PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Pogaduszki o różnych filmach
Autor Wiadomość
Yvonne 
Maniak Samochodzika
Witaj Przygodo!



Pomogła: 7 razy
Wiek: 40
Dołączyła: 28 Wrz 2012
Posty: 6904
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2019-01-29, 19:20:56   

Filmów z Audrey Hepburn część dalsza ...
Dzisiaj obejrzałam "Kiedy Paryż wrze".

Jestem zachwycona. Film urzekł mnie lekko pokręconą fabułą i oczywiście moim ukochanym Paryżem.
Myślę, że na pewno kiedyś do niego wrócę.
Para głównych aktorów - cudo! Oboje są wspaniali.
I znowu piękne kreacje zaprojektowane przez Huberta de Givenchy. Szkoda, że nie czuć perfum Audrey, bo ich twórcą był również Givenchy, zatem musiały być niezwykłe ;-)
_________________
Zapraszam na mój blog:

www.odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com


Ostatnio zmieniony przez Yvonne 2019-01-29, 19:21, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Garamon 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomogła: 19 razy
Wiek: 40
Dołączyła: 08 Lip 2011
Posty: 1810
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-01-29, 19:39:07   

Yvonne napisał/a:
Filmów z Audrey Hepburn część dalsza ...

I znowu piękne kreacje zaprojektowane przez Huberta de Givenchy. Szkoda, że nie czuć perfum Audrey, bo ich twórcą był również Givenchy, zatem musiały być niezwykłe ;-)


A czy widziałaś "Funny Face"? Też Audrey, też Paryż i też Givenchy, a do tego ze względów fabularnych (jednym z głównych wątków jest fotografowanie mody) film to uczta dla oczu - dziś pewnie trochę mniej, ale wciąż ;-)

Ostrzeżenie - to musical :D
 
 
Yvonne 
Maniak Samochodzika
Witaj Przygodo!



Pomogła: 7 razy
Wiek: 40
Dołączyła: 28 Wrz 2012
Posty: 6904
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2019-01-29, 19:41:03   

Garamon napisał/a:
A czy widziałaś "Funny Face"? Też Audrey, też Paryż i też Givenchy, a do tego ze względów fabularnych (jednym z głównych wątków jest fotografowanie mody) film to uczta dla oczu - dziś pewnie trochę mniej, ale wciąż


Jeszcze nie.
Właśnie został mi do obejrzenia ten film i "Sabrina".
Jutro zatem obejrzę "Zabawną buzię".
Zachęciłaś mnie :)
_________________
Zapraszam na mój blog:

www.odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com


Ostatnio zmieniony przez Yvonne 2019-01-29, 19:42, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Yvonne 
Maniak Samochodzika
Witaj Przygodo!



Pomogła: 7 razy
Wiek: 40
Dołączyła: 28 Wrz 2012
Posty: 6904
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2019-01-29, 19:53:35   

Kilka dni temu udało mi się wreszcie obejrzeć film "Naprawdę wczoraj", który powstał na kanwie książki Leopolda Tyrmanda "Siedem dalekich rejsów". O książce tej dowiedziałam się od Kyna i przeczytałam ją z prawdziwą przyjemnością, o czym pisałam dość dawno temu.

A teraz film.
W rolach głównych Beata Tyszkiewicz, za którą nie przepadam i Andrzej Łapicki, którego uwielbiam :)
Przyznam, że film oczarował mnie w równym stopniu, co książka, choć nie jest jej wierną adaptacją.
Być może przyczyniły się do tego plenery Darłowa - miasteczka, które znam bardzo dobrze i które odwiedzam każdego roku podczas letnich wakacji.

Spotkanie dwojga głównych bohaterów, dialogi między nimi, swoista gra podtekstów, dokonywane wybory - wszystko to sprawia, że ta historia żyje i chwyta mnie za serce. Ten film ma niesamowity klimat, do czego przyczyniają się zwłaszcza główni aktorzy. Oboje są w tym filmie wspaniali. To pierwszy film (poza Vabank 2, ale tam gra epizod), w którym pozytywnie oceniam Beatę Tyszkiewicz. Jest w nim bardzo naturalna i uwodzicielska, a nie sztywna i wyniosła.
Takie filmy o przypadkowych spotkaniach kobiety i mężczyzny lubię.
Takie filmy mogę oglądać godzinami.

