy czytałem "Wyspę" taki wielki namiot nie budził mojego zdziwienia, bo widywałem takie - jak już gdzieś wspominałem - na kempingach nad morzem i to w wielkich ilościach. Ponieważ ludzie mieszkali w nich całymi rodzinami i całymi tygodniami, dziwiło mnie mocno dlaczego taki wielki namiot nazywał się "weekendowy" zamiast "urlopowy" czy "wakacyjny". Prawdę mówiąc dysonans poznawczy pozostał mi do dzisiaj :D .
Co to jest weekend i jak się to czyta, już wiedziałem. Tylko nie pamiętam dzięki komu: czy dzięki "Dywizjonowi 303" Arkadego F., czy też dzięki London Weekend Television, skąd był taki serial kryminalny "Wielki napad". Z grubsza pamiętałem zasadniczy wątek i nazwisko głównego bohatera; niedawno udało mi się ustalić, że ten serial nosił tytuł "The gold robbers", a w głównej roli występował Peter Vaughan.
_________________
Z 24
 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 143 razy
Wiek: 49
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 31928
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2021-04-20, 20:23:32   

Z24 napisał/a:
W czasach gdy po raz pierwszy czytałem "Wyspę" taki wielki namiot nie budził mojego zdziwienia, bo widywałem takie - jak już gdzieś wspominałem - na kempingach nad morzem i to w wielkich ilościach..

Takie jak z opisu w książce, czyli kolorowe z 6 masztami w klimacie cyrkowym?
_________________
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 49 razy
Wiek: 58
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 10120
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2021-04-20, 22:02:58   

Berta von S. napisał/a:
Z24 napisał/a:
W czasach gdy po raz pierwszy czytałem "Wyspę" taki wielki namiot nie budził mojego zdziwienia, bo widywałem takie - jak już gdzieś wspominałem - na kempingach nad morzem i to w wielkich ilościach..

Takie jak z opisu w książce, czyli kolorowe z 6 masztami w klimacie cyrkowym?


Zdaje się, że wzorów było sporo, ale odnoszę wrażenie, że te większe były prostokątne i miały ściany do pewnego momentu mniej więcej pionowe oraz, że tak powiem, dachy dwu- lub czterospadowe. Te ściany można było podwijać do góry. Były też okna. Zaglądając mimo woli do środka człowiek się zastanawiał ile to różnych rupieci ludzie zabierają ze sobą na wakacje...
_________________
Z 24
 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 143 razy
Wiek: 49
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 31928
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2021-04-21, 00:50:54   

Z24 napisał/a:

Takie jak z opisu w książce, czyli kolorowe z 6 masztami w klimacie cyrkowym?

Zdaje się, że wzorów było sporo, ale odnoszę wrażenie, że te większe były prostokątne i miały ściany do pewnego momentu mniej więcej pionowe oraz, że tak powiem, dachy dwu- lub czterospadowe. [/quote]
Czyli nie takie jak namiot tomaszowy.

Pewnie masz na myśli różne produkty z Legionowa, też je kojarzę z pól namiotowych. Jak mnie siostra i szwagier zabrali na pierwszy wyjazd pod namiot (8 albo 9 lat miałam), mieszkaliśmy w takim:
./redir/thumbs.img-sprzedajemy.pl/1000x901c/32/be/50/namiot-warta-4-safari-z-pelnym-wyposazeniem-lodz-530284993.jpg

Ale widywało się też dużo bardziej przestronne modele z Legionowa, np:

./redir/a.allegroimg.com/s1024/0c9301/fc38fef24215bd998bfccc59bc6f

./redir/a.allegroimg.com/original/1e609a/843aab684c28a195040894962a76
_________________
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 49 razy
Wiek: 58
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 10120
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2021-04-21, 18:12:41   

Berta von S. napisał/a:
Ale widywało się też dużo bardziej przestronne modele z Legionowa, np:

./redir/a.allegroimg.com/s1024/0c9301/fc38fef24215bd998bfccc59bc6f

./redir/a.allegroimg.com/original/1e609a/843aab684c28a195040894962a76


:564:

O, właśnie takie!
_________________
Z 24
 
 
John Dee 
Moderator
Epicuri de grege porcus



Pomógł: 107 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 13532
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2021-04-22, 20:36:57   

