PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: Szara Sowa
2019-07-14, 13:10
Juliusz Verne
Autor Wiadomość
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 49 razy
Wiek: 58
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 10118
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2020-12-12, 00:45:16   

John Dee napisał/a:
Za to film oglądałem w bardzo młodym wieku - wrażenie, jakie na mnie zrobił, nie będę nawet próbował opisać!


Ja oglądałem jeszcze w podstawówce i uważam go za znakomity. Mowa o tym z 59 r. z Jamesem Masonem jako profesorem Lidenbrockiem. W każdym razie żadna późniejsza ekranizacja do pięt nie dorasta.

John Dee napisał/a:
A swoją drogą - czy pomysł z kościotrupem nie zainspirował przypadkiem Mistrza do podobnej sceny z PS i Templariuszy?


Muszę sobie przypomnieć te scenę, bo zwyczajnie nie pamiętam... :oops:
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2020-12-12, 00:45, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
John Dee 
Moderator
Epicuri de grege porcus



Pomógł: 107 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 13525
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2020-12-12, 16:25:20   

Z24 napisał/a:
Muszę sobie przypomnieć te scenę, bo zwyczajnie nie pamiętam... :oops:
W obu wypadkach badacze odkrywają szkielety osób, które znalazłszy wyjście z podziemi zginęły nie potrafiwszy pokonać ostatniej przeszkody. Szkielet z filmu z Jamesem Masonem wskazuje im swoim kościstym palcem, którędy droga.

 
 
bans 
Uwielbia Samochodzika


Pomógł: 7 razy
Dołączył: 18 Lut 2009
Posty: 805
Skąd: okolice Pszczyny
Wysłany: 2020-12-12, 19:39:34   

John Dee napisał/a:

Co do powieści Potockiego to przyznam, że nie miałem pojęcia, iż jest napisana tak przystępną prozą.


Ja tam ie wiem czy jest. Oceniasz tłumaczenie, oryginał był napisany po francusku.

Tak już mamy z tymi naszymi polskimi artystami: jeden pisał po francusku, drugi nazywał się po francusku, trzeci pisał "Litwo, ojczyzno moja", a czwarty - Słowacki... ;)
 
 
John Dee 
Moderator
Epicuri de grege porcus



Pomógł: 107 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 13525
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2020-12-12, 23:38:12   

Co prawda to prawda. :D
Fragment "Pamiętnika znalezionego w Saragossie”, który przytoczył nam Kynokephalos, jest jednak świetny, mimo że tylko polskie tłumaczenie; jak dobry dopiero musi być oryginał. ;-)
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 49 razy
Wiek: 58
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 10118
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2020-12-13, 00:20:30   

bans napisał/a:
trzeci pisał "Litwo, ojczyzno moja",



..I na dodatek w ciągu całego życia w Polsce spędził wszystkiego jakieś 8 miesięcy, podczas których rzadko był trzeźwy... ;-)

John Dee napisał/a:
Fragment "Pamiętnika znalezionego w Saragossie”, który przytoczył nam Kynokephalos, jest jednak świetny, mimo że tylko polskie tłumaczenie; jak dobry dopiero musi być oryginał.


Edmund Chojecki był m. zd. znakomitym tłumaczem i niezłym pisarzem; pisał głównie po francusku.
_________________
Z 24
 
 
John Dee 
Moderator
Epicuri de grege porcus



Pomógł: 107 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 13525
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2021-01-12, 11:39:13   

Jules Verne - Le Rayon vert (Zielony promień)



Wczoraj wziąłem się za kolejną powieść Verne’a - “Zielony promień”. Wybrałem tę pozycję, bo ma ten sam tytuł co doskonały film Erica Rohmera z 1986 r. W filmie tym młoda bohaterka cierpi w wyniku samotności; trapi ją to szczególnie w okresie wakacji, które zmuszona jest spędzić sama. Niebrzydka, zawiera wprawdzie kilka znajomości, ale jak rozpoznać, czy facet wart jest zachodu? Właśnie w książce Verne’a wyczytała o owym niezwykle rzadkim fenomenie atmosferycznym zwanym “Zielony promień” - i postanawia, że on będzie jej papierkiem lakmusowym: odda swoje serce temu, w towarzystwie kogo doświadczy tego zjawiska.





Dzisiejszej nocy kończę więc rozdział pierwszy książki delektując się świetnym opisem dwóch bardzo oryginalnych, przezabawnych szkockich braci Melvill planujących zamęścia ukochanej bratanicy Miss Campbell; pannica oznajmia im jednak, że wcale nie ma zamiaru się wiązać, co najmniej nie dopóki… Dopóki co?! - pytają poirytowani wujowie.

