PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Szara Sowa
2020-07-09, 08:26
Łukasz Supel - wywiad
Autor Wiadomość
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 101 razy
Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 41495
Skąd: Poznań
Wysłany: 2020-07-09, 08:25:38   Łukasz Supel - wywiad

Wywiad z Łukaszem Supelem, autorem powieści przygodowo-historycznych



1. Forum Miłośników Pana Samochodzika: Które tomy przygód Pana Samochodzika uważasz za najlepsze?

Łukasz Supel: Najciekawszą w mojej opinii częścią był zawsze „Pan Samochodzik i niesamowity dwór". Pełen tajemnic obiekt, podziemne korytarze, wreszcie pościg z wykorzystaniem pełnych, możliwości wehikułu. I ten tryumf pana Tomasza. Kiedy polecałem komuś lekturę Pana Samochodzika, zaczynałem właśnie od tej części, chociaż nie była ona pierwszą.
Wspomnę w tym miejscu również o „Złotej rękawicy". Uwielbiam książki, których akcja toczy się na łonie pięknej polskiej przyrody. Kiedy w tle pojawia się tajemniczy utwór ludowego poety i tajemnica do rozwiązania, fabuła naprawdę pozwala przenieść się w inny świat. Mieszkam i pracuję we Wrocławiu, ale nie lubię klimatu wielkich miast. W książkach szukam odpoczynku, one pozwalają przenieść się w piękne miejsca i naprawdę odetchnąć od pracy i rzeczywistości.


2. Jakie książki przygodowe oprócz powieści Zbigniewa Nienackiego najchętniej czytywałeś w dzieciństwie?

Myślę, że nie będę w tym miejscu oryginalny. Czytałem Karola Maya, Alfreda Szklarskiego. Napięta akcja potrafiła wciągnąć mnie, jako nastoletniego chłopca. Dziś już do tych pozycji nie wracam. Dlaczego? Wolę książki, których akcja toczy się w Polsce. Jest jakoś tak bardziej swojsko.

3. Jakie książki czytujesz najchętniej obecnie? Z Twoich wpisów na forum wiemy, że przeczytałeś sporo tzw. samochodzikowych kontynuacji.

Rzeczywiście, dzisiaj czytam kontynuacje Pana Samochodzika wydane przez Warmię. Na półkach mojego regału spoczywa cała seria. Są oczywiście lepsze i gorsze części, ale każdą, kiedy rozpocznę, przeczytam do końca.
Ale nie sama Warmia znajduje się na moich półkach. Czytam również książki Paukszty, Mierzyńskiego (ten ostatni wydał dwie całkiem udane pozycje już po rozstaniu z Warmią). „Tajemnica Starych Dunajczysk" oraz „Na tropie srebrnego kura” zostały wymienione w treści moich książek, stając się niejako ich współbohaterkami. Taka „książka w książce" – jak to określił po przeczytaniu „Zagadki wrocławskiego toru" Mariusz Jaksa Czoba. Chciałem w ten sposób zaproponować Czytelnikom moich książek kolejną lekturę, po którą warto sięgnąć.
Muszę powiedzieć, że wiele przeczytanych tytułów zawdzięczam właśnie Forum Miłośników Pana Samochodzika. Warto buszować po różnych wątkach, również tych nieco zapomnianych.


