PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Siostry Brontë
Autor Wiadomość
John Dee 
Moderator
Epicuri de grege porcus



Pomógł: 107 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 13525
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2020-10-19, 20:57:19   Siostry Brontë

Emily Brontë - Wichrowe Wzgórza (1847).



Obiecałem kiedyś (5 lat temu :oops: - https://pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=254881#254881 ), że napiszę recenzję porównawczą Austen/Brontë, ale słowa nie dotrzymałem - dwa razy przymierzałem się do Jane Austen i dwa razy osłabnąłem w swych zapędach nie dokończywszy książki. Dlaczego - o tym innym razem i w innym miejscu, czyli w recenzjach o Austen.

Lektura “Wichrowych Wzgórz” jednak nie sprawiła mi najmniejszych trudności; tak było za pierwszym razem, wiele lat temu, tak było i obecnie. Wtedy pierwsze wrażenie było pozytywne; zapomniełem wprawdzie większość szczegółów, ale w pamięci utkwiło mi, że książka jest bardzo dobra.

A dzisiaj, po ponownej lekturze? Arcydzieło! Używam tego słowa z premedytacją - jedna z najlepszych powieści, jakie znam. I to pod każdym względem: język, fabuła, charaktery osób. W każdej kategorii daję pełno ilość punktów i jeśli zostałbym zmuszony ująć gdzieś pół punktu, nie wiedziałbym gdzie i za co. Książkę przeczytałem jednym tchem przerywając lekturę tylko po to, by robić sobie notatki - wiele, wiele notatek.
Zdradzę od razu, że nie fabułą tak bardzo jestem zafascynowany, co najmniej nie w pierwszej linii. Jest doskonała, jasne, ale suma wydarzeń, dzieje rodzin Linton i Earnshaw, to jedna sprawa, jednak jak autorka te wydarzenia prezentuje czytelnikowi, w jakiej kolejności np., to zupełnie co innego. Tu Emily Brontë naprawdę pokazała całe swoje mistrzostwo. Jeden przykład: początkowo, w pierwszych rozdziałach, narratorem, a nawet główną postacią jest Lockwood; nagle jednak pałeczkę przejmuje Ellen Dean, służąca, która zna dzieje tych rodzin jak nikt inny i zachowuje ją niemal do końca, oddając Lockwoodowi dopiero w ostatnich rozdziałach. Podwójna narracja więc. Łał.

Heathcliff, Catherine, historia ich miłości jest niezwykła i na pewno potrafiłaby wypełnić całą książkę, autorka jednak była innego zdania: mniej więcej w połowie dzieła pojawiają się nowi protagoniści, młode, świeże twarze, i oczywiście nowe konflikty. Tylko Heathcliff i jego agenda pozostają niezmienną stałą. Lockwood, który jest tylko ptakiem przelotnym, gościem w tych okolicach, poznaje wszystkich bohaterów tej tragikomedii, conajmniej tych, którzy są jeszcze przy życiu, już w pierwszym rozdziale; jednocześnie ma okazję być świadkiem ostatniego aktu i rozwiązania dramatu, resztę opowiada mu podczas długich wieczornych pogawędek stara służąca Dean.
Uważam, że ta struktura jest świetna - przypomina “Pulp fiction”, przypomina “Złotą rękawicę”; Lockwood, a wraz z nim czytelnik muszą odgadnąć, kogo mają przed sobą. Lockwood np. robi z siebie niezłego durnia w pierwszych rozdziałach dochodząc samodzielnie do zupełnie błędnych konkluzji dotyczących tożsamości ślicznej Cathy i nieokrzesanego Haretona. Ta zabawa w kto jest kto to jeden z głównych chwytów dramaturgicznych zastosowanych przez autorkę - jest ich ale więcej.