— Dopóki nie zobaczę Zielonego promienia (Tant que je n’aurai pas vu le Rayon-Vert!).

Nie wiem jeszcze, w którym kierunku książka Verne’a dokładnie zmierza, ale myślę, że już teraz można ten przykład nazwać bardzo mocnym argumentem ZA wymianą, za zapożyczaniem cudzych pomysłów w sztuce, literaturze, filmie. :)
Ostatnio zmieniony przez John Dee 2021-01-16, 19:39, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 49 razy
Wiek: 58
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 10118
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2021-01-12, 21:25:58   

Cytat:
Wybrałem tę pozycję, bo ma ten sam tytuł co doskonały film Erica Rohmera z 1986 r. W filmie tym młoda bohaterka cierpi w wyniku samotności; trapi ją to szczególnie w okresie wakacji, które zmuszona jest spędzić sama. Niebrzydka, zawiera wprawdzie kilka znajomości, ale jak rozpoznać, czy facet wart jest zachodu? Właśnie w książce Verne’a wyczytała o owym niezwykle rzadkim fenomenie atmosferycznym zwanym “Zielony promień” - i postanowiło, że on będzie jej papierkiem lakmusowym: odda swoje serce temu, w towarzystwie kogo doświadczy tego zjawiska.


:564:

I ja ten film wtedy mniej więcej oglądałem w TV, jakimś bardzo późnym wieczorem.
Nie wiedziałem, nie pamiętałem zupełnie, że to film Erica Rohmera :oops:
:oops: :oops: .

PS. Niedawno zamieściłeś gdzieś absolutnie genialny cytat z niego o dwóch domach... Poraziło mnie po prostu, bo...
_________________
Z 24
 
 
John Dee 
Moderator
Epicuri de grege porcus



Pomógł: 107 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 13525
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2021-01-13, 08:43:21   

Z24 napisał/a:
Niedawno zamieściłeś gdzieś absolutnie genialny cytat z niego o dwóch domach... Poraziło mnie po prostu, bo...
To było z filmu “Noce pełni księżyca”: Qui a deux femmes, perdre son âme; qui a deux maisons perdre sa raison. W originale to się ładnie rymuje. O cyklu, do którego film ten należy - “Komedie i przysłowia” - jeszcze coś napiszę, bo akurat dokonałem ciekawego (dla mnie) odkrycia dotyczącego pomysłu do tego cyklu. ;-)

Wczesne filmy Rohmera też oglądałem w TV, późniejsze już w kinie, przy czym pędziłem na pierwszy możliwy seans, tak bardzo szalałem na jego punkcie.
 
 
John Dee 
Moderator
Epicuri de grege porcus



Pomógł: 107 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 13525
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2021-01-17, 22:15:35   

Jules Verne - Le Rayon vert (Zielony promień) - ciąg dalszy

Zakończyłem książkę. Moje oczekiwania, które nakreśliłem w powyższym poście, spełniły się całkowicie. Po pierwszych rozdziałach odniosłam bowiem wrażenie, że będzie to książka dla Verne’a nietypowa, w której element fantastyczny nie dominuje aż tak bardzo, i przyznam, że właśnie na taką miałem ochotę. Nie rozczarowałem się.

Bohaterką jest Miss Helena Campbell, młoda Szkotka, która, osierocona, dorasta u swoich wujów Sama i Siba Melvillów.



Są to dobroduszni i zamożni dżentelmeni, których jedynym celem w życiu jest spełnić każde życzenie ukochanej bratanicy. Rozpieszczają ją, nie ma co gadać. Gdy więc pewnego dnia konfrontuje ich ze swoją najnowszą zachcianką - pragnie obejrzeć Zielony Promień, zjawisko atmosferyczne, o którym czytała niedawno w gazecie, Sam i Sib niezwłocznie nakazują służbie pakować bagaże i przygotować wszystko do podróży. Tego fenomenu, który występuje tylko przez ułamek sekundy w momencie zachodu słońca, w zadymionym i zamglonym Glasgow zaobserwować się nie da, w przeciwieństwie do północnych regionów Szkocji, gdzie powietrze jest jeszcze zupełnie czyste. Wybór panów Melville pada na kurort nadmorski Oban.

Jeszcze nim stawiają tam swoją stopę ratują życie młodego artysty Oliviera Sainclaira, który Helenie bardzo przypada do gustu.



