PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Nicefor Czernichowski
Autor Wiadomość
Kynokephalos 
Moderator
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 76 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 5998
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2020-07-05, 17:26:22   Nicefor Czernichowski

Ród Czernichowskich

Z24 napisał/a:
Po pierwsze, czy wiemy coś o jakimś rodzie Czernichowskich z przydomkiem Jaksa?
..............(w wątku "Polskie imperium na Dalekim Wschodzie", https://pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?t=2560&start=9)

Kilka argumentów za istnieniem takiego rodu przytacza Marian Dubiecki w swoim "Osadczym ziemi Mandżu". Mimo że nawet Nienacki sceptycznie odnosił się do wiarygodności tego szkicu, do dziś pozostaje jedyną pozycją o charakterze kompendium na temat Nicefora Czernichowskiego. A w związku z tym, jak mi się zdaje, źródłem niektórych przekłamań na jego temat, które autorzy powielają się w rozmaitych tekstach bez podania odnośników.

Dubiecki o rodzie Czernichowskich w czasach przed Niceforem pisze tyle:

"Z których okolic dawnéj Rzeczypospolitéj rodzina ta ród wiodła, tradycye, nawet dość blizkie owéj epoce, bo zawarte w opisie bezimiennego a spólczesnego autora , milczą o tém zupełnie. (...)
Nie ulega tylko wątpliwości, iż Czernichowscy pochodzili ze wschodnich dzielnic owoczesnego państwa Wazów. Od wielu lat ród tego nazwiska zamieszkiwał północną okolicę powiatu żytomierskiego, w byłem województwie kijowskiém, gdzie do obecnéj chwili spotykamy się z ziemianami tego miana, a również i osada Czerniachów, gniazdo ich rodu, do dziś istnieje. Czerniachów uboga wioska, teraz w gubernii wołyńskiej, powiecie żytomirskim, za rządów Władysława IV. był miastem; ale w pierwszych dniach walk Chmielnickiego już staje się rumowiskiem kości swych mieszkańców i zgliszcz ich siedzib. Na liście sześćdziesięciu pięciu miast uległych zniszczeniu, obok nazw blizkich mu osad: Wilska, Korystyszowa, Sokołowa, Żytomierza, czytamy i o Czerniachowie.
Z tego samego gniazda — z Czerniachowa na ukrainném Polesiu — pochodzi mąż rycerskiego rzemiosła Czernichowski, nieznany z imienia, którego widzimy jak w maju pamiętnego 1648 roku ciągnie pod Korsuń na odsiecz tym, co byli porażeni pod Żółtemi Wodami, pułkownikując nielicznym chorągwiom kwarcianym, wraz z panem Denhoffem[*].

[*] Patrz ówczesną Rеlaсyą, w Księdze pamiątkowéj Michałowskiego.
"


Podsumowując, Dubiecki podaje trzy przesłanki za obecnością w XVII wieku rodziny Czernichowskich:

• Istnienie takiego szlacheckiego rodu w czasach współczesnych autorowi.
• Istnienie miasteczka Czerniachów w powiecie żytomierskim.
• Dokument potwierdzający uczestnictwo pułkownika Czernichowskiego w walkach z kozakami.

• Pierwsze dwie sprawy tylko w domysłach łączą się z komendantem Ałbazina. To, że Dubiecki znał ze słyszenia współczesną sobie - czyli żyjącą w drugiej połowie XIX wieku - rodzinę o tym nazwisku nie znaczy, że można ją identyfikować z osobami wcześniejszymi o ponad dwieście lat. Sam pisze, że źródła bliskie czasowo Niceforowi nie podają jego genealogii ani nawet ojczystego województwa.

• Wplątywanie w sprawę osady Czerniachów jest szukaniem po omacku, robi wręcz wrażenie chwytania się źdźbeł. Na niczym nie jest oparta teza, że "mąż rycerskiego rzemiosła" dążący pod Korsuń w 1648 roku stamtąd się wywodził. Ani że jakoby urodził się tam Nicefor Czernichowski, czego sam Dubiecki nie twierdzi, ale z jego eseju niektórzy wyciągnęli takie wnioski które teraz są bezrefleksyjnie powielane.

• Innych informacji o siedemnastowiecznych Czerniachowskich Dubiecki nie ma, ja również nie. W starszych herbarzach (Niesiecki, Paprocki) nie znalazłem nic o rodzinie Czernichowskich (ani Czerniachowskich), w przeciwieństwie do nowych, w których rzeczywiście takie rody są wymieniane ale prawdopodobnie o innej proweniencji.

• Pozostaje trzeci dowód, wydawałoby się że koronny, który jednak moim zdaniem wynika z nieporozumienia. Owa "Księga pamiątkowa Michałowskiego" rzeczywiście istnieje, została wydana w Krakowie w 1864 roku pod tytułem "Jakuba Michałowskiego Wojskiego Lubelskiego a później Kasztelana Bieckiego Księga Pamiętnicza z dawnego rękopisma będącego własnością Ludwika Hr. Morsztyna". Istotnie jest w niej "Relacya o pogromieniu Hetmanów pod Korsuniem" a tam taki zapis:

"26 Maja 1648.
Panowie Hetmani szli w posiłku taborowi temu, który był u Żółtych Wód, niemając ludzi więcéj pięć tysięcy. Kwarcianych było trzy tysiące, wolutaryuszów dwa tysiąca. Pułkownicy byli dwaj: Pan Czernichowski, i P. Oberszter Denhoff; Rotmistrzów Kwarcianych usarskich jeno dwaj: P. Sieniawski i P. Bałaban; kozackich trzech: P. Komorowski, P. Gdeszyński, P. Ołdachowski. Kapitani czteréj: P. Bieganowski, P. Gordon, P. Lakiestudy, P. Flik; woluntaryuskich Pułkowników było trzech: jeden Pna Sieniawskiego P. Korycki, drugi Pna Wojewody Ruskiego, trzeci Pna Zamojskiego Strażnika Koronnego.
"


Ale czy jest możliwe, żeby o dowódcy w wysokiej randze pułkownika nie zachowały się w ówczesnych licznych wspomnieniach i dokumentach żadne inne wiadomości? Jestem zdania, że określenie "Pan Czernichowski" odnosi się nie do osoby o tym nazwisku lecz do kasztelana czernichowskiego. Zwyczajowo o kasztelanach grodowych często mówiło się i pisało w formie "Pan krakowski", "Pan Trocki" itp., używając przy tym wielkiej lub małej litery. Kasztelanem czernichowskim w tym czasie był znany żołnierz Jan Odrzywolski - wówczas już od dawna pułkownik. Według PSB posiadał chorągiew husarską w sile 60 koni i uczestniczył w biwie pod Korsuniem gdzie dowodził lewym skrzydłem. Uważam, że to o niego chodziło w tej anonimowej relacji. Są zresztą i inne przekazy, w których Jan Odrzywolski jest właśnie tak nazywany: panem czernichowskim.

***

Może więc ród o tym nazwiwsku nie istniał? Sam Dubiecki w swoim eseju zahaczającym o inne polskie ślady na Syberii pisze:

"Tak przeto kronikarz syberyjski przytaczany przez Fiszera, mówiąc o jeńcu Polaku, który w r. 1616 odbywał podróż do Buchary i docierał do wód Oksusa, stając na czele maluczkiéj syberyjskiéj drużyny, mieni go lakonicznie Рolakiem, Janem synem Piotra. Nazwisko znać za trudne było kronikarzowi do zapamiętania, a może też ów przodownik europejskich wpływów w środkowéj Azyi, zupełnie zaniechał używania swego rodowego miana."

Skoro był "Jan Polak" to może mógł być i "Nicefor Czernichowski", bo pochodzący z Czernihowa lub tamtych stron, albo szlachcic noszący jakiś ziemski tytuł z województwa czernihowskiego? (Ortografią nie należy się sugerować - zarówno wobec miasta, województwa i osoby Czernichowskiego spotyka się oba warianty - z ch i z samym h.)