O postaciach powiem tylko tyle, że kontrasty między nimi nie mogłyby być większe - demoniczny Heathcliff jest zupełnym przeciwieństwem Edgara Lintona, sługa Joseph, trochę stuknięty jak jego pan, różni się od Nelly Dean jak noc od dnia.
W porównianiu: książki Jane Austen mi. dlatego sprawiają mi takie trudności, bo wszyscy wydają mi się być wystrugani z tego samego drewna, mam poważne trudności odgadnąć, kto okaże się rycerzem w białej zbroi, a kogo autorka obsadziła w roli czarnego charakteru? Wszyscy są tak strasznie kulturalni i sztywni. W “Wichrowych Wzgórzach” wrzaski, groźby i szarpaniny mamy praktycznie od samego początku, co znacznie ułatwia orientację. ;-)

I w końcu rzecz najważniejsza, główna: styl i język Emily Brontë. Mistrzyni pióra. Jej słownictwo jest przeogromne, porównać należy ją pod tym względem z największymi angielskimi pisarzami, Szekspirem, Samuelem Johnsonem itp. Tyle że, w przeciwieństwie do Johnson panna Brontë nie popełnia błędu popadnięcia w styl zbyt górnolotny - wszak narratorka Dean to kobieta z ludu, o Józefie, który posługuje się wyłącznie okoliczną gwarą Yorkshire już nie wspominając -; wybór właściwego słowa wydaje się mieć zawsze jakieś uzasadnienie psychologiczne - nie wiem jak to lepiej określić. Niezliczone razy wzdychałem z zachwytu wobec tej niezwykłej harmonii treści i formy, idealnej komunii myśli i słowa.
Spróbuję to wyjaśnić na konkretnym przykładzie. Nelly opowiada o Heathcliffie:

“'Heathcliff - I shudder to name him! … He has just come home at dawn, and gone up-stairs to his chamber; looking himself in - as if anybody dreamt of coveting his company!”

W tym jednym zdaniu autorka potrafiła przekazać nam tyle informacji, a nawet zaświecić dowcipem: Heathcliff wraca do domu dopiero o świcie, udaje się do swojego pokoju na piętrze zamykając drzwi na klucz. Jednocześnie dowiadujemy się, że Nelly wzdryga się na samą myśl o nim - i że potrafi być sarkastyczna, komentując zamykanie drzwi tak: “Jakby kto mógł pożądać jego towarzystwa!”

Książka wydaje się być doskonale przemyślana i tak bogata w szczegóły, że autorka nie ma czasu, by poświęcić pewnym wydarzeniom, pewnym myślom więcej niż jedno zdanie, a gdy wskutek tego zrobi się nieco tłoczno, często jedno właściwie dobrane słowo przywraca jasność i porządek. Voilà.

Tym aspektem jej talentu jestem naprawdę urzeczony, by nie rzec: onieśmielony. Zdarza się, że wyobrażam sobie spotkania z pisarzami jak Nienacki lub Thomas Mann - w wypadku Emily Brontë obawiam się, że nie potrafiłbym wydusić ani słowa, z szacunku, podziwu.



Ona i jej siostry pozostaną nam wieczną zagadką. Niesłychane, że ktoś żyjący na takim odludziu ja to, co dzisiaj zwie się potocznie Brontë Country potrafił stworzyć literaturę światową tego kalibru.

“Wichrowe Wzgórza” - moja ocena na skali 1 - 10: 10+. Dobra książka na bezludną wyspę. :)
 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 143 razy
Wiek: 49
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 31923
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2020-10-19, 21:55:24   

Hmm.. ze dwadzieścia lat minęło od czasu, kiedy miałam w ręku Wichrowe wzgórza. Całkiem wciągające i klimatyczne, ale wydawały mi się niższej klasy literaturą niż Jane Austen, więc trochę mnie zdumiewa tak wysoka ocena. Chyba muszę sobie jeszcze raz przeczytać, może inaczej na to teraz spojrzę.

P.S. Skoro o siostrach ten wątek, to przeczytaj Dziwne losy Jane Eyre. To akurat mam na świeżo w miarę (zeszłej zimy czytałam), więc mogę podyskutować. :)
_________________
 
 
She 
Moderator



Pomogła: 63 razy
Dołączyła: 10 Sty 2010
Posty: 18325
Skąd: Tam i z powrotem
Wysłany: 2020-10-19, 22:31:50   

Berta von S. napisał/a:
ze dwadzieścia lat minęło od czasu, kiedy miałam w ręku Wichrowe wzgórza.


Ja też, ponad 20 lat temu je czytałam.
Pamiętam, że byłam zafascynowana historią. Podobnie, jak John, nie pamiętam szczegółów, też musiałabym sobie jeszcze raz przeczytać.
No i ekranizacja z 1992 roku- jak dla mnie- świetna. Ale to pewnie też zasługa jednego z moich ulubionych aktorów, Ralpha Finnesa.

Berta von S. napisał/a:
Dziwne losy Jane Eyre.


