PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
"Dagome iudex" a historia
Autor Wiadomość
Kynokephalos 
Moderator
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 109 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 6370
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2022-06-26, 20:56:58   "Dagome iudex" a historia

Czy „Dagome iudex” jest powieścią historyczną?

Przecież samo umieszczenie akcji w dawnych wiekach nie przesądza sprawy. O jej treści można rozmawiać patrząc z różnych punktów widzenia. Inni forowicze wypowiadali się już o tym niejednokrotnie, ale z przyczyn kompozycyjnych wymienię warstwy, z których każdą można docenić - lub zganić - odrębnie od innych:

Warstwa przygodowa utrzymana w duchu fantasy (a jeśli nie wszyscy się z tym zgodzą, to bliskim fantasy): legendy, magia, pojedynki, mordy, bitwy, podstępy, miłostki...

Warstwa filozoficzna - tu możemy włączyć przede wszystkim wszelkie zagadnienia związanie ze zdobywaniem, uznawaniem i przekazywaniem władzy, czy z etyką i pragmatyką sprawowania władzy. Także kwestię walki olbrzyma z karłem w człowieku i w narodzie. I wspólne wielu ludziom, w różnych okresach życia, kwestie przeżywania choroby żądzy czynów i choroby braku woli.

• Wreszcie warstwa historyczna, której - mam nadzieję - warto poświęcić osobny temat.
Realiom historycznym i sposobowi, w jaki autor wpisał swoją fikcyjną opowieść w podręcznikową historię Europy.

Dla nas w Polsce wiek IX i początek X to słabo poznany okres dziejów. Zarówno w sensie naukowym jak (zwłaszcza) w sensie świadomości przeciętnego absolwenta szkół. „Historia” zaczyna się od Mieszka, a tamto - to jest nasza prehistoria, w której ogólnikowo mówimy o procesach rozwoju, o łączeniu plemion, ale zamiast faktów politycznych mamy do dyspozycji raczej legendy i symbole, takie jak „Krak”, „Popiel” czy „Siemowit”. Reprezentują jakieś długotrwałe zjawiska, ale nie dają się intepretować dosłownie, utożsamić z narracją kogoś konkretnego. Mało też mówi się o szerszych, europejskich uwarunkowaniach, w których wykluwało się państwo Polan a później Polaków.
Dlatego łatwo jest, czytając „Dagome iudex”, nie wychwycić historycznych aspektów przedsięwzięć Dagona. Piszę to z własnego doświadczenia.

Ale jeśli już zwrócimy na to uwagę, dojdziemy do wniosku, że autor miał skrystalizowane pojęcie na temat zjawisk zachodzących w naszej części świata oraz - w związku z nimi - decyzji, które musiał podjąć twórca podwalin państwowości polskiej, jakiekolwiek nosił imię. Można, oczywiście, dyskutować z jego stanowiskiem, nie zgadzać się - lecz będzie to dyskusja na polu historii, na polu nauki.

Osią akcji jest potrzeba narzucenia ponadplemiennej władzy zwierzchniej, która z kolei wynika z konieczności konsolidacji (albo - w przypadku niepowodzenia - zagłady...); konieczności przygotowania się do konfrontacji i walki o podmiotową rolę wobec europejskich potęg. A wszystko to w kontekście rywalizacji cesarstwa wschodniego i zachodniego oraz - równolegle - rywalizacji patriarchatu konstantynopolskiego i papiestwa rzymskiego o uzyskanie przewagi na tym wyłaniającym się, nowym terenie ekspansji.

Na temat wartości beletrystycznej „Dagome iudex” są różne opinie - o czym też nieraz była mowa w sąsiednim wątku. Za to z historycznego punktu widzenia widać, że autor starannie zaplanował akcję, myślał o szczegółach i chyba poświęcił sporo czasu na przygotowanie się do zadania.

Zatem, odpowiadając sobie na pytanie z pierwszego akapitu: mimo obecności elementów fantastycznych „Dagome iudex” zasługuje na obecność w rzędzie polskiej dwudziestowiecznej prozy historycznej - tej zhybrydyzowanej, według określenia Natalii Lemann (https://pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?t=128&start=112).
Mogę nawet powiedzieć, że żałuję, iż nie doszło do kontynuacji planowanego - jeśli dobrze zrozumiałem - przez Nienackiego cyklu powieściowego, którego „Dagome” miał być początkiem.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...
Zwycięzca rywalizacji rowerowej w 2019 r.

 
 
Kynokephalos 
Moderator
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 109 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 6370
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2022-06-29, 07:29:16   Źródła

Na podstawie treści „Dagome iudex” i pozostawionych notatek można pokusić się o wytypowanie głównych lektur historycznych, znajdujących się w domowym księgozbiorze autora, z których korzystał przy pracy.

• Podstawowym źródłem wiedzy - i niektórych pomysłów - było dla niego sześciotomowe kompendium autorstwa mediewisty Henryka Łowmiańskiego„Początki Polski”


(Wydanie II, PWN, 1964)

Stąd pochodzą
- imiona wielu fikcyjnych powieściowych postaci,
- nazwy ludów przewijających się przez polskie lub sąsiednie terytoria,
- stosowane dawniej nazwy rzek, istniejących grodów, miejsc handlowych.
Nienacki chciał rzetelnie odtworzyć realia życia w IX wieku na naszych ziemiach, zwracając u Łowiańskiego uwagę na takie elementy jak
- cechy ówczesnego krajobrazu,
- klimat,
- gatunki upraw i roślin dziko rosnących,
- używane narzędzia rolnicze,
- broń,
- ubiór,
- budownictwo.
Można tam znaleźć też
- opis zależności społecznych
- i niektóre przepisy prawa wspomniane w powieści.

Jeśli chodzi o historię polityczną - nie jest ona głównym przedmiotem dzieła Łowmiańskiego, zwłaszcza gdy mówimy o pierwszych tomach, omawiających czasy prehistoryczne. Ale są w niej wykorzystane przez Nienackiego informacje o porcie Truso i trasach handlowych Bałtyku i tej części Europy, o polityce władców Moraw i stosunku wobec nich książąt niemieckich, o dziejach misji Konstantyna (Cyryla) i Metodego.

„Dagome iudex”, tom I, rozdział 2:
A może, panie, należysz do jakiegoś plemienia Sklavinów, którzy od »Slova«, to jest błota, imię swoje wzięli?


„Początki Polski”, tom II, str. 10:
Największym uznaniem cieszy się koncepcja, wysunięta przez j. Rozwadowskiego i M. Budimira, którzy przypuszczali, że to określenie pochodzi od nazwy rzeki lub kraju błotnistego, nazwy, brzmiącej »Slova« lub »Slava« (rzeka) czy też »Slovo« (błoto).



• Podobną tematykę omawia tom archeologa Józefa Kostrzewskiego zatytułowany „Kultura Prapolska”.


(Wydanie III, PWN, 1962)

Z natury rzeczy niektóre dane u Łowmiańskiego i u Kostrzewskiego pokrywają się ze sobą. Ta druga pozycja nieco więcej uwagi poświęca niematerialnej stronie kultury. Dlatego stąd Nienacki zaczerpnął tego rodzaju informacje jak
- wierzenia religijne,
- wyobrażenia o świecie nadprzyrodzonym,
- słowiański kalendarz,
- nazwy chorób i sposoby uzdrawiania,
- lecznicze zioła.

