PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Kornel Makuszyński
Autor Wiadomość
John Dee 
Moderator
Per divina gratia huomo libero



Pomógł: 100 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 12545
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2019-01-09, 21:32:44   

Protoavis napisał/a:
Trylogię dziewczyńską czytałem już dość dawno temu i nie ująłem jej w rankingu (ale uważamza lepszą od "Listu".
Nie skończyłem jeszcze “Listu”, ale oceniłbym go na równi z “Szaleństwami”: te same zalety, ale również i te same wady. Makuszyński był mistrzem zręcznego formułowania, jednak jego przesadnie wybujały styl szybko może okazać się męczący, gdy w swoim twórczym uniesieniu zacznie zaniedbywać fabułę. W “Szatanie” i “Mieczu” miał się jeszcze pod kontrolą, akcja tych książek jest stosunkowo wartka i ciekawa, ale później wyraźnie uległ pokusie popisywania się przesadnie swoim darem elokwencji, nie bacząc już tak bardzo na to, co opowiada, tylko jak opowiada.
 
 
Nietajenko 
Forumowy Badacz Naukowy
Ojciec dwójki dzieci



Pomógł: 32 razy
Wiek: 42
Dołączył: 25 Lip 2011
Posty: 13141
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2019-01-28, 08:50:08   

Wowax napisał/a:
Pozostali odtwórcy - Beata Fido jako Marta,

A ja jestem bardzo ciekawy jakości gry aktorskiej tej pani. Znam ją z jednego filmu i nie wypadła tam za dobrze.
_________________
Grunt się nie przejmować i mieć wygodne buty

 
 
Piratka 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomogła: 15 razy
Dołączyła: 23 Sty 2013
Posty: 3130
Skąd: Wyspa Skarbów
Wysłany: 2019-02-03, 16:48:27   

Szara Sowa napisał/a:
Trochę mi brakowało w zakończeniu aby jednak coś cennego się ostatecznie znalazło, choćby jakiś klejnocik...
:564:
Też takie było moje pierwsze wrażenie po przeczytaniu. "Pieniądze szczęścia nie dają być może ale woreczek stóweczek daj Boże"
_________________


- A czy nie ma dobrych piratów?
- Nie. Bo to się mija z samym założeniem piractwa.
 
 
Piratka 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomogła: 15 razy
Dołączyła: 23 Sty 2013
Posty: 3130
Skąd: Wyspa Skarbów
Wysłany: 2019-02-03, 20:03:44   

Szara Sowa napisał/a:
Film jest fajny!
Ha! - jak mówią postacie z powieści Makuszyńskiego.
Obejrzałam widowisko, tak jakby udane.
_________________


- A czy nie ma dobrych piratów?
- Nie. Bo to się mija z samym założeniem piractwa.
 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 133 razy
Wiek: 48
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 28770
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-02-14, 11:46:28   

Wowax napisał/a:

Nie wiem czy jako dziecku podobało mi się, ale tym razem jestem zgodny z moim synem w ocenie, bo dorosłemu trudno brnąć w tym gąszczu figur literackich, a cóż dopiero jedenastolatkowi!

No patrz, a ja w ostatnich latach czytałam z wielką przyjemnością.
To zdecydowanie moja ulubiona książka Makuszyńskiego. :)
_________________
 
 
Garamon 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomogła: 27 razy
Dołączyła: 08 Lip 2011
Posty: 2112
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-02-14, 17:38:31   

Dla mnie sedno tkwi w tym, że teraz muszę się w Makuszyńskiego "zanurzyć", wczuć w rytm i klimat, być w nastroju. Wtedy te wszystkie długie, ornamentowe zdania płyną jak muzyka ;-) . Natomiast jeśli próbuję poczytywać jego książki na szybko, po kawałku, po kilka stron - przyjemność z lektury jest dużo mniejsza.
 
