PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Otwarty przez: Protoavis
2018-02-22, 18:08
Emil Roszewski - Na tropie srebrnego kura - patronat forum!
Autor Wiadomość
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 123 razy
Wiek: 55
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 44130
Skąd: Poznań

Wysłany: 2016-07-05, 08:05:11   

Jestem dobrej myśli!
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum
Nasza forumowa geościeżka keszerska: ./redir/pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=240911#240911

 
 
Kynokephalos 
Moderator
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 108 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 6358
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2016-07-15, 12:58:13   

Robinoux napisał/a:
A dlaczego nie?

Dlatego, że do stwierdzenia nieidentyczności bohaterów nie potrzeba aż tylu istotnych różnic.

Robinoux napisał/a:
Dla jasności - pięć to przenośnia, nie chodziło mi o matematyczną dokładność, więc cała twoja wyliczanka nie ma większego sensu, no, ale jak już powyliczałeś, to niech będzie.

Dzięki za wytłumaczenie. Od razu rewanżuję się tym samym. Podanie siedmiu różnic w odpowiedzi na rzuconą przez ciebie (metaforycznie) liczbę mówi: jest ich więcej niż myślisz; są tam, gdzie ich nie dostrzegasz; możliwe, że istota rzeczy jest inna niż wydaje się na pierwszy rzut oka.
I wyprzedzając kolejne objaśnienia: Tak, zauważyłem chwyt retoryczny mający na celu skojarzenie zestawionych przeze mnie argumentów z hasłami "wyliczanka" i "bez sensu", jednak odmawiam ulegnięcia podobnej sugestii.

Robinoux napisał/a:
Ad 3 - wyjątkowa nieśmiałość (+Ad 5 stosunek do kobiet)
Rzeczywiście safandułowatość to nie to samo, bowiem według słownika safanduła to człowiek niezaradny i mało energiczny. Posłużyłem się tu określeniem Tomasza, nadanym mu niesprawiedliwie przez kogoś, bowiem PS na pewno nie był niezaradny życiowo ani mało energiczny. Natomiast rzeczywiście chodziło mi o ową nieśmiałość do kobiet jako cechę rozpoznawczą PS i Mata, nie jestem za tym, by tworzyć z tego osobne cechy.

Nie ma zgody na takie przeskakiwanie między akapitami i łączenie tematów "wyjątkowej nieśmiałości" i "stosunku do kobiet" w trzecią, odmienną jakość: "wyjątkową nieśmiałość do kobiet". Ta ostatnia rzeczywiście jest bliska wrażliwości na niewieści wdzięk o której pisałem, i którą obaj panowie się odznaczają. Dlatego, zgodnie z zasadą jaką słusznie postulujesz acz źle zegzemplifikowałeś, nie uczyniłem z niej osobnej cechy. Natomiast napisałem, że podatność na urok nie wyczerpuje tematyki odnoszenia się do kobiet, że równie ważne są tu sprawy oczekiwań wobec drugiej osoby i sprawy partnerstwa w związku albo we wspólnej podróży i przygodzie. I tutaj już znaku równości nie ma.
"Nieśmiałość" również ma sens ogólniejszy. Dobrze, nie będę już przytaczał przykładu z Mieciem - wejście do baru wyobrażałem sobie jako szersze, ale jeśli autor stworzył sobie taką koncepcję to masz rację, niech tak będzie. Ale inne przykłady? Trudności w nawiązaniu rozmowy, niska asertywność. Obawa przed podjęciem zadania i przed odpowiedzialnością - Tomasz Włóczęga podczas swojej pierwszej misji wehikułem nie przeżywał podobnych cierpień.

Robinoux napisał/a:
To jednak dośc zbliżone dziedziny i wrażliwośc na sztukę jest cechą i Mata i Tomasza.

