PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: Czesio1
2012-10-09, 15:45
Winnetou - recenzja
Autor Wiadomość
walec drogowy 
Słyszał o Samochodziku


Wiek: 45
Dołączył: 19 Lut 2014
Posty: 39
Skąd: północ kraju
Wysłany: 2014-02-25, 23:35:34   

Przez pół roku mieszkałem w Ostródzie nad samym jeziorem Drwęckim a rok spędziłem nad jeziorem Dadaj nieopodal Biskupca i dopiero wtedy uświadomiłem sobie o czym tak naprawdę pisał Nienacki w tomach PS poświęconych tej ziemi. Jest coś magicznego w Winnetou ale to się odczuwa w pełni po dłuższym pobycie na Warmii i Mazurach.
 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 126 razy
Wiek: 48
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 27771
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-02-26, 00:11:41   

walec drogowy napisał/a:
Jest coś magicznego w Winnetou ale to się odczuwa w pełni po dłuższym pobycie na Warmii i Mazurach.

:564:
Ja to odczuwam i po krótszym, ale chyba trzeba być na Mazurach/Warmii kilka razy w roku i o różnych porach roku. :)
_________________
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 90 razy
Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 40092
Skąd: Poznań

Wysłany: 2014-02-26, 09:55:23   

Albo po prostu mieszkać kiedyś lub obecnie nad jeziorem!
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum
Nasza forumowa geościeżka keszerska: ./redir/pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=240911#240911

 
 
Nietajenko 
Forumowy Badacz Naukowy
Ojciec dwójki dzieci



Pomógł: 32 razy
Wiek: 42
Dołączył: 25 Lip 2011
Posty: 13076
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2014-02-27, 10:30:07   

I właśnie dlatego cenię sobie mieszkanie w Olsztynie. Wychodzę z domu i po dwustu metrach wchodzę w las. Od siebie mam także bardzo niedaleko nad cztery jeziora - Skanda 15 minut piechotką, Linowskie 30 minut piechotką, Bartążek 30 minut piechotką, Kielarskie 40 minut piechotką. Do tego czerwonoceglaste kościółki i takież kapliczki przydrożne i śródleśne. Docenia się to jednak jak się straci. Ja miałem dwuletni wyjazdowy epizod więc wiem coś o tym. :D
_________________
Grunt się nie przejmować i mieć wygodne buty

 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 126 razy
Wiek: 48
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 27771
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-02-27, 10:49:31   

Nietajenko napisał/a:
Wychodzę z domu i po dwustu metrach wchodzę w las. Od siebie mam także bardzo niedaleko nad cztery jeziora - Skanda 15 minut piechotką, Linowskie 30 minut piechotką, Bartążek 30 minut piechotką, Kielarskie 40 minut piechotką. Do tego czerwonoceglaste kościółki i takież kapliczki przydrożne i śródleśne.

Nie denerwuj ludzi z rana! :diabelek:
Może kiedyś się zbiorę na odwagę i też przeniosę w bardziej dzikie okolice.
Na razie tylko oglądam sobie czasem w chwilach wolnym poniemieckie domy nad jeziorami na serwisie z nieruchomościami...
_________________
 
 
Milady 
Maniak Samochodzika
Profil zawieszony



Pomogła: 49 razy
Dołączyła: 03 Lut 2011
Posty: 5198
Skąd: Bezludna wyspa
Wysłany: 2014-02-27, 12:43:24   

Berta von S. napisał/a:
Na razie tylko oglądam sobie czasem w chwilach wolnym poniemieckie domy nad jeziorami na serwisie z nieruchomościami...


Hihi... Mam podobnie, tylko ja bardziej przy lesie niż bezpośrednio nad jeziorem. Boje się wody, że ktoś z moich bliskich by się utopił. :zdziw:
_________________


Zmierzch to okres pomiędzy dniem a nocą, w tym czasie ostatnie promienie światła mogą natrafić na coś nieludzkiego...
Ostatnio zmieniony przez Milady 2014-02-27, 12:43, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 126 razy
Wiek: 48
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 27771
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-02-27, 14:09:35   

Milady napisał/a:
Berta von S. napisał/a:
Na razie tylko oglądam sobie czasem w chwilach wolnym poniemieckie domy nad jeziorami na serwisie z nieruchomościami...

