PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Pan Krostek i jego rodzina
Autor Wiadomość
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 62 razy
Wiek: 60
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 11048
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2023-10-20, 00:27:22   Pan Krostek i jego rodzina

Kiedy pierwszy i przedostatni raz czytałem o panu Krostku nie zwrócił on specjalnie mojej uwagi; w latach 70-tych dość często spotykało się tego typu facetów.

Dopiero względnie niedawno dość przypadkowo i raczej bez związku z naszymi zabawami samochodzikowymi przeczytałem Krzysztofa Kąkolewskiego "Jak umierają nieśmiertelni". Kiedyś już korzystaliśmy z dzieł tego reportera, mianowicie przy rozważaniach o "Proroku".
Kiedy ta książka się ukazała, czytelnicy dosłownie wyrywali ją sobie. Wzbudziła tyleż entuzjazmu, co krytyki. Była Biblią naszych hippiesów, a raczej tych, którzy chcieli nimi zostać.
Dla samochodzikofanów jest ona istotna o tyle, że przybliża obraz Łodzi, w jakiej funkcjonował ZN w późnych latach 50-tych i wczesnych 60-tych i którą opuścił. "Honoratka" itd. Te klimaty i klimaciki cokolwiek szyderczo ZN przerysował w "Wężu Morskim", w " Z głębokości", czy w "Sumieniu". Całkowicie rozumiem, że te klimaty mogły go męczyć.

Korzystałem z wydania z lat 90-tych, kiedy to K.K. ponownie został swego rodzaju "gwiazdą"... może spuśćmy zasłonę milczenia...
W każdym razie w tym wydaniu, w czymś w rodzaju postscriptum, K.K. opisuje jakie przy okazji pierwszego wydania miał kłopoty z cenzurą, poszczutą przez "układy", o których ośmielił się napisać. Przypomniało mi się to w związku z dyskusją nt. cenzury, którą prowadziliśmy w jednym z sąsiednich tematów. Kłopoty z cenzurą - cokolwiek to oznacza - są nieodłącznie, zawsze i wszędzie związane z pracą dziennikarza i dlatego opowieści o tych sprawach należy traktować ostrożnie. Szczególnie, że w latach 90-tych różne pieszczochy ancien regime'u jęczały, jak to oni byli prześladowani. Człowiek oglądał w TV za Edwarda jednego z drugim przez 10 lat i jeszcze przez następne 10, a potem nagle się okazywało, że był on ofiarą systemu.
Poza tym i ponad tym K.K. miał pewną skłonność do dopatrywania się w różnych sprawach "drugiego dna". Czasem nieco na siłę. Owszem zdarza się, że paranoika ktoś naprawdę prześladuje, ale na pewno nie w każdym wypadku. Dlatego na jego pisanie trzeba brać poprawkę.
Ale myślę, że akurat w tym wypadku można K.K. wierzyć, przynajmniej częściowo. Jego pisanie mogło w różny sposób dotknąć interesów lub po prostu ego wielu wpływowych osób.
Usiłując zweryfikować rzetelność K.K. w omawianej książce, wyłowiłem z sieci pewną publikację, która bardzo napastliwie i niesprawiedliwie atakowała K.K. To było ewidentne, gdyż np. kiedy przedstawia rożne hipotetyczne tła znanych zbrodni Mansona i różne kursujące wersje, powołuje się na jakieś źródło - jego wiarygodność to inna sprawa - i nie lansuje na siłę żadnej z wersji, a do wielu odnosi się sceptycznie i krytycznie.
CD kiedy indziej.
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2023-10-21, 11:10, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 62 razy
Wiek: 60
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 11048
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2023-10-21, 11:09:30   

Nas interesuje tutaj w zasadzie tylko pierwsza część "Jak umierają nieśmiertelni", opisująca życie głównego bohatera tej historii Wojciecha F., w Łodzi. Innymi bohaterami są Roman Polański, znana poetka, Agnieszka O., w konsekwencji żona Wojciecha F. (jest tu nawet zamieszczone ich zdjęcie ślubne; Marek Hłasko, Krzysztof "Komeda" Trzciński.
Opisując krótkie życie Wojciecha F. autor musiał zatrącić o jego rodzinę. I tu pojawia się ojciec Wojtka, Jan F. choć jego imię nigdzie nie jest wspomniane.
Według K.K. niegdysiejszy przemysłowiec włókienniczo-tekstylny Jan F. był czymś w rodzaju ojca chrzestnego mafii handlującej w czasie i po wojnie jak to się mówi, wartościami dewizowymi, a w gruncie rzeczy wszystkim.
CDN

