PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Otwarty przez: Protoavis
2015-03-03, 11:36
Amos Oskar Ajchel - wywiad dla naszego forum!
Autor Wiadomość
Protoavis 
Admin Emeritus
Archeolog książkowy



Pomógł: 41 razy
Dołączył: 13 Sty 2013
Posty: 6651
Skąd: PRL
Wysłany: 2015-02-26, 15:13:04   Amos Oskar Ajchel - wywiad dla naszego forum!

Amos Oskar Ajchel – autor książek przygodowo-sensacyjno-historycznych, m.in. kontynuacji przygód Pana Samochodzika „Lwy ze Starej Wody.”



Część I.


1. Forum Miłośników Pana Samochodzika: Twoje książki są trudne do zdobycia. Czy mógłbyś więc przybliżyć je nieco naszym czytelnikom?

Amos Oskar Ajchel: Głównym nurtem mojej twórczości jest cykl książek sensacyjno-przygodowych przynajmniej z jednym tym samym bohaterem (alter ego), której główną osnową są dzieje staropolskiej Biblii.

Pierwsza książka (TdwR) przedstawia historię tworzenia, krótkiego działania i wreszcie zamknięcia (przez podstępne knowania lokalnego proboszcza) niewielkiego muzeum, umieszczonego w wiejskim dworku, którego to muzeum celem było prezentowanie ekspozycji poświęconej różnym wydaniom staropolskiej Biblii właśnie.

Druga jej część: Geniza Retro – przedstawia dalsze losy zbiorów muzealnych z muzeum w Romanach, przeniesionych do pokrzyżackiego zamku na Mazurach (w fikcyjnej miejscowości) oraz do pobliskiej komandorii, gdzie czasowo prezentuje się zbiory połączone z cyklem prelekcji. Książka zawiera, oprócz przygód, sporo wiedzy na temat tego, jak na przestrzeni stuleci powstawały różne tłumaczenia Biblii.

Trzecia powieść (już nie tak ściśle związana z dwoma pierwszymi, ale z tymi samymi po części bohaterami) to opowieść o nieco szaleńczej podróży, pełnej przygód, humoru i zaskakujących zwrotów akcji, w której bierze udział kierownik muzeum i doktor neurologii. Celem jest skompletowanie wszystkich kart pochodzących ze zdefektowanego wydania Biblii Leopolity.

Na blogu: ./redir/www.amososkarajch...-publiczne.html

w zakładce „biblioteki” wymieniono kilkanaście placówek Bibliotek Publicznych w kraju, gdzie książka powinna być dostępna (nawiasem mówiąc, są to biblioteki w miejscowościach związanych z akcją książki). Znakomitą, moim zdaniem, recenzję zamieścił użytkownik Paweł na stronie ./redir/lubimyczytac.pl/ksiazka/188722/szlachczonka

Czwarta książka: Danzig Breslau Danzig to powieść poświęcona dziejom Biblii gdańskiej. Jej akcja jest dwutorowa: część dzieje się w okresie II wojny światowej, część współcześnie. Geograficznie zaś ma miejsce w Gdańsku i Wrocławiu (również w okresie Breslau), zahaczając o inne miejsca Dolnego Śląska, i odrobinę o Warszawę. Powieść zawiera też pewien wątek melodramatyczny. Z tą książką wiąże się też zabawna sytuacja. Otrzymałem email, w którym poradzono mi, abym zmienił tytuł, bo będzie to wprowadzać w błąd wielbicieli niejakiego Marka Krajewskiego. Napisałem wtedy na blogu, że przemyślałem sprawę i doszedłem do wniosku, że musiałbym także zmienić tytuł powieści Kryptonim Wirydarz, ponieważ słowo kryptonim już zawarł w swoim tytule Pan P. Bojarski. Musiałbym także zmienić tytuł Tajemnicy dworu w Romanach ze względu na Moniuszkę, Nienackiego, Łozińskiego i parę innych osób. Zaś Zamek murowany na kwadranguł mógłby sugerować czytelnikom, że to jakaś odnaleziona powieść F. Kafki. Nagle jednak mnie olśniło, bo doszedłem do wniosku, że w tytule Geniza Retro chyba nie musiałbym nic zmieniać, no chyba, że w grę wchodziłby Pan M. Wroński z Lublina, jako popularyzator tak zwanych kryminałów retro. Została mi jedynie Szlachczonka, dla której nie mogłem nigdzie znaleźć żadnych skojarzeń. I wtedy pojąłem, że aby się utrzymać na powierzchni potopu literackiego muszę wymyślać coraz dziwniejsze tytuły, tak, aby nikomu z niczym się nie kojarzyły. A kiedy już wydawało mi się, że jestem uratowany, wówczas otrzymałem mnóstwo e-maili z pretensjami, że tego tytułu - Latopis rybajdyły z Trywieży - nikt nie jest w stanie przeczytać, a pytanie o taką książkę w księgarniach kilka razy groziło wezwaniem pogotowia.”

Kolejna pozycja, piąta: Kryptonim Wirydarz również ma dwa plany akcji: przedwojenna Łomża, gdzie główną postacią jest niejaki komisarz Fijałkowski i jego zabawny współpracownik, posterunkowy Brana. Ta część zawiera sporo ciekawych informacji, opartych na autentycznych wydarzeniach z historii miasta. Drugi wątek, współczesny, to oczywiście główny bohater serii (alter ego), który wraz z trzema innymi towarzyszami pracuje w dziwacznej i nieco tajemniczej placówce w okolicach Hajnówki, w fikcyjnej miejscowości o nazwie Alcuny, gdzie w wolnych chwilach główny bohater kompletuje informacje o czasach, kiedy ukazywały się pierwsze, wówczas jeszcze niewielkie fragmenty Biblii w języku polskim.. Oczywiście w finale oba wątki łączą się ze sobą ściśle. Książka do kupienia w jednej z łomżyńskich księgarni „Domu Książki”.

Siódma powieść: (po Lwach ze Starej Wody), czyli Latopis rybajdyły z Trywieży, oprócz wątku sensacyjno-przygodowego i historycznego koncentruje się na historii Psałterzy: floriańskiego i puławskiego, bardzo cennych dzieł religijno-literackich z XIV i XV wieku. Wątek przygodowy (to również jest powieść o dwutorowej akcji: współcześnie i w okresie II wojny światowej) rozciąga się od Afryki, poprzez Brazylię, Argentynę, Rumunię i Generalną Gubernię. Sporo miejsca poświęcono też historycznej działalności Cyryla i Metodego, natomiast główny bohater (alter ego) tym razem zamieszkuje fikcyjną miejscowość Trywież na głębokim Podlasiu.

W pytaniu padło stwierdzenie, że moje książki są trudno dostępne. Być może. Ale kiedy ukazały się Lwy ze Starej Wody, z ciekawości obdzwoniłem wałbrzyskie księgarnie i okazało się, że żadna nie posiada książki. Samochodzików nie ma już też w Empiku, ani w Merlinie czy Matrasie (chyba tylko te stare). Tak naprawdę Lwy można kupić od Warmii i kilku księgarni internetowych, lub na Allegro. Chyba nie jest to wyjątek, jeśli chodzi o „kontynuacje”. Coraz częściej więc jedynym „dostawcą” jest po prostu wydawca, względnie Internet. Na moim blogu jest też informacja, jak dotrzeć do książek, a ja nigdy nie odmawiam kontaktu emailowego.

