PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Kästner, Erich
Autor Wiadomość
John Dee 
Moderator
Per divina gratia huomo libero



Pomógł: 82 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 10195
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2019-09-09, 09:22:31   Kästner, Erich

Erich Kästner - “Emil i detektywi” (1929 r.)



Emil jedzie po raz pierwszy w swoim życiu do Berlina, by odwiedzić ciotkę, babcię i kuzynkę, a przy okazji poznać miasto. Matka dała mu 140 marek, które ma przekazać babci. W trakcie podróży chłopak zasypia, a gdy się budzi stwierdza, że pieniądze się ulotniły. Jedynym pasażerem, z którym dzielił przedział, był młody mężczyzna w sztywnym kapeluszu. Emil dostrzega go na dworcu Zoo. Natychmiast wysiada und zaczyna go śledzić, wpierw na piechotę, potem tramwajem.
W tym samym czasie jego babcia i kuzynka zwana Pony Kapelusik zachodzą o głowę, gdzie on się podziewa, gdyż umówili się na dworcu Friedrichstraße. Zaczynają się poważnie niepokoić, jednak po powrocie do domu pojawia się u nich jakiś chłopak przekazując im liścik od Emila, w którym ten uspokaja ich, że wszystko jest w porządku i że zawita u nich, gdy tylko załatwił pewną nie cierpiącą zwłoki sprawę.
Posłaniec należy do bandy berlińskich łobuziaków wspomagających Emila, szczęśliwych, że dla odmiany mogą zabawić się w detektywów i popisać przed przybyszem swoim sprytem i znajomością topografii miasta. Kieruje nimi Gustaw, zaś plan działania ułożył “profesor”, najtęższa głowa w ich gronie. Niebawem dołącza do nich również Pony Kapelusik.
Tymczasem podejrzany o kradzież i znajdujący się pod stałą obserwacją mężczyzna zatrzymuje się w jednym z berlińskich hoteli. Gustaw udaje się do środka na przeszpiegi, a gdy po dłuższej nieobecności powraca, nosi na sobie zielony mundur boya hotelowego!


Sięgnąłem po “Emila i detektywów”, bo w ostatnim czasie często obijało mi się o uszy, jak ważnym był i nadal jest dziełem literatury młodzieżowej. Sam Marcel Reich-Ranicki, “papież literatury” ( https://pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=401931#401931 ) nie szczędził pochlebnych słów o książce, którą w swoim dzieciństwie uwielbiał. Według niego jest dziełem o historycznym znaczeniu z dwóch powodów. Jest jedną z pierwszych niemieckich książek przeznaczonych dla młodego czytelnika, której akcja nie toczy się w jakiejś odległej, egzotycznej krainie i/lub epoce, tylko na ulicach stolicy rodzimego kraju i w czasach współczesnych, czyli około roku 1929.
Po drugie wyróżnia ją jej rewolucyjny język; wszyscy protagoniści posługują się tą samą lub podobną gwarą, jakiej większość młodych czytelników również używała na co dzień. Zwróciłem więc na to podczas lektury szczególną uwagę i rzeczywiście, dialogi są bardzo żywe i naturalne, a pojawiające się w nich raz po raz zwroty kolokwialne nadal są często w użytku, w Berlinie być może nawet i wszystkie: “— Das finde ich knorke; — Loss, schwirrt ab; — Mensch ich freue mich halb dämlich!”.
Reich-Ranicki, który dokładnie w roku ukazania się książki przeprowadził się z Włocławka do Berlina, potwierdza, że wszystko to wywołało wśród uczniów jego szkoły sensację.

Należy o tych sprawach pamiętać, gdy sięga się po książkę, gdyż jej akcja jest prosta jak drut i prawdę mówiąc trudno jest sobie dzisiaj wyobrazić, żeby kiedyś aż tak bardzo mogła się podobać. Ale tak samo jest przecież z wieloma innymi bestsellerami z tamtej epoki.

Osobiście zauroczyła mnie pogodna atmosfera książki, serdeczność panująca w międzyludzkich stosunkach, jak również jej subtelny humor, czasem wisielczy. Na przykład, gdy Emil, niecierpliwiący się z jakiegoś powodu, mówi: “w tym czasie moglibyśmy zaciągnąć znowu kilka zagranicznych pożyczek”. Jasne, 1929…

Dzieci są bohaterami przez wielkie B w moich oczach również dlatego, bo są uczciwi, zaradni, koleżeńscy. Działają w zespole, jednak każdy zachowuje swoją indywidualność. Główna postać, Emil Tischbein, jest chłopcem, z którym łatwo jest się identyfikować. Zdany sam na siebie w obcym mieście, nie da się nikomu zapędzić w kozi róg i swoim sprytem dorównuje berlińskim urwipołciom. Wśród nich wyróżniają się Gustaw, urodzony wódz, profesor, mózg całej akcji, oraz mały Wtorek (Dienstag), któremu przypada w jego oczach najmniej ciekawa rola:

— Ilu z was ma w domu telefon? Podniosło się dwanaście palców.
— A kto z tych, co ma telefon, ma najrozsądniejszych rodziców?
— Prawdopodobnie ja, zawołał mały Wtorek.