„Dagome iudex”, tom I, rozdział 2:
Nie brakowało ludzi także latem, przeważnie bezpłodnych kobiet w okresie nowiu albo podczas pełni księżyca, który to błyszcząc zimnym światłem budził w ludziach przedziwne uczucia; nie bez przyczyny mówiono o nim i "miesiąc", i "księżyc", to jest książę-pan, ponieważ zdawał się mieć tajemną władzę nad duszami ludzkimi. Gdy księżyca przybywało - mogło przybyć i człowiekowi, jeśli złożył odpowiednią ofiarę.


„Kultura prapolska”, część druga, rozdział V:
(...) tajemniczy urok, jaki wywiera ten satelita ziemi dziś jeszcze na ludzi. (...) Powiszechnie lud wierzy w dodatni wpływ księżyca przybywającego (...) wyrazem dawnego kultu miesiąca jest druga jego nazwa: księżyc, czyli młody książę (...).



Świat Rzymskiego Cesarstwa Wschodniego (obecny w powieści w podróżach i politycznej edukacji Dago w Konstantynopolu, oraz w dyplomatycznych planach Bizantyjczyków co do ziem słowiańskich) Nienacki poznawał dzięki monografii Hansa-Wilhelma Haussiga „Historia kultury bizantyńskiej”.


(„Kulturgeschichte von Byzanz”; wydane polskie: PIW, 1969)

Na jej podstawie nakreślił
- postaci czołowych bizantyjskich dygnitarzy;
- życie w Konstantynopolu,
- uczty, przedstawienia teatralne i inne artystyczne występy;
- ważne politycznie różnice religijne, w tym czołobitny lub - odwrotnie - obrazoburczy stosunek religijny do wizerunków świętych;
- koncepcje dotyczące rywalizacji (lub współdziałania) z cesarstwem zachodnim, wobec zagrożenia ze strony Arabów;
- wagę dróg handlowych prowadzących na wschód,
- asortyment sprowadzanych stamtąd towarów i przedmiotów zbytku;
- wreszcie: „Księgę Grzmotów i Błyskawic”.

„Dagome iudex”, tom I, rozdział 12:
(...) pod osłoną ciemności grasowały bandy młodzieńców, przeważnie z bogatych rodzin. Wyróżniali się dziwacznością strojów i uczesaniem, które nazywano huńskim, zaczepiali przechodniów, napadali na ludzi opuszczających winiarnie lub domy schadzek albo nawet na domy bogatych kupców.


„Historia kultury bizantyńskiej”, część druga, rozdział V:
Przechodnie na ulicach nie zawsze czuli się bezpieczni, gdyż w miastach grasowały bandy młodocianych, którzy strojem i uczesaniem odcinali się od otoczenia. Mówiono o huńskich fryzurach i innych dziwactwach mody.



• Zakładam, że autor posługiwał się jeszcze jedną pozycją, podobną do poprzedniej, ale dotyczącą Europy Zachodniej.



Byłyby tam między innymi
- nazwy kronik historycznych i imiona ich autorów;
- genealogia drugiego i trzeciego pokolenia po Karolu Wielkim i wewnątrzrodzinne spory o władzę;
- wyprawy niemieckich grafów przeciw plemionom zachodniosłowiańskim;
- może walki władców Niemiec przeciwko Morawianom i Madziarom (trochę mówi o nich Łowmiański);
- imiona papieży i ich stosunek do Bizancjum, do Słowian i do Karolingów;
- pewnie jakieś spostrzeżenia o obyczajowości dworskiej.

Większość z tego to niby są wiadomości encyklopedyczne, jednak w niektórych przypadkach bardzo szczegółowe. Dodatkowo styl pracy pisarza pozwala zakładać, że i w tym przypadku zaopatrzył się w jakąś monografię. Zapewne omawiała ona przy tym
- sprawę rozwodu Lotara II, której Nienacki przypisał (chyba na wyrost, ale wolno mu) rolę jednego z motorów zachodniej polityki w tym okresie.

• To, oczywiście nie wszystko. Bibioteczka Nienackiego zawierała kilka innych pozycji, które właściciel na pewno znał (przypuszczam, że część nabył właśnie w związku z „Dagome iudex”), których znaczenie jest jednak drugoplanowe lub niepewne.

Wśród nich:
- Aleksander Brückner - „Mitologia słowiańska i polska, PWN, 1985. Możliwe, że stąd Nienacki zaczerpnął trochę na temat drugorzędnych bóstw słowiańskiego panteonu, które u Kostrzewskiego są omówione tylko pobieżnie.

- Jan Filip - „Pradzieje Czechosłowacji („Pravěké Československo”), wydanie polskie: Instytut Zachodni, Poznań, 1951. Porusza między innymi sprawy morawskiej polityki, choć podobne informacje są także u Łowmiańskiego.

- Witold Hensel - „Słowiańszczyzna wczesnośredniowieczna, wydanie IV, PWN, 1987.

- Historia Polski do r. 1466” pod redakcją Juliusza Bardacha, wydanie IV, PZWS, 1969 (dwa pierwsze rozdziały: - „Zarys historii starożytnej ziem polskich” i „Powstanie państwa polskiego” napisał Aleksander Gieysztor).

- Z pewnością nie bez śladu pozostały książki Pawła Jasienicy, którego Nienacki, z wzajemnością, cenił. „Dagome iudex” jest pisany z innej perspektywy niż popularyzatorska twórczość Jasienicy i nie wiem, czy autor sięgał do niej podczas pracy - ale pośrednio jej idee musiały wywrzeć wpływ. Na przykład podziw dla organizacyjnych zdolności poprzedników Mieszka, swobodne wycieczki myślowe w IX wiek, operowanie założeniem, że takie hasła jak „Popiel” lub „Piast” mogą być nie samą bajką lecz echami niemal zapomnianych, ale rzeczywistych, osób lub dynastii.

Można też przyjąć, że podczas pisania „Dagome iudex” przydały się wcześniejsze archeologiczne doświadczenia Nienackiego, a także drobniejsze, rozproszone źródła jakie wpadły mu w ręce. Może będzie jeszcze okazja o tym wspomnieć - zresztą rozmawialiśmy już, na przykład, o potencjalnym wpływie filmu „Gniazdo” na wizerunek Mieszka I i jego świata.

Ale myślę, że książki wymienione na początku dostarczyły tej powieści najwięcej historycznych realiów i były bazą, do której autor odwoływał się aby inne wiadomości weryfikować i synchronizować.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...
Zwycięzca rywalizacji rowerowej w 2019 r.

 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 125 razy
Wiek: 55
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 44383
Skąd: Poznań
Wysłany: 2022-06-29, 09:10:17   

Jak zwykle dogłębna analiza! Pomógł się należy!
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum
Nasza forumowa geościeżka keszerska: ./redir/pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=240911#240911

 
 
Kozak 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 28 razy
Dołączył: 30 Cze 2018
Posty: 5641
Skąd: Górny Śląsk
Wysłany: 2022-06-29, 09:17:27   

Bardzo dobre opracowanie! Brawo Kyno :564:
_________________
 
 
Kynokephalos 
Moderator
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 109 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 6370
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2022-07-02, 17:18:32   Tabliczki z Podebłocia

W rozdziale 6 tomu 2 „Dagome iudex” do Gniezna przybywa grupa rzekomych kupców, a w rzeczywistości są to "mnisi z misji Konstantyna i Metodego", pragnący szerzyć chrześcijaństwo na ziemiach Polan. Po rozmowie z Dagonem ruszają w drogę powrotną na Morawy.
"Tego samego dnia przybiegł do Dagona Spicimir i powiadomił go, że mnisi, którzy mieszkali na podgrodziu, pozostawili w domu na belce wyryte tajemne znaki magiczne, które mogą sprowadzić nieszczęście na Gniazdo. Zaciekawiony Dago kazał się zaprowadzić do owego domu i spojrzawszy na znaki wyryte na belce roześmiał się:
— Wyryli słowa po grecku, że »Chrystus zwycięży«.
"