Z24 napisał/a:
Co to jest weekend i jak się to czyta, już wiedziałem. Tylko nie pamiętam dzięki komu
A ja pamiam: starsza siostra mi wyjaśniła. Potem z tą wiedzą zabłysnąłem w szkole, gdy nauczycielka o to zapytała. Przypuszczam, że w pierwszej klasie. :D
 
 
Bóbr Mniejszy 
Fanatyk Samochodzika



Pomógł: 11 razy
Wiek: 42
Dołączył: 26 Maj 2018
Posty: 2952
Skąd: Zduńska Wola/Georgetown
Wysłany: 2021-04-22, 22:29:13   

John Dee napisał/a:
Z24 napisał/a:
Co to jest weekend i jak się to czyta, już wiedziałem. Tylko nie pamiętam dzięki komu
A ja pamiam: starsza siostra mi wyjaśniła. Potem z tą wiedzą zabłysnąłem w szkole, gdy nauczycielka o to zapytała. Przypuszczam, że w pierwszej klasie. :D

Jako dziecku w podstawówce, wyrażenie "wyjeżdżać na weekend" kojarzyło mi się z wyjazdem pod namiot, czy ogólnie na łono natury ;-) Dziś to się trochę zmieniło.
_________________


"Szanowny Panie! Zawierając znajomość z Panem, nie przypuszczałem, iż jest Pan alkoholikiem i nudystą."
E. Niziurski, "Klub włóczykijów"
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 49 razy
Wiek: 58
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 10120
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2021-04-25, 22:22:39   

No, ale może ktoś mi spróbuje wyjaśnić dlaczego namiot Tomasza Włóczęgi był "weekendowy"?
Mnie to na razie przychodzi do głowy tylko, że takie namiot nie bardzo nadaje się na wędrówkę, z czym się kojarzą raczej namioty małe, tylko na jednorazowy występ. Tak jak na piknik: wyruszamy z rodzinką i żeby mieć osłonę od niepogody bierzemy i stawiamy taką landarę, pod którą toczy się całe życie. Słabe to uzasadnienie, ale z braku laku...
Nb. kiedy wybraliśmy się z kumplem wybraliśmy się na stop, to na dwóch mieliśmy namiot "trójkę". Nie powiem, żeby noszenie tego rzęcha wprawiało nas w zachwyt.
_________________
Z 24
 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 143 razy
Wiek: 49
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 31928
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2021-04-26, 00:44:20   

Z24 napisał/a:

Mnie to na razie przychodzi do głowy tylko, że takie namiot nie bardzo nadaje się na wędrówkę, z czym się kojarzą raczej namioty małe, tylko na jednorazowy występ. Tak jak na piknik: wyruszamy z rodzinką i żeby mieć osłonę od niepogody bierzemy i stawiamy taką landarę, pod którą toczy się całe życie. Słabe to uzasadnienie, ale z braku laku...

Mi się te landary raczej kojarzą z rodzinami, które biwakowały w tym samym miejscu przez całe wakacje. Wielki namiot, zbity z dech stolik, kanister na drzewie udający kran i.t.p. - generalnie całe gospodarstwo. :)

Z24 napisał/a:
No, ale może ktoś mi spróbuje wyjaśnić dlaczego namiot Tomasza Włóczęgi był "weekendowy"?

Może to miało podnosić prestiż sprzętu turystycznego Tomasza?
Nie dość, że wyjątkowy kształt, to jeszcze anglojęzyczne określenie.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Szara Sowa 2021-04-26, 08:47, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 112 razy
Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 44563
Skąd: Poznań
Wysłany: 2021-04-26, 08:49:02   

Berta von S. napisał/a:
Z24 napisał/a:
No, ale może ktoś mi spróbuje wyjaśnić dlaczego namiot Tomasza Włóczęgi był "weekendowy"?

Może to miało podnosić prestiż sprzętu turystycznego Tomasza?
Nie dość, że wyjątkowy kształt, to jeszcze anglojęzyczne określenie.


To faktycznie dziwne, szczególnie że w tamtych czasach weekendów u nas nie było...
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum
Nasza forumowa geościeżka keszerska: ./redir/pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=240911#240911

 
 
Kynokephalos 
Moderator
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 98 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 6416
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2021-04-26, 09:32:37   

Szara Sowa napisał/a:
To faktycznie dziwne, szczególnie że w tamtych czasach weekendów u nas nie było...

