PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: Czesio1
2012-10-03, 10:49
Związek Poszukiwaczy Skarbów
Autor Wiadomość
John Dee 
Moderator
Per divina gratia huomo libero



Pomógł: 84 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 10842
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2014-10-12, 18:58:09   

Z24 napisał/a:
Witów zrasta się praktycznie z Burzeninem (kocham tę nazwę!), który jest położony nad Wartą, co 10 km na południe od Sieradza.
We dworze mieści się obecnie dom starców. Nie jest wykluczone, że bezpośrednio po wojnie i oczywiście po reformie rolnej, znajdował się tam ośrodek kolonijny. Jestem w stanie sobie wyobrazić, że młody ZN dostał zdanie np. z ZWM (Związku Walki Młodych), żeby w czasie wakacji być wychowawcą na takich koloniach.


Świeżo po pierwszej lekturze Związku Poszukiwaczy Skarbów, muszę przyznać że wygląda na to, że Witów z książki to rzeczywiście ten Witów koło Burzenina: Warta, dworek, kurhan, wszystko się zgadza.

Nadal jednak wątpię w ten ośrodek kolonijny w dworku i jego połączenie z Nienackim. Pomijając jeszcze nieco skromny warsztat pisarski siedemnastolatka, opis tego ośrodka jest prawie nieobecny, młody pisarz na pewno byłby w stanie podać parę ciekawych detali do rozkładu domu, umeblowania itp. gdyby spędził tam jakiś dłuższy czas.
Wątpię nawet, czy on przedtem kiedykolwiek był na takich zorganizowanych koloniach, gdyż rozmiar wolności, jakimi cieszą się dzieci jest nieograniczony, wręcz anarchistyczny, i z mojego doświadczenia nierealny.

A zatem wszystko fikcja?
Ostatnio zmieniony przez John Dee 2014-10-12, 19:28, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 42 razy
Wiek: 56
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 8406
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-10-12, 21:48:17   

John Dee napisał/a:
Pomijając jeszcze nieco skromny warsztat pisarski siedemnastolatka, opis tego ośrodka jest prawie nieobecny, młody pisarz na pewno byłby w stanie podać parę ciekawych detali do rozkładu domu, umeblowania itp. gdyby spędził tam jakiś dłuższy czas.
Wątpię nawet, czy on przedtem kiedykolwiek był na takich zorganizowanych koloniach, gdyż rozmiar wolności, jakimi cieszą się dzieci jest nieograniczony, wręcz anarchistyczny, i z mojego doświadczenia nierealny.

A zatem wszystko fikcja?


No właśnie dlatego, że nie miał jeszcze warsztatu opisy - w tym i charakterystyka dworu są skrajnie ubogie. Trzeba jednak zauważyć, że dwór w akcji odgrywa tylko rolę noclegowni.
Pomysł na hipotezę ( ;-) :D ) o wychowawstwie ZN na jakichś koloniach jest o tyle na miejscu, że ZN później - o ile pamiętam - jakiś czas funkcjonował jako wychowawca w Domu Dziecka.
Oczywiście, na koloniach zawsze był jakiś reżym i dyscyplina, ale były też różne metody jego obchodzenia ;-) . Zauważ, że szcz.. dzieci to wszystko robią nocą, poza oczami wychowawców ;-) .
Jak zresztą już wspomniałem, nie będę się upierał przy hipotezie o wychowawstwie ZN na koloniach. Na pewno jednak zdradza on znajomość topografii tych okolic, a mógł tam przebywać rzeczywiście z wielu różnych powodów. I chyba nie tylko przez jeden dzień, ale zdeptał je dość dokładnie - co wydają się sugerować te nawiązania do Kamionki i innych wsi, o o których wspomniałem w temacie o PNPL.
Może po prostu umieścił tam akcję swojej minipowieści, bo ta okolica bardzo mu się podobała? Dworów i położonych niedaleko od nich kopców takich jak w powieści, jest w tamtych okolicach (tzn. na południe i południowy zachód od Sieradza) całkiem sporo.
Może więc przyczyną wyboru akurat Witowa na miejsce akcji jest po prostu piękno tych nadwarciańskich okolic? Nie darmo utworzono w pobliżu Park Krajobrazowy Międzyrzecza Warty i Widawki :) .
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2014-10-12, 21:58, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
John Dee 
Moderator
Per divina gratia huomo libero



Pomógł: 84 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 10842
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2014-10-12, 22:17:38   

Z24 napisał/a:
Na pewno jednak zdradza on znajomość topografii tych okolic, a mógł tam przebywać rzeczywiście z wielu różnych powodów. I chyba nie tylko przez jeden dzień, ale zdeptał je dość dokładnie - co wydają się sugerować te nawiązania do Kamionki i innych wsi, o o których wspomniałem w temacie o PNPL.