Przypuszczam, że w tym fragmencie autor zrobił aluzję do znaleziska w Podebłociu. W 1986 roku w tamtejszym grodzisku wykopano trzy gliniane tabliczki z wyskrobanymi rylcem znakami. Badania nad nimi nadal trwają. Według stanu wiedzy z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych zabytki pochodzą z IX lub nawet VIII wieku naszej ery, i odczytywano na nich greckie chrystogramy: IXS (Iesous Christos) na jednej, oraz IXSΝ (Iesous Christos Nika - Jezu Chryste zwyciężaj) na innej.


http://hellenopolonica.blogspot.com/2015/09/greckie-tabliczki-z-podebocia.html; wikipedia

Być może są to fragmenty krzyża, relikwiarza lub podobnego kultowego przedmiotu: krzyże z takimi napisami - ale późniejsze, z czasów po wprowadzeniu chrześcijaństwa - archeolodzy odkopywali w Polsce (rzadziej) i na Rusi Kijowskiej (powszechniej).

Tabliczki zdobyły po odnalezieniu pewien rozgłos, ponieważ ich datowanie na okres od VIII do IX wieku, czyniłoby je najwcześniejszym znanym śladem chrześcijaństwa w Polsce, właściwie (według Przemysława Urbańczyka) jedynym z okresu przed Mieszkiem I. A jednocześnie (za ich odkrywcą, Jerzym Gąssowskim) - najstarszym średniowiecznym zabytkiem piśmienniczym w naszym kraju.

Glina obu tabliczek z chrystogramami pochodzi z okolic Podebłocia, zatem te napisy wykonano na miejscu. Z kolei trzecia, nieodczytana tabliczka została przywieziona, najpewniej (znów sądząc po rodzaju gliny) z rejonów śródziemnomorskich. Składa się to na historię (choć oczywiście możliwe są i inne scenariusze) jakiegoś piśmiennego, greckojęzycznego przybysza-chrześcijanina.
Hipotetycznie wiązane są z wysłannikami wschodniego kościoła, być może z kręgu Cyryla i Metodego.

W takiej formie prezentowały sprawę publikacje w czasach Zbigniewa Nienackiego - i w moim subiektywnym przekonaniu to ona zainsiprowała go do odmalowania w książce scenki z misjonarzem, który pragnął pozostawić magiczny znak wiary w kraju pogan. Jeżeli tak, to warto zauważyć, że odkrycie w czasie powstawania "Dagome iudex" było dość świeże. Wskazywałoby to, że autor podczas pracy nie ograniczał się do posiadanych źródeł książkowych. Chciał być na bieżąco z informacjami pojawiającymi się w prasie i chętnie uzupełniał powieść o nowe fakty.

W „Dagome iudex” jest sporo tego rodzaju pobocznych detali, ozdobników które nie mają bezpośredniego znaczenia dla akcji. Myślę, że niektóre inne również dałoby się skojarzyć z archeologicznymi ciekawostkami do jakich Nienacki dotarł w trakcie powstawania powieści, lub zresztą z czasów gdy na bieżąco, jako dziennikarz, interesował się badaniami pradziejów Polski.

Pozdrawiam,
Kynokephalos

Więcej o tabliczkach z Podebłocia:
https://archeologia.com.pl/tabliczki-z-podeblocia-monogram-chrystusa-z-viii-wieku-n-e/
https://www.academia.edu/33574813/
https://pl.wikipedia.org/wiki/Tabliczki_z_Podeb%C5%82ocia
_________________
Wonderful things...
Zwycięzca rywalizacji rowerowej w 2019 r.

 
 
John Dee 
Moderator
Epicuri de grege porcus



Pomógł: 111 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 13468
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2022-07-03, 19:58:04   

To wszystko są w rzeczy samej bardzo ciekawe informacje, Kyno. By je w pełni docenić należałoby oczywiście wpierw przeczytać powieść. Ja jej nie znam i mam przeczucie, że nigdy się z nią nie zapoznam - wewnętrzne opory są na to zbyt silne. Ale chętnie pośledzę temat.
 
 
Kynokephalos 
Moderator
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 109 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 6370
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2022-07-04, 07:59:49   

Nie nakłaniam, bo od strony literackiej rzecz.... arcydziełem nie jest.
Chodzi mi trochę o wnioski na temat warsztatu pisarza. A trochę rzeczywiście o to, iż - świadomość, że z perspektywy historycznej powieść jest przemyślana, i nawet większość wątków o charakterze mitologicznym ma oparcie w tradycji - może ją uczynić nieco bardziej strawną.
No i trochę o ciekawy moment historyczny sam w sobie.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...
Zwycięzca rywalizacji rowerowej w 2019 r.

 
 
Kynokephalos 
Moderator
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 109 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 6370
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2022-07-07, 07:31:19   Amazonki

Cytat:
nawet większość wątków o charakterze mitologicznym ma oparcie w tradycji

Jako przykład można podać wątek Amazonek. Nienacki wiąże z nimi nazwę Mazowsza („Mazowia”, wcześniej jakoby Amazowia), gdzie umieszcza państwo kobiet („Kraj Kwen”), którego stolica - Miasto Kobiet - leży w widłach Narwii i Bugu. Tam odwiedza je Dago i słucha pieśni o ich historii.

W krótkich słowach: Amazonki (według trubadura) wywodzą się z terenów nad Morzem Czarnym i Morzem Azowskim, gdzie pozostawały w różnych relacjach - od współżycia do wojny - z Sauromatami i Scytami, walcząc także z Grekami. Wyparte z tych terenów powędrowały na zachód by wreszcie, po kolejnych perypetiach, zagospodarować obszar Mazowsza.

Robi to wrażenie sztucznej, grubymi nićmi szytej adaptacji starożytnego mitu do polskich warunków, wrażenie wymysłu samego Nienackiego. A jednak tak nie jest - nawiązał on do współczesnego z akcją powieści, choć dziś częściowo zapomnianego, europejskiego dziedzictwa.

• Greckie i rzymskie podania, w różnych wersjach, lokują Amazonki właśnie wokół wymienionych akwenów, a Herodot łączy ze sobą pochodzenie Sauromatów, Scytów i Amazonek.

• W średniowieczu Jordanes (VI w.) opisuje podobną jak u Nienackiego historię konfliktu Amazonek z partnerami, po którym kobiety wywędrowały i zajęły dla siebie sąsiednie królestwa (nie Mazowsze, co prawda, lecz wschodnie kraje).

W VIII wieku po raz pierwszy pojawiło się skojarzenie „Mazo” - „Amazo”, w „Historii Longobardów” Pawła Diakona. Po przytoczeniu jakiejś starej historii walk z Amazonkami autor pisze (choć ma wątpliwości), że słyszał od pewnych ludzi iż plemię tych kobiet do tej pory żyje w najgłębszych częściach Germanii (Germania rozciąga się u niego aż do Donu).
Według Łowmiańskiego notatka Pawła Diakona jest świadectwem dawności plemienia Mazowszan, o którym kronikarze dowiedzieli się przy okazji pierwszych kontaktów państwa Karola Wielkiego ze Słowianami naszego obszaru, a którego nazwę źle zinterpretowali (w rzeczywistości pochodzi przypuszczalnie od rdzenia „maz”=błoto).

