PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Niewidzialni - realia inne niż geograficzne
Autor Wiadomość
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 119 razy
Wiek: 55
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 43719
Skąd: Poznań
Wysłany: 2019-02-21, 08:55:55   Niewidzialni - realia inne niż geograficzne

W powieści pojawia się lekarstwo na przeziębienie o nazwie asprocol. Opakowanie po tym lekarstwie znalazło się wśród znalezisk z pewnej szkoły:
./redir/epoznan.pl/news-news-92718-W_trakcie_remontu_szkoly_odkryli_zapomniany_strych,_a_na_nim_dziewietnastowieczne_zeszyty_szkolne_i_inne_pamiatki

Bo warto wiedzieć, że skończyła się piękna pogoda i zaczęły padać deszcze. Lało przez całe dnie, padało w nocy. Mieliśmy katar, a Wielki Bóbr zaczął nawet kaszleć. Poiliśmy się gorącą herbatą z sokiem malinowym, łykaliśmy asprocole i antygrypiny.
— Po jakie licho tu siedzimy? — coraz częściej pomrukiwała niezadowolona Monika.



A samo lekarstwo wyglądało kiedyś tak (do dziś jest zdaje się sprzedawane ale w innym opakowaniu):

asprocol 2.jpg
Plik ściągnięto 145 raz(y) 16,85 KB

asprocol.jpg
fot. SP Rogalinek
Plik ściągnięto 160 raz(y) 28,83 KB

_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum
Nasza forumowa geościeżka keszerska: ./redir/pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=240911#240911

Ostatnio zmieniony przez Szara Sowa 2019-02-21, 09:33, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 53 razy
Wiek: 59
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 10000
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-02-21, 10:56:01   

No, chyba nie tylko dziewiętnastowieczne pamiątki tam się zaplątały, bo jest tam ewidentny bilet PKS, a to firma powstała raczej po 45 roku ;-) .
Opakowania po lekarstwach też nie pachną żadną królewsko-pruską apteką...
"Asprocol" oczywiście pamiętam, był popularny i łatwo dostępny. Nazwę pewnego znakomitego zespołu przekręcano na bardziej swojsko brzmiący "Asprocol Harum" ;-) .
Antygripina też funkcjonowała, ale ja jej zupełnie nie pamiętam.

PS. A to co widać w dolnym, prawym rogu wygląda na blankiet biletu miesięcznego komunikacji miejskiej.
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2019-02-21, 11:02, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 119 razy
Wiek: 55
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 43719
Skąd: Poznań
Wysłany: 2019-02-21, 11:53:21   

A pamiętacie do kiedy były w użyciu takie bilety PKS? I czy takie bilety się dostawało na przystankach początkowych jak autobus startował z dużego miasta, czy jakieś inne?
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum
Nasza forumowa geościeżka keszerska: ./redir/pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=240911#240911

 
 
Even 
Moderator
żywa skamielina forumowa



Pomógł: 21 razy
Dołączył: 04 Wrz 2007
Posty: 4932
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2019-02-21, 23:22:02   

Szara Sowa napisał/a:
A pamiętacie do kiedy były w użyciu takie bilety PKS? I czy takie bilety się dostawało na przystankach początkowych jak autobus startował z dużego miasta, czy jakieś inne?

Takie bilety sprzedawał kierowca i odpowiednio kasował specjalnymi "szczypcami". W kasach dworców PKS sprzedawano bilety z rolki, takie jak kiedyś w kasach kina. Na ich odwrocie kasjerka wpisywała ręcznie przystanek docelowy i godzinę odjazdu., a na autobusy pośpieszne jeszcze nr miejsca. Na pewno tak było do końca lat osiemdziesiątych, bo wtedy dużo jeździłem PKS-em w delegacje po naszym województwie.
_________________


Martin Even
Grands Boulevards.
Akty meskie i kobiece bez odchyleń w stronę pornografii
Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, milczą
 
 
CPN 
Stały bywalec forum



Pomógł: 3 razy
Dołączył: 13 Mar 2015
Posty: 275
Skąd: Szkocja
Wysłany: 2020-12-03, 13:19:02   

Siedzę sobie i słucham po raz kolejny audiobooka „Niewidzialni”. I aż mnie zęby bolą od tej nienawiści wobec nacji, która wyprodukowała Mercedesa i VW. Możliwe, że patrzę na to przez pryzmat wybranka mojej dziecinki malutkiej, który to pochodzi z jakże bliskiego sercu każdego naszego rodaka regionu (Schleswig-Holstein). :D
 
 
irycki 
Maniak Samochodzika
Pan Motocyklik



Pomógł: 18 razy
Wiek: 55
Dołączył: 13 Paź 2015
Posty: 5276
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2020-12-03, 18:47:55   

CPN napisał/a:
Siedzę sobie i słucham po raz kolejny audiobooka „Niewidzialni”. I aż mnie zęby bolą od tej nienawiści wobec nacji, która wyprodukowała Mercedesa i VW.