4. Bardzo nam miło! A których autorów piszących kontynuacje cenisz najbardziej?

Kontynuacje... Jest ich mnóstwo. Chyba najbardziej w pamięci zapadł mi „Zamek w Rynie". Mierzyński, który napisał tę książkę pod pseudonimem Miernicki, w przepięknych okolicznościach przyrody, stworzył naprawdę wspaniały wątek romantyczny. A ja takie wątki lubię. Postać Hani wyszła autorowi chyba aż nazbyt dobrze. Dlatego Daniec nie mógł rozstać się z nią tak po prostu i zakończenie książki jest naprawdę dziwne... Opisywać go nie będę, aby nie popsuć czytania tym, którzy po ten tytuł sięgną.
Aby zachęcić tych wszystkich, których nie przekonują okładki Warmii, wspomnę w tym miejscu, że książka ukazała się również pod tytułem „Tajemnice zamku w Rynie". Wydana w twardej oprawie, z całkowicie inną okładką, ukazuje, że warmińskie wydanie może jednak być naprawdę ładne.
Powróćmy jednak do wspomnianego powyżej wątku miłosnego. Paweł Daniec, podobnie jak Tomasz NN, był z założenia kawalerem. Dlatego rozstawał się z każdą dziewczyną, która pojawiła się w treści książki. Musiał rozstać się również z Hanią, którą naprawdę polubiłem. Dlatego, kiedy pisałem później „Zaginiony autobus", postanowiłem przełamać tę złą passę. Stworzyłem nowego bohatera. Karol Sosnowski nabrał nowych i indywidualnych cech. Nie jest Dańcem, który, opisywany przez wielu autorów, stał się prawdziwą mieszaniną osobowości. Który balansuje pomiędzy odważnym komandosem a kimś, kto próbuje być podobny do Pana Samochodzika. Karol nie będzie też wiecznym kawalerem. Ten wątek okazał się jednak pewnego rodzaju pułapką dla mnie, jako autora. Trudno było później wciągnąć bohatera w kolejny wątek miłosny. A jest to z pewnością sympatyczne i pożądane przez wielu Czytelników tło akcji. Zabrakło pomysłu, „Zagadka wrocławskiego toru" stała się zatem pozbawioną miłosnego epizodu książką. Jednak pojawiły się później pewne refleksje i pomysły...
Chyba zbytnio się rozpędziłem, wróćmy zatem do kontynuacji. Na pewno warto polecić książki Irka Sewastianowicza, czyli Andrzeja Irskiego. Może zbyt dużo w nich politycznego krytycyzmu autora, ale sprawna akcja i piękne miejsca w których się ona toczy, sprawiają, że warto zainteresować się tymi tytułami.
„Karolinka z Gogolina” Bartłomieja Gizińskiego jest również w mojej opinii książką, którą warto polecić. Lubię ludowe legendy, lubię też wioski z historią. Wątek, podjęty przez autora, zainteresował mnie na tyle, że podjąłem się jego kontynuacji w „Pocztówce z Grunwaldu". Choć zdradzę, że nie będzie to wątek przewodni książki.
Pozostając jeszcze przy samochodzikowych kontynuacjach, pragnę stwierdzić, że warto je czytać. I przede wszystkim nie zrażać się faktem, że akurat trafiliśmy na gorszą. Pamiętajmy, że autorów jest naprawdę wielu i ta z kolejną cyfrą może okazać się naprawdę świetna. Nie powinniśmy również odnosić tych książek bezpośrednio do twórczości Nienackiego. Ja podchodzę do tej kwestii w sposób następujący. Zbigniew Nienacki stworzył genialną serię o przygodach Tomasza NN. Na tyle genialną, że, pomimo śmierci autora, seria przetrwała do dziś, a kolejni pisarze pielęgnują pamięć o Panu Samochodziku. Czy to nie jest fantastyczne?
I tylko „Człowiek z UFO" niestety w mojej opinii nie pasuje do serii Nienackiego i ciężko było mi do tej książki powrócić po wielu latach.