2. Jakie są Twoje dalsze plany literackie. Czy pracujesz nad kolejnym tomem „Pana Samochodzika”?

Obecnie przygotowuję jeszcze jedną książkę z cyklu „Pan Samochodzik”, nie wiem jednak, jak zostanie przyjęta przez Warmię, bo sam pomysł ciągnięcia tak zwanych „kontynuacji” mimo wszystko wciąż wydaje mi się dość karkołomny. Mam więc plan B, czyli jeśli oficyna Warmia nie będzie zainteresowana, wówczas najprawdopodobniej utworzę drugi cykl przygodowy, poświęcony stricte zabytkom, dziełom sztuki i antykom, według własnego pomysłu, który to cykl będzie miał – podobnie jak ten historyczno-biblijny – stałego głównego bohatera. Mam już i tak sporo pomysłów, więc to tylko kwestia czasu na realizację.
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum

  
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 99 razy
Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 41215
Skąd: Poznań
Wysłany: 2015-02-27, 13:37:14   

Protoavis napisał/a:
W pytaniu padło stwierdzenie, że moje książki są trudno dostępne.


Jak sprawdziłem zasoby biblioteki miejskiej w Poznaniu, to dostępnę są tylko "Lwy...", za to aż w 12 egzemplarzach (w różnych filiach).
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum
Nasza forumowa geościeżka keszerska: ./redir/pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=240911#240911

 
 
Oskar 
Twórca
Amos Oskar Ajchel -autor powieści samochodzikowych



Dołączył: 24 Gru 2014
Posty: 107
Wysłany: 2015-02-27, 14:28:23   

Wykaz bibliotek, gdzie jest Szlachczonka:

Gminna Biblioteka Publiczna w Brudzeniu Dużym ul. Szkolna 15 09-414 Brudzeń Duży

Biblioteka Publiczna Miasta i Gminy w Ostrorogu ul. Wroniecka 14 64-560 Ostroróg

Miejska Biblioteka Publiczna w Obrzycku ul. Marcinkowskiego 10 64-520 Obrzycko

Biblioteka Publiczna Miasta i Gminy im. Eugeniusza Paukszty w Skokach ul. Ciastowicza 11
62-085 Skoki

Miejska Biblioteka Publiczna ul. Bolesława Chrobrego 3 64-100 Leszno

Krotoszyńska Biblioteka Publiczna im. Arkadego Fiedlera ul. Benicka 9 63-700 Krotoszyn

Miejska Biblioteka Publiczna ul. Długa 13 18-400 Łomża

Biblioteka Publiczna Miasta i Gminy Barcin ul. LWP 4a 88-190 Barcin

Miejska Biblioteka Publiczna Narutowicza 4 97-500 Radomsko

Biblioteka Publiczna Miasta i Gminy Lwówek Al. E. Sczanieckiej 56 64-310 Lwówek

Biblioteka Publiczna Gminna ul. Tarnowska 5 28-136 Nowy Korczyn

Biblioteka Publiczna Gminy i Miasta ul. Wiśniowa 5 98-330 Pajęczno

Gminna Biblioteka Publiczna w Żórawinie Al. Niepodległości 6 55-020 Żórawina

Miejska Biblioteka Publiczna we Wrocławiu Filia nr 1 ul. Sztabowa 98 53-310 Wrocław

Jakoś tak wyszło, że Poznań nie był na trasie (treści książki). Ale bardzo lubię Poznań - więzy rodzinne. ;-)
_________________
Oskar
--------------------------------------------------------
QUIDQUID LATINE DICTUM SIT, ALTUM VIDETUR
 
 
 
Oskar 
Twórca
Amos Oskar Ajchel -autor powieści samochodzikowych



Dołączył: 24 Gru 2014
Posty: 107
Wysłany: 2015-02-27, 14:32:44   

Proponuję też poszukać na Allegro :okulary2:
_________________
Oskar
--------------------------------------------------------
QUIDQUID LATINE DICTUM SIT, ALTUM VIDETUR
 
 
 
Protoavis 
Admin Emeritus
Archeolog książkowy



Pomógł: 41 razy
Dołączył: 13 Sty 2013
Posty: 6651
Skąd: PRL
Wysłany: 2015-03-03, 10:58:28   

Część II.


3. Czy będzie to ktoś w rodzaju współczesnego Pana Samochodzika?

Kiedyś nawet ktoś nazwał moje książki "biblijnym Panem Samochodzikiem"
./redir/www.facebook.com/...233673760004909
Archeologia biblijna, wpis z dnia 29 kwietnia 2014) • Mimo najszczerszych i najgorliwszych starań pisarzy, czytelnicy i tak będą ciągle nawiązywać do ikon popkultury, takich jak Indiana Jones, Sherlock Holmes, czy właśnie Pan Samochodzik, więc nawet jeśli odpowiem, że nie, że nie będzie to nikt w rodzaju Pana Samochodzika, to i tak porównania nie uniknę. Z drugiej strony wydaje mi się, że mimo wszystko określenie w rodzaju „prawdziwy” Pan Samochodzik jest dość trudne do sprecyzowania. Z moich własnych doświadczeń czytelniczych wynika, że nawet u Nienackiego jego bohater w każdej książce jest nieco inny, zaś sama postać Pawła Dańca tak naprawdę jest w moim odczuciu wielkim nieporozumieniem i nie ma nic wspólnego z Panem Samochodzikiem.

4. Jakie książki czytywałeś w dzieciństwie?

Lekturę zacząłem w przedszkolu oczywiście od Tytusa, Romka i A’tomka, części VIII o aparaciku do przenoszenia się w czasie, na swój sposób pozycji quasi historycznej. Potem jeszcze w którejś późniejszej części była mowa o „przybywaniu na odsiecz zabytkom”. Myślę, że to dość silnie już wtedy wpłynęło na moje zamiłowanie do tego typu zagadnień, choć jeszcze chyba nie zdawałem sobie z tego sprawy. Również komiks „Kajko i Kokosz” wzbudził moją fascynację słowiańszczyzną, kulturą łużycką, archeologią, bo jakiś taki klimat zawsze niosły. Kiedy po latach odkryłem, że cykl „Kajko i Kokosz” był w jakimś sensie plagiatem francuskiego Asteriksa, zdumiałem się, bo Asteriks przy Kajku i Kokoszu wydał mi się płytki, strasznie komercyjny i zupełnie pozbawiony inteligentnego poczucia humoru. Potem oczywiście Nienacki, Niziurski, Bahdaj, czyli typowa „klasyka”. Jakoś nie wyszło mi ze Szklarskim, ale w szkole podstawowej, do której chodziłem, i ten autor miał swoich zagorzałych fanów. Oczywiście przeczytałem sporo książek, ale te wyżej wspomniane chyba najmocniej na mnie wpłynęły i ukształtowały jakiś taki książkowy „smak”. Uwielbiałem też wszelkiego rodzaju encyklopedie i słowniki, głównie „poniemieckie”, bardzo bogato ilustrowane. Niewiele z tego rozumiałem, ale pewnie stąd moje pierwsze fascynacje starymi książkami.