Jasne, że to jemu więc przychodzi pełnić służbę przy telefonie, co chwila powtarzając w słuchawkę: — Hasło: “Emil”, czemu zawdzięczamy jedną z najbardziej uroczych scen w całej książce: gdy rodzice Wtorka wracają nocą do mieszkania i zastają go śpiącego w fotelu obok telefonu, matka bierze go na ręce i niesie do łóżka, a on mruczy: — Hasło - “Emil”… :D

Nie należy również zapomnieć o przedsiębiorczej kuzynce Pony Kapelusik, która, gdy była młodsza, zawsze chciała się boksować ze swoim kuzynem. Pędzi na swoim rowerze po ulicach Berlina, to jako łączniczka, to znowu zaopatrując leżących na czatach chłopców w prowiant. Wyjątkowo rezolutna panienka.



“Emil i detektywi” to klasyk, który nadal żyje i który nadal pojawia się w coraz to nowych nakładach - było ich co najmniej 148, jak widzę po moim egzemplarzu. Käster zapoczątkował mim nowy niemal gatunek literacki, dokonał więc czegoś, co kilka lat później w Polsce z “Szatanem z siódmej klasy” udało się Kornelowi Makuszyńskiemu.
 
 
John Dee 
Moderator
Per divina gratia huomo libero



Pomógł: 82 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 10195
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2019-09-10, 13:20:19   

Kästner swoją drogą miał również dość ciekawą biografię. W latach 1951-61 był prezesem niemieckiego oddziału klubu PEN, gdyż mimo że w czasie wojny pozostał w kraju (w przeciwieństwie do wielu innych niemieckich pisarzy), miał czyste ręce. W III Rzeszy objęto go zakazem publikacji, a jego książki były wśród tych, które brunatna gadzina powierzyła ogniu w 1933 roku na Opernplatz w Berlinie.



Kästner jako jedyny autor, których książki tej nocy palono, był przy tym barbarzyńskim spektaklu obecny. Miał tupet.

 
 
Berta von S. 
Forumowy Badacz Naukowy
nienackofanka



Pomogła: 100 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 23589
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-09-14, 00:01:51   Re: Kästner, Erich

John Dee napisał/a:
Erich Kästner - “Emil i detektywi”

Jak dziecko bardzo lubiłam jego powieść "Mania czy Ania" - o dwóch siostrach, które po rozwodzie rodziców zostają rozdzielone i mieszkają w różnych krajach nie wiedząc o swoim istnieniu, dopóki się przypadkiem nie spotkają na koloniach. :)
_________________
 
 
Teresa van Hagen 
Fanatyk Samochodzika



Pomogła: 17 razy
Dołączyła: 20 Lut 2017
Posty: 4230
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-09-14, 00:13:18   

Emil i Detektywi i Ania czy Mania, to były ukochane książki mojego dzieciństwa ;-)
Ta druga zresztą znana jest z niezliczonych ekranizacji...
Jakiś czas temu udało mi się zdobyć drugą cześć Emila i detektywów i szczerze nie polecam :okulary: . Emil nad morzem"
_________________
 
 
Berta von S. 
Forumowy Badacz Naukowy
nienackofanka



Pomogła: 100 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 23589
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-09-14, 00:34:02   

Teresa van Hagen napisał/a:
Emil i Detektywi i Ania czy Mania, to były ukochane książki mojego dzieciństwa ;-)
Ta druga zresztą znana jest z niezliczonych ekranizacji...

Mniej czy bardziej wiernych. Jakiś czas temu trafiłam na ekranizację, która się działa w Teksasie chyba, w każdym razie w jakiejś ciepłej części Stanów - trochę za bardzo komediowy klimat miała.
_________________
 
 
John Dee 
Moderator
Per divina gratia huomo libero



Pomógł: 82 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 10195
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2019-09-14, 10:32:29   

Berta von S. napisał/a:
Jak dziecko bardzo lubiłam jego powieść "Mania czy Ania"

Teresa van Hagen napisał/a:
Emil i Detektywi i Ania czy Mania, to były ukochane książki mojego dzieciństwa ;-)


No to wiem, którą książkę Kästnera przeczytam jako następną. ;-)

To już książka powojenna. Z tych dla dzieci napisanych przez niego w latach 30-tych “Kruszynka i Antoś” oraz “Latająca klasa” wydają się również być godne szczególnej uwagi. “Emila nad morzem” za radą Teresy zaś ominiemy. :564:

Najsłynniejszą ekranizacją „Ani czy Mani” jest chyba niemiecka produkcja z 1950 roku, coś w rodzaju klasyka

./redir/www.kinderfilmwel.../Lottchen_8.jpg

./redir/www.cinema.de/sit...g?itok=erAJfewj

ale sądząc po kadrach te nowsze też zapowiadają się nieźle. Ciekawe byłoby je porównać; ale najpierw książka!
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci (z dn. 09.08.2019)

  
ROZUMIEM
Strona wygenerowana w 0,16 sekundy. Zapytań do SQL: 10