PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Zlot w Bieszczadach - RELACJA
Autor Wiadomość
Berta von S. 
Forumowy Badacz Naukowy
nienackofanka



Pomogła: 109 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 24559
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-08-22, 13:02:20   Zlot w Bieszczadach - RELACJA

Część pierwsza – wyprawa do Łopienki (SławomirDz)

Witajcie. Miałem napisać o Łopience. Zrobiłem wypracowanie - pracę domową.
Do bazy dojechałem etapami z Warszawy.
1. Wieczorem 14 sierpnia start, TLK 19.09 z Warszawy Wschodniej do Krakowa.
2. 0.20 Travel-Bus z Krakowa do Cisnej. W czasie jednego z postojów wstąpiłem gdzieś na odludziu do marketu całonocnego z kosmicznymi cenami – zwykły napój 1,5 l za 10 zł.
3. 6.00 bus z Cisnej do Bystrego.
4. Przyjazd do Bystrego 6.20.
5. Dojście do ośrodka.

Na początku pomyliłem domki i wszedłem na teren ośrodka położonego niżej z podobnymi drewniakami. Czekałem, oglądałem, trochę zdrzemnąłem się na ławce. Zbliżała się 9.00 i nic się nie działo. Sprawdziłem jeszcze raz GoogleMap i wyszło, że jest jeszcze ośrodek wyżej. Znalazłem tablicę Naturjada i właściwe domki. Tam spotkaliśmy się.






W czwartek 15 VIII wyjeżdżamy do Łopienki. Po drodze zmiana pieluch u Szymka. Dziewczyny zbierają bukiety kwiatów - jest Matki Boskiej Zielnej. W bukietach widać: nawłoć, sadziec konopiasty, mięta, wierzbówka, inne kwiaty i rudbekia. Kępy żółto kwitnącej rudbekii pojawiły się w Bieszczadach niedawno. Kiedy byłem 20 lat temu, to ich nie było. Rosną wyłącznie przy drogach. To uciekinierzy z ogródków przydomowych. Gatunek inwazyjny z Ameryki Północnej. Roznosi się na oponach samochodów.






Po zaparkowaniu w miejscu dawnego dworu poszliśmy w stronę wsi Łopienka. Wieś już nie istnieje. Widać tylko ślady fundamentów. Po drodze pasieka zrobiona w nietypowy sposób w celu zabezpieczenia przed misiami. Jest ogrodzenie pod prądem, a ule zamknięte są w wielkich jakby szafach-domkach. Przed pasieką stoi tablica UWAGA NIEDŹWIEDZIE.





Po drodze przewodnikiem jest Agata z bazy studenckiej w Łopience. Kiedyś bazą zarządzała SGGW i miała bardzo duży udział w odbudowie cerkwi. Agata opowiadała długo i ciekawie o historii wsi i odbudowie cerkwi. Więcej napisałem w załączniku w Word.
Koło cerkwi stoi drewniana dzwonnica i murowana kaplica grobowa. W dzwonnicy jest wystawa. W oddali widać figurę Matki Boskiej umieszczoną na wysokim pniu.









Oglądaliśmy odkrywki fundamentów po dawnych zabudowaniach wsi. Może są tam prace archeologiczne.









W cerkwi trwały przygotowania do ślubu. Poza tym modlił się jeden bardzo natchniony starszy pan, wyraźnie zdegustowany naszą wycieczką. Trochę nakrzyczał na nas.







Przy cerkwi rośnie duża i bardzo gruba lipa. Pień ma wypróchniały i pusty w środku. Tak zwana ambona. Zostawiłem w środku prezent - smakołyk dla misia, a może dla lisa czy borsuka.





Wracamy z Łopienki i po drodze mijamy pozostawione 3 retorty do wypalania węgla drzewnego. Od dawna już nieczynne. Działanie tych urządzeń objaśniał nam przebywający tam mieszkaniec – aktualnie emeryt. Podczas wypalania dym wychodził bocznymi rurami, a sztuką była regulacja dopływu powietrza. Nie za duży dopływ powietrza, bo drewno spali się na popiół i nie za mały dopływ bo wszystko zgaśnie. Kiedyś produkowano też smołę drzewną i stosowano ją do smarowania kopyt koni, żeby nie pękały.