Związek Nienackiego z tym regionem mógłby być nawet bardzo banalnej natury, może miał tam po prostu krewnych u których spędzał weekendy lub wakacje będąc dzieckiem? Czy my w ogóle wiemy coś o jego dalszej rodzinie?
To byłaby checa znaleźć gdzieś czarno na białym: dziadek … Nowicki, miejsce zamieszkania: Burzenin…

A może jeden z jego przyjaciół szkolnych (np. Tadeusz Gierymski?) miał tam wujka, babcię, kogokolwiek, których razem odwiedzali?
Ostatnio zmieniony przez John Dee 2014-10-12, 22:23, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 42 razy
Wiek: 56
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 8406
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-10-13, 18:30:54   

John Dee napisał/a:
Związek Nienackiego z tym regionem mógłby być nawet bardzo banalnej natury, może miał tam po prostu krewnych u których spędzał weekendy lub wakacje będąc dzieckiem?


Oczywiście, jak najbardziej. Mam wrażenie, że stosunki Łodzi, w sensie okręgu przemysłowego z jego wiejskim czy małomiasteczkowym zapleczem były dość ciekawe. Napiszę o tym więcej wkrótce.

John Dee napisał/a:
Czy my w ogóle wiemy coś o jego dalszej rodzinie?
To byłaby checa znaleźć gdzieś czarno na białym: dziadek … Nowicki, miejsce zamieszkania: Burzenin…

A może jeden z jego przyjaciół szkolnych (np. Tadeusz Gierymski?) miał tam wujka, babcię, kogokolwiek, których razem odwiedzali?


Temat chyba zupełnie nietknięty przez badaczy... Być może pewne elementy biograficzne dalszej rodziny mogą być zawarte w "Sumieniu".
_________________
Z 24
 
 
John Dee 
Moderator
Per divina gratia huomo libero



Pomógł: 84 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 10842
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2014-10-14, 06:19:23   

Z24 napisał/a:
John Dee napisał/a:
Czy my w ogóle wiemy coś o jego dalszej rodzinie?


Temat chyba zupełnie nietknięty przez badaczy... Być może pewne elementy biograficzne dalszej rodziny mogą być zawarte w "Sumieniu".


A jak oceniasz szanse na odtworzenie rodowodu naszego Mistrza?

W Niemczech surowe prawa ochrony prywatności utrudniły by znacznie w “wywęszeniu” faktów z życia ludzi żyjących a nawet niedawno zmarłych. Udostępnienie takich informacji dla osób niepowołanych jest tam nawet poważnym wykroczeniem prawnym. ?ródła historyczne to inna sprawa. Czym dalej wstecz, tym łatwiej.

Ale weźmy n.p. Brytanię. Od lat leci tam taki fajny program “Who do you think you are?” (istnieje również jego mniej fajna, zwulgaryzowana wersja amerykańska pod tym samym tytułem), gdzie genealodzy pomagają prominentom w odnalezieniu swoich historycznych korzeni. Korzystają przy tym z przeróżnych źródeł do których należą: metryki urodzeń, metryki ślubu, akta sądowe, bardzo chętnie też spisy ludności (censuses), i oczywiście archiwa gazet itp. Częściowo są to zdigitalizowane materiały, powszechnie dostępnym w sieci, może się zdarzyć, że coś jest jedynie zarejestrowane na mikrofilmie, a reszta to nadal oczywiście dobry stary papier.

Ty, Zecie, ze swoim doświadczeniem w tej dziedzinie, możesz chyba najlepiej oszacować, jaka jest szansa sporządzenia drzewa genealogicznego rodziny Nowickich w polskich warunkach.
Ostatnio zmieniony przez John Dee 2014-10-14, 06:36, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 42 razy
Wiek: 56
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 8406
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-10-14, 17:35:37   

John Dee napisał/a:
A jak oceniasz szanse na odtworzenie rodowodu naszego Mistrza?