Hihi... Mam podobnie, tylko ja bardziej przy lesie niż bezpośrednio nad jeziorem. Boje się wody, że ktoś z moich bliskich by się utopił. :zdziw:

A Wielki Las to niby niegroźny?! ;-)

Najlepiej oczywiście, gdyby dana miejscowość była nad jeziorem, w lesie i z jakimiś malowniczymi ruinami w okolicy. :)
_________________
 
 
Kapitan Nemo 
Stały bywalec forum


Dołączył: 03 Lis 2009
Posty: 468
Skąd: UK St.Ives
Wysłany: 2014-04-10, 14:20:23   

W moim przypadku jest identycznie ;-) przegladanie stron z nieruchomosciami ;-)
_________________


Kapitan Nemo
 
 
filipski 
Słyszał o Samochodziku


Dołączył: 05 Lip 2014
Posty: 28
Wysłany: 2014-07-17, 23:07:13   

Dyskusja dotknęła wielu wątków, ja dodam mało orginalny, bo PRLowski, czyli już poruszany, ale mojej perspktywy.
Pan Samochodzik i Winnetou przeczytałem jako drugi tomik z serii, na przełomie lat 70-tych i 80-tych, gdy PRL kwitł w najlepsze. Jeździłem z rodzicami na wczasy zakładowe, z wszystkimi ich urokami opisanymi w książce.
Miałem niewiele ponad 10 lat i przeczytany przeze mnie wcześniej Fantomas olśnił mnie fabułą, atmosferą Francji, Alpinem-Renault, Loarą, po prostu wszystkim.
Na tego Winnetou byłem częściowo skazany, gdyż chciałem tę książkę, jakoś ją wyżebrałem, więc byłem rozliczany, czy ją czytam.
Spodziewałem się, że będzie o Indianach, a tu niespodzianka. Moja kochana Szuflandia w całęj okazałości, a Indian ani widu ani słychu. Szybko złapałem zadyszkę przy czytaniu, co zostało przez rodziców odkryte i wypomniane, więc pociągnąłem dalej. W końcu wciągnęła mnie biwakowa atmosfera, motorówki (po cichu trzymałem z motorowodniakami i marzyłem o takiej motorówce), a nawet pytałem czy są gdzieś w sprzedaży puszki z wołowiną w sosie własnym jadane przez Winnetou, ale nie było.
Nie zmienia to faktu, że PRL-owska atmosfera wówczas szczerze mnie mierziła, miałem tego PRL-u po dziurki w nosie i dopiero po latach wspominam to z rozrzewnieniem, bo młode lata nigdy nie wrócą.
Natomiast jestem ciekawy, czy czytelnik który nie bywał w klubokawiarni, gdzie wszyscy zamawiali kawę (nawet jak przed wejściem nie mieli ochoty), bo w sklepie nie było, albo kupowali inne specjały w ośrodkowym sklepiku, których nie było w normalnych sklepach zrozumie ducha tamtych czasów. Albo kto pamięta rewię mody przed wieczorkiem zapoznawczym?
Generalnie przeważnie wszyscy się znali z widzenia, ostatecznie był to jeden zakład pracy, ale jakie możliwości wyrobienia sobie znajomości?! Dyrektory tańcowały ze sprzątaczkami, a podwładni mieli szanśe przejścia na Ty z szefami. To były czasy...
Ja bywałem w takim ośrodku, gdzie w czasie stanu wojennego na bieżąco była Pepsi (wtedy Pepsi-Cola) i uważałem, że trafiłem do raju.
Ostatecznie przeczytałem Winnetou ponownie jeszcze w młodości, a ostatnio odkryłem, że mój kupiony przez rodziców egzemplarz leży spokojnie w kartonie wraz z innymi skarbami i chyba po cichu, żeby dzieci nie widziały przeczytam go jeszcze raz.
Ostatnio zmieniony przez filipski 2014-07-17, 23:08, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Nietajenko 
Forumowy Badacz Naukowy
Ojciec dwójki dzieci



Pomógł: 32 razy
Wiek: 42
Dołączył: 25 Lip 2011
Posty: 13076
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2014-07-19, 23:38:57   

filipski napisał/a:
żeby dzieci nie widziały przeczytam go jeszcze raz.

Ty raczej im pokaż, że czytasz tego Winnetou bo jak masz u nich choć odrobinę autorytetu (a zakładam, że dużo więcej niż odrobinę) to pójdą w ślady tatusia. :D
_________________
Grunt się nie przejmować i mieć wygodne buty

 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 42 razy
Wiek: 57
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 8950
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-07-20, 00:58:09   

Nietajenko napisał/a:
filipski napisał/a:
żeby dzieci nie widziały przeczytam go jeszcze raz.