5. Czy wracasz dziś do książek sprzed lat?

Głównie. Niemal ceremonialnie co jakiś czas czytam Niesamowity dwór, Uroczysko (tylko I wydanie), Laseczkę i tajemnicę (kupiłem też świetną wersję audio). Te książki sprawiają mi wielką frajdę, niezmiennie od lat. Osobiście trochę boję się nowych książek. Nienacki uczył delektować się przyrodą, zabytkami, kulturą, sztuką, intelektem… Współcześni autorzy wyrzucili te wartości i zastąpili jest makabrą, okrucieństwem (dla zabawy), spirytyzmem, dewiacjami seksualnymi. Nawet owo już słynne „mordobicie”, które według forumowiczów pojawiało się na kartach kontynuacji, uważam za wielki skandal obyczajowy. I nie pomaga nawet fakt, że w Księdze Strachów sam Tomasz stosował judo przeciw Zenobii. Myślę jednak, że to jest zupełnie inny klimat i zupełnie inny opis niż owo „mordobicie”. W każdym razie nie gra mi to absolutnie. Poza tym coraz częściej sięgam po książki historyczne stricte, dokumentalne, opracowania… Do książek sprzed lat mam wielki sentyment. Po pierwsze, jako bardzo młody człowiek regularnie chodziłem z kolegami do biblioteki publicznej, która była zawsze czymś niezwykłym. Początkowo bibliotekarka sama wybierała dla mnie książki, z czasem jednak wszedłem w drugi stopień wtajemniczenia i pozwolono mi już samemu buszować między regałami. Pamiętam, że byłem zawsze mocno podekscytowany, jak mogłem sam wziąć sobie książkę do ręki i zastanowić się, czy ją wypożyczyć. Po drugie, był to okres przesławnych serii wydawniczych: Klub siedmiu przygód, czyli tak zwana seria z Indianiniem, była też taka seria (chyba to się nazywało klasyka młodych) w białych okładkach, gdzie obok tytułu widniał taki jakby okrągły stempel z wizerunkiem autora. Mogłem coś poplątać, ale na pewno wydano tak kilka książek Marka Twaina, czy Juliusza Verne, których także bardzo ceniłem. Jeszcze dzisiaj wielkie wrażenie robią na mnie barwne książki w twardej oprawie z płóciennym grzbietem, wydawane gdzieś w latach pięćdziesiątych, pełne znakomitych ilustracji wybitnych artystów.

(W serii „Klasyka Młodych” od 1973 r. ukazywały się książki wydawnictw„Iskry” i „Nasza Księgarnia.” Pierwsze dwa tomy to „Przygody Hucka” i „Przygody Tomka Sawyera” Marka Twaina. Do 1981 r. w serii ukazało się 37 tytułów. ?ródło: Elżbieta Mrzygłocka „Serie wydawnicze dla dzieci i młodzieży 1970-1982”, Warszawa 1985 r. – przyp. red.)


6. Która z powieści Zbigniewa Nienackiego z serii o Panu Samochodziku uważasz za najlepszą?

Zdecydowanie Niesamowity Dwór, bo taki pan Tomasz najbardziej mi odpowiadał. Ponadto, jako swoisty prequel (chociaż późniejsze powiązanie z PS wydaje mi się tylko umownym nieporozumieniem) Uroczysko właśnie, oraz Pozwolenie na przywóz lwa, też tylko I wydanie bez późniejszych rekombinacji. Ostatnio zdobyłem też pierwsze wydanie Laseczki i tajemnicy. Niestety, ale oprócz tego, że jestem namiętnym czytelnikiem, bardzo liczy się dla mnie sama edycja książki. Dlatego właśnie zdobyłem wszystkie I wydania książek Nienackiego dla młodzieży. Bardzo bym chciał, aby ktoś kiedyś wydał oryginalną wersję Zabójstwa rycerza Jędrzeja, najlepiej w twardej oprawie z płóciennym grzbietem i ilustracjami Nowosielskiego .

7. Tematyka historyczna, Biblia – to nie są chyba tematy, które potrafią zainteresować szersze grono młodych czytelników tak jak 20, czy 30 lat temu. Kto zatem jest adresatem Twoich pierwszych powieści?

Wydaje mi się, że jest to kwestia samego podania tematu. Pamiętam z dzieciństwa, że Krzyżacy Sienkiewicza to była najnudniejsza książka jaką czytałem, a i temat mnie nie zachwycił. Ten sam jednak wątek historyczny, tym razem jako Templariusze, podany przez Nienackiego – zafascynował. Absolutnie nie porównuję książek, jako dzieł literackich, ani autorów, chodzi tylko o ukazanie tematu samego w sobie. To chyba tak, jak z nauczycielami i wykładowcami. To oni, ludzie, a nie przedmioty same w sobie, sprawiały, że w szkole nienawidziliśmy na przykład chemii, czy fizyki, a uwielbialiśmy język polski, czy historię, lub odwrotnie. A przecież i łacina i greka potrafią zafascynować. Z drugiej strony, wydaje mi się, że plastikowy Dan Brown ze swoim Langdonem jest żadnym nośnikiem informacji. W dość prymitywny sposób bazuje na pseudosensacyjnych spekulacjach na poziomie brukowców. Również od strony literackiej nie zachwyca. Kiedyś zobaczyłem kilka książek Browna rozrzuconych na jakimś regale w mega hipermarkecie i od razu poczułem, że to jest właściwe miejsce dla tego typu powieści. Gdyby akcja toczyła się wśród sprzedawców jajek i szkolnych woźnych – nie miałoby to większego wpływu na wartość książki. A taki na przykład (bardzo słabo znany w Polsce) James Herriot stworzył wspaniałe i mądre książki, chociaż ich tłem jest codzienna praca weterynarza i życie hodowców zwierząt. Mógłbym jeszcze wymienić Olivera Sacksa, który w genialny i bardzo przyjemny sposób pisze o najdziwniejszych zakamarkach psychiatrii, neurologii i medycyny w ogóle. Tak samo jest z Biblią. Jej dzieje, zwłaszcza sensacyjne dzieje Biblii staropolskiej, są równie fascynujące, jak historia dzieł sztuki.
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum

Ostatnio zmieniony przez Protoavis 2015-04-07, 14:16, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 99 razy
Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 41215
Skąd: Poznań
Wysłany: 2015-03-03, 14:20:19   

"Niesamowity dwór" ma u nas wielu wielbicieli!
Choćby Bachledę:

http://pansamochodzik.net...p=237663#237663
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum
Nasza forumowa geościeżka keszerska: ./redir/pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=240911#240911

 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 44 razy
Wiek: 57
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 9268
Skąd: Warszawa

