PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
William Somerset Maugham
Autor Wiadomość
John Dee 
Moderator
Per divina gratia huomo libero



Pomógł: 100 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 12609
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2020-10-05, 18:14:59   William Somerset Maugham

W. Somerset Maugham - The Moon and Sixpence ("Księżyc i miedziak") -1919.



To moje pierwsza książka tego pisarza, który mógł być jednym z pierwowzorów Fantomasa (m.i. posiadał białą willę), jak to zaproponowałem tu: https://pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=279938#279938 . Przy tej właśnie okazji Z24 wspomniał o tej powieści, powieści o, malarstwie, malarzach i obrazach; Somerset Maugham także był kolekcjonerem sztuki - ponownie, jak Fantomas, tyle że on za swoje obrazy płacił (co najmniej tak przypuszczam :D ).

"Księżyc i miedziak" jest czymś w rodzaju biografii znanego postimpresjonistycznego malarza Paula Gauguina oraz epoki, w której tworzył. Jednak, podobnie jak w wypadku Fantomasa i Somerseta Maughama, podobieństw jest tak samo dużo jak różnic. Charles Strickland, główny bohater książki, jest np. Anglikiem.

Pierwsze pytanie, które zawsze sobie stawiam sięgając po dzieło nieznanego mi pisarze jest: czy polubię jego styl? W wypadku Maughama mogę stwierdzić, że jego styl bardzo mi odpowiada. Pisze językiem nie za prostym, nie za trudnym, nie gubi wątków, nie powtarza się, nie lawiruje, robi wrażenie że zawsze wie, dokąd zmierza. Mimo to w niektórych miejscach miałem wrażenie, że książka wymyka mu się trochę z rąk - zbyt dużo uwagi poświęca czasem pobocznym postaciom, tracąc przy tym swojego głównego bohatera na chwilę z oczu itp. Przypuszczam jednak, że taki właśnie był jego koncept i że jego realizacja nie była łatwa - wspomina np., że pierwotnie zamierzał zacząć książkę opisując ostatni okres życia Stricklanda na Tahiti.
Może więc nie wszystko mu wyszło, dla mnie mimo wszystko wynik był więcej niż w porządku, dowiedziałem się tylu nowych rzeczach (np. o salonach literacko-artystycznych stanowiących ciekawe uzupełnienie tematu “Angielskie kluby dżentelmeńskie”, o których akurat dyskutujemy na forum - https://pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=460924#460924 ) i miałem przyjemność zapoznania się z tak wspaniałą kreacją jaką jest malarz Dirk Stroeve - postać niemal ciekawsza od głównego bohatera!

Doskonałym pomysłem było oddanie narracji w ręce pisarza, którego ścieżka życiowa bez przerwy krzyżuje się z tą głównego bohatera. To funkcjonuje zawsze (Dr. Watson i Sherlock Holmes, Nick Carraway i “wielki” Gatsby itd.). Za tymże narratorem kryje się, domyślam się, zapewne sam Somerset Maugham. Jako początkujący pisarz, zdobywszy pierwsze laury bywa zapraszany do salonu literackiego niejakiej pani Strickland. Darmowe posiłki i drinki w miłym towarzystwie, młody artysta nie daje się dwa razy prosić i z biegiem czasu zaprzyjaźnia się nawet z panią domu. Jej małżonka, brokera, spotyka jeden jedyny raz - Charles Strickland nie dzieli zainteresowań żony, ogranicza się do finansowania tego jej hobby, wolny czas spędzając w swoim klubie. Te lata beztroski kończą się w chwili, gdy Charles Strickland opuszcza swoją rodzinę pozostawiając ją bez grosza. Pogłoski niosą, że wraz z kochanką mieszka w jednym z najlepszych hoteli w Paryżu. Młody pisarz zostaje odesłany tam z misją przywołania go do rozsądku. Biorąc pod uwagę, że broker jest od niego znacznie starszy i że spotkał go tylko raz jeden jest to misja skazana od samego początku na porażkę. Mimo to będzie mógł sobie pogratulować, że ją przyjął, gdyż nauczy go ona wielu ważnych lekcji życiowych - choćby tej, że plotki a rzeczywistość często niewiele mają ze sobą wspólnego. Charles Strickland mieszka bowiem w nędznej norze, ma w kieszeni zaledwie kilkadziesiąt funtów szterlingów, a o jakiejś kochance mowy być nie może.

— Life isn't long enough for love and art.

Dlaczego więc opuścił rodzinę? Wyjaśnienie jest naprawdę zaskakujące: by zostać malarzem. Tłumaczy, że nosił się z tym zamiarem będąc młodym człowiekiem i że, niezadowolony ze swojego życia i zawodu, zaczął, w czasie gdy jego żona mniemała go w klubie, potajemnie brać kursy. Krótko mówiąc, niemłody już mężczyzna, który praktycznie nigdy jeszcze nie trzymał pędzla w swojej dłoni, postanowił poświęcić resztę swojego życia sztuce. Co się tyczy konceptów książek, ten jest, uważam, tak mocny co orygninalny! Jesteśmy przyzwyczajeni do pewnych stereotypowych prawd - szczęście to dobry zawód, pieniądze, rodzina, nieszczęście to kryzys małżeński, utrata pracy, choroba itp. W. Somerseta Maughama pokazuje nam inną możliwość, mniej popularny model: szczęście to pasja, a jeśli odkrywa się ją późno może się zdarzyć, że osiągnięcie go może być bardzo bolesna dla innych osób. Myślę, że dialog, który pragnę zacytować, świetnie to wyjaśnia.