Ty raczej im pokaż, że czytasz tego Winnetou bo jak masz u nich choć odrobinę autorytetu (a zakładam, że dużo więcej niż odrobinę) to pójdą w ślady tatusia. :D


Odrobinę autorytetu? Tu potrzebne jest raczej coś, co posiadał cieśla Sewruk i chciał sprzedać za flaszkę: charyzmat ojcostwa ;-) .
_________________
Z 24
 
 
Aldona 
Maniak Samochodzika
Aldona



Pomogła: 10 razy
Dołączyła: 11 Sty 2014
Posty: 6512
Skąd: Skąd?
Wysłany: 2014-07-20, 08:37:48   

Z24 napisał/a:
cieśla Sewruk


A nie kowal czasem? :)
_________________
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 42 razy
Wiek: 57
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 8950
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-07-20, 18:00:30   

Aldona napisał/a:
A nie kowal czasem? :)


Zdecydowanie cieśla. Ten, co się chciał topić w jeziorze.
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Nietajenko 2014-07-20, 18:08, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 126 razy
Wiek: 48
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 27771
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-07-20, 18:02:59   

Z24 napisał/a:
Aldona napisał/a:
Z24 napisał/a:
cieśla Sewruk

A nie kowal czasem? :)

Zdecydowanie cieśla. Ten, co się chciał topić w jeziorze.

Ale mu się rozmyśliło :D
Za to pierwowzór ponoć był kowalem, wiec Aldi ma w sumie rację

P.S. Sorry Nietajenko, to akurat trzeba w drzewku :)
_________________
Ostatnio zmieniony przez Berta von S. 2014-07-20, 18:05, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 42 razy
Wiek: 57
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 8950
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-07-20, 18:14:31   

Berta von S. napisał/a:
Z24 napisał/a:
Aldona napisał/a:
Z24 napisał/a:
cieśla Sewruk

A nie kowal czasem? :)

Zdecydowanie cieśla. Ten, co się chciał topić w jeziorze.

Ale mu się rozmyśliło :D
Za to pierwowzór ponoć był kowalem, wiec Aldi ma w sumie rację


To ciekawe. Napiszcie coś na ten temat, miłe panie, we właściwym temacie. Bardzo proszę.
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Szara Sowa 2014-08-04, 11:39, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 126 razy
Wiek: 48
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 27771
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-07-20, 18:19:39   

Z24 napisał/a:

To ciekawe. Napiszcie coś na ten temat. miłe panie, we właściwym temacie. Bardzo proszę.

Jak w najbliższych dniach dowiem się czegoś bliższego pod sklepem, to napiszę. :p
_________________
Ostatnio zmieniony przez Berta von S. 2014-07-20, 18:19, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
CPN 
Stały bywalec forum



Pomógł: 3 razy
Dołączył: 13 Mar 2015
Posty: 346
Skąd: Szkocja
Wysłany: 2016-11-08, 17:20:47   

Książka przeczytana. Po raz kolejny
Teraz recenzja. Kiedyś jkao nastolatek czytając wyjątki z języka Winnetou zastanawiałem sie jak on zdołał uniknąć zamknięcia w domu bez klamek. Teraz rozumiem już celowy wybieg autora. Ja jako dzieciak nigdy nie pasjonowałem się książkami indiańskimi, więc tej całej otoczki nie rozumiałem. Z reszta jak pamietam autor ciągnąć postać Winnetou w Niewidzialnych tłumaczył wszystko Monice, która chyba miała podobne obawy o stan umysłu naszego Indianina. Zawsze się zastanawiałem czy "Memoriał" wysłany do władz miał coś w środku o skalpowaniu i fajce pokoju.

Cyk Walenty, teraz ekologia. Zauważyliście, że w książce jest wzmianka o produkowaniu silników nie powodujących tyle zanieczyszczeń. Z reszta sytuacja sie bardzo zmieniła w naszym kraju. Pamiętać jak mieszkając nieopodal Katowic z mojego mieszkania na 10 pietrze pewnego dnia w latach 90 zauważyłem góry na południu. Żona stwierdziła, że chyba grzybki zjadłem, bo do Beskidów mam ponad 50 km w lini prostej. Z czasem góry zaczęły być widoczne coraz częściej i w 2005 kiedy opuszczaliśmy to mieszkanie był to stały element krajobrazu. Czyli "cuś" drgnęło w tym temacie.
Ale przy tej całej zabawie w ekologię chyba trochę idziemy w inną stronę. To, że po mojej wsi jeżdżą autobusy zasilane wodorem (model VanHool A330 na lini X17 w Aberdeenshire) zostawiajac po sobie trochę wilgotny asfalt na przystankach to OK, ale z autami osobowymi to przesada. W pogoni za zyskami firmy ptodukują "ekologiczne" auta, obliczone na 6-7 lat eksploatacji po których zostanie góra eko-śmieci. Mój UAZ z oryginalnym wolgowskim silnikiem na gaźniku z naddatkiem spełnia normy spalin (do 3.5% CO i 1200 HCC) a i przy zastosowaniu nowoczesnych uszczelniaczy przy naprawie silnika nie znaczy swojego terenu olejem. Ma lat 30 i sporo jeszcze pojeździ. A gdyby tak trafił na złomowisko, to nierecyklingowalnych śmieci pozostanie po nim niewiele.