Jednak nie, to nie ten przypadek. Nicefor Czernichowski istniał naprawdę i tego nazwiska używał. Mamy o nim garść wiarygodnych informacji. Część z nich pokrywa się z informacjami krążącymi tu i ówdzie w opracowaniach typu "polskie państwo nad Amurem", część nie. Ale o tym chciałbym napisać przy innej okazji, podobnie jak o przydomku Jaksa. Natomiast co do szlacheckiej rodziny Czernichowskich - jej istnienie jest, zdaje się, obecnie potwierdzone o tyle, o ile można założyć, że sam Nicefor nie ukrywał swojej tożsamości i nie posługiwał się fałszywym mianem. Możliwe, że pochodziła z terenów przygranicznych, na przykład odzyskanych przez Rzeczpospolitą w 1619 roku a później utraconych znowu po powstaniu Chmielnickiego, i dlatego nie zdążyła się zakorzenić i odznaczyć w historii czy to Korony czy w ogóle Rzeczpospolitej.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...
Zwycięzca rywalizacji rowerowej w 2019 r.

 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 44 razy
Wiek: 57
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 9401
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2020-07-05, 22:03:41   

:564:

Świetny jest Twój, Kyno wywód.
Szczególnie trafne jest spostrzeżenie o "Panu Czernihowskim" jako o np kasztelanie z Czernihowa na Zadnieprzu z owego "Pamiętnika...", który na dodatek jest źródłem wtórnym.

Należy dodać że nazwiska szlacheckie w tamtych czasach były sprawą płynną. Można o tym poczytać np. w "Dziejach obyczajów w dawnej Polsce" Jana Stanisława Bystronia: są tam przykłady kiedy w kilku kolejnych pokoleniach członkowie jednej rodziny nosili różne nazwiska. W dawnej Polsce nie było instytucji heroldii, która, że tak powiem, strzegła czystości szeregów szlachty przed przenikaniem nieuprawnionych. U nas wystarczało świadectwo dwóch "herbowych", którzy za obfity poczęstunek i zasiłek odwdzięczali się sądowym poświadczeniem pokrewieństwa. Am jak mawiał rejent Milczek: "Nie brak świadków na tym świecie"... Stąd też częste były procesy o naganę szlachectwa. Sprawa o tyle się opłacała, że delatorowi przypadał majątek (tzw kaduk, czyli bezpański majątek).

O związku przydomku "Jaksa" z nazwiskiem "Czernichowski" już gdzieś pisałem. Tego typu nazwiska pojawiły się chyba dopiero w XIX wieku.

Najpewniejszymi źródłami, gdzie należałoby szukać nazwiska Nicefora są księgi sądowe tamtejszych ziem. które - jeśli ocalały - najpewniej znajdują się w kijowskim archiwum.
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2020-07-05, 22:06, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Kynokephalos 
Moderator
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 76 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 5998
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2020-09-19, 19:46:12   "Jaksa"

"Jaksa"

Z24 napisał/a:
czy wiemy coś o jakimś rodzie Czernichowskich z przydomkiem Jaksa?

Jedynym znanym dowodem na istnienie tego rodu w omawianym czasie jest obecnie życiorys samego Nicefora. A jedynym powiązaniem między nim a przydomkiem czy herbem Jaksa jest nazwa stosowana wobec utworzonego przezeń państewka. Wszystko wskazuje na to, że jest to powiązanie iluzoryczne. Oparte na przypadkowej zbieżności brzmienia i życzeniowej spekulacji.

Sprawcą nieporozumienia - zresztą niejedynego w sprawie Ałbazina, o czym była już mowa w poście wyżej - był znowu Marian Dubiecki. Jego kilkudziesięciostronicowa rozprawka zatytułowana „Osadczy ziemi Mandżu w XVII stuleciu”, wspomniana już wcześniej w innym wątku (https://pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?t=4178&start=15) pozostaje do dziś jedynym wydawnictwem w języku polskim, które można by określić jako monografię tematu. Powstała w ona latach 1868-74 podczas syberyjskiego zesłania autora i jest - podobnie jak inne jego prace - napisana dla pokrzepienia serc. Dubiecki nie zmyśla i nie fałszuje dokumentacji, choć bywa że się myli. Natomiast w komentarzach i wnioskach pozwala sobie na bardzo daleko idące nadinterpertacje. Tym bardziej rozmaite wątpliwości i luki w informacjach tłumaczy na korzyść swojej tezy, bo są to zdecydowanie publikacje z tezą. Tak też stało się ze sprawą „Jaksy”.

Dubiecki pisze o niej tak:

»Uroczysko owo lewego brzegu Amuru, (...) jeszcze za dni Chabarowego gospodarzenia w notach jego mołojców przybrało nazwę „Albazin“. Pod tém mianem znają je roczniki i pamięć ludu rossyjskiego; to miano i obecna doba wskrzesiła; a jednak chińskie geografie, kroniki pekińskich latopisców i opowieść europejskich ziemiopisów XVIII. wieku — jednogłośnie mienią wrzekomy „Albazin“: „Jaksa“. Powaga owéj epoki, światły Władysław Łubieński, późniejszy prymas Rzeczypospolitéj, w swém nader rzadkiém dziś dziele: „Świat we wszystkich swych częściach“, wydaném 1740 roku, mieni także osadę ową „Jaksa“. Müller w swéj „Historyi Syberyi“, a również i w rozprawie przytaczanéj już przez nas kilkakroć na kartach niniejszéj opowieści, wspomina o nazwie „Jaksa“, szukając w chińskim jezyku jéj pochodzenia. Późniejsi ziemiopisowie i badacze rzeczy syberyjskich, gdy mówią o pierwocinach przeduralskiéj na Аmurze kolonizacyi, zabaczają o téj nazwie lekkomyślnie, mieniąc ją „chińskim wyrazem“ i kilku ogólnikami rzecz rozstrzygając. Tymczasem jest to bez zaprzeczenia nazwa nasza, jest to przydomek jeśli nie Czernichowskiego, to jednego z najbliższych i najmilszych mu współwędrowców, którego wspomnienie osadczy związał z dziełem swéj pracy i energii. Sądził rycerski potomek owruckiéj szlachty, iż nadając nazwę swojskiego przydomku pierwszéj osadzie powstającéj w krainie Mandżu, uwieczni bądź siebie, bądź gniazdo swe.«

Stawia więc dwa postulaty: jeden o tym, że niemal cały świat zachodni używa (lub początkowo używał) nazwy Jaksa. I drugi - jakoby miała ona polski źródłosłów. Na nich dwóch opiera się cała tradycja mówienia o "Jaksie-Czernichowskim".

• Bardzo łatwo podważyć to drugie twierdzenie. Dubiecki, zarzucając innym autorom lekkomyślność i posługiwanie się ogólnikami, sam właśnie to robi. Jako jedyny argument przedstawia swoje "bez zaprzeczenia nazwa nasza", choć sam nie wie do końca, komu ją przypisać. Jak się za moment okaże, chronologia świadczy przeciwko jego wyobrażeniu o genezie słowa "Jaksa".

• Pierwsza teza również jest przedstawiona nierzetelnie. Podział między „Ałbazinem” i „Jaksą” przebiega nie na linii Zachód Europy - Rosja, lecz na linii Chiny - Rosja. Zaś materiały geografów zachodnich nie reprezentowały ustalonego stanowiska. Używały jednej lub do drugiej nazwy, zależnie od tego, skąd - czyli od której z dwóch bezpośrednio zaangażowanych stron - ich autorzy czerpali informacje. Na przykład w tym atlasie - opisaniu świata pióra Władysława Łubieńskiego, na które powołuje się Dubiecki, w części opisowej nic o forteczce nie ma; natomiast na mapie Azji widnieje właśnie "Albazin" a nie "Jaksa".