 
Rólka 
Moderator
Szef forumowej sekcji sportowej



Pomógł: 31 razy
Wiek: 50
Dołączył: 26 Maj 2015
Posty: 13208
Skąd: Mikołów
Wysłany: 2019-02-14, 19:54:47   

Zawsze, gdy wracam do Makuszyńskiego, kiedy chcę się wczuć w klimat, to muszę zapomnieć że to okres przedwojenny, i traktuję te czasy jako teraźniejsze, bieżące, bez problemów wtedy się adoptuję do fabuły...
_________________
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 44 razy
Wiek: 57
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 9390
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-02-14, 23:46:12   

Wowax napisał/a:
Nawet nie przypuszczałem, że można, będąc uznanym twórcą, mieć taki dar komplikowania prostych zwrotów, przez do potęgi entej rozdmuchaną ilość ozdobników, nawiązań, przenośni, epitetów i onomatopei.
Nie ma jednego chyba zdania, które nie byłoby po wielokroć podrzędnie złożonym.
Fatalnie się to czyta. :/


:564:

W zeszłym czy zaprzeszłym roku, odnawiając po latach na pewno ponad trzydziestu znajomość z "Szatanem...", też po pierwszych kilkudziesięciu stronach doznawałem podobnych wrażeń. I podobnie byłem zaskoczony, że wcale tego nie pamiętałem z pierwszych lektur. Ale potem, w miarę lektury, jakoś przestało mnie to razić :) .
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2019-02-14, 23:48, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
John Dee 
Moderator
Per divina gratia huomo libero



Pomógł: 100 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 12545
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2019-02-15, 07:15:13   

Makuszyński pisał oczywiście w stylu swojej epoki: kwieciście, i póki nie zaniedbywał treści, wyniki były doskonałe. W tych jego książkach, w których pomysły siane są już rzadziej, styl taki rzeczywiście może wydać się męczący i efekciarski, ale akurat “Szatan” moim zdaniem do nich nie należy, podobnie jak i “Miecz” - dopełnia ciekawie całość i uszlachetnia książkę. Lektura może być niepospolitym doświadczeniem także i dzisiaj, jeśli podejdzie się do niej z zaciekawieniem i cierpliwością.
 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 133 razy
Wiek: 48
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 28770
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-02-15, 12:21:23   

John Dee napisał/a:
Lektura może być niepospolitym doświadczeniem także i dzisiaj, jeśli podejdzie się do niej z zaciekawieniem i cierpliwością.

Ale ja do Szatana podchodzę bez żadnej cierpliwości - od razu mnie wciąga i nie mam wrażenia, że ze stylem coś jest nie tak. :)
_________________
 
 
Protoavis 
Admin Emeritus
Archeolog książkowy



Pomógł: 41 razy
Dołączył: 13 Sty 2013
Posty: 6677
Skąd: PRL
Wysłany: 2019-06-16, 22:51:44   

Kornel Makuszyński „Wyprawa pod psem”

Lato 1934 r. Trójka wywodzących się z niezbyt zamożnych domów chłopców: Zbyszek, Zenobi i Zdzisław z trudem kompletuje prowiant i skromne środki na wakacyjną wyprawę. Młodzieńcy wyruszają z Warszawy na południe Polski, gdzie mieszka ciotka jednego z nich. Towarzyszy im niezwykły pies Apasz. Podróżnicy przeżywają kilka przygód, w tym jedną niezwykle dramatyczną. Na swej drodze spotykają różnych, najczęściej życzliwych ludzi.

Niezwykły, słoneczny jak to u Makuszyńskiego klimat. Z każdej strony książki promieniuje dobroć, serdeczność i naiwna wiara w szlachetność ludzką. Pan Kornel od czasu do czasu jednak przynudza. Zamieszcza bowiem sporo odniesień do znanych dzieł literatury polskiej i światowej, a nawet mitologii. Cytaty owe wkładane są w usta bohaterów. W zamierzeniu autora miały pewnie to być akcenty humorystyczne. Moim zdaniem jest ich jednak zdecydowanie za dużo. To co raz, drugi, czy trzeci rozbawia, powtórzone po raz 23 już nie śmieszy. Powieść wydano przed II wojną światową. Adresatem są młodzi, ale jednak trochę oczytani odbiorcy.