5. Skąd wziął się pomysł aby spróbować swoich sił jako pisarz?

Od wielu lat fascynowały mnie stare autobusy polskich marek Autosan i Jelcz. W szczególności prototypy, które nigdy nie trafiły do seryjnej produkcji. Jednak na początku obecnego stulecia o autobusach pisano rzadko i niewiele, a o tych zapomnianych wcale. Postanowiłem zatem podjąć próbę opisania ich historii na łamach nowego wówczas magazynu specjalistycznego „Autobusy – Technika, Eksploatacja, Systemy Transportowe". Tak powstał mój pierwszy artykuł, który okazał się nie być idealnym. Pominąłem w nim wiele ciekawych konstrukcji, o których istnieniu nie miałem nawet pojęcia. Dwie stare książki i wypełniona artykułami prasowymi z lat 60. ubiegłego stulecia teczka okazały się zbyt ubogim źródłem do wyczerpania tematu.
Ale nie poddałem się wtedy. Kolejne artykuły mojego autorstwa ukazały się na łamach wspomnianego magazynu, ale również internetowego portalu Infobus – dla zainteresowanych są nadal do odnalezienia w sieci, należą do cyklu „Ocalić od zapomnienia”. Niewątpliwie jednym z najbardziej prestiżowych artykułów był ten, który opisywał historię fabryki Jelcz i został napisany na zlecenie przedstawiciela tej fabryki – spółki Polskie Autobusy – na jubileusz 55-lecia istnienia podwrocławskich zakładów.
Takie były początki. Równoległe, a było to, jak dobrze pamiętam, w wakacje 2000 roku, powróciłem do lektury książek Zbigniewa Nienackiego. Po przeczytaniu wspomnianej już wyżej „Złotej rękawicy" postanowiłem napisać własną kontynuację. Nie tej konkretnej części, ale Pana Samochodzika ogólnie. Powstało opowiadanie pod tytułem „Der Busfahrer aus Briesen". Jak najbardziej w języku polskim, a tytuł nawiązywał jedynie do faktu, iż główny bohater przyjechał z Niemiec. Opowiadanie, pamiętam, zajęło kilkanaście stron w komputerze i kilka lat później przepadło wraz z trwałą awarią sprzętu.
Tymczasem skończyłem pisać też artykuły. Na horyzoncie pojawił się ktoś, kto posiadał w tym zakresie o wiele bogatszą wiedzę i wspaniałe archiwum fotograficzne. Mam tutaj na myśli kolegę, Wojtka Połomskiego, który jest autorem sześciu książek, poświęconych historii Jelcza. I jeszcze nie napisał ostatniego słowa...
Pewnego dnia znowu powróciłem do lektury książek Nienackiego oraz kontynuatorów Pana Samochodzika. Wtedy też zacząłem dość intensywnie zapełniać półki kolejnymi tytułami z czarną okładką. Pogrzebałem też w sieci i odkryłem Forum Miłośników Pana Samochodzika. A wraz z nim świetne tytuły, czyli „Na tropie srebrnego kura" i „Tajemnicę Starych Dunajczysk".
Jakoś tak niedługo później przypomniało mi się, wspomniane wyżej, opowiadanie. Od jego napisania minęło już kilkanaście lat, a ja wciąż pamiętałem jego treść tak, jakbym napisał je wczoraj. I wtedy pomyślałem sobie tak. Czy to nie jest scenariusz na kolejną kontynuację?
Jednak napisanie książki wydawało mi się wtedy niemożliwe. Artykuł owszem, krótko, zwięźle i na temat. Ale książka? Tyle stron? Przeraziła mnie ta wizja, ale też strasznie chciałem, aby mój pomysł znalazł się w jakiejś kontynuacji.
Za pośrednictwem Forum napisałem wtedy do Irka Sewastianowicza i przedstawiłem mu krótki scenariusz opowiadania. Nie doczekałem się jednak odpowiedzi. Kolejną więc próbę podjąłem, pisząc do znanej na Forum osoby, Emilii, Berty, Emila… I tu już odpowiedzi się doczekałem.
Początkowo moim pomysłem było, aby powstała kolejna część „Srebrnego kura", w której pojawiłby się pomysł z opowiadania. Jednak zacząłem stopniowo narzucać zbyt wiele szczegółów i Berta namówiła mnie, abym to jednak ja podjął się napisania tej książki. Podjąłem się, a Berta naprawdę cierpliwie i sumiennie recenzowała kolejne etapy mojej pracy, za co raz jeszcze bardzo dziękuję. Tak jak i za to, że mnie namówiła do podjęcia tego, dotąd niemożliwego do realizacji w mojej świadomości, zadania. Tak powstał „Zaginiony autobus".
Powróćmy w tym momencie do Irka. Nie odpowiedział wprawdzie na moją wiadomość, ale też nie pozostawił jej bez echa. Jeżeli ktoś z Was przeczytał „Wiedźmę ze Świętajna", zapewne dopatrzył się pewnych podobieństw z moją książką. Relikt polskiej motoryzacji powinien być zauważony. Pojawiła się też w „Wiedźmie" bohaterka o imieniu Margit. A moja nosiła imię Katrin, co zostało szybko zmienione, tuż przed wydaniem „Autobusu”. Zbieżną okazała się również marką auta, którą poruszała się dziewczyna. Opel w mojej książce został zastąpiony Seatem. Ale gdzieś w treści pozostał ten Opel, co dostrzegł swoim wprawnym okiem Szara Sowa.