Wiedział o tym Nienacki, który (słusznie) Dubieckiego czytał bardzo sceptycznie, a informację o dziele Łubieńskiego rzetelnie zweryfikował:
»Powołuje się Dubiecki na prymasa Łubieńskiego. Ale na próżno szukałem u niego choćby najmniejszej wzmianki o daurskim grodku „Jaksa”. Na mapie załączonej do książki szacownego prymasa widnieje wyraźnie – „Ałbazin”.«
(„Pozwolenie na przywóz lwa”, rozdział trzynasty)


Zatem sytuacja jest klarowna: odległe pograniczne miejsce, w pewnym okresie naprzemiennie czasowo zamieszkiwane i opuszczane przez przybyszy o różnej kulturze i języku, w tych warunkach początkowo nie miało powszechnie uznawanej nazwy ani ciągłości miejscowej normy. Stąd wzięły się dwie tradycje.

Jeszcze raz oddajmy głos Nienackiemu, który w tym zakresie dokonał dobrego rozeznania:
»A jednak stare rozprawy dotyczące historii Syberii podają, że nazwa „Jaksa” jest wcześniejsza, starsza od nazwy „Ałbazin”. A więc nie mogła być nadana przez Czernichowskiego. Ongiś grodek nad Amurem zwał się „Jaksa” i pod takim mianem figuruje w kronikach chińskich. Przed przybyciem Chabarowa rządził grodkiem daurski kniaź Ałbaza. Nie znając chińskiej nazwy, Rosjanie ochrzcili grodek – Ałbazinem.«
(„Pozwolenie na przywóz lwa”, rozdział trzynasty)


Nawiasem mówiąc, nie znalazłem żadnych wskazówek świadczących o tym, by za czasów względnej niezależności terytorium kontrolowanego przez Czernichowskiego on sam nazywał go "Jaksa". Co prawda nie są znane dokumenty pisane z jego polecenia. Mamy natomiast pewne ślady negocjacji prowadzonych przez Czernichowskiego i towarzyszy z wojewodą nerczyńskim, w celu zalegalizowania ich statusu i otrzymania ochrony przed Chińczykami. Są dokumenty związane z oficjalnym przekazaniem przez Czernichowskiego zarządu nad gródkiem nowemu dowódcy. Jest zestawiony przy tej okazji spis inwentarza. Te pisma pochodzą spod ręki urzędników moskiewskich, niemniej Czernichowski i jego podwładni występują w nich jako podmioty. Dlatego chyba jest bez znaczenia fakt, że ani razu nie przewija się tam słowo "Jaksa". Zawsze "Ałbazin", "ałbazińscy kozacy" i podobnie. W moim subiektywnym przekonaniu Czernichowski mówił "Ałbazin".

--
Określenie "Jaksa" było natomiast standardowo stosowane po drugiej stronie Amuru. Najwcześniejszy chiński dokument uwzględniający tę nazwę z jakim (w tłumaczeniu) się zetknąłem jest raportem o pojawieniu się tam rosyjskich buntowników, którzy przystąpili do odbudowy fortecy. Chodzi właśnie o Czernichowskiego i jego oddział. Wątpliwe, żeby w tak krótkim czasie Chińczycy poznali i zaadaptowali nową (hipotetycznie: nadaną przez przybyszów) nazwę.

Są i wcześniejsze zapiski, bo miejsce zapisało się na marginesie historii cesarstwa przy okazji jakichś rebelii i przygranicznych walk. Te jednak znam tylko pośrednio, choć najprawdopodobniej i w nich występuje "Jaksa".

A co oznacza chińska nazwa "Jaksa"? Chińczycy zapisują ją znakami: 雅克萨 (mandaryński) lub 雅克薩 (kantoński). Transkrybowana jest często jako: Ya-k'o-sa.

Wiadomości na temat żródłosłowu Ya-k'o-sa podaje chińskojęzyczna wikipedia (https://zh.wikipedia.org/wiki/雅克萨), a bardzo podobne można znaleźć na innych stronach w tym języku, łatwych do wyszukania w oparciu o powyższe znaki.
Według tego co powiedziały mi osoby rozumiejące język chiński, jest tam napisane, że nazwa pochodzi z języka mandżurskiego - lub z dżurdżeńskiego, który jest przodkiem mandżurskiego. Prawdopodobnie więc pochodzi od autochtonów. Jej sens to zawalony brzeg lub zakole podmyte przez prąd rzeki.

--
Podsumowując: wszystko wskazuje na to, że zbitka "Jaxa-Czernichowski" to wynik grubego nieporozumienia. Rola, jaką praca Dubieckiego odegrała - może nadal odgrywa - jako "kompendium" wiedzy o Czernichowskim, przekracza jej wartość merytoryczną. Zresztą - aby oddać uczciwość Dubieckiemu - została napisana półtora wieku temu, w innych warunkach i chyba w zamyśle autora inną miała odegrać rolę niż dziś przypisujemy pracom naukowym.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...
Zwycięzca rywalizacji rowerowej w 2019 r.

Ostatnio zmieniony przez Kynokephalos 2020-09-20, 21:15, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
John Dee 
Moderator
Per divina gratia huomo libero



Pomógł: 100 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 12551
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2020-09-19, 21:46:13   

Jeśli nazwa Jaksa istniała już przed przybyciem Czernichowskiego, to oczywiście jest wielce nieprawdopodobne, by on sam miał jakieś więzi z rodem Jaksa. Mam jednak co do tego pewne wątpliwości. Spacerując po cmentarzu często mijam nagrobek z nazwiskiem Jaxa.

Angielska strona Wikipedii podaje, że to państwo nazywało się Jaxa, Albazino zaś było tylko jego stolicą.
https://en.wikipedia.org/wiki/Jaxa_(state)

Również na angielskiej stronie poświęconej Niceforowi Czernichowskiemu widnieje herb rodu Jaxa.


https://en.wikipedia.org/wiki/Nikifor_Chernigovsky

Naprowadził on mnie na ślad rodu hrabiów von Konarskich - Grafen von Konarski.




Jego przedstawicielem był np. Franz Xaver Graf Jaxa von Gross-Konary-Konarski
https://www.geni.com/peop...000076791958907

Gross-Konary to po polsku prawdopodobnie Konary Wielkie; przypuszczam, że chodzi o dzisiejszą wieś Konary w województwie sandomierskim.
https://www.szukajwarchiw...-/zespol/127150

Istniał tam kiedyś zamek.
http://www.klimontow.net/konary-zamek.html

Nie wiem, czy to wszystko ma coś wspólnego z Niceforem Czernichowskim, ale kto wie?
 
 
Kynokephalos 
Moderator
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 76 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 5998
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2020-09-20, 10:53:10   

W sprawie Czernichowskiego nie można a priori zakładać rzetelności informacji internetowych, nawet wikipedycznych. Krąży tyle słabo albo wcale nie udokumentowanych plotek, a w dziennikarskich artykułach historia zazębia się z legendą jak w podaniach o Janosiku. Wiele z nich, jeżeli w ogóle prowadzi ostatecznie do jakiegoś źródła, to jest to esej Mariana Dubieckiego, jako się rzekło dość swobodnie operujący materiałem.

Albo gorzej: tezy Dubieckiego jeszcze mocniej naciągają i nadinterpretują. Na przykład w sprawie herbu o którym mowa. Dubiecki, kierując się zbieżnością brzmienia ze znanym w Polsce rodem, zgaduje że to musiał być przydomek jeśli nie Czernichowskiego, to jednego z najbliższych i najmilszych mu współwędrowców. Autorzy powołujący się na Dubieckiego uprościli sobie sprawę i piszą że chodzi o herb Czernichowskich, jakby rzecz była pewna.

Lub w sprawie miejsca urodzenia Nicefora. Marian Dubiecki nie wie, gdzie Nicefor przyszedł na świat, dopuszczając nawet, że stało się to na terenie państwa moskiewskiego. Pisze tylko (ponownie spekulując na podstawie podobieństwa brzmienia), jakoby gniazdem jego rodu był Czerniachów. I znów wielu późniejszych publicystów poszło na skróty ogłaszając Czerniachów miejscem narodzin samego Nicefora.