Polecam! :)
_________________
Zapraszam na mój blog:

www.odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com


Ostatnio zmieniony przez Yvonne 2019-01-29, 19:58, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Garamon 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomogła: 19 razy
Wiek: 40
Dołączyła: 08 Lip 2011
Posty: 1810
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-01-29, 21:02:29   

Yvonne napisał/a:

Jutro zatem obejrzę "Zabawną buzię".
Zachęciłaś mnie :)


Miłego seansu :)

To dość lekka komedia muzyczno-romantyczna, więc nie ma mowy o zawikłanej intrydze, raczej o schematach i zabawie konwencją. Za to widz dostaje uroczą wariację na temat "jak Amerykanie widzą Paryż" plus dość przerysowaną satyrę na francuską bohemę i nurty filozoficzne. Z wad - jako wielka fanka musicali z bólem muszę stwierdzić, że w przypadku tego filmu piosenki niezbyt się sprawdzają. Ani Hepburn, ani Astaire nie mają dużych umiejętności wokalnych, a do tego piosenki pisali bracia Gershwin, a ja wolę słuchać ich muzyki bez słów ;-) . Sekwencje taneczne są lepsze - w końcu jak się zatrudnia Astaire'a to trzeba to wykorzystać, choć i Hepburn radzi sobie dobrze :D Niemniej o ile warstwa wizualna jest bardzo istotna dla tego filmu i wręcz wpisana w jego DNA, to mam wrażenie, że nakręcenie "Zabawnej buzi" jako nie-musicalu wcale by jej nie zaszkodziło...
 
 
Yvonne 
Maniak Samochodzika
Witaj Przygodo!



Pomogła: 7 razy
Wiek: 40
Dołączyła: 28 Wrz 2012
Posty: 6904
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2019-01-30, 20:37:21   

Garamon napisał/a:
Yvonne napisał/a:

Jutro zatem obejrzę "Zabawną buzię".
Zachęciłaś mnie


Miłego seansu


Obejrzałam.
Cóż mogę powiedzieć?
Cisną mi się na usta słowa Małgorzaty (To mi krem! To mi krem!), dlatego powiem: To mi film! To mi film!

Być może idealnie wpasował się w mój dzisiejszy nastrój, co wpłynęło na tak pozytywny odbiór, ale muszę przyznać, że od dzisiaj jestem wielką fanką tego filmu :)
To bajka dla dorosłych, ale jakże piękna wizualnie bajka! Jakbym jeszcze nie była miłośniczką mody, z miejsca bym nią została po obejrzeniu "Zabawnej buzi".
Audrey jak zwykle cudowna, od początku do końca. Jej przemiana w rajskiego ptaka wspaniała. Muszę przyznać, że w tym filmie jej czar, uroda i wdzięk mają najwyższy poziom z możliwych. Audrey jest tu tak świeża, tak urocza, że kwintesencja tego wszystkiego aż kipi z ekranu. Jestem oczarowana.
Ale też pozostałych dwoje głównych aktorów, czyli Fred Astaire i Kay Thompson są naprawdę świetni i bardzo w swych kreacjach przekonujący.

Żeby nie było za słodko, przyczepię się do dwóch kwestii:
1. Fred Astaire, mimo że gra świetnie, był za stary do tej roli. Niestety, widać ogromną różnicę wieku międy nim a Audrey (równe 30 lat) :/
2. Zgrzyta mi to, że role kilku Francuzów nie były grane przez Francuzów. Ale to niuans.
Punkt pierwszy zgrzyta mi bardziej.

Garamon, czekam na inne filmy, które mi polecisz ;-)

Teraz została mi jedynie "Sabrina".
_________________
Zapraszam na mój blog:

www.odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com


Ostatnio zmieniony przez Yvonne 2019-01-30, 21:01, w całości zmieniany 6 razy  
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 62 razy
Wiek: 52
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 35165
Skąd: Poznań
Wysłany: 2019-01-30, 22:19:29   

Yvonne napisał/a:
A czy ktoś widział już ten, bliski nam tematycznie, film "Obrońcy skarbów"?