Naturalnie, przecież nie twierdzę, że ci bohaterowie stanowią krańcowe przeciwności. Mógłbym wyliczyć więcej podobieństw między nimi niż odmienności. W tej dyskusji oponuję przeciw tezie, jakoby Mat był "dokładną kopią" Tomasza NN i dlatego piszę głównie o różnicach.
Stąd nie napisałem o wrażliwości na sztukę, bo ta ich łączy, lecz o talentach plastycznych - które z kolei rozdzielono nierówno.

Robinoux napisał/a:
Może nieściśle się wyraziłem, ale chodziło mi o cechy charakteru a nie o wydarzenia z życia czy wykonywane zawody.

Myślę że nie tylko charakteru ale też talentów i inklinacji. Zresztą (ale to już mówiąc na marginesie) wydarzenia z życia w pewnym stopniu wpływają na osobowość, zaś wykonywany zawód zarówno na nią oddziałuje jak jest jej pochodną. W tym punkcie chodziło mi o uzdolnienia i zamiłowanie do tworzenia. Pan Samochodzik nigdy nie stworzył dzieła sztuki, nikt go nie pochwalił że ładnie rysuje, ani razu nie przejawił chęci w tym kierunku. W przeciwieństwie do Mata w dziedzinie sztuki był wyłącznie konsumentem, a to już ważna różnica.
Posiadane przedmioty tym mniej czynią człowieka, a jednak przydomek "Samochodzik" jakoś Tomasza określa. Zaś przydomek Mata wziął się właśnie od jego talentów plastycznych. Bohater uznaje za wskazane pochwalić się nimi od razu na wstępie, więc widocznie są dla niego istotne. Ale jeszcze wcześniej mówi, że z namysłem zrezygnował ze studiowania historii sztuki i wybrał konserwatorstwo - zatem i ta różnica jest mu nieobojętna.

Robinoux napisał/a:
u Mata rzeczywiście jest tego niewiele, co zresztą pasuje mi do czasu - połowy lat osiemdziesiątych, gdzie nikt już poważnie nie wierzył w przewodnią rolę partii, nawet sama partia.

Jak zaznaczyłem, to miał być tylko przykład. I dotyczący nie konkretnie zaufania do partii lecz dychotomicznego obrazu świata w wymiarze geopolitycznym. W połowie lat osiemdziesiątych Pan Samochodzik walczy z rozgałęzionymi gangami coraz groźniejszymi w świecie, nazwijmy to, zachodnim. A Mat: Narkotyki, zamachy, porwania - plotłem trzy po trzy. Widać odmienny stopień zaangażowania wynikający (moim zdaniem) nie tylko z innej epoki ale też z innego charakteru. Mata trudno mi sobie, w którymkolwiek czasie, wyobrazić jako ormowca czy społecznego inspektora czegoś tam. Trudno sobie go wyobrazić wygłaszającego polityczne deklaracje, po którejkolwiek stronie. Nie ta gorliwość, nie ta osobowość. Takie są moje odczucia.

Robinoux napisał/a:
Czy pastisz? Według definicji pastisz zagęszcza i intensyfikuje cechy oryginału (tu - symptomatyczne zagęszczenie nawiązań do różnych przygód PS, o których wspominałeś). Wydaje mi się, że masz rację, zatem zastąpmy tym słowem słowo "wtórność". I chyba takie były zamierzenia autora.

Tu całkowicie się zgadzam. Dla porządku tylko zaznaczę, że pisząc o pastiszu kierowałem się definicją SJP: "dzieło będące świadomym naśladownictwem innego dzieła lub stylu" (./redir/sjp.pwn.pl/szukaj/pastisz.html). Wiem, że definicje w tym słowniku bywają nadmiernie uproszczone, a sam nie słyszałem słowa na tyle często by wyrobić sobie wyczucie, więc możliwe że zrobiłem błąd. W każdym razie nie miałem na myśli zagęszczenia a samo istnienie nawiązań i stylizacji. Co do tego czy są one zintensyfikowane nie umiem sformułować opinii. Możliwe że tak, ale nie mam zdania. Na pewno w takich przypadkach dróżka autora pomiędzy zagęszczeniem a zbyt delikatnym - więc mniej czytelnym - odwołaniem nie jest szeroka.