A co do mieszkania w "wigwamie". Gdy ma sie 30 lat to nie problem. Problemem sie to staje w wieku naszych rodziców. I moze dlatego dawniej zbyt wielu ludzi odchodziło zbyt wcześnie.
 
 
irycki 
Fanatyk Samochodzika
Pan Motocyklik



Pomógł: 16 razy
Wiek: 53
Dołączył: 13 Paź 2015
Posty: 3939
Skąd: Legionowo

Wysłany: 2016-12-01, 11:55:55   

Korzystając o okresu przymusowej bezczynności czytam sobie po raz kolejny "Winnetou" i nie mogę się nadziwić kunsztowi pisarskiemu Autora.

Najpierw scena przypłynięcia Milczącego Wilka. Abstrahując od realności jego manewrów, nad czym dyskusja przebiega obok w wątku "Nienacki żeglarzem", całość napisana jest genialnie. Czytając to, zapomina się zupełnie, że rzecz dzieje się nad niewielkim jeziorem i dotyczy niewielkiego w gruncie rzeczy jachtu. Czyta się to jak "prawdziwe" morskie, marynarskie historie. Sztorm, wichura, samotny żeglarz...

I taki kawałek - przecież to jest piękne:

Cytat:
A dookoła, jak okiem sięgnąć, rozciągało się rozszalałe jezioro, zewsząd nadbiegały wielkie fale o spienionych grzbietach. Wiatr chłostał nas kroplami piany zerwanej z grzywaczy. Kanu gwałtownie podrywała się do góry, dziobem swym bodąc niebo, potem zaś równie gwałtownie zesuwała się w dół w otwarte na moment czeluście jeziora. I czarny kształt wciąż zbliżał się. Groźny, milczący, cichy.


Jak byłem młody to tego nie doceniałem. Koncentrowałem się na akcji.
_________________


Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.

"Wolność i władza mają tylko jedną wspólną cechę: nadużywanie."
Karol Bunsch
 
 
Nietajenko 
Forumowy Badacz Naukowy
Ojciec dwójki dzieci



Pomógł: 32 razy
Wiek: 42
Dołączył: 25 Lip 2011
Posty: 13076
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2016-12-01, 13:00:25   

A ja doceniałem i doceniam nadal. To jeden z moich ulubionych samochodzików.
_________________
Grunt się nie przejmować i mieć wygodne buty

 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 90 razy
Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 40092
Skąd: Poznań

Wysłany: 2019-12-02, 12:22:39   

W związku z konkursem odsłuchałem sobie audiobooka z Winnetou i pod koniec przyszła mi do głowy jedna sprawa. Mianowicie w tej powieści panuje ciągle spore, że tak powiem napięcie emocjonalne, bez przerwy ktoś z kimś walczy (najczęściej na słowa, ale też na czyny). Od początku motorowodniaczy i żeglarze, Purtak z Tomaszem i z Winnetou, Krwawa Mary dogaduje bez przerwy Winnetou i wzajemnie, nawet Lady pod koniec mocno dogaduje Tomaszowi, a wcześniej jej Piękny Antonio. Mamy jeszcze 3 opryszków, których trzeba okiełznać, mamy Miss Kapitan, która denerwuje 2 Indian, nawet milicjant czepia się Tomasza (np. za zabranie skalpów). Strasznie stresujący dla Tomasz był ten wyjazd! Oczywiście w innych częściach też jest sporo emocji, ale Winnetou jakoś wbił mi się w pamięć tak bardziej urlopowo, a tymczasem ochrona przyrody jest bardzo stresująca… :)
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum
Nasza forumowa geościeżka keszerska: ./redir/pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=240911#240911

  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci (z dn. 09.08.2019)

  
ROZUMIEM
Strona wygenerowana w 0,53 sekundy. Zapytań do SQL: 13