PS. Tytuł, "Jak umierają nieśmiertelni" wziął się z określenia, próby definicji tego pokolenia, którego przedstawicielami byli bohaterowie opowieści. Przeżyli wojnę jako małe dzieci i po tym doświadczeniu uwierzyli we własną nieśmiertelność. I dlatego żyli w takim stylu w jakim żyli...
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2023-10-21, 11:16, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 62 razy
Wiek: 60
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 11048
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2023-10-21, 15:09:41   

W części czwartej omawianego wydania książki K.K. poświęconej w dużej mierze kulisom jego podróży do Stanów i dodatkiem różnych rzeczy dotyczących istoty sprawy, jak też w szczególności perypetii cenzuralno-wydawniczych - m. in. zaznacza tam które fragmenty z pierwszego wydania były wycięte, znajdujemy (str.141-142) cytat ze "Szpetnych czterdziestoletnich" Agnieszki Osieckiej, w którym znana poetessa odmalowuje obraz "Malinowej", "Grandu", gdzie bawili się i kwaterowali łódzcy gangsterzy. Wzmiankowana jest też tam, oczywiście, "Honoratka".

Poza tym w jednej z moich ulubionych powieści kryminalnych - "Królewna?!" Andrzeja Piwowarczyka - łódzki "Grand" jest wspomniany jako siedziba "czarnej giełdy" walutowo-dewizowej, zaraz po wojnie, w 1945 r.

Zanim przejdziemy do sedna sprawy te wzmianki wydały mi się konieczne dla odmalowania pewnego klimatu wokół którego wyrastał, a potem obracał się i pracował bardzo młody i nieco starszy Nienacki.
_________________
Z 24
 
 
John Dee 
Moderator
Epicuri de grege porcus



Pomógł: 119 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 13951
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2023-10-22, 20:22:59   

Z24 napisał/a:
Zanim przejdziemy do sedna sprawy te wzmianki wydały mi się konieczne dla odmalowania pewnego klimatu
Łamię sobie głowę “dokąd on z tym zmierza :065: ”, ale skoro wzmianki są konieczne, to są konieczne. :583:
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 62 razy
Wiek: 60
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 11048
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2023-10-22, 22:25:19   

John Dee napisał/a:
Z24 napisał/a:
Zanim przejdziemy do sedna sprawy te wzmianki wydały mi się konieczne dla odmalowania pewnego klimatu
Łamię sobie głowę “dokąd on z tym zmierza :065: ”, ale skoro wzmianki są konieczne, to są konieczne. :583:


Sam do końca nie jestem przekonany, ale uważam, że powinienem odnieść się do nie budzących zaufania źródeł, ale nie chce mi się robić ich kompletnego rozbioru. To byłaby robota na małą książkę. Nie ma sensu też ich przepisywać. A trzeba jakoś przesiać i wyłuskać pewne rzeczy.
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2023-10-26, 22:26, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 62 razy
Wiek: 60
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 11048
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2023-11-06, 13:01:30   

W zasadzie pan Krostek nie ma zbyt wielu cech dystynktywnych, które umożliwiłyby zbadanie jego proweniencji.
Koleżanki i koledzy przetrząsnęli Julianów z niejednoznacznymi rezultatami, więc darujemy sobie opisy willi.
W rozdziale XIV PS i dyrektor Marczak negocjują z panną Krostek, gdyż sam pan Krostek był zajęty czym innym. Jednak z ust córki dowiadujemy się o nim kilku szczegółów, które, być może, pozwolą nam ustalić jakieś komponenty tej postaci.
Pierwszy pojawia się na str. 250 wydania I, kiedy panna Krostek opowiada swoim gościom o utopieniu zbiorów doktora Gottlieba w jeziorze. Według jej słów, ojciec skomentował to wydarzenie w ten sposób, że "postanowili końce puścić w wodę". Dość charakterystyczny zwrot, sens jego jest oczywisty, sam go używam, ale - darujcie! - nie ma pojęcia czy gdzieś go zasłyszałem, czy zapożyczyłem się u ZN :D .
Wyguglowałem ten zwrot w różnych wariantach i nic sensownego mi się nie wyświetliło.
Drugi szczegół to wypowiedź panny Krostek, stanowiąca reakcję na pełen wątpliwości wyraz twarzy PS, że przeszukania (dokładnie wyraziła się: rewizje) bywały u nich w domu i to nie raz. Bo kiedy ojciec prowadził warsztat dziewiarski, milicja kilkakrotnie szukała u nich kradzionej przędzy i niczego nie znalazła.
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2023-11-06, 13:03, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Kozak 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 31 razy
Dołączył: 30 Cze 2018
Posty: 7002
Skąd: Górny Śląsk
Wysłany: 2023-11-06, 13:55:30   

Z24 napisał/a:
Drugi szczegół to wypowiedź panny Krostek, stanowiąca reakcję na pełen wątpliwości wyraz twarzy PS, że przeszukania (dokładnie wyraziła się: rewizje) bywały u nich w domu i to nie raz. Bo kiedy ojciec prowadził warsztat dziewiarski, milicja kilkakrotnie szukała u nich kradzionej przędzy i niczego nie znalazła.