DYSKUSJA DOTYCZĄCA WYWIADU!

c.d.n.
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum
Nasza forumowa geościeżka keszerska: ./redir/pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=240911#240911

Ostatnio zmieniony przez Szara Sowa 2020-07-09, 08:43, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 101 razy
Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 41495
Skąd: Poznań
Wysłany: 2020-07-13, 09:45:40   

Cz.2



6. Może podsumujesz, jakie Twoje książki już zostały wydane, a jakie są w planach? Jakiej tematyki one dotyczą?

„Zaginiony autobus" to mój literacki debiut. Rok później wydana została „Zagadka wrocławskiego toru". Zaznaczę, że pomimo całkowicie niezależnej fabuły, stanowi ona kontynuację „Autobusu”. Czytelnikom, którzy chcieliby sięgnąć po moje książki, polecam zacząć od pierwszej.
Tymczasem już w lipcu ukaże się kolejna książka mojego autorstwa pod tytułem „Pocztówka z Grunwaldu". Tu również pojawią się liczne nawiązania do poprzednich dwóch.
Starałem się, aby przewodni wątek każdej książki był inny. W pierwszej Czytelnicy znajdą historię poszukiwania prototypowego autobusu Jelcz. W drugiej – wyruszą wraz z bohaterami bocznymi torami wrocławskiego (ale nie tylko) węzła kolejowego, poznając historię mniej znanych miejsc. „Pocztówka" nie będzie poświęcona ani motoryzacji, ani kolejnictwu. Nie chciałbym jednak już teraz zdradzać wątku przewodniego tej książki.