„Wyprawa pod psem” to jednak przede wszystkim opowieść o przyjaźni. Przyjaźni pomiędzy młodymi ludźmi i o przyjaźnie pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem. Mimo że podobnie jak „List z tamtego świata” książka jest trochę przegadana i nie należy do najwybitniejszych dzieł Makuszyńskiego, warto ją jednak przeczytać. Można już w niej dostrzec zapowiedź dwóch wspaniałych powieści jakie ukażą się w kolejnych latach „Złamany miecz” oraz „Szatan z siódmej klasy”. :)

wpp.jpg
Plik ściągnięto 16 raz(y) 602,96 KB

_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum

 
 
John Dee 
Moderator
Per divina gratia huomo libero



Pomógł: 100 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 12545
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2019-06-17, 08:52:14   

Przytaczanie licznych cytatów z dzieł podziwianych wyraźnie przez niego autorów znamy już z innych książek Makuszyńskiego, to taka jego słabość. Nie tylko on wpadł w te sidła, wielu doskonale wykształconych pisarzy XIX wieku tak pisało. Przez lata wbijano im w głowy wiedzę klasyków staro i nowożytnych, mitologię i co nie jeszcze, a gdy później sami sięgnęli po pióro, myśleli mylnie, że ich obowiązkiem jest zrobić z tego użytek. W niemieckiej literaturze Hölderlin jest świetnym tego przykładem, aż roi się w jego pismach od tych bogów i bohaterów antyki.

„Wyprawa pod psem” to więc trochę taka podróż za jeden uśmiech, tak? Pamiętamy, że Poldek u Duduś tam ciągle się kłócą, co czyni ich przygodę tym bardziej zabawną - czy u Makuszyńskiego jest to podobnie? Podejrzewam, że nie, z tę całą jego życzliwością. Choć w “Złamanym mieczu” robi jednak i z tego użytek; ten dziedziczny sąsiedzki spór, który i dzieci sobie przyswajają, wykorzystał tam w sposób przykładowy. :)
 
 
Protoavis 
Admin Emeritus
Archeolog książkowy



Pomógł: 41 razy
Dołączył: 13 Sty 2013
Posty: 6677
Skąd: PRL
Wysłany: 2019-06-17, 11:10:46   

John Dee napisał/a:
„Wyprawa pod psem” to więc trochę taka podróż za jeden uśmiech, tak? Pamiętamy, że Poldek u Duduś tam ciągle się kłócą, co czyni ich przygodę tym bardziej zabawną - czy u Makuszyńskiego jest to podobnie?


Troszkę tak jak piszesz Johnie. Tylko tu motorem rożnych nieporozumień jest właśnie pies. :) Ciekawostka: jest tu jedna przygoda (bohaterska akcja chłopców w czasie powodzi), bardzo podobna do opisanej kilkadziesiąt lat później w świetnej powieści "Wóz wagantów" Tadeusza Kraszewskiego.
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum

Ostatnio zmieniony przez Protoavis 2019-06-17, 11:12, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
John Dee 
Moderator
Per divina gratia huomo libero



Pomógł: 100 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 12545
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2019-09-16, 12:13:12   

Kornel Makuszyński - Perły i Wieprze (1915 r.)



“Perły i Wieprze” składa się z krótkiego opowiadania “O perłach” i obszernej powieści “O wieprzach”. Jest to trochę dziwny zestaw, gdyż tematycznie nic a nic ich nie łączy. Omawiać tu będę tylko powieść, którą, jako że powstała w 1915 roku, należy liczyć do wczesnych dzieł pisarza. Byłem zaskoczony, jak mało różni się stylistycznie od jego utworów powstałych jakieś 20 lat później, czyli tych najbardziej znanych.

Jak tamte książka “O wieprzach” nie ma szczególnie ciekawej akcji, jednak cokolwiek w niej się nie dzieje, autor potrafi niezwykle elokwentnie i zabawnie o tym rozprawiać. Dostrzec można również jego skłonności do podpierania swoich tez cytatami z literatury, choć nie szasta nimi jeszcze tak nadmiernie co później. Talent krasnomówczy włożono mu widać do kolebki.

