PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: Czesio1
2012-10-09, 14:44
Nowe Przygody - wrażenia
Autor Wiadomość
Hebius 
Fanatyk Samochodzika



Pomógł: 5 razy
Wiek: 52
Dołączył: 06 Wrz 2017
Posty: 1938
Skąd: z doskoku
Wysłany: 2018-10-02, 23:49:46   

Przeczytałem teraz powieść w ramach przygotowań do konkursu i muszę to uznać za miłe spotkanie po latach. Wydawało mi się, że już nic z Kapitana Nemo nie pamiętam, ale w trakcie lektury przypomniała mi się cała historia. Tomasz-ormowiec momentami irytował swoim belferskim dydaktyzmem i zgrzytnęła mi propagandowa wstawka o odwiecznej polskości Mazur. Ale poza tym było dobrze.
Zastanowiła mnie tylko jedna sprawa – Pan Samochodzik wodę na herbatę brał prosto z jeziora. Serio? Powieść po raz pierwszy ukazała się w 1970 roku. A jakieś dwa lata później spędzałem z rodzicami wakacje nad jednym z mazurskich jezior (nad Tałtami chyba) i doskonale pamiętam, ze nikomu nawet do głowy nie przyszło używać do picia wody z tego zbiornika. Fakt, naczynia się myło w jeziorze, ale po wodę do picia pływaliśmy co jakiś czas pontonem do pobliskiego gospodarstwa i przywoziło się pełną kanę.
_________________
 
 
Nietajenko 
Forumowy Badacz Naukowy
Ojciec dwójki dzieci



Pomógł: 32 razy
Wiek: 43
Dołączył: 25 Lip 2011
Posty: 13253
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2018-10-03, 09:01:02   

E tam. Ja pamiętam jak jeszcze nastoletnim pacholęciem będąc popiłem okrutnie i niestety spotkała mnie przypadłość dnia następnego. Wówczas to chcąc ulżyć ogromnemu pragnieniu jakie wiązało się z tą przypadłością pozwoliłem sobie na wychłeptanie połowy jeziora Plusznego i to z pominięciem zarówno rąk jak i jakichkolwiek naczyń. ;-)
_________________
Ostatnio zmieniony przez Milady 2018-10-03, 09:13, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Even 
Moderator
żywa skamielina forumowa



Pomógł: 20 razy
Dołączył: 04 Wrz 2007
Posty: 4934
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2018-10-03, 17:37:21   

Hebius napisał/a:
mnie głównie ta woda na herbatę brana prosto z jeziora zadziwiła.

A mnie zdziwiło, że Ciebie to zdziwiło :D Pięćdziesiąt lat temu normą było używanie wody na biwakach z jeziora czy strumienia. Po prostu wtedy nie były one tak zanieczyszczone. Pamiętam, jeszcze w1978 roku cały obóz w Woli Michowej (powiedzmy, że w Bieszczadach) brał wodę do celów spożywczych z przepływającej rzeczki i nikt z tego powodu nie chorował.
_________________


Martin Even
Grands Boulevards.
Akty meskie i kobiece bez odchyleń w stronę pornografii
Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, milczą
 
 
irycki 
Fanatyk Samochodzika
Pan Motocyklik



Pomógł: 16 razy
Wiek: 54
Dołączył: 13 Paź 2015
Posty: 4636
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2018-10-03, 17:55:48   

Jak w wieku 16 lat pojechaliśmy z kumplem pod namiot to gotowaliśmy na wodzie z jeziora. Biwakowaliśmy na dziko, do najbliższej wiochy było ze cztery kilo, nie uśmiechało nam się latac po wodę. Pomijając już że i tak nie mielibyśmy jej w czym przynieśc. :/

Jak widac przeżyliśmy.
_________________


Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.

