PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Jerzy Putrament "Polski Peter Cheyney"
Autor Wiadomość
Bóbr Mniejszy 
Twórca
Autor książki biograficznej



Pomógł: 14 razy
Wiek: 42
Dołączył: 26 Maj 2018
Posty: 3082
Skąd: Zduńska Wola/Georgetown
Wysłany: 2020-10-01, 17:56:27   Jerzy Putrament "Polski Peter Cheyney"

Wyjątkowo pozwolę sobie wrzucić dzisiaj trzeci tekst, ponieważ to wyczerpuje serię o "Worku Judaszów". Od kolejnego artykułu zaczynają się "samochodziki" :p

Jerzy Putrament: Artykuł "Polski Peter Cheyney"

"Głos Robotniczy", nr 45, 1962 r.


Nowe książki

"Worek Judaszów" Zbigniewa Nienackiego drukowała pięć lat temu pewna pozawarszawska gazeta. Wersja książkowa w porównaniu do dawnej odcinkowej ukazuje znaczne zmiany. Byłoby interesujące zanalizować je: okazałoby się z dziejów powieści, jak z naszych własnych losów, że przez tych pięć lat konsolidacja zrobiła u nas duże postępy...

Czytelnik może nie uwierzyć: czyżby ta powieść mogła być jeszcze bardziej rozchełstana? Bo "Worek Judaszów" należy do literatury zagadki i akcji. Jest to coś na pograniczu kryminału, ale kryminału z ambicjami: znajdziecie tu i atmosferę „zaraz po wojnie” i rysy obyczajowe, nie pozbawione zacięcia satyrycznego, i nawet naszkicowaną zaledwie (a szkoda!) wycieczkę w czasy Stefana Batorego.

Wszystko to jednakże jest podporządkowane akcji, na wszystkim się odbija jej pośpiech i zagmatwanie. Na scenę wpadają postacie, powiedzą parę słów i już ich nie ma, zginęły. Autor ledwo zdąży zarysować czyjś los, czyjąś selwetkę, gdy już musi oczyszczać scenę, tempo jest zabójczo szybkie. To właśnie słowo: zabójczo... Trup pada gęsto, ach, niestety motywacji nie brak, tak było naprawdę owej wiosny 1946 roku, chociaż nie zawsze takiej ilości ofiar wymaga sama akcja.

Ten pośpiech jest może największym mankamentem książki. Przydałoby się jej parę przystanków, parę zwolnień, zbliżeń. Chciałoby się niektóre postacie zobaczyć bez ponagleń. Ale przecież jest mimo to w powieści parę scen niepotrzebnego gadulstwa, parę monologów bohatera, którego i bez tego zdążyliśmy poznać.

To są jednak drobiazgi. Książka jest dowodem, że zjawił się nam autentyczny, krajowy... ja wiem? Ni to Peter Cheyney, ni to Curwood? Ktoś, kto umie powieść poprowadzić tak sprawnie, że czytelnik nie może mu się z rąk wyrwać, dopóki nie dotrze do ostatniej strony. A wtedy odkłada książkę z pewnym rozczarowaniem. Po pierwsze - bo taka jest zawsze reakcja na powieści „akcyjne”, po drugie, bo zakończenie jest trochę zerwane, rozwiązanie prawidłowe, ale brak pointy.

W każdym razie niżej podpisany czytał obie wersje powieści - gazetową i książkową - i za każdym razem przeżywał tę samą nieco denerwującą emocję. Widocznie jest w niej coś więcej niż tylko zagadka.

Czy to nie nadaje się na film? Jak najbardziej. Właśnie dlatego pierwszy raz czytałem ten "Worek". Wyobraźcie sobie, nie puszczono scenariusza do produkcji! Dlaczego? Zapytajcie tych panów. Nie potrafię nawet streścić ich racji, takie były pogmatwane, mętne, nieistotne. Wrócimy jeszcze do tej sprawy...

(źródło: nienacki.art.pl)
_________________


"Szanowny Panie! Zawierając znajomość z Panem, nie przypuszczałem, iż jest Pan alkoholikiem i nudystą."
E. Niziurski, "Klub włóczykijów"
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 53 razy
Wiek: 58
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 9896
Skąd: Warszawa

Wysłany: 2020-10-01, 21:51:04   

Bobrze Mniejszy, ode mnie kolejny "pomógł" za ciekawą wiadomość zawartą w cytowanym artykule Jerzego Putramenta, że gazetowe wydanie WJ różniło się znacznie od książkowego. Jakoś to do mnie wcześniej nie dotarło. A druga wiadomość, to ta o scenariuszu. Mam nadzieję, że koleżanka Garamon się wypowie w tym temacie. Artykuł bowiem jest z 62 r. i z treści można odnieść wrażenie, że przymiarki do filmu miały miejsce już wtedy, a jak pamiętamy, "Akcja "Brutus"" była zrobiona ca 10 lat później. Czy na podstawie tego samego scenariusza, czy innego? Czy może cała ta informacja o filmie jest swego rodzaju retoryką J.P.?
Krytyka powieści bardzo mi się spodobała, gdyż - między innymi - ukazała tkwiące w niej potencjalne, niezrealizowane (czytaj: nienapisane) możliwości. Ja też miałem dyskomfort, że wątek zagadki Kelleya i mistrza Dee został potraktowany zbyt wąsko... :D
Porównanie do angielskiego mistrza czarnego kryminału, Petera Cheyneya jest bardzo pochlebne:

./redir/en.wikipedia.org/wiki/Peter_Cheyney

U nas była na pewno wydana - z tego co pamiętam - jego pozycja "The urgent hangman" ("Kat czeka niecierpliwie") i pamiętam też Kobrę (or something like that) pod tym tytułem z Romanem Wilhelmim jako Callaghanem. Wydaje mi się, że według jego powieści być może wydano też inne) zrobiono też inne Kobry.
_________________
Z 24
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci (z dn. 09.08.2019)

  
ROZUMIEM
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 12