Jest to możliwe, choć trzeba by na to poświęcić nieco czasu. Zaczyna się od końca (to znaczy w tym wypadku od ZN :D ) i posuwa się w przeszłość.

Kilka drobnych kroków już wykonaliśmy. Na przykład tutaj znajdziesz jak Berta von S. z bardzo wysokim stopniem prawdopodobieństwa namierzyła dom, w którym ZN spędził dzieciństwo:

http://pansamochodzik.net...der=asc&start=0

John Dee napisał/a:
W Niemczech surowe prawa ochrony prywatności utrudniły by znacznie w “wywęszeniu” faktów z życia ludzi żyjących a nawet niedawno zmarłych. Udostępnienie takich informacji dla osób niepowołanych jest tam nawet poważnym wykroczeniem prawnym. ?ródła historyczne to inna sprawa. Czym dalej wstecz, tym łatwiej.


:564:

W tym kontekście stają się zrozumiałe pewne rzeczy. Właśnie szukając materiałów o różnych rodzinach niemieckiej szlachty a zwłaszcza - dla potrzeb naszego forum - o Haugwitzach/Haubitzach (kiedy ja to napiszę? :/ ) przeglądałem różne, głównie niemieckojęzyczne, strony z genealogiami w sieci. I odnosi się wrażenie, że gdzieś w okolicach I Wojny te życiorysy stają się mgliste jak z XI wieku, a już co kto robił w czasie II-giej - nikt nic nie wie ;-) :D .
_________________
Z 24
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 42 razy
Wiek: 56
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 8406
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-10-14, 17:38:29   

John Dee napisał/a:
Ty, Zecie, ze swoim doświadczeniem w tej dziedzinie, możesz chyba najlepiej oszacować, jaka jest szansa sporządzenia drzewa genealogicznego rodziny Nowickich w polskich warunkach.


Dziękuję, to miłe :) . Tak na pierwszy rzut oka, jak już powiedziałem, szanse są spore. Tylko że trzeba by poświęcić na to sporo czasu.
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Szara Sowa 2014-10-15, 07:18, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Berta von S. 
Forumowy Badacz Naukowy
nienackofanka



Pomogła: 115 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 25461
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-06-04, 17:52:02   

Ater napisał/a:
Zresztą ZN Burzenin znał dobrze bo tam z bratem i rodzicami spędzał wakacje.

:564:
A wiesz coś więcej na ten temat? Dlaczego akurat Burzenin, mieli tam jakąś rodzinę?

Czyli słuszne czytając ZPS odnieśliśmy wrażenie, że Nienacki musiał w Witowie być w dzieciństwie w wakacje (chociaż okazuje się, że nie były to kolonie tylko wyjazd rodzinny). Mieszkając w Burzeninie miał okazję widzieć pałac z sąsiedniej wsi. Może nawet faktycznie mimo lekkich zniszczeń były tam zakwaterowane jakieś kolonie. I :)

Powieściowy kurhan w rzeczywistości jest grodziskiem. Ale z tego, co czytam przebadano je porządniej dopiero w latach 60., więc w latach 40. w lokalnej legendzie wzniesienie mogło funkcjonować jako kurhan. :)
_________________
 
 
Ater 
Forumowy Badacz Naukowy
vel Aster alias Duch Puszczy


Pomógł: 8 razy
Wiek: 33
Dołączył: 13 Sty 2014
Posty: 294
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2016-06-04, 22:02:55   

Tylko tyle wiem :/
Ostatnio zmieniony przez Ater 2016-06-04, 22:10, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Robinoux 
Twórca
Autor książek dokumentalnych oraz poezji



Pomógł: 6 razy
Wiek: 48
Dołączył: 15 Sty 2010
Posty: 3721
Skąd: inąd
Wysłany: 2016-06-04, 22:50:50   

Z24 napisał/a:
John Dee napisał/a:
Ty, Zecie, ze swoim doświadczeniem w tej dziedzinie, możesz chyba najlepiej oszacować, jaka jest szansa sporządzenia drzewa genealogicznego rodziny Nowickich w polskich warunkach.


Dziękuję, to miłe :) . Tak na pierwszy rzut oka, jak już powiedziałem, szanse są spore. Tylko że trzeba by poświęcić na to sporo czasu.