./redir/www.filmweb.pl/fi...3w-2014-673404#

Ja chyba się wybiorę ...


Prawie 5 lat temu padło na tym forum takie pytanie i nikt się nie przyznał że ten film widział.
Tymczasem ja przed chwilą sobie obejrzałem. No i niestety tyłka nie urywa, mimo gwiazdorskiej obsady. Ale tematyka bardzo nas interesująca - poszukiwanie przez specjalny oddział armii amerykańskiej zrabowanych przez Niemców dzieł sztuki.
To co mnie szczególnie zainteresowało, to fakt że jako jeden z przykładów największych odzyskanych dzieł znalazła się nasza "Dama z gronostajem", za to za największe nieodnalezione działo pokazany został nasz "Portret Młodzieńca" Rafaela. Czy rzeczywiście właśnie ten obraz uchodzi za największe zaginione w czasie wojny i nigdy nie odnalezione dzieło sztuki na świecie? (No, może poza bursztynową komnatą).

Rafael.jpg
Wikipedia
Plik ściągnięto 4 raz(y) 173,26 KB

_________________
 
 
 
Garamon 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomogła: 19 razy
Wiek: 40
Dołączyła: 08 Lip 2011
Posty: 1810
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-01-30, 22:20:48   

Yvonne napisał/a:


Być może idealnie wpasował się w mój dzisiejszy nastrój, co wpłynęło na tak pozytywny odbiór, ale muszę przyznać, że od dzisiaj jestem wielką fanką tego filmu :)
(...)

Garamon, czekam na inne filmy, które mi polecisz ;-)




Bardzo się cieszę :)

Jeśli chodzi o polecanie - rzadko to robię, bo mam specyficzny gust: czasem podobają mi się filmy średnio oceniane, lubię kino gatunkowe, niekiedy nawet socrealizm, a po niektórych filmach wpadam w taką depresję, że potem boję się do nich wrócić, choć jednocześnie uważam, że są świetne... Miszmasz i chaos ;-)

ALE...

Jeśli podobało Ci się "Naprawdę wczoraj" to możesz zerknąć na film "Ich dzień powszedni" Aleksandra Ścibora-Rylskiego. W rolach głównych Zbigniew Cybulski, Aleksandra Śląska i Pola Raksa. Rzecz o stosunkach damsko-męskich, w dużej mierze oparta na dialogach i dobrze ukazująca pewien rodzaj związku, który zaskakująco często się spotyka. W całkiem innym tonie jest "Czerwone i złote" Stanisława Lenartowicza - film o uczuciach w jesieni życia, i o tym, co się w tych uczuciach liczy. Główne role w tym filmie zagrali aktorzy, którzy pojawiali się na ekranie bardzo często, ale prawie zawsze na drugim planie. Tutaj dostają swoją - bardzo późną - szansę.

Jeśli szukasz mniej znanej komedii to polecam "Nowego" Jerzego Ziarnika (dla wielbicieli "Rejsu" i Barei, PRL-owski absurd na wysokim poziomie, kompletnie nie rozumiem, dlaczego ten film jest praktycznie nieznany), albo uroczą ramotkę "Szczęściarz Antoni" - przy czym "ramotka" nie ma zabarwienia negatywnego czy pogardliwego. Po prostu ten film już w chwili powstania wydawał się jak z wcześniejszej epoki. Dla sentymentalnego rozluźnienia. Podobnie staroświecki jest "Klub kawalerów" - musical w stylu filmów przedwojennych, ale dzisiaj zyskuje nowy urok. Poza tym, jeśli lubisz modę, to przestylizowana wizja mody przełomu wieków (chyba ;-) ) jest warta zobaczenia. Niestety finał rozczarowuje, no i cały czas widać teatralność, i w sposobie prowadzenia akcji, i w sposobie filmowania. Mi to nie przeszkadzało, ale wielu może odstraszyć.