John Dee napisał/a:
Angielska strona Wikipedii podaje, że to państwo nazywało się Jaxa, Albazino zaś było tylko jego stolicą.
./redir/en.wikipedia.org/wiki/Jaxa_(state)
Również na angielskiej stronie poświęconej Niceforowi Czernichowskiemu widnieje herb rodu Jaxa.
./redir/en.wikipedia.org/wiki/Nikifor_Chernigovsky

Artykuły, które przytoczyłeś są dość słabo poparte bibliografią:

• Artykuł Andrieja Koriukowa rzeczywiście bazuje na dokumentach i jest godny zaufania. Ale nie ma w nim niczego o Jaksie - ani w znaczeniu geograficznym ani heraldycznym - lub w ogóle o herbach Czernichowskiego.
• "Historia Syberii" Zygmunta Łukawskiego, która zresztą o Czernichowskim pisze niewiele, powołuje się na esej Dubieckiego.
• "Konterfekty dziwnych Polaków" Wojciecha Sulewskiego w ogóle (jeśli dobrze pamiętam) nie podają bibliografii; to wtórna praca, zbiór ciekawostek zapożyczonych od innych, bez własnego naukowego wkładu autora.
• Artykuł "Wiedzy i Życia" jest dla mnie niedostępny, ale i tu spodziewam się typowej kompilacyjnej pracy dziennikarskiej. Póki nie zobaczę - nie uwierzę, że poparto w nim dowodami przynależność Czernichowskich do konkretnego herbu.

Artykuły mieszają prawdę (pochodzącą najczęściej z artykułu Koriukowa) z domysłami. Niewdzięczną robotą Kopciuszka byłoby tutaj oddzielać jedno od drugiego, szczególnie że nawet wewnętrznie nie są konsekwentne. Czernichowski nie zbuntował się w 1655 roku, a Obuchowa nie zabił w 1656. Obuchow nie zaatakował jego żony ani siostry (tak twierdzi Sulewski) lecz najpewniej córkę (w czym rację ma Koriukow). Roman Czernichowski nie znalazł się w niewoli jednocześnie z synem. Nicefor nie został (po raz pierwszy) naznaczony (oficjalnie, przez carską kancelarię) dowódcą Ałbazina w 1674 roku lecz wcześniej. Nicolaes Witsen nigdy nie był w Ałbazinie, tym bardziej jako dyplomata francuski lub niderlandzki. Nic nie wiadomo o międzynarodowym uznaniu państwowości tego organizmu. Język polski może był okazjonalnie używany w Ałbazinie, ale na pewno nie był tam powszechny.

W takiej sytuacji nie przykładałbym wagi do tego, że ktoś umieścił przy artykułach herb "Jaxa". Ich stan wskazuje na to, że nie przeszły realnej weryfikacji.

John Dee napisał/a:
Nie wiem, czy to wszystko ma coś wspólnego z Niceforem Czernichowskim, ale kto wie?

Ja również nie wiem, na pierwszy rzut oka nie widzę związków między Niceforem Czernichowskim z Ukrainy a hrabiami Konarskimi z Małopolski.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...
Zwycięzca rywalizacji rowerowej w 2019 r.

Ostatnio zmieniony przez Kynokephalos 2020-09-20, 21:12, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 44 razy
Wiek: 57
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 9401
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2020-09-20, 11:47:42   

Kyno, uczciwie nalezy się Tobie "pomógł" choćby tylko za te wycieczki w pisaną i mówioną chińszczyznę.
Ale przede wszystkim za uporządkowanie wiadomości o nazwach "Ałbazin" i "Jaksa".
Skoro każdej z tych nazw używało na zasadzie wyłączności każde z różnych środowisk, praktycznie nie stosując ich zamiennie czy równolegle, należy z prawdopodobieństwem bliskim pewności przyjąć, że każda z tych nazw powstała i funkcjonowała niezależnie. W tym wypadku niezależnie od osoby Nicefora.
Należy dla jasności uzupełnić, że pismo chińskie nie bardzo się nadaje do oddawania fonetyki, a już zwłaszcza fonetyki języków niechińskich. Stąd też nie bardzo wiemy jak nazwa "Jaksa" brzmiała w ustach przedstawicieli ludów mandżurskich (tunguskich) lub też mongolskich.
Podpisuję się pod każdą tezą zamieszczoną w Twoich dwóch ostatnich postach :) .
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2020-09-20, 11:50, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 101 razy
Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 41470
Skąd: Poznań
Wysłany: 2020-09-20, 20:05:44   

Z24 napisał/a:
Kyno, uczciwie nalezy się Tobie "pomógł" choćby tylko za te wycieczki w pisaną i mówioną chińszczyznę.


Zgadza się, już tylko z tym chińskim Kyno rozbił bank! :564:
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum
Nasza forumowa geościeżka keszerska: ./redir/pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=240911#240911

 
 
Kynokephalos 
Moderator
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 76 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 5998
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2020-09-20, 21:03:05   

Dzięki Wam za dobre słowo i Zetowi za zapomogę. :- )
Jeżeli to ciekawe, to postaram się zrewanżować.

Z24 napisał/a:
Należy dla jasności uzupełnić, że pismo chińskie nie bardzo się nadaje do oddawania fonetyki, a już zwłaszcza fonetyki języków niechińskich. Stąd też nie bardzo wiemy jak nazwa "Jaksa" brzmiała w ustach przedstawicieli ludów mandżurskich (tunguskich) lub też mongolskich.

Celna uwaga. Nie wiem, jak język mandżurski ma się do chińskiego, ale być może trudność przypomina tę jaką Chińczycy mieli z językami bliższymi nam fonetycznie, a którą możemy ocenić na przykładach. Zresztą to jest nie więcej niż pouczająca zabawa, bo transkrybując z powrotem z chińskiego według jakiegoś systemu "na nasze" tracimy zapewne drugie tyle informacji.

• Ludzi, z którymi Chińczycy toczyli walki nad Amurem nazywano ogólnie: 鄂羅斯 (E-luo-si, co przypuszczam że wzięło się od słowa Rosija lub Ruskij).

• Formacje wojskowe, z którymi najczęściej mieli do czynienia nazywali 羅剎 (Lo-ch'a). Chodzi o kozaków. W tym wypadku nazwa nie usiłuje naśladować oryginalnej lecz nawiązuje do określenia demona (Raksza, ./redir/pl.wikipedia.org/wiki/Rakszas) nie wiem czy ze względu na zajadłość w walce czy na sposób traktowania ludności.

• Zachowały się doniesienia o kontaktach z lo-ch'as. Czasem dobrowolnych, a czasem w takich sytuacjach jak pojmanie i przesłuchanie. Niekiedy uzyskane informacje były tak istotne, że zanotowano imię lo-ch'a. Rozmaicie, jak kto usłyszał: 巴什哩 (Pa-shih-li, Wasilij), 伊完 (Yi-wan), 費幼多爾 (Fei-yüeh-duo-er, Fiodor), 葛瓦加刺 (Ka-wa-li-la, Gawryła).

• Nie znalazłem do tej pory chińskiej wzmianki o Czernichowskim. O innych ludziach noszących to samo imię pisano w raportach na przykład: 民克伊布爾 (Ni-k'o-i-pu-er) lub: 米起佛兒 (Mi-ch'i-fo-er).

• Możliwe zresztą, że tak właśnie się do niego zwracano i tak sam się przedstawiał. Bo na przykład Tołbusin, późniejszy dowódca ałbazińskiej załogi, do której Chińczycy słali owe listy po polsku w latach 1684-1685, to według chińskich zapisów: 額里克舍 (O-li-k'o-she, czyli po prostu Aleksiej).

Z żalem dodam od razu, że nie udało mi się dowiedzieć które z listów napisano po polsku i dlaczego. Natomiast to, że takie listy rzeczywiście istniały potwierdzają źródła rosyjskie.