Za tytułowymi wieprzami kryją się artyści, trójka przyjaciół dzielących ze sobą wszystko, dolę i niedolę, mieszkanie, jadło i skromne zarobki. Są to narrator książki, pisarz rozumie się, oraz malarze Szymon Chrząszcz i Eustachy Szczygieł. Można aczkolwiek rzec, że Chrząszcz jest głównym bohaterem książki.

”Najzacniejszy, kochany to był malarz i drogi przyjaciel, chociaż dwóch rzeczy nie znosił: wody i wierszy.”

Powieść jest kroniką ich współżycia, tragikomiczną ze względu na zakończenie, w przeciwnym razie nazwałbym ją czystą komedią. Ma jakby trzy akty i co najmniej w pierwszym dostrzec można pewne starania autora o wartką akcję, przez co uważam ją za najciekawszą część książki.
Opisana jest w niej próba wyłudzenia pieniędzy od krewnej Chrząszcza, ciotki Domiceli.

“Pan do mnie nie mów „panno Domicelo”, bom w jednym łóżku z panem nie leżała. Własną piersią mogłam pana była wykarmić, tylko że wtedy byłoby z pana coś lepszego wyrosło…”

Spłukani do przysłowiowej suchej nitki i na krawędzi śmierci głodowej, artyści chcąc naciągnąć ciotunię na parę rubli odkrywają jej tajne życzenie: kobieta marzy o tym, by siostrzeniec się ustatkował, ożenił. Jako że oboje nie widzieli się już od lat, nie bez powodu zresztą…

"A pan to nie wie, jak on opowiadał, żem dziecko miała z listonoszem?
– Może się zdarzyć, szanowna pani… listonosz wszędzie chodzi.
– Zwariował pan czy co?! A jak mnie na goło malował, to także nic?
– Może malował anioła, a modela nie miał… Ciocia była sina.
– Własny mąż mnie tak nigdy nie widział, jak on mnie namalował!"


nie jest trudno wmówić Domiceli, że Szymek od lat jest już żonaty i ojcem wspaniałego syna. Szczęśliwa ta nowina warta jest jej natychmiast stu rubli, jednak jej zrozumiałe pragnienie natychmiastowego poznania połowicy i latorośli nawróconego siostrzeńca stwarza dla niego bardzo kłopotliwą sytuację. Nie mają innego wyjścia jak zaangażować kogoś, kto odegra te role.

"Poszliśmy tedy wprost do prawie panny Zosi Karmelek (na afiszu Zofia Ostoja), która w teatrze grała same wielkie role i nie było wypadku, aby kiedykolwiek przyszła na scenę z próżnymi rękoma, bo zawsze coś przyniosła: krzesło, tacę albo list. Roli się też nigdy nie potrzebowała uczyć, gdyż każda nowa jej rola zaczynała się od słów w szlachetnym zapytaniu: „Pani dzwoniła?” – kończyła się zaś w tej samej scenie patetycznym oznajmieniem w równie szlachetnym stylu: „Powóz zajechał”."

Kandydata na syna szukają wśród wałęsającej się po rynku młodej Polski.

"– Ty, andrus! jak się nazywasz?
– Najpierw się pan przedstaw.
– Słuchaj, smarkaczu, zarobisz dwa ruble?
– Akuratnie pan tak wygląda, jakbyś pan miał dwa ruble!… Te, te… hrabia!
– Ojca masz?
– Zapytaj się pan mojej mamy."


Ktoś tak wyszczekany wydaje się być idealnym kandydatem na Józefa Marka Aureliusza, tak bowiem ochrzcił dziecko pytaniami ciotki przywarty do muru pisarz, a jednak wybór okazuje się nad wyraz niefortunny, gdyż w trakcie spotkania Wicek postanawia ich wydać w słusznym założeniu, że z ciotki więcej będzie można wyciągnąć niż z głodujących artystów.

"Wzięła Wicka na indagację i to bydlę wszystko powiedziało; ciocia zawołała stróża i Józef Marek Aureliusz dostał w osobie Wicka takie lanie, jak Pan Bóg przykazał, a panna Domicela tego samego dnia zapisała wszystko na kościół, z legatem dla tego szubienicznego bakcyla, Wicka, aby go wychowywano w bojaźni Bożej."