Cóż, Nienacki to wojenne pokolenie, a - bądźmy szczerzy - Niemcy sobie bardzo solidnie zapracowali na nienawiść ze strony Polaków.

Ale jednak Nienacki stara się nie być jednostronny. I w Niewidzialnych, i w Księdze Strachów, mamy niemieckie bohaterki pozytywne (Greta, Hilda). We fragmentach Niewidzialnych dziejących się w RFN też jakoś tej nienawiści do nacji jako takiej specjalnie nie widać. Owszem, z von Dobenecka zrobił wysokiej klasy szuję i jeździ sobie po niej jak po łysej kobyle...

Takie czasy były.
_________________


Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.

"Wolność i władza mają tylko jedną wspólną cechę: nadużywanie."
Karol Bunsch
 
 
Piotrus 
Fanatyk Samochodzika
piotrus


Dołączył: 15 Lut 2010
Posty: 2799
Skąd: PL/UA
Wysłany: 2020-12-03, 20:16:34   

Warto zwrócić uwagę szczególnie na pozytywną postać Hildy w Księdze Strachów. Powieść ta pisana była w latach 60., kiedy stosunki na linii Warszawa-Bonn były co najmniej chłodne, a "dobrzy Niemcy" mieszkali w zasadzie tylko w NRD. Tymczasem tu mamy dobrą Niemkę pochodzącą z zachodnich Niemiec. Co więcej - mimo iż w powieści mamy też "złego Niemca" czyli Klausa, to jednak głównym schwarzcharakterem "Księgi..." wydaje się być jednak Fryderyk, czyli może Szwajcar, może Brytyjczyk (Bond), ale jednak nie-Niemiec
Niewidzialni pisani byli w latach 70., a więc już w nieco innej rzeczywistości.Trwała normalizacja stosunków zarówno PRL-RFN, jak i RFN-NRD, liczba "dobrych Niemców" znacznie się powiększyła, więc wprowadzenie pozytywnych akcentów zarówno w postaci Grety, jak i ogólnie dość pozytywnego wizerunku zachodnioniemieckiego Frankfurtu, zapewne już mniej szokowało. Choć oczywiście "ci źli" (Dobeneck, Berta) też musieli się pojawić
_________________
Ostatnio zmieniony przez Piotrus 2020-12-03, 20:17, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
CPN 
Stały bywalec forum



Pomógł: 3 razy
Dołączył: 13 Mar 2015
Posty: 275
Skąd: Szkocja
Wysłany: 2020-12-05, 19:00:27   

Cytat:
W powieści pojawia się lekarstwo na przeziębienie o nazwie asprocol.

„Niejaki Źróbek” - postać z „Kabaretu Elita” odgrywanego przez Stanisława Szelca tytułował odwiedzającego go co odcinek aspiranta Policji (postać Leszka Niedzielskiego) „asparagusem”, „abiturientem” oraz „asprocolem”.

Wracając do „Niewidzialnych”. Nienacki trochę „antycypował” gdy Greta w jeden dzień dostała wizę do PRL, a także tranzytówkę przez DDR. Erfurt und Weimar są nawet po drodze z jednego Frankfurtu do drugiego, ale to nie było tak hop sobie jeździć po tych terenach bez zezwoleń.
 
 
irycki 
Maniak Samochodzika
Pan Motocyklik



Pomógł: 18 razy
Wiek: 55
Dołączył: 13 Paź 2015
Posty: 5276
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2020-12-05, 19:24:45   

CPN napisał/a:
gdy Greta w jeden dzień dostała wizę do PRL, a także tranzytówkę przez DDR.


Jeśli chodzi o wizę PRL, to Marczak po prostu zadzwonił do ministra kultury i wyłuszczył problem, minister porozumiał się ze swoim odpowiednikiem z wiadomego ministerstwa, a tamten kazał ambasadzie wystawić wizę "w trymiga". :D

Ale na DDR-owców to jednak takiego przełożenia chyba nie mieli... :/
_________________


Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.