"Wolność i władza mają tylko jedną wspólną cechę: nadużywanie."
Karol Bunsch
 
 
Mysikrólik 
Maniak Samochodzika



Pomógł: 6 razy
Dołączył: 15 Lut 2010
Posty: 5380
Skąd: Opalenica
Wysłany: 2018-10-03, 21:10:15   

Eeee tam. Gotowana woda nie powinna być szkodliwa w żaden sposób.
A mało to razy za dzieciaka się napiło wody podczas kąpieli w jeziorku?
Zakładam też, że po 2 dniach bez picia chłeptalibyśmy takie Tałty jak szampana i pewnie wszyscy by przeżyli.
_________________
 
 
Teresa van Hagen 
Maniak Samochodzika



Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 20 Lut 2017
Posty: 5165
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-10-03, 21:36:59   

Też mam wrażenie, że dawniej się brało wodę jaka była, a nie szukało po studniach ;-) Jeziorka, rzeczki itp. człowiek zahartowany był i byle czym się nie truł ;-)
_________________
 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 136 razy
Wiek: 49
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 30129
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-10-03, 23:47:55   

Teresa van Hagen napisał/a:
Też mam wrażenie, że dawniej się brało wodę jaka była, a nie szukało po studniach ;-) Jeziorka, rzeczki itp. człowiek zahartowany był i byle czym się nie truł ;-)

A czy dobrze pamiętam, że u Chmielewskiej Tereska i Okrętka podczas swojego rejsu po Mazurach transportowały w kajaku wodę, bo herbata z jeziornej miała zły smak? :)
_________________
 
 
irycki 
Fanatyk Samochodzika
Pan Motocyklik



Pomógł: 16 razy
Wiek: 54
Dołączył: 13 Paź 2015
Posty: 4636
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2018-10-04, 06:54:05   

Dobrze pamiętasz ale smak to insza inszośc. Pic się da. Poza tym dziewczyny są pewnie bardziej "obrzydliwe". Nam wystarczyło żyjątka poodcedzac przed zrobieniem herbaty. Chociaż czasami odcedzało się po... :/

Jeśli Tomasz nie miał kilkudziesięciolitrowego baniaka, to musiałby po tę wodę jeździc co chwila, a on miał tam inne zajęcia, np. wędkowanie z Martą :D
_________________


Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.

"Wolność i władza mają tylko jedną wspólną cechę: nadużywanie."
Karol Bunsch
Ostatnio zmieniony przez irycki 2018-10-04, 06:54, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Kozak 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 26 razy
Dołączył: 30 Cze 2018
Posty: 4874
Skąd: Górny Śląsk
Wysłany: 2018-10-04, 07:09:06   

Nigdy nie piłem wody z jeziora. Wolałem nie ryzykować tak jak irycki. Pamiętam jak byłem na wsi na wakacjach to nie piło się wody ze studni. Wujek twierdził, że jest "zatruta". Zapewne jakieś ustrojstwa się zalęgły.
Pan Tomasz i pozostali bohaterowie musieli mieć super odporny organizm, że nie mieli żadnych problemów po piciu wody z jeziora. Jedyny problem to świeży chleb. :)
_________________
 
 
Kynokephalos 
Moderator
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 79 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 6138
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2018-10-04, 07:25:26   

Even napisał/a:
A mnie zdziwiło, że Ciebie to zdziwiło :D Pięćdziesiąt lat temu normą było używanie wody na biwakach z jeziora czy strumienia. Po prostu wtedy nie były one tak zanieczyszczone. Pamiętam, jeszcze w 1978 roku cały obóz w Woli Michowej (powiedzmy, że w Bieszczadach) brał wodę do celów spożywczych z przepływającej rzeczki i nikt z tego powodu nie chorował.

Górski strumień czy nawet rzeczka są pod tym względem z reguły czystsze niż jezioro. Jeszcze w osiemdziesiątych latach baza turystyczna w Ustrzykach Górnych regularnie korzystała z dopływu Wołosatki a turystom mówiło się, że woda jest nieprzebadana, ale "jeszcze nikt nie umarł". Był tylko surowy nakaz mycia naczyń - i ciał - w miejscu położonym dużo niżej niż wyznaczony punkt poboru wody.
Natomiast na jeziorze "wyżej" i "niżej", jeśli są, to słabo widoczne. Jak trzeba to trzeba, ale nieapetyczne byłoby stałe używanie jeziornej wody zwłaszcza przy gęściej zamieszkanym biwaku gdzie ludzie się myją, piorą i zmywają a brak bieżącej wody często oznacza też brak kanalizacji.

Berta von S. napisał/a:
A czy dobrze pamiętam, że u Chmielewskiej Tereska i Okrętka podczas swojego rejsu po Mazurach transportowały w kajaku wodę, bo herbata z jeziornej miała zły smak? :)

Na to nie umiem odpowiedzieć. Ale wiem, że podobnie czynił Tomasz Włóczęga, któremu nie smakowała Wisła.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...
Zwycięzca rywalizacji rowerowej w 2019 r.