Krzyżuje to plany jej wujów, którzy wybrali Oban nie ze względów geograficzno-meteorologicznych, lecz gdyż wiedzieli, że spotkają tam będącego na urlopie Aristobulusa Ursiclosa, młodego, dobrze usytuowanego profesora, który dał im do zrozumienia, że jest zainteresowany ich podopieczną. Dziewczyna nie wie wprawdzie jeszcze nic o swoim szczęściu, ale widocznie już się czegoś domyśla, gdyż gdy Olivier, zaniepokojony częstymi wizytami Aristobulusa w jej hotelu, ją pyta, czy jest to jakiś jej krewny, Helena odpowiada mu obojętnie: “Nie, to mój narzeczony. Zdaje się…” (“– Non... mon fiancé... paraît-il…”) :D

Oban okazuje się dobrym miejscem na amory i flirciki, jednak do obserwacji niebieskich nie nadaje się wcale.



I tak cała trupa wyrusza wynajętym przez Melvillów statkiem w poszukiwaniu lepszego miejsca, odwiedzając przy tym tak ciekawe wyspy Hebrydzkie jak Iona i Staffa.



Czy Miss Campbell uda się zaobserwować Zielony Promień? Można jej tego życzyć, szczególnie iż - jeśli wierzyć szkockiej legendzie - człowiek, który go zobaczy, nie może się już mylić w sprawach uczuć; Zielony Promień niweczy złudzenia i kłamstwa, a ten, kto miał szczęście go ujrzeć bodaj raz, widzi odtąd jasno zarówno w swoim sercu, jak i w sercach innych ludzi.



Jako że Helena musi dokonać wyboru między Aristobulusem a Olivierem taki dar byłby jej bardzo pożyteczny. Ale ostrzegam przed wysnuwaniem zbyt pochopnych konkluzji - Verne wymyślił zakończenie po prostu genialne, zaskakujące i absolutnie godne tak wspaniałego dzieła. ;-)

Książka napisana jest dobrym, lekkim stylem, a jednocześnie świetnym językiem - wreszcie mogę sam to ocenić nie musząc polegać na przekładach. Często chwaliłem już Verne’ a za jego niezwykły talent do konstruowania fabuły, teraz do tych pochwał mogę dodać jeszcze moje uznanie za pióro pisarskie.
Autorów, którzy potrafią jedno i drugie moim zdaniem nie ma aż tak wielu. Verne, Nienacki, Arthur Conan Doyle - a poza tym? Spontanicznie nie przychodzi mi nikt inny do głowy.

“Zielony promień” jest więc dziełem nieco nietypowym dla Julka - zamiast długich podróży dookoła świata żabie skoki po szkockich wysepkach; w miejscu wielkich naukowych wyzwań wypatrywanie okazji na obserwację dość pospolitego atmosferycznego zjawiska; wreszcie w zastępstwie zagrażających życie przygód - urocza letnia komedia, towarzyskie zabawy itp.



Anglofil Jules Verne dowiódł, podobnie jak Robert Louis Stevenson w “Porwanym za młodu”, jak doskonałą kulisą powieściową może być Szkocja. Wykorzystał jej geografię, kulturę i historię - jak umiejętnie, niech pokażę na przykładzie tematu “klany”.
Podczas przejażdżki konnej wuj Sib wskazuje na zamek, który właśnie mijają, i objaśnia że: “dla naszej rodziny ten zamek ma szczególne znaczenie historyczne, gdyż został zburzony właśnie przez Campbellów: po bezlitosnym wymordowaniu wszystkich jego mieszkańców podpalili go.” Na co jego patriotyczny sługa Partridge, na cześć klanu, ukradkiem klaska w dłonie. :D
 
 
Nie wiem kto 
Słyszał o Samochodziku
Szachista


Wiek: 27
Dołączył: 17 Sty 2021
Posty: 29
Skąd: Gromkiedaczewiczowienice
Wysłany: 2021-01-18, 14:42:55   

Hmm...jak dla mnie na pierwszym miejscu są ,,Dzieci kapitana Granta''. Początek świetny, a zakończenie...genialne.
,,Przypadki pewnego Chińczyka''- nie wiem czemu jest właściwie nieznana, lepsza niż ,,80...".
Jeszcze ,,Wąż morski'' i ,,Łowcy meteorów'' zasługują na pochwałę.
( Wszystkie nabyte z makulatury pewnej biblioteki :043: )
 
 
John Dee 
Moderator
Epicuri de grege porcus



Pomógł: 107 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 13525
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2021-01-18, 20:24:49   