• Wiadomość powtórzył Alfred Wielki w IX wieku: „Na północ od Chorwatów jest kraj Maegda, na północ zaś od kraju Maegda są Sarmaci.” Chodzi o tzw. Czeskich Chorwatów, ewentualnie o dyskusyjnych Białych Chorwatów zamieszkujących Małopolskę, Śląsk lub Wielkopolskę. Sarmacja zaś to u Alfreda obszar od dzisiejszych państw bałtyckich na wschód. Można więc wnioskować, że Maegdaland („Kraj Kobiet” czy „Kraj Dziewic”) leżał na Mazowszu lub niedaleko.

• Później, w X wieku, pisał o tym znany nam skądinąd Ibrahim ibn Jakub: „Na zachód od Rusów leży Miasto Kobiet. Ma ono ziemie i niewolników a kobiety zachodzą w ciążę za sprawą swych niewolników. Jeżeli kobieta urodzi chłopca, zabija go. Jeżdżą konno i osobiście biorą udział w wojnie, a odznaczają się siłą i srogością.
Ten opis, który Ibrahim zasłyszał, jak twierdzi, od cesarza Ottona I, jest najbardziej zbliżony do społeczeństwa Amazonek przedstawionego w „Dagome iudex”.

• Jeszcze w drugiej połowie XI wieku o kraju kobiet gdzieś w naszym rejonie relacjonował Adam Bremeński: „Powiadają też, że na wybrzeżach Bałtyku mieszkają Amazonki, w ziemi zwanej Krajem Kobiet; niektórzy mówią o nich, że zapładniają się pijąc wodę”.

Wracając do sceny, w której wajdelota śpiewa dzieje Amazonek: także nazwy przewijających się w niej plemion (Sauromaci, Scytowie, Alanowie, Kutigurowie, Goci, Gepidzi) są oparte na mitologii bądź historii i sensownie umieszczone. Podział Scytów na grupy Scytów Królewskich, Scytów Koczowników i Scytów Oraczy podaje Herodot. Miejsce bitwy „pod Termodentem” pewnie ma coś wspólnego z rzeką Thermodon w Anatolii; być może jest tożsame z miastem Themiskyra, mityczną stolicą Amazonek, które leży nad tą rzeką.

Wcześniej zaś „złoty łuk Alanów”, świadczący o statusie Amazonki Zyfiki, ma odpowiednik w archeologii pochówków gockich, huńskich lub alańskich - u których łuk ze złotymi okuciami był symbolem władzy politycznej.

***

W powieści Nienackiego Miasto Kobiet spotyka wkrótce straszliwy kres w wyniku zarazy niesionej przez wędrowne szczury. Stało się tak - myślę - dlatego, że legenda, po wykorzystaniu, przestała być potrzeba autorowi a istnienie „Kraju Kwen” zaczęło zawadzać w procesie unifikacji słowiańskich plemion mniej więcej zgodnym z historycznymi faktami. W każdym razie sposób tej zagłady przypomina legendę znaną z Herodota o końcu miasta Neurów, które dotknęła plaga węży (pisał o tym Łowmiański), a jednocześnie podanie o Popielu i myszach.

Nie dla wszystkich tego rodzaju szczegółów da się łatwo wyśledzić inspiracje, choć wydaje mi się, że większość z nich Nienacki jakoś przemyślał. Imię królowej Amazonek - „Ajtwar” - jest może związane z imieniem litewskiego ducha opiekuńczego „Aitvaras”, występującego pod postacią koguta lub smoka, i mogącego zapewnić bogactwo (Amazonki strzegły ogromnego skarbu, którego część Ajtwar dała Dagonowi). Lub może być przeróbką greckich czy scytyjskich imion, takich jak „Antianeira” („równa mężczyznom”, jedna z mitycznych władczyń Amazonek).

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...
Zwycięzca rywalizacji rowerowej w 2019 r.

 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 125 razy
Wiek: 55
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 44383
Skąd: Poznań
Wysłany: 2022-07-07, 08:42:32   

Kynokephalos napisał/a:
W powieści Nienackiego Miasto Kobiet spotyka wkrótce straszliwy kres w wyniku zarazy niesionej przez wędrowne szczury. Stało się tak - myślę - dlatego, że legenda, po wykorzystaniu, przestała być potrzeba autorowi a istnienie „Kraju Kwen” zaczęło zawadzać w procesie unifikacji słowiańskich plemion mniej więcej zgodnym z historycznymi faktami. W każdym razie sposób tej zagłady przypomina legendę znaną z Herodota o końcu miasta Neurów, które dotknęła plaga węży (pisał o tym Łowmiański), a jednocześnie podanie o Popielu i myszach.


Albo bardziej prozaicznie: szczury przywlekły przecież ponoć dżumę w XIV w. do Europy.
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum
Nasza forumowa geościeżka keszerska: ./redir/pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=240911#240911

 
 
Kynokephalos 
Moderator
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 109 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 6370
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2022-07-07, 14:37:48   

Szara Sowa napisał/a:
szczury przywlekły przecież ponoć dżumę w XIV w. do Europy.

Tak, ale nie tam szukałbym bezpośredniego nawiązania.
Nienacki starał się dobierać obrazki z epoki, zresztą zagłada miasta ma inny wydźwięk niż kontynentalna epidemia. Wiadomo, że zwrócił uwagę na legendę o mieście Naurów.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...
Zwycięzca rywalizacji rowerowej w 2019 r.

 
 
Kynokephalos 
Moderator
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 109 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 6370
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2022-07-10, 08:19:37   Kalendarz "Dagome iudex"

W powieści „Dagome iudex” nie znajdziemy ani jednej daty rocznej. Opowiadanie toczy się w rytmie mijających dni, miesięcy, pór roku. Być może autor celowo wszedł w sposób myślenia bohaterów epoki, dla których umiejscowienie w czasie jest mniej ważne niż dla nas; a jeżeli w ogóle się dokonuje to raczej w sposób względny, przez zliczanie kolejnych mijających sezonów od jakiegoś znaczącego momentu - niż z użyciem absolutnej numeracji.

Co prawda można domyślać się, w których latach „naszej ery” miały miejsce poszczególne wydarzenia, ale nie o tym chciałbym teraz napisać. Chodzi mi właśnie o ten cykliczny obraz roku.

Jak pisarz wyobrażał sobie roczny kalendarz, którego używał Dago Piastun i słowiańskie plemiona jego świata?

• Wiedzę o systemie używanym w omawianej epoce na naszych terenach Nienacki najprawdopodobniej zaczerpnął z pracy „Kultura prapolska” Józefa Kostrzewskiego. Nie skopiował tego systemu w pełni, gdyż nie poszedł tak daleko, by w powieści uwzględnić dodawanie w miarę potrzeby (względnie odejmowanie) przestępnego miesiąca, o którym pisze Kostrzewski. Ograniczył się do zarchaizowania swojej narracji przez użycie średniowiecznych nazw miesięcy w miejsce obecnych. Poza tym - wszystko na to wskazuje - kalendarz słowiański wyobrażał sobie jako identyczny z dwudziestowiecznym.

• Wracając do nazw miesięcy: odpowiedni wyimek z książki Kostrzewskiego przytaczam niżej, a w nim chciałbym wyróżnić fragmenty: „trzeci miesiąc nazywa się (...) brzezień, ponieważ jest to okres zdobywania soku brzozy (oskoły), a piąty miesiąc (...) trawień, bo wiedy trawa puszcza i można bydło wypędzać na paszę.”.