Wysłany: 2015-03-03, 16:23:26   

A.O.A. bardzo mnie sympatycznie zaskoczył opowiadając o swoich wrażeniach z lektur (z wyjątkiem "Krzyżaków" ;-) ). Książki Jamesa Herriota przeszły u nas raczej bez echa, może dlatego,że ukazały się w okolicach 89 rok (tak mi się wydaje) i utonęły w masie literatury dobrej i mniej dobrej (ta w zdecydowanej większości ;-) ) jaka wtedy zalała półki księgarń. W okolicach stanu wojennego olbrzymią popularnością cieszył się angielski serial zrobiony na podstawie książek J.H. pt. "Wszystkie stworzenia duże i małe". Oliver Sacks należy do moich ulubionych autorów, a jego książkę "Wyspa daltonistów i wyspa sagowców" uważam za jedną z najlepszych książek podróżniczych w ogóle, i myślę, że taka właśnie powinna być literatura podróżnicza XXI w. Ale nikt O.S. nie dorasta do pięt w tym względzie i podejrzewam , że długo nie dorośnie...
No i jak się nie nadąć nacjonalistycznie ;-) , porównując komentarze A.O.A. o niektórych powieściach ZN z plastykową twórczością pewnego popularnego autora. Cóż plastykowy świat, plastykowi ludzie, plastykowi pisarze, plastykowe książki... :/
_________________
Z 24
 
 
Oskar 
Twórca
Amos Oskar Ajchel -autor powieści samochodzikowych



Dołączył: 24 Gru 2014
Posty: 107
Wysłany: 2015-03-03, 16:42:23   

:)
_________________
Oskar
--------------------------------------------------------
QUIDQUID LATINE DICTUM SIT, ALTUM VIDETUR
Ostatnio zmieniony przez Oskar 2015-03-04, 17:18, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Protoavis 
Admin Emeritus
Archeolog książkowy



Pomógł: 41 razy
Dołączył: 13 Sty 2013
Posty: 6651
Skąd: PRL
Wysłany: 2015-03-05, 11:18:02   

Część III.


8. Który z autorów kontynuacji przygód Pana Samochodzika wydawanych przez Warmię najlepiej oddaje klimat powieści znany z twórczości Zbigniewa Nienackiego?

Niestety na to pytanie nie umiem odpowiedzieć. Spróbowałem kilku i… Podejrzewam jednak, że żaden. Nienacki to nie tylko temat i postacie. To styl pisania, budowania zdań, konstruowania powieści. To wszystko razem tworzy pewien klimat, ale też chyba i legendę. Mam wielki sentyment do tamtych książek, do kontynuacji – żadnego. W moim odczuciu sama seria od strony edytorskiej też nie zachwyca.

9. Jak doszło do powstania książki „Lwy ze Starej Wody”?


Jak wspomniałem, sam nie jestem zwolennikiem (jak na ironię) kontynuacji. Sami fani PS wskazują na wiele wynikających z tego trudności i niekonsekwencji. Postanowiłem jednak przeprowadzić swoisty eksperyment i wziąć udział w tej procesji. Temat od dawna kiełkował mi w głowie, bo tajemnicze zabytki Dolnego Śląska to ciągle temat niewyczerpany, a bardzo bliski memu sercu. Wszystkie opisane w książce miejsca znam bardzo dobrze i mój stosunek do nich został w całej jaskrawości oddany w „Lwach”. Zwłaszcza w powiązaniu z przedziwną i tragiczną historią tamtych terenów. Wydaje mi się, a właściwie powinienem otwarcie się przyznać, że postać Dańca była tu jedynie pretekstem. Właściwie Daniec, ale tylko jako nazwisko, stał się jakimś biednym zakładnikiem, którego koniecznie trzeba było wmieszać do tej przygody. Podejrzewam też, że gdyby ktoś wpadł na pomysł „kontynuacji” to akcja „Lwów” mogłaby obejmować zupełnie inne postacie: Sherlocka Holmesa, kapitana Żbika, czy nawet Tytusa, Romka i A’tomka. A tak poważnie, rzeczywiście powiązanie z kontynuacją jest żadne i w najlepszym wypadku stanowi moją własną wizję owego „drugiego życia Pana Samochodzika”. A więc Lwy to takie moje własne rozliczenie z przeszłością, historią regionu, ludzi, których znałem, postaci o których słyszałem. I wszyscy oni mają swoje autentyczne pierwowzory właśnie wśród znanych Wałbrzyszan, a nie w książkach Nienackiego. Trochę to pokrętne, ale tak chyba jest. Sporą część akcji tworzą owe poniemieckie fotografie. Rzeczywiście, posiadam ich bardzo dużo i ich zestawianie z powojenną rzeczywistością bardzo mnie zawsze fascynowało. I to chyba w skrócie cały przepis na Lwy.

10. Czy pod wpływem sugestii wydawcy dokonałeś jakichś znaczących zmian w pierwotnej wersji fabuły?

Nie. Miałem chyba jakby wolną rękę, co też poniekąd wynika z kondycji samego pomysłu, a może raczej projektu. Może by ktoś napisał książkę „Projekt Pan Samochodzik”? Moim zdaniem po tych wszystkich kontynuacjach, zwłaszcza tych, gdzie – jak to ktoś napisał na forum – Daniec zwykle był bucem – ów bohater cierpi na liczne zaburzenia osobowościowo-behawioralne, jest zupełnie pozbawiony kultury osobistej, wdzięku, i zdecydowanie bardziej nadaje się na przywódcę separatystów niż na detektywa muzealnika. Nawiązując do komiksów o Tytusie współczesnego Dańca trzeba by było najpierw uczłowieczyć. Tak na marginesie, gdzieś czytałem, jakimi obostrzeniami objęto autorów tych najwcześniejszych kontynuacji i miałem bardzo mieszane odczucia. Teraz, już po wydaniu książki, mam wrażenie, że mimo wszystko, cały ten proces kontynuacji bardziej ociera się o chałturę niż literaturę. Sam Daniec wydaje mi się nieciekawy, przeźroczysty, jak niechciany towarzysz wycieczki, zaś dużo barwniejszą postacią jest choćby Rabczyk.

11. Czy możesz nam zdradzić trochę z tajników Twojego warsztatu pisarskiego?

Jeśli idzie o mój główny cykl, to zwykle zaczynam od zebrania sporej ilości materiałów. Głównie są to stare książki, które kupuję na Allegro, eBay-u albo w antykwariatach. Wiele bardzo cennych źródeł stanowią dostępne dziś cyfrowe postaci starych książek. Potem szukam samej akcji, w którą chciałbym wpleść tło historyczne. Z pisaniem bywa różnie. Nieraz wcześnie rano, nieraz wieczorami. Generalnie potrzebuję do tego spokoju i dobrego klimatu. Największą trudnością jest konieczność bycia konsekwentnym, aby nie zdarzyło się tak, że bohaterowie trzy razy wypili to samo wino, albo, żeby bohater wiedział o tym, co wcześniej powiedział. Wymaga to więc wielokrotnego czytania wszystkiego od początku. Pojawiają się typowe problemy w rodzaju: jak zakończyć sensownie akcję, albo jak nie powiedzieć za szybko wszystkiego. Bardzo też staram się być wiarygodny. Stąd sporo czasu poświęcam czytaniu i studiowaniu różnych źródeł: starej prasy, wspomnień, dokumentów, zdjęć. A kiedy siadam do klawiatury, wszystko już dzieje się jakby samo i zaczyna żyć własnym życiem. Mam w tym wiele przyjemności, bo często sam nie wiem, jak się książka ostatecznie skończy.