Też mi się podobały, też nie pamiętam dokładnie, też muszę sobie przypomnieć.
_________________


Semel scriptum, decies lectum!
 
 
John Dee 
Moderator
Epicuri de grege porcus



Pomógł: 107 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 13525
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2020-10-20, 08:42:53   

She napisał/a:
zasługa jednego z moich ulubionych aktorów, Ralpha Finnesa.

Nie oglądałem. Ralpha Finnesa też bardzo lubię. Ekranizacji tej powieści jest bardzo dużo, istnieje nawet wersja Luisa Buñuela (jeden z jego najgorszych filmów) oraz z Laurencem Olivier jako “romantyczny” Heathcliff.

Berta von S. napisał/a:
Skoro o siostrach ten wątek, to przeczytaj Dziwne losy Jane Eyre.

Zamierzam. Książkę zdaje się kiedyś czytałem, ale nie jestem stuprocentowo pewny. Pamiętam ale, że oglądałem w kinie film, w którym rolę Jane Eyre gra Charlotte Gainsbourg. Nic z tego wszystkiego nie pozostało mi jednak w pamięci, kompletna pustka.

Berta von S. napisał/a:
wciągające i klimatyczne, ale wydawały mi się niższej klasy literaturą niż Jane Austen

Wydaje mi się odwrotnie, ale pogadamy, jak zdołam przeczytać coś od Austen od początku do końca.

Jedna sprawa jest pewna: nie jest to książka o miłości, dla kobiet albo powieść gotycka, choć właśnie tego rodzaju tagi często się jej przypisuje. Książka stanowi studium stosunków międzyludzkich w zamkniętym, odizolowanym środowisku i tyle. Represyjne angielskie prawo gra tam ważną rolę czyniące z kobiet niewolnice swoich mężów i chroniące ludzi jak Heathcliffa, pod warunkiem że nie przekraczają pewnych granic.
Myślę, że dużo ludzi sięga po tę książkę w oczekiwaniu czegoś innego, lżejszego.
Ostatnio zmieniony przez John Dee 2020-10-22, 07:47, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Kpt Petersen 
Fanatyk Samochodzika
Forumowy Twitterowiec



Pomógł: 16 razy
Dołączył: 22 Sie 2017
Posty: 2314
Skąd: Wyspy Pacyfiku
Wysłany: 2020-10-22, 01:28:34   

https://pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=346180#346180

https://pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=346183#346183

https://pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=346214#346214
_________________
 
 
John Dee 
Moderator
Epicuri de grege porcus



Pomógł: 107 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 13525
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2020-10-22, 07:47:08   

Kpt Petersen napisał/a:
Eryk Ostrowski w książkach dowodzi że powieści sióstr Bronte pisała tak naprawdę Charlotte i Branwell czyli brat, który miał główny wkład w „Wichrowe wzgórza”. Na ponad 1000 stronach jest analiza korespondencji, utworów, biografii jednym słowem duża i przekonująca praca.
Czyli następne wydanie “Wichrowych wzgórz” będzie, dzięki polskiemu detektywowi literackiemu, nosiło imię prawdziwego autor, Branwella Brontë? :p

W lipcu 1848 roku Charlotte i Anne pojechały do Londynu, by odwiedzić swojego wydawcę i położyć kres plotkom, jakoby autorem wszystkich trzech książek był Ellis Bell - to był pseudonim Emily. Wtedy karty zostały odsłonięte, pannice poinformowały wydawcę, która z nich co napisała - z tego co widzę nic się w tym do dzisiaj nie zmieniło.

Swoją drogą - ja również lubię czasem poczytać sobie o historycznych teoriach spiskowych, to mogą być naprawdę wciągające i pouczające książki - jeśli nie brać ich zbyt serio, co najmniej ich wniosków. Pamiętam taką, w której autor starał się dowieść, że Napoleon został zamordowany - otruty! :D
 
 
irycki 
Fanatyk Samochodzika
Pan Motocyklik



Pomógł: 17 razy
Wiek: 55
Dołączył: 13 Paź 2015
Posty: 4941
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2020-10-22, 08:10:22   

John Dee napisał/a:
Swoją drogą - ja również lubię czasem poczytać sobie o historycznych teoriach spiskowych,

Chyba najbardziej znana z takich teorii, to oczywiście kwestia (nie)istnienia Szekspira :)
_________________


Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.