Ten fragment możemy rozważyć w dwóch płaszczyznach :)
Pierwsza: Zgodnie z zasadami obowiązującymi w PRL-u, wszyscy ówcześni prywaciarze, to złodzieje. W tym przypadku ZN mógł posłużyć się takim fałszywym obrazem, aby przypodobać się władzy ;-)
Druga: Krostek był gospodarczym przestępcą, a ZN jego postać zbudował na osobie jakiegoś rzeczywistego przekręciarza :okulary:
_________________
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 62 razy
Wiek: 60
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 11048
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2023-11-06, 19:04:05   

No, na rozum rzecz biorąc to gdzie milicja miała szukać skradzionej przędzy, jak nie w warsztacie dziewiarskim? Przecież nie u szewca. Tam szukali lewych skór ;-) .
_________________
Z 24
 
 
Kozak 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 31 razy
Dołączył: 30 Cze 2018
Posty: 7002
Skąd: Górny Śląsk
Wysłany: 2023-11-06, 21:38:02   

Na zdrowy rozum, to w warsztacie szewca mogli też szukać bimbru, albo części do Syrenki, lub dziecięcego wózka dla bliźniaków. A to wszystko przez Bruneta spacerującego wieczorową porą :D
_________________
Ostatnio zmieniony przez Kozak 2023-11-12, 11:51, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 62 razy
Wiek: 60
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 11048
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2023-11-11, 20:31:09   

W dalszych rozważaniach pomoże nam artykuł p. Anny Bikont pt. "Scenariusz życia" zamieszczony w "Gazecie Wyborczej" z 31.07.1999 r.
Zasadniczą podobno jego treścią ma być polemika z "peerelowskimi żurnalistami", którzy prześladowali rodzinę F., a z jej patriarchy - Jana Frykowskiego - zrobili coś w rodzaju "ojca chrzestnego". Tu oczywiście autorka pije w stronę Krzysztofa Kąkolewskiego, którego nazwisko powtarza się wielokrotnie i przeważnie w negatywnych kontekstach. Głównym źródłem informacji o rodzinie był pan Jerzy F. młodszy brat Wojtka.
Cokolwiek bym sądził o pisaniu K.K. - a sporo zastrzeżeń i uwag poczyniłem wyżej - wydaje mi się, że polemika z jego tezami czy też ich krytyka nie wymaga naciągania cytatów. Autorka jest tak zacietrzewiona w atakach na K.K., że wypsnęło się jej przy tej okazji dużo rzeczy znacznie gorszych niż te, które napisał o panu Janie K.K. Naiwność - delikatnie mówiąc - czy może perfidia? A może liczenie na głupotę i ograniczenie czytelników, którzy i tak mają zwyczaj padania na kolana przed każdym workiem pieniędzy?
Przy okazji autorka potwierdza, że rodzina interweniowała w sprawie ukrócenia kłamliwej oczywiście pisaniny K.K. i to na bardzo wysokich szczeblach :D . Skoro w tym zakresie pan K.K. nie bardzo koloryzował, to może w innych kwestiach również ;-) .
No i na zakończenie tych uwag - nie znaczy, żebym nie miał ich więcej - taka moja refleksja: niby tak zohydzony przez K.K. wizerunek Wojtka F. przedstawia się znacznie bardziej sympatycznie niż wizerunek przedstawiony przez panią A.B. Bo K.K. napisał w gruncie rzeczy więcej o pozytywach i mocnych stronach Wojtka F.
Ale dość o tym.