Bardzo podobnie brzmiące zdanie znalazło się w „Dagome iudex”. W rozdziale 8 tomu 1: „Minął czas zbierania oskoły, czyli soku z brzozy, a potem jeszcze raz odmienił się księżyc i w końcu nastał miesiąc Trawień gdy to zieleni się trawa i ludzie wypuszczają bydło na świeżą paszę.”.
To, że autor powieści mógł mieć w pamięci tekst Kostrzewskiego zacytowany pod postem, sugerują też niektóre inne sformułowania jakich użył: „(...) w szałasach ubogich ludzi słychać było, jak kobiety oddzielają paździerze od włókien. Czas ten nazywano Paździerz.” (tom 1 rozdz 8), „nadeszła pora żniwowania” (1.13), „nastała pora zbierania poczwarek czerwia do barwienia tkanin” (1.1), „miesiąc kwitnienia lipy” (3.2), „miesiąc kwitnienia wrzosu” (wielokrotnie).

• Również, oczywiście, pozostałe nazwy miesięcy zgadzają się z informacjami w „Kulturze prapolskiej”. Często obok użycia utartej nazwy, lub zamiast niej, narrator oznacza miesiąc przez bezpośrednie nawiązanie do tych czynności gospodarskich i zjawisk przyrodniczych, od których nazwa się wzięła. Oto pełna lista:

I: Styczeń, Tyczeń, Sieczeń
II: Luty, „Srogi albo Luty”
III: Brzezień, „miesiąc/czas zbierania oskoły”
IV: Kwiecień
V: Trawień
VI: Czerwień, „miesiąc/pora zbierania czerwia/poczwarek”
VII: Lipień, „miesiąc kwitnienia lipy”
VIII: Sierpień, „miesiąc żniw”
IX: „miesiąc/pora kwitnienia wrzosów”
X: Paździerz
XI: „miesiąc/pora opadania liści”
XII: Grudzień


Te określenia są używane konsekwentnie, chociaż raz (w rozdziale 13 tomu 3) autor myli się pisząc: „Aż przyszedł miesiąc Trawień, a potem Maj i początek miesiąca zbierania czerwia".

• Mówiąc o podróży Dagona po zachodzie Europy narrator używa nazw łacińskiego pochodzenia: Maius, Junius (w czasie pobytu w greckojęzycznym Bizancjum żadne nazwy miesięcy nie są wymienione). W rozdziałach 1 i 14 tomu 1 widzimy przejście od zachodniej terminologii do słowiańskiej (od Junius do Czerwień) w czasie, gdy Dago przekracza Łabę i Odrę wędrując z cesarstwa na ziemie Słowian. Można wnioskować, że Nienacki widział słowiańską rachubę dni jako identyczną z zachodnio- i południowoeuropejską, z dokładnością jedynie do nomenklatury. A czy pamiętał o różnicy między kalendarzem juliańskim a gregoriańskim? Do tego, żeby dziś już nie zanudzać, powrócę później.

• Zróżnicowane są zdania na temat: czy Słowianie dzielili (przed chrześcijaństwem) czas na tygodnie. Większość specjalistów uważa, że nie. „Kultura prapolska” nic o tygodniach nie mówi. Nienacki w „Dagome” używa ich dla wygody narracji, tylko jako orientacyjnej miary krótkich odcinków czasu: „raz w tygodniu”, „po kilku tygodniach”. Możliwe, że z przyzwyczajenia. W każdym razie bez konkretów, bez nazywania poszczególnych dni tygodnia.

Pozdrawiam,
Kynokephalos

(Józef Kostrzewski, „Kultura prapolska”, wyd. III, 1962, str. 372-374; podkreślenia moje.)
================================================================================
Dla rachuby czasu w dłuższych akmesach służyły przede wszystkim zmiany księżyca , umożliwiające wyróżnienie miesięcy, których nazwa od miesiąca = księżyca pochodzi, a obrót ziemi naokoło słońca ułatwiał wyodrębnienie pór roku, których wyróżniano cztery: wiosnę, zwaną też jarem[119], lato, jesień i zimę. Nazwa ciepłej pory roku nabrała u nas znaczenia roku w ogóle[120], z czego wynikałoby, że określano ongiś czas według powtarzających się ciepłych pór roku, zanim zaczęto go liczyć według roku słonecznego. Wyraz rok, pochodzący od tegoż pierwiastka co rzec, rzekę, oznacza czas orzeczony, nazwany.

Wbrew twierdzeniu Brücknera[121], jakoby „nie znali Słowianie — Polanie podziału roku na miesiące, które po przyjęciu chrześcijaństwa nazwał Kościół”, K. Moszyński[122] przekonywająco wykazał, że nie tylko Polanie, ale już prasłowiańscy ich przodkowie mieli własne nazwy na oznaczenie miesięcy, jakkolwiek były one związane z inną rachubą czasu, tzn. stosowały się do miesięcy księżycowych. Ponieważ nazwy miesięcy urabiano od zjawisk przyrody czy zajęć gospodarczych, charakterystycznych dla danego księżyca — miesiąca, trudno się dziwić, że podobnie brzmiące nazwy nie u wszystkich Słowian oznaczają dziś ten sam miesiąc kalendarzowy, jaki oznaczały ongiś we wspólnej ich prakolebce. Znaczna część Słowian, szczególnie ich gałąź południowa, znalazła się przecież po swej wielkiej wędrówce w odmiennych warunkach klimatycznych, niż te, które panowały na północ od Karpat, a w związku z tym uległ też przesunięciu np. czas kwitnienia lip (lipiec) czy okres głównych żniw (sierpień).

Część różnic przypisać też można, na co słusznie zwraca uwagę Moszyński[123], niezgodności naszej rachuby czasu ze stosowanym przez Słowian liczeniem czasu według miesięcy księżycowych oraz temu, że tylko nieliczne zjawiska, od których poszczególne miesiące wzięły swe nazwy, ograniczone są do okresu jednego księżyca.

Z polskich nazw miesięcy tylko dwie są pochodzenia łacińskiego i zapożyczone zostały z kalendarza kościelnego: marzec („Martius” = miesiąc Marsa) i maj („Maius” = miesiąc Mai), natomiast reszta nazw ma charakter niewątpliwie rodzimy, w ogromnej przewadze prastary, bo powtarza się u wszystkich lub u większości Słowian. Do takich ogólnosłowiańskich nazw miesięcy należą: kwiecień, czerwiec, lipiec, sierpień, wrzesień, październik, listopad i grudzień, a zapewne i styczeń, o ile przyjmiemy za Moszyńskim, że nazwa ta brzmiała pierwotnie sieczeń[124], co oznacza okres sieczenia = rąbania drzewa. Nazwa lutego jest prapolska. Znaczenie powyższych nazw jest na ogół jasne, a więc pochodzenie kwietnia od kwitnących w tym czasie kwiatów wiosennych, czerwca od zbioru poczwarek czerwca (Coccus polonicus) (por. wyżej), lipca i września od kwitnienia lip czy też wrzosu, sierpnia od żniwowania sierpem, października od paździerzy lnianych[125] (por. wyżej), listopada od opadania liści, grudnia od ziemi zmarzniętej na grudę. Z dużym prawdopodobieństwam możemy też powiedzieć, jak się nazywały pierwotnie dwa miesiące: marzec i maj, dla których przejęliśmy nazwy łacińskie, trzeci miesiąc nazywa się bowiem u innych Słowian zwykle brzezień, ponieważ jest to okres zdobywania soku brzozy (oskoły), a piąty miesiąc najczęściej trawień, bo wiedy trawa puszcza i można bydło wypędzać na paszę.

Moszyński zwrócił uwagę na uderzającą zgodność niektórych starych niemieckich nazw miesięcy z nazwami słowiańskimi i wyraził przypuszczenie, że zostały one zapożyczone przez Niemców od Słowian (zapewne od Połabian)[126].