Można spróbować skorzystać z baz np. "myheritage", ale to jest oczywiście ryzykowne - moga tam być błędy, natomiast drzewo to rzeczywiście sporo roboty, poza tym pewne dane mogą być zastrzezone przez członków rodziny - to dotyczy przeważnie osób żyjących.
Rzeczywiście jest to bardzo czasochłonne.

Co do ston niemieckich, czy znasz Zecie ./redir/www.adelskartei.de/index.htm ?
_________________

"Melduję posłusznie panie oberlejtnant, że znowu jestem..."
Ostatnio zmieniony przez Robinoux 2016-06-04, 22:54, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Berta von S. 
Forumowy Badacz Naukowy
nienackofanka



Pomogła: 115 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 25461
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-06-05, 09:42:21   

Robinoux napisał/a:
Z24 napisał/a:
John Dee napisał/a:
Ty, Zecie, ze swoim doświadczeniem w tej dziedzinie, możesz chyba najlepiej oszacować, jaka jest szansa sporządzenia drzewa genealogicznego rodziny Nowickich w polskich warunkach.

Dziękuję, to miłe :) . Tak na pierwszy rzut oka, jak już powiedziałem, szanse są spore. Tylko że trzeba by poświęcić na to sporo czasu.

Można spróbować skorzystać z baz np. "myheritage", ale to jest oczywiście ryzykowne - moga tam być błędy, natomiast drzewo to rzeczywiście sporo roboty, poza tym pewne dane mogą być zastrzezone przez członków rodziny - to dotyczy przeważnie osób żyjących.
Rzeczywiście jest to bardzo czasochłonne.

Na razie dopiero sadzonka, ale drzewo już zapuszcza korzenie. ;-)
http://pansamochodzik.net...r=asc&start=133
_________________
 
 
Berta von S. 
Forumowy Badacz Naukowy
nienackofanka



Pomogła: 115 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 25461
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-06-05, 10:31:09   

Z24 napisał/a:
John Dee napisał/a:
e nie wcześniej niż w grudniu 1950 roku, gdyż przedtem dwór przechodził remont generalny.
Powieść wydrukowano w początkach 1947 r., więc należy założyć, że jakiś ośrodek kolonijny mógł tam działać w 1946 ewentualnie nawet w 1945 r. Zacytowane, a właściwie zalinkowane ;-) przeze mnie źródła wskazują na postępującą dewastację dworu w latach powojennych (…) Gdyby jednak założyć, że zniszczenie dworu w miało miejsce czasie wojny - co jest zupełnie możliwe - nie znamy jego skali. Tak, czy owak nie była ona jednak zbyt wielka, skoro zdecydowano budynek wyremontować, a nawet rozbudować.


Dla mnie ten opis z wrzuconego kiedyś przez Ciebie linku brzmi, jakby pałac był mocno zniszczony. Z tym że na pewno dopiero po wojnie, więc faktycznie np. w 1946 mógł go Nienacki być może oglądać jeszcze w jako takim stanie.


źródło: http://sieradzkiewsie.blo...6&by-date=false

Z opisu w zalinkowanym przez Zeta tekście wynika, że w Witowie były nawet dwa grodziska. G. stożkowate gdzieś w polu przy drodze (to bardziej pasuje kształtem) i G. pierścieniowate między starorzeczem i Wartą (to bardziej pasuje położeniem; niestety nie ma jego zdjęcia, bo zostało zniszczone).

Jak widać młody Nienacki już lubił kompilacje i przestrzenne przesunięcia, bo chyba (?) połączył w powieści te dwa grodziska i jako kurhan przerzucił znad starorzecza na drugą stronę rzeki. :027:


źródło: http://sieradzkiewsie.blo...6&by-date=false

Nie jestem pewna, gdzie zaznaczyć to grodzisko stożkowate (pierścieniowate jest tam, gdzie czerwona kropka). Wydaje mi się, że jakaś podejrzana górka jest kilkaset metrów na południe od pałacyku (mniej więcej nad "u" ;-) ).
P.S. Po drugiej stronie Warty prawie Antoninów. ;)



Z24 napisał/a:
W powieści pojawia się profesor archeologii Henryk Jeżewski, który patronuje pracom Związku Poszukiwaczy Skarbów. Personalia profesora przypominają swoim brzmieniem postać znanego nestora łódzkich archeologów, Konrad Jażdżewskiego.