Pan Jerzy F. polemizując jakoby z tezą K.K. i mocno przy okazji zniekształcając jego wypowiedź, wspomina, że "ojcu - Janowi Frykowskiemu - w 1962 r. wyciągnęli sprawę sprzed siedmiu lat, że kupił kradzioną przędzę".
I ten właśnie fragment reportażu pani A.B. skojarzył mi się z tymi rewizjami w poszukiwaniu kradzionej przędzy u pana Krostka.
Myślę, że jest jakieś prawdopodobieństwo inspiracji ZN-ego kryminalnymi przygodami pana Jana F. przy tworzeniu postaci Krostka. Myślę, że ZN jako łodzianin, a tym bardziej jako dziennikarz sporo wiedział o tych sprawach i mogło mu się to gdzieś w pamięci zapisać...
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2023-11-11, 20:31, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
John Dee 
Moderator
Epicuri de grege porcus



Pomógł: 119 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 13951
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2023-11-13, 08:37:09   

Czyli, w telegraficznym skrócie: pierwowzorem powieściowego Krostka mógł być ojciec słynnego Wojciecha Frykowskiego Jan Frykowski?

Zwracam również uwagę na to, że córka Krostka jest bardzo ładna i że wybiera się do RFN-u. Frykowski junior również był niezwykle przystojny i żył, jak i oczywiście zmarł, na zachodzie.

A jak wygląda porównanie domu i warsztatu Jana Frykowskiego z budynkiem opisanym w książce?
 
 
Kozak 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 31 razy
Dołączył: 30 Cze 2018
Posty: 7002
Skąd: Górny Śląsk
Wysłany: 2023-11-13, 08:51:41   

Jan Frykowski w Łodzi wraz z rodziną zamieszkiwał przy ulicy Brzeźnej, a tam usytuowane są same kamienice :/
W 1948 roku wspólnie z Janem Dymitriew prowadził już w Łodzi przy Piotrkowskiej 91 hurtownię włókienniczą "Modne Tkaniny".
./redir/bc.wbp.lodz.pl/Content/81786/GlosRobotniczy1948_01nr025a.pdf
./redir/piotrkowska-nr.pl/ulica-piotrkowska-91
_________________
Ostatnio zmieniony przez Kozak 2023-11-14, 07:53, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 62 razy
Wiek: 60
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 11048
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2023-11-14, 00:26:51   

Kozak napisał/a:
Jan Frykowski w Łodzi wraz z rodziną zamieszkiwał przy ulicy Brzeźnej, a tam usytuowane są samem kamienice :/
W 1948 roku wspólnie z Janem Dymitriew prowadził już w Łodzi przy Piotrkowskiej 91 hurtownię włókienniczą "Modne Tkaniny".
./redir/bc.wbp.lodz.pl/Content/81786/GlosRobotniczy1948_01nr025a.pdf
./redir/piotrkowska-nr.pl/ulica-piotrkowska-91


O, to ciekawe wiadomości. Daję "pomógł" za zaangażowanie i podanie cennych stron do dziejów Łodzi :) .
_________________
Z 24
 
 
Kozak 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 31 razy
Dołączył: 30 Cze 2018
Posty: 7002
Skąd: Górny Śląsk
Wysłany: 2023-11-14, 07:54:29   

Dziękuję. Ku chwale Naszego Forum :D
_________________
 
 
John Dee 
Moderator
Epicuri de grege porcus



Pomógł: 119 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 13951
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2023-11-14, 18:12:55   

Z24 napisał/a:
Daję "pomógł"
A ja Tobie, Zecie. Dobra robota. :564:
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 62 razy
Wiek: 60
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 11048
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2023-11-14, 23:34:44   

John Dee napisał/a:
Z24 napisał/a:
Daję "pomógł"
A ja Tobie, Zecie. Dobra robota. :564:


Ku chwale Pana Samochodzika! Dziękuję! :)
_________________
Z 24
 
 
Teresa van Hagen 
Maniak Samochodzika



Pomogła: 35 razy
Dołączyła: 20 Lut 2017
Posty: 5943
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wczoraj 0:48:22   

Kiedyś bawiłyśmy się z Bertą w podróżowanie po śladach Osieckiej. Dotarłyśmy do Łodzi, niestety, jeżeli chodzi o Brzeźną, nie udało nam się wtedy dotrzeć pod konkretny adres.
Ale dzisiaj poszukując jakiś szczegółów na ten temat znalazłam taką ciekawostkę, bez żadnej wiarygodności, napisaną jako komentarz do poniższego artykułu:
W poszukiwaniu własnej drogi: Agnieszka Osiecka, filmówka, Wojciech Frykowski i... Łódź.