W roku 1997 takich stanowisk wypalania węgla drzewnego było bardzo dużo. Często podczas wędrówek dym gryzł i dusił, bo unosił się nad lasami. Aktualnie ta produkcja zupełnie się nie opłaca. Węgiel drzewny z Ukrainy jest 3 razy tańszy od naszego.
Jeszcze w latach 70 wypalano węgiel drzewny w mielerzach. To były wielkie stosy okrąglaków-dłużyc drzewnych ułożone pionowo i ukośnie w 3-piętrowy dość płaski stożek. Stos obsypywano grubą warstwą ziemi i podpalano. Tylko doświadczeni węglarze umieli prowadzić wypalanie w mielerzu.

Fotogarafie: Athenais, Berta, Borsuk, mija leniwiec

Lopienka to najbardziej niezwykle miejsce w Bieszczadach.docx
Pobierz Plik ściągnięto 26 raz(y) 19,74 KB

_________________
Ostatnio zmieniony przez Kynokephalos 2019-08-23, 10:55, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 77 razy
Wiek: 52
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 37484
Skąd: Poznań
Wysłany: 2019-08-22, 13:30:36   

A czy można tu komentować? :)
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum
Nasza forumowa geościeżka keszerska: ./redir/pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=240911#240911

 
 
 
Berta von S. 
Forumowy Badacz Naukowy
nienackofanka



Pomogła: 109 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 24559
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-08-22, 16:28:55   

Szara Sowa napisał/a:
A czy można tu komentować? :)

:zdziw:
Jasne, że tak. Zawsze przecież można komentować pod relacją ze zlotu. :)
Ja na razie nie komentowałam, bo muszę trochę jeszcze popracować.
_________________
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 77 razy
Wiek: 52
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 37484
Skąd: Poznań
Wysłany: 2019-08-22, 16:47:43   

Berta von S. napisał/a:
W roku 1997 takich stanowisk wypalania węgla drzewnego było bardzo dużo. Często podczas wędrówek dym gryzł i dusił, bo unosił się nad lasami. Aktualnie ta produkcja zupełnie się nie opłaca. Węgiel drzewny z Ukrainy jest 3 razy tańszy od naszego.


No to to mnie zaskoczyło! Zawsze uważałem rejon Bieszczad za zagłębie węgla drzewnego!
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum
Nasza forumowa geościeżka keszerska: ./redir/pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=240911#240911

 
 
 
Rólka 
Moderator
Szef forumowej sekcji rowerowej



Pomógł: 20 razy
Wiek: 49
Dołączył: 26 Maj 2015
Posty: 10163
Skąd: Mikołów

Wysłany: 2019-08-22, 20:17:30   

Byłem tam w 2006 roku, i tych stanowisk jeszcze parę było. Nawet kupiłem jeden wór za 10 zł, ledwo mi do kombika wszedł! :D
_________________
Ostatnio zmieniony przez Rólka 2019-08-22, 20:18, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
John Dee 
Moderator
Per divina gratia huomo libero



Pomógł: 83 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 10667
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2019-08-22, 20:20:56   

“Węgiel drzewny z Ukrainy jest 3 razy tańszy od naszego.” To dobrze dla bieszczadzkich lasów.

A kwiaty, których żeście nazrywały na dwa snopki są, o ile się nie mylę, pod ścisłą ochroną? :okulary:
 
 
Berta von S. 
Forumowy Badacz Naukowy
nienackofanka



Pomogła: 109 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 24559
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-08-23, 00:36:29   

Sławomir Dz napisał/a:
Po drodze przewodnikiem jest Agata z bazy studenckiej w Łopience.

Agata specjalnie w tym celu przyjechała porannym autobusem z Polańczyka, gdzie się akurat kurowała. :)

Sławomir Dz napisał/a:
Poza tym modlił się jeden bardzo natchniony starszy pan, wyraźnie zdegustowany naszą wycieczką. Trochę nakrzyczał na nas.

To właśnie inicjator odbudowy cerkwi. Podobno w lecie nocuje w tej stojącej obok świątyni kaplicy grobowej. Mam wrażenie, że z czasem zaczął postrzegać cerkiew jako swoje terytorium i generalnie nie bardzo lubi, jak ktoś obcy się tam kręci...

