PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Hrabina de Ségur
Autor Wiadomość
John Dee 
Moderator
Per divina gratia huomo libero



Pomógł: 100 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 12609
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2020-08-11, 22:59:23   Hrabina de Ségur

Hrabina de Ségur - “Przykładne dziewczątka” (“Les Petites Filles modèles”).



Właśnie zakończyłem tę uroczą książkę, która, mimo że ukazała się już tak dawno temu, bo aż w roku 1858 i przeznaczona jest tak właściwie dla młodych panienek okazała się dla mnie pasjonującą lekturą. Nie sięgnąłem po nią jednak przez przypadek - zaraz to wyjaśnię, ale wpierw kilka słów o treści.

Autorka Hrabina de Ségur opisuje w 28 rozdziałach małe przygody i historyjki z życia czterech bardzo młodych panienek żyjących pod jednym dachem w pałacu zwącym się Fleurville. Szlachcianki prowadzą bardzo elitarne życie: lekcje w domu, służba, drogie zabawki i rozrywki, o których inne dzieci mogą tylko marzyć. Nie znaczy to jednak, że będą szczególnie rozpieszczane - wręcz przeciwnie, wymagania, jakie ich matki i guwernantka im stawiają są bardzo wysokie. Celem jest, by dziewczynki wyrosły na wzorowe przedstawicielki nie tylko swojego stanu, ale i gatunku ludzkiego. Dlatego też mądre te panie - panów z różnych powodów w książce prawie zupełnie brak - starają się bardzo postępowymi, “psychologicznymi” metodami rozwijać ich naturalne szlachetne skłonności, a zarazem tłumić te mniej szlachetne. Zawsze, gdy dzieci popełniają jakąś gafę lub wdawają się w kolejną drakę, sprawa kończy się w ten sam sposób: analiza wykroczenia, dyskusja, uświadamianie popełnionych błędów i skrucha. Następnie wszystkie zalewają się przeważnie łzami padając sobie w ramiona i zapewniając siebie o wzajemnej miłości. Brzmi oczywiście bardzo cukierkowato, ale jest w tych scenach również dużo urzekającego czaru i niewinności.

Zgoda, przyznam, że może odebrałby to inaczej gdybym uprzednio nie spotykał się tak często z entuzjastycznymi komentarzami o książce i nie wiedział, że jeden z moich ulubionych reżyserów, Eric Rohmer, na jej podstawie postanowił stworzyć swój debiut filmowy. Filmu nie dokończył, więc głównie dlatego sięgnąłem po książkę, bo mam absolutne zaufanie do jego gustu. Jak widać i tym razem się nie zawiodłem.

Hrabina Ségur ma bardzo ciekawy życiorys - autorka, która potrafiła pisać tak wspaniałą francuszczyzną - umiem to ocenić, bo przeczytałem książkę w tym języku, bardzo wolno z początku, ale pod koniec szło mi już nieźle - była tak właściwie Rosjanką i nazywała się Zofia Rostopczyna. Jej ojciec Fiodor Rostopczyn był gubernatorem Moskwy w czasie, gdy Napoleon wkroczył do Rosji. To on kazał spalić miasto, co stało się początkiem końca kampanii moskiewskiej Napoleona. Za swój czyn drogo jednak zapłacił: arystokracja i car, który swoją drogą był ojcem chrzestnym hrabiny Ségur, nie potrafili mu wybaczyć, że spalił ich pałace. Musiał wraz z rodziną opuścić kraj - pierwszym etapem ich tułaczki była nawiasem mówiąc Polska -, i ostatecznie osiedlił się we Francji. Tu jego córka poślubiła Eugeniusza de Ségur. Z Wikipedii dowiadujemy się, że “Eugeniusz był siostrzeńcem generała Filipa Ségura, adiutanta Napoleona, który omal nie zginął w moskiewskim pożarze.” Jeden z tych niesamowitych figli losu, chciałoby się rzec. :)

Małżeństwo było wielodzietne, ale dopiero dla swoich wnucząt hrabina zaczęła pisać swoje liczne książki. Była już grubo po pięćdziesiątce, więc należy do tych pisarek, które swoje powołanie znalazły późno. Bardzo jestem ciekaw innych jej książek, jak jej cyklu o psotnej Zosi. Zosia występuje również w “Przykładnych dziewczątkach”, trochę w roli czarnej owcy - Boże, jak ta jej macochą ją maltretuje, używając pięści, łamiąc kij na jej grzbiecie, morząc ją głodem. Hrabina - Zofia Rostopczyna - sportretowała w Zosi samą siebie - doświadczywszy na własnym ciele brutalnych metod wychowawczych polegających na złamaniu woli dziecka w celu uzyskania jego posłuszeństwa proponuje w “Przykładnych dziewczątkach” zupełnie inną metodę, której podstawą są cierpliwość, miłość i zaufanie w rozsądek dzieci. Udał jej się to doskonale. :)

