PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Szara Sowa
2020-10-13, 16:38
Sebastian Mierzyński (Sebastian Miernicki) - wywiad
Autor Wiadomość
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 102 razy
Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 41886
Skąd: Poznań
Wysłany: 2020-10-13, 16:38:18   Sebastian Mierzyński (Sebastian Miernicki) - wywiad

Wywiad z Sebastianem Mierzyńskim (Sebastianem Miernickim), autorem książek przygodowo-historycznych, pracownikiem Muzeum Warmii i Mazur.



1. Forum Miłośników Pana Samochodzika: Na początek proszę zdradzić, których autorów powieści przygodowych najchętniej czytywał Pan w dzieciństwie? Czy Zbigniew Nienacki był wtedy na pierwszym miejscu?

Sebastian Mierzyński: Zacznę od Nienackiego. Za moich czasów… Nienacki był towarem deficytowym. Rodzice ze znajomymi potajemnie wymieniali się książką, wiadomo którą… Samochodziki też były spod lady, więc pożyczone od kolegi obkładałem w gazetę, chociaż szkoda było tych okładek Szymona Kobylińskiego, zwłaszcza tej z templariuszem. Z czytelnictwem, to za bardzo nie będę oryginalny, bo Karol May, Tolkien, Alistair MacLean, Forsyth i wielu innych mistrzów. Gdzieś ominęli mnie polscy twórcy, oprócz „Tajemnicy zielonej pieczęci” Hanny Ożogowskiej – wyprawa w poszukiwaniu pękniętej szyny – majstersztyk. Z czasem, mając 15 lat kiedy szedłem do biblioteki, a można było wypożyczyć tam na raz trzy książki, brałem lekturę obowiązkową szkolną, coś z półki science-fiction i coś z historii. I tak było do matury. Lektur szkolnych nienawidziłem, więc przy okazji wypracowań na ich temat folgowałem sobie i dostawałem wysokie noty za pomysły interpretacyjne obniżane za błędy stylistyczne i gramatyczne. Przełamywałem nudę sformułowań wypracowanych przez lata, przez legiony filologów. Tylko miłość do „Lalki” Bolesława Prusa pozostała. Fantastyka teraz rzadko, częściej wspomnienia. Historia została.

2. Które Samochodziki lubi Pan najbardziej?

Swoje! To autoironia. Rozumiem, że pytanie dotyczy kanonu. Wszystkie, do nich trzeba dojrzewać, albo muszą grać na naszą nutę. W takim „Człowieku z UFO” jako trzynastolatka fascynowała mnie gadżetologia. Parę lat temu zaśmiewałem się do łez z opisu towarzystwa w zakładzie dla ludzi z poplątanymi synapsami. A „UFO” przecież niby takie najgorsze. Kiedyś pisałem tekst dziennikarski o serii i doszedłem do wniosku, że Nienacki zawsze był na fali trendów, tego co się działo w społeczeństwie i fantastycznie to wyłapywał. Wasi forumowi analitycy dawno pewnie już doszli do takich samych wniosków. Chyba jeszcze nie dojrzałem tylko do „Niewidzialnych”.

3. Jest Pan autorem licznych tzw. kontynuacji Samochodzików, w dodatku należy Pan do grona pierwszych kontynuatorów. Ilu kontynuacji jest Pan autorem i jak z perspektywy lat ocenia Pan ten rodzaj swojej twórczości?

