PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Życiorys, bibliografia oraz opracowania poświęcone Z. N.
Autor Wiadomość
Kozak 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 18 razy
Dołączył: 30 Cze 2018
Posty: 2045
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2018-08-24, 13:59:36   

Szara Sowa napisał/a:
A najlepiej zacząć od tego tematu:
http://pansamochodzik.net...299978#299978:)

Dzięki za info. Coś tam niedawno czytałem o profesorze - chyba przy wątku Wyspy Złoczyńców.
Pobieżnie przeglądając wskazany wątek zwróciłem uwagę na tem fragment:
Wyjaśniła się wreszcie kwestia matury
A Pani wie, że wtedy „Nie matura lecz chęć szczera zrobi z Ciebie oficera”. Faktycznie nie miał matury. On załapał się na taki roczny kurs przygotowawczy. Nie był robotniczo-chłopskiego pochodzenia, tylko inteligenckiego, ale jakoś tam się dostał. Bo uczelnie dostały przykaz, żeby mieć większy odsetek młodzieży robotniczej i chłopskiej. A ponieważ ta młodzież nie miała często matury, a chętnie by studiowała, tworzono takie roczne kursy przygotowawcze. I oni po tym rocznym kursie studiowali. Zbyszek się podczepił pod to.

Czyli kurs zakończony egzaminem maturalnym. Obecnie takowe "kursy" są nadal organizowane, które kończą się pisaniem matury.
Nie zmienia to faktu, że nie znając powyższej wypowiedzi Pana profesora, wyraziłem już wcześniej opinię w jaki sposób ZN mógł uzyskać maturę, albo To Coś uprawniające do studiowania ...
Z24 napisał/a:

To jak, do odaliski nędzy, na studia go przyjęli?Ze świadectwem bierzmowania?

Kozak napisał/a:
Spokojnie Zecie :) Żył w takich czasach, że było zapotrzebowanie na odpowiednio nastawioną ideologicznie młodzież.
_________________
 
 
Kozak 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 18 razy
Dołączył: 30 Cze 2018
Posty: 2045
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2018-08-24, 14:42:38   

Ponieważ gnębi mnie wątek matury, dogrzebałem się do dosyć zabawnej historii, w którym sprawa matury jest bardzo istotna i wskazuje, że w latach powojennych różnie było z udokumentowaniem prawa do studiowania.

Fragment artykułu Wspomnienia niegdysiejszych maturzystów

Olga Stande (znana matematyczka, która maturę zrobiła przed wojną) całe życie czekała, żeby ktoś opisał jej maturę, którą dziś uważa za zabawną przygodę. Ale powie to za kilkadziesiąt lat. Na razie trwa wojna. Olga przerywa studia matematyczne we Lwowie, kiedy Niemcy napadają na ZSRR. Na żądanie matki przenosi się do Krakowa. Działa w konspiracji w PPS – Wolność, Równość, Niepodległość. Nocami robi notatki z nasłuchów radiowych, współtworzy i kolportuje podziemne gazetki. Po wojnie chce studiować pedagogikę społeczną na nowo otwartym Uniwersytecie Łódzkim. Ale jej świadectwo maturalne pochłonęła wojna. Dyrektorka gimnazjum w Krakowie poświadcza, że je widziała. Komunistyczne polskie władze nie uznają matury z dziesięciolatki sowieckiej. Olga jest przyjęta na studia pod warunkiem, że w ciągu roku przedstawi polskie świadectwo dojrzałości. Wiosną 1946 r. z duszą na ramieniu idzie na egzamin, jaki komisja kuratoryjna przygotowała dla takich wojennych rozbitków jak ona. Oblewa pisemny z polskiego, bo ma braki z literatury. Tematu, który ją pogrąża, nie pamięta.
– Prof. Helena Radlińska, zwana babcią, i prof. Józef Chałasiński, sławny socjolog, wstawiają się za mną, że jestem niezbędna polskiej nauce – śmieje się Olga Stande. – Po prostu chcieli mi pomóc. 1 lipca 1946 r. komisja zaświadcza, że „na podstawie dokumentów uznanych za wiarygodne” mogę wstąpić na pierwszy rok studiów na Wydziale Humanistycznym UŁ. Po roku w Oldze odzywa się miłość do matematyki i decyduje się na drugi fakultet. Jej perypetie maturalne to błahostka, kiedy zostaje aresztowana (prawdopodobnie za konspirację w PPS-WRN) i trafia do więzienia na Mokotowie. Zwolniona po 19 miesiącach w styczniu 1949 r. boi się, czy będzie mogła studiować. Uczelnia żąda dokumentu, że nie jest pozbawiona praw obywatelskich. UB wydaje zaświadczenie, że śledztwo wobec niej zakończono. Odczuwa ulgę, kiedy nikt na uczelni nie pyta o maturę
.
_________________
 
 
PawelK 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 14 razy
Dołączył: 03 Lip 2008
Posty: 7235
Wysłany: 2018-08-24, 15:12:41   

Kozak napisał/a:
Olga przerywa studia matematyczne we Lwowie, kiedy Niemcy napadają na ZSRR.