12. Na Twoim blogu można znaleźć informację, że jesteś fanem staropolskich dworów i zamków. Zabytkowe obiekty często pojawiają się w Twoich powieściach. Czy również w jakiś inny sposób przejawia się Twoja pasja?

Zbieram zdjęcia, książki i wszelkie informacje o polskich zabytkach, czasem prowadzę korespondencję z osobami i instytucjami, które w jakiś sposób zawiadują tymi obiektami. Jeśli czas pozwala odwiedzam te miejsca. Jak wspomniałem, kolekcjonuję także stare fotografie, które okazują się bardzo pomocne, jak to miało miejsce w przypadku „Lwów”. Swego czasu z niektórymi obiektami byłem związany zawodowo.

13. Którą z powieści poleciłbyś jako pierwszą lekturę tym z czytelników, którzy nie mieli jeszcze okazji przeczytać żadnej z Twoich książek?

Zdecydowanie poleciłbym książkę „Szlachczonka”. Jest bardzo dynamiczna, pełna niespodzianek i zaskakujących zwrotów akcji. Pod wieloma względami jest to moja najlżejsza w formie powieść. No i jest w bibliotekach .

14. Jakie jest więc Twoje credo literackie?

W „Uroczysku” jest taki niezwykły fragment: „Poszedłem potem do Nemsty i serdecznie mu podziękowałem. Poznałem wtedy jego ogromny pokój na piętrze brzydkiej, wielopiętrowej kamienicy, pokój podobny do muzeum albo wielkiej graciarni, gdzie z pozoru bez ładu i składu na podłodze, na niezliczonej ilości półek, półeczek i stoliczków walały się książki, szczątki glinianych garnków, misek, przeróżne skorupy, jakieś stare ostrogi, monety, połamane miecze i setki innych przedmiotów nie znanego mi pochodzenia i przeznaczenia. Tego dnia odkryłem w sobie utajoną dotąd skłonność do staroświecczyzny. Poczułem się w tym pokoju dobrze, jak nigdzie indziej, a słuchając opowiadań Nemsty o jego skorupach i garnkach — byłem prawie szczęśliwy.” Ten właśnie fragment w pełni oddaje moje uczucia. Kiedy w bardzo młodym wieku przeczytałem Niesamowity Dwór i ja "odkryłem w sobie utajoną dotąd skłonność do staroświecczyzny". I tak już zostało. W jakimś sensie jest to moje credo literackie.

Dziękujemy za rozmowę.
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum

 
 
John Dee 
Moderator
Per divina gratia huomo libero



Pomógł: 99 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 12382
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2015-03-08, 09:32:59   

Bardzo, bardzo ciekawy wywiad, szczególnie wypowiedzi dotyczące kontynuacji i kontynuatorów dały mi do myślenia. Wiem, że mają swoich zwolenników na naszym forum, ale osobiście zawsze uważałem, że decyzja stworzenia nowej serii bez zasadniczego udziału prawdziwego Pana Samochodzika, który przecież był alter ego Nienackiego, była strategicznym błędem w rodzaju inwazji Rosji w zimie.

Zawsze łudziłem się też, że w wydawnictwie istnieje jakaś nadzorcza instancja dbająca o jednolitość serii, a w imię tego biorąca wpływ na sam proces tworzenia pojedynczych części, ale jak słyszę, nic takiego nie było, autorzy mieli wolną rękę, robili co chcieli i jak chcieli - chałtura jest więc poprawnym określeniem tego rodzaju literatury. Szkoda, szkoda, szkoda…

Oskar napisał/a:
Z drugiej strony, wydaje mi się, że plastikowy Dan Brown ze swoim Langdonem jest żadnym nośnikiem informacji. W dość prymitywny sposób bazuje na pseudosensacyjnych spekulacjach na poziomie brukowców. Również od strony literackiej nie zachwyca. Kiedyś zobaczyłem kilka książek Browna rozrzuconych na jakimś regale w mega hipermarkecie i od razu poczułem, że to jest właściwe miejsce dla tego typu powieści. Gdyby akcja toczyła się wśród sprzedawców jajek i szkolnych woźnych – nie miałoby to większego wpływu na wartość książki.


Musze wstawić się w obronie Dana Browna - jego wielki światowy sukces dowodzi chyba, że czytelnicy jego książek znajdują w nich nieco więcej niż tylko “plastyk”. Oczywiście, dużo tam tego co da się krytykować, zaczynając od niezręcznej prozy a kończąc na nieścisłościach wszelkiego rodzaju - ale wszak i Nienacki “naginał” często fakty na korzyść fabuły, więc dla mnie no big deal. Moim głównym zarzutem byłoby raczej bezczelne powielanie sprawdzonego schematu - Robert Langdon, u boku fajna dziewczyna, w karkołomnej walce z przestrzenią i zegarem, zawsze to samo i to samo.
Z drugiej strony należy mu się chyba jakieś słowo uznania za to, że co najmniej stara się przekazać czytelnikowi wiedzę z dziedziny historii, architektury, geografii, techniki, zamiast pisać, powiedzmy, o wampirach? Jasne, popełnia tu i tam błędy, ale jednak większość faktów się zgadza, a sposób, w jaki on tą suchą wiedzę przybliża czytelnikowi jest o wiele zręczniejszy, niż np. Nienacki to robił, często po prostu przelewając streszczenie swoich źródeł na kartki powstającej powieści.
Ja sam, bez “Aniołów i Demonów”, włócząc się krótko po jej lekturze po Rzymie, nigdy bym chyba nie odwiedził kościoła Santa Maria della Vittoria, by obejrzeć sobie Ekstazę świętej Teresy, płaskorzeźbę Berniniego West Ponente na Placu św. Piotra też bym zapewne przeoczył, zaś kościół Santa Maria del Popolo kojarzyłbym wyłącznie z oboma tam wiszącymi płótnami Caravaggio´a (które w chwili moich odwiedzin i tak były wypożyczone), nie poświęcając najmniejszej uwagi kaplicy Chigich. A pomysł z ambigramami? Ge-ni-al-ny! Przy tym nie straciłem jeszcze ani słowa o Kodzie Leonarda da Vinci…

Oskar napisał/a:
Kiedy po latach odkryłem, że cykl „Kajko i Kokosz” był w jakimś sensie plagiatem francuskiego Asteriksa, zdumiałem się, bo Asteriks przy Kajku i Kokoszu wydał mi się płytki, strasznie komercyjny i zupełnie pozbawiony inteligentnego poczucia humoru.