„Perspektywa czasu” – jest tu sformułowaniem kluczowym. Zaczynałem pisać książki w 1999 roku. Miałem 27 lat, kilka lat stażu dziennikarskiego, żądzę czynów i pasję opowiadania o historii mojego regionu. Wcześniej brałem udział w tych poszukiwaniach opisanych przez Ignaciuka w „Bursztynowej Komnacie” w okolicach Górowa Iławeckiego, a potem przeczytałem ich opis w książce i po lekturze pozostała bluźniercza myśl „zrobiłbym to inaczej”. Jakiś czas później otrzymałem propozycję od wydawnictwa. Czytali moje teksty w gazetach lokalnych i od tego się zaczęło. Wysłuchałem wytycznych i do nich się dopasowałem, dopiero z czasem zmieniłem kurs. Nie da się ukryć, że na początku była to przygoda, wyzwanie i tak jak w pracy w gazecie, brakowało czasu na oddech, „przespanie się z tym”. Nigdy, nikt nie poddał moich książek analizie i uśmiecham się do siebie, że nikogo nie zaintrygowała nagła przesiadka od „Szamana” do „Gockiego księcia”. Wtedy testowałem, sprawdzałem, smakowałem, która kuchnia literacka mnie bardziej pociąga. Czy bardziej pasuje delektować się łagodnym winem reńskim, czy warto sięgać po mocne słowiańskie trunki z tęgą zagrychą? Tak, oczywiście, zmieniłbym, może rozbudował, może skrócił. Z tych „samochodzikowych” lat zrodziły się książki pisane już pod innym szyldem i nie był to czas wstydu i zmarnowania. Zawsze miałem szczęście, że moja praca była w symbiozie z pasją. Z dziennikarstwa do pisania książek przeniosłem zmysł obserwacji czy chociażby technicznie, tempo pisania. Z książek do reporterki, plastykę języka.
A odpowiadając na pierwsze pytanie - jestem autorem 26 kontynuacji.


4. Które ze swoich kontynuacji ocenia Pan najwyżej?

Ocena oznacza łatki „lepsza” – „gorsza”. Zawsze patrzę na wydarzenia i zachowania ludzi szukając kontekstu. I każda z moich książek ma inny kontekst, także muzyczny, bo zawsze do pisania przygotowuję sobie playlistę i muzyka ma wpływ w jakim nastroju piszę. Na koniec tej wypowiedzi podam tytuł albumu, który przypasował do „Szeląga”. „Samsonow” to efekt moich zainteresowań, tekstów o poszukiwaniach skarbów – pierwotnie miał być jeden tom i tak powinno pozostać. „Kaukaski wilk” – moja praca magisterska o wojnie w Czeczenii. „Tryzub” – ukłon w stronę Bieszczad, gdzie w studenckich czasach, pracowałem latem jako pedagog-wychowawca i kiedyś do spadającej gwiazdy wyznałem „chciałbym zostać pisarzem”. „Gustloff”, „Królewiec”, „Szaman”, „Sztolnia”, „Wojownik” i kilka innych to ukłon w kierunku ulubionych pisarzy powieści sensacyjnych. „Gocki książę” – to nawiązanie do kajakowych opowieści Igora Newerly'ego. „Czocha” – to niesamowita noc w zamku, który cały miałem do swojej dyspozycji. „Joannici” – powstali w dwa tygodnie, kiedy miałem nogę w gipsie i irytację z powodu bezwładności. Tak można mnożyć, ale boję się zanudzić.
Głównie Peter Gabriel i „New Blood”.




5. Kilka dni temu Kapituła Konkursowa przyznała Pana powieści „Tajemnice jeziora Szeląg” tytuł Samochodzikowej Książki 2019 Roku. Czy miło jest otrzymywać tego typu laury?

Miło. Tym bardziej, że to moja jedyna nagroda za działalność pisarską i pewnie ostatnia, więc trzeba się nią cieszyć, zapamiętać, żeby wnukom opowiadać. Najważniejsze, że laur wręczony przez Czytelników, którzy mieli ciekawy wybór. Nie lobbowałem, nie kupiłem, nawet nie liczyłem. Po prostu jest, tu i teraz.