Kozak napisał/a:
Komunistyczne polskie władze nie uznają matury z dziesięciolatki sowieckiej.


Sorka, nie rozumiem. Olga Stande urodziła się w 1922 roku. Dlaczego kończyła "dziesięciolatkę sowiecką"?
_________________


to travel hopefully is a better thing than to arrive
Robert Louis Stevenson 'Virginibus Puerisque'
 
 
 
PawelK 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 14 razy
Dołączył: 03 Lip 2008
Posty: 7235
Wysłany: 2018-08-24, 15:52:33   

Już wiem, choć nadal nie do końca. W 1940 roku z jakiegoś powodu pani Olga była jeszcze w szkole średniej. W 1940 roku przeniosła się do radzieckiej szkoły 10-letniej, w której nie chciała zdawać matury. Zdała ją podobno w liceum im. Królowej Jadwigi we Lwowie.

Historia tej matury jest mocno skomplikowana. Jakieś historie z urzędnikiem, który mimo braku świadectwa 10 klasy dopuścił panią Olgę do matury w innej szkole...

Wojna to był inny świat i trudno to co się działo wdrożyć w ścieżki normalności.
_________________


to travel hopefully is a better thing than to arrive
Robert Louis Stevenson 'Virginibus Puerisque'
 
 
 
Kozak 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 18 razy
Dołączył: 30 Cze 2018
Posty: 2045
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2018-08-24, 16:06:08   

Oczywiście PawelK. Druga Wojna światowa była jednym wielkim syfem, a skutki po jej zakończeniu były długo odczuwalne. Dobra przedwojenna szkoła ścierała się z ideologią komunistyczną, co doprowadzało do absurdów opowiedzianych przez panią Olgę. Pamiętajmy, że w tym samym czasie, gdzieś tam przewija się postać naszego ZN.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Kozak 2018-08-24, 16:07, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
PawelK 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 14 razy
Dołączył: 03 Lip 2008
Posty: 7235
Wysłany: 2018-08-24, 16:09:10   

Kozak napisał/a:
Pamiętajmy, że w tym samym czasie, gdzieś tam przewija się postać naszego ZN.


On nie miał takiego problemu, był dzieckiem.
_________________


to travel hopefully is a better thing than to arrive
Robert Louis Stevenson 'Virginibus Puerisque'
 
 
 
Even 
Moderator
żywa skamielina forumowa



Pomógł: 15 razy
Dołączył: 04 Wrz 2007
Posty: 4236
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2018-08-24, 16:19:29   

Kozak napisał/a:

No to mamy odmienne zdanie. Ostatecznie jakie to ma znaczenie? Czy ZN ubiegał się o doktorat, czy też chciał być profesorem? Pisał fajne książki i za to bardzo go lubię.

:564: :564: :564:
I tego się trzymajmy!
_________________


Martin Even
Grands Boulevards.
Akty meskie i kobiece bez odchyleń w stronę pornografii
Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, milczą
 
 
Kozak 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 18 razy
Dołączył: 30 Cze 2018
Posty: 2045
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2018-08-24, 17:13:02   

PawelK napisał/a:
On nie miał takiego problemu, był dzieckiem.

Mówię o powojennym okresie, kiedy miały miejsce zdarzenia związane z maturą ZN.
Even napisał/a:
Kozak napisał/a:

No to mamy odmienne zdanie. Ostatecznie jakie to ma znaczenie? Czy ZN ubiegał się o doktorat, czy też chciał być profesorem? Pisał fajne książki i za to bardzo go lubię.

:564: :564: :564:
I tego się trzymajmy!

Oj :galy: Bardzo się tego trzymam. :)
_________________
Ostatnio zmieniony przez Kozak 2018-08-24, 17:15, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Berta von S. 
Forumowy Badacz Naukowy
nienackofanka



Pomogła: 98 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 23486
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-08-25, 18:49:32   

Z24 napisał/a:
Mówią, mówią...
To jak, do odaliski nędzy, na studia go przyjęli?Ze świadectwem bierzmowania?

Nie, ze świadectwem ukończenia kursów przygotowawczych na studia dla osób bez matury.
Już KOzak to cytował, ale mogę powtórzyć"
A Pani wie, że wtedy „Nie matura lecz chęć szczera zrobi z Ciebie oficera”. Faktycznie nie miał matury. On załapał się na taki roczny kurs przygotowawczy. Nie był robotniczo-chłopskiego pochodzenia, tylko inteligenckiego, ale jakoś tam się dostał. Bo uczelnie dostały przykaz, żeby mieć większy odsetek młodzieży robotniczej i chłopskiej. A ponieważ ta młodzież nie miała często matury, a chętnie by studiowała, tworzono takie roczne kursy przygotowawcze. I oni po tym rocznym kursie studiowali. Zbyszek się podczepił pod to.

Jasne, że wywiady nie są dowodem. Ale jeśli kilka osób z bliskiego otoczenia Nienackiego twierdzi, że nie miał matury. A żadna nie stwierdziła, że ją miał, to - dopóki nie zobaczę świadectwa - przyjmuję, że nie miał. :)
_________________
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 36 razy
Wiek: 56
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 8038
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-08-25, 19:36:04   

Berta von S. napisał/a:
Z24 napisał/a:
Mówią, mówią...
To jak, do odaliski nędzy, na studia go przyjęli?Ze świadectwem bierzmowania?

Nie, ze świadectwem ukończenia kursów przygotowawczych na studia dla osób bez matury.
Już KOzak to cytował, ale mogę powtórzyć"
A Pani wie, że wtedy „Nie matura lecz chęć szczera zrobi z Ciebie oficera”. Faktycznie nie miał matury. On załapał się na taki roczny kurs przygotowawczy. Nie był robotniczo-chłopskiego pochodzenia, tylko inteligenckiego, ale jakoś tam się dostał. Bo uczelnie dostały przykaz, żeby mieć większy odsetek młodzieży robotniczej i chłopskiej. A ponieważ ta młodzież nie miała często matury, a chętnie by studiowała, tworzono takie roczne kursy przygotowawcze. I oni po tym rocznym kursie studiowali. Zbyszek się podczepił pod to.

Jasne, że wywiady nie są dowodem. Ale jeśli kilka osób z bliskiego otoczenia Nienackiego twierdzi, że nie miał matury. A żadna nie stwierdziła, że ją miał, to - dopóki nie zobaczę świadectwa - przyjmuję, że nie miał. :)


Nie komentowałem tego, bo Kozak napisał dalej, że kończyło się to egzaminem maturalnym, co jest logiczne. Ot, gimnazjum, gdzie można się było spiąć i zaliczyć np, dwa lata w rok itp.
Choć zastrzegam, że o niczym takim nie słyszałem. Moi wszyscy, to jest pokolenie moich rodziców, stryjów, wujów, ciotek itd. też kończyło szkoły średnie w tamtych czasach, a potem i wyższe. Wszyscy robili matury w gimnazjach i technikach, choć byli jak najbardziej robotniczy i chłopscy oraz mieli spore przerwy i luki w wykształceniu na skutek drugiej wojny światowej.
O ile wiadomo, to ZN chodził do gimnazjum i niewykluczone, że maturę oblał. No to zdał ją następnym, czy jeszcze następnym razem. Niekoniecznie w tej samej szkole.

Ta cała historia przypomina mi takie opowiadanie tureckiego satyryka Aziza Nesina wydane gdzieś w latach 60-tych wraz z innymi w tomie "Dam ci dobrą radę". Facet miał w papierach, że urodził się w 1919 r jego rodzice nazywali się tak i tak, ma wykształcenie takie i takie i że zginął na froncie w 1915. I urzędnik kombinował jak to się mogło stać: że jego matka była drugą żoną jego ojca, a już wcześniej była zamężna, że jego dziadek miał.. słowem wszystkie wymyślne i ponaciągane okoliczności z wyjątkiem tej, że w papierach był ten, no, bu...bałagan.
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2018-08-26, 02:08, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Kozak 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 18 razy
Dołączył: 30 Cze 2018
Posty: 2045
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2018-08-26, 00:33:15   

Berta von S. napisał/a:
[
Jasne, że wywiady nie są dowodem. Ale jeśli kilka osób z bliskiego otoczenia Nienackiego twierdzi, że nie miał matury. A żadna nie stwierdziła, że ją miał, to - dopóki nie zobaczę świadectwa - przyjmuję, że nie miał. :)

Logiczne, ale nikt nie zaprzecza, że ZN studiował. To były dziwne czasy, co przedstawiłem na przykładzie Olgi Stande.
Z24 napisał/a:

Nie komentowałem tego, bo Kozak napisał dalej, że kończyło się to egzaminem maturalnym, co jest logiczne. Ot, gimnazjum, gdzie można się było spiąć i zaliczyć np, dwa lata w rok itp. (...)

:564:
_________________
 
 
Berta von S. 
Forumowy Badacz Naukowy
nienackofanka



Pomogła: 98 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 23486
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-08-26, 12:28:03   

Kozak napisał/a:
Berta von S. napisał/a:
[
Jasne, że wywiady nie są dowodem. Ale jeśli kilka osób z bliskiego otoczenia Nienackiego twierdzi, że nie miał matury. A żadna nie stwierdziła, że ją miał, to - dopóki nie zobaczę świadectwa - przyjmuję, że nie miał. :)

Logiczne, ale nikt nie zaprzecza, że ZN studiował.

Tak, co do tego nie ma wątpliwości.

Z24 napisał/a:

Nie komentowałem tego, bo Kozak napisał dalej, że kończyło się to egzaminem maturalnym, co jest logiczne. Ot, gimnazjum, gdzie można się było spiąć i zaliczyć np, dwa lata w rok itp.

Ale to jest pewna informacja? Jakieś świadectwo ukończenia kursu na pewno uczestnicy otrzymywali (może nawet były na koniec jakieś egzaminy), ale podejrzewam, że to raczej był dokument uprawniający do studiowania, a nie matura.
_________________
 
 
Kozak 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 18 razy
Dołączył: 30 Cze 2018
Posty: 2045
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2018-08-26, 16:44:39   

Berta von S. napisał/a:

Jakieś świadectwo ukończenia kursu na pewno uczestnicy otrzymywali (może nawet były na koniec jakieś egzaminy), ale podejrzewam, że to raczej był dokument uprawniający do studiowania, a nie matura.

Ale jak widać z relacji Pani Olgi Stande oraz z Tego mojego nieszczęsnego przykładu o żołnierzach nadterminowych w stanie wojennym, to matura była podstawą do podjęcia studiów. Może kurs w którym uczestniczył ZN kończył się egzaminem podobnym do matury, a otrzymane świadectwo było uznawane na uczelniach wyższych, lecz nieuznawane w środowisku faktycznych maturzystów.
_________________
 
 
Berta von S. 
Forumowy Badacz Naukowy
nienackofanka



Pomogła: 98 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 23486
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-08-26, 21:02:43   

Kozak napisał/a:

Może kurs w którym uczestniczył ZN kończył się egzaminem podobnym do matury, a otrzymane świadectwo było uznawane na uczelniach wyższych, lecz nieuznawane w środowisku faktycznych maturzystów.

No nie wiem, matura to matura, a te kursy IMO raczej niewiele z nią miały wspólnego.
Znalazłam artykuł na ten temat: Grzybowski Romuald, Na studia bez matury czyli o kursach przygotowawczych na wyższe uczelnie (1945-1956)

Aby przyspieszyć proces kształtowania nowej inteligencji drogą edukacyjną władze postanowiły skierować do szkół wyższych rzesze młodzieży robotniczo-chłopskiej. Młodzież ta nie posiadała jednak wymaganego wykształcenia ogólnego. Pojawiła się zatem potrzeba stworzenia w krótkim czasie doraźnych, zastępczych rozwiązań oświatowych, które otworzyłyby przed kandydatami na członków nowej inteligencji bramy szkół wyższych. Tak zrodziła się zasadnicza przesłanka powołania kursów przygotowawczych na lata wstępne wyższych uczelni.
(…)
Z dostępnych danych wynika, że w latach 1946-1956 ogółem na kursy przyjęto 21841 słuchaczy. Ukończyły je 14842 osoby. Zdecydowana większość z nich, po ukończeniu wstępnego roku studiów, podjęła – bez konieczności uzyskania świadectwa maturalnego - studia w szkołach wyższych, zarówno uniwersytetach, jak i politechnikach, akademiach medycznych i innych.


Jeśli Nienacki ukończył tego typu kurs, to znaczy, że nie miał matury, tylko "zastępcze rozwiązanie oświatowe". :p
_________________
 
 
Kozak 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 18 razy
Dołączył: 30 Cze 2018
Posty: 2045
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2018-08-26, 21:16:09   

Gratulacje za dociekliwość. Niesamowite. :065:
_________________
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 71 razy
Wiek: 52
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 36365
Skąd: Poznań
Wysłany: 2018-08-26, 22:04:49   

Czyli mieliśmy jeszcze nie tak dawno sporo lekarzy czy inżynierów bez matury! Bo teraz już pewnie nie są aktywni zawodowo.
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum
Nasza forumowa geościeżka keszerska: ./redir/pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=240911#240911

 
 
 
PawelK 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 14 razy
Dołączył: 03 Lip 2008
Posty: 7235
Wysłany: 2018-08-26, 22:25:05   

Szara Sowa napisał/a:
Czyli mieliśmy jeszcze nie tak dawno sporo lekarzy czy inżynierów bez matury! Bo teraz już pewnie nie są aktywni zawodowo.


Pytanie na ile matura jest wyznacznikiem czegokolwiek.
_________________


to travel hopefully is a better thing than to arrive
Robert Louis Stevenson 'Virginibus Puerisque'
 
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 36 razy
Wiek: 56
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 8038
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-08-27, 01:02:23   

Byłby to wreszcie jakiś dowód, ale mam wątpliwości gdyż pan prof. G. podobno jest "żarliwy ideologicznie" jak to napisano nawet w pewnej recenzji:

forumoswiatowe.pl/index.php/czasopismo/article/download/167/94

...Więc podejrzewam, że określenie "pia fraus" może nie być mu obce. Młodzież teoretycznie ma czas na naukę, jeszcze lata przed nimi; gdyby coś takiego otwarto dla starszych - to bym jeszcze rozumiał. Po co były w takim razie wszystkie szkoły wieczorowe itp., których było sporo jeszcze za mej pamięci?

Natomiast w niektórych sytuacjach - ale to już w czasach, że tak powiem, moich - można było uczyć się w szkole pomaturalnej nie mając matury. Później oczywiście trzeba było nadrobić. Jeden gość, który przeszedł taką drogę właśnie obok chrapie na kanapie... ;-)
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2018-08-27, 01:37, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Berta von S. 
Forumowy Badacz Naukowy
nienackofanka



Pomogła: 98 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 23486
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-08-27, 11:55:57   

Z24 napisał/a:
Byłby to wreszcie jakiś dowód, ale mam wątpliwości gdyż pan prof. G. podobno jest "żarliwy ideologicznie"

No to masz cytat z archiwalnych materiałów Politechniki Warszawskiej (rok akademicki 1946/47). PW chyba nie jest żarliwa ideologicznie. :)

Prawo wstępu do Politechniki mają osoby, posiadające świadectwo dojrzałości szkół średnich typu licealnego — ogólnokształcących i zawodowych technicznych Dla kandydatów, świadectw takich nie posiadających, pragnących jednak uzyskać akademickie wykształcenie techniczne, utworzony został dekretem Prezydenta Krajowej Rady Narodowej dnia 24 maja 1945 r. wstępny rok studiów, na który mogą być przyjmowani kandydaci, którzy przedstawią decyzję państwowych komisji weryfikacyjno - kwalifikacyjnych, powołanych rozporządzeniem Ministra Oświaty.

PawelK napisał/a:
Szara Sowa napisał/a:
Czyli mieliśmy jeszcze nie tak dawno sporo lekarzy czy inżynierów bez matury! Bo teraz już pewnie nie są aktywni zawodowo.

Pytanie na ile matura jest wyznacznikiem czegokolwiek.

To oczywiście racja, podobnie zresztą jak wyższe wykształcenie... Chodziło mi jedynie u ustalenie faktu, czy można było studiować bez matury. Bo generalnie mi wisi, czy ZN ją miał czy nie. :)
_________________
 
 
Kozak 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 18 razy
Dołączył: 30 Cze 2018
Posty: 2045
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2018-08-27, 13:23:46   

Berta von S. napisał/a:
Bo generalnie mi wisi, czy ZN ją miał czy nie. :)

Nie istotne co komu wisi ;-) ale w stu procentach się z tobą zgadzam. :564:
Czy miał maturę i wyższe wykształcenie to jest dziesięciorzędna sprawa. Liczy się to, że napisał kapitalne książki, które jemu dały rzeszę fanów. I to się liczy.
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci (z dn. 09.08.2019)

  
ROZUMIEM
Strona wygenerowana w 0,25 sekundy. Zapytań do SQL: 14