Asterix “zupełnie pozbawiony inteligentnego poczucia humoru”????????? Nie mam ochoty tego nawet komentować, szczerze mówiąc. Moja opinia jest dokładnie odwrotna, o 180°. Mam nadzieję że było to tylko wrażenie młodego człowieka, które w międzyczasie uległo zmianie? W przeciwnym razie byłby to pierwszy przypadek, o którym słyszę, by ktoś przekładał PLAGIAT nad oryginał, oryginałem będąc w tym wypadku nieskazitelne arcydzieło, seria, która od dekad zachwyca w równej mierze krytyków jak i czytelników i która brawurowo wytrzymała próbę czasu.
Ostatnio zmieniony przez John Dee 2015-03-08, 16:47, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Oskar 
Twórca
Amos Oskar Ajchel -autor powieści samochodzikowych



Dołączył: 24 Gru 2014
Posty: 107
Wysłany: 2015-03-09, 15:38:02   

Musiałem trochę pogrzebać w przeszłości, aby przypomnieć sobie na czym polegał ów niezwykły urok Kajka i Kokosza (chociaż nie o tym jest to forum). Wydaje mi się, że warstwa językowa i słowotwórcza - to było to, co tak mnie frapowało (nie tylko to, rzecz jasna). Na przykład to, że Mirmił pełnił funkcję KASZTELANA, słowo wówczas dla mnie niezwykłe. To, że Mirmił nie miał żołnierzy, ani rycerzy ale WOJÓW. No i chyba cała reszta: ZBÓJCERZE, WAROWNIA, GRÓD... Także niezwykłe słowiańsko brzmiące imiona: wspomniany Mirmił, Łamignat, Lubawa... A słowa opisujące odgłosy? Blurp, womp... Nadzwyczajne! (podówczas). No i warstwa artystyczna - jeśli chodzi o rysunek. Oczywiście prawdziwą klasę Christa pokazał dopiero w zbiorze Relax, w cyklu BAJKI DLA DOROSŁYCH (lub coś podobnego). A Asterix? No cóż, taka sobie historyjka dołączana do gumy do żucia. Językowo zupełnie obce: PANORAMIX, KAKOFONIX? Jak nazwy proszków do prania ze słownika wyrazów obcych. Oczywiście Asterix był bardziej europejski, więc pasował do całej ówczesnej kultury. Christa zaś był taki lokalny, domowy, szkolno-biblioteczny, jak mała szkatułka ze skarbami z dzieciństwa, na pozór nic takiego, ale dla małego serducha - rzecz najcenniejsza! Na mnie miało to wielki wpływ, jak sądzę.
 
 
 
Oskar 
Twórca
Amos Oskar Ajchel -autor powieści samochodzikowych



Dołączył: 24 Gru 2014
Posty: 107
Wysłany: 2015-03-09, 15:46:23   

No to może jeszcze słówko o Brownie. Jako przewodnik turystyczny dla leniwych? Ujdzie. Przeczytałem w jeden dzień CYFROWˇ TWIERDZĘ (chyba taki był tytuł). Książka zupełnie o niczym. Ale taki styl literacki ma "czysty" Brown. Rzeczywiście, zgadzam się - bajery w rodzaju ambigramów, rzymskie zabytki, trochę dzieł sztuki - tak, to ratuje Browna, ale nie jako pisarza, albo nie jego książki, ale dwie ekranizacje, które bardzo lubię. Mam wrażenie, że Brown pisząc książki korzysta z jakiegoś drogiego (i legalnego) programu komputerowego do generowania tekstu. :)
_________________
Oskar
--------------------------------------------------------
QUIDQUID LATINE DICTUM SIT, ALTUM VIDETUR
 
 
 
Nietajenko 
Forumowy Badacz Naukowy
Ojciec dwójki dzieci



Pomógł: 32 razy
Wiek: 42
Dołączył: 25 Lip 2011
Posty: 13091
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2015-03-09, 16:36:54   

Oskar napisał/a:
Mam wrażenie, że Brown pisząc książki korzysta z jakiegoś drogiego (i legalnego) programu komputerowego do generowania tekstu.

Tu mnie rozbawiłeś setnie, kolego! :D Ja zauważyłem jeszcze jedno. Brown pisząc swoją prozę często wzoruje się na narracji stosowanej w pop-naukowych programach na kanałach Discovery czy National Geographic czyli stosuje mnóstwo powtórzeń. W Zaginionym Symbolu osiągnął w tym mistrzostwo. Powieść, którą można by zmieścić na 180 stronicach rozwinął do przeszło 400.
_________________
Grunt się nie przejmować i mieć wygodne buty

 
 
John Dee 
Moderator
Per divina gratia huomo libero



Pomógł: 99 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 12382
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2015-03-09, 20:42:23   

Oskar napisał/a:
To, że Mirmił nie miał żołnierzy, ani rycerzy ale WOJÓW. No i chyba cała reszta: ZBÓJCERZE, WAROWNIA, GRÓD... Także niezwykłe słowiańsko brzmiące imiona: wspomniany Mirmił, Łamignat, Lubawa... A słowa opisujące odgłosy? Blurp, womp... Nadzwyczajne! (…) A Asterix? No cóż, taka sobie historyjka dołączana do gumy do żucia. Językowo zupełnie obce: PANORAMIX, KAKOFONIX? Jak nazwy proszków do prania ze słownika wyrazów obcych.


Rozumiem. Krótko mówiąc Asterix został kiepsko przetłumaczony na język polski. Zapewniam Cię, że wersja francuska pełna jest zaskakującej gry słów, subtelnego humoru, to wszystko siane bardzo, bardzo gęsto. Tyle w niej ciepła, że w życiu nie wpadło by mi do głowy nazwać ją “komercyjną” - no, może filmy, ale to zupełnie inna historia. Mamy więc dwie wersje, polska dorównuje francuskiej, czego można sobie więcej życzyć? :D

Oskar napisał/a:
No to może jeszcze słówko o Brownie. Jako przewodnik turystyczny dla leniwych? Ujdzie. Przeczytałem w jeden dzień CYFROWˇ TWIERDZĘ (chyba taki był tytuł). Książka zupełnie o niczym. Ale taki styl literacki ma "czysty" Brown. Rzeczywiście, zgadzam się - bajery w rodzaju ambigramów, rzymskie zabytki, trochę dzieł sztuki - tak, to ratuje Browna, ale nie jako pisarza, albo nie jego książki, ale dwie ekranizacje, które bardzo lubię. Mam wrażenie, że Brown pisząc książki korzysta z jakiegoś drogiego (i legalnego) programu komputerowego do generowania tekstu. :)

Stanąłem w jego obronie, więc wypada chyba dalej brnąć w tym kierunku.
Na pewno nie będę bronił prozy tego autora ani słowem, bo jest dość denna, najwyraźniej jego słaba strona. Tak, pasowało by do niego używanie jakichś high-tech-programów by ułatwić sobie pracę, choć w to nie wierzę.
Cyfrowa Twierdza” to jego debiut literacki i w ogóle jego twórczości chyba najmniej godna uwagi. Jego przedostatnia książka, “Zaginiony symbol”, to próba przeniesienia sprawdzonego schematu akcji do rodzimej Ameryki, która i moim zdaniem raczej się nie powiodła.