"Wolność i władza mają tylko jedną wspólną cechę: nadużywanie."
Karol Bunsch
 
 
John Dee 
Moderator
Epicuri de grege porcus



Pomógł: 107 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 13525
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2020-10-22, 10:35:49   

irycki napisał/a:
Chyba najbardziej znana z takich teorii, to oczywiście kwestia (nie)istnienia Szekspira :)
Dokładnie. To właśnie miałem na myśli: te hipotezy są bardzo ciekawe i pouczające, bo czytelnik dowiaduje się dużo faktów z tamtej epoki, o ludziach jak Marlowe czy de Vere, bo to oni oczywiście te sztuki pisali ;-) - więcej w tym więc pożytku niż szkody.
 
 
Kpt Petersen 
Fanatyk Samochodzika
Forumowy Twitterowiec



Pomógł: 16 razy
Dołączył: 22 Sie 2017
Posty: 2314
Skąd: Wyspy Pacyfiku
Wysłany: 2020-10-22, 17:12:38   

John Dee napisał/a:
Kpt Petersen napisał/a:
Eryk Ostrowski w książkach dowodzi że powieści sióstr Bronte pisała tak naprawdę Charlotte i Branwell czyli brat, który miał główny wkład w „Wichrowe wzgórza”. Na ponad 1000 stronach jest analiza korespondencji, utworów, biografii jednym słowem duża i przekonująca praca.
Czyli następne wydanie “Wichrowych wzgórz” będzie, dzięki polskiemu detektywowi literackiemu, nosiło imię prawdziwego autor, Branwella Brontë? :p

W lipcu 1848 roku Charlotte i Anne pojechały do Londynu, by odwiedzić swojego wydawcę i położyć kres plotkom, jakoby autorem wszystkich trzech książek był Ellis Bell - to był pseudonim Emily. Wtedy karty zostały odsłonięte, pannice poinformowały wydawcę, która z nich co napisała - z tego co widzę nic się w tym do dzisiaj nie zmieniło.


Ostrożnie z kpinami ze mnie w tym temacie, bo jestem dość mocno wkręcony i mogę się odgryźć :p
W 2019 roku odbyłem "pielgrzymkę" do Haworth i na okoliczne wzgórza. Oczywiście były wichrowe :) Zwiedziłem dom/plebanię, w którym mieszkała rodzina Bronte, gdzie teraz jest muzeum.

Sytuacja którą opisałeś niczego w tym temacie nie rozstrzygnęła, ale szerzej merytorycznie napiszę może w weekend bo dzisiaj nie mam czasu

ww1.jpg
Plik ściągnięto 51 raz(y) 515,22 KB

ww0.jpg
Plik ściągnięto 49 raz(y) 235,53 KB

ww6.jpg
Plik ściągnięto 42 raz(y) 228,81 KB

ww4.jpg
Plik ściągnięto 43 raz(y) 135,09 KB

ww3.jpg
Plik ściągnięto 39 raz(y) 424,76 KB

ww5.jpg
Plik ściągnięto 42 raz(y) 302,24 KB

_________________
 
 
Kpt Petersen 
Fanatyk Samochodzika
Forumowy Twitterowiec



Pomógł: 16 razy
Dołączył: 22 Sie 2017
Posty: 2314
Skąd: Wyspy Pacyfiku
Wysłany: 2020-10-22, 17:17:58   

... aha jeszcze, bo zapomniałem. Zgłaszam formalny wniosek o zmianę tytułu wątku na "Rodzeństwo Bronte" ;-)
_________________
 
 
John Dee 
Moderator
Epicuri de grege porcus



Pomógł: 107 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 13525
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2020-10-22, 18:50:58   

Kpt Petersen napisał/a:
W 2019 roku odbyłem "pielgrzymkę" do Haworth i na okoliczne wzgórza.

Gratuluję. A czy w międzyczasie zdążyłeś przeczytać którąś z książek genialnych sióstr, czy też Twoja wypowiedź, że “nie jesteś w stanie” nadal jest aktualna? Bo to uczyniłoby z Ciebie unikalny typ turysty odwiedzającego miejsce akcji nie z powodu dzieła, przez które zasłynęło, lecz zwabionego tam literaturą sekundarną. ;-)

Z Haworth do Top Withens jest ile - 5, 6 kilometrów? Ciekawy szlak?