7. W jaki sposób powstają Twoje powieści? Czy najważniejszy jest pomysł, czy też solidna podbudowa merytoryczna?

Najtrudniejsza kwestia już chyba za mną. Mam tutaj na myśli stworzenie głównego bohatera. Nie mógł to być Daniec o różnych osobowościach, dlatego pojawił się Karol Sosnowski. Kierowca wrocławskiego autobusu, który posiada historyczną pasję. Daniec stał się natomiast w moich książkach postacią drugoplanową, której celem jest wpisanie treści w całość kontynuacji.
Chyba najważniejszą dla mnie inspiracją do napisania książki jest znalezienie odpowiedniego miejsca akcji. Z racji dość skromnej sytuacji materialnej nie podróżuję wiele. Z „Autobusem" problemu nie było. Mój ojciec ma domek, położony na zboczu Ptasiej Góry, nad Dusznikami Zdrój. Spędziliśmy tam z żoną i dziećmi niejeden urlop wakacyjny, poznając różne ciekawe zakątki.
Potem pojawił się pomysł na kolejną książkę. Jej akcję umieściłem w moim rodzinnym mieście, Wrocławiu. Podjąłem się dość trudnego zadania, ponieważ, jak już wcześniej wspomniałem, nie lubię wielkich miast. Mieszkamy we Wrocławiu, bo jest praca, bo dzieci mają szkołę niedaleko. A nie z sympatii do tego miejsca. Ale Wrocław ma ciekawe, najczęściej peryferyjne zakątki z fascynującą historią. Dlatego skierowałem Karola Sosnowskiego na boczny tor (taki pierwotnie tytuł miała nosić książka), aby odnalazł tajemniczy ładunek z okresu II wojny światowej.
„Pocztówka z Grunwaldu"... Nie chciałbym zdradzać Czytelnikom miejsca akcji. Powiem jedynie, że będzie kilka takich miejsc, które odwiedziłem w ubiegłym roku.
Wracając do pytania. Kiedy już pojawi się miejsce akcji, a każde miejsce ma swoją historię, szukam pomysłu. Ten przychodzi zazwyczaj nagle i pozostaję mu wierny do samego końca. Każdą książkę staram się wzbogacić opisami historycznymi, które czasami wychodzą zbyt obszerne, o czym przekonałem się, czytając późniejsze recenzje na Forum. Krytykę traktuję jako coś pozytywnego. Swoistą inspirację podczas pisania kolejnej książki. Dlatego też w „Pocztówce z Grunwaldu" historia, owszem, pojawi się, ale pojawią się również wątki uboczne, które, mam nadzieję, nie rozczarują Czytelników.


8. Jak widać, jedną z głównych Twoich pasji są stare pojazdy, czy to samochody czy kolej (a może się mylimy?). Czy udzielasz się w jakichś fanklubach, stowarzyszeniach, czy też pielęgnujesz swoją pasję w zaciszu domowym?

Moją pasją, jak wspomniałem wcześniej, są polskie autobusy marki Autosan i Jelcz. Fascynuje mnie w szczególności historia nieznanych prototypów. Obecnie nie piszę już artykułów prasowych na ten temat, ale z uwagą czytam publikacje, które pojawiają się na rynku wydawniczym.
Staram się być również na bieżąco w kwestii motoryzacji. Moim pierwszym samochodem był wysłużony Fiat Cinquecento, którego wspomnienie przeniosłem na karty książki. Teraz jeżdżę Pandą II, która również potrafi być na swój sposób fascynująca. Prototyp tego auta został nazwany Gingo, ale wobec sprzeciwu francuskiego Renault, które oferowało auto o podobnie brzmiącej nazwie Twingo, na rynku pojawiła się Panda. Lubię takie ciekawostki.
Moją pasją są leśne wędrówki. Na szczęście mieszkam w północnej części Wrocławia i stąd do lasu jest w miarę blisko. Najczęściej zabieram dzieci na spacer do Lasu Zakrzowskiego, który pojawił się na kartach „Zagadki wrocławskiego toru". Miejsce to kryje w sobie liczne pamiątki z okresu II wojny światowej. Niestety znaleźć można również te niebezpieczne i już dwukrotnie wzywaliśmy policję do skorodowanych, ale wciąż całych pocisków, zalegających gdzieś pośród drzew, blisko drogi. Zbyt blisko...
Moja leśna pasja nabiera barw szczególnie jesienią, kiedy pojawiają się grzyby. W każdą sobotę wyruszam z koszem w znane mi miejsca. Dlatego też pisanie książki zaczynam w zimie i staram się zakończyć pracę w lecie, przed sezonem grzybowym. Potem nie byłoby kiedy.
Odpowiadając na dalszą część pytania, w obszarze autobusów starałem się nawiązać przeróżne znajomości. Kilka przetrwało do chwili obecnej, jednak z natury jestem samotnikiem i nie potrafiłbym chyba działać w jakimkolwiek stowarzyszeniu. A takich nie brakuje.
Kolej... W tej dziedzinie jestem laikiem. Kiedyś, w okresie dzieciństwa, lubiłem jeździć pociągami. Zawdzięczam to mojemu świętej pamięci dziadkowi, który zabierał mnie na krótkie przejażdżki. Fascynowały mnie wielkie parowozy, ale też wagony piętrowe. I zbieranie biletów kartonowych, z których ten pierwszy, podpisany przez dziadka, mam do chwili obecnej zachowany na pamiątkę. Fascynują mnie również stare torowiska. Dzisiaj nieużywane, ale kiedyś szlaki kolejowe, a każdy z nich ma swoją historię.
Przy okazji muszę zaznaczyć, że nie pracuję jako kierowca autobusu. Tak może sądziła część z Was, czytając losy Karola Sosnowskiego. Za kierownicą autobusu nie pozwoliły mi usiąść względy zdrowotne. Pracuję w kontroli ruchu komunikacji zbiorowej, stąd też mam dość dobre pojęcie w tym właśnie zakresie.