6. Skąd wzięły się pomysły na szereg wątków historycznych wykorzystanych w tej powieści?

Najważniejsze, to muszę się przespać w takim miejscu, które opisuję. Pomysły przychodzą nocą i przy śniadaniu rozkwitają. To warunek sine qua non. Pomysły wzięły się z czytania, czysto reporterskiego jeżdżenia po terenie i z tego miejsca. Stare Jabłonki kilka razy zakradały się do mnie, przy okazji różnych innych tematów i cierpliwie czekały. To fantastyczne miejsce do wypoczynku, bo jest tam wszystko, żeby zatrzasnąć drzwi za codziennością i zacząć szukać czegoś na nowo. Widocznie mam dobry kontakt z tamtejszym genius loci.

DYSKUSJA DOTYCZĄCA WYWIADU!
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum
Nasza forumowa geościeżka keszerska: ./redir/pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=240911#240911

Ostatnio zmieniony przez Szara Sowa 2020-10-14, 17:59, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 102 razy
Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 41886
Skąd: Poznań
Wysłany: 2020-10-20, 10:07:46   

Cz. II:

7. Czy w tej powieści są także fikcyjne wątki historyczne?

Aaaa… to proszę sobie samemu odszukać. Na jednym ze spotkań autorskich, w Biskupcu, Czytelniczka powiedziała: „Pan tak pisze, że nie wiem kiedy Pan zmyśla”. To było o „Muzie Krasickiego”. Przyjmuję to za komplement i cała sztuka polega na tym, żeby tak właśnie było. Nie tworzę literatury faktu, tylko opieram się na faktach. Jeśli kłamię, to nieszkodliwie, żeby oczarować. Jeśli opisuję okoliczności to rzetelnie.

8. Czy postać satyryka, występująca w powieści ma swój pierwowzór w rzeczywistości?

Tak. Postaci zawsze powstają z kilku i ta wybitna jednostka tak powstała. W tej powieści jest kilka osobowości i okoliczności wciągniętych żywcem. Opis dzieła na aukcji lekko obdarty z wydarzeń autentycznych, to anegdota do opowiadania przy grillu.



9. Warto tu przypomnieć, że Pana wcześniejsza powieść "Muza Krasickiego. Tajemnice lidzbarskiego zamku" zajęła czwarte miejsce w konkursie na Samochodzikową Książkę 2016 Roku. Jak z perspektywy lat wspomina Pan tę powieść? Spora grupa czytelników nie była do końca zadowolona z jej zakończenia…

Nie rozumiem o co chodzi?! To znaczy, pamiętając słynne słowa Leszka Millera, czerwienię się ze wstydu. „Muza” powstała w szczególnym miejscu i czasie. Nocowałem tam w skrzydle gotyckim, cudownie wygodnym, ale przesiąkniętym tą „średniowiecznością”, mając po drugiej stronie skrzydło barokowe… i ta powieść właśnie taka jest. Warmia, Prusy to kraina, gdzie te dwie epoki się przenikają. Ta książka jest przeładowana wiedzą, ale specjalnie. Pomiędzy rzekami Łyną a Symsarną mamy cudowny zamek gotycki, siedzibę biskupów warmińskich, m.in. Ignacego Krasickiego, a na przedzamczu luksusowy hotel, ze smakiem dopasowany do historycznego otoczenia. Zamek z muzeum to skarbnica wiedzy o dziejach Warmii i jej sztuce. Hotel to cudowne miejsce do wypoczynku. Czego chcieć więcej, jak zrelaksowanym oddawać się rozważaniom nad przeszłością? Chciałem uwieść Czytelnika w wędrówkę po wiedzy, gdzie przygotowałem ślepe uliczki. Było ich niewiele, więc niech będzie, że dla niektórych było jedną z nich zakończenie.

10. W jednym z filmów, które można znaleźć w Internecie wspomniał Pan, że podczas pobytu w hotelu w Lidzbarku Warmińskim przy okazji pisania „Muzy Krasickiego”, wpadł Pan także na pomysł innej książki. Czy tą powieścią są właśnie „Tajemnice jeziora Szeląg”?

