PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
błędy merytoryczne
Autor Wiadomość
Szern 
Słyszał o Samochodziku
Szern


Pomógł: 1 raz
Wiek: 56
Dołączył: 24 Paź 2021
Posty: 33
Skąd: Mechowo
Wysłany: 2021-10-27, 11:11:17   błędy merytoryczne

Natknąłem się w PNPL na dwa błędy merytoryczne.

Po wejściu do samolotu TU-104: "Przy każdym fotelu był schowek z maską tlenową, potrzebną na wypadek wzniesienia się w strefę rozrzedzonego powietrza."
Otóż maski służyły do oddychania w sytuacji awaryjnej, kiedy doszłoby do rozhermetyzowania kabiny, a nie "na wypadek wzniesienia się w strefę rozrzedzonego powietrza."
Na kolejnych stronach autor sam stwierdza, że: "Motory samolotu pracowały równomiernie, spokojnie i nam, zamkniętym w hermetycznym kadłubie, zdawało się,że są prawie zupełnie ciche." Wprawdzie to nie kadłub, a kabina była hermetyczna, ale to już niewielki błąd.

Kolejny błąd wydaje mi się poważniejszy: "(...) "czasownie" - przecudne kapliczki z zegarami."
Czasownia nie jest kapliczką z zegarem. W Polsce zetknąłem się z nimi w Beskidzie Niskim, na terenach łemkowskich, a więc greko-katolickich. Czasownia to niewielki budynek sakralny, bez ołtarza. W prawosławnej czasowni można się modlić oraz zapalić świeczkę przed ikoną, ale nie odbywają się tam msze ani inne liturgie (chyba, że w zupełnie wyjątkowych przypadkach). W katolickich (a więc możliwe, że również greko-katolickich) czasowniach liturgię czasami odprawiano.
Nazwa "czasownia" pochodzi z języka cerkiewnosłowiańskiego, w którym „часы” (czasy) oznaczają godziny (wyznaczona w danej godzinie doby modlitwa). Żadna z czasowni, które widziałem nigdy nie miała zegara, ale faktem jest, że widziałem jedynie wiejskie czasownie. Nie grzeszyły one również wybitną pięknością lecz raczej charakteryzowała je lokalizacja w spokojnych miejscach sprzyjających zadumie i wyciszeniu.
_________________


(...) skarbem jest pamięć o własnej historii, bezcenne obrazy, meble, stare monety, sztandary z dawnych pól bitewnych. Jest nim także literatura. I ta wielka, i ta prosta, naiwna, serdeczna. To jest także skarb, który należy ratować i nadać mu blask.
 
 
Chemas 
Forumowy Badacz Naukowy
Kinomaniak wychowany na literaturze młodzieżowej



Pomógł: 15 razy
Wiek: 53
Dołączył: 04 Wrz 2021
Posty: 4291
Skąd: Złocieniec
Wysłany: 2021-10-29, 11:50:44   

Szern napisał/a:
"Przy każdym fotelu był schowek z maską tlenową, potrzebną na wypadek wzniesienia się w strefę rozrzedzonego powietrza."


Akurat czytam i też to zauważyłem, ale to błąd minimalny, jak sam zresztą piszesz. Tak samo jeśli chodzi o hermetyczność, w zasadzie jak jest hermetyczny kadłub, to i kabina :D

Natomiast z tymi czasowniami to chyba małe "niedoczytanie" Autora. Chociaż może nie do końca, bo jednak kapliczki, a zegar pewnie mu się skojarzył z samą nazwą. :)
_________________


Sporadyczny turysta, kiedyś bardzo aktywny, serdecznie zaprasza na Pojezierze Drawskie
 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 153 razy
Wiek: 50
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 31580
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2021-10-30, 01:48:16   

Szern napisał/a:
Nie grzeszyły one również wybitną pięknością lecz raczej charakteryzowała je lokalizacja w spokojnych miejscach sprzyjających zadumie i wyciszeniu.