I nawet jest powiązanie! :)
Dzieje Witowa sięgają zamierzchłej przeszłości. Mimo, że Witów występuje w źródłach pisanych dopiero od 1406 r. to wiadomo, że istniał dużo wcześniej, co wynika z badań powierzchniowych K. Jażdżewskiego prowadzonych w 1946 r., oraz z badań terenowych J. Kamińskiej dokonanych w 1964r.
źródło: „Dwór w Witowie w świetle wizji z 1727 roku”
http://cyfrowa.pbp.sierad.../NSS-2010-1.pdf

Jeśli młody Nienacki wakacje w pobliskim Burzeninie również spędzał w 1946 roku, to miał szansę spotkać profesora Jażdżewskiego. Może się nawet (podobnie jak w ZPS) zaprzyjaźnili? Takie spotkanie z profesorem i jego opowieści mogły wywrzeć duży wpływ na wyobraźnię młodego chłopaka i na całe życie zainfekować go fascynacją zabytkami i archeologią? :)
_________________
Ostatnio zmieniony przez Berta von S. 2016-06-05, 10:34, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
M_ajk 
Sympatyk Samochodzika


Pomógł: 5 razy
Dołączył: 12 Paź 2009
Posty: 185
Skąd: Cieplice / Łódź
Wysłany: 2016-06-06, 07:35:44   

Załączam ulotkę nt. renesansowego zameczku w Burzeninie

Burzenin_1.jpg
Str. 1-4
Plik ściągnięto 109 raz(y) 1,38 MB

Burzenin_2.jpg
Str. 2-3
Plik ściągnięto 108 raz(y) 1,87 MB

_________________
Zapraszamy na szlaki:
www.zamek-chojnik.cba.pl
www.owrp.cba.pl
 
 
Berta von S. 
Forumowy Badacz Naukowy
nienackofanka



Pomogła: 115 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 25461
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-06-06, 14:38:41   

M_ajk napisał/a:
Załączam ulotkę nt. renesansowego zameczku w Burzeninie

Bardzo archeologiczna okolica. :)
_________________
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 42 razy
Wiek: 56
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 8406
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-06-08, 16:22:46   

Dzięki Berto i M_ajku :) :) :) . Tę książeczkę p. Kamińskiej, która to pozycja jest wymieniona w ulotce, czytałem swego czasu w BUWie. Bardzo specjalistyczna praca, niełatwa w czytaniu. Wynika z niej, że okolice tamte są zaludnione od ... albo i jeszcze dawniej ;-) Aha, w tekście jest literówka Powinno być Poraitów (nie Paraitów), czyli nosicieli herbu Poraj. Nb piękny ten herb widziałem na takich kutych drzwiach w kościele we Wągłczewie - dwadzieścia parę kilometrów od Burzenina z grubsza na północny zachód. O ruinach dworu w Burzeninie można też przeczytać w czasopiśmie "Mówią Wieki" nr 1/1984. :)
_________________
Z 24
 
 
Berta von S. 
Forumowy Badacz Naukowy
nienackofanka



Pomogła: 115 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 25461
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-06-08, 18:47:40   

Dla mnie kluczowa jest informacja, że profesor Konrad Jażdżewski faktycznie był w 1946 (czyli w roku poprzedzającym wydanie ZSP) w Witowie, co nie jest oczywiście dowodem, ale (w połączeniu z podobieństwem nazwisk) bardzo silną przesłanką, że spotkał młodego ZN i zaraził go pasją do archeologii.

Trochę jeszcze w międzyczasie grzebałam w necie i znalazłam dużo wypowiedzi, które mocno uprawdopodobniają wersję, że profesor Jażdżewski mógł nie tylko rozmawiać o archeologii z przypadkowo spotkanym chłopcem (czyli Nienackim), ale też - jak w powieści - zaprosić go do domu i się z nim zaprzyjaźnić.