• Na koniec dla ciekawostki: Portugalia to: 博爾都噶里雅 (Po-er-tu-ka-li-ya), Niemcy: 熱爾嘛哩呀 (Jo-er-ma-li-ya lub Ge-er-ma-li-ya). Być może sytuację w Europie Chińczycy poznawali za pośrednictwem dyplomatów posługujących się łaciną.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...
Zwycięzca rywalizacji rowerowej w 2019 r.

 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 44 razy
Wiek: 57
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 9401
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2020-09-20, 22:33:00   

Kynokephalos napisał/a:
Być może sytuację w Europie Chińczycy poznawali za pośrednictwem dyplomatów posługujących się łaciną.


Zapewne. Wspomnę tylko, że w bardzo dobre kontakty, a może można nazwać to wpływami, mieli na dworze chińskim członkowie Towarzystwa Jezusowego. Mogę sobie wyobrazić, że skoro sami pochodzili z wielu krajów (głównie z Hiszpanii i Portugalii ale nie tylko), to udzielając Chińczykom informacji o stosunkach europejskich używali nazw łacińskich. Bardzo mądra strategia.

Mandżurski nie ma nic wspólnego z chińskim. Należy do języków tunguskich, które wraz z grupami języków tureckich i języków mongolskich formują ałtajską rodzinę językową.

W archiwach Pekinu zachowała się masa dokumentów w języku mandżurskim z czasow dynastii Cing (1644-1911) prawie nie napoczęta przez badaczy. Nie pamiętam dokładnie komu zawdzięczam tę wiadomość.

:564:

Kapitalna robota! :)
_________________
Z 24
  
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 101 razy
Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 41470
Skąd: Poznań
Wysłany: 2020-09-21, 08:21:56   

Kyno, czy Ty się uczysz chińskiego? A może już znasz?
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum
Nasza forumowa geościeżka keszerska: ./redir/pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=240911#240911

Ostatnio zmieniony przez Szara Sowa 2020-09-21, 09:48, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Kynokephalos 
Moderator
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 76 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 5998
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2020-09-21, 08:39:21   

Szara Sowa napisał/a:
Kyno, czy Ty się uczysz chińskiego? A może już znasz?

A kiedy egazmin?
_________________
Wonderful things...
Zwycięzca rywalizacji rowerowej w 2019 r.

Ostatnio zmieniony przez Szara Sowa 2020-09-21, 09:49, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Kynokephalos 
Moderator
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 76 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 5998
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2020-09-21, 08:57:33   Nicefor Czernichowski w świetle dokumentów

Nicefor Czernichowski w świetle dokumentów (1)

Z24 napisał/a:
Najpewniejszymi źródłami, gdzie należałoby szukać nazwiska Nicefora są księgi sądowe tamtejszych ziem. które - jeśli ocalały - najpewniej znajdują się w kijowskim archiwum.

Tak, jeśli chodzi o pochodzenie, rodową siedzibę, herby, rodziców i rodzeństwo Czernichowskiego należałoby szukać właśnie tam.

Natomiast historia życia Nicefora w Rosji doczekała się już rzetelnej kwerendy, dzięki czemu możemy wyjaśnić niektóre z wątpliwości jakie żywił Marian Dubiecki a później Zbigniew Nienacki - oraz ich czytelnicy.

W 2008 roku w Irkucku ukazała się praca Georgija Borysowicza Krasnosztanowa pod tytułem "Никифор Романов Черниговский - Документальное повествование". Słowa a tytule można chyba przetłumaczyć jakby: "dokumentalne opowiadanie". Istotnie, autor - niezawodowy historyk zainteresowany dziejami Syberii od XVII wieku - uzupełnia narrację swoimi komentarzami i podsumowaniami, ale główną rolę w niej pełnią obszernie cytowane autentyczne dokumenty - przycięte tylko na tyle, by nie utracić istotniej treści. Większość z nich nie była wcześniej publikowana, a pochodzą z kilkunastu zbiorów w archiwach Moskwy, Petersburga i Irkucka (pierwotnie zaś także z Ilimska, Jakucka i Nerczyńska).

Obejmują czas od pojmania Czernichowskiego w niewolę w roku 1633 po jego śmierć w 1675, a po tym okresie - losy ałbazińskiej warowni do momentu jej utraty na rzecz cesarstwa chińskiego w 1690 roku, oraz losy dzieci i dalszych potomków Nicefora.



Jak wspomnałem, o rodzie Czernichowskich i młodości Nicefora spędzonej w Rzeczpospolitej dowiadujemy się bardzo mało. Na początek jednak postaram się zebrać te kilka poszlak jakie można w książce odnaleźć.

• Historia zaczyna się 21 sierpnia 1633 roku (daty podane są według kaledarza juliańskiego), kiedy w Moskwie zarejestrowano następujących jeńców, przysłanych tam w jednej grupie spod Smoleńska z rozkazu Michaiła Szeina:
- Jana Zaniewskiego,
- Stanisława Mitkiejewa,
- Jakuba Wołodenickiego,
- Nicefora Czernichowskiego.
Pierwsi dwaj służyli w chorągwiach husarskich, zaś Czernichowski i Wołodenicki - w kozackich. Czernichowskiego do niewoli wzięto pod Nowogrodem Siewierskim. Osoby biegłe w historii, znając miejsce i czas, będą mogły lepiej niż ja ocenić, w jakich działaniach wojennych mógł uczestniczyć. Umiem powiedzieć tylko tyle, że walczył w tak zwanej wojnie smoleńskiej (1632-1634) sprowokowanej wtargnięciem moskiewskich wojsk w granice Rzeczpospolitej. Chyba nie był bezpośrednio zaangażowany w pomoc oblężonemu przez Rosjan Smoleńskowi, natomiast mógł działać na froncie ukraińskim, gdzie w okolicy Nowogrodu Siewierskiego i Putywla trwały walki o panowanie nad mniejszymi twierdzami pogranicza.

• Podczas wstępnego badania Czernichowski powiedział, że jest Polakiem z powiatu kijowskiego który służył polskiemu królowi w służbie kozackiej "na trzech koniach", synem "служилого отца" (zapewne również będącego na ordynansie królewskim, może zawodowego żołnierza).

Grigorij Krasnosztanow opatruje tę uwagę natępującym komentarzem: Służba "na trzech koniach" polega na tym, że każdy z żołnierzy ma do swojej dyspozycji trzy konie; jednego dosiada, drugi niesie bagaż i zapasy, a trzeci jest luzakiem gotowym do użycia w przypadku nagłej potrzeby walki z marszu.
Ale ja mam co do tego wątpliwości. Nie słyszałem (może za mało wiem) o takim określeniu ani o takiej taktyce w regularnych oddziałach polskich. Podejrzewam, że Czernichowski miał po prostu na myśli to, że do chorągwi stawił się prowadząc ze sobą dwóch pocztowych. Oznaczałoby to szlachcica niewyrózniającego się majątkiem, raczej szaraka.

• Dopóki trwała wojna jeńcami zajmowano się mało. Jedynie odesłano ich do różnych twierdz (Czernichowskiego - do Wołogdy) i tam trzymano pod strażą.

• Po skończonej wojnie pojawiła się sprawa zwolnienia i wymiany jeńców, zgodnie z traktatem pokojowym. Ci, którzy nie chcieli powrócić do Rzeczpospolitej mogli wybrać służbę u cara. Ich spis zawierała specjalna "Księga polskich i litewskich jeńców wszelkiego stanu i obojga płci pozostających na zawsze w Rosji". Znalazł się w niej i Czernichowski.

17 listopada 1634 roku podczas przesłuchania zeznał on, gdzie został wzięty do niewoli i gdzie był więziony. Oświadczył, że jest czerkiesem (chodzi o ukraińskiego kozaka lub ogólnie Ukraińca) z powiatu brahińskiego. Zadeklarował, że nie pragnie powrócić do Polski lecz chce służyć carowi w Wołogdzie w oddziałach czerkiesów (czyli kozackich).