Nietajenko napisał/a:
W Zaginionym Symbolu osiągnął w tym mistrzostwo. Powieść, którą można by zmieścić na 180 stronicach rozwinął do przeszło 400.

To prawda. :564: A jednak i z tej książki nauczyłem się co nieco, śledząc losy Langdona, mianowicie że muzea w budynkach po prawej i po lewej stronie National Mall w Waszyngtonie tworzą największe muzeum świata, The Smithsonian National Museums - jak i główne miejsce akcji Zaginionego Symbolu.

http://www.radiomuseum.or...sonian_mall.jpg
http://juncadella.net/new...shingtondc1.jpg

W “Anioły i demony”, którą najbardziej lubię, cenię szczególnie jeden fakt: cała historia odgrywa się w ciągu jednej doby! To daje jej akcji mordercze wręcz tempo. W przeszłym roku czytałem dwie świetne polskie powieści historyczne w stylu Browna (nie zdradzę jednak tytułów), przewyższające jego dzieła pod wieloma względami. Ale jeśli chodzi o tempo, katastrofa, zupełny brak poczucia w tym kierunku. Tu Brown góruje nad nimi całkowicie - pod tym względem dorównuje mu może tylko sam Nienacki.

Wolno mi jeszcze wspomnieć “Kod…”? Tu szczególnie w pamięci pozostały mi te wierszyki-rebusy, które wabią protagonistów na fałszywy trop…

In London lies a knight a Pope interred.
His labor’s fruit a Holy wrath incurred.
You seek the orb that ought be on his tomb.
It speaks of Rosy flesh and seeded womb
.

… na Wyspy Brytyjskie. Z powrotem w Paryżu, Langdon wertując w głowie treść głównej zagadki…

The Holy Grail ‘neath ancient Roslin waits.
The blade and chalice guarding o’er Her gates.
Adorned in masters’ loving art, She lies.
She rests at last beneath the starry skies.


… doznaje olśnienia - Roslin = rose line = blood line, co prowadzi do jednego z najlepszych finałów w historii literatury - ciarki po plecach, łzy w oczach i bezsenna noc. Choć osobiście nie przepadam za ekranizacjami jego książek, ta scena - z sugestywną muzyką, i ochrypłym głosem Toma Hanksa recytującym wiersz, ma na wielkim ekranie jeszcze większy efekt niż w książce.

https://www.youtube.com/watch?v=KcfNpfaGejA

Że tak powiek, i ja chciałbym uklęknąć i się pokłonić przed tym “partaczem”, w podziękowaniu za to, co mu się w tym momencie udało stworzyć. ;-)
Ostatnio zmieniony przez John Dee 2015-03-09, 20:46, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Oskar 
Twórca
Amos Oskar Ajchel -autor powieści samochodzikowych



Dołączył: 24 Gru 2014
Posty: 107
Wysłany: 2015-03-09, 21:23:00   

No tak już jest niestety, że literatura w obcym języku wymaga tłumaczeń, a te mogą:
1) zniszczyć największe dzieło
2) wynieść na piedestały największy knot
3) oddać tekst takim, jakim jest.
Przed wielu laty dużo tłumaczyło się literatury rosyjskiej, czeskiej... ogólnie rzecz biorąc słowiańskojęzycznej. Wiele z tych utworów to wspaniałe dzieła literackie. Mój ulubiony Julio Cortazar przez lata był tłumaczony przez "osobistą" tłumaczkę pisarza, Zofię Chądzyńską, niezrównaną i wybitną, która współtworzyła jego książki. Ukochanego Hrabala tłumaczył Andrzej Czcibor-Piotrowski, ale to byli wybitni tłumacze na miarę pisarzy! Dlatego przy literaturze rodzimej jest najłatwiej ocenić autora. Swoją drogą ciekaw jestem jak wypadał Nienacki w rosyjskim, czeskim... Przed laty na nienacki.art prezentowano chyba obcojęzyczne okładki Samochodzików. A Dan Brown to niestety - przykład nadzwyczajnej machiny, której nawet w promilu nie ma w kraju. Pozdrawiam :)
_________________
Oskar
--------------------------------------------------------
QUIDQUID LATINE DICTUM SIT, ALTUM VIDETUR
 
 
 
John Dee 
Moderator
Per divina gratia huomo libero



Pomógł: 99 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 12382
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2015-03-09, 22:45:50   

Julio Cortázar niestety jest mi nieznany, ale widzę, że dwa moje ulubione filmy powstały w oparciu o jego dzieła: Blowup Michelangelo´a Antonioniego, jak i apokaliptyczny Week End Jean-Luc Godarda, którego obok "Les carabiniers" w jego dorobku artystycznym najbardziej cenię. :)
 
 
Oskar 
Twórca
Amos Oskar Ajchel -autor powieści samochodzikowych



Dołączył: 24 Gru 2014
Posty: 107
  Wysłany: 2015-03-10, 06:20:37   

Cortazar był "modny" w latach 80. XX wieku. Na początek poleciłbym "Ostatnia runda", "W 80 światów dookoła dnia" (ale tylko wydanie CZYTELNIK - takie białe, podłużne - bywa na Allegro) i "Opowiadania o Łukaszu". To jest w zasadzie literatura oparta o siłę słowa, nie akcji, czy opisu. Takiej literatury już nie ma raczej. Najsłynniejsza GRA W KLASY już jest książką trudniejszą, wymagającą i wielu zaczynając od niej poległo. Mam tylko nadzieję, że po śmierci Chądzyńskiej nie wygasną jakieś prawa do jej przekładu. A tak na marginesie, najgorszą książką jaką czytałem (i do dziś nie wiem, czy to kwestia autora czy tumacza) był Ostatni templariusz - Raymonda Khoury. Do dziś mnie to zastanawia. :)
A tak w ogóle, wracając do kwestii KOKOSZ VERSUS ASTERIX, nie chodziło mi wcale o to, który jest lepszy, tylko o to, co miało na mnie wpływ od zarania :galy: . Bo przecież "nie to jest ładne, co jest ładne, tylko to, co się komu podoba". Kiedyś czytałem bardzo ciekawy wywiad z panem Januszem Dominem w wrocławskiej LITERATKI, który m.in. wspominał, że w dzieciństwie czytał książkę ROMAN I DZIEWIĘTNASTU (W ogóle w tym wywiadzie znalazłem sporo spostrzeżeń, z którymi sam się po części utożsamiam). Wracając do ROMANA - tytuł brzmi jakoś tak pretensjonalnie, książka zdaje się jest przedwojenna, ale TA KSIˇŻKA WŁAŚNIE była dla tego człowieka TYM CZYMŚ, CO GO WTEDY PORUSZYŁO. Fragment wywiadu, który bardzo, bardzo lubię:
Cytat:
>To był "Roman i dziewiętnastu", książka, którą moja babcia przywiozła ze Lwowa. Roman miał 19 przyjaciół, przeżywał rozmaite szkolne przygody, a pod koniec pojawiał się wątek miłosny. Kłopot polegał na tym, że ktoś wydarł z książki kilka ostatnich stron. Miałem wtedy pięć-sześć lat i żyłem irracjonalną nadzieją, że przy następnym czytaniu zakończenie jednak się znajdzie. Nie udało się i nie wiem do dziś, czy Roman zakochał się szczęśliwie. <
Cały tekst: ./redir/wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,9812137,E_book_to_proteza__Prawdziwa_ksiazka_musi_pachniec.html#ixzz3TxKm6bFY