Makuszyński kończy zabawny ten epizod w pomysłowy i pogodny sposób.

"Kiedy mnie i Chrząszcza napotka kiedy w rynku, zbrodniarz jeden, ucieka na dziesięć kroków i krzyczy na całe gardło:
– Te! ojciec! Moje uszanowanie!
– Twój syn zginie w kryminale – mówię Chrząszczowi – jabłko niedaleko pada od jabłoni."




Gdyby autor dalej kontynuował w tym stylu, książka byłaby doskonała! Niestety, bal w kostnicy, choć jako pomysł bez zarzutu, jest jak każdy bal, któremu przyglądamy się z boku samemu nie biorąc w nim udziału, zabawą połowiczną. Akcja traci tempo, a autor puszcza cugle swej tendencji do rozwlekania się.

"...żeśmy byli tylko w cylindrach, a panie tylko w pończochach, że na sali stały otomany, żeśmy znieważali trupy, z którymi tańczyły aktorki, że damy miały karnety przywiązane na wstążeczkach do nagich piersi, że jakąś niewinną panienkę, która przez pomyłkę weszła na bal (jak mogła wejść przez pomyłkę – goła?), zgwałcono, że policja wynosiła pijane kobiety i wrzucała do rowów przydrożnych, żeśmy o północy spalili na środku sali Pismo Święte, że jedna lafirynda za cały strój miała tylko szkaplerz, że na bal wciągnięto jakąś staruszkę, która miała osiemdziesiąt sześć lat, i że upiwszy ją, kazaliśmy jej jeździć na miotle dookoła sali dwanaście razy, tak że sędziwa ta i nieszczęsna kobieta umarła w trzy godziny potem na atak sercowy, żeśmy pili spirytus, przedtem go zapaliwszy"

Tu widzimy zresztą, że książka jest dla dorosłych, do czego trzeba się wpierw przyzwyczaić. Nieślubne dzieci, nagie modelki, latawice i prostytutki w książce Makuszyńskiego, to było dla mnie nowum.

W trzeciej i ostatniej części książki wreszcie widzimy Chrząszcza, jak się żeni i jesteśmy świadkami fatalnych tego kroku następstw. Niestety autor popada w dość łzawy i w dzisiejszych czasach niestrawny ton nie pasujący dodatkowo do reszty powieści. Szkoda, bo fabuła nadal jest mocna, a “boska, anielska” Andziulka (żona Chrząszcza) jako charakter niezwykle interesująca.

Mimo wszystko książka jest bardzo udana, wypełniona po brzegi humorem i zwariowanymi pomysłami i z przyjemnością sięgnę po nią kiedyś po raz drugi.
 
 
Kynokephalos 
Moderator
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 76 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 5997
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2019-09-19, 14:08:03   

Bardzo zachęcające cytaty, oprócz ostatniego. Jeżeli większość książki zachowuje ten styl i poziom, stawiałaby ona Makuszyńskiego na równi z najlepszymi (jeśli użyć kryterium popularności) humorystami Europy tego okresu i genre'u, takimi jak Wodehouse lub Jerome, a bliżej nas Jirotka.

A co do gwałtów na dziewczętach i zaszczuwania staruszek na śmierć - istotnie przykro to czytać. Nie pierwszy raz widzę, że autorom utworów, które w zamierzeniu mają być w ten czy inny sposób dowcipne, kpiarskie, groteskowe czy sowizdrzalskie, trudno jest czasem powstrzymać się od przeszarżowania. Może to wynika z nieregularnego tempa w jakim pojawiają się dobre pomysły, a może ze szczególnego stanu, porównywalnego z upojeniem, w jaki wchodzi umysł przy wymyślaniu śmiesznot. Warto pewnie taki tekst przed wykończeniem odłożyć a później przejrzeć chłodniejszym okiem.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...
Zwycięzca rywalizacji rowerowej w 2019 r.