Kpt Petersen napisał/a:
Sytuacja którą opisałeś niczego w tym temacie nie rozstrzygnęła, ale szerzej merytorycznie napiszę może w weekend

Proszę; nie twierdzę, że nie byłbym ciekaw argumentów, którymi E.Ostrowski poparł swoją hipotezę. :)
 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 143 razy
Wiek: 49
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 31923
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2020-10-22, 22:09:34   

Kpt Petersen napisał/a:
... aha jeszcze, bo zapomniałem. Zgłaszam formalny wniosek o zmianę tytułu wątku na "Rodzeństwo Bronte" ;-)

:D


Kpt Petersen napisał/a:
Eryk Ostrowski w książkach dowodzi że powieści sióstr Bronte pisała tak naprawdę Charlotte i Branwell czyli brat

Jakoś nie chce mi się wierzyć, że prawdziwy autor/autorka nie zdradza się z informacją, że to jego/jej dzieło. Szczególnie w sytuacji, gdy książka odniosła sukces. Przed kimś by się wygadał(a). W dodatku w spisek musiałoby być wtajemniczonych wiele osób, łącznie ze służbą. Chyba małe szanse, żeby taka informacja nie poszła w świat.

A argument o chęci materialnego zabezpieczenia sióstr nie bardzo mnie przekonuje, bo przecież można było to rozwiązać prawnie bez pozbawiania się autorstwa.
_________________
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 49 razy
Wiek: 58
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 10118
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2020-10-22, 22:59:58   

Berta von S. napisał/a:
Jakoś nie chce mi się wierzyć, że prawdziwy autor/autorka nie zdradza się z informacją, że to jego/jej dzieło. Szczególnie w sytuacji, gdy książka odniosła sukces. Przed kimś by się wygadał(a). W dodatku w spisek musiałoby być wtajemniczonych wiele osób, łącznie ze służbą. Chyba małe szanse, żeby taka informacja nie poszła w świat.


Ale jednak się zdarza... np. Bruno Traven. Poluję właśnie na jego książki.

John Dee napisał/a:
Kpt Petersen napisał/a:
Eryk Ostrowski w książkach dowodzi że powieści sióstr Bronte pisała tak naprawdę Charlotte i Branwell czyli brat, który miał główny wkład w „Wichrowe wzgórza”. Na ponad 1000 stronach jest analiza korespondencji, utworów, biografii jednym słowem duża i przekonująca praca.
Czyli następne wydanie “Wichrowych wzgórz” będzie, dzięki polskiemu detektywowi literackiemu, nosiło imię prawdziwego autor, Branwella Brontë?


:564: :D

...I Maria Curie-Skłodowska też była facetem!

Berta von S. napisał/a:
A argument o chęci materialnego zabezpieczenia sióstr nie bardzo mnie przekonuje, bo przecież można było to rozwiązać prawnie bez pozbawiania się autorstwa.


Oczywiście.

John Dee napisał/a:
Pamiętam taką, w której autor starał się dowieść, że Napoleon został zamordowany - otruty!


Tak, Waldemar Ł... ;-)
_________________
Z 24
 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 143 razy
Wiek: 49
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 31923
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2020-10-23, 11:17:15   

Z24 napisał/a:

Ale jednak się zdarza... np. Bruno Traven. Poluję właśnie na jego książki.

W życiu o nim wcześniej nie słyszałam. Poczytałam sobie teraz w wikipedii.
Niesamowita historia. Dzięki za temat!
:564:

Ale w jego przypadku prawdopodobnie (jeśli prawdziwa jest hipoteza o Niemcu ściganym listem gończym) strzeżenie tajemnicy ma konkretne poważne podstawy, których u sióstr Brontë nie było.

A i tak kusiło go, żeby zostać rozpoznanym. Świadczą o tym mętne zaprzeczenia oraz informacje "przekazane" po śmierci. :)
_________________
Ostatnio zmieniony przez Berta von S. 2020-10-23, 11:18, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
John Dee 
Moderator
Epicuri de grege porcus



Pomógł: 107 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 13525
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2020-10-23, 11:36:49   

Berta von S. napisał/a:
Z24 napisał/a:
Bruno Traven. Poluję właśnie na jego książki.
W życiu o nim wcześniej nie słyszałam.
Jakbyś częściej zaglądała do dziełu z zagadkami, to byś słyszała. ;-)

https://pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=291077#291077

Czytałem większość jego książek, bo przypomina mi dość mocno Conrada.
 
