PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Szara Sowa
2023-11-24, 08:23
Stefan Niemierowski - wywiad
Autor Wiadomość
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 153 razy
Wiek: 57
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 48478
Skąd: Poznań
Wysłany: 2023-11-21, 08:47:50   Stefan Niemierowski - wywiad

Wywiad ze Stefanem Niemierowskim – harcerzem w serialu „Samochodzik i templariusze”



1. Forum Miłośników Pana Samochodzika: Jakie książki jako młody człowiek lubił Pan najbardziej?

Stefan Niemierowski: Ja kiedyś bardzo dużo czytałem. Byłem zakochany w Karolu Mayu i jego Winnetou. Nienackiego także czytywałem. Poza tym zawsze bardzo interesowałem się teatrem, literaturą teatralną: Szekspir, Molier, to także często czytałem. Była też taka książka: „Niezwykłe, choć prawdziwe, przygody kapitana Korkorana”, już nie pamiętam kto to napisał (Alfred Assollant – dop. red.), ale została mi ona w pamięci. Sięgałem także po Dickensa.

2. Proszę przypomnieć forumowiczom jaką postać grał Pan w serialu „Samochodzik i templariusze”?

Grałem „Doktorka”, czyli jednego z trzech harcerzy, obok „Sokolego Oka” i „Długiego Ozora”. Moja postać wszystko musiała wiedzieć, każda rzecz ją interesowała, był najbardziej spokojny z całej trójki.




3. Jak to się stało, że dostał się Pan do obsady serialu o Panu Samochodziku? Czy to była Pana pierwsza rola filmowa?

Serial o Samochodziku nie był moim pierwszym filmem. Wcześniej zagrałem w serialu „Dzieci z naszej szkoły”. Film ten wyprodukował SEMAFOR. Każdy odcinek tego serialu był o czymś innym. Grałem tam w dwóch odcinkach: „Volvo” i „Rurka z kremem”. Serial reżyserował Wadim Berestowski. Była to łódzka produkcja, ja zresztą też pochodzę z Łodzi.
W tym serialu zobaczył mnie Hubert Drapella, który przymierzał się do ekranizacji Samochodzika i zaprosił mnie do konkursu do tej roli. Były zdjęcia próbne w Łodzi i ostatecznie rolę tę udało mi się dostać. Myśmy kiedyś Łódź nazywali „HollyŁódź” i tam na ul. Łąkowej było wielkie atelier, gdzie „spotykały się” wszystkie wytwórnie fabularne. Tam były hale, tam też zresztą były kręcone te wszystkie lochy z Samochodzika. Oczywiście były też zdjęcia w Malborku, Radzyniu Chełmińskim, ale lochy były kręcone głównie w atelier w Łodzi. Ale wracając do naboru do roli, to oczywiście było dużo kandydatów, miałem po prostu szczęście, że mnie wybrali. A selekcja trwała tydzień. Wybrali też Romka Mosiora i Tomka Samosionka. Nie było łatwo się dostać. Zresztą potem przy egzaminach do szkoły teatralnej też było 500 kandydatów na 17 miejsc, czyli ten stres zawsze mi towarzyszył, bo to zawsze była walka (śmiech). Wtedy oczywiście nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy. Szło się dla przygody, dla przyjemności, oczywiście z mamą i tatą (śmiech).