A jeśli wolisz kryminały, to u mnie pierwsze miejsce zajmują wspólnie "Morderca zostawia ślad" (znowu Ścibor-Rylski) i "Wśród nocnej ciszy" Tadeusza Chmielewskiego...

...ale się za długo robi, więc podsumowując - jakbyś miała okazję zerknąć na któryś z tych filmów, to osobiście polecam, ale nie gwarantuję, że się spodobają ;-)
Ostatnio zmieniony przez Garamon 2019-01-30, 22:37, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Yvonne 
Maniak Samochodzika
Witaj Przygodo!



Pomogła: 7 razy
Wiek: 40
Dołączyła: 28 Wrz 2012
Posty: 6904
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2019-01-30, 22:28:29   

Szara Sowa napisał/a:

Yvonne napisał/a:
A czy ktoś widział już ten, bliski nam tematycznie, film "Obrońcy skarbów"?

./redir/www.filmweb.pl/fil...3w-2014-673404#

Ja chyba się wybiorę ...


Prawie 5 lat temu padło na tym forum takie pytanie i nikt się nie przyznał że ten film widział.


Ha! Nawet ja go nie widziałam :D
I nie żałuję po Twojej recenzji.

Szara Sowa napisał/a:
tyłka nie urywa


Nie cierpię tego powiedzenia. Zajmuje pierwsze miejsce w moim rankingu najgłupszych zdań, które mają wyrazić opinię.
_________________
Zapraszam na mój blog:

www.odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com


 
 
Yvonne 
Maniak Samochodzika
Witaj Przygodo!



Pomogła: 7 razy
Wiek: 40
Dołączyła: 28 Wrz 2012
Posty: 6904
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2019-01-30, 22:33:06   

Garamon napisał/a:
"Wśród nocnej ciszy" Tadeusza Chmielewskiego...


Ten film mam na półce i bardzo go lubię.
Dodam, że niektóre sceny były kręcone w moim mieście :)

Dziękuję za polecenie aż tylu filmów
Na pewno niektóre z nich obejrzę.
_________________
Zapraszam na mój blog:

www.odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com


Ostatnio zmieniony przez Yvonne 2019-01-30, 22:35, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Garamon 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomogła: 19 razy
Wiek: 40
Dołączyła: 08 Lip 2011
Posty: 1810
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-01-30, 22:47:35   

Yvonne napisał/a:
Garamon napisał/a:
"Wśród nocnej ciszy" Tadeusza Chmielewskiego...


Ten film mam na półce i bardzo go lubię.


To super! Zdumiewające jest to, że film podoba się właściwie każdemu, kto go obejrzy, a jest stosunkowo mało znany :065:


Yvonne napisał/a:
Dodam, że niektóre sceny były kręcone w moim mieście :)


No tak, Bydgoszcz :D . Przeczytałam ostatnio, że w okresie realizacji filmu było bardzo mało śniegu, więc ratowano się specjalną "pianą" przeciwpożarową.

Yvonne napisał/a:
Dziękuję za polecenie aż tylu filmów
Na pewno niektóre z nich obejrzę.


Nie ma za co i już się stresuję ;-)
 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 85 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 22615
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-01-31, 01:11:24   

Yvonne napisał/a:
Kilka dni temu udało mi się wreszcie obejrzeć film "Naprawdę wczoraj", który powstał na kanwie książki Leopolda Tyrmanda "Siedem dalekich rejsów".

Bardzo fajny klimat ma ten film. :)


Garamon napisał/a:

Jeśli szukasz mniej znanej komedii to polecam "Nowego" Jerzego Ziarnika (dla wielbicieli "Rejsu" i Barei, PRL-owski absurd na wysokim poziomie, kompletnie nie rozumiem, dlaczego ten film jest praktycznie nieznany)

No właśnie mi na przykład zupełnie nie znany, choć bardzo lubię ten nurt.
Koniecznie muszę obejrzeć!
:564:
_________________
 
 
Garamon 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomogła: 19 razy
Wiek: 40
Dołączyła: 08 Lip 2011
Posty: 1810
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-01-31, 08:43:39   

Yvonne napisał/a:

1. Fred Astaire, mimo że gra świetnie, był za stary do tej roli. Niestety, widać ogromną różnicę wieku międy nim a Audrey (równe 30 lat) :/
[/i].