Wpisałam sobie w google.

Dla mnie te są urocze. :)

./redir/shpilenok.wordpress.com/2012/07/25/czasownia-we-wsi-wierszynino/

./redir/i1.wp.com/www.ric...koila_Aug03.jpg

./redir/www.orthphoto.net/photo/201708/104478.jpg
_________________
 
 
Chemas 
Forumowy Badacz Naukowy
Kinomaniak wychowany na literaturze młodzieżowej



Pomógł: 15 razy
Wiek: 53
Dołączył: 04 Wrz 2021
Posty: 4291
Skąd: Złocieniec
Wysłany: 2021-10-30, 10:21:15   

Cudowne !!!
Jak patrzę, to zaraz mam skojarzenie z cerkiewkami w Bieszczadach i Beskidzie Niskim.
_________________


Sporadyczny turysta, kiedyś bardzo aktywny, serdecznie zaprasza na Pojezierze Drawskie
 
 
Szern 
Słyszał o Samochodziku
Szern


Pomógł: 1 raz
Wiek: 56
Dołączył: 24 Paź 2021
Posty: 33
Skąd: Mechowo
Wysłany: 2021-10-30, 12:10:16   

Berta von S. napisał/a:
Dla mnie te są urocze. :)


To prawda, ja na żywo takich pięknych nie widziałem niestety. Zresztą większość czasowni, które miałem okazje oglądać znajdowały się na terenach obecnego państwa polskiego, a jedynie kilka oglądałem w Rosji.

Chemas napisał/a:
Cudowne !!!
Jak patrzę, to zaraz mam skojarzenie z cerkiewkami w Bieszczadach i Beskidzie Niskim.


Z małym zastrzeżeniem. W Bieszczadach wschodnich można spotkać pozostałości cerkwi prawosławnych (Bojkowie), natomiast dalej, aż po Beskid Niski są to pozostałości cerkwi najczęściej grekokatolickich (Łemkowie), podobnych, ale znacznie mniej ozdobnych i kolorowych. Na marginesie, przed drugą wojną światową na tych terenach współegzystowały i przenikały się obie te religie, w liturgii uczestniczyło się w najbliższej budowli sakralnej, a ślub brano cerkwi wyznania panny młodej. Dopiero ukraińskie walki narodowowyzwoleńcze i odwetowa akcja Wisła położyły kres temu pokojowemu współistnieniu. W szczególności dotyczy to Beskidu Niskiego.
_________________


(...) skarbem jest pamięć o własnej historii, bezcenne obrazy, meble, stare monety, sztandary z dawnych pól bitewnych. Jest nim także literatura. I ta wielka, i ta prosta, naiwna, serdeczna. To jest także skarb, który należy ratować i nadać mu blask.
 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 153 razy
Wiek: 50
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 31580
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2021-10-30, 12:25:39   

Szern napisał/a:
To prawda, ja na żywo takich pięknych nie widziałem niestety. Zresztą większość czasowni, które miałem okazje oglądać znajdowały się na terenach obecnego państwa polskiego, a jedynie kilka oglądałem w Rosji.

Możliwe, że te "nasze" są skromniejsze, bo biedniejsze tereny były.
_________________
 
 
Szern 
Słyszał o Samochodziku
Szern


Pomógł: 1 raz
Wiek: 56
Dołączył: 24 Paź 2021
Posty: 33
Skąd: Mechowo
Wysłany: 2021-10-30, 15:51:57   

Berta von S. napisał/a:
Możliwe, że te "nasze" są skromniejsze, bo biedniejsze tereny były.

Możliwe, ale z całą pewnością bizantyjski przepych w prawosławiu znacznie różni się od estetyki grekokatolicyzmu. W sumie mój błąd, nie wziąłem tego pod uwagę.
_________________


(...) skarbem jest pamięć o własnej historii, bezcenne obrazy, meble, stare monety, sztandary z dawnych pól bitewnych. Jest nim także literatura. I ta wielka, i ta prosta, naiwna, serdeczna. To jest także skarb, który należy ratować i nadać mu blask.
 