"Wolność i władza mają tylko jedną wspólną cechę: nadużywanie."
Karol Bunsch
 
 
Piotrus 
Fanatyk Samochodzika
piotrus


Dołączył: 15 Lut 2010
Posty: 2799
Skąd: PL/UA
Wysłany: 2020-12-05, 19:52:46   

Z drugiej strony - wizy zachodnioniemieckie dla Tomasza i Marczaka też zostały wystawione bardzo szybko

A co do przejazdu Grety przez enerdówek, to czy czasem nie było tak, że obywatele RFN mieli możliwość bezwizowego tranzytu, pod warunkiem zmieszczenia się w określonym przedziale czasowym? Choć może dotyczyło to tylko przejazdów między RFN a Berlinem Zachodnim
_________________
 
 
CPN 
Stały bywalec forum



Pomógł: 3 razy
Dołączył: 13 Mar 2015
Posty: 275
Skąd: Szkocja
Wysłany: 2020-12-06, 00:04:51   

Enerdówek odwiedziłem w 1987 jako szkolna (technikum) wycieczka, zdaje się na 2 tygodnie, stacjonowaliśmy na jakimś internacie w Halle, gdziekolwiek grupą się ruszaliśmy mieliśmy ze sobą opiekuna (jak się spił to powiedział, że jest oberlejtnantem).

Generalne wrażenie, że w sklepach wszystko jest (żarcie, tekstylia, agd) w porównaniu do kulejącego PRL. Jechaliśmy „sondercug’iem” Katowice-Leipzig. Od cholery sowieckich żołnierzy na ulicach.

Natomiast wyjazdy do rodziny do Richtig Fajnych Niemiec (Stuttgart) były realizowane przez Pragę, bo bliżej i celnicy CSSR podobno tak nie trzepali. Z tego, co pamietam z tamtych lat, to prawdziwym wyzwaniem było dostać paszport na „Wsie Strany Mira” a nie wiza, to podobno formalność była, zwłaszcza, jak się jechało na zaproszenie.
 
 
Piotrus 
Fanatyk Samochodzika
piotrus


Dołączył: 15 Lut 2010
Posty: 2799
Skąd: PL/UA
Wysłany: 2020-12-06, 07:33:31   

CPN napisał/a:
Z tego, co pamietam z tamtych lat, to prawdziwym wyzwaniem było dostać paszport na „Wsie Strany Mira” a nie wiza, to podobno formalność była, zwłaszcza, jak się jechało na zaproszenie.

To chyba też zależało do konkretnego kraju. Ojciec koleżanki w II połowie lat 80. był na kontrakcie jako wykładowca w Anglii, i zaprosił resztę rodziny na kilka tygodni na wakacje. Paszport na cały świat wszyscy otrzymali bez problemu, ale odmówiono im wiz (nie pamiętam czy wszystkim, ale na pewno niektórym członkom rodziny), bo konsul brytyjski miał obawy, że cała rodzina zechce zostać w GB na stałe.
RFN natomiast, z tego co pamiętam, wielkich problemów z udzielaniem wiz nie robiła, problemem były jednak duże kolejki przed konsulatem i ambasadą (wtedy mieściła się na Saskiej Kępie), czasem trzeba było czekać nawet kilka tygodni. Oczywiście wizy służbowe załatwiane były zapewne poza kolejnością
_________________
Ostatnio zmieniony przez Piotrus 2020-12-06, 07:34, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
CPN 
Stały bywalec forum



Pomógł: 3 razy
Dołączył: 13 Mar 2015
Posty: 275
Skąd: Szkocja
Wysłany: 2020-12-06, 13:09:48   

Zapewne Marczak dostał paszport „na poduszkach”.


Wszystko chyba zależało od kraju. Faktycznie UK ma bardzo restrykcyjne podejście do przyjeżdżających.

Ale z dawnych czasów pamietam, że w naszej rodzinie to paszporty nie były tak chętnie dawane. Pisało się odwołania. I to w przypadku wyjazdów poszczególnych osób. Np babcia emerytka (urodzona w Cesarstwie Niemieckim), czy moja mama (jako jedyna z rodzeństwa przyszła na świat w Polsce). Za to wizy szły od ręki - chyba ze względu na miejsce urodzenia rodziców. W ambasadzie w ten sam dzień, a kilka dni przez specjalne biura działające na Śląsku.

Mnie ominął wyjazd do „Rajchu”w młodości. Moją rodzinę odwiedziłem pierwszy raz w miarę niedawno, i jako ciekawostka, przyjechałem do nich „z zachodu”.
Ostatnio zmieniony przez CPN 2020-12-06, 13:10, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 151 razy
Wiek: 50
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 31202
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2020-12-06, 17:15:17   

CPN napisał/a:
Enerdówek odwiedziłem w 1987 jako szkolna (technikum) wycieczka, zdaje się na 2 tygodnie, stacjonowaliśmy na jakimś internacie w Halle, gdziekolwiek grupą się ruszaliśmy mieliśmy ze sobą opiekuna (jak się spił to powiedział, że jest oberlejtnantem).