John Dee napisał/a:

A kwiaty, których żeście nazrywały na dwa snopki są, o ile się nie mylę, pod ścisłą ochroną? :okulary:

Nic mi o tym nie wiadomo (może Sławomir się orientuje, albo Hrabini).
Ale kwiaty były do cerkwi, wiec cel uświęcał środki. ;-)
_________________
 
 
Kynokephalos 
Moderator
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 47 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 5352
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2019-08-23, 11:36:31   

Sławomir, dzięki za malowniczy opis.

Berta von S. napisał/a:
To właśnie inicjator odbudowy cerkwi. Podobno w lecie nocuje w tej stojącej obok świątyni kaplicy grobowej. Mam wrażenie, że z czasem zaczął postrzegać cerkiew jako swoje terytorium i generalnie nie bardzo lubi, jak ktoś obcy się tam kręci...

Sądząc z ładnie napisanej historii Łopienki w załączniku do relacji - nie inicjator ale może kontynuator tej pracy.

SławomirDz napisał/a:
Po drodze pasieka zrobiona w nietypowy sposób w celu zabezpieczenia przed misiami. Jest ogrodzenie pod prądem, a ule zamknięte są w wielkich jakby szafach-domkach. Przed pasieką stoi tablica UWAGA NIEDŹWIEDZIE.

Nie udało mi się wyguglać wyglądu takiej szafki. Domyślam się, że to rodzaj klatki którą pszczoły swobodnie mogą opuszczać, a wystarczająco mocnej by wytrzymać atak niedźwiedzia.

Tworzenie zabezpieczeń to chyba jedyny sposób na pogodzenie potrzeb i postulatów pszczelarzy ("niedźwiedzie należałoby wyłapać i przewieźć tam, gdzie nie zagrażają") z racjami obrońców habitatu niedźwiedzi (niektórzy z nich chcieliby zakazu urządzania pasiek na newralgicznych terenach). Są przy tym pasieki wędrowne, z którymi sprawa jest trudniejsza.
Mam nadzieję, że uda się znaleźć rozwiązanie tego, a także innych problemów związanych ze wzrostem pogłowia niedźwiedzi. Z wielu punktów widzenia jest ono pewnie pozytywnym zjawiskiem, ale z drugiej strony łatwo mi zrozumieć ludzi, na przykład w Bieszczadach, którzy przestają czuć się bezpiecznie na swojej rodzimej ziemi. Zdjęć uli porozbijanych przez łakome niedźwiedzie można znaleźć sporo, a i trochę opowieści o fizycznym zagrożeniu dla ludzi.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...

 
 
Berta von S. 
Forumowy Badacz Naukowy
nienackofanka



Pomogła: 109 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 24559
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-08-24, 22:13:33   

Kynokephalos napisał/a:

Sądząc z ładnie napisanej historii Łopienki w załączniku do relacji - nie inicjator ale może kontynuator tej pracy.

Formalnie rzecz biorąc tak, ale podczas tej pierwszej inicjatywy udało się jedynie zabezpieczyć ruinę, a między tymi działaniami a odbudową minęła dekada, więc patrzę na to odrębnie. No i w głowie mi jakoś jednak najmocniej utkwiła wizja Zbyszka Kaszuby, który całe dnie spędzał murując ściany, często sam (podobno z trudem dawał się namówić, aby o zmroku pójść na bazę). W dużym stopniu to tłumaczy nieco może zaborczy stosunek do cerkwi.
_________________
 
 
Borsuk 
Twórca
Mieczysław Płocica autor książek dokumentalnych



Pomógł: 7 razy
Dołączył: 15 Mar 2014
Posty: 412
Skąd: Rzeszów
Wysłany: 2019-08-25, 16:53:17   

Część druga – poszukiwania kiosku Józefa Gnata w Cisnej (Emes)

Po zaspokojeniu wilczego głodu w kultowej „Siekierezadzie”, najdzielniejsza część „samochodzikowej” ekipy wyruszyła na poszukiwanie kiosku Gnata. Uwagę naszą przykuł od razu kiosk z pamiątkami stojący na skrzyżowaniu dróg, prowadzony przez młodego chłopaka; tam skierowaliśmy pierwsze kroki.