Jeszcze wrócę do tematu: w "Sabrinie" będzie podobnie, chociaż moja sympatia do Bogarta sprawia, że jestem gotowa zaakceptować go w każdym wieku ;-)

Natomiast zastanawiałam się kiedyś, czy to nie celowe hołdowanie jakiemuś fetyszowi, choć angielskie słowo "kink" jest lepsze. Audrey bardzo często dostawała na ekranie partnerów, dla których mogłaby być córką, a wrażenie różnicy nawet nie wielu, ale pokoleń potęgował jeszcze niewinny i delikatny wygląd aktorki. Urodzonej w 1929 roku gwiazda na ekranie partnerowali Bogart (ur.1899), Astaire (1899), Cary Grant (1904), Rex Harrison (1908), Gary Cooper (1901). Holden, Ferrer, Lancaster i Peck także byli ponad 10 lat od niej starsi. Dopiero George'a Pepparda można określić mianem jej rówieśnika. Co ciekawe, dość często krytycy podkreślali, że ten czy tamten aktor jest za stary do tej roli, sami aktorzy też nie zawsze czuli się komfortowo... A potem sytuacja się powtarzała :065:
 
 
Garamon 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomogła: 19 razy
Wiek: 40
Dołączyła: 08 Lip 2011
Posty: 1810
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-01-31, 09:46:37   

Berta von S. napisał/a:


Garamon napisał/a:

Jeśli szukasz mniej znanej komedii to polecam "Nowego" Jerzego Ziarnika (dla wielbicieli "Rejsu" i Barei, PRL-owski absurd na wysokim poziomie, kompletnie nie rozumiem, dlaczego ten film jest praktycznie nieznany)

No właśnie mi na przykład zupełnie nie znany, choć bardzo lubię ten nurt.
Koniecznie muszę obejrzeć!
:564:


Obejrzyj :) Tylko zwróć uwagę, czy to właściwy "Nowy" (ok. 70 minut), bo Ziarnik nakręcił wcześniej krótkometrażówkę "Nowy pracownik" (20+ minut), a dopiero później zrobił z niej dłuższą fabułę.
 
 
Yvonne 
Maniak Samochodzika
Witaj Przygodo!



Pomogła: 7 razy
Wiek: 40
Dołączyła: 28 Wrz 2012
Posty: 6904
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2019-01-31, 18:53:15   

Garamon napisał/a:

Natomiast zastanawiałam się kiedyś, czy to nie celowe hołdowanie jakiemuś fetyszowi, choć angielskie słowo "kink" jest lepsze. Audrey bardzo często dostawała na ekranie partnerów, dla których mogłaby być córką, a wrażenie różnicy nawet nie wielu, ale pokoleń potęgował jeszcze niewinny i delikatny wygląd aktorki. Urodzonej w 1929 roku gwiazda na ekranie partnerowali Bogart (ur.1899), Astaire (1899), Cary Grant (1904), Rex Harrison (1908), Gary Cooper (1901). Holden, Ferrer, Lancaster i Peck także byli ponad 10 lat od niej starsi.


No właśnie.
Wczoraj zrobłam sobie identyczne zestawienie.
Napisałam tytuły filmów + rok produkcji oraz obok ile lat miała wtedy Audrey, a ile partnerujący jej aktor.
I faktycznie różnica wieku w kilku przypadkach była ogromna. A widoczna jeszcze bardziej niż rzeczywista, ze względu na bardzo młodzieńczo wyglądającą Audrey.

Garamon napisał/a:
Jeszcze wrócę do tematu: w "Sabrinie" będzie podobnie, chociaż moja sympatia do Bogarta sprawia, że jestem gotowa zaakceptować go w każdym wieku


"Sabrina" jeszcze przede mną, ale mam taką samą słabość do Bogarta, jak Ty ;-)
_________________
Zapraszam na mój blog:

www.odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com


Ostatnio zmieniony przez Yvonne 2019-01-31, 18:53, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 85 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 22615
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-02-01, 01:09:11   

Garamon napisał/a:

Obejrzyj :) Tylko zwróć uwagę, czy to właściwy "Nowy" (ok. 70 minut), bo Ziarnik nakręcił wcześniej krótkometrażówkę "Nowy pracownik" (20+ minut), a dopiero później zrobił z niej dłuższą fabułę.

Dzięki za ostrzeżenie! :D

Garamon napisał/a:

Jeszcze wrócę do tematu: w "Sabrinie" będzie podobnie, chociaż moja sympatia do Bogarta sprawia, że jestem gotowa zaakceptować go w każdym wieku ;-)

Fakt. Ale trzeba przyznać, że sidła zastawia bardzo fachowo.

(SPOJLER! - tu trochę romantyzmu, tu potrzeba opieki, tu władza jako afrodyzjak, tu jakaś tajemnica, tu miraże Francji, tu wzmianka o nieszczęśliwej miłości... SPOJLER!)

W przypadku młodszego aktora może by taki spryt wypadł mniej naturalnie?
_________________
Ostatnio zmieniony przez Berta von S. 2019-02-01, 01:10, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 68 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 8929
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2019-02-01, 09:53:08   

./redir/66.media.tumblr.com/8d9ff41063672a69b99b4274a977cb7c/tumblr_percxt4uHA1t5e3l3o1_500.jpg

At Eternity's Gate

Pojawił się kolejny film o Vincencie van Goghu, dla mnie pozycja obowiązkowa już choćby z tego powodu, bo autorem scenariusza jest moim zdaniem największy żyjący mistrz tego gatunku, Jean-Claude Carrière. Tak, ten sam, co współpracował już z Bunuelem, ale przykładowo również nad filmem “Viva Maria”, który już jako dziecko lubiłem oglądać w telewizji. Legenda.

Film otrzymał doskonałe krytyki, jest jednak trudny: Carrière i jego reżyser porzucili klasyczną narrację szukając prawdy o Vincencie innymi, bardziej awangardowymi metodami. Wspierani są przy tym przez śmietankę aktorstwa europejskiego: Mathieu Amalrica widzimy w roli doktora Gacheta, żona Polańskiego Emmanuelle Seigner jest madame Ginoux, Mads Mikkelsen jako zakonnik wyjaśnia artyście, że jego obrazy są bezwartościowe, a Oscar Isaac - najlepszy z nich wszystkich - wcielił się w rolę Gauguina. Na największą pochwałę jednak zasługuje Willem Dafoe, który interpretując Vincenta dał z siebie po prostu wszystko.

./redir/niezlasztuka.net/wp-content/uploads/2018/09/vangogh-film2.jpg

Oglądając wczoraj film nie byłem do końca pewien, jak go ocenić, ale po dzikiej nocy spędzonej w Paryżu, Arles i Auvers obudziłem się utwierdzony w przekonaniu, że “At Eternity's Gate”, jakkolwiek trudnym, jest pod wieloma względami dziełem tak wyjątkowym, jak i pięknym.

Krytycznie oceniam jedynie tendencję Carrière demonstrowania niepotwierdzonych teorii jako fakty: 65 nieznanych rysunków Vincenta, które profesor Welsh-Ovcharov “odkryła” dwa lata temu, są według niego autentykami (choć muzeum w Amsterdamie oficjalnie już je uznało za falsyfikaty); malarz nie popełnił samobójstwa, lecz został postrzelony itd. Ale to są naprawdę bagatele.

Mocny film przeznaczony dla niszowej publiczności, więc kto się do niej zalicza, temu gorąco go polecam. :)
Ostatnio zmieniony przez John Dee 2019-02-01, 15:03, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Bóbr Mniejszy 
Sympatyk Samochodzika



Wiek: 40
Dołączył: 26 Maj 2018
Posty: 144
Skąd: Georgetown, Kanada
Wysłany: 2019-02-02, 05:11:52   

Obejrzałem ostatnio kilka fajnych filmów...
... aż przyszedł mój Skarb Narodów i oznajmił, że teraz przed oscarami oglądamy filmy zwane nominowanymi.
I się skończyła duchowa uczta :diabelek: ... First man był nawet fajny pod względem scen lotów w kosmos. Lot pokazany z wnętrza kapsuły - świetny pomysł. Widać, że film został nakręcony z myślą o widzach kinowych, zwłaszcza tych z IMAX 3D, 4K oraz 5G. Gorzej z całą resztą. Muzyki zero (co w filmie jest dla mnie nie do przyjęcia), główna rola kobieca - podobnie. Nawet pomyślałem, że jakby ktoś chciał narysować kota ogarniającego kuwetę na pustyni, to mógłby wzorować się na twarzy Claire Foy z tego filmu. Poza tym ten charakterek... na miejscu pana Silnorękiego rozważałbym pozostanie ma księżycu.

Czarna pantera - niby fajne jak na Marvela, bo w Afryce i w ogóle. Jest świeżość pod względem scenografii, ale... Michael B.
Jordan totalnie nietrafiony dla swej postaci. Martina Freemana mogłoby w ogóle tam nie być, bo gdy się na niego patrzy, to przypomina się ten kawał o krasnoludku, który rozkminiał, że chyba nie jest z tej bajki. W ogóle co film z Marvela, z marvelowską logiką wydarzeń robi w środowisku oscarowym? A poza tym, choć przesłanie jest pozytywne, to wieje polityką na kilometr. O, mam chyba odpowiedź na poprzednie pytanie :diabelek:

Na duchu podniósł mnie nieco Krzysiu, gdzie jesteś. Choć wyznaję zasadę, że komiks powinien zostać w komiksie, a film animowany w animacji, to to przeniesienie pluszaków na ekran było naprawdę sympatyczne.

Bohemian Rhapsody to mój zdecydowany faworyt. Aktorstwo, z racji tematyki - wyśmienite. Wiadomo też, że muzyki, i to dobrej tu nie zabraknie. Nie ma za to nadambitnych smutów, no i jest humor. Ludzie, humor... i wszystko jasne. Przy odpowiedniej dozie wyczucia, można go wpleść wszędzie, nawet do biografii Antoniego, co rosyjskim ekspertom od awioniki się nie kłaniał :053:

O Zimnej wojnie już pisałem. Oczywiście jemu będę kibicował, ale też ciekaw jestem kolejnych pozycji.
A Wy interesujecie się oscarami?
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 68 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 8929
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2019-02-02, 08:14:24   

Krzysiu, gdzie jesteś
Ja nim byłem rozczarowany. Bardzo słaby scenariusz, któremu dobrzy by zrobiła szczypta anarchii i złośliwości. Film tylko dla małych dzieci więc. Ale, jak słusznie stwierdziłeś, nadal sympatyczny.

Bóbr Mniejszy napisał/a:
Bohemian Rhapsody to mój zdecydowany faworyt.
:564:
Nie dziwię się - również byłem nim zachwycony. Zamiast przeciętnego biopica zobaczyłem poruszający dramat czy też tragikomedię bez słabych stron tak właściwie.
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 68 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 8929
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2019-02-04, 18:41:05   

Kolega przysyła mi właśnie maila, że w Belgii “Człowiek, który zabił Don Kichota” otrzymał nagrodę, takiego ich Oscara, za najlepszy film obcojęzyczny. Również w Hiszpani przyznano mu dwie nagrody Goyi. No proszę! Europejczycy potrafią docenić dzieło Amerykanina, które w jego własnym kraju zostało zignorowane - mam na myśli nominacje na Oscara, gdzie powinien pojawić się w kilku kategoriach, a się nie pojawił.
Że Hiszpanie z życzliwością zareagowali na kolejny film o ich najsłynniejszym bohaterze literackim jest zrozumiałe, ale Belgowie? Zaskoczenie i radość. Niech żyje Europa, prawda? :)


./redir/bi.gazeta.pl/im/bc/68/16/z23497404V,Czlowiek--ktory-zabil-Don-Kichota--2018---rez--Ter.jpg
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Strona wygenerowana w 0,32 sekundy. Zapytań do SQL: 19