9.Czy lubisz spędzać wakacje stylu Pana Samochodzika”?

Lubię spędzać wakacje w Polsce. Z dala od zatłoczonych plaż, hałaśliwych barów i dyskotek. I to mnie chyba łączy z Panem Samochodzikiem.
Moje wakacyjne wyjazdy ograniczam do Dolnego Śląska i najbliższych okolic. Ale i tutaj nie brakuje ciekawych miejsc.
Podczas leśnych wędrówek można natrafić na przeróżne ślady przeszłości. Starą piwnicę, fundamenty domu, zapomniane źródełko zdrojowe. Takie miejsca, jak najbardziej realne, opisuję potem na kartach książek. Są również ich zdjęcia.
I w tym miejscu powiem, że czekam na pierwszą recenzję „Pocztówki z Grunwaldu". Kiedy się ona pojawi, zamieszczę pod nią dwa, niepublikowane w książce, zdjęcia. Szczególnie jedno dowodzi, że ciekawe znaleziska znajdują się czasem bliżej, niż nam się wydaje.




10.Czy miałeś okazję odwiedzić miejsca, w których Zbigniew Nienacki umieszczał akcję swoich powieści? Jeżeli tak, to które z nich polubiłeś najbardziej, a do których chciałbyś dotrzeć?

Pan Samochodzik kojarzy się głównie z Warmią i Mazurami, choć to oczywiście nie są jedyne miejsca akcji książek Nienackiego. Niestety, nie miałem okazji tych miejsc odwiedzić. Na Warmii byłem zaledwie raz w życiu, na wakacjach w Rentynach. Wtedy też odwiedziłem pobliski Gietrzwałd. Rok później odwiedziłem Szczytno. Miałem wtedy 22 lata. Zamierzam jednak w najbliższym czasie kupić przewodnik autorstwa Emila Roszewskiego. I mam nadzieję, że okazja do odwiedzenia samochodzikowych miejsc się jeszcze nadarzy.
I teraz może niektórzy są zaskoczeni. No bo jak? Autor nie zna Warmii, a napisał „Pocztówkę z Grunwaldu"? A jednak było to możliwe...

Pragnę w tym miejscu podziękować. Komu? Bercie von S., bez niej bowiem nigdy nie napisałbym pierwszej książki. A bez pierwszej nie byłoby kolejnych.
Dziękuję również tym wszystkim, którzy przeczytali moje książki. Dziękuję za każdą recenzję, uwagę. I zachęcam do lektury „Pocztówki z Grunwaldu".
Dziękuję również Członkom Kapituły za niespodziewanie wysokie noty „Autobusu" i „Zagadki” w Konkursie na Samochodzikową Książkę Roku.


Bardzo dziękujemy za wywiad!

DYSKUSJA DOTYCZĄCA WYWIADU!
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum
Nasza forumowa geościeżka keszerska: ./redir/pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=240911#240911

  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci (z dn. 09.08.2019)

  
ROZUMIEM
Strona wygenerowana w 0,22 sekundy. Zapytań do SQL: 12