PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
"Sybir Polaków - inaczej"
Autor Wiadomość
Bóbr Mniejszy 
Fanatyk Samochodzika



Pomógł: 10 razy
Wiek: 41
Dołączył: 26 Maj 2018
Posty: 1379
Skąd: Zduńska Wola/Georgetown
Wysłany: 2020-09-17, 01:53:33   "Sybir Polaków - inaczej"

Zdaje się, że tym artykułem kończymy z okresem powstawania tomaszowych przygód "sprzed kanonu" ;-) Następnie będzie "Laseczka..." i sztuki teatralne.


Halina Skrobiszewska: Artykuł "Sybir Polaków - inaczej"

"Odgłosy", nr 37, 1961 r.

Rzecz zaczyna się od przypadku, jak zwykle w książkach Nienackiego, a często w życiu. Niepozorna kartka z jakiejś rosyjskiej książki znaleziona przez autora na podłodze zwierała informację, która spowodowała całą lawinę przedziwnych wydarzeń i podróż niemal na krańce świata, nad syberyjską rzekę Amur. Bo aż tam pojechał autor szukając śladów tajemniczego Nicefora Czernichowskiego - Polaka, bohatera, czy awanturnika - któż wie? W każdym razie - budowniczego Ałbazina, nadamurskiej twierdzy, której obrońcy w 1684 r. otrzymali list od cesarza chińskiego z żądaniem poddania się pisany m.in. po polsku.

Wątkowi historycznemu sekunduje awantura niemal współczesna, także związana z Ałbazinem. Ponura i krwawa, znalazła finał w spokojnej polskiej leśniczówce. Trójka awanturników, syberyjskie złoto, okrutne pozostawienie rannego towarzysza na niemal pewną śmierć, zemsta i część skarbu ukryta w murach ałbazińskiej twierdzy. Tropy tej sprawy wiodą do Żełtugińskiej Republiki, założonej w 1883 r. przez poszukiwaczy złota. Mało wiedzą o niej nawet ci, którzy pasjonują się opowieściami o łowcach złota na dzikim Zachodzie! Mało kto pamięta, że daleki Wschód był widownią niemniej dramatycznych wydarzeń. Wątek kryminalny sprzed pół wieku udało się autorowi dzięki wielu sprzyjającym przypadkom rozwiązać. Natomiast sprawa Nicefora Czernichowskiego okazała się znacznie bardziej skomplikowana. Relacje historyków skąpe, niekiedy sprzeczne, konfrontował Nienacki z ówczesnymi dziejami nadamurskiego kraju. Udało mu się ustalić wiele, choć bez pretensji do wyczerpania tematu. Wydaje się niewątpliwe, że Czernichowski, budowniczy małego państewka nad Amurem, był jednym z pierwszych Polaków na Syberii i „jednym z wielkich odkrywców syberyjskiej ziemi”.

Wybór formy literackiej - na wpół pamiętnikarskiej relacji z poszukiwań i podróży był zapewne trafny. Czytelnika bardziej angażuje, wciąga in medias res, pozwala śledzić poszczególne etapy, brać w nich udział niemal tak, jak w powieściach kryminalnych. Nadto, młodych zwłaszcza czytelników - przynęcą intymną formą zwierzeń i ukazaniem „od kuchni” warsztatu pisarskiego. Tym więcej, że Nienacki posiada niewątpliwy talent nawiązywania bezpośredniego kontaktu z czytelnikiem: talent urodzonego gawędziarza, który umie zasugerować słuchaczom, że mówi tylko prawdę - zawsze prawdę, choćby łgał co drugie słowo. A czytelnik obecnie nader często szuka w literaturze autentyzmu. Stąd tak wielkie mają powodzenie reportaże i różnego rodzaju pamiętniki, wspomnienia i relacje, które ukazują nie tylko prawdziwe fakty, ale i ludzką, zwyczajną, niemal nie osłoniętą fikcją literacką twarz autora. Być może w okresie literatury otamowanej emocjonalnie i powściągliwej, pamiętniki i pamiętnikarskie relacje pociągają i tym, że w nich wolno jeszcze, pozwolić sobie na prościutkie mówienie o banalnych prawdach ludzkiego losu, na bezpośrednią wypowiedź liryczną. I z tych prerogatyw gatunku Nienacki obszernie korzysta dzieląc się z czytelnikiem i refleksjami, i momentami lirycznego wzruszenia.