 
Kpt Petersen 
Fanatyk Samochodzika
Forumowy Twitterowiec



Pomógł: 16 razy
Dołączył: 22 Sie 2017
Posty: 2314
Skąd: Wyspy Pacyfiku
Wysłany: 2020-10-23, 15:29:10   

To najpierw sprawy krótsze i łatwiejsze.
John Dee napisał/a:
Kpt Petersen napisał/a:
W 2019 roku odbyłem "pielgrzymkę" do Haworth i na okoliczne wzgórza.

Gratuluję. A czy w międzyczasie zdążyłeś przeczytać którąś z książek genialnych sióstr, czy też Twoja wypowiedź, że “nie jesteś w stanie” nadal jest aktualna? Bo to uczyniłoby z Ciebie unikalny typ turysty odwiedzającego miejsce akcji nie z powodu dzieła, przez które zasłynęło, lecz zwabionego tam literaturą sekundarną. ;-)

Z Haworth do Top Withens jest ile - 5, 6 kilometrów? Ciekawy szlak? )


W związku z planowaną podróżą przeczytałem „Wichrowe wzgórza”, w nowym tłumaczeniu z 2009 roku. Poprzednie polskie tłumaczenie było przedwojenne i podobno nie w pełni oddaje wartość powieści. Przeczytałem z zainteresowaniem, głównie przez pryzmat biografii rodzeństwa, bez tego nie byłyby dla mnie tak atrakcyjne. Poza tym w obu książkach Ostrowskiego jakieś 10% objętości z 620 + 784 stron to fragmenty utworów, listów, szkice i obrazy, więc czytając tylko te książki mam przekrojowy obraz ich twórczości.
Historia tej rodziny bardzo mnie wciągnęła i więcej emocji budziła we mnie myśl że na tych samych kamieniach Top Withens siadały siostry Bronte, niż że tam była akcja powieści


Nie nocowałem w Haworth więc do Top Withens nie szedłem z Haworth tylko z biwaku pod Ponden Mill. Załączam mapkę, to było jakieś 3 km pod górę, z coraz ładniejszymi widokami.
Ponden Mill zabawnie się reklamuje w nawiązaniu do sióstr Bronte jak widać na zdjęciach. My spaliśmy w namiocie w okolicznościach przyrody jak na zdjęciu i przy dość silnym wietrze. Był klimat :)

mapka.jpg
Plik ściągnięto 41 raz(y) 570,32 KB

PM3.jpg
Plik ściągnięto 41 raz(y) 603,63 KB

PM2.jpg
Plik ściągnięto 38 raz(y) 706,05 KB

PM1.jpg
Plik ściągnięto 36 raz(y) 890,42 KB

_________________
 
 
John Dee 
Moderator
Epicuri de grege porcus



Pomógł: 107 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 13525
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2020-10-23, 18:22:41   

Patrząc na namiot pod niskim pułapem dramatycznie się kłębiących chmur rzekłoby się, że zapachniało samochodzikową przygodą. ;-)

Bardzo interesujące krajobrazy, które wydają ciągnął się w nieskończoność. Raj dla wędrowców - i odludków. Gdzie indziej jak nie tam można by oczekiwać kipiących zdrowiem, wiekowych autochtonów? A tymczasem akurat w Haworth ludzie w tamtych czasach padali jak muchy. Ponoć ten przeklęty cmentarz, niefortunnie usytuowany powyżej wioski, był winien całemu nieszczęściu.

No to ubiegłeś mnie, kapitanie. Byłem kilka razy w Anglii, za każdym razem obiecując sobie “nigdy więcej”, ale te wrzosowiska! :579:
 
 
Kpt Petersen 
Fanatyk Samochodzika
Forumowy Twitterowiec



Pomógł: 16 razy
Dołączył: 22 Sie 2017
Posty: 2314
Skąd: Wyspy Pacyfiku
Wysłany: 2020-10-23, 18:48:10   

Zacznijmy od wartości książek Eryka Ostrowskiego. To są literackie biografie na dobrym poziomie z kontrowersyjną (?) tezą, która nie umniejsza wartości książek w zakresie opisanych faktów czy przytoczonych źródeł. Teza nie jest sformułowana przez „Polaka, który to odkrył” tylko funkcjonuje odkąd Charlotte „ujawniła” kto kryje się za pseudonimami. Jednym słowem warto przeczytać te książki jeśli ktoś lubi biografie i twórczość sióstr Bronte, a wnioski można wyciągać samemu