• Tę samą wolę co Czernichowski wyrazili jego trzej kompani z czasu początku niewoli (Zaniewski, Mitkiejew i Wołodenicki) a do ich grupy dołączył jeszcze Jan Konoplicki, towarzysz jazdy kozackiej. Ich historią, na tyle na ile splata się z historią naszego bohatera, zajmijmy się później, o ile czas pozwoli. Dzisiaj chciałbym powrócić do tego, co możemy powiedzieć o pochodzeniu Nicefora Czernichowskiego.

• Później, w kolejnym dokumencie wystawionym 24 maja 1635 roku, słowa Czernichowskiego zanotowano tak: Jest szlachcicem z powiatu brzeskiego (lub brześciańskiego), służył polskiemu królowi w wojsku kozackim na trzech koniach.

• I w jeszcze innym dokumencie, z 1636 roku: jest Litwinem z powiatu brahińskiego, dostał się do niewoli w rejonie Putywla.

• O swoim herbie Czernichowski nigdy nic nie mówił, albo nie zainteresowało to przesłuchujących na tyle, by zanotować.

A więc Polak, Litwin czy Ukrainiec? Z powiatu brahińskiego, brzeskiego czy kijowskiego? Poszedł do niewoli pod Nowogrodem Siewierskim czy pod Putywlem? Poniżej napiszę jak - moim zdaniem - można to wszystko pogodzić bez posądzania Czernichowskiego o mataczenie. Choć, rzecz jasna, sprawa jest do dyskusji.

Z punktu widzenia Moskwy "Litwinami" lub "ludźmi litewskimi" nazywano wówczas ogólnie poddanych polskiego króla. Mógł więc być poddanym Korony lub Litwy, być przez Rosjan nazywany "Litwinem", a przy tym zależnie od kontekstu uważać się za Polaka i za Ukraińca czy Rusina, nie popadając przy tym w sprzeczność.

Jeśli chodzi o rodzinne gniazdo, upatrywałbym go w rejonie Brahinia. Brześć w dokumentach pojawia się tylko raz i słabo pasuje do wszystkich innych informacji. Przypuszczam, że jest pomyłką pisarską - w innych dokumentach tego zbiorku zdarzają się takie błędy, dotyczące zapisu nazwisk. "Powiat kijowski" można rozumieć dosłownie lub szerzej, jako Kijowszczyznę, do której Brahiń się historycznie zalicza. Rosjanie w swoim podziale administracyjnym nie używali pojęcia powiatu. Być może stosowali ten termin niezbyt precyzyjnie, gdy Czernichowski mówił o powiecie, rejonie, ziemi... "Powiat brahiński" formalnie nie istniał, a jednak na kartach dokumentów pojawia się najczęsciej. Może zresztą sam Czernichowski wyrażał się niejasno.
W każdym razie widzę takie, nieco wieloznaczne rozwiązanie: okolice Brahinia, czyli tereny pograniczne ówczesnym między województwem mińskim i kijowskim, między powiatem kijowskim i rzeczyckim, między Koroną a Litwą. Po jednej lub drugiej stronie.

I trzecie pytanie: w 1633 roku w okolicach Nowogrodu Siewierskiego i Putywla toczyły się zmiennopozycyjne walki. Czernichowski mógł popaść w niewolę gdzieś pomiędzy Nowogrodem i Putywlem, podczas któregoś z polskich lub moskiewskich zagonów, i później opisywać to w różny sposób.
Nota bene dowódcą działającym na tym froncie był Jeremi Wiśniowiecki, który również był właścicielem miasta Brahinia i ogromnych majątków w jego rejonie. Nie wiem, czy można dopatrywać się związku (Czernichowski kilkakrotnie zeznawał, że "służył królowi", więc nie w oddziałach prywatnych), ale to już inne pytanie.


I to byłoby wszystko co wiemy o rodzie i wczesnych latach Czernichowskiego.

• Ze względu na powtarzane plotki warto podkreślić, że dokumentacja nie wspomina o innych członkach rodziny towarzyszących Czernichowskiemu. O jego ojcu dowiadujemy się tylko tyle co wyżej - miał na imię Roman i pełnił jakąś służbę. O rodzeństwie nigdy nie ma mowy, tym mniej o tym, że miałoby dzielić jego wędrówkę. W 1633 roku Nicefor nie miał żony - ożenił się później, będąc już w służbie cara.

• Jest jeszcze jedna rzecz, bardziej właściwie pytanie niż odpowiedź, o której można wspomnieć przedstawiając bohatera. Otóż na żadnym znanym dokumencie nie ma jego własnoręcznego zapisu ani podpisu. Raporty z przesłuchań to jedno, ale później zaczną się pojawiać się jego petycje do władz, deklaracje lojalności... Zwyczajem było, że takie pismo przygotowywał pisarz kancelaryjny, a na końcu, lub na odwrocie kartki, właściwy nadawca sam dopisywał zdanie w rodzaju "do tej prośby taki to a taki przyłożył rękę" ("руку приложил"). Była to właśnie forma podpisu. Czasem niewprawnym charakterem, czasem (jak w przypadku jeńców-Polaków) bywało, że słowa w ruskim języku zainteresowany pisał łacińskim alfabetem. Ale w miarę możności starano się zachować tę procedurę.

Jednak właśnie żaden dokument nie nosi podpisu Czernichowskiego. Kilkakrotnie natomiast pojawia się ten dopisek uczyniony przez inną osobę w jego imieniu: "taki to a taki вместо Никифора Чернеговского по его веленью руку приложил". Przyczyny tego mogą być różne, więc wyjaśnienia nie ma, ale pozostaje kwestia i pewne prawdopodobieństwo tego, że Nicefor Czernichowski mógł być niepiśmienny.

--
Wystarczy na raz, ciekaw jestem Waszych głosów w sprawie rozmaitych uwidocznionych tu niejasności, a jeśli będzie czas i chęć to później możemy potowarzyszyć Niceforowi w jego przejściach w moskiewskiej służbie.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...
Zwycięzca rywalizacji rowerowej w 2019 r.

 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 101 razy
Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 41470
Skąd: Poznań
Wysłany: 2020-09-21, 10:01:46   

Kynokephalos napisał/a:
W 2008 roku w Irkucku ukazała się praca Georgija Borysowicza Krasnosztanowa pod tytułem "Никифор Романов Черниговский - Документальное повествование".


Bardzo, bardzo ciekawe! A za odnalezienie powyższego źródła, tym razem zapomoga ode mnie. :)

Ciekawi mnie czy tak jak gdzieś pisano, wyjdzie na jaw, że chęć owych panów pozostania w Rosji była tylko podstępem aby uzyskać od cara nagrodę finansową i uciec do domu. :)
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum
Nasza forumowa geościeżka keszerska: ./redir/pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=240911#240911

 
 
Kynokephalos 
Moderator
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 76 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 5998
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2020-09-21, 16:13:17   

Dzięki, Szara Sowo.

Szara Sowa napisał/a:
Ciekawi mnie czy tak jak gdzieś pisano, wyjdzie na jaw, że chęć owych panów pozostania w Rosji była tylko podstępem aby uzyskać od cara nagrodę finansową i uciec do domu. :)

Rzeczywistość widzimy tu przez pryzmat aktów urzędowych, więc dowiemy się przede wszystkim o tym, co się faktycznie (a przynajmniej z dużym prawdopodobieństwem) stało i jakie podjęto działania. Ewentualnie co kto zeznał, ale nie o tym, co naprawdę myślał i jakie snuł plany.

Na niektóre pytania odpowie, ale jak pokazuje doświadczenie zawsze pozostaje dość przestrzeni literackiej dla własnych interpretacji i scenariuszy.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...
Zwycięzca rywalizacji rowerowej w 2019 r.