 
 
Nietajenko 
Forumowy Badacz Naukowy
Ojciec dwójki dzieci



Pomógł: 32 razy
Wiek: 43
Dołączył: 25 Lip 2011
Posty: 13253
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2018-10-04, 07:25:47   

Demonizujecie. Woda to woda. Drobnoustroje zabije temperatura przy gotowania, a reszta? No cóż organizm przerobi, a czego nie przerobi to wydali. W razie czego zawsze w plecaku dobrze mieć węgiel. :)
_________________
 
 
Even 
Moderator
żywa skamielina forumowa



Pomógł: 20 razy
Dołączył: 04 Wrz 2007
Posty: 4934
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2018-10-04, 08:57:14   

Nietajenko napisał/a:
Demonizujecie. Woda to woda. Drobnoustroje zabije temperatura przy gotowania, a reszta? No cóż organizm przerobi, a czego nie przerobi to wydali. W razie czego zawsze w plecaku dobrze mieć węgiel. :)


:564: :564: :564:
_________________


Martin Even
Grands Boulevards.
Akty meskie i kobiece bez odchyleń w stronę pornografii
Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, milczą
 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 136 razy
Wiek: 49
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 30129
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-10-04, 09:34:51   

No właśnie. To może być kwestia wyczulenia na smak. W sensie, że generalnie pić się da i pewnie nikt by się nie zatruł, ale jak ktoś ma czas i możliwości to bierze wodę ze sprawdzonych źródeł. Lecz w ostateczności można sobie zagotować i z jeziora/niezbyt czystej rzeki. Był ze 3 lata temu jakiś kajakarz, który przez wiele dni wodę z Wisły brał na herbatę. :)
_________________
 
 
Kustosz
[Usunięty]

Wysłany: 2018-10-04, 10:01:57   

Berta von S. napisał/a:
Był ze 3 lata temu jakiś kajakarz, który przez wiele dni wodę z Wisły brał na herbatę.

Marek Kamiński podczas zimowego spływu Wisłą. Ale nie 3 lata temu, tylko 8:) Tak, tak, czas zap....... to znaczy szybko płynie;) Tyle, że przed spożyciem wodę filtrował.

./redir/www.tvp.info/1484...zyl-splyw-wisla
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 106 razy
Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 42399
Skąd: Poznań
Wysłany: 2018-10-04, 10:22:27   

Takie filterki w butelce są teraz trendy.
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum
Nasza forumowa geościeżka keszerska: ./redir/pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=240911#240911

 
 
Teresa van Hagen 
Maniak Samochodzika



Pomogła: 22 razy
Dołączyła: 20 Lut 2017
Posty: 5165
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-10-04, 10:41:45   

Kustosz napisał/a:
Berta von S. napisał/a:
Był ze 3 lata temu jakiś kajakarz, który przez wiele dni wodę z Wisły brał na herbatę.

Marek Kamiński podczas zimowego spływu Wisłą. Ale nie 3 lata temu, tylko 8:)


Uff, bo tak groźnie zabrzmiało u Berty"był" :D

Sprostowanie: moja mama mówi, że żadnej wody z jeziora nie piliśmy i mieliśmy też kanisterek. A wodę piliśmy, ale z górskich strumyków :|
Berta von S. napisał/a:


A czy dobrze pamiętam, że u Chmielewskiej Tereska i Okrętka podczas swojego rejsu po Mazurach transportowały w kajaku wodę, bo herbata z jeziornej miała zły smak?


W cudem nabytym kanisterku :D Ale ich takie delikatne panienki były, choć z drugiej strony napiły się i herbaty z jeziorzanki parzonej na liściach poziomek i sensacji żołądkowych nie miały :D
_________________
Ostatnio zmieniony przez Teresa van Hagen 2018-10-04, 11:41, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Kozak 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 26 razy
Dołączył: 30 Cze 2018
Posty: 4874
Skąd: Górny Śląsk
Wysłany: 2018-10-04, 11:23:21   