4. Czy był jakiś wyjątkowo śmieszny moment na planie który Pan zapamiętał?

Oczywiście były śmieszne momenty, np. jak Michał Szewczyk grał „elegancika”, który ciągle wpadał do wody czy błota. Pamiętam też sytuację, gdy poza planem siedziałem gdzieś na boku na kolanach Stanisława Mikulskiego i z nim rozmawiałem, a wtedy podszedł jakiś młody człowiek (na planie zawsze było bardzo dużo „podglądaczy”) i poprosił o autograf. Mikulski odpowiedział, że „oczywiście, nie ma sprawy, już daję”. Tymczasem młody człowiek odpowiedział: „nie, nie, od pana już mam, ja chciałem od tego chłopca” (śmiech).
Ten film był kręcony 3 czy 4 miesiące. Byliśmy tam z mamami, tatami czy babciami i byliśmy prawie cały dzień do dyspozycji. To powodowało zżycie się całej ekipy. Z aktorami chodziło się na ryby, a nawet chodziliśmy na raki na Nogat w Malborku. Na raki to chodziliśmy m.in. z Ewą Szykulską, łowiąc je metodą „na nogę”. Tzn. wsadzało się nogę, a one same przychodziły z ciekawości i ją otaczały i wystarczyło je łapać. Ewa Szykulska zresztą bardzo się nami opiekowała, miała wtedy dwadzieścia parę lat (dokładnie licząc to 22 – dop. red.), była zgrabna i ładna. Podobnie jak Grażyna Marzec, która też z nami chodziła. Tworzyliśmy taką rodzinę.



5. Jak wyglądał z Pana perspektywy najdramatyczniejszy moment na planie, czyli zatonięcie wehikułu?

Z mojej perspektywy to było dziwnie, bo myśmy tym samochodzikiem normalnie wjeżdżali do jeziora. W samochodzie był Stanisław Mikulski i nasza trójka. Z tyłu były plecaki, które jak pamiętam były wypchane gazetami. Myślę, że w pewnym momencie śruba się urwała i zaczęła się wlewać woda, a myśmy byli na środku jeziora. Ja wtedy nie potrafiłem pływać. Tomka czy Romka złapał i trzymał Stanisław Mikulski, ale ja się utrzymywałem na jednym z plecaków. Naturalnie z brzegu puszczono kajak, czy nawet dwa kajaki i one nas uratowały. Pamiętam jeszcze, że babcia Tomka Samosionka prawie dostała zawału serca jak to zobaczyła. Ale to był dziwny moment, bo mieliśmy tylko wjechać do wody i wyjechać, więc było słabe zabezpieczenie.

6. Czy poza planem filmowi harcerze także toczyli z kimś wojnę na złośliwości?

Nie, byliśmy raczej grzeczni. Co prawda gdzieś na zapleczu pojawił się np. jakiś pierwszy papieros (śmiech). My tam w ogóle żyliśmy jak wielka rodzina. Pamiętam np. jak zawsze czekaliśmy na planie na obiad, w postaci smacznej, bardzo gęstej (można było łyżkę postawić) grochówki z kiełbasą. Wszyscy się nią zajadali. Pamiętam też, że wtedy w wolnych momentach robiliśmy z miedzianego drutu takie pierścionki, to była jakaś ówczesna moda. Plotło się 6 czy 7 drutów. Robiło się z tego obrączkę, a do tego takie kwiatki, wspomagało się obcążkami. Potem spotykaliśmy się także na dubbingu, zresztą też na Łąkowej w Łodzi.



7. Którego aktora/aktorkę z serialu lubił Pan najbardziej poza planem?

Bardzo lubiłem Michała Szewczyka. To był aktor Teatru Powszechnego w Łodzi. Potem także miałem z nim kontakt, bo już jako aktor zawodowy, grałem z nim w Teatrze Nowym w Łodzi, to było jeszcze przed moją emigracją do Belgii. Miałem z Michałem bardzo dobre relacje, które zaczęły się od Pana Samochodzika.
Ze Stanisławem Mikulskim już się potem nie spotykałem. Widzieliśmy się dopiero na zjeździe w Jerzwałdzie, który miał miejsce w 2010 r. (zorganizowanym przez „Nienackofanów”, nagrania z tego spotkania są dostępne w internecie – dop. red.) i na który dotarł on oraz wszyscy filmowi harcerze.
Ewa Szykulska też była bardzo fajna.
Bardzo miły był także kierownik planu o imieniu Maciej, nie pamiętam już nazwiska.

8. Jak wspomina Pan współpracę z nieżyjącym już Stanisławem Mikulskim?

Wspominam świetnie, bardzo dobrze! Był dla nas bardzo miły, wyrozumiały. Jak mógł to pomagał, był bardzo serdeczny. Był dobrym aktorem, ale był też fajny jako człowiek. Nie patrzył na nas z wyżyn, tylko odnosił się serdecznie.
Zresztą było to widać w 2010 roku, podczas spotkania w Jerzwałdzie, gdzie także było bardzo sympatycznie.