 
 
John Dee 
Moderator
Per divina gratia huomo libero



Pomógł: 100 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 12545
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2019-09-19, 22:39:50   

Kynokephalos napisał/a:
na równi z najlepszymi humorystami Europy
Dokładnie tam go widzę, choć z wymienionej przez Ciebie trójki czytałem tylko Wodehouse’a. Talent humorystyczny Makuszyńskiego był naprawdę unikalny, może nawet światowej klasy; szkoda, że nie posiadał równie dobrego poczucia dramaturgii i umiejętności budowania wartkiej akcji.

Kynokephalos napisał/a:
Nie pierwszy raz widzę, że autorom utworów, które w zamierzeniu mają być w ten czy inny sposób dowcipne, kpiarskie, groteskowe czy sowizdrzalskie, trudno jest czasem powstrzymać się od przeszarżowania. Może to wynika z nieregularnego tempa w jakim pojawiają się dobre pomysły, a może ze szczególnego stanu, porównywalnego z upojeniem, w jaki wchodzi umysł przy wymyślaniu śmiesznot. Warto pewnie taki tekst przed wykończeniem odłożyć a później przejrzeć chłodniejszym okiem.
Tu muszę wziąć autora w obronę, gdyż bal był wprawdzie bachiczny, ale jego orgiastyczność była wyłącznie owocem wybujałej fantazji miejscowych plotkarek, owych uczciwych panienek zapewne, które “żałowały z całego serca, że na nim nie były, nieuczciwe nie żałowały, bo były wszystkie na balu”. Mi przeszkadza głównie to, że autor zaniechał wysiłków stworzenia podążającej wprzód akcji i opisał bal niczym zjawisko fizyczne, wszystko tam wiruje i kotłuje się, a jednak spektakl pozbawiony jest napięcia.

Poza tym wspomniałem, że książka jest dla dorosłych, więc nieco sprośności należy chyba oczekiwać. :)
 
 
Kynokephalos 
Moderator
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 76 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 5997
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2019-09-20, 08:16:49   

John Dee napisał/a:
jego orgiastyczność była wyłącznie owocem wybujałej fantazji miejscowych plotkarek

A, to przepraszam, źle zrozumiałem. Myślałem, że narrator chlubi się rzeczywiście popełnionymi tam szaleństwami, które wymienia. Skoro to tylko pomówienia, to ocena tego fragmentu oczywiście będzie dużo łagodniejsza. Nadal wolałbym, w książce o beztroskim charakterze, unikać niektórych wizji nawet jako zmyślonych (chodzi mi o te gwałty i maltretowanie starszej pani) ale najważniejsze, że autor nie udziela takim postępkom swojego autorytetu.

John Dee napisał/a:
książka jest dla dorosłych, więc nieco sprośności należy chyba oczekiwać. :)

Jasne, ale co innego tańczyć goło a co innego dla własnej rozrywki znęcać się nad słabszymi. Ale przede wszystkim żle rozumiałem kontekst tego opisu.

Pozdrawiam,
Kynokpephalos
_________________
Wonderful things...
Zwycięzca rywalizacji rowerowej w 2019 r.

Ostatnio zmieniony przez Kynokephalos 2019-09-21, 08:14, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
John Dee 
Moderator
Per divina gratia huomo libero



Pomógł: 100 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 12545
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2019-09-20, 08:31:27   

Mea culpa; kiepsko to wytłumaczyłem. :oops:
 
 
bans 
Uwielbia Samochodzika


Pomógł: 5 razy
Dołączył: 18 Lut 2009
Posty: 646
Skąd: okolice Pszczyny
Wysłany: 2019-09-20, 09:56:40   

Po prostu wyrwałeś z kontekstu.
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 101 razy
Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 41457
Skąd: Poznań
Wysłany: 2019-09-20, 10:34:36   

Bansie, jak się udało spotkanie forumowe?

Jakas zajawka się pojawiła tu:
https://pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=409757#409757
ale szczegółów brak... :(
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum
Nasza forumowa geościeżka keszerska: ./redir/pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=240911#240911

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci (z dn. 09.08.2019)

  
ROZUMIEM
Strona wygenerowana w 0,42 sekundy. Zapytań do SQL: 14