Znaczy w ogóle nie mieliście szansy, żeby bez "opieki" pospacerować? A co np. w przypadku zakupów w lepiej zaopatrzonych enerdowskich sklepach, nie można było samemu iść?

Ja byłam na wycieczce klasowej w NRD w 1988 roku. Mieszkaliśmy w Weimarze, też w jakimś internacie i trochę zwiedzaliśmy (m.in Erfurt). Generalnie oprowadzali nas po mieście uczniowie z jakiejś lokalnej szkoły. Ale sami też chodziliśmy.
_________________
 
 
CPN 
Stały bywalec forum



Pomógł: 3 razy
Dołączył: 13 Mar 2015
Posty: 275
Skąd: Szkocja
Wysłany: 2020-12-06, 20:18:25   

Berta von S. napisał/a:
Znaczy w ogóle nie mieliście szansy, żeby bez "opieki" pospacerować? A co np. w przypadku zakupów w lepiej zaopatrzonych enerdowskich sklepach, nie można było samemu iść?


Nie, to nie tak. Niemcy zapewnili nam dosyć bogaty program zwiedzania. Z Halle pojechaliśmy pociągiem na wycieczkę do Weimaru a z tamtąd do pobliskiego KL Buchenwald. Byliśmy także w Lipsku na uroczystości zakończenia spartakiady „Sportfest” (do tej pory mam bilet). Wtedy mieliśmy opiekuna. Podczas zwiedzania Halle - wtedy miały bardzo bogata sieć tramwajową w tym (Achtung!) specjalny tramwaj wycieczkowy mogliśmy się włóczyć samotnie czy w małych grupkach. Za przydziałowe 300 marek na książeczce walutowej przywiozłem sporo słodyczy, malutkie imadełko i inne narzędzia (o bardzo dobrej jakości). Na mieście można się było pożywić „Wurst mit Brot” czyli obecnym HotDog’iem, który się smakiem nie umywa do tamtych. I wielki miska musztardy, której sobie można było nawalić do woli.

Co jeszcze pamietam: ludzie generalnie byli bardzo życzliwi, pomimo bardzo słabego niemieckiego. Na przykład kiedy pierwszy raz podreptałem na przystanek to się rozglądałem za biletami. Od razu jakaś starsza pani dała mi jeden bilet (kupowało się takie bloczki po 10 szt i się odrywało po jednym) i nie chciała pieniędzy po wejściu do tramwaju dopilnowała abym bilet skasował. Kontakty z rówieśnikami również bardzo przyjacielskie. Żadnych, naprawdę żadnych problemów z uwagi na narodowość.

Jednak życzliwość tubylców się kończyła, kiedy mieli do czynienia z Rosjanami, udawali, że w ząb nie rozumieją, co ci do nich mówią.
Może z tego powodu na kąpielisku upominali nas, aby w przypadku topienia się wołać „HILFE”, bo „na pomoc” jest zbyt podobny do „помощь”.

I jeszcze coś. Generalne wrażenie porządku i czystości, które było widoczne nawet dla mnie - nastolatka. Z perspektywy moich lat się tak zastanawiam, dlaczego popuszczenie ludziom „zamordyzmu” skutkuje natychmiastowym syfem - typu rozbite okna, zniszczone ławki, przystanki, zasikane windy.
Ostatnio zmieniony przez CPN 2020-12-06, 20:26, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
CPN 
Stały bywalec forum



Pomógł: 3 razy
Dołączył: 13 Mar 2015
Posty: 275
Skąd: Szkocja
Wysłany: 2020-12-06, 20:32:50   

Cytat:
Mieszkaliśmy w Weimarze, też w jakimś internacie i trochę zwiedzaliśmy (m.in Erfurt).


Czy ja dobrze kojarzę, że z Weimaru do Buchenwaldu jechało się czymś na podobieństwo tramwaju, z konduktorem na pokładzie, który sprzedawał bilety?
 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 151 razy
Wiek: 50
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 31202
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2020-12-07, 00:49:54   

CPN napisał/a:
Za przydziałowe 300 marek na książeczce walutowej przywiozłem sporo słodyczy, malutkie imadełko i inne narzędzia (o bardzo dobrej jakości).