Z tekstów wynika, że Jażdżewski był bardzo otwartym człowiekiem i gawędziarzem, który chętnie rozmawiał o swoich pasjach, również z dziećmi. A jego dom w Łodzi był zawsze otwarty dla gości. Kilka cytatów:

Był też niestrudzonym propagatorem archeologii, a jako wspaniały gawędziarz zdobywał dla niej słuchaczy i miłośników na każdym miejscu i w każdym rejonie badań.
źródło: Folia Archaeologica 19 1995 7-43.pdf - Biblioteka Nauki

Wielu mieszkańców Brześcia do dziś pamięta profesora. Wspominają go nie tylko jako naukowca, ale jako serdecznego, prawego człowieka. Podkreślają też, iż był wielkim przyjacielem dzieci, którym z powagą pokazywał kolejne znaleziska i dla których zawsze nosił w swoich kieszeniach cukierki.
Źródło: opis filmu „Moja archeologia” ./redir/www.sfp.org.pl/fi...rcheologia.html

Jest 1933 rok, Brześć Kujawski. Konrad Jażdżewski z Muzeum Archeologicznego w Warszawie prowadzi wykopaliska. Robotnicy odkopują groby ze szkieletami. Schodzą się ludzie. Furmanką nadjeżdża młody chłopak, który obok pasie konie. Zaczyna wypytywać. Konie uciekają mu do sąsiedniej wioski, ale chłopak tego nie widzi, kładzie się na brzuchu i wpatruje się w szkielety.

Nazywa się Stanisław Madajski. Nie ukończył podstawówki. Ale jest bystry i inteligentny. Zostanie asystentem i przyjacielem Jażdżewskiego.

źródło: ./redir/wyborcza.pl/duzyformat/1,141518,16953173,Nasi_faraonowie_tu_leza.html

Zresztą wielu ludzi mówiło o nim „Tatko” lub „Ojczulek”, nie tylko rodzina. A on do przyjaciół swoich dzieci i studentów mówił „synkowie”.
Dom miał drzwi zawsze otwarte dla przyjaciół i gości. W kuchni każdy mógł się wypłakać na ramieniu pani domu. W gabinecie, gdzie ściany pokrywały półki z książkami, wisiały portrety kaszubskich antenatów z Kościerzyny, a na biurku siedział futrzany pudel w okularach (symbolizujący „Pudelka”, czyli Kingę). Przy stole, na którym stawiano dla licznie zgromadzonych poczęstunek, czasem „cudownie rozmnożony” (na przykład przez dolanie wody do zupy), opowiadano żarty i śpiewano piosenki.

źródło: Archeologia dobrego człowieka uml.lodz.pl/get.php?id=122

Dom ten, (…), stał się też, jak to ładnie ostatnio określił ich syn – Krzysztof, czwartą instytucją archeologiczną w Łodzi. Praktycznie drzwi do niego w ciągu dnia nigdy nie zamykały się, tyle przychodziło tu osób.
źródło: cybra.p.lodz.pl/Content/8316/LST_1995_21do34.pd

A teraz cytat z ZPS - rozmowa Jędrka (swoją drogą tak miał przecież na imię młodszy brat ZN) ze spotkanym koło kapliczki profesorem Jeżewskim:
Od słowa do słowa, Jędrek dowiedział się, że nowy jego znajomy jest profesorem archeologii, to znaczy zajmuje się wydobywaniem z ziemi śladów dawnej kultury ludzkiej.
— Ho, ho, w ziemi są wielkie skarby, tylko trzeba umieć je wydobywać
i zachować — mówił chłopcu.
Wtenczas Jędrek opowiedział mu wszystko o sobie, o ich „Związku poszukiwaczy skarbów”, nawet o kocie „Skarbku”. Później żałował tego, bo myślał, że profesor wyśmieje go, ale stało się wprost przeciwnie. Profesor spojrzał chłopcu prosto w oczy, poklepał po plecach i zaprosił go do swojego domu.
— Przyjdź do mnie, kiedy tylko będziesz miał chwilę wolnego czasu, pokażę ci wszystkie swoje zbiory — mówił dając mu swój adres — widzę, że cię takie rzeczy interesują, może kiedyś zostaniesz także profesorem, tak jak ja.
(…) Od tego zaczęła się wielka przyjaźń profesora Henryka Jeżewskiego z szóstoklasistą Jędrkiem Kolebą.


Dowodu oczywiście nie ma, ale czytając relacje o profesorze miałam wrażenie, że ta historia mogła się zdarzyć naprawdę, bo świetnie pasuje do obrazu profesora Jażdżewskiego. Może warto by było zajrzeć do jego pamiętnika lub nawiązać kontakt z synem, który jest hydrobiologiem i pracuje na UŁ?