Możliwe, że już myślano w ten sposób o sobocie i niedzieli.

Słownik Doroszewskiego z lat sześćdziesiątych definiuje:
weekend - «sobotnie popołudnie (także czasem cała sobota) i niedziela przeznaczone na wypoczynek, zwykle poza miastem».
Podaje też cytat niemal współczesny z pierwszym wydaniem "Wyspy": Jeśli w niedzielę, 16 bm, dopisze pogoda, będzie można wyjechać na weekend. Życie Warsz. 115, 1965.

Mimo że soboty były robocze, sobotnie popołudnie dla wielu pracowników było dłuższe niż w inne dni powszednie i kojarzyło się z czasem wypoczynku. Obowiązywał 46-godzinny tydzień pracy i często w soboty fajrant nadchodził już o godzinie 14:00. Przed wojną, a pewnie po wojnie też, mówiono na to "angielskie soboty".

Pozdrawiam,
Kynokephalos

***
P.S.
Zajrzałem do "Odgłosów". Słowo "weekend" pojawia się tam regularnie od początku, czyli od 1958 roku, w kontekstach świadczących o tym, że było powszechnie zrozumiałe. Oto z czym mogło się kojarzyć łodzianinowi latem 1958:



_________________
Wonderful things...
Zwycięzca rywalizacji rowerowej w 2019 r.

Ostatnio zmieniony przez Kynokephalos 2021-05-03, 04:42, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 143 razy
Wiek: 49
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 31928
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2021-04-26, 19:46:01   

Kynokephalos napisał/a:

Zajrzałem do "Odgłosów". Słowo "weekend" pojawia się tam regularnie od początku, czyli od 1958 roku, w kontekstach świadczących o tym, że było powszechnie zrozumiałe. Oto z czym mogło się kojarzyć łodzianinowi latem 1958:


Najbardziej podoba mi się to. :)
Na kocach leżą młode dziewczęta w zgrabnych kostiumach kąpielowych. I czterdziestoletnie kobiety w halkach opalające tłuste ramiona i zdeformowane uda.

I ciekawa jestem, co to "pedalux" - opisany, jako owy wynalazek, w którym wiosłuje się nogami (drogi, bo za godzinę 2 x więcej niż kajak). Myślałam, że rower wodny, ale jest też obok mowa o rowerze wodnym, więc to musi być coś innego.
_________________
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 49 razy
Wiek: 58
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 10120
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2021-04-26, 20:10:11   

Berta von S. napisał/a:
Z24 napisał/a:

Mnie to na razie przychodzi do głowy tylko, że takie namiot nie bardzo nadaje się na wędrówkę, z czym się kojarzą raczej namioty małe, tylko na jednorazowy występ. Tak jak na piknik: wyruszamy z rodzinką i żeby mieć osłonę od niepogody bierzemy i stawiamy taką landarę, pod którą toczy się całe życie. Słabe to uzasadnienie, ale z braku laku...

Mi się te landary raczej kojarzą z rodzinami, które biwakowały w tym samym miejscu przez całe wakacje. Wielki namiot, zbity z dech stolik, kanister na drzewie udający kran i.t.p. - generalnie całe gospodarstwo. :)


:564: :564: :564:

No właśnie stąd ten mój dysonans poznawczy! Przecież Już podczas pierwszej lektury WZ miałem przed oczyma te obrazki.

Kynokephalos napisał/a:
Przed wojną, a pewnie po wojnie też, mówiono na to "angielskie soboty".


:564:

Tak jest.

Berta von S. napisał/a:
Na kocach leżą młode dziewczęta w zgrabnych kostiumach kąpielowych. I czterdziestoletnie kobiety w halkach opalające tłuste ramiona i zdeformowane uda.