 
Chemas 
Forumowy Badacz Naukowy
Kinomaniak wychowany na literaturze młodzieżowej



Pomógł: 15 razy
Wiek: 53
Dołączył: 04 Wrz 2021
Posty: 4291
Skąd: Złocieniec
Wysłany: 2021-10-30, 21:35:33   

Szern napisał/a:
W Bieszczadach wschodnich można spotkać pozostałości cerkwi prawosławnych (Bojkowie), natomiast dalej, aż po Beskid Niski są to pozostałości cerkwi najczęściej grekokatolickich (Łemkowie)


Wiem o tym doskonale, załaziłem te tereny swego czasu konkretnie. Chociaż obecnie nie wiem jak wygląda sytuacja. Nawet w Sądeckim można jak najbardziej spotkać, ale oczywiście Łemkowskie. osobiście byłem w Wojkowie, Mochnaczce, ale nie tylko.
_________________


Sporadyczny turysta, kiedyś bardzo aktywny, serdecznie zaprasza na Pojezierze Drawskie
 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 153 razy
Wiek: 50
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 31580
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2021-10-31, 11:20:51   

Szern napisał/a:
Berta von S. napisał/a:
Możliwe, że te "nasze" są skromniejsze, bo biedniejsze tereny były.

Możliwe, ale z całą pewnością bizantyjski przepych w prawosławiu znacznie różni się od estetyki grekokatolicyzmu.

To fakt. Zresztą ten bizantyjski przepych rzutuje w Rosji też na pozasakralną stylistykę. Różnice widać np. jak się porównuje odznaczenia wojskowe, czy inne metalowe elementy z umundurowania.

Szern napisał/a:
W Bieszczadach wschodnich można spotkać pozostałości cerkwi prawosławnych (Bojkowie), natomiast dalej, aż po Beskid Niski są to pozostałości cerkwi najczęściej grekokatolickich (Łemkowie), podobnych, ale znacznie mniej ozdobnych i kolorowych.

Wolę klimat Beskidu Niskiego od Bieszczad, chociaż to pewnie w dużym stopniu kwestia różnicy w zagęszczeniu turystów, BN nie jest na szczęście taki zadeptany.
_________________
 
 
Chemas 
Forumowy Badacz Naukowy
Kinomaniak wychowany na literaturze młodzieżowej



Pomógł: 15 razy
Wiek: 53
Dołączył: 04 Wrz 2021
Posty: 4291
Skąd: Złocieniec
Wysłany: 2021-10-31, 11:47:42   

Berta von S. napisał/a:
Wolę klimat Beskidu Niskiego od Bieszczad, chociaż to pewnie w dużym stopniu kwestia różnicy w zagęszczeniu turystów, BN nie jest na szczęście taki zadeptany.


Ja też, jak chodziłem po górach, to wolałem Niski, a trochę lat temu to było.
Okazuje się, że za wiele się nie zmieniło. To znaczy w Niskim, bo podejrzewam, że Bieszczady jeszcze bardziej "ucywilizowane".

A co do rytuałów, znajomy był kiedyś na Podlasie na pogrzebie kogoś z rodziny. Pogrzeb prawosławny, ponad trzy godziny :)
_________________


Sporadyczny turysta, kiedyś bardzo aktywny, serdecznie zaprasza na Pojezierze Drawskie
Ostatnio zmieniony przez Szara Sowa 2021-10-31, 17:24, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
irycki 
Maniak Samochodzika
Pan Motocyklik



Pomógł: 18 razy
Wiek: 55
Dołączył: 13 Paź 2015
Posty: 5370
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2021-10-31, 14:14:53   

Chemas napisał/a:
A co rytuałów, znajomy był kiedyś na Podlasie na pogrzebie kogoś z rodziny. Pogrzeb prawosławny, ponad trzy godziny



Ano. Znajomy kupił jako działkę gospodarstwo na Podlasiu niedaleko Gródka. W Gródku jest cerkiew (zresztą bardzo ładna) i kościół katolicki. Podobno mnóstwo młodych zmienia wyznanie z prawosławia na katolickie. Dlaczego? Bo msza katolicka trwa 45 minut, w porywach do godziny jak się ksiądz rozgada, a prawosławna dwie. :/
_________________

Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.