 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 44 razy
Wiek: 57
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 9401
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2020-09-21, 22:16:37   

Brawo Kyno, jestem zachwycony :) . Merytorycznie napiszę później, bo jestem dziś ledwo ciepły.
_________________
Z 24
 
 
Kynokephalos 
Moderator
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 76 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 5998
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2020-09-26, 12:27:27   Nicefor Czernichowski w świetle dokumentów

Nicefor Czernichowski w świetle dokumentów (2)

• Była już mowa o tym, że w listopadzie 1634 roku Nicefor Czernichowski nie skorzystał z prawa powrotu do ojczyzny i zadeklarował chęć pozostania w państwie moskiewskim. Inni jeńcy o których była mowa prawdopodobnie uczynili to w tym samym okresie. Czernichowski myślał o wstąpieniu do jednostek kozackich w Wołogdzie, gdzie w 1633 i 1634 roku przebywał w niewoli. Wnioskuję z tego, że nie spotkał się tam z okrutnym traktowaniem, zwłaszcza że - jak informuje w swojej książce Georgij Krasnosztanow - w załodze Wołogdy było niemało żołnierzy pochodzących z Ukrainy.

• Kolejne tygodnie i miesiące zajęła biurokratyczna procedura machiny może nierychliwej, ale - jak się okazuje - efektywnej i dobrze przygotowanej na przyjmowanie chętnych inostranców.

Wszyscy wymienieni jeńcy znajdowali się w twierdzach północnej Rosji, więc dla dalszych formalności odesłano ich do siedziby regionalnych władz w Nowogrodzie Wielkim.

• Tam, 11 stycznia 1635 roku, w imieniu cara Michała I, wojewoda Fiodor Szeremietiew oficjalnie przyjął na służbę:
Jana Zaniewskiego,
Stanisława Mitkiejewa (w różnych dokumentach naprzemiennie zwanego także Mitkiewiczem),
Jana Konoplickiego,
Jakuba Wołodenickiego,
Nicefora Czernichowskiego.

• Nie zapomniano też o żonie i synu jednego z nich - Konoplickiego - którzy znajdowali się na dworze niejakiego Baima Bołtina. Widocznie z jakiegoś powodu dostali się do niewoli jednocześnie z mężem i ojcem, i tam ich do tej pory trzymano. Piszę o tym dlatego, że Baim Bołtin, wojewoda w mieście Siewsk, był w czasie wojny dowódcą wojsk walczących po rosyjskiej stronie w okolicy Nowogrodu Siewierskiego i Putywla. Można wnioskować, że to jego żołnierze pojmali Konoplickiego, i z dużym prawdopodobieństwem także Czernichowskiego.

Ale o to mniejsza. Ani Bołtina, ani żadnego z czterech polskich towarzyszy, z którymi wkrótce się rozstanie, Czernichowski później nie spotkał już na swojej drodze, a przynajmniej dokumenty niczego o tym nie wiedzą.

• Po kilku dniach, 16 stycznia 1635 roku wyekspediowano Polaków do Moskwy, pod opiekę Urzędu do spraw cudzoziemców. Instytucja ta ("Иноземский приказ", "Иноземетцкой приказ") zajmowała się sprawami cudzoziemców w służbie rosyjskiej, pośród których najwięcej było wojskowych. Przydzielała im funkcje, płaciła pensje, rozstrzygała spory między nimi a ludnością lokalną.

Na początek z budżetu tego urzędu wszyscy otrzymali pieniądze (od 6 do 8 rubli, w przypadku Czernichowskiego: 7 rubli) oraz dobre ubranie jako nagrodę za przejście na rosyjską stronę ("за выход").

Głównym celem przybycia do Moskwy był chrzest w prawosławnej wierze, któremu podlegali wszyscy cudzoziemcy deklarujący chęć przyjęcia poddaństwa rosyjskiego. Ale dopiero 24 maja Urząd skierował sprawę Polaków do patriarchatu, zaś patriarchat wysłał ich w celu ochrzczenia do Spaso-Andronikowskiego Monasteru w Moskwie (./redir/pl.wikipedia.org/wiki/Monaster_Spaso-Andronikowski) - tam, gdzie dziś jest Muzeum Sztuki imienia Andrieja Rublowa.

Dodatkowe opóźnienie spowodowała śmierć archimandryty tego monasteru i konieczność oczekiwania na wybór nowego.

• Co w tym czasie porabiał Nicefor Czernichowski? Prawdopodobnie nic. Można zgadywać, że spędzał czas w bezczynności na kwaterze - prywatnej lub zbiorowej, a w ostatnim okresie w monasterze - będąc na utrzymaniu Urzędu.

Chrzest na terenie monasteru nastąpił wreszcie po niemal pół roku oczekiwania, 9 lipca 1635 roku. Zachowało się nawet imię diakona, który osobiście chrzcił Czernichowskiego - był nim Gawryło Lewontiew.

• Z faktu chrztu nie można wyciągać wniosku, że Czernichowski wyznawał wcześniej wiarę katolicką czy protestancką. Jednocześnie z Polakami ochrzczono na przykład grupę Wołochów, którzy z pewnością wszyscy, albo lwia ich część, od urodzenia byli prawosławni. Przypuszczam, że chrzczono wszystkich na wszelki wypadek - żeby żaden nie wykręcił się kłamstwem - i może jako symboliczną cezurę, znak rozpoczęcia nowego życia. Na osłodę otrzymali dodatkowo połowę poprzednio przyznanej nagrody (czyli Nicefor - 3½ rubla) i ponownie dobre ubranie.

• Innym praktycznym celem chrztu, z punktu widzenia władzy, było dodatkowe zruszczenie cudzoziemców przez nadanie im przy tej okazji typowych prawosławnych imion. W książce Krasnosztanowa pojawia się taki przykład: Stanisław Mitkiewicz został ochrzczony jako Nikifor i tak go od tej pory nazywano. Jak można się z tego domyślić, imię Czernichowskiego uznano za wystarczająco dobre i nie zmuszano go do zmiany.

• Na marginesie: nastąpiła za to pewna ciekawa zmiana w sposobie użycia tego imienia. Przed przyjęciem poddaństwa rosyjskiego o Czernichowskim pisano zawsze formalnie: "Nikifor" lub "Mikifor". Później zaś, częściej niż te kanoniczne formy, są w użyciu imiona zdrobniałe, familiarne: "Nikiforko", "Mikiforko", "Mikiforka". Podobnie o innych równych mu stanem ludziach najczęściej czytamy w dokumentach: "Iwaszka", "Gawriłka", "Pietruszka", "Maksimko".

Jak się dowiedziałem, te zdrobniałe formy nazywały się po rosyjsku "półimionami" ("полуи́мя") i miały utarte miejsce w konwencji.

Historycznie sam zwyczaj stosowania zdrobnień nie ograniczał się do Rosji. W średniowieczu był spotykany na zachodzie Europy - na przykład "Dante" (od "Durante"), "Lorenzaccio", "Gianni", czy u nas: "Bolko", "Paszko", "Zbyszko", zwroty stosowane nawet wobec wysoko postawionych osób. W Rosji tradycja utrzymała się nieco dłużej, a w XVII wieku stosowanie tych form było już lekko upokarzające. Wiązało się ze stosunkiem zależności, z różnicą pozycji społecznej. Poddany zwracając się na piśmie do przełożonego musiał swoje imię zapisywać w ten sposób, a przełożeni pisząc na temat swoich podwładnych, lub do nich bezpośrednio, również często używali form zdrobniałych.
Zwyczaj ten zniósł Piotr I na początku XVIII wieku.

• Po chrzcie "Mikiforka" Czernichowski, poddany cara, został skierowany do garnizonu. Nie do Wołogdy jednak, lecz do Tuły. Przydzielono go do roty dowodzonej przez Wasyla Obruckiego. Nie wiadomo, jaką pełnił służbę i na jakich warunkach. Nie wiadomo, kiedy tam trafił. Na pewno po 15 sierpnia 1635 roku (nie było go w spisie przeprowadzonym tego dnia w oddziale) a przed lipcem 1636 roku (kiedy to grupa Polaków z Tuły, wraz z Czernichowskim, zdezerterowała).