Nie jest to przypadkiem tekst ZN-go? Przypomina mi to bowiem pewne mała apetyczne fragmenty "Skiroławek" ( z pielegniarką, chyba Henią, ale nie tylko)

Berta von S. napisał/a:
"pedalux"


:D :D :D Ludzie, nie mogę....
_________________
Z 24
 
 
Protoavis 
Admin Emeritus
Archeolog książkowy



Pomógł: 45 razy
Dołączył: 13 Sty 2013
Posty: 7018
Skąd: PRL
Wysłany: 2021-04-26, 20:12:08   

Berta von S. napisał/a:
I ciekawa jestem, co to "pedalux" - opisany, jako owy wynalazek, w którym wiosłuje się nogami (drogi, bo za godzinę 2 x więcej niż kajak). Myślałam, że rower wodny, ale jest też obok mowa o rowerze wodnym, więc to musi być coś innego.


_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum

 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 143 razy
Wiek: 49
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 31928
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2021-04-27, 00:55:55   

Z24 napisał/a:


Nie jest to przypadkiem tekst ZN-go? Przypomina mi to bowiem pewne mała apetyczne fragmenty "Skiroławek" ( z pielegniarką, chyba Henią, ale nie tylko)

A faktycznie jest pewne podobieństwo z Nienackim! Skojarzyło mi się teraz z jego wywodami (tymi w maszynopisie w bibliotece MWiM) na temat starzenia się kobiet -> młode = ręce w kieszeniach, stare = torebka. ;-)

Protoavis napisał/a:
Berta von S. napisał/a:
I ciekawa jestem, co to "pedalux" - opisany, jako owy wynalazek, w którym wiosłuje się nogami...
obrazek

I Twoim zdaniem to pływa? :okulary:
_________________
Ostatnio zmieniony przez Berta von S. 2021-04-27, 00:57, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Kynokephalos 
Moderator
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 98 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 6416
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2021-04-27, 08:42:19   

Berta von S. napisał/a:
ciekawa jestem, co to "pedalux" - opisany, jako owy wynalazek, w którym wiosłuje się nogami (drogi, bo za godzinę 2 x więcej niż kajak). Myślałam, że rower wodny, ale jest też obok mowa o rowerze wodnym, więc to musi być coś innego.

Właśnie, intrygujące, ale obawiam się, że rozwiązanie zagadki mogłoby rozczarować. Przypuszczam, że pedalux to coś, co dziś w szerokim sensie nazwalibyśmy jednak rowerem wodnym.

• Można było napotkać spolszczoną pisownię tego słowa...

"(...) kawiarnia stanowi zaledwie skromny dodatek do ośrodka sportowego i plaży, firmowanych przez dostojne Towarzystwo Krzewienia Kultury Fizycznej. Jeżeli jednak ośrodek jest ważny (sześćdziesiąt kajaków, jakieś pedaluksy i inne rozkosze), a dobrze zagospodarowana plaża może uchodzić za swego rodzaju sensację napustyni nadwiślańskiej, to przecież istotny wpływ na atmosferę dzielnicy i może nawet jej układy socjologiczne ma lokal kawiarniany z dansingiem."
(Olgierd Budrewicz, "Zdumiewająca Warszawa", 1968)


... ale najwyraźniej nie zapuściło ono korzeni w naszym języku. Być może nigdy nie nabrało ścisłego znaczenia, lub było używane zamiennie z określeniem "rower wodny".

• W artykule Tadeusza Żakowieckiego w "Odgłosach" różnica między pedaluxem a wodnym rowerem mogła polegać na szczegółach budowy obu modeli. W historii stosowano rozmaite sposoby przełożenia siły nóg na przyśpeszenie - ze śrubą lub z łopatkami, bardziej lub mniej przypominające lądowy rower. Żakowiecki pisze, że był to jakiś prototyp, ale wątpię, by chodziło o coś rewolucyjnego, czego nie znamy choćby z fotografii.

• Znalazłem jeszcze ślad folderu z takim opisem:





ale trudno zgadnąć, czy termin "pedaluks" odnosi się do konkretnego rozwiązania technicznego, czy producent określał tym słowem wszystko, co my nazwalibyśmy rowerem wodnym.

• Możemy jeszcze popytać osoby, które pamiętają lata sześćdziesiąte i wcześniejsze.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...
Zwycięzca rywalizacji rowerowej w 2019 r.