Trzeba wiedzieć że rodzeństwo Bronte nie miało żadnego majątku, plebania (ich dom) to mieszkanie służbowe pastora i z chwilą śmierci ich ojca musieliby się z niej wynosić, prawdopodobnie podejmując prace guwernantek/ guwernera, której nie lubili. To im spędzało sen z powiek i pisarstwo to był sposób na utrzymanie się po śmierci ojca.
Ostatecznie okazało się że ojciec przeżył ich wszystkich.
Branwell jako mężczyzna miał w ówczesnym świecie dużo większe możliwości, na niego liczyła rodzina, ale zawiódł na całej linii najpierw wywołując skandal obyczajowy a następnie stoczył się w uzależnienie od alkoholu i narkotyków.
Charlotte pozostało wziąć sprawy w swoje ręce. Czy pisała sama, czy to była spółdzielnia pisarska trzech sióstr, czy trzech sióstr i brata (w przypływach świadomości lub bez świadomości), tego nie da się już rozstrzygnąć.
Faktem jest że, wydawca Emily i Anne, Thomas Cautley Newby, który jako jedyny widział rękopisy wszystkich książek, twierdził, że powieści pisane były jedną ręką. Miało to być pismo Charlotte, która prowadziła z nim korespondencję, podpisując swoje listy jako Currell Bell. Nie ma żadnych dokumentów, w których Emily i Anne mówiłyby cokolwiek na temat swojej twórczości.
O ich twórczości literackiej wiemy jedynie od Charlotte. Nie zachowały się rękopisy „Wichrowych Wzgórz”, „Agnes grey” i „Lokatorki Wildfell Hall.”


Ostrowski pisze że nie widać talentu pisarskiego Emily Brontë w jej listach, dokumentach których jest bardzo niewiele. Pisaniem zajmowała się rzadko. Wolała rysowanie. Styl odkrytych „Notatek urodzinowych” pisanych przez nią samodzielnie lub razem z Anne zaskakuje, gdyż nie daje podstaw do stwierdzenia , że Emily stworzyła „Wichrowe wzgórza” a Anne napisała książkę uznaną przez irlandzkiego pisarza, George’a Moora, za „najdoskonalszą opowieść prozą, jaka powstała w języku angielskim,” czyli „Agnes Grey”.
Nie są to dowody tylko raczej poszlaki że Emily i Ann nie miały udziału, lub ich udział był częściowy w napisaniu swoich książek. Są za to dowody że w „Wichrowych wzgórzach” są partie zaczerpnięte z twórczości Branwella i historie, które opisać lub opowiedzieć siostrom mógł tylko on.
Emily rzadko opuszczała dom, jej codzienne życie wypełniały obowiązki gospodarskie i mało prawdopodobne jest, aby znała ciemne zakamarki wioski i bywała w oberży, gdzie spotykali się miejscowi. W zajeździe „Pod Czarnym Bykiem” (na ostatnim zdjęciu moje dwa posty wcześniej), masoni organizowali „nabożeństwa”, których echa widoczne są w „Wichrowych wzgórzach.” Oprócz zorganizowanego ruchu wolnomularskiego, do którego należał od 1836 roku Branwell, mieszkańców wioski jednoczyło picie, uprawianie hazardu i przejmowanie majątków. (Berto i Z24 Testament niczego w tej wiosce, w tamtym czasie nie gwarantował, o czym dowiadujemy się z „Wichrowych wzgórz”, testamenty tam bez problemu podważano, więc żadne gwarancje prawne nie dawały tego samego co fakt że ktoś był autorem)
Twórczością literacką od wczesnej młodości zajmowali się w tym rodzeństwie Charlotte i Branwell i pozostawili po sobie dużo juweniliów w postaci pisanych do spółki „Opowieści z Angrii” gdzie widać zaczątki podobnego do „Wichrowych wzgórz” stylu. Ostrowski pisze: „Wydaje się, że sekretem Wichrowych wzgórz” nie jest tak naprawdę inne autorstwo, autorstwo drugiej siostry, ale to, że autorów było dwóch. Na równych prawach, idących łeb w łeb, zwalczających siebie nawzajem, poszukujących i dopełniających się dokładnie tak, jak czynią to Heathcliff i Catherine.”
Jedną z poszlak wiodących do postawienia takiej tezy jest fakt, że:
„[…] w maju 1853 roku, cztery miesiące po ukazaniu się „Villette”, Charlotte Brontë pisze utwór, którego nigdy nie ukończy. Nadaje mu tytuł "Dzieje Willie’ego Ellina”. Badacze zgodni są co do tego, że tekst stanowi przede wszystkim nawiązanie do...”Wichrowych wzgórz...”


Johnie Dee
Po co latem 1848 roku Charlotte wyciągnęła z domu Anne i pojechała z nią do wydawców, po co urządzała taka maskaradę? Ostrowski wyjaśnia że Charlotte współpracował wtedy z dwoma wydawcami jednemu zagwarantowała że ma wyłączność na dzieła Currella Bella również na rynek amerykański a w tym czasie drugi wydawał Ellisa i Actona w Ameryce informując że tak naprawdę to są dzieła jednego autora tego samego co napisał ówczesny hit „Jane Eyre”. Musiała szybko coś wymyślić bo groził jej proces jeśli autor faktycznie byłby ten sam i roszczenia finansowe, więc pokazała chociaż jedną siostrę.

Berto gdyby przyjąć tezę że Charlotte to prawdziwa autorka wszystkich powieści to z powyższego powodu nie mogłaby się ujawnić, nawet po śmierci rodzeństwa bo proces dalej groził.
Jeśli chodziło Ci o to że Branwell nie zgodziłby się żeby jego powieść przypisać Emily to zauważ że w lipcu 1948 Charlotte ujawniła tylko Annę a już we wrześniu Branwell umarł czyli za życia mógł uważać że ton kryje się pod pseudonimem. W grudniu umarła Emily a w maju 1849 r. Anne. Dopiero we wrześniu 1850 r. przy okazji kolejnego wydania książek Charlotte pisze szkic biograficzny Ellisa i Actona Bellów który tworzy piękną legendę trzech genialnych sióstr na wrzosowiskach.

Jak było naprawdę? Nie wiem, ale fascynująca historia :)
_________________
 
 
Kpt Petersen 
Fanatyk Samochodzika
Forumowy Twitterowiec



Pomógł: 16 razy
Dołączył: 22 Sie 2017
Posty: 2314
Skąd: Wyspy Pacyfiku
Wysłany: 2020-10-23, 18:55:09   

John Dee napisał/a:
Patrząc na namiot pod niskim pułapem dramatycznie się kłębiących chmur rzekłoby się, że zapachniało samochodzikową przygodą. ;-)

No to ubiegłeś mnie, kapitanie. Byłem kilka razy w Anglii, za każdym razem obiecując sobie “nigdy więcej”, ale te wrzosowiska! :579:


Już kilka punktów z tej wyprawy ujawniłem na forum w różnych wątkach (Bruksela, Loch Ness), mam jeszcze kilka w zanadrzu, ale faktycznie ten punkt był jednym z bardziej klimatycznych :)
_________________
 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 143 razy
Wiek: 49
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 31923
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2020-10-23, 22:20:09   

John Dee napisał/a:
zaglądała do dziełu z zagadkami, to byś słyszała. ;-)

Faktycznie. Ale widać z postów w cytowanym wątku, że zaglądałam, tylko akurat dzień po rozwiązaniu tej zagadki. :okulary:

Kpt Petersen napisał/a:
My spaliśmy w namiocie w okolicznościach przyrody jak na zdjęciu i przy dość silnym wietrze. Był klimat :)

Kurcze, zazdroszczę. Mam słabość do tego typu klimatów. Dużo bardziej mnie kręcą niż tzw. ciepłe kraje. :)

Kpt Petersen napisał/a:
Jak było naprawdę? Nie wiem, ale fascynująca historia :)

Faktycznie ciekawe. Teraz trochę bardziej prawdopodobna wydaje mi się hipoteza z kluczową rolą Charlotte - matactwa z wydawcami mnie bardziej przekonują niż analizy listów.

Ją przede wszystkim miałam na myśli pisząc o pokusie zdradzenia się z autorstwem, bo to przecież głównie ona ponosiła ofiarę oddając swoje dzieci innym. U Brannwella mniejsze wyrzeczenie, bo kwestia współautorstwa jednej książki. Inna sprawa, że łatwiej pewnie mógł się wygadać, skoro lubił używki.
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci (z dn. 09.08.2019)

  
ROZUMIEM
Strona wygenerowana w 0,33 sekundy. Zapytań do SQL: 12