"Wolność i władza mają tylko jedną wspólną cechę: nadużywanie."
Karol Bunsch

Moje fotoszopki
.
 
 
rwsp 
Słyszał o Samochodziku


Pomógł: 1 raz
Wiek: 62
Dołączył: 24 Lut 2022
Posty: 9
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2022-06-19, 14:07:25   

Z tekstu powieści wynika, że pan Bełzak, po swym powrocie z Syberii nabył majątek ziemski z pałacem. W czasach przed pierwszą wojną światową cena jednej włóki ziemi rolnej obracała się wokół 3000 rubli. (Włóka to nieco ponad 16 dzisiejszych hektarów). Pieniądze zainwestowane w ziemię uważano za stosunkowo bezpieczne, dlatego zyski z takich lokat nie były duże - w okolicach 3%. W tamtym okresie roczny dochód robotnika wykwalifikowanego to w przybliżeniu 300 rubli, profesora gimnazjum 1000 rubli. Osoba posiadająca pałac musiała mieć zatem dochód roczny przynajmniej w okolicach 3000 rubli. Jeżeli założymy, że majątek dawał rzeczywiście 3% od wartości, to jego wartość możemy obliczyć na 100.000 rubli carskich (33 włóki - ponad 500 hektarów). Po dewaluacji złotego rubla przeprowadzonej w 1897 roku moneta 5 rublowa ważyła 4,3 grama (próba .900). Stąd łatwo wyliczyć, że złoto potrzebne na nabycie takiego majątku powinno ważyć (w monetach) 86.000 gramów czyli 86 kilogramów. Oczywiście, pan Bełzak wiózł z Syberii złoto w stanie pierwotnym, a nie monety, ale jego (złota) waga była chyba zbliżona. Wynika z tego, że musiał być bardzo silnym człowiekiem i miał wiele szczęścia podróżując z takim pakunkiem przez ogarniętą chaosem Rosję. (A co powiedział w czasie kontroli granicznej na pytanie: co tam towarzyszu macie w tym worku?)
Oczywiście, po pierwszej wojnie światowej w Polsce nie używano już rubli (chyba na czarnym rynku), ale ceny ziemi i relacje płac pozostały mniej więcej takie same, choć trzeba też przyznać, że na skutek wstrząsów polityczno-gospodarczych mogły się okresowo zmieniać w górę i w dół.
 
 
Kynokephalos 
Moderator
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 107 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 6353
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2022-06-19, 23:26:36   

Myślę, że zasadniczo masz rację, chociaż dodałbym do Twoich rozważań kilka uwag.

• Nie wiem, czy możemy zakładać, że roczny przychód z majątku Bełzaka wynosił przynajmniej 3 tysiące rubli. I czy na tej podstawie można wyliczyć cenę, którą zapłacił za kupioną ziemię - dochodowość majątku mogła być jednak różna, zależnie od prowadzonej działalności rolnej czy rolno-przemysłowej. Bełzak mógł mieć też inne inwestycje.

• Sumę przywiezioną z Syberii da się może oszacować z drugiej strony, czyli u źródła. Konkretne liczby padają w powieści, o ile można wierzyć kolejno z ust to ust przekazywanym relacjom. Bełzak, Karol Szulc i Boulain przywłaszczyli sobie 25 pudów złota, załóżmy że w miarę czystego. 25 pudów to około 410 kilogramów (chociaż Antoni Szulc powiedział „prawie pół tony”). Płynęli łodzią. Po drodze, w Ałbazinie, ukryli większą część skarbu i dalej uciekali podzieliwszy między siebie „100 kilogramów czy też było tego trochę mniej”. Wypadałoby po trzydzieści kilka kilogramów na każdego mężczyznę. Ładunek całkiem wiarygodny. Gdy zostawili Szulca rannego na skałach i zabrali jego udział, dwaj pozostali wieźli po około pięćdziesięciu kilogramów złota na osobę - nadal wielkość realistyczna. I tego rzędu majątek zapewne przywiózł Bełzak do Polski, wówczas jeszcze pod zaborem.