Mam wrażenie, że tak właśnie jest. W bardzo młodym wieku kształtuje się wyobraźnia, wyobraźnia literacka - powiedziałbym. Ale o tym, co nam wpadnie w ręce często decyduje przypadek no i czasy, w jakich się ktoś urodził. Trzeba więc mieć trochę szczęścia. Ja sam miałem to szczęście, że po częsci wychowałem się na radiu i radiowych słuchowiskach. Do dzisiaj cenię więc to, co wzbudza (zdrową) wyobraźnię. Wielu współczesnych pisze tak, jakby wiedzieli od razu, że z tego będzie ekranizacja. I dlatego chyba ten nadmiar szczegółów akcji zabija opowieść i wyobraźnię literacką. Mimo wszystko, książka to nie film. Wie o tym każdy, kto porównywał lekturę z ekranizacją, i to bez względu na to, co się bardziej podobało.
Ale się rozgadałem! :oops:
_________________
Oskar
--------------------------------------------------------
QUIDQUID LATINE DICTUM SIT, ALTUM VIDETUR
 
 
 
John Dee 
Moderator
Per divina gratia huomo libero



Pomógł: 99 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 12382
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2015-03-10, 09:17:40   

Oskar napisał/a:
Cortazar był "modny" w latach 80. XX wieku. Na początek poleciłbym "Ostatnia runda", "W 80 światów dookoła dnia”…

Piękny tytuł. Cortazar jest już na mojej to-do-liście. :564:

Oskar napisał/a:
Wielu współczesnych pisze tak, jakby wiedzieli od razu, że z tego będzie ekranizacja.

Do tej kategorii należy najwyraźniej również Raymond Khoury - bankier inwestycyjny, który postanowił zostać autorem. Pisząc Ostatniego Templariusza po prostu przerobił swój gotowy już scenariusz w powieść. Mam takie przeczucie, że w tym wypadku tłumacz roboty jednak nie pochrzanił.
Ale przypomniałem sobie moją lekcję o dobrych i słabych przekładach. Była to lektura “Pnina”. Koleżanka poleciła mi gorąco tą powieść Nabokova, przeczytałem - i byłem wielce rozczarowany. Książka nie podziałała na mnie zupełnie. Oj, co za kłótnia z tego wyrosła. Parę lat później ponowna próba - tym razem uznałem ją za świetną lekturę, jak gdybym czytał zupełnie inną książkę! Trochę potrwało, nim pojąłem, że poniekąd tak też było i że ta totalna zmiana percepcji tego wspaniałego dzieła miała do czynienia wyłącznie z jego przekładem.

Oskar napisał/a:
W bardzo młodym wieku kształtuje się wyobraźnia, wyobraźnia literacka - powiedziałbym. Ale o tym, co nam wpadnie w ręce często decyduje przypadek no i czasy, w jakich się ktoś urodził. Trzeba więc mieć trochę szczęścia. (…) nie chodziło mi wcale o to, który jest lepszy, tylko o to, co miało na mnie wpływ od zarania.

Tak właśnie przypuszczałem. W młodych latach niemal każdy wybór lektury był przypadkowy - czytało się to, co było w szkolnej bibliotece, dokładnie mówiąc, do czego można się było dorwać, lub, w moim wypadku, co starsze rodzeństwo czytało. Dopiero potem na tej podstawie zaczynało się tworzyć swój własny kanon, rozgałęziający się w różnych kierunkach i bardzo indywidualny.
Każdy chyba ma takie subiektywne upodobania, które niekoniecznie muszą kierować się obiektywnymi kryteriami. Nie wiem, czy znajdę na całym świecie jedną osobę, która mi przytaknie w tym, co twierdzą już od wielu wielu lat, że film wspomnianego już Antonioniego “Identyfikacja kobiety” jest najlepszym filmem jaki kiedykolwiek powstał. Ale tak właśnie jest! I kiedyś cały świat mi w tym zawtóruje. :diabelek:
Ostatnio zmieniony przez John Dee 2015-03-10, 09:18, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 44 razy
Wiek: 57
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 9268
Skąd: Warszawa

Wysłany: 2015-03-10, 16:39:24   

Oskar napisał/a:
Mój ulubiony Julio Cortazar przez lata był tłumaczony przez "osobistą" tłumaczkę pisarza, Zofię Chądzyńską, niezrównaną i wybitną, która współtworzyła jego książki.


:564:

Tak jest. W "Książce dla Manuela" nawet się wtrąca do narracji as herself.
Podobno Gdy J.C. przyjechał do nas, a na spotkanie ludzie walili drzwiami i oknami, to pytał się pani Zofii, co ona takiego natworzyła...
A co do "Powiększenia" Antonioniego to przypominam po raz 267 ;-) , że o tym filmie jest świetna dygresja w "Skiroławkach".
_________________
Z 24
 
 
John Dee 
Moderator
Per divina gratia huomo libero



Pomógł: 99 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 12382
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2015-03-10, 20:16:32   

Z24 napisał/a:
A co do "Powiększenia" Antonioniego to przypominam po raz 267 ;-) , że o tym filmie jest świetna dygresja w "Skiroławkach".

Jest taka dygresja w rozdziale 55, zgadza się. :)


Pragnę jeszcze dorzucić, że streszczenie Tajemnicy dworu w Romanach przypomniało mi pewien świetny miniserial angielski pod tytułem Shooting the Past o nieco podobnym temacie. W nim idealistyczni pracownicy małego muzeum fotografii walczą z nowym właścicielem budynku, zimnym amerykańskim inwestorem, o ocalenie zbiorów. Ich oddanie jest wielkie, jednak bitwa jest nie do wygrania, a dla jednego z nich jest to walka na śmierć i życie - dosłownie.

http://i.ytimg.com/vi/ohP...xresdefault.jpg
https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/736x/2e/ae/04/2eae04dbb4ef80b8892c00868668e3b5.jpg

Autor Stephen Poliakoff to ten rodzaj bezkompromisowego artysty, który pisze i reżyseruje swoje filmy i sztuki telewizyjne sam, nie odchylając sie nigdy ani na jotę od swojej pierwotnej wizji. Słyszałem, że redaktorzy BBC, gdy go widzą na korytarzu w obawie, że propaguje swój nowy projekt, zamykają się do końca dnia w ubikacji. Ale co za ambitne projekty ten mistrz małego ekranu w ten sposób przeforsować! Gdyby tylko telewizja zawsze mogła być taka… :okulary2:

https://www.youtube.com/watch?v=ohPiEFu_1Xw
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci (z dn. 09.08.2019)

  
ROZUMIEM
Strona wygenerowana w 0,41 sekundy. Zapytań do SQL: 11