Niestety, po dokładnym zlustrowaniu przybytku, okazało się, że budyneczek jest zbyt nowożytny i przede wszystkim nie posiada wspomnianego w powieści charakterystycznego okienka. Aby ostatecznie się upewnić, czy nie mamy do czynienia z potomkiem Gnatów, Atenka zakupiła kartkę pocztową.



Kartka nie była jednak zapisana, więc przenieśliśmy się do kolejnego obiektu, tym razem położonego w centralnej części wsi.





Lokal znęcił nas okienkiem pasującym do książkowego opisu i nawet miał w asortymencie makabryczne figurki niedźwiedzio – borsuków.



Lecz handlująca nimi pani dość szybko rozwiała nasze nadzieje, informując nas o stosunkowo nowym rodowodzie placówki. Ale gdy już zwieszając nosy na kwintę mieliśmy się zwijać, rzuciła informację, że jedyny w PRLu kiosk z pamiątkami, teraz już nieistniejący, był kawałek dalej, na łuku głównej drogi. Ta wiadomość wlała nową nadzieję w nasze serca i dziarskim truchtem ruszyliśmy we wskazane miejsce.

Okazało się, że miejsce po budynku to obecnie nieco zakrzaczona łączka, w dodatku opanowana przez stado kur, chroniące się w cieniu chaszczy przed palącym słońcem.



Drób głośnym gdakaniem wyraził swą dezaprobatę dla naszych działań poznawczych, ale ignorując te protesty żwawo przystąpiliśmy do badań terenowych, już po chwili uwieńczonych sukcesem – w trawie wyraźnie widoczne były ślady po fundamentach niedużego, murowanego budynku.



Konfrontując wyniki obserwacji z uzyskanymi informacjami wniosek mógł być tylko jeden – to właśnie tu przed laty znajdował się powieściowy kiosk z pamiątkami Gnata…

_________________
 
 
Kozak 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 18 razy
Dołączył: 30 Cze 2018
Posty: 2443
Skąd: Górny Śląsk
Wysłany: 2019-08-25, 17:02:27   

Fajna relacja. Treściwa :564:
Ps.
Lokal znęcił nas okienkiem pasującym do książkowego opisu i nawet miał w asortymencie makabryczne figurki niedźwiedzio – borsuków ... i tarczę templariuszy :D
_________________
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 77 razy
Wiek: 52
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 37484
Skąd: Poznań
Wysłany: 2019-08-25, 22:05:40   

Borsuk napisał/a:
Drób głośnym gdakaniem wyraził swą dezaprobatę dla naszych działań poznawczych, ale ignorując te protesty żwawo przystąpiliśmy do badań terenowych, już po chwili uwieńczonych sukcesem – w trawie wyraźnie widoczne były ślady po fundamentach niedużego, murowanego budynku.


Borsuk napisał/a:
Konfrontując wyniki obserwacji z uzyskanymi informacjami wniosek mógł być tylko jeden – to właśnie tu przed laty znajdował się powieściowy kiosk z pamiątkami Gnata…


Co za niespodzianka! Pięknie! Brawo!!! :564:
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum
Nasza forumowa geościeżka keszerska: ./redir/pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=240911#240911

 
 
 
Athenais 
Twórca
Autorka tomiku poezji



Pomogła: 12 razy
Wiek: 33
Dołączyła: 19 Sie 2013
Posty: 4428
Skąd: Bath, UK
Wysłany: 2019-08-25, 22:21:17   

Chodziło dokładniej o kiosk Ruchu. Pani w budce z niedzwiedzio-borsukami już miała nas chyba dość, kiedy do znudzenia dopytywaliśmy się o kiosk z pamiątkami, a ona odpowiadała "Jakie pamiątki? Wtedy nie było pamiątek!" A my na to: "A jak ktoś chciał kupić pocztówki?" Na co ona: "No to w kiosku Ruchu!", czym potwierdziła nasze przypuszczenia, że o ten właśnie kiosk Ruchu chodzi.
_________________


Quidquid agis, prudenter agas et respice finem
Ostatnio zmieniony przez Athenais 2019-08-25, 22:22, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Kpt Petersen 
Fanatyk Samochodzika
Forumowy Twitterowiec



Pomógł: 10 razy
Dołączył: 22 Sie 2017
Posty: 1251
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-08-26, 17:38:51   