• Teoretycznie (według systemu z lat 1885-1896) 50 kg złota to 43 tysiące rubli złotem.
Wydaje mi się, że był to już jednak ten czas, gdy wartość złotego rubla przekraczała nominalną. Te ceny i roczne przychody, o których pisałeś, są - jak sądzę - wyrażone w oficjalnych „srebrnych” (a de facto - papierowych) rublach. Przed 1897 rokiem wartość złotych monet określał rynek i na pewno za 50 kg złota można było dostać więcej niż 43 tysiące obiegowych („srebrnych”) rubli. O ile więcej - nie wiem, pewnie da się gdzieś znaleźć statystyki.

• W 1886 roku (gdy Chińczycy rozpędzili „Republikę Żełtugińską” a trzej awanturnicy zdefraudowali część jej skarbca) i w 1890 roku (gdy Bełzak znalazł się w Kamionkach) Rosja jako całość nie była ogarnięta chaosem a urzędnicy nie tytułowali się towarzyszami.

Bełzak mógł złoto zdeponować w banku w Błagowieszczeńsku czy Chabarowsku, albo zresztą w Mandżurii, jeżeli tam czuł się bezpieczniejszy, choć wątpię. Do Europy mógł wrócić lądem przez Syberię, albo odbyć podróż morską z któregoś z portów nad Pacyfikiem.
Mamy w jego życiorysie cztery lata przerwy: między 1886 a 1890 rokiem. Czy przebywał wtedy na Dalekim Wschodzie? W Rosji? W Europie? Pomnażał bogactwo? Do Kamionek przybył „z dwiema walizkami” a cały majątek trzymał w banku. Żadnej możliwości nie da się wykluczyć, ale jego powrót z Syberii nie musiał (choć mógł) być niebezpieczny.

• Na marginesie: czasem o domu Bełzaka mówi się „dwór”, a czasem - „pałac”, „piękny pałac”, „wspaniały pałac”. Podobno nabył on „folwark, wspaniały dwór, ogromną połać lasów”, stał się „bogatym obywatelem ziemskim”.
Czy za kilkadziesiąt tysięcy rubli, załóżmy nawet że sto tysięcy, można było kupić to wszystko? Kamienicę Łęckich w Warszawie wyceniano na mniej więcej 70 tysięcy.

Trudno mi się wypowiedzieć, ale możliwe, że z biegiem lat splendor posiadłości Bełzaka trochę urósł w opowiadaniach. Narrator widzi tylko jej resztki - z pałacu pozostały ruiny, ziemię rozprzedano. Nie można wykluczyć, że ludzkie języki i pamięć wyolbrzymiły rzeczywistość. Na przykład liczba trzydziestu pałacowych pokoi, o której mówił leśniczy, brzmi podejrzanie.

• Podsumowując: wychodząc z innego punktu, wyliczyłem obciążenie podobnego rzędu co podane przez Ciebie. Tak, możemy przypuszczać, że Stanisław Bełzak był w młodości silnym człowiekiem, skoro przez jakiś czas uciekał lądem z workiem mieszczącym coś koło 50 kilogramów złota, nie licząc innego bagażu. Być może śmiałkowie zdobyli dla siebie konie, ale tak czy owak nie była to eskapada dla słabeuszy, ani dla zajęczych serc.
Choć myślę, że najniebezpieczniejsze były pierwsze dni czy tygodnie, przed dotarciem do większego miasta.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...
Zwycięzca rywalizacji rowerowej w 2019 r.