Robinoux napisał/a:
To zdaje się sugerować, że "Kur" jest końcem przygód Mata. I tu jako miłośnik PS powiem "szkoda", ale chyba nie ma innego wyjścia. Co sądzisz?

Co sądzę, napisałem już dwa posty wyżej:
Mat jest zdolny, wykształcony, pracowity. Jest też młody, ma przed sobą dużo czasu i wszelkie możliwości. Ma siostrę bliźniaczkę chyba jeszcze bardziej utalentowaną, choć mniej systematyczną, ale za to zakręconą. W razie potrzeby da mu to dodatkową możliwość stworzenia klasycznego duetu detektywów. Z każdego punktu można pójść w dobrym jak i w złym kierunku. Nie wiem nawet czy kiedyś jeszcze Mata spotkamy... [i tu cytat przestaje pasować do nowego kontekstu].

Cóż tu znaczy moje wyobrażenie? Poczekamy, zobaczymy. Nic nie mogę sądzić i niczego nie przesądzam.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...
Zwycięzca rywalizacji rowerowej w 2019 r.

 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 153 razy
Wiek: 50
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 31584
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-12-08, 23:03:47   

Rok już minął, więc czas na coming-out. Tym bardziej, że w tak zwanym międzyczasie różnymi drogami informacja przeniknęła do wielu osób, więc sama zaczęłam się gubić, kto wie, a kto nie. :D (najbardziej zdradliwa pod tym względem okazała się słynna jerzwałdzka biblioteczka Bogusia w dawnym domu Nienackiego…).

Celem ukrycia się pod pseudonimem była chęć pozyskania obiektywnych opinii o książce. Co przynajmniej częściowo się udało. Żałuję, że gdzieś wcięło Viwa, bo ciekawa byłam, jak „Na tropie srebrnego kura” przejdzie przez jego gęste sito od wyłapywania błędów i wypaczeń. No i szkoda, że Aldona nie przeczytała, bo też się nie patyczkuje w ocenach książek.

Bardzo dziękuję (!) za wszelkie uwagi. Zarówno pochwalne jak krytyczne. Zresztą różnie bywa z takimi ocenami, bo np. zarzuty Robinouxa z tego wątku bardziej mnie ucieszyły niż większość pochwał.
chodzi mi o to: http://pansamochodzik.net...er=asc&start=32

Tak więc gdyby ktoś jeszcze miał jakieś refleksje (dodatnie lub ujemne), to chętnie wysłucham. A tych, którzy nie czytali, oczywiście zachęcam. ;-)

Emil Roszewski/Berta von S.
_________________
 
 
Protoavis 
Admin Emeritus
Archeolog książkowy



Pomógł: 46 razy
Dołączył: 13 Sty 2013
Posty: 7065
Skąd: PRL
Wysłany: 2016-12-08, 23:07:44   

Jestem w szoku, a myślałem, że tylko Kopernik była kobietą :galy: :galy: :galy:
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum

 
 
Emes
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 6 razy
Wiek: 47
Dołączył: 05 Maj 2013
Posty: 820
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-12-08, 23:22:42   

Był jeszcze Marian w "Zmiennikach" ;)
 
 
Kynokephalos 
Moderator
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 108 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 6358
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2016-12-09, 05:45:41   

Protoavis napisał/a:
myślałem, że tylko Kopernik była kobietą

Podobno George Sand też.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...
Zwycięzca rywalizacji rowerowej w 2019 r.

 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 123 razy
Wiek: 55
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 44130
Skąd: Poznań

Wysłany: 2016-12-09, 08:41:20   

Aż się ciśnie na usta pytanie, czy możemy liczyć na kolejne tego typu Twoje powieści? :D
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum
Nasza forumowa geościeżka keszerska: ./redir/pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=240911#240911

 
 
irycki 
Maniak Samochodzika
Pan Motocyklik



Pomógł: 20 razy
Wiek: 55
Dołączył: 13 Paź 2015
Posty: 5372
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2016-12-09, 09:19:48   

Chapeau bas!!! :564:

No to nie ma zmiłuj, muszę to wreszcie przeczytać, bo ostrzę sobie zęby od dawna!!!