Nie wiem kto napisał/a:
Hmm...jak dla mnie na pierwszym miejscu są ,,Dzieci kapitana Granta''. Początek świetny, a zakończenie...genialne.
,,Przypadki pewnego Chińczyka''- nie wiem czemu jest właściwie nieznana, lepsza niż ,,80...".
Jeszcze ,,Wąż morski'' i ,,Łowcy meteorów'' zasługują na pochwałę.
( Wszystkie nabyte z makulatury pewnej biblioteki :043: )
Miłośnicy Verne’a mają bardzo mocno różniące się rankingi, tyle zdążyłem już zauważyć. U jednych na pierwszych miejscach są klasyki jak “Pięć tygodni w balonie” lub “Dwadzieścia tysięcy mil podmorskiej żeglugi”, u innych mało znane powieści jak “Sekret Wilhelma Storitza” albo “Robur Zdobywca”.

Z wymienionych przez Ciebie pozycji tylko ,,Łowców meteorów'' i “Dzieci kapitana Granta'' mam jeszcze jako tako w pamięci, reszty nie znam - z wyjątkiem “Węża morskiego” oczywiście, ale tego, którego autorem jest Nienacki. ;-)
 
 
Nie wiem kto 
Słyszał o Samochodziku
Szachista


Wiek: 27
Dołączył: 17 Sty 2021
Posty: 29
Skąd: Gromkiedaczewiczowienice
Wysłany: 2021-01-19, 09:53:57   

,,Dzieci kapitana Granta'' to też klasyka.
 
 
Kynokephalos 
Moderator
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 98 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 6413
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2021-01-20, 11:08:02   

Nie wiem kto napisał/a:
,,Przypadki pewnego Chińczyka''- nie wiem czemu jest właściwie nieznana, lepsza niż ,,80..."

Czytałem ją tak dawno, że wiele zalet tej książki zatarło mi się w pamięci. Pozostało wrażenie pewnego chaosu. Porównując: "W 80..." ma wytyczony szlak podróży, prowadzi przez rozmaite kraje i kultury, z których część Verne znał osobiście. Akcji towarzyszy ciągła zmiana otoczenia, a czytając mam przekonanie, że dowiaduję się czegoś prawdziwego o wyglądzie i atmosferze świata tym gorącym okresie kiedy nagle przyspiesza on - i maleje - w wyniku odkryć i wynalazków. Natomiast w "Przypadkach..." (takie pozostało mi odczucie) bohater, uciekając, miota się bez ładu po różnych zakątkach kraju, który autor znał tylko z mapy. I chyba nawet, biorąc pod uwagę szybkość z jaką Kin Fo porusza się po obszarze cesarstwa, niezupełnie zdawał sobie sprawę z jego ogromu. Verne chyba oparł się na rozpowszechnionych stereotypach na temat Chin i Chińczyków, przez co podróż zapisała mi się w pamięci jako dość jednostajna.
Z pozytywów - pamiętam przemianę psychologiczną zblazowanego pieszczocha, oraz radę by ubezpieczać się na życie: to najpewniej zagwarantuje długi żywot, albowiem jest taka reguła, że towarzystwa asekuracyjne nigdy nie tracą. :- )

Nie wiem kto napisał/a:
Jeszcze ,,Wąż morski'' i ,,Łowcy meteorów'' zasługują na pochwałę.

Nie pamiętam czy czytałem tę pierwszą. Drugą na pewno tak, i pozostało mi bardzo dobre wspomnienie zajmującej fikcji naukowej, ale niewiele szczegółów. Jakieś małżeństwa i rozstania, jakiś roztargniony geniusz i jego niefrasobliwa gospodyni... Pewne podobieństwo do "Wokół księżyca", szczególnie w porównaniu z wczesnymi rozdziałami tej drugiej książki, czyli z okresem teoretycznych rozważań, planowania i przygotowań do podróży.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...
Zwycięzca rywalizacji rowerowej w 2019 r.

 
 
Nie wiem kto 
Słyszał o Samochodziku
Szachista


Wiek: 27
Dołączył: 17 Sty 2021
Posty: 29
Skąd: Gromkiedaczewiczowienice
Wysłany: 2021-01-20, 13:17:12   

Kynokephalos napisał/a:
bohater, uciekając, miota się bez ładu po różnych zakątkach kraju

Właśnie o to chodzi w książce. Ucieczka, ciągła ucieczka przed przeznaczeniem ( jeżeli przyjąć że filozof Wang je reprezentuje ). Nie uznałbym tego za wadę.
Ostatnio zmieniony przez Nie wiem kto 2021-01-20, 13:18, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci (z dn. 09.08.2019)

  
ROZUMIEM
Strona wygenerowana w 0,13 sekundy. Zapytań do SQL: 13