 
 
rwsp 
Słyszał o Samochodziku


Pomógł: 1 raz
Wiek: 62
Dołączył: 24 Lut 2022
Posty: 9
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2022-06-20, 15:45:25   

Kurs wymienny rubla srebrnego na franka francuskiego w latach 40-tych był 1do 4. W latach 80-tych spadł na 1 do 2,66. Wartość franka w tym czasie się nie zmieniła. Stąd wynika, że kurs wymienny rubla złotego do srebrnego w latach 80-tych był 1 do 1,5. I w tym też stosunku został zdewaluowany rubel złoty w 1897 roku. Stara 5-rublówka była teraz warta 7,5 rubla. A zatem 43.000 rubli złotych w 1890 roku to było 64.500 rubli srebrnych lub papierowych.
Kolej transsyberyjską zaczęto budować w 1891 roku, a zatem pan Bełzak musiałby ze swoim złotem wędrować pieszo, końmi lub czasami statkiem parowym aż do Tiumenia. Ładnych kilka tysięcy kilometrów. Ewentualnie płynąć parowcem z Władywostoku dookoła Azji. A czy ktoś w banku wymieniłby mu to na weksle lub banknoty? Nie jestem pewien. On przyniósł 200 średnich pensji rocznych robotnika fabrycznego - dzisiaj 12 milionów. Przypuszczalnie natychmiast wezwano by policję.
 
 
Kynokephalos 
Moderator
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 107 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 6353
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2022-06-20, 23:55:05   

rwsp napisał/a:
Kolej transsyberyjską zaczęto budować w 1891 roku, a zatem pan Bełzak musiałby ze swoim złotem wędrować pieszo, końmi lub czasami statkiem parowym aż do Tiumenia. Ładnych kilka tysięcy kilometrów.

Jakieś drogi komunikacji zbiorowej pewnie już istniały, ale to oczywiście bardziej męczące rozwiązanie.

rwsp napisał/a:
Ewentualnie płynąć parowcem z Władywostoku dookoła Azji.

I to właśnie wydaje mi się najbardziej prawdopodobne, szczególnie zważywszy naturalną grawitację szlaków handlowych tamtego rejonu ku Pacyfikowi.

rwsp napisał/a:
A czy ktoś w banku wymieniłby mu to na weksle lub banknoty? Nie jestem pewien. On przyniósł 200 średnich pensji rocznych robotnika fabrycznego - dzisiaj 12 milionów. Przypuszczalnie natychmiast wezwano by policję.

Ja też nie jestem pewien, trzeba by poszukać w jakichś opracowaniach lub wspomnieniach. Możliwe, że wystarczyło wyjaśnić „Przywiozłem zza Amuru, znad Żełtugi.” Takich frantów jak Bełzak było tam wtedy wielu, przypuszczam że istniała zorientowana na nich sieć usług. Jeśli nie ekspozytury banków rosyjskich, chińskich czy zachodnich to handlarze, gotowi wymienić złoty piasek, choćby z pewną stratą dla sprzedającego, na całkiem dobrze jeszcze trzymające wartość sturublowe banknoty. Powstawały tam wielkie fortuny, które jakoś funkcjonowały w legalnym świecie.

Ewentualnie mógłby przewieźć worek parowcem do Japonii.
Ewentualnie do San Francisco, dokąd też mógł udać się w poszukiwaniu szczęścia i przez Amerykę wrócić do Europy. Może to tam spędził część z tych czterech nieudokumentowanych lat życia?

Wyobrażam sobie, że kiedy już opuścił dzikie rejony bezpośredniego niebezpieczestwa Bełzak miał sporo opcji i jako człowiek - jak zauważyłeś - silny, niestrachliwy i przedsiębiorczy poradził sobie z zabezpieczeniem zdobyczy.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...
Zwycięzca rywalizacji rowerowej w 2019 r.

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci (z dn. 09.08.2019)

  
ROZUMIEM
Strona wygenerowana w 0,54 sekundy. Zapytań do SQL: 11