A ja przywiozłam pseudoglany, fajną bluzkę i dwa dezodoranty (chyba też jeszcze jakieś słodycze, ale nie pamiętam). Przy czym na ten drugi dezodorant mi brakowało, ale znalazłam (2?) marki na chodniku. ;-)

CPN napisał/a:

Czy ja dobrze kojarzę, że z Weimaru do Buchenwaldu jechało się czymś na podobieństwo tramwaju, z konduktorem na pokładzie, który sprzedawał bilety?

Nie wiem, bo nie byłam w Buchenwaldzie. Tego nam akurat nie pokazywano, tylko same przyjemne rzeczy.


CPN napisał/a:

Jednak życzliwość tubylców się kończyła, kiedy mieli do czynienia z Rosjanami, udawali, że w ząb nie rozumieją, co ci do nich mówią.
Może z tego powodu na kąpielisku upominali nas, aby w przypadku topienia się wołać „HILFE”, bo „na pomoc” jest zbyt podobny do „помощь”.

W tej strefie to raczej zrozumiałe. Na zachodzie za to chyba Rosjanie budzili większy sentyment sądząc po częstych rosyjsko-pochodnych imionach typu Sascha, Tanja i.t.p
_________________
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 119 razy
Wiek: 55
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 43719
Skąd: Poznań
Wysłany: 2020-12-07, 08:01:13   

CPN napisał/a:
Co jeszcze pamietam: ludzie generalnie byli bardzo życzliwi, pomimo bardzo słabego niemieckiego.


Oj, różnie to bywało. Mam wrażenie że nas także nie za bardzo lubiano, gdyż np. w latach 80-tych wykupywaliśmy im wiele towarów, np. słynne czekolady po 0,80 marki (tzw. achcysie), które chyba zresztą były czekoladopodobne, buty, ale także dotowane tam towary, typu ciuszki dla dzieci. W sklepach mieli nieporównywalnie lepiej niż u nas w tym czasie, ale też pewne okresowe braki mieli. Wiele osób jeździło na handel i dantejskie sceny działy się np. w pociągach, gdy wkraczali celnicy z NRD, chyba najgorsi w całym demoludzie (wieść gminna niosła, że był np. zakaz wywozu butów).
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum
Nasza forumowa geościeżka keszerska: ./redir/pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=240911#240911

  
 
 
CPN 
Stały bywalec forum



Pomógł: 3 razy
Dołączył: 13 Mar 2015
Posty: 275
Skąd: Szkocja
Wysłany: 2020-12-07, 10:42:38   

Halle leży dosyć daleko od granicy i całkiem możliwe, że nie było tam zbyt wielu rodaków na zakupach.

W zeszłym roku zrobiłem sobie wycieczkę: kilka dni w Warszawie i w Berlinie. Z Warszawy do Berlina zdecydowałem się na pociąg: 6 godzin jazdy. Przy wyjściu z pociągu na stacji Berlin HBF byłem mile zaskoczony widokiem lokomotywy z logiem PKP w malowaniu „100 lat niepodległości” (produkcji Siemensa).

Berlin - bardzo pozytywnie mnie zaskoczył.
Ale do rzeczy: podczas zwiedzania budynku Reichstag’u pokazano nam zachowane napisy cyrylicą wykonane przez zdobywców Berlina w 1945. I co ciekawe, kanclerz Republiki Federalnej idąc do swojego gabinetu codziennie koło nich przechodzi.
 
 
Even 
Moderator
żywa skamielina forumowa



Pomógł: 21 razy
Dołączył: 04 Wrz 2007
Posty: 4932
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2020-12-07, 14:40:49   

Szara Sowa napisał/a:
dantejskie sceny działy się np. w pociągach, gdy wkraczali celnicy z NRD, chyba najgorsi w całym demoludzie

Chyba nie przekraczałeś nigdy pociągiem granicy z ZSRR? Ale nie ze zorganizowaną wycieczką "pociągiem przyjaźni", tylko jako "indywidualny turysta" wracający do Polski. Dante się chowa. Mnie na przykład kiedyś przyczepili się dlaczego nie przewożę żadnego złota, "przecież wolno i wszyscy przewożą". No i miałem kłopoty. :diabelek:
_________________


Martin Even
Grands Boulevards.
Akty meskie i kobiece bez odchyleń w stronę pornografii
Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, milczą
Ostatnio zmieniony przez Even 2020-12-07, 14:45, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci (z dn. 09.08.2019)

  
ROZUMIEM
Strona wygenerowana w 0,47 sekundy. Zapytań do SQL: 18