9. Czy pamięta Pan ile samochodów-amfibii grało wehikuł Pana Samochodzika w serialu i czy zatopiony w jeziorze samochód został wydobyty? Fani serialu nie są w tych sprawach zgodni do dzisiaj, a w internecie spotyka się różne wersje zdarzeń.

c.d.n.

DYSKUSJA DOTYCZĄCA WYWIADU!
_________________
Drużyna 2

Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum
Nasza forumowa geościeżka keszerska: ./redir/pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=240911#240911

Ostatnio zmieniony przez Szara Sowa 2023-11-30, 12:10, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 153 razy
Wiek: 57
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 48478
Skąd: Poznań
Wysłany: 2023-11-24, 08:22:42   

Cz. 2 wywiadu ze Stefanem Niemierowskim



9. Czy pamięta Pan ile samochodów-amfibii grało wehikuł Pana Samochodzika w serialu i czy zatopiony w jeziorze samochód został wydobyty? Fani serialu nie są w tych sprawach zgodni do dzisiaj, a w internecie spotyka się różne wersje zdarzeń.

Z całą pewnością, na 100% była tylko jedna amfibia! Stanowczo dementuję także opinię, że jakoby były 2 samochody, w tym tego który zatonął nigdy nie wydobyto, to jest jakaś plotka, jak to się dziś mówi: fake. Samochód był tylko jeden, zatonął już pod koniec kręcenia, ale został wydobyty, z tym, że nie od razu. Było to w jeziorze w okolicy Radzynia Chełmińskiego, ale nie pamiętam już w którym konkretnie.
Pamiętam, że amfibia była potem już zniszczona, więc jak trzeba było robić zbliżenie na wodzie, to korzystano z motorówki, tzn. siedzieliśmy w motorówce. Tak robiono zbliżenia twarzy, czy bliskie plany. Pamiętam, że te zdjęcia robił operator Kaziu Wawrzyniak. Bo samochód zatonął, gdy nie wszystko było jeszcze nakręcone.
Sama amfibia była wypożyczona od kogoś z Łodzi, rzeczywiście pływała, miała śrubę napędowa, sprawowała się dobrze, aż do wypadku.



10. Czy to prawda, że podczas kręcenia zdjęć, młodzi aktorzy mieli wielkie powodzenie wśród swoich rówieśniczek z okolicznych miejscowości?

Oho, pewnie! Pamiętam jak te 10 lat temu byliśmy w Radzyniu, to nawet odwiedziliśmy je! Naturalnie były to już wtedy starsze panie. Natomiast podczas kręcenia filmu, a miało się wtedy chyba 11 lat, to zdarzały się jakieś pierwsze buziaki. Cała trójka miała jakieś dziewczyny (śmiech). Moja miała na imię Marcysia i nawet po tych latach ją w Radzyniu odnalazłem (śmiech). Ale teraz już ma swoje dzieci i wnuki.



11. Czy pamięta Pan gdzie naprawdę znajdowało się wejście do filmowej piwniczki z konfiturami? Czy było to niedaleko kościółka w Okoninie/Kortumowie?

Wnętrze studni było robione w atelier w Łodzi, natomiast gdzie było wejście do piwniczki to tego już za bardzo nie pamiętam.
Pamiętam, że mieszkaliśmy w Malborku w hotelu oraz w Radzyniu w domu prywatnym. Przy czym część ekipy także mieszkała tam w małym hoteliku koło zamku. My w tym hoteliku, z tego co pamiętam, mieliśmy codziennie robioną charakteryzację, czyli tzw. „szminkowanie”. Większość zdjęć była robiona w okolicy Radzynia, więc zapewne tam była także ta piwniczka. Pamiętam ten kościółek w Okoninie i faktycznie tam mogła być także owa piwniczka. Pamiętam też, że tam świetne epizody zagrał też Stanisław Milski jako kościelny (śmiech).