Początkiem roku u ludności prapolskiej, podobnie jak u innych Słowian a dawniej u Rzymian, była — jak się zdaje — wiosna, co może łączło się z tym, że pora ta dla ludu rolniczego stanowi istotnie początek roku gospodarczego. Ponieważ przodkowie nasi liczyli czas, co u ludu polskiego zachowało się w szczątkach do dziś, według miesięcy księżycowych, liczących od nowiu do nowiu 29 1/2 dni (ściśle 29 dni, 12 godzin i 44 min.), a rok słoneczny ma 365 1/4 dni, musieli oni — wobec niewspółmiermości obu jednostek czasu — jakoś uzgadniać je z sobą. Jeżeli mieli oni rok o 12 księżycach, liczący 354 dni, a zatem o 11 i 1/4 dnia mniej od roku kalendarzowego, musieli w odstępach trzyletnich dodawać jeden miesiąc, a przy roku 13 — księżycowym, liczącym 384 dni, czyli o 18 3/4 dniwięcej od roku kalendarzowego, zmuszeni byli co jakieś półtora roku odejmować jeden miesiąc. O tym, że Polanie potrafili wyznaczać rok słoneczny, nie mamy prawa wątpić.

Bezpośrednim dowodem tej umiejętności, znanej już przodkom ludności prapolskiej, mogłyby być kręgi kamienne w Odrach, w pow. chojnickim, na Pomorzu, pochodzące z okresu rzymskiego, zbudowane w ten sposób, że połączenie środków dwóch kręgów (IV i VII) daje linię oznaczającą na widnokręgu miejsce wschodu słońca w dniu 22 czerwca, a linia łącząca dwa dalsze kręgi ozmacza punkt wschodu słońca w dniu 21 grudnia. Niestety nie mamy pewności, czy to pradziejowe, jedyne w swoim rodzaju w Polsce obserwatonium astronomiczne stanowi pozostałość Słowian, czy też wzniesione zostało przez najezdniczą ludność gocko-gepidzką.

Ale i bez pomocy takich urządzeń można było wyznaczyć rok słoneczny i jego daty przez mierzenie promienia słonecznego w izbie (por. wyżej), mierzenie cienia słońca na dworze, obserwację gwiazd i w ten sposób poprawiać niedokładności rachuby księżycowej. Dane etnograliczne wskazują, że jeszcze niedawno temu lud nasz liczył czas według miesięcy księżycowych i co 3—4 lata dodawał jeden miesiąc, zwany przybyły, przybycień, przybytnik, albo — ponieważ dodawano go najczęściej po marcu — określany też jako marczyk lub podmarczyk.

[119] Wyraz ten, dziś u nas zapomniany, ocalał w przymiotniku jary = wiosenny, np. jare żyto w przeciwstawieniu do ozimego, oziminy i w pochodnych od niego wyrszach: jarzyna, jarosz, jarstwo.
[120] W liczbie pojedynczej mówimy dziś wprawdzie rok, ale w mnogiej stale: 2, 3 lata, 5, 10 lat. Dawniej używano wyrazu lato w znaczeniu roku i w liczbie pojedynczej, czego pozostałością jest zwrot latoś, pierwotnie „lato sie" = to lato, oznaczający: w bieżącym roku, w przeciwstawieniu do łoni = ubiegłego roku.
[121] A. Brückner: Słownik etymol. s. 334. Autor odmówił tu niesłusznie Słowianom i Polanom zdobyczy, którą spotykamy nawet u najpierwotniejszych plemion Azji.
[122] K. Moszyński: Kultura ludowa Słowian II s. 142 n.
[123] K. Moszyński: l.c. II s. 154
[124] K. Moszyński: l.c. II s. 147 n. Od sieczenia w znaczeniu rąbania pochodzą nazwy: Osiek, Osieczna, a może i siekiera.
[125] Tamże s. 145, tłumaczy tę nazwę od obdzierania liści przez wiatr, uważa ją zatem za dublet do listopada, co jednak nie wydaje się zbyt przekonywające.
[126] Tamże s. 152-153.

================================================================================
_________________
Wonderful things...
Zwycięzca rywalizacji rowerowej w 2019 r.

 
 
Kynokephalos 
Moderator
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 109 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 6370
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2022-07-14, 07:49:52   Daty przesileń

Czy Nienacki pisząc „Dagome iudex” pamiętał o różnicy między kalendarzem juliańskim a gregoriańskim? Prawdopodobnie tak, ale nie wyciągnął z niej głębszych wniosków.

Różnica jednego przestępnego dnia na stulecie - z punktu widzenia bieżącej akcji - jest mało istotna.
Ważniejsze, że autor zignorował pewien fakt - lub nie zdawał sobie z niego sprawy - mający związek z datowaniem równonocy i przesileń. W wyniku rozsynchronizowania kalendarza juliańskiego względem długości roku astronomicznego, w IX i X wieku równonoce i przesilenia zachodziły, według kalendarza juliańskiego, między 15 a 19 dniem odpowiedniego miesiąca (za stroną ./redir/www.timeanddate.com/calendar/seasons.html). Jednak wydaje się, że Nienacki nie wziął pod uwagę różnicy w tym zakresie między epoką Dagona a wiekiem XX i przyjmował, że (tak jak w naszych czasach i w naszym kalendarzu) miały miejsce w dniach 21-24 miesiąca.

Wnioskuję tak z chronologii pewnego obfitującego w wydarzenia czerwca (można domyślać się, że 865 roku), najdokładniej opisanego w powieści miesiąca, kiedy Dago po próbie jego zgładzenia przez przeciwników odłącza się od niemieckiej wyprawy wojennej i rozpoczyna marsz po władzę. Przekracza Łabę i Odrę, zdobywa pierwszych poddanych i urządza tymczasową bazę w wiosce Pałuki, gdzie celebruje najdłuższy dzień roku. Szczegóły dla zainteresowanych - poniżej, a najważniejsza płynąca z nich konkluzja (w kontekście rachuby czasu) to ta, że święto letniego przesilenia było w wiosce Pałuków obchodzone najwcześniej 20 czerwca, a prawdopodobnie kilka dni po tej dacie - nie później jednak niż 25 czerwca.
Natomiast historycznie, według kalendarza juliańskiego i kalkulatora na podanej wyżej stronie, najdłuższy dzień 865 roku wypadł 17 czerwca. (./redir/www.timeanddate.c...?year=850&n=591)

Odniesienia do świąt i dat równonocy i przesileń w kolejnych latach, choć jest ich w powieści sporo (bo z nimi wiąże Nienacki, w czym zgadza się z „Kulturą prapolską”, główne święta w roku), nie pozwalają określić ich dat (bazując na akcji powieści i podanych przez autora numerach dni) z taką dokładnością.

Podsumowując: Można przyjąć, że Nienacki posługiwał się takim kalendarzem pór roku do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni, z datami granicznymi wypadającymi 21-24 dnia w marcu, czerwcu, wrześniu i grudniu. W ten sposób odbiegł nie tylko od historycznych realiów Słowiaszczyzny (gdzie za czasów pogańskich liczono miesiące, jak sugeruje Kostrzewski, „od nowiu do nowiu”) ale także od ówczesnego kalendarza chrześcijańskiego. Za to uprościł sprawę sobie i - co tu kryć - swoim czytelnikom.