OK.
Zamówione w Empiku, odbiór 13-tego :)
_________________

Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.

"Wolność i władza mają tylko jedną wspólną cechę: nadużywanie."
Karol Bunsch

Moje fotoszopki
.
 
 
Nietajenko 
Forumowy Badacz Naukowy
Ojciec dwójki dzieci



Pomógł: 32 razy
Wiek: 44
Dołączył: 25 Lip 2011
Posty: 11942
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2016-12-09, 09:26:34   

irycki napisał/a:
No to nie ma zmiłuj, muszę to wreszcie przeczytać, bo ostrzę sobie zęby od dawna!!!

Polecam. Zauważam ogromną przepaść pomiędzy tą pozycją a większością kontynuacji. Kur to książka dopracowana i pisana z dużym poczuciem odpowiedzialności u autora. Do tego napisana jest lekkim, przyjemnym w odbiorze piórem.

Ma jednak malutką rysę natury wodociągowokanalizacyjnej. Berta wie o co come on. ;-)
_________________
 
 
She 
Moderator



Pomogła: 72 razy
Dołączyła: 10 Sty 2010
Posty: 17331
Skąd: Tam i z powrotem
Wysłany: 2016-12-09, 16:07:03   

Do tyłu jestem "trochę" z lekturą, ale już wiem, jaki jeszcze prezent sprawię sobie pod choinkę.
Na razie nie piszę nic więcej, muszę przeczytać.

Toś mnie zaskoczyła bardzo .Gratuluję :564:
_________________


Semel scriptum, decies lectum!
 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 153 razy
Wiek: 50
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 31584
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-12-09, 22:33:23   

Szara Sowa napisał/a:
Aż się ciśnie na usta pytanie, czy możemy liczyć na kolejne tego typu Twoje powieści? :D

Na razie na pewno nie, bo mam na tapecie coś innego. Ale może się jeszcze kiedyś wezmę za jakąś powieść. :)

Nietajenko napisał/a:
irycki napisał/a:
No to nie ma zmiłuj, muszę to wreszcie przeczytać, bo ostrzę sobie zęby od dawna!!!

Polecam. Zauważam ogromną przepaść pomiędzy tą pozycją a większością kontynuacji. Kur to książka dopracowana i pisana z dużym poczuciem odpowiedzialności u autora. Do tego napisana jest lekkim, przyjemnym w odbiorze piórem.
Ma jednak malutką rysę natury wodociągowokanalizacyjnej. Berta wie o co come on. ;-)

Miło mi, a wszelkie kwestie wodociągowe postaram się w ewentualnej przyszłej twórczości z Tobą konsultować. ;-)

irycki napisał/a:

OK.
Zamówione w Empiku, odbiór 13-tego :)


She71 napisał/a:
Do tyłu jestem "trochę" z lekturą, ale już wiem, jaki jeszcze prezent sprawię sobie pod choinkę.
Na razie nie piszę nic więcej, muszę przeczytać.

No to już się zaczynam bać...
_________________
 
 
Pierre Tendron 
Forumowy Badacz Naukowy
Forumowicz nr 1000!



Pomógł: 7 razy
Dołączył: 09 Cze 2014
Posty: 6603
Wysłany: 2016-12-13, 15:10:40   

Czas niespodzianek na forum... konkurs-niespodzianka, Berta-niespodzianka. ;-)
Nietrudno było się domyślić, że za tym pseudonimem kryje się ktoś z forum, albo przynajmniej ktoś z forum związany i znany tutaj. Teraz widzę wiele poszlak, nie mówiąc o wskazówce, którą trudno było przeoczyć, a jednak jest to dla mnie niespodzianka.
Berto, gratuluję! :564:

Niestety, muszę się przyznać, że jeszcze nie przeczytałem Na tropie srebrnego kura. :oops:
Poza początkowym fragmentem, który był (a może jeszcze jest?) udostępniony w sieci (legalnie oczywiście!).
Książka jest na mojej liście do kupienia od czasu pierwszych opinii i recenzji, a wspomniany fragment tylko mnie utwierdził w tym zamiarze, jednak książki leżące na wyciągnięcie ręki nie mogą się doczekać przeczytania, a do księgarni jednak jest dalej... :/
Teraz jednak srebrny kur otrzymał najwyższy priorytet i obiecuję w najbliższym czasie nadrobić tą zaległość.
A tak się składa, że przy okazji sprawię sobie świetny prezent gwiazdkowy. :564: Dziękuję, Berto. :)
_________________
 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 153 razy
Wiek: 50
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 31584
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-12-13, 19:41:57   

Pierre Tendron napisał/a:
Teraz widzę wiele poszlak, nie mówiąc o wskazówce, którą trudno było przeoczyć, a jednak jest to dla mnie niespodzianka.

Jaką wskazówkę trudno było przeoczyć?

Pierre Tendron napisał/a:

A tak się składa, że przy okazji sprawię sobie świetny prezent gwiazdkowy. :564: Dziękuję, Berto. :)

Nie wiem, czy świetny, ale proszę bardzo. :)
_________________
 
 
Protoavis 
Admin Emeritus
Archeolog książkowy



Pomógł: 46 razy
Dołączył: 13 Sty 2013
Posty: 7065
Skąd: PRL
Wysłany: 2016-12-13, 19:46:38   

Berta von S. napisał/a:

Jaką wskazówkę trudno było przeoczyć?
[/quote]

Pewnie konstrukcję pseudonimu ;-)
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum

 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 123 razy
Wiek: 55
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 44130
Skąd: Poznań

Wysłany: 2016-12-14, 15:17:26   

Ja jeszcze tylko dla jasności dodam, że Berta wypisała się z Kapituły na okres poprzedniej edycji konkursu na Samochodzikową Książkę Roku. :)
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum
Nasza forumowa geościeżka keszerska: ./redir/pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=240911#240911

 
 
irycki 
Maniak Samochodzika
Pan Motocyklik



Pomógł: 20 razy
Wiek: 55
Dołączył: 13 Paź 2015
Posty: 5372
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2016-12-14, 21:05:32   

No to przeczytałem „Kura” i jestem absolutnie zachwycony. Bez wątpienia jest to jedna z lepszych książek przygodowych, jaką ostatnio miałem w rękach. W zasadzie jedyną jej wadą jest to, że się w pewnym momencie kończy. Wtedy, tak jak w przypadku kanonu, chciałoby się sięgnąć po kolejny tom…

Na takim forum i w takim kontekście nie sposób uniknąć odniesień do samochodzikowego kanonu i tzw. kontynuacji. Nie da się ukryć, że książka do kanonu nawiązuje. Robi to zresztą całkowicie jawnie i już od pierwszych stron (swoją drogą, współczuję Matowi siostrzyczki). Mam wrażenie, że Autorka raz po raz mruga okiem do czytelnika, podrzucając różne różne smaczki specjalnie dla nienackofanów. Może tylko z wehikułem to już jest pojechane trochę niebezpiecznie blisko bandy ;-) . (Swoją drogą, niezłą kasę musiała dziewczyna dostać, i to w twardej walucie, jako że gros części niezbędnych do zbudowania do wehikułu musiało mieć dewizową proweniencję.)

Formalnie nie jest to „kontynuacja”, ale trudno uniknąć porównań. Z porównań tych omawiana powieść wychodzi zdecydowanie zwycięsko. Nie czytałem oczywiście wszystkich kontynuacji (a zwłaszcza - jeszcze - nic cenionych na forum Irskiego i Ajchela), a raczej zdecydowaną mniejszość. Ale te, które czytałem, od „Kura” dzielą dobre dwie klasy rozgrywkowe. Przede wszystkim styl - czemuż to, ach czemuż, „namaszczeni” przez Warmię kontynuatorzy nie mogli tak pisać? Książka napisana jest zgrabnym językiem, bez potknięć i chropowatości, a jej lektura to prawdziwa przyjemność. Często przecież bywa tak, że książka jest ciekawa, akcja wartka, ale nie najlepszy styl odbiera połowę frajdy.