12. Czy na planie filmowym serialu „Samochodzik i templariusze” pojawiał się Zbigniew Nienacki?

Tak, gdyż jego żona Helena Nowicka była kierownikiem produkcji, więc parę razy przyjechał na plan. Pamiętam, że miał ciemne, przeciwsłoneczne okulary. Ale nie ingerował w nagrania.



13. Czy to prawda, że w serialu zagrał ktoś jeszcze z pana rodziny?

Na planie opiekowali się mną na zmianę rodzice – jeden miesiąc była mama, drugi tata, zresztą dostawali za to pieniądze, więc mogli wziąć specjalne urlopy z pracy (a pracowali w bankach). Romkiem (Mosiorem – dop. red.) opiekowała się mama, a z Tomkiem (Samosionkiem – dop. red.) była babcia.
Tak się złożyło, że moi rodzice - ale też inne osoby - byli wykorzystywani jako statyści. Np. mój ojciec zagrał Krzyżaka ze skrzynią skarbów, stojącego przy drodze na początku pierwszego odcinka. Także podczas scen w Malborku, gdy Alina Janowska była przewodnikiem, w grupie turystów pojawia się moja mama oraz tata.



14. Czy występ w filmach w jakiś sposób wpłynął na Pana dalsze życie, wybory zawodowe?

Mój ojciec był śpiewakiem operetkowym, ale w czasie wojny dostał się do obozu koncentracyjnego i stracił głos. Ale nasz dom zawsze był artystyczny. Przychodził do nas np. Jerzy Kamas, przychodziła Krystyna Feldman i inni aktorzy. Tak że razem z moim bratem wychowaliśmy się w atmosferze filmu, teatru. W Łodzi była taka kawiarenka „Honoratka” na ul. Traugutta i tam spotykali się właśnie aktorzy. Mój tata zawsze chodził tam na kawę, a ja z nim chodziłem na sok żurawinowy, ale jak to dziecko, biegałem od stolika do stolika, bo byłem bardzo energicznym młodym człowiekiem (śmiech). I tak mnie zobaczył Wadim Berestowski i powiedział do mojego taty: „za rok chcę go mieć w moim filmie”. I tak się zaczęła moja dziecięca kariera. No i po tych rolach zawsze myślałem aby zostać aktorem. I dopiąłem tego - skończyłem Szkołę Teatralną w Łodzi. Potem grałem trzy lata w Teatrze Nowym. Ale potem musiałem z przyczyn politycznych Polskę opuścić – był to okres Solidarności i stanu wojennego. Przyjechałem do Belgii, a tu jednak był
problem językowy, więc nie mogłem być aktorem, imałem się więc różnych zawodów. Pracowałem m.in. 25 lat dla Ikei jako szef produkcji, teraz jestem już na emeryturze. Ale w tym czasie robiłem bardzo dużo reżyserii teatralnej z Belgami i dla Belgów, w języku holenderskim, bo mieszkam w tej jakby holenderskiej części – Limburgii. Mam już na koncie 204 produkcje w różnych teatrach belgijskich. Nawet w zeszłym tygodniu miałem premierę. Otworzyłem nawet swój teatr, taki inny, bo z aktorami i z dziećmi aktorów i z dziećmi z zespołem Downa i autyzmem. Zrobiliśmy tam trzy bajeczki, w planach są kolejne. Generalnie operuję teraz językiem holenderskim, nawet czasami też gram w tym języku. Nie tak dawno grałem np. w „Emigrantach” Mrożka.
A mój starszy brat uczy w szkole teatralnej w Polsce, ale też jest już na emeryturze. Więc obaj jesteśmy cały czas w aktorskim świecie. Jak przyjeżdżam do niego do Polski, to zawsze chodzimy do teatru, więc jestem w tym temacie także w Polsce na bieżąco.



Bardzo dziękujemy za wywiad!

DYSKUSJA DOTYCZĄCA WYWIADU!
_________________
Drużyna 2

Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum
Nasza forumowa geościeżka keszerska: ./redir/pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=240911#240911

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci (z dn. 09.08.2019)

  
ROZUMIEM
Strona wygenerowana w 0,39 sekundy. Zapytań do SQL: 13