Książka ukazała się w Polsce w latach 20-tych, można ją znaleźć również online: https://pl.wikisource.org/wiki/Przyk%C5%82adne_dziewcz%C4%85tka_(zbi%C3%B3r)

Niestety, wydaje się być mocno skrócona, a przekład nad wyraz kiepski. Dwa tego przykłady:

— Biedna córeczko, to zapewne jakaś lalka za dwadzieścia pięć sou z papierową odzieżą, którą ktoś podarował Jeannette i która Zuzi wydaje się wspaniałą, bo ładniejszych nigdy nie oglądała.

W polskim przekładzie wszystkie te szczegóły zostały pominięte:

— Pewno jakaś groszowa zabawka wydała się Zuzi wspaniałą, bo ładniejszych nigdy nie oglądała — wtrąciła pani Marja.


Jeden z moich ulubionych fragmentów jeszcze bardziej został zniekształcony. W oryginale stoi - tłumaczę (chodzi o pogrzeb ptaszka, którym Kamilka się opiekowała):

“Na deseczce Kamilka, która miała najładniejszy charakter pisma, napisała: “Tutaj spoczywa Mimi, który swoim wdziękiem i grzecznością sprawiał swojej pani tyle radości - do dnia, w której padł ofiarą własnego nieposłuszeństwa. Jego koniec był okrutny: został pożarty przez sępa. Jego szczątki, odnalezione przez jego niepocieszoną panią, zostały tu pochowane.
Fleurville, 20 sierpnia 1856 roku.” :D

Polski przekład:

 “Zabrano resztki pozostałe z wesołej i ulubionej ptaszyny i zamknięte w pudełeczku zakopano na krańcu dziecinnego ogródka. Dziewczynki urządziły tam rodzaj pomniczka z cegieł i napisały na deseczce: „Tu leży Mimi pożarty przez jastrzębia“”. Nie do wiary… :605:

Pomijając słabości przekładowe - “Przykładne dziewczątka” mogę tylko polecić. :)
 
 
John Dee 
Moderator
Per divina gratia huomo libero



Pomógł: 100 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 12609
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2020-09-26, 07:24:56   

Hrabina Ségur - Przygody Zosi (1858, polskie wydanie 1936)



Następna doskonała książka hrabiny de Ségur, przeznaczona dla dzieci w wieku 4-10 (a następnie, z przyczyn sentymentalnych, dla dorosłych w każdym wieku). Inaczej niż w “Przykładnych dziewczątkach” bohaterami książki jest dwoje tylko dzieci, Zosia (Sophie) i jej kuzyn Paul. Zosia występuje również w “Przykładnych dziewczątkach”, tam jednak jest już nieco starsza - w tej książce ma zaledwie 4 lata, jej kuzyn 6.

Ponownie jesteśmy świadkami różnych jej figli i przygód, które przeważnie kończą się tym, że dziecko zostaje ukarane i w ten sposób uczy się lekcji na całe życie. Karę wymierza nieubłaganie jej mama, czyni to jednak z wielkim pedagogicznym wyczuciem. Człowiekowi nie chce się wierzyć, że takie postępowe metody wychowawcze stosowano tu i ówdzie już w połowie XIX wieku. Wspaniała hrabina Ségur! Nic dziwnego, że twórca cyklu filmowego “Sześć opowieści moralnych” Eric Rohmer dostrzegł w niej pokrewną duszę (patrz: poprzednia recenzja).

Książka jest dlatego tak dobra, bo obok przesłania jest również bardzo zabawna, przygody Zosi są najprawdopodobniej wzięte z życia, przez to absolutnie wiarygodne. Przytoczę kilka przykładów.

Tatuś podarował córeczce piękny nożyk, zapewne zupełnie tępy i bezpieczny, niemniej Sophie szuka nieustannie rzeczy, które mogłaby nim kroić. Kroi to i tamto, w końcu wpada na “świetny” pomysł, by pokroić ukochane rybki mamy pływające w akwarium. Kładzie je na talerz, jedną posypuje solą - rybka oczywiście rychło wyziewa przez to ducha -, a drugą kroi na plasterki. Gdy wzburzona matka potem ją pyta, co jej strzeliło do głowy zalana łzami dziewczynka wyjaśnia, że myślała, że ryby nie czują bólu, bo przecież się nie skarżyły.
Matka widząc wstyd i skruchę w twarzy córki dochodzi do wniosku, że dalsza kara jest niepotrzebna - co okazuje się błędem, gdyż krótko potem przyłapuje ją, jak kroi - pszczołę! Tym razem nożyk zostaje skonfiskowany z zapowiedzią, że otrzyma go z powrotem za rok, gdy zmądrzeje.