Ostatnio zmieniony przez Kynokephalos 2021-04-27, 10:25, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 143 razy
Wiek: 49
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 31928
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2021-04-27, 19:23:59   

Kynokephalos napisał/a:
W artykule Tadeusza Żakowieckiego w "Odgłosach" różnica między pedaluxem a wodnym rowerem mogła polegać na szczegółach budowy obu modeli. W historii stosowano rozmaite sposoby przełożenia siły nóg na przyśpeszenie - ze śrubą lub z łopatkami, bardziej lub mniej przypominające lądowy rower. Żakowiecki pisze, że był to jakiś prototyp, ale wątpię, by chodziło o coś rewolucyjnego, czego nie znamy choćby z fotografii.

Pisząc prototyp pewnie miał na myśli nowość po prostu. Ciekawe swoją drogą, kiedy pojawiły się na świecie, a kiedy w Polsce rowery wodne.

Kynokephalos napisał/a:
Znalazłem jeszcze ślad folderu z takim opisem:

Piękny pedalux! :) Właśnie takie rowerki na wypełnionych powietrzem cepelinach (nie wiem, jak to się fachowo nazywa) najbardziej lubiłam. Pamiętam, że były szybkie całkiem. Szkoda, że je wyparły plastyczaki.
_________________
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 49 razy
Wiek: 58
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 10120
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2021-04-27, 19:48:35   

Nie skonałem ze śmiechu po tym "pedaluxie, więc jeszcze będziecie musieli mnie znosić jakiś czas...

Przy przedostatniej lekturze WZ przyszła mi do głowy jeszcze jedna rzecz, jeśli chodzi o namiot.
Po jaką cholerę kupował taką landarę, jeżeli zamierzał podróżować bez haremu, albo drużyny brydżowej? Zwróćmy uwagę, że ten namiot już się nie pojawia w następnych tomach. W Templariuszach PS podróżuje z jakąś jedynką czy dwójką.
Zdaje się, że tylko Fryderyk w KS podróżował z jakimś ekstra namiotem.

Ale podczas zadania jakiego się podjął T. Włóczęga taki namiot mógł się przydać do czego innego.
Nie mam tu na myśli spotkania z harcerzami na Wyspie Złoczyńców i snucie opowieści o zaginionej Komnacie, ale coś bardziej praktycznego, choć takie spotkania pozostawiają niezatarte ślady w pamięci...
Jedną z mich najbardziej ulubionych sekwencji jest noc w obozie nad brzegiem wąwozu.
Taki wielki namiot jest pewnym utrudnieniem dla ewentualnego napastnika. Po prostu napastnik nie wie w którym miejscu takiego namiotu znajduje się ofiara. Napadnięty w takim namiocie ma większe szanse: zanim napastnik go znajdzie, ma on nieco czasu na adekwatną reakcję. W dwójce, a tym bardziej w jedynce napadnięty nie ma szans w ogóle.
_________________
Z 24
 
 
irycki 
Fanatyk Samochodzika
Pan Motocyklik



Pomógł: 17 razy
Wiek: 55
Dołączył: 13 Paź 2015
Posty: 4942
Skąd: Legionowo

Wysłany: 2021-04-27, 20:17:14   

Z24 napisał/a:
Taki wielki namiot jest pewnym utrudnieniem dla ewentualnego napastnika. Po prostu napastnik nie wie w którym miejscu takiego namiotu znajduje się ofiara.

Ciekawy punkt widzenia, ale coś w nim jest. I to dość sporo. :)
Leżącego w "dwójce" bez problemu się obezwładni. Namiot w tym pomoże, można gościa po prostu tym namiotem obwinąć i skrępować. Im namiot większy i mniej sugerujący miejsce w którym leży ofiara (a taki "okrąglak" nie sugeruje nic, może leżeć wszędzie) tym trudniej dla napastnika.

Tak, zdecydowanie coś w tym jest. Daję głowę, że Nienacki o tym nie pomyślał, ale pomysł mi się podoba :564:
_________________


Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.

"Wolność i władza mają tylko jedną wspólną cechę: nadużywanie."
Karol Bunsch
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 49 razy
Wiek: 58
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 10120
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2021-04-27, 20:32:35   

irycki napisał/a:
Daję głowę, że Nienacki o tym nie pomyślał


:564: :564: :564:

Też tak pomyślałem :D
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2021-04-27, 20:33, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci (z dn. 09.08.2019)

  
ROZUMIEM
Strona wygenerowana w 0,25 sekundy. Zapytań do SQL: 13