krzysztof_wandelt6 maja 2017 16:01

wzruszyłem się bardzo... na każdy akapit mógłbym coś wspomnieć od siebie...
Stary Frykowski działał w kręgach gdzie i mój ojciec, był wspólnikiem przyjaciela ojca, który po straszliwych domiarach mających zniszczyć prywatna inicjatywę, przeniósł się do Zakopanego jak wielu innych. Frykowski i tata zostali w Łodzi. Jadąc Milionową do Kilińskiego przy Sosnowej jest nieotynkowany budyneczek, tam mieszkał Wojtek i była pracownia... robili i drukowali chusty jedwabne, sprzedaliby ich każdą ilość, prywatny rynek zabijał się o nie - produkt trafiony w punkt! podobnie jak rodzice i ich przyjaciele także Frytkowscy żyli bez rzucania się w oczy to oczy ich wyszukiwały. jednocześnie bywaliśmy w Zakopane i Międzyzdrojach... pijany Wojtek z Kajtkiem around'ką wjechał po schodach na pocztę po skosie z Grandem, a Ewa po biglu w Międzyzdrojach chodziła w obcisłych sycylijkach w paski na boso... nazywali ją po filmie "Bosonoga Contessa". Wojtek lubił ze SPATiFu iść do mnie spać na Gdańska (blisko). O Agnieszce i Wojtku dowiedziałem się od Solarza, gdy Heraldem Witka jeździliśmy po zaśnieżonych ulicach szukaliśmy chyba Kropki. Powiedział mi że jest za swata no i stało się. Po Wojtek w tajemnicy powiedział mi że będzie wyjeżdżał do Paryża... postanowiłem z nim jechać i z Kropką zaczęliśmy chodzić na francuski do Wadima Berezowskiego, który nas uczył porozumiewania. Wystąpiłem o paszport którego nie otrzymałem... ciążyła na nas klątwa tajemniczej śmierci mojego taty na SB... śmierć Wojtka była jak grom z jasnego nieba i tylko refleksja, przecież ty też jesteś zadziora i nie wyszedłbyś cały!
Prochy Wojtka złożone są na Starym Cmentarzu na lewo od kaplicy... jakoś nie widywał tam jego wielbiciel podwieszających się pod jego pieniądze i sławę :/ na marginesie, zamożna rodzina z klątwą od skoku Kajtka w siedzibie SB, poprzez kolejne śmierci... wszystkie tragiczne - troszkę zamieszałaś mi w głowie wspaniały Baedekerze, dziękuję...
_________________
Drużyna 5

 
 
Berta von S. 
Twórca
nienackofanka



Pomogła: 167 razy
Wiek: 51
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 32570
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wczoraj 2:41:25   

Teresa van Hagen napisał/a:
Kiedyś bawiłyśmy się z Bertą w podróżowanie po śladach Osieckiej. Dotarłyśmy do Łodzi, niestety, jeżeli chodzi o Brzeźną, nie udało nam się wtedy dotrzeć pod konkretny adres.
Ale dzisiaj poszukując jakiś szczegółów na ten temat znalazłam taką ciekawostkę, bez żadnej wiarygodności, napisaną jako komentarz do poniższego artykułu:
W poszukiwaniu własnej drogi: Agnieszka Osiecka, filmówka, Wojciech Frykowski i... Łódź.

Bardzo możliwe, że to jest to miejsce, o którym pisała Gośka, jak już wracałyśmy z Łodzi. Pamiętam, że tam miało być raczej obskurnie i była chyba mowa o pustym placu obok ceglanego budynku, a tu widzę coś podobnego. Sms został w starej komórce, ale przedzwonię do niej i zapytam.

Untitled-1.jpg
Plik ściągnięto 4 raz(y) 808,77 KB

_________________
Drużyna 5

Ostatnio zmieniony przez Berta von S. Wczoraj 2:42, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 62 razy
Wiek: 60
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 11048
Skąd: Warszawa
Wysłany: Dzisiaj 0:47:26   

Tereso van Hagen, daję "pomógł" za ten adres.
W cytowanym artykule powołują się na książkę K.K., uzupełniając ją z lekka wspomnieniami Agnieszki O. Adres podany przez tego bełkocącego gościa jest właściwie jedynym wyraźnym miejscem :D .
Mój brat twierdzi, że rozpowszechnienie się bełkotu w różnych wpisach na różnych forach i w komentarzach wynika z rozpowszechnienia się programów zmieniających mowę mówioną na pisaną. Sam korzystałem ze Speechtextera (czy jak się to tam nazywało), to wiem, że jak się ostro nie pilnuje tekstu, to się ląduje w malinach.
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 Dzisiaj 19:58, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci (z dn. 09.08.2019)

  
ROZUMIEM
Strona wygenerowana w 0,4 sekundy. Zapytań do SQL: 21