Czytam relację z zapartym tchem, taka dobra :)

Ciekawe czy w kolejnych odcinkach uda się Wam w końcu zanleźć jakiś obiekt, albo miejsce z książki... chociaż nie wymagajmy za wiele i tak jest świetnie ;-)
_________________
 
 
Athenais 
Twórca
Autorka tomiku poezji



Pomogła: 12 razy
Wiek: 33
Dołączyła: 19 Sie 2013
Posty: 4428
Skąd: Bath, UK
Wysłany: 2019-08-26, 18:47:56   

Kpt Petersen napisał/a:
Ciekawe czy w kolejnych odcinkach uda się Wam w końcu zanleźć jakiś obiekt, albo miejsce z książki...

Spoiler: TAK! :D
_________________


Quidquid agis, prudenter agas et respice finem
 
 
Borsuk 
Twórca
Mieczysław Płocica autor książek dokumentalnych



Pomógł: 7 razy
Dołączył: 15 Mar 2014
Posty: 412
Skąd: Rzeszów
Wysłany: 2019-08-27, 22:41:57   

Poszukiwania domu Gnatów. Jeziorko Bobrowe (Borsuk)

Do Jeziorka Bobrowego wybraliśmy się, mając za plecami ciemniejące niebo, zwiastujące burzę. Dlatego podjechaliśmy na niewielką odległość (kilometr? mniej?) od celu, mijając po drodze nieistniejącą wieś Huczwice.



Wieś, jako się rzekło, nie istnieje, więc i oglądać nie ma co. Miejsce po wsi znaczą tylko duże połacie łąk, widocznie od czasu do czasu koszonych, skoro do tej pory nie zostały pochłonięte przez las samosiejek.
- Musisz pójść brzegiem bocznego potoku przez Huczwice. Za tą wsią, nad potokiem, stoi zagroda Gnata - powiedział mi jeden z robotników.



Poszliśmy. Droga jest tylko jedna, więc uznaliśmy za pewnik, że nią właśnie podążali harcerze. Idąc, rozglądaliśmy się za możliwą lokalizacją zagrody Gnatów. Po lewej zarośnięty drzewami, coraz węższy wąwóz i strumień, jednak zbocze wąwozu zbyt strome, żeby można postawić chałupę.



Cofając się w stronę Huczwic dostajemy z kolei możliwość ulokowania domostwa, ale zamiast wąwozu mamy wypłaszczenie z biegnącym środkiem strumieniem. Ta obserwacja wprawiła nas w zakłopotanie, bo na dobrą sprawę żadne miejsce po drodze nie odpowiadało wprost opisowi z książki.

Doszliśmy do końca drogi. Nad Jeziorkiem Bobrowym stoi duża wiata, a przed nią motor Gnata (nawet się zrymowało).



Pucołowaty chłopak (zrobił ktoś mu zdjęcie?), który przyjechał wueską, siedział na ławce razem ze swoim rówieśnikiem i jego dziewczyną. Odczytaliśmy fragment powieści, traktujący o położeniu domu Gnatów.

Najpierw wdrapaliśmy się na niewysokie wzgórze. Zorientowaliśmy się, że okolica jest bezludna, nigdzie nie widać zabudowań ani nawet pojedynczej chałupy.(...) Poszliśmy na przełaj przez wzgórza porośnięte krzakami. Wspięliśmy się znowu na pagórek i wtedy Piątek zatrzymał się. On pierwszy dojrzał biały, pokryty eternitem dach jakiegoś domu.

Opis jest bardziej obszerny, ale po tych fragmentach zdaliśmy sobie sprawę, że droga, którą przyszliśmy, wcale nie wiedzie po pagórkach. Po drugie Hrabia słusznie zauważył, że nigdzie nie napisano, po której stronie harcerze mieli strumyk, idąc w kierunku zagrody (u nas był po lewej). Na mapie, którą wyciągnęła Berta, staraliśmy się wyszukać inny strumyk i drogę, którą mogli wybrać harcerze, jednak w końcu zgodziliśmy się, że dla naszego strumyka nie ma alternatywy i dom Gnatów musiał być zlokalizowany przy nim.





Tymczasem GeoExplorer i - oddzielnie - Hrabia, poszli penetrować lewