PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Wywiad z prof. Jerzym Kmiecińskim
Autor Wiadomość
Kynokephalos 
Moderator
Członek Kapituły Samochodzikowej Książki Roku



Pomógł: 144 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 6674
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2017-11-25, 09:05:14   

• Może nie dosłownie kartki lecz jakieś "przydziały" dla ekspedycji naukowej, może lokalne regulacje na rynku żywności, może braki w dostawach do miejscowych sklepów. Przypuszczam, że był sklep w Węsiorach, czyli odległość do pokonania, choć oczywiście u sąsiadów bliżej. Już w pierwszej części wywiadu jest wzmianka profesora, że "w tamtych czasach z zaopatrzeniem w ekspedycji było ciężko" więc wnioskuję że duch (jeśli nie litera) problemu z hałaśliwym towarzystwem został dobrze oddany.

• Profesor Kmieciński chyba przekonał mnie, że postać Ireny nie jest wiernie wzorowana na konkretnej postaci. Zarówno opisem wyglądu archeolożek, jak uwagą że "nie było takiej, która byłaby i w Węsiorach i w Tumie".

Co nie znaczy, że nie była ona wzorowana na kimś konkretnym ale bardziej swobodnie. Jeśli mówimy o szerokiej grupie potencjalnych pierwowzorów, dla mnie nową postacią jest nieznana jeszcze z nazwiska "młoda i ładna" studentka, która pewnie może być i Krystyną, ale też uczesaniem dość dobrze odpowiada mojemu prywatnemu wizerunkowi Babiego Lata. Oraz, wspominana przez Marię Blombergową i Urszulę/Grażynę Łopacką: Barbara Lepówna (nazwisko pewnie już gdzieś na forum wymienione), która była asystentką Andrzeja Nadolskiego, chociaż w 1957 roku już w pewnym zakresie samodzielną badaczką.

• Z mojego punktu widzenia najistotniejsza w tej częsci wywiadu jest przekazana w opowiadaniu atmosfera życia tej archeologicznej ekspedycji, i jej zgodność z tym co w książce zarysował Nienacki. Jeśli ta atmosfera została oddana tak samo wiernie w "Uroczysku" jak w "Skarbie Atanaryka", to powiedziałbym że w Tumie Nienacki był wyobcowany, czuł się bardziej outsiderem, obserwatorem niż jednym z grupy - natomiast w Węsiorach lepiej zgrał się z innymi, był w pełni członkiem obozowego grona.

• I jeszcze to, że (stanowiące oś warstwy dydaktycznej) relacje między osadami czy grupami o różnym pochodzeniu i kulturze w istocie były wówczas tematem rozważań naukowych, które Nienacki dobrze spopularyzował i przybliżył czytelnikom swojej książki. Umieszczenie w pobliżu Węsiorów innej osady nie jest w tym kontekście przeinaczeniem ale posunięciem warsztatowym.

• Niezręcznie stwierdzać oczywistość, w dodatku już podkreśloną w wątku przez innych, ale trudno mi też pominąć. Informacja o komunikatywnej znajomości niemieckiego to dla mnie ważna nowość, i (jeśli dobrze pamiętam) więcej niż dowiedzieliśmy się nawet od pani A.J. Możliwe, że z upływem lat niepielęgnowana umiejętność osłabła.

• I naturalnie profesor Erik Nylén.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...
Zwycięzca rywalizacji rowerowej w 2019 r.

 
 
michaŁ
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 8 razy
Wiek: 44
Dołączył: 03 Lut 2008
Posty: 741
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-11-25, 11:06:18   

Kynokephalos napisał/a:

• Z mojego punktu widzenia najistotniejsza w tej częsci wywiadu jest przekazana w opowiadaniu atmosfera życia tej archeologicznej ekspedycji, i jej zgodność z tym co w książce zarysował Nienacki. Jeśli ta atmosfera została oddana tak samo wiernie w "Uroczysku" jak w "Skarbie Atanaryka", to powiedziałbym że w Tumie Nienacki był wyobcowany, czuł się bardziej outsiderem, obserwatorem niż jednym z grupy - natomiast w Węsiorach lepiej zgrał się z innymi, był w pełni członkiem obozowego grona.


Tylko, że z opowiadania prof. Poklewskiego wynika, że w Tumie Nienacki spędził jeden dzień, gdzie przyjechał (chyba Warszawą) obejrzeć wykopaliska.
_________________
I znowu polski rycerz dumnie podejmuje złotą rękawicę
 
 
John Dee 
Moderator
Epicuri de grege porcus



Pomógł: 126 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 14218
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2017-11-25, 12:50:17   

Kynokephalos napisał/a:
Jeśli ta atmosfera została oddana tak samo wiernie w "Uroczysku" jak w "Skarbie Atanaryka", to powiedziałbym że w Tumie Nienacki był wyobcowany, czuł się bardziej outsiderem, obserwatorem niż jednym z grupy - natomiast w Węsiorach lepiej zgrał się z innymi, był w pełni członkiem obozowego grona.

michaŁ napisał/a:
w Tumie Nienacki spędził jeden dzień
Słusznie. W “Uroczysku” Nienacki antycypował tylko, na podstawie swoich życiowych doświadczeń chyba, jakie przywitanie archeolodzy jemu, swego rodzaju intruzowi, by sporządzili, gdyby naszła go chęć przyłączenia się do ich grona w roli obserwatora, i dopiero czas spędzony na wykopaliskach we Węsiorach pokazał mu, jak mało uzasadnione były jego obawy.



Kynokephalos napisał/a:
Może nie dosłownie kartki lecz jakieś "przydziały" dla ekspedycji naukowej

Trzeba chyba będzie poprosić profesora o wyklarowanie tej kwestii z kartkami, która wiele osób wydaje się bardzo interesować.


Kynokephalos napisał/a:
Informacja o komunikatywnej znajomości niemieckiego to dla mnie ważna nowość, i (jeśli dobrze pamiętam) więcej niż dowiedzieliśmy się nawet od pani A.J. Możliwe, że z upływem lat niepielęgnowana umiejętność osłabła.
Możliwe, ale niekoniecznie. Natknęliśmy się już wielokrotnie na niemieckie źródła, z których, jak podejrzewaliśmy, Nienacki mógł czerpać - artykuły ze Spiegel-a, przewodnik po Dolinie Loary, a to tylko to, co udało nam się namierzyć. Do wypowiedzi zrobionej w wywiadzie przez A.J., w stresującej sytuacji, też nie przywiązywałbym zbyt wielkiej wagi. Gdyby dano jej czas i okazję rozszerzyć ten temat dowiedzielibyśmy się być może czegoś innego.
Ale o to, jak dobrze Nienacki władał niemieckim również powinniśmy zatem zapytać raz jeszcze profesora Kmiecińskiego (dodatkowo do kartek żywnościowych). ;-)
 
 
Milady 
Fanatyk Samochodzika
Profil zawieszony



Pomogła: 49 razy
Dołączyła: 03 Lut 2011
Posty: 4066
Skąd: Bezludna wyspa
Wysłany: 2017-11-25, 13:03:03   

michaŁ napisał/a:
Tylko, że z opowiadania prof. Poklewskiego wynika, że w Tumie Nienacki spędził jeden dzień, gdzie przyjechał (chyba Warszawą) obejrzeć wykopaliska.


Profesor Kmieciński zaprzeczył temu kategorycznie. Nienacki na Uroczysku bywał kilka razy.
_________________


Zmierzch to okres pomiędzy dniem a nocą, w tym czasie ostatnie promienie światła mogą natrafić na coś nieludzkiego...
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 153 razy
Wiek: 57
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 48730
Skąd: Poznań
Wysłany: 2017-11-25, 15:01:03   

Milady napisał/a:
Nienacki na Uroczysku bywał kilka razy.


To pojawia się pytanie dodatkowe, czy te bytności były z noclegiem/noclegami, bo to by świadczyło o potencjalnie większej zażyłości także z tamtą grupą młodych archeologów-praktykantów. :)
_________________
Drużyna 2

Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum
Nasza forumowa geościeżka keszerska: ./redir/pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=240911#240911

Ostatnio zmieniony przez Szara Sowa 2017-11-25, 15:01, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
John Dee 
Moderator
Epicuri de grege porcus



Pomógł: 126 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 14218
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2017-11-25, 19:00:19   

Milady napisał/a:
Profesor Kmieciński zaprzeczył temu kategorycznie. Nienacki na Uroczysku bywał kilka razy.
Ważne sprostowanie, Milady. :564:
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 68 razy
Wiek: 61
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 11421
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-11-26, 21:33:17   

Można wysnuć wniosek natury ogólnej, że ZN dobrze wychwytywał klimaty ekspedycji archeologicznych, dobrze ja opisywał oraz ... współtworzył ;-) .
Podobne odczucia miewam przy lekturze "Słowiańskiego rodowodu" Pawła Jasienicy, który w swych reportażach opisywał podobne ekspedycje, a często i w tych samych miejscach. Szczególnie rzuca się to w oczy, gdy u P.J. czytamy o meczach siatkówki, a bodaj i o rozgrywkach brydżowych... ;-)
Wydaje mi się, że już gdzieś kiedyś poczyniliśmy podobne uwagi, właśnie a propos rozgrywek w siatę.
_________________
Z 24
 
 
Berta von S. 
Twórca
nienackofanka



Pomogła: 170 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 32687
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-11-26, 22:10:38   

Do Tumu i innych wątków pozaatanarykowych jeszcze przejdziemy w kolejnej części. :) Chociaż tam już nie będzie tak obszernie jak o Węsiorach.

Kynokephalos napisał/a:

• Z mojego punktu widzenia najistotniejsza w tej częsci wywiadu jest przekazana w opowiadaniu atmosfera życia tej archeologicznej ekspedycji, i jej zgodność z tym co w książce zarysował Nienacki...

Dla mnie też. Nie sądziłam, że tyle elementów miało odbicie w rzeczywistości. Na przykład bardzo miłym zaskoczeniem, było potwierdzenie obecności rybaków/motocyklistów. No i fakt, że znalazła się wyspa, bo do tej pory dominował pogląd, że Nienacki sobie ją wymyślił, ponieważ mu była potrzebna do fabuły. A tu jednak nie wymyślona, tylko przeniesiona z innego jeziora, bo mamy wyspę, na której bywał. :)

John Dee napisał/a:

No i ten profesor, Erik Nylen. O wiele lepszy kandydat na Oskara Stroma niż Elizabeth Skjelsvik, bo mężczyzna, bo Szwed. Nawiasem mówiąc on również jeszcze żyje! Ta długowieczność wśród archeologów zaczyna mnie doprawdy zastanawiać… :okulary2:
./redir/pl.wikipedia.org/wiki/Erik_Nyl%C3%A9n

Z tą długowiecznością różnie bywa, bo Lidia Gabałówna zmarła niestety zdecydowanie młodo. :/
O profesorze Nylenie trzeba będzie się koniecznie więcej dowiedzieć. :)
_________________
Drużyna 5

 
 
Berta von S. 
Twórca
nienackofanka



Pomogła: 170 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 32687
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-12-01, 20:34:25   

Zapraszamy na kolejny odcinek wywiadu. :)


CZ. III


Coraz bardziej pewne wydaje się, że inspiracją do wehikułu Tomasza był pojazd łódzkich archeologów, a inspiracją do koncepcji podróży w celu ratowania zabytków wspomniane przez nas w wątku o Związku Poszukiwaczy Skarbów „samochodowe wycieczki badawcze”.

Tak było coś takiego i ja właściwie stałem się jedynym dysponentem tego wehikułu pod koniec jego żywota. Mianowicie grupa studentów archeologii po 1945 roku (w skład której wchodzili m. in. Nadolski, Olek Gardawski, Waldek Chmielewski, Poklewski, Abramowicz, Gabałówna i ja) założyła takie stowarzyszenie studentów miłośników archeologii. Wtedy jakiś tam wujek, czy stryjek, nie pamiętam dokładnie, Asi Nadolskiej czyli żony Andrzeja Nadolskiego, był wysokim dygnitarzem w ministerstwie rolnictwa. I on miał w swojej gestii rozdział darów unrowskich. W każdym tam był też demobil motoryzacyjny, z którego można było uzyskać całkiem dobre wehikuły. I ten stryjek powiada: „Słuchajcie, jeździcie na te wykopaliska i tak dalej, ja wam mogę pomóc. Ja mam w demobilu pojazdy, wybierzecie sobie coś, tylko z jakimś mechanikiem się wybierzcie”. I myśmy wybrali takiego Fordsona, półciężarówkę - takie bydle z napędem na cztery wielkie koła, z brezentowym dachem, 8 cylindrów, silnik V, mocne bydle strasznie, dwadzieścia kilka litrów na setkę. Zaanektowaliśmy ten wóz i to była właściwie rzecz bezcenna wtedy, bo to był 1949 rok.

Myśmy Mamutem go nazwali. Mamut woził nas do Gdańska i na Kujawy, wszędzie. Później ja zostałem inspektorem rzeczoznawcą, był to okres kiedy były duże trudności z paliwem, nie było części, a ja byłem dysponentem dość sporych pieniędzy z budżetu centralnego i wobec tego mogłem utrzymać ten wóz, więc wziąłem go na swój rachunek, ale nie jako swoją własność, tylko dla instytucji.


Tu mamy mamuta (z bijącym w patelnię Wilkiem :) ), ale trudno dokładnie obejrzeć wóz.



W każdym razie google pokazuje coś takiego:



Mamut był wykorzystywany nie tylko do wypraw archeologicznych, ale też do innych celów, np. zwiedzania zabytków, czy różnych ciekawych misji...

Dali nam znać z ministerstwa szkolnictwa wyższego, że we Wrocławiu jest składnica książek i różnych innych podręczników. Zwożono je tam z całego Śląska, bo jakaś persona z ministerstwa nakazała, żeby zbierać to z tych wszystkich miasteczek, zwozić do Wrocławia i składować w dawnych wypalonych budynkach Uniwersytetu Wrocławskiego (tam były stare wypalone wnętrza jeszcze z takimi sklepieniami renesansowymi). I powiedziano nam, że można tam jechać wybrać książki dla bibliotek uniwersyteckich. Pojechaliśmy mamutem. A Olek Gardawski miał swojego brata księdza we Wrocławiu przy ulicy Legnickiej. Pamiętam, że to była jedna kupa gruzu, ale ten kościółek jakoś się uchował. Ksiądz ten powinien zostać chyba świętym, bo miał tą swoją sutannę tak pocerowaną, że nie było właściwie miejsca bez łaty. Dopiero jak myśmy mu tam przywieźli wiaderko marmelady i szmalcu, to ten człowiek coś sobie podjadł. Zamieszkaliśmy na tej plebani i poszliśmy wybierać książki. Tam było mnóstwo skarbów! Całą przyczepę mamuta wypełniliśmy książkami i wracaliśmy siedząc na nich. Dzięki mamutowi można było takie wyprawy robić.

A co szczególnie ważne, potwierdziło się, że Nienacki miał okazję jeździć tym wozem i poznać jego "supermoce".

No tak, oczywiście, jeździł nim. On dlatego był taki zarażony później tym Panem Samochodzikiem, co po wodzie jeździł. Ponieważ to nasze bydle miało napęd na cztery nogi i właściwie nie było takiej przeprawy, żeby on nie przejechał. Błoto, piasek… nie miało znaczenia.

Chciałyśmy też sprawdzić, czy da się pozytywnie zweryfikować hipotezę, że Nienacki poznał profesora Jażdżewskiego w 1946 roku Witowie i bywał w jego domu, który słynął z gościnności.

Udało nam się potwierdzić, że profesor Jażdżewski faktycznie prowadził otwarty dom.

Tak, oj biedna była Pani Jażdżewska – Stefania, ponieważ mistrz miał szeroką rękę, jeśli chodzi o zapraszanie gości, a to wszystko było potem na barkach Pani Stefanii. A był to taki przyzwoity dom międzywojenny - na Kościuszki, mieszkanie na pierwszym piętrze, bardzo przestronne, złożone chyba z 5 pokoi z takim foyer. W pewnym okresie czasu w domu u Jażdżewskiego mieszkały też mama prof. Jażdżewskiego p. Cecylia – dobrze zbudowana z tubalnym głosem, bardzo zasadnicza kobieta oraz mama żony profesora z domu Jasnorzewska (z rodziny Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej) – bardzo delikatna kobieta, astmatyczka, która musiała palić specjalne papierosy ziołowe. I przez te różnice między kobietami czasem iskrzyło.

Ale nie udało nam się potwierdzić wizyt Nienackiego u profesora Jażdżewskiego i w ogóle ich znajomości. W każdym razie nic nie wskazuje na to, żeby spotkali się w Witowie latach 40.

Nic mi o tym nie wiadomo. Tak myślę, czy nie poznali się może, gdy Zbyszek był u mnie w Odrach, ponieważ wtedy przyjeżdżał do mnie profesor Jażdżewski i Kostrzewski. Kostrzewski był mistrzem mojego mistrza. A mistrzem Kostrzewskiego był z kolei Gustaw Kossinna, twórca nacjonalizmu w archeologii.

Profesor Kmieciński wręcza dyplom Doktora Honoris Causa swojemu mistrzowi




Kontakty Zbigniewa Nienackiego z archeologami nie rozpoczęły się ani od znajomości z profesorem Jażdżewskim (jak kiedyś spekulowałam), ani od wysłania go przez redakcję na wykopaliska (jak w przypadku bohatera „Uroczyska”).

Do mnie Zbyszek przyszedł do katedry do muzeum i pytał się o kontakt, bo mówił, że to go interesuje, chciałby napisać jakiś reportaż. No to ja mu mówię, wiesz (no bo nie „panowaliśmy” sobie, bo to mniej więcej ta sama generacja) akurat wybieram się jutro do Tumu, to możesz jechać ze mną. On w „Odgłosach” już wtedy był.

Panowie właściwie od razu się zaprzyjaźnili.

Ten kontakt Zbyszka ze mną był wtedy dosyć żywy. Jakoś tak od razu przypadliśmy sobie do gustu. Później, gdy ja badałem w Węsiorach, to Zbyszek dwukrotnie pojechał ze mną i spędził tam dwa sezony badawcze. A potem do Odrów jeździł, gdzie też badałem. W Odrach podobnie jak w Węsiorach stacjonowaliśmy pod namiotami, z tym że tam zbudowałem takie quasi kempingi, które rozbierało się na koniec sezonu badawczego. Ja go namawiałem, żeby gdzieś tam osiadł koło Odrów, ale on był już wtedy oczarowany Mazurami. Po jego wyjeździe rzadko żeśmy się spotykali, chociaż spotykaliśmy się. Ale był taki okres, kiedy nasz kontakt był bardzo bliski. Odwiedzaliśmy się w domach. Ja byłem częstym gościem u nich. Helenę bardzo lubiłem.

Przy okazji warto dodać kilka słów o wspomnianych wykopaliskach w Odrach

Te kręgi kamienne do dziś stanowią atrakcję uzdrawiającą. Tam jest utworzony rezerwat. Geneza tego jest dla nas nieco może wstydliwa, bo twórcą tego rezerwatu był sam Himmler. Związane jest to z ekspansją gocką na północ, przez co było to istotne dla Niemców. Kazali kręgi ogrodzić i Himmler je osobiście odwiedzał. Nasze nadleśnictwo się tym też zajęło, ale jakoś tak po macoszemu to traktowało. I kiedy ja się tam zjawiłem, żeby badać (bo Himmler zrobił rezerwat, ale nikt tego nie badał), to nic nie było zrobione.

Ludzie wierzą, że w tych głazach jest uzdrawiająca energia, to samo sądzi się o Węsiorach teraz, ale wtedy znane były tylko Odry. Odry były znane od połowy XIX wieku, znane i chronione. Ten rezerwat funkcjonował i funkcjonuje do dzisiaj i tam bardzo liczne wycieczki przyjeżdżają ludzi, którzy chcą się powiedzmy naładować mocą. Najczęściej, kiedy tłumaczy się w sposób logiczny znaczenie tych kręgów, to wiązane są one z teorią astronomiczną, jako obserwatorium. Linia przeprowadzona przez szereg kręgów w przedłużeniu na północ daje wschód słońca po najkrótszej nocy w roku. Być może to miało jakiś sens, ponieważ przyprowadziłem tam astronomów, którzy robili obserwacje i to się ponoć zgadzało.

Wykopaliska w Odrach




c.d.n. :)
_________________
Drużyna 5

Ostatnio zmieniony przez Szara Sowa 2017-12-02, 11:30, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 153 razy
Wiek: 57
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 48730
Skąd: Poznań
Wysłany: 2017-12-01, 22:41:45   

Berta von S. napisał/a:
Coraz bardziej pewne wydaje się, że inspiracją do wehikułu Tomasza był pojazd łódzkich archeologów, a inspiracją do koncepcji podróży w celu ratowania zabytków wspomniane przez nas w wątku o Związku Poszukiwaczy Skarbów „samochodowe wycieczki badawcze”.


To prawdziwa bomba! :564:

Berta von S. napisał/a:
Później ja zostałem inspektorem rzeczoznawcą, był to okres kiedy były duże trudności z paliwem, nie było części, a ja byłem dysponentem dość sporych pieniędzy z budżetu centralnego i wobec tego mogłem utrzymać ten wóz, więc wziąłem go na swój rachunek, ale nie jako swoją własność, tylko dla instytucji.


To kolejna informacja potwierdzająca pierwowzór i wehikułu i Tomasza! :564:
_________________
Drużyna 2

Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum
Nasza forumowa geościeżka keszerska: ./redir/pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=240911#240911

 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 68 razy
Wiek: 61
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 11421
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-12-02, 01:15:59   

Świetne!

A propos, mam gdzieś jaką broszurę Muzeum Archeologicznego w Gdańsku, o kamiennych kręgach gdzie jest m. in. rozdział o tych mocach uzdrawiających :oops: :oops: :oops:
_________________
Z 24
 
 
Kynokephalos 
Moderator
Członek Kapituły Samochodzikowej Książki Roku



Pomógł: 144 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 6674
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2017-12-02, 09:07:34   

Profesor Jerzy Kmieciński napisał/a:
Tam było mnóstwo skarbów! Całą przyczepę mamuta wypełniliśmy książkami i wracaliśmy siedząc na nich. Dzięki mamutowi można było takie wyprawy robić.

Nie mam pewności czy Nienacki słyszał o tej przygodzie, zresztą podobieństwo tego rodzaju łatwo może być przypadkowe - ale mi od razu przypopmniała się tu atmosfera triumfalnego powrotu z Uroczyska, na skrzyni ciężarówki załadowanej naukową zdobyczą.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...
Zwycięzca rywalizacji rowerowej w 2019 r.

 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 153 razy
Wiek: 57
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 48730
Skąd: Poznań
Wysłany: 2017-12-02, 11:31:34   

Berta von S. napisał/a:
No to ja mu mówię, wiesz (no bo nie „panowaliśmy” sobie, bo to mniej więcej ta sama generacja) akurat wybieram się jutro do Tumu, to możesz jechać ze mną.


To swoją drogą ciekawe, bo samochodzikach bardzo rzadko Tomasz jest z kimś na Ty. :)
_________________
Drużyna 2

Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum
Nasza forumowa geościeżka keszerska: ./redir/pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=240911#240911

 
 
michaŁ
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 8 razy
Wiek: 44
Dołączył: 03 Lut 2008
Posty: 741
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-12-02, 16:51:40   

John Dee napisał/a:
Milady napisał/a:
Profesor Kmieciński zaprzeczył temu kategorycznie. Nienacki na Uroczysku bywał kilka razy.
Ważne sprostowanie, Milady. :564:


Wobec tego różnią się relacje profesorów. Poklewski na pewno mówił o jednym dniu.
_________________
I znowu polski rycerz dumnie podejmuje złotą rękawicę
 
 
Barabaszz 
Sympatyk Samochodzika



Pomógł: 1 raz
Dołączył: 16 Maj 2016
Posty: 115
Skąd: Ciechocinek
Wysłany: 2017-12-02, 19:58:42   

Fajnie opowiada prof. Kmieciński. Może zachęcić go do napisania jakiejś książki lub pamiętników z tamtych wypraw. Czekamy na kolejną część.
 
 
Piratka 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomogła: 15 razy
Dołączyła: 23 Sty 2013
Posty: 3238
Skąd: Wyspa Skarbów
Wysłany: 2017-12-03, 00:09:34   

Na zasadzie wolnych skojarzeń wyobraziłam sobie, że Mamut jest pojazdem półgąsienicowym.



Opowieści Pana Profesora bardzo fajne, dzięki wielkie !
_________________


- A czy nie ma dobrych piratów?
- Nie. Bo to się mija z samym założeniem piractwa.
 
 
Berta von S. 
Twórca
nienackofanka



Pomogła: 170 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 32687
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-12-03, 00:36:17   

Barabaszz napisał/a:
Fajnie opowiada prof. Kmieciński. Może zachęcić go do napisania jakiejś książki lub pamiętników z tamtych wypraw. Czekamy na kolejną część.

Też sobie to pomyślałam. :)

Szara Sowa napisał/a:
Berta von S. napisał/a:
Coraz bardziej pewne wydaje się, że inspiracją do wehikułu Tomasza był pojazd łódzkich archeologów, a inspiracją do koncepcji podróży w celu ratowania zabytków wspomniane przez nas w wątku o Związku Poszukiwaczy Skarbów „samochodowe wycieczki badawcze”.

To prawdziwa bomba! :564:

Już o tym wcześniej pisaliśmy. Ale dobrze usłyszeć opinię, która potwierdza hipotezy. :)

Kynokephalos napisał/a:

Nie mam pewności czy Nienacki słyszał o tej przygodzie, zresztą podobieństwo tego rodzaju łatwo może być przypadkowe - ale mi od razu przypopmniała się tu atmosfera triumfalnego powrotu z Uroczyska, na skrzyni ciężarówki załadowanej naukową zdobyczą.

Mi się za to ta wyprawa po książki i kościółek w powojennym krajobrazie trochę skojarzył z kościołem odwiedzonym po wojnie przez nauczyciela z Miłkokuku.
Latem 1945 roku, wkrótce po wyzwoleniu Pomorza, wyruszyłem w tamte strony z wycieczką szkolną, Nocowaliśmy w pobliżu plebanii zrujnowanej przez pociski artyleryjskie. Pastor (bo to był kościół ewangelicki) uciekł z hitlerowcami, ale w jego zrujnowanym mieszkaniu pozostało trochę nadpalonych książek. Wybrałem starą biblię, o tę, co ją pan widzi na półce.

Ale to tylko takie skojarzenie, bo pewnie mało prawdopodobne, żeby był jakiś związek.
_________________
Drużyna 5

 
 
Borsuk 
Twórca
Mieczysław Płocica autor książek dokumentalnych



Pomógł: 16 razy
Dołączył: 15 Mar 2014
Posty: 550
Skąd: Rzeszów
Wysłany: 2017-12-03, 00:55:31   

Wywiad cudo! Tyle rzeczy wyjaśnionych... Nigdy nie przypuszczałem, że wehikuł miał jakiś realny pierwowzór, teraz lektura PS jawi się w innym świetle, a wydawało się, że już z wielokrotnie przeczytanych książek nic nie można wyciągnąć.
Rewelacja, świetną pracę wykonałyście, zazdroszczę tych wizyt u profesora. Nakręcił mnie ten wywiad :)
Zasłużone "pomogła" dla Was.
_________________
 
 
Berta von S. 
Twórca
nienackofanka



Pomogła: 170 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 32687
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-12-03, 01:03:07   

Borsuk napisał/a:
Wywiad cudo! Tyle rzeczy wyjaśnionych... Nigdy nie przypuszczałem, że wehikuł miał jakiś realny pierwowzór, teraz lektura PS jawi się w innym świetle.

Teraz jako forumowy spec od reanimacji starych samochodów powinieneś poszukać fordsona i go wyrychtować na nasze wyprawy. ;-)
_________________
Drużyna 5

 
 
John Dee 
Moderator
Epicuri de grege porcus



Pomógł: 126 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 14218
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2017-12-03, 10:49:49   

Piratka napisał/a:
Na zasadzie wolnych skojarzeń wyobraziłam sobie, że Mamut jest pojazdem półgąsienicowym.
Z całą pewnością nie, ale też ciekawy wehikuł.

Te kręgi kamienne do dziś stanowią atrakcję uzdrawiającą. Tam jest utworzony rezerwat. Geneza tego jest dla nas nieco może wstydliwa, bo twórcą tego rezerwatu był sam Himmler.
A Węsiory? Tam chyba też niemal wszystko było już uprzednio zbadane przez niemieckich archeologów?

gdy ja badałem w Węsiorach, to Zbyszek dwukrotnie pojechał ze mną i spędził tam dwa sezony badawcze. A potem do Odrów jeździł, gdzie też badałem.
Czyli bywał dwa razy we Węsiorach, od początku do końca, a ile czasu spędził z archeologami w Odrach - dzień, dwa, cały sezon - tego jeszcze nie wiemy?
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci (z dn. 09.08.2019)

  
ROZUMIEM
Strona wygenerowana w 0,65 sekundy. Zapytań do SQL: 11