— Czy nie przyszło panu do głowy, że pańska żona jest okropnie nieszczęśliwa?
— Wyleczy się z tego.
— Czy ona zasłużyła na to, żeby ją pan tak traktował?
— Nie.
— Czy ma jej pan coś do zarzucenia?
— Nie.
— No więc, czy to nie potworne rzucić ją w ten sposób po
siedemnastu latach małżeństwa bez żadnej winy z jej strony.
— Potworne.
— Do diabła! Nie można przecież zostawić kobiety bez grosza.
— Dlaczego?
— Jak ona ma żyć?
— Utrzymywałem ją przez siedemnaście lat. Dlaczego dla odmiany nie miałaby się utrzymywać sama?
— Nie potrafi.
— Niech spróbuje. (…)

— Czy panu już nic na niej nie zależy?
— Ani trochę — odrzekł. (…)

— Do licha! Powinien pan pomyśleć o swoich dzieciach. Nie zrobiły panu nic złego. Nie prosiły się na świat. Jeśli rzuci pan wszystko w ten sposób, pójdą na ulicę.
— Miały dobrych parę lat życia w dostatku. To o wiele więcej, niż ma większość dzieci. Poza tym, ktoś się przecież o nie zatroszczy. Kiedy co do czego przyjdzie, MacAndrewowie opłacą ich szkołę.
— Ale czy pan ich nie kocha? To takie przemiłe dzieciaki. Czy to znaczy, że nie chce pan mieć nic więcej z nimi do czynienia?
— Lubiłem ich bardzo, kiedy byli mali, ale teraz, kiedy podrastają, nie żywię dla nich żadnych specjalnych uczuć.
— To po prostu nieludzkie.
— Możliwe.

I dalej w tym stylu. Mamy przed sobą człowieka, dla którego obok działalności artystycznej dosłownie nic i nikt się nie liczy. Prawdziwego artystę? Potwora? "Księżyc i miedziak" stara się odpowiedzieć na to pytanie.

Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na to, że Strickland ma ciekawie skrajną opinię o kobietach - szczególnie dla czytelniczek może to okazać się problematyczne. Berta np. na temat książki wypowiedziała się negatywnie. ;-) https://pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=280268#280268

Co więc takiego Strickland ma do powiedzenia o kobietach?

— Kobiety nie są zdolne do niczego poza miłością, dlatego nadają jej śmieszne wprost znaczenie. Chcą przekonać nas, że w tym zawiera się pełnia życia. A to jest tylko mało ważna jego część. Wiem, co to żądza. To rzecz normalna i zdrowa. Ale miłość to choroba. Kobiety są narzędziem mojej rozkoszy. Nie mam cierpliwości do ich pretensji, by traktować je jak towarzyszki, partnerki czy pomocnice.

— Kiedy kobieta kocha mężczyznę, nie czuje się zadowolona, dopóki nie owładnie jego duszą. Jako istota słaba, ma pasję władzy i nic poza tym jej nie zadowoli. Umysł jej jest ograniczony, irytują ją więc rzeczy abstrakcyjne, których nie może pojąć. Zajęta sprawami materialnymi, jest zazdrosna o ideały. Duch mężczyzny błądzi wśród najwyższych regionów wszechświata, a ona pragnie go uwięzić w kręgu spraw związanych z jej rachunkową książką. Pamięta pan moją żonę. Obserwowałem, jak Blanka próbowała stopniowo tych samych co ona sztuczek. Z nieskończoną cierpliwością przygotowywała się do tego, by złapać mnie w sidła i spętać. Chciała ściągnąć mnie do swego poziomu, nie dbała o to, czego ja potrzebuję, pragnęła tylko, bym należał do niej. Gotowa była zrobić dla mnie wszystko, czego pragnąłem, prócz jednego: zostawić mnie w spokoju.
— Jest pan nieludzki — odparłem. — Rozmowa z panem na te tematy jest równie bezcelowa jak opisywanie kolorów człowiekowi ślepemu od urodzenia.

"Księżyc i miedziak" - dzieło nierówne, niemniej porywające, W. Somerset Maugham zaś to dla mnie prawdziwe odkrycie.

PS. Co do tytułu: kto spogląda ciągle pod nogi by nie przegapić leżącego tam być może miedziaka może nigdy nie dostrzec majestatycznego piękna księżyca.
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 44 razy
Wiek: 57
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 9470
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2020-10-06, 23:42:02   

No to mnie wyprzedziłeś w czytaniu... Może się wreszcie zbiorę w sobie...

O Williamie Somersecie Maughamie wymienialiśmy poglądy tutaj:

https://pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=279938#279938
_________________
Z 24
 
 
John Dee 
Moderator
Per divina gratia huomo libero



Pomógł: 100 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 12609
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2020-10-07, 06:34:01   

Z24 napisał/a:
No to mnie wyprzedziłeś w czytaniu... Może się wreszcie zbiorę w sobie...
Jeżeli “life isn't long enough for love and art”, to nie jest również wystarczająco długie, by przeczytać wszystkie książki, które nas interesują. :)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci (z dn. 09.08.2019)

  
ROZUMIEM
Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 11