Trzeba przyznać, że z tych cytatów (a podobnych komentarzy było o wiele więcej!) wyłania się bardzo pozytywny obraz Konrada Jażdżewskiego jako prawdziwego pasjonata i wyjątkowo sympatycznej osoby. :)
_________________
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 42 razy
Wiek: 56
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 8406
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-06-08, 21:44:09   

Robinoux napisał/a:
Co do ston niemieckich, czy znasz Zecie ./redir/www.adelskartei.de/index.htm ?


Jako takiej, że tak powiem, nie eksplorowałem jej. Być może na niej byłem gdy szukałem jakichś konkretnych osób lub kogoś z ich rodzin, lub miejsc.

Berto, świetny szkic o profesorze K. Jażdżewskim.
:564: :564: :564:
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2016-06-08, 21:49, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Berta von S. 
Forumowy Badacz Naukowy
nienackofanka



Pomogła: 115 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 25461
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-06-08, 22:56:02   

Naprawdę mnie postać profesora Jażdżewskiego zainteresowała. Wszystko, co czytam potwierdza, że był prawdziwym motorem polskiej archeologii. I w ogóle ciekawą osobą. Jak wrócę ze zlotu, to jeszcze o nim poczytam. :)
_________________
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 42 razy
Wiek: 56
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 8406
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-06-15, 17:43:10   

Berta von S. napisał/a:
Naprawdę mnie postać profesora Jażdżewskiego zainteresowała. Wszystko, co czytam potwierdza, że był prawdziwym motorem polskiej archeologii. I w ogóle ciekawą osobą. Jak wrócę ze zlotu, to jeszcze o nim poczytam. :)


Jest on jednym z bohaterów "Słowiańskiego rodowodu" Pawła Jasienicy :) .
_________________
Z 24
 
 
Berta von S. 
Forumowy Badacz Naukowy
nienackofanka



Pomogła: 115 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 25461
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-06-15, 20:21:40   

Z24 napisał/a:
Jest on jednym z bohaterów "Słowiańskiego rodowodu" Pawła Jasienicy :) .

A co tam o nim piszą? :)

W materiałach o profesorze Jażdżewskim znalazłam informacje, że wraz z młodymi pracownikami i studentami odbywał starym samochodem z demobilu nazywanym przez nich „Mamutem” tzw. „samochodowe wycieczki badawcze”, których celem było poszukiwanie nowych archeologicznych miejsc (ta nazwa pada w różnych źródłach, więc najwyraźniej tak je nieoficjalnie nazywano).

Np. tutaj:
Sytuacja (…) zmuszała do maksymalnego wykorzystania szczupłych zasobów personalnych przez łączenie zadań konserwatorskich z zajęciami dydaktycznymi i pracami muzealnymi. Jednym z ważniejszych zadań w owym czasie było archeologiczne rozpoznanie terenu, w którym przyszło działać nowo powstałym placówkom. W tym celu organizował prof. К. Jażdżewski tzw. samochodowe wycieczki badawcze
źródło:Folia Archaeologica 19 1995 58-70.pdf - Repozytorium UŁ

Andrzej Nadolski (czyli, prawdopodobnie Nemsta) napisał ponoć nawet o tych wyprawach artykuł:
Studenci ci założyli Kolo Miłośników Prehistorii Studentów Uniwersytetu Łódzkiego i przez „Bratniaka" uzyskali od UNRRA terenowy samochód z demobilu, który tworzącemu się łódzkiemu środowisku archeologicznemu zapewnił znaczną ruchliwość. Samochód ten, zwany „Mamutem", dał Andrzejowi Nadolskiemu impuls do napisania w 1947 r. pierwszego artykułu O organizacji samochodowych wycieczek badawczych.
źródło: ./redir/www.rcin.org.pl

Zastanawiam się, czy historia tych „samochodowych wycieczek badawczych” w aucie z demobilu nie mogła być źródłem pomysłu na poszukiwacza przemierzającego kraj w dziwnym samochodzie na tropie historycznych zagadek?

P.S. Podobno była to półciężarówka Fordson, nie wiem, jak toto wygląda.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Berta von S. 2016-06-16, 00:47, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci (z dn. 09.08.2019)

  
ROZUMIEM
Strona wygenerowana w 0,36 sekundy. Zapytań do SQL: 17