Pamiętnikarska relacja z poszukiwań i podróży ma jeszcze i tę ogromną zaletę dla piszącego, że pozwala na ogromną swobodę operowania materiałem. Na dość swobodny wybór i kompozycję. To też, pozornie daleka historycznie, sprawa Ałbazina (obecnie małej wioski) i siedemnastowieczne dzieje Czernichowskiego obrastają materiałem, obrastają dygresjami. Czego tu nie ma! Dymitr Samozwaniec i Maryna Mniszech, spotkania z pisarzami i poetami, wzruszenia w muzeum Dostojewskiego i wieczory na Psim Placu w Moskwie, lot TU-104 i noc w dzikich górach przy ognisku, po przymusowych lądowaniu. Spostrzeżenia socjologiczne i relacje podróżnika, refleksje Polaka i dociekania historyka. Specyficzny dziennik podróży i dziennik lektur. Bo Nienacki nie podaje czytelnikowi wiadomości „na wiarę”, ale je obszernie dokumentuje. Przelotowi nad Syberią i powrotnej podróży pociągiem akompaniuje lektura książki Maksymowa "Sybir i katorga", w której „roi się od polskich nazwisk”. W tych fragmentach wykazał autor dużą powściągliwość i umiejętność operowania przemilczeniem dla spotęgowania lirycznego wzruszenia. „Omsk (...) Drepczemy po stwardniałej od chłodu ziemi obok pasa startowego. Nie mogę nie myśleć, że oto znajduję się w miejscu, dokąd zsyłano tysiące Polaków na mękę trudnego, prymitywnego życia, na straszliwe mrozy i cierpienia. (...) Irkuck (...) Czuję do siebie niechęć i jak by niesmak. Jest chyba w tym jakiś nietakt, że rozparty w wygodnym fotelu próbuję rozważać sprawy ludzi, którzy odbywali tędy drogę w straszliwej męce(...) Przeciw eksponowaniu jednak tylko momentów martyrologii autor gorąco protestuje. „Dla każdego Polaka pojęcie „Sybir” kojarzy się z klęskami narodowymi, niewolą, powstaniami i cierpieniami. Nie potrafimy wyjść poza te ogólniki, nie mamy wiedzy o tym, co robili na zesłaniu nasi rodacy”. Tylko przypomina więc nazwiska wybitnych Polaków - zesłańców, których imiona weszły do geografii i historii tego kraju, a są niemal zapomniane w ojczyźnie. Przypomina także, że ogół zesłańców, a powołuje się tu także na opinię Maksymowa, wywarł ogromny wpływ na zagospodarowanie i kulturalny rozwój Syberii. To polscy wygnańcy wprowadzili tu uprawę maku, pietruszki i selerów, fasoli i kawonów. Oni wprowadzili w użycie pług. „Najlepsza pszenica za Bajkałem nazywa się „polka” (...) Niewątpliwie jednak trwalszy i skuteczniejszy był wpływ Polaków, którzy się poświęcili uczeniu dzieci (To już Maksymow!)... Szerzyli oświatę w najodleglejszych i najbardziej zacofanych kątach, w których, gdyby nie oni, trwałyby jeszcze mroki”. Obok nazwisk Polaków pojawiają się często nazwiska zesłańców Rosjan i to nie byle jakie. Spotykamy wśród nich Radiszczewa i Odojewskiego, Bestużewa i Dostojewskiego. „Przez kilka wieków Rosja carska oddawała Syberii wiele z tego, co w niej było piękne i światłe”...

Godne najwyższego szacunku jest to, że ci ludzie, oderwani od własnego środowiska, od spraw najbliższych nie załamali się, że umieli podjąć pracę w takich warunkach w jakich ich nie najłaskawszy los postawił i tam dokonać rzeczy niezwykłych, nieść oświatę i kulturę półdzikim plemionom lub dokonywać odkryć geograficznych czy przyrodniczych na skalę nie mniejszą, niż zdobywcy nowych wód na rozległych oceanach. Warto o tym powiedzieć młodym, kilkunastoletnim czytelnikom, dla których książka jest przeznaczona i przypomnieć tym nieco starszym, wychowanym w kręgu lektur Anhellego.

Nienacki posiada talent właściwy archeologom i historykom - umiejętność odczytywania w śladzie, w okruchu jakiegoś wydarzenia - szerokich perspektyw historycznych. Umiejętność analizy i syntezy, a nade wszystko niemal detektywistyczną zdolność rekonstruowania.

"Pozwolenie na przywóz lwa" jest tylko pozornie książką pozbawioną powieściowego planu, relacją o „zbiegach okoliczności” i przypadkach. To tylko kokietliwe pozory. W istocie autor bardzo umiejętnie gospodaruje wątkami - historycznym, awanturniczym i podróżniczym, by utrzymać w napięciu uwagę czytelnika, co przy licznych dygresjach nie jest takie łatwe. Oscyluje często na krawędzi. Kiedy wydaje się, że dłużyzna, że już nie sposób dłużej wytrwać przy tym, co sobie prywatnie myśli autor na rozmaite tematy - zaskakuje przygotowaną, trafną pointą, ukazującą wewnętrzną logikę powieści.

Ma do powiedzenia dużo, prawd może nawet nie nowych, ale już nieco zapomnianych. Robi to z ujmującą pasją i świeżością młodzieńczą. Może więc trafi do młodego odbiorcy, którego nauczy cenić „wariackie pasje szukania” (...) i „drobne, kruche uczucia i urojenia, choć wydają się śmieszne i niepoważne, bo przecież właśnie one, (...) a przede wszystkim ich bezinteresowność - czynią człowieka naprawdę wartościowym”.

Zbigniew Nienacki, "Pozwolenie na przywóz lwa", Warszawa 1961, Nasza Księgarnia, Wyd. 1 str. 319, zł 18.

(źródło: nienacki.art.pl)
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci (z dn. 09.08.2019)

  
ROZUMIEM
Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 10