Nie. „Ryn” i „Muzę” łączy jedna postać opisana we wstępach. Napisałem książkę, powieść historyczną osadzoną w realiach początku trzynastego wieku, opisanie tego co wydarzyło się między wstępem a zakończeniem w „Krasickim”. Podróż przez Europę ze świata krzyżowców do krainy zamieszkałej przez Prusów, pogańskiej, trochę dzikiej, jeszcze wolnej. Niezbyt pospiesznie szukam wydawcy. Mam pomysł na kolejne tomy, również osadzone w realiach historycznych mojego regionu.

11. Nie zdradzimy chyba tajemnicy, że ostatnia Pana twórczość pisarska sponsorowana/wspierana jest przez hotele, w których częściowo dzieje się akcja książek. Jak widać choćby po powieści „Tajemnice jeziora Szeląg”, może to skutkować w bardzo pozytywny sposób. Czy w obecnych czasach tego typu wsparcie jest związane z trudnością w znalezieniu wydawcy, czy też jest sposobem na znalezienie tematu, czy po prostu taka współpraca jest bardziej korzystna pod względem finansowym i w związku z tym autorowi bardziej się chce coś nowego stworzyć?

To czysto renesansowy układ mecenas – artysta. Mam doskonałe warunki do zebrania materiału, i nigdy, mam nadzieję, nie naciągałem cierpliwości gospodarzy. Nigdy też nie otrzymywałem wskazówek „trzeba opisać jeszcze to i tamto”. Zero ingerencji w treść. Ocena zawsze była czysto czytelnicza. Po prostu powstała idealna symbioza. Nie wiem jak i skąd. Po prostu świetnie się dogadujemy – niekiedy prawie bez słów. Tak, tak jest łatwiej. Kwestie rozliczeń finansowych… Jestem jak kucharz w przyzwoicie zaopatrzonej kuchni, którego jedynym problemem jest jak zaskoczyć gości smakiem podawanych potraw. To komfort pracy, w której najważniejsze są jej efekty.

12. Wspomniał Pan także, że posiada nietypowe poczucie humoru, które nie wszystkich może bawić. Czym się ono charakteryzuje?

Mam nadzieje, że da się to zauważyć po moich odpowiedziach.

13. Z Pana internetowych wypowiedzi można było pośrednio odnieść (być może mylne) wrażenie, że do Pana hobby należy detektorystyka. Czy tak jest w rzeczywistości?

Były i detektory, jeszcze w pionierskich, pirackich czasach bez biurokratycznej otoczki. Bardziej opisywałem niż zbierałem. Materiał do „Samsonowa” rodził się w tamtych czasach.

14. Jakie są inne Pana pasje?

Modelarstwo. Malowanie figurek historycznych. Oczywiście „duże dziecko bawi się żołnierzykami”. To zainteresowanie to naturalny rozwój pasji historycznej. Zbieranie dokumentacji, odkrywanie jak wyglądała dana jednostka to ciekawe zadanie. Złapanie jakiegoś smaczku, który można umieścić na dioramie i odtworzenie detali daje niesamowitą frajdę.

15. Czy w najbliższym czasie możemy się spodziewać kolejnej powieści?

Nie. Mam poczucie, że na tyle, na ile potrafiłem wykorzystałem szanse dane mi przez los. Jeśli nadarzy się okazja, to chętnie usiądę do klawiatury. Pisanie to przygoda, a jak wiedzą wszyscy Forumowicze: „(…) przygody nie trzeba szukać. Ona zjawia się sama.(…)”.

Bardzo dziękujemy za wywiad i liczymy, że jednak taka okazja się nadarzy!



DYSKUSJA DOTYCZĄCA WYWIADU!
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum
Nasza forumowa geościeżka keszerska: ./redir/pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=240911#240911

  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci (z dn. 09.08.2019)

  
ROZUMIEM
Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 11