Jasne, że jak człowiek jest w potrzebie to wykorzysta wodę z rzeki lub jeziora, ale nie jestem pewny, czy po dłuższym czasie jej spożywania wszystko byłoby ok ze zdrowiem. Ciekawe czy Kamiński oprócz filtrowania, dodatkowo czymś uzdatniał wodę z Wisły? Zapewne przed wyprawą został zaszczepiony, a podczas jej trwania zażywał jakieś medykamenty.
W wojsku chłopaki z wyższych fal od mojej, pili wodę z rzeki Wołga. Woda do mycia naczyń była przegotowana, a ta do spożycia została przefiltrowana w jakimś specjalnym baniaku i dodatkowo wzbogacona białymi tabletkami, które się w niej rozpuściły. Tak bidacy przeżyli dwa dni, aż zaopatrzyli się w wodę pitną. Zapewne przed wszelakimi dolegliwościami chroniła ich delbeta :)
_________________
 
 
Even 
Moderator
żywa skamielina forumowa



Pomógł: 20 razy
Dołączył: 04 Wrz 2007
Posty: 4934
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2018-10-04, 12:33:25   

Kozak napisał/a:
Zapewne przed wszelakimi dolegliwościami chroniła ich delbeta :)

Raczej te białe tabletki do uzdatniania wody. Są naprawdę bardzo skuteczne.
W tej dyskusji nie zapominajmy też, że akcja powieści toczy się niemal pięćdziesiąt lat temu. Wówczas rzeki i jeziora były czystsze, a ludność bardziej odporna :D
_________________


Martin Even
Grands Boulevards.
Akty meskie i kobiece bez odchyleń w stronę pornografii
Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, milczą
 
 
M_ajk 
Stały bywalec forum


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 12 Paź 2009
Posty: 211
Skąd: Cieplice / Łódź
Wysłany: 2018-10-16, 21:05:26   

Na poligonie, po taktyce w upalny dzień, zdarzyło mi się pić wodę wprost z jakiegoś jeziorka czy stawu (okolice Zgorzelca).
Nie wybrzydzałem, ale teraz pewnie tego bym nie zrobił...
_________________
Zapraszamy na szlaki:
www.zamek-chojnik.cba.pl
www.owrp.cba.pl
 
 
Berkut 
Stały bywalec forum
hodowca kur



Pomógł: 1 raz
Wiek: 52
Dołączył: 13 Lip 2018
Posty: 200
Skąd: Boleszyn
Wysłany: 2019-04-18, 15:12:17   

Dwa tygodnie temu przeczytałem "Nowe przygody Pana Samochodzika " . Pewnie przeczytałem je trzeci ( może czwarty raz) . Słabo pamiętałem treść ,czyli wtedy mnie nie zachwyciły . Teraz spadły w rankingu na zaszczytne ostatnie 12 miejsce (może 11 -jeszcze mam jednego faworyta na końcówkę ).
Nawet nieźle się zaczyna , od Bursztynowej Wenus , zatopiona ciężarówka , artefakty bardzo stare i niezniszczone (bursztyn i złoto nie ulegnie uszkodzeniu w wodzie). Ale Tomasz nie zajmuje się zatopioną ciężarówką , nawet nie obserwuje przez lornetkę podejrzanych typów . Za to ma chęć założyć pensjonat dla zbłąkanych dziewcząt (Bronka) , oraz poprowadzić poprawczak, czyli wylęgarnie młodych nieopierzonych wykolejeńców , nawet jednego zgarnia z komisariatu i resocjalizuje . Nawet po znalezieniu skarbów nie ma żadnych opisów co tam znalazł ,zwykły wór z błyskotkami (już wolę żeby przynudzał opisami historycznymi ). Nawet tytuł jest słaby , mógłby być " Pan Samochodzik i Bursztynowa Wenus" , ale nie da rady, jest tytuł o niczym . Któraś książka musi być na końcu , przeczytam resztę , ale nie rokuje jej wyższej noty .
Jednak musi być tajemniczy skarb , i coś historycznego czego dowiem się właśnie z książki , samo patroszenie ryby , wyrywanie kombinerkami haczyka z pyska mnie nie zachwyci . Może i podoba mi się rybaczenie , od 3 lat mieszkam na wsi ,gdzie jest bajoro i myślę o łowieniu ryb , ale to zwykła oczywista oczywistość (te ryby) . Jak już się wezmę za te ryby to jeszcze raz przeczytam , ale nie wcześniej .
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci (z dn. 09.08.2019)

  
ROZUMIEM
Strona wygenerowana w 0,22 sekundy. Zapytań do SQL: 14