Najzabawniejszy jest chyba rozdział opisujący, jak to Zosia zapragnęła kędziorków, takich jakie miała jedna z jej przyjaciółek. Słyszy, że wilgotność czyni, że włosy się kędzierzawią, więc podczas deszczu wkłada głowę pod rynnę i szczęśliwa, choć zupełnie przemoczona wbiegła do domu, by szukać ręcznika. I tak właśnie przyłapuje ją mama. Teraz dopiero dziewczynka przypomniała sobie, że mama zabroniła jej wychodzić z domu podczas deszczu - przestraszona swoim nieposłuszeństwem zastyga w trwodze przed ogromną awanturą; mama jednak, widząc przestrach na jej buzi, zjeżone włosy i zupełnie przemoczoną sukienkę, wybucha na ten widok śmiechem; okazuje się wyjątkowo łaskawa i puszcza jej ten wybryk płazem. Morał tym razem ubiera w słowa tata: z pychą bywa często tak, że kto pragnie być szczególnie piękny w rzeczywistości się oszpeca (Ce que c’est que d’être coquette ! On veut se rendre jolie et l’on se rend affreuse).

Bardzo mnie bawi, że gdy dzieci się kłócą, przechodzą na “vous”, dodając mademoiselle i monsieur.
Paul — Pardon, mademoiselle kapryśnico, zapomniałem, jak bardzo jest pani źle wychowana i bezczelna.
Sophie (z ironicznym dygnięciem) — Przekażę pana słowa mamie, monsieur. To ona mnie wychowała, na pewno ucieszy się z pańskiego sądu.

Inny bardzo zabawny wybryk Zosi ma miejsce podczas karmienia koni chlebem. W stajni mama podaje po kolei każdemu zwierzęciu kawałek specjalnie dla nich upieczonego chleba. Zosia, której zabroniono jeść ten chleb, asystuje matce niosąc koszyk. Gdy docierają do ostatniego konia okazuje się, że koszyk jest pusty. Madame woła masztalerza który jej zapewnia, że jak co dzień włożył doń właściwą ilość chleba. Kobieta nie potrafi sobie wyjaśnić braku ostatniego kawałka, wtedy masztalerz wzrokiem wskazuje na córkę, który coś żuje i pośpiesznie połyka, podczas gdy koń się niecierpliwi i uderzając kopytem w ziemię domaga się swojego codziennego smakołyku.
— Widzę, mademoiselle, mówi mama, że pani bardzo lubi chleb. Uda się więc pani natychmiast na swój pokój, gdzie wieczorem, zamiast kolacji, otrzyma pani zupę chlebową.

Jeszcze jeden przykład?

Pewnego dnia Sophie, korzystając z nieobecności mamy, przyciąga do stołu, na którym leży pudełko o owocami kandyzowanymi, fotel i zaczyna się obżerać tymi pysznymi smakołykami. Wie, że nie powinna ich ruszać, ale łakomstwo jest silniejsze od rozsądku.
Wyrzuty sumienia przysparzają jej jednak koszmarną noc i następnego dnia, skruszona, postanawia przyznać się mamie do winy. Mama oczekują ją już z miną sfinksa - czytelnik wyczuwa, że doskonale orientuje się w sytuacji. Córka, kryjąc twarz w dłoniach, spowiada się jej ze swojego grzechu.
— Et comment espérais-tu me le cacher ?” - “A jak wyobrażałaś sobie, że będziesz potrafić to przede mną zataić?” - pyta spokojnie matka.
— Myślałam, mamo, że uda mi się zwalić winę na szczury.
— Nigdy bym w to nie uwierzyła … choćby dlatego, bo szczury nie miałyby potrzeby przyciągnięcia fotelu do stołu, by się nań wdrapać.
— (Zaskoczona) Więc ty już zauważyłaś ten fotel?!
— Natychmiast, gdy weszłam do pokoju.

Metody wychowawcze są, jak widzimy, bardzo urozmaicone; czasem mama nie konfrontuje dziecka natychmiast, dając mu szansę do refleksji i przyznania się do winy. No i ta wspaniała ironia…

I ta książka hrabiny Ségur zauroczyła mnie więc całkowicie i na pewno sięgnę po następne. Jeśli ktoś zechce pójść za moim przykładem - tu mamy wersję online tego dzieła (mam nadzieję, że polski przekład jest do zaakceptowania).
https://pl.wikisource.org/wiki/Przygody_Zosi_i_Weso%C5%82e_wakacje/ca%C5%82o%C5%9B%C4%87
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci (z dn. 09.08.2019)

  
ROZUMIEM
Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 10