Do sprawy tej ucieczki powróćmy może przy kolejnej sposobności.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...
Zwycięzca rywalizacji rowerowej w 2019 r.

 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 101 razy
Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 41470
Skąd: Poznań
Wysłany: 2020-09-26, 12:49:08   

Kynokephalos napisał/a:
(kiedy to grupa Polaków z Tuły, wraz z Czernichowskim, zdezerterowała).


Brzmi jak początek niezłego kryminału!
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum
Nasza forumowa geościeżka keszerska: ./redir/pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=240911#240911

 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 44 razy
Wiek: 57
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 9401
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2020-09-26, 15:51:47   

Kynokephalos napisał/a:
• Z faktu chrztu nie można wyciągać wniosku, że Czernichowski wyznawał wcześniej wiarę katolicką czy protestancką. Jednocześnie z Polakami ochrzczono na przykład grupę Wołochów, którzy z pewnością wszyscy, albo lwia ich część, od urodzenia byli prawosławni. Przypuszczam, że chrzczono wszystkich na wszelki wypadek - żeby żaden nie wykręcił się kłamstwem - i może jako symboliczną cezurę, znak rozpoczęcia nowego życia. Na osłodę otrzymali dodatkowo połowę poprzednio przyznanej nagrody (czyli Nicefor - 3½ rubla) i ponownie dobre ubranie.


:564:

Tak jest.

Kynokephalos napisał/a:
• Na marginesie: nastąpiła za to pewna ciekawa zmiana w sposobie użycia tego imienia. Przed przyjęciem poddaństwa rosyjskiego o Czernichowskim pisano zawsze formalnie: "Nikifor" lub "Mikifor". Później zaś, częściej niż te kanoniczne formy, są w użyciu imiona zdrobniałe, familiarne: "Nikiforko", "Mikiforko", "Mikiforka". Podobnie o innych równych mu stanem ludziach najczęściej czytamy w dokumentach: "Iwaszka", "Gawriłka", "Pietruszka", "Maksimko".


Kynokephalos napisał/a:
Historycznie sam zwyczaj stosowania zdrobnień nie ograniczał się do Rosji. W średniowieczu był spotykany na zachodzie Europy - na przykład "Dante" (od "Durante"), "Lorenzaccio", "Gianni", czy u nas: "Bolko", "Paszko", "Zbyszko", zwroty stosowane nawet wobec wysoko postawionych osób. W Rosji tradycja utrzymała się nieco dłużej, a w XVII wieku stosowanie tych form było już lekko upokarzające. Wiązało się ze stosunkiem zależności, z różnicą pozycji społecznej. Poddany zwracając się na piśmie do przełożonego musiał swoje imię zapisywać w ten sposób, a przełożeni pisząc na temat swoich podwładnych, lub do nich bezpośrednio, również często używali form zdrobniałych.


U nas była tak samo. Przejrzałem i przeczytałem całą masę akt dotyczących ziem przedrozbiorowych województw ruskiego i bełskiego, także podolskiego i wołyńskiego oraz innych ziem dawnej Rusi i WKL i regułą tam było stosowanie zdrobnień, jeśli mowa była o przedstawicielach stanu chłopskiego.

Cytat:
Jak się dowiedziałem, te zdrobniałe formy nazywały się po rosyjsku "półimionami" ("полуи́мя") i miały utarte miejsce w konwencji.


Kynokephalos napisał/a:
Zwyczaj ten zniósł Piotr I na początku XVIII wieku.


:564:

Tych rzeczy nie wiedziałem
_________________
Z 24
 
 
Kynokephalos 
Moderator
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 76 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 5998
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2020-09-30, 08:42:23   Nicefor Czernichowski w świetle dokumentów

Nicefor Czernichowski w świetle dokumentów (3)
Sprawy finansowe


Gieorgij Krasnosztanow podał, że za przyjęcie służby moskiewskiej ("за выход") polscy szlachcice otrzymali od 6 do 8 rubli każdy, w tym Czernichowski 7 rubli. Przy okazji prawosławnego chrztu dopłacono im jeszcze połowę tego. Jeśli potraktować zapis dosłownie - decyzja Nicefora Czernichowskiego przyniosła mu jednorazowy zastrzyk finansowy w wysokości 10½ rubla. Jak znaczna była to suma?

• Ówczesny rubel moskiewski, jako miara ilości srebra, zawierał 68 gramów tego kruszcu. 10½ rubla to 714 gramów.

• W przeliczeniu na talary (zakładając po 27 gramów czystego srebra w talarze) byłoby to 26 talarów z końcówką.

• W przeliczeniu na polską walutę - ok. 2400 groszy polskich lub ok. 80 złotych polskich (jako jednostek obliczeniowych; przyjąłem stosunek 90 groszy na talar i 3 złote na talar; jeśli ktoś zrobi to przecyzyjniej niż ja, z wdzięcznością przyjmę poprawkę).

• Pytanie o realną wartość nabywczą jest zawsze niejednoznaczne, ale pozwolę sobie na takie przykłady dotyczące ogólnie pojętych ziem polskich:
- Koń kosztował wtedy podobno około 20 złotych polskich.
- Wykwalifikowany robotnik mógł zarobić mniej więcej 4-5 groszy polskich dziennie.
- Bochen chleba kosztował orientacyjnie 1 grosz.

• Oprócz tej znacznej kwoty nowo zwerbowanym wypłacano w Rosji pieniądze na utrzymanie. Do takich celów używano drobnych srebrnych monet, tak zwanych dienieg. Jedna dienga moskiewska ważyła 0,34 grama i była warta 1/200 część rubla. Dlatego czasem zwano ją "półkopiejką". Z dokumentów można wywnioskować, że, w okresie bezczynności - oczekiwania na chrzest, na przydział, na transport do miejsca zesłania - podopieczni otrzymywali dniówkę w wysokości 3 dienieg. W jednym przypadku mowa była o żołnierzu mającym na utrzymaniu żonę - otrzymywał on 7 dienieg dziennie.

• Późniejsze zapisy ujawniają natomiast, że będąc już w regularnej służbie kozackiej Czernichowski i jego koledzy z oddziałów otrzymywali żołd rzędu 6 dienieg dziennie dla szeregowych i podoficerów, 8 dienieg dziennie dla oficerów.

Zgadzałoby się to, co do rzędu wielkości, z płacami robotników fizycznych w Polsce.
Co więcej, bardzo dobra zbieżność przytrafiła się przypadkiem, mimo różnicy miejsca, w kwestii ceny koni. Mianowicie w jednym z protokołów cytowanych w książce Krasnosztanowa przesłuchiwany zeznał, że za konia zapłacił (w Rosji) 2½ rubla, czyli według powyższych przeliczników blisko 20 złotych.

• Podsumowując, siłę nabywczą sumy 10½ rubla (ok. 714 gramów srebra) prawdopodobnie otrzymanej na powitanie przez Czernichowskiego można przeliczyć (z różnymi zastrzeżeniami, i przede wszystkim dla orientacji) na:
- 4 konie (raczej podjezdki przeciętnej jakości),
- lub rok żołdu żołnierza czy roczną-półtoraroczną zapłatę wykwalifikowanego robotnika,
- lub dwu-trzyletnie skromne utrzymanie jednej osoby.


Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...
Zwycięzca rywalizacji rowerowej w 2019 r.

 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 101 razy
Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 41470
Skąd: Poznań
Wysłany: 2020-09-30, 09:30:05   

Kolejna garść świetnie zestawionych informacji! Jestem ciekaw co będzie dalej, bo spodziewam się wzrostu dramaturgii! :)
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum
Nasza forumowa geościeżka keszerska: ./redir/pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=240911#240911

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci (z dn. 09.08.2019)

  
ROZUMIEM
Strona wygenerowana w 0,53 sekundy. Zapytań do SQL: 13