Kolejnym atutem jest brak superbohaterów, karabinów maszynowych, tajnych stowarzyszeń chcących przejąć władzę nad światem, niezwykłych artefaktów i tym podobnych bzdur, które powodują, że lekturę kontynuuje się ze wzrastającym niesmakiem i zażenowaniem. „Na tropie srebrnego kura” to wakacyjna przygoda w bardzo samochodzikowym stylu, konstrukcyjnie przypominająca trochę „Templariuszy”.

Postacie: Wiktoria i Lorelei są nakreślone świetnie. Zwłaszcza Wiktoria. Już lubię tę inteligentną, energiczną i nieco kąśliwą dziewczynę. Lorelei to druga genialna kreacja. Pożyczki i Ostańce nieco przerysowane, ale to przecież (jak dla mnie) jedno z nawiązań do kanonu, gdzie prawie w każdej części mamy takie egzemplarze. Kapitalne są dzieciaki - Agnieszka i Ponton - które zachowują się naturalnie. Widać, że nie są napisane na siłę, a dziecięce kreacje są - moim skromnym zdaniem - jednymi z trudniejszych. Pozostali to także osoby z krwi i kości, a nie papierowe wycinanki. Każda z postaci jest inna, czytelnik nie ma wrażenia, że pochodzą spod jednej sztancy.

Mat a Tomasz: Była w tym wątku dłuższa dyskusja, czy Mat jest kopią Tomasza NN, włącznie z aptekarskimi wyliczeniami podobieństw i różnic. Nie będę szedł w tę stronę. Napiszę tak: Mat oczywiście jest podobny do Tomasza. Mniej więcej w takim stopniu, w jakim Hercules Poirot do Sherlocka Holmesa. Tyleż między nimi podobieństw, co różnic. Podczas lektury nie odnosiłem wrażenia, że czytam o Tomaszu NN. Pomijając już całą resztę, Mat ma zupełnie inną konstrukcję psychiczną. Czterdziestoletni Mat nie będzie Tomaszem, to nie ten typ człowieka. Też go polubiłem, tak samo jak Wiktorię, i dlatego bardzo podoba mi się zakończenie. :)

Dialogi: Dialogi są solą powieści - najlepiej skonstruowana fabuła nie obroni się, jeśli dialogi są drętwe jak przemówienie noworoczne polityka. Na szczęście to nie ten przypadek. Dialogi w „Kurze” są żywe, barwne, zindywidualizowane i dowcipne - lubiłem zwłaszcza czytać rozmowy Wiktorii z Matem, ale wszystkie dialogi są bardzo, bardzo dobre.

Opisy historyczne: Z wdziękiem i nie nachalnie wplecione w treść książki.

Intryga: Interesująca i logicznie przeprowadzona. Znalazłem jeden moment, który mnie nie do końca przekonał: Wiktoria i Mat dziwnie łatwo odpuszczają Hipisowi podczas „przesłuchania” przy ognisku. Ja rozumiem, że gość był już w stanie średnio nadającym się do konwersacji, ale przecież stanowił w tym momencie ich jedyny punk zaczepienia! Powinni zrobić wszystko, żeby wydobyć od niego te kilka istotnych faktów. W ostateczności: czekać przy nim do rana, aż wytrzeźwieje. A oni sobie odpuszczają, doskonale wiedząc przy tym, o co powinni byli zapytać, a nie zapytali.

Za to końcówka pierwsza klasa i bardzo „samochodzikowa”. Zwroty akcji co chwila zaskakują czytelnika. Rzeczywiście, można się dopatrzyć w końcówce konceptu z „Księgi strachów”, ale po mojemu to jest właśnie takie „mrugnięcie oczkiem” do nienackofanów.

Maleńka odrobina dziegciu do tej beczki miodu ;-) : jest w powieści trochę anachronizmów. Lata osiemdziesiąte, w których najprawdopodobniej dzieje się akcja, pamiętam dosyć dobrze - w drugiej połowie dekady byłem wszak nieco tylko młodszy niż Mat. I dlatego czasami podczas lektury odnosiłem wrażenie, że na tle filmu z lat osiemdziesiątych wyskakuje mi przebitka z epoki o dziesięciolecie późniejszej. Ale to już są drobiazgi nie mające żadnego wpływu na fabułę.

Nie wiem, Berto, jakie masz dalsze plany literackie, ale z wielką przyjemnością przeczytam jeszcze coś Twojego.
_________________

Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.

"Wolność i władza mają tylko jedną wspólną cechę: nadużywanie."
Karol Bunsch

Moje fotoszopki
.
Ostatnio zmieniony przez irycki 2016-12-15, 08:47, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 153 razy
Wiek: 50
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 31584
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-12-14, 23:45:50   

irycki napisał/a:
No to przeczytałem „Kura” i jestem absolutnie zachwycony. Bez wątpienia jest to jedna z lepszych książek przygodowych, jaką ostatnio miałem w rękach. W zasadzie jedyną jej wadą jest to, że się w pewnym momencie kończy. Wtedy, tak jak w przypadku kanonu, chciałoby się sięgnąć po kolejny tom…

O kurcze… Bardzo mi miło. :) :oops: :)
Chociaż nie wiem, czy tak entuzjastyczna recenzja nie zawyży oczekiwań ewentualnych przeszłych czytelników... ;-)

irycki napisał/a:

Mam wrażenie, że Autorka raz po raz mruga okiem do czytelnika, podrzucając różne różne smaczki specjalnie dla nienackofanów.

Mruga. :)

irycki napisał/a:
Znalazłem jeden moment, który mnie nie do końca przekonał: Wiktoria i Mat dziwnie łatwo odpuszczają Hipisowi podczas „przesłuchania” przy ognisku...

Wiem. Też trochę nie byłam do tego przekonana. :/

irycki napisał/a:
Maleńka odrobina dziegciu do tej beczki miodu ;-) : jest w powieści trochę anachronizmów. Lata osiemdziesiąte, w których najprawdopodobniej dzieje się akcja, pamiętam dosyć dobrze - w drugiej połowie dekady byłem wszak nieco tylko młodszy niż Mat. I dlatego czasami podczas lektury odnosiłem wrażenie, że na tle filmu z lat osiemdziesiątych wyskakuje mi przebitka z epoki o dziesięciolecie późniejszej. Ale to już są drobiazgi nie mające żadnego wpływu na fabułę.

Szkopuł w tym, że nad Nidzkim zaczęłam regularnie bywać na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych (tak gdzieś do 1994). I ten wchłonięty podczas kolejnych wakacji klimat mazurskich jezior z wczesnych lat dziewięćdziesiątych jakoś mi cały czas z uporem wyłaził z podświadomości przesłaniając lata osiemdziesiąte. :027: Paradoksalnie łatwiej by mi pewnie było opisywać lata osiemdziesiąte, gdybym pisała o miejscu, w którym nie bywałam tak często i długo w innym okresie.
_________________
 
 
Nietajenko 
Forumowy Badacz Naukowy
Ojciec dwójki dzieci



Pomógł: 32 razy
Wiek: 44
Dołączył: 25 Lip 2011
Posty: 11942
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2016-12-15, 08:15:04   

irycki napisał/a:
No to przeczytałem „Kura” i jestem absolutnie zachwycony.

A nie mówiłem? ;-)
_________________
 
 
irycki 
Maniak Samochodzika
Pan Motocyklik



Pomógł: 20 razy
Wiek: 55
Dołączył: 13 Paź 2015
Posty: 5372
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2016-12-15, 08:59:50   

Berta von S. napisał/a:

Chociaż nie wiem, czy tak entuzjastyczna recenzja nie zawyży oczekiwań ewentualnych przeszłych czytelników... ;-)

Też nie wiem ;-) . Ktoś wychowany wyłącznie na wczesnych kontynuacjach może dojść do wniosku, że to nuuuuudy... Ale przecież nie dla takich czytelników pisałaś :)
Cytat:

Szkopuł w tym, że nad Nidzkim zaczęłam regularnie bywać na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych (tak gdzieś do 1994). I ten wchłonięty podczas kolejnych wakacji klimat mazurskich jezior z wczesnych lat dziewięćdziesiątych jakoś mi cały czas z uporem wyłaził z podświadomości przesłaniając lata osiemdziesiąte.


Tak sądziłem. Pomijając wszystko inne, jesteś ode mnie deczko młodsza :oops: Ja całą drugą połowę lat 80 spędziłem włócząc się wakacjami z namiotem i plecakiem, nie tylko zresztą po jeziorach, i doskonale pamiętam klimat. Paradoksalnie, gorzej pamiętam lata '90 te, bo już się powoli przestawałem włóczyć :)

irycki napisał/a:

Rzeczywiście, można się dopatrzyć w końcówce konceptu z „Księgi złoczyńców"

Miałem oczywiście na myśli "Księgę strachów" :D . Już poprawiłem.

Jeszcze jeden drobiażdżek, który uciekł mi nie wiem dlaczego w recenzji - napisałaś że średnia prędkość wozu z koniem to 20 km/h. To chyba jakieś nieporozumienie, tyle to pewnie średnio osiąga jeździec wierzchem. Oraz to całkiem przyzwoite tempo na rowerze. A qun z wozem to się wlecze noga za nogą.
_________________

Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.

"Wolność i władza mają tylko jedną wspólną cechę: nadużywanie."
Karol Bunsch

Moje fotoszopki
.
 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 153 razy
Wiek: 50
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 31584
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-12-15, 12:16:32   

irycki napisał/a:
Ktoś wychowany wyłącznie na wczesnych kontynuacjach może dojść do wniosku, że to nuuuuudy... Ale przecież nie dla takich czytelników pisałaś :)

W sumie głównie pisałam dla siebie. :)

irycki napisał/a:

Tak sądziłem. Pomijając wszystko inne, jesteś ode mnie deczko młodsza :oops: Ja całą drugą połowę lat 80 spędziłem włócząc się wakacjami z namiotem i plecakiem, nie tylko zresztą po jeziorach, i doskonale pamiętam klimat. Paradoksalnie, gorzej pamiętam lata '90 te, bo już się powoli przestawałem włóczyć :)

Ja pierwszy raz byłam pod namiotem w 1988 (pomijając jeden biwak harcerski pod Warszawą i jeden wyjazd na Mazury w dzieciństwie z siostrą i szwagrem), więc włóczyłam się z namiotem przede wszystkim w pierwszej połowie 90. Potem niestety miałam kilka lat przerwy, bo zaczęłam wakacje spędzać w Niemczech. :/

irycki napisał/a:

Miałem oczywiście na myśli "Księgę strachów" :D . Już poprawiłem.

Domyśliłam się. Choć „Księga złoczyńców” jak najbardziej adekwatna do treści.

irycki napisał/a:

Jeszcze jeden drobiażdżek, który uciekł mi nie wiem dlaczego w recenzji - napisałaś że średnia prędkość wozu z koniem to 20 km/h. To chyba jakieś nieporozumienie, tyle to pewnie średnio osiąga jeździec wierzchem. Oraz to całkiem przyzwoite tempo na rowerze. A qun z wozem to się wlecze noga za nogą.

A to już mi Boguś wypomniał jako stary koniarz. :D
Sprawdzałam podczas pisania prędkość konia, ale jakoś mi nie przyszło do głowy, że z wozem to przecież wolniej...
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci (z dn. 09.08.2019)

  
ROZUMIEM
Strona wygenerowana w 0,69 sekundy. Zapytań do SQL: 12