Usprawiedliwieniem (jeżeli usprawiedliwienia potrzeba) może być niezbyt jasny tekst w „Kulturze prapolskiej”. Józef Kostrzewski pisze tam: „Pozostałością takich uroczystości jest przypuszczalnie dzisiejszy obchód Sobótek, związany obecnie z wigilią św. Jana (23 czerwca)”; a później, już bez użycia słowa „obecnie”: „Uroczystość zimowa, obchodzona, być może, 22 grudnia, w dniu zimowego przesilenia”. Dalej, we fragmencie cytowanym już poprzednio, wspomniał o orientacji kręgów kamiennych w Odrach według wschodu słońca 22 czerwca i 21 grudnia. To wszystko mogło pozostawić wrażenie, że właśnie takich dat używali nasi praprzodkowie.

Pozdrawiam,
Kynokephalos

================================================================================
W szczegółach:
• Noc z 3 na 4 VI: Usiłowanie otrucia przez Rychildę, zabójstwo Fredegara, ucieczka z obozu. Opis tej nocy zaczyna się od: Nadszedł trzeci dzień miesiąca zwanego przez Franków Junius, a przez Sklavinów – Czerwień. (tom 1, rozdział 14).
• Najwcześniej w nocy z 4 na 5 VI: spotkanie z Sasami prowadzącymi Vindosa; Po zabiciu Fredegara i przekroczeniu Łaby: przez cały czas jechał na wschód ostrożnie, unikając spotkania z ludźmi. Nagle zauważył na drodze ślady jeźdźców, trzech jechało na koniach, a jeden koń biegł luzem, gdyż ślad był płytszy. Znajdowali się około pół dnia drogi przed Dagonem; nie chciał ich dopędzić. Ale natknął się niespodziewanie na ich obozowisko wieczorne na małej polanie pod starym dębem. (tom 1, rozdział 1)
• Najwcześniej 8 VI w południe: dotarcie do Odry. Czwartego dnia nieśpiesznej jazdy, (…) w samo południe, dotarł wreszcie Dago do brzegu wielkiej rzeki, która (…) nosiła nazwę Swebskiej albo Viaduy. (1,1). Chodzi o cztery dni od spotkania z Sasami (A teraz, po czterech dniach od tamtego wydarzenia (…) patrzył na drugi brzeg Rzeki Zapomnienia (1,1)),
• Najwcześniej 9 VI: spotkanie Herima, przekroczenie Odry. (Tak ubrany ruszył z końmi w stronę osady nadrzecznej i dotarł tam rankiem (1,3) – kolejnego dnia po dotarciu do Odry); potyczka z ludźmi żupana, kąpiel w jeziorku i nocleg w tym samym miejscu (1,3).
• Najwcześniej 10 VI: Całodzienna wędrówka przez puszczę (Wciąż przedzierali się przez puszcze i nie zdarzyło się im spotkać człowieka. Lecz następnego dnia (…) (1,5))
• Najwcześniej od 11 do 12 VI, być może dłużej: Wędrówka przez zaludnione tereny do osady Lisiców. Lecz następnego dnia puszcza ustąpiła polom. Z daleka widzieli gródki (…) Przebywali łąki (…) Tak weszli w kraj rolniczy, pełen małych rzek i strumieni, niewielkich lasów i pól (…) Ziemia była wszędzie dobrze uprawiona (…) Przy sianokosach pracowali ludzie wolni (…) i niewolnicy (…) Ludzie wolnego stanu brali do rąk włócznie lub miecze i patrzyli w stronę obcych. Gdy znikali im z oczu, spokojnie wracali do przerwanej roboty, co świadczyło, że kraj ten od dawna nie zaznał wojny (…) Niekiedy musieli sporo nakładać drogi (…) I dalej: (…) jeśli nawet raz czy dwa przemknęła mu [Herimowi] przez głowę myśl, aby nocą oddalić się od obozowiska (…) Opis ten wskazuje na wędrówkę trwającą przynajmniej dwa dni, z przynajmniej jednym noclegiem.
• Najwcześniej 12 VI: Dotarcie do osady Lisiców.
• Najwcześniej 13 VI: Dzień spędzony w grodzie Lisiców; wieczorem – wysłuchanie opowieści o Szczeku.
• Najwcześniej 14 VI: Dzień, w którym powieszono koguta na drzewie Szczeka a Dago urządził pułapkę.
• Najwcześniej 15 VI: Dzień, w którym do drzewa przyprowadzono dziewczynkę a Dago pokonał Szczeka.
• Najwcześniej 16 VI: Opuszczenie grodu Lisiców.
• Najwcześniej 17 VI: Spotkanie Zyfiki (po pożegnaniu Lisiców przez dwa dni wolno i ostrożnie posuwali się przez rozległą krainę bagien (…), więc opisana potem przygoda mogła nastąpić najwcześniej kolejnego dnia wieczorem); nocleg w miejscu spotkania. (1,7)
• Najwcześniej 18 VI: Wędrówka w towarzystwie Zyfiki, polowanie na kaczki, kolejny nocleg (1,7).
• Najwcześniej 19 VI: Całodzienne obozowanie i powtórny nocleg w poprzednim miejscu; nocna burza i spotkanie Pałuki (1,9). Rozdział rozpoczyna się od zdania: (…) zdecydował on [Dago], że jeszcze przynajmniej przez dwa dni będą obozować w lesie nad jeziorem. Możliwe, że postój istotnie trwał dwa dni, ale nawet jeśli go skrócono, to w każdym razie był to przynajmniej jeden pełny dzień.
• Kolejny dzień był dniem, w którym w wiosce Lestków obchodzono uroczystość przesilenia – a więc najwcześniej 20 VI, a być może dzień lub dwa później.
• Po święcie przesilenia, Trzy dni bezczynnie przebywał Dago w wiosce Pałuków (1,11) czekając na odzew, jaki przyniesie jego przybycie. Trzeciego dnia – najwcześniej 23 VI – przybył do niego Kui z towarzyszami. Dzień zakończył się nocną rozmową z Zyfiką.
• Najwcześniej 24 VI: Pałuka przyprowadził zakupione przez siebie konie i rozpoczęto ćwiczenie oddziałów.
• Między (najwcześniej) 24 VI a 4 VII (bo 5 lipca wyruszono w drogę do Awdańca) – Codziennie przybywali do wioski nowi wojownicy, po dwóch, po trzech, po pięciu. Pieszych Dago odsyłał do domu i kazał starać się o konie. Konnych zaś zatrzymywał i formował z nich czwartą drużynę. Tymczasem jednak zaczynało brakować żywności, mimo że za denary Dagona z dalekich nawet wiosek przywożono chleb i kaszę. Urządzano też polowania w sąsiednich lasach (1,11) – opis ten sugeruje przynajmniej tygodniową aktywność w podanym okresie. Jeśli tak, to datę najdłuższego dnia roku można nieco przesunąć z 20 czerwca na później – wydłużając te etapy czerwcowej peregrynacji Dagona, których czas trwania nie jest ściśle podany – jednak nie więcej niż o trzy lub cztery dni.

================================================================================
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 125 razy
Wiek: 55
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 44383
Skąd: Poznań
Wysłany: 2022-07-14, 08:27:54   

Klikam pomógł za całokształt nowinek badawczych w tym temacie! :564:
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum
Nasza forumowa geościeżka keszerska: ./redir/pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=240911#240911

 
 
irycki 
Maniak Samochodzika
Pan Motocyklik



Pomógł: 20 razy
Wiek: 56
Dołączył: 13 Paź 2015
Posty: 5419
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2022-07-14, 08:34:34   

Muszę wreszcie to przeczytać, bo analizy Kyna robią mi smak. :)
_________________

Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.

"Wolność i władza mają tylko jedną wspólną cechę: nadużywanie."
Karol Bunsch

Moje fotoszopki
.
 
 
Kynokephalos 
Moderator
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 109 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 6370
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2022-07-18, 00:18:46   Księżyc

Nawet w czasach przedinternetowych historyczne daty pełni i nowiu księżyca, w poszczególnych miesiącach dawnych stuleci, były dość łatwe do znalezienia. „Wieczysty kalendarz księżycowy” zamieszczono na przykład w zbiorku Szczepana Jeleńskiego „Śladami Pitagorasa”, który Zbigniew Nienacki znał. Mimo to - jak już kiedyś się zgadało - pisarz nie sięgał do takich informacji (by jak najściślej odtwarzać realia opisywanych nocy), lecz raczej dostosowywał wygląd księżyca do nastroju akcji. Tak też postępował pisząc „Dagome iudex”.

W niektórych przypadkach moglibyśmy informacji o fazie księżyca użyć do tego, by „uściślić” datę jakiegoś momentu w powieści - jeśli, powiedzmy, znamy tylko jego miesiąc. Ale byłaby to tylko czytelnicza zabawa, bez związku z intencjami autora. W różnych innych miejscach podana kwadra nie da się pogodzić z datą.
Na przykład w rozdziale 11 tomu 1 w noc po zawarciu zgody z Awdańcem, czyli z 6 na 7 lipca 865: Właśnie wzeszedł na niebo księżyc w nowiu. W rzeczywistości tej nocy księżyc opuścił był pierwszą kwadrę i zmierzał do pełni. W nowiu był 27 czerwca a następnie 26 lipca.

***

Jest wspomniane w powieści jeszcze jedno zjawisko związane z Księżycem.
W rozdziale 10 tomu 1 (według moich obliczeń jest rok 860) Dago opuszcza Truso („Druzo”) i spędza kilka dni w Gdańsku („grodzie Gedana”). Tam ratuje od utonięcia córkę władcy: wróż Gwido, który stał na szczycie wieży i obserwował jesienne zaćmienie Księżyca też był świadkiem uratowania Gedanii. (...) Książę - powiedział potem do Gedana. - Na krótko bóg zabrał księżyc z nieba, a wówczas twoja córka wpadła do rzeki.

Czy to zaćmienie jest tworem wyobraźni, tak jak fazy księżyca w poszczególne noce?

Całkowite zaćmienie Księżyca widoczne z obszaru Gdańska miało miejsce 3 października 860 według kalendarza juliańskiego. (http://eclipse.gsfc.nasa.gov https://eclipse.gsfc.nasa.gov/JLEX/JLEX-EU.html ). Ale wydarzenia w Druzo, poprzedzające przybycie do Gdańska, są w książce wyraźnie umieszczone w połowie miesiąca zwanego Paździerzem. W sąsiednich latach całkowite zaćmienia Księżyca widoczne w październiku lub listopadzie w Gdańsku zdarzyły się w 850 roku (24 października) i w 867 (15 listopada).



Roku 850 ani 867 nie da się pogodzić z chronologią innych wydarzeń. Na przykład spotyka się Dago w Gdańsku z wielkim koniuszym Bazylim, który tytuł ten uzyskał dopiero w 855 roku; rozmawiają o Focjuszu jako o patriarsze Konstantynopola - został nim w 858 roku. Z kolei w 867 roku Bazyli nie był już koniuszym, lecz cesarzem (w czasie spotkania w Gdańsku narrator mówi, że zostanie nim „za kilka lat”).

W jednej z książek, którymi posługiwał się autor „Dagome”, znalazła się kartka z jego zapiskami, związanymi tematycznie z powieścią. Wśród nich taki:



Mogło być tak, że Nienacki miał informację o konkretnym zaćmieniu, nie wymyślił go, ale pomylił datę lub został źle poinformowany. W IX wieku (ani w VIII, ani w X) nie było widocznego nad Polską zaćmienia Księżyca - całkowitego czy choćby częściowego - które wypadałoby 28 października. Za to śledząc przygody bohatera w owym roku możemy przyjąć, że do Bizancjum wyruszył (zgodnie z harmonogramem ułożonym przez autora) dokładnie 30 października rano (stało się to w dwa dni po zaćmieniu).

Kiedy powstawał „Dagome iudex”, daty zaćmień były o wiele trudniejsze do wyszperania niż bardzo regularne dni księżycowych faz. Mając (lub: sądząc, że ma) taką ciekawostkę, pisarz chętnie umieścił ją w powieści, chociaż zaćmienie jest nieistotne dla rozwoju akcji. Wstawił ją, wyobrażam sobie, z podobnych przyczyn co wspomniany wcześniej tekst "Chrystus zwycięży": jako swojego rodzaju ozdobnik, detal z epoki.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...
Zwycięzca rywalizacji rowerowej w 2019 r.

 
 
Berkut 
Stały bywalec forum
hodowca kur



Pomógł: 1 raz
Wiek: 53
Dołączył: 13 Lip 2018
Posty: 350
Skąd: Boleszyn
Wysłany: 2022-07-25, 00:53:04   

Kalendarz ten który jest to rzymski badziew , dostaliśmy to coś w transakcji wiązanej z katolicyzmem ( dwa buble ) . Ale do rzeczy , kalendarz który działa idealnie bo sam się resetuje to kalendarz słoneczny taki jak na filmie . Jeżeli chcemy dokładnie znać datę trzeba mieć coś w stylu "Stonehenge".
Co do księżyca , i rachuby miesięcy i tygodni to upierdliwy i tandetny system. Po starożytnych kalendarzach zostały nam horoskopy i znaki zodiaku -tak się składa że wyprzedają o parseki rzymski bubel .
Jak wiadomo miesiące w horoskopowym kalendarzu nadal zaczynają się dobrze, czyli coś koło 20-24 dzień miesiąca rzymskiego ( to że znaki zodiaku nie zgadzają się współcześnie, nie ma się co czepiać, precesja trwa 26000 lat , mogli tego nie wiedzieć czarodzieje w czapkach w gwiazdki-astrolodzy ).
Tak czy siak jak pijesz szampana w nowy rok, to obchodzisz jakieś rzymskie gospodarcze historie okraszone czasem strefowym - trochę interesuje się astronomią dlatego nie piję w ten dzień szampana. Słowianie raczej posługiwali się tym normalnym słonecznym kalendarzem -czy dzielili rok na 12 miesięcy tego nie wiem (jest to możliwe). Ja podzielił bym rok na 4 i 8 części .
Reset kalendarza , czyli nowy rok w 2022 roku nastąpi w przesilenie zimowe czyli 21 Grudzień godzina 22:48 roku rzymskiego 2022 (możliwe jest też że początek roku byłby w przesilenie letnie -sobótka ,lub nawet w równonoce , ja jednak wole ja ci od horoskopów w zimowe przesilenie) . https://pl.wikipedia.org/wiki/Przesilenie_zimowe

Jak to co piszę, wydaje ci się zawiłe to prawidłowo -żeby wyjaśnić sprawę dokładnie trza by dać kilka grafik i tekst z 10-20 razy dłuższy
_________________
Tarasująca zazwyczaj chodnik hałaśliwa gromada
niechlujnie ubranych mężczyzn koło budki z piwem rozstąpiła się przede mną z ogromnym
szacunkiem. Mój avatar to licznik od Ferrari 410.
Ostatnio zmieniony przez Berkut 2022-07-25, 02:00, w całości zmieniany 5 razy  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci (z dn. 09.08.2019)

  
ROZUMIEM
Strona wygenerowana w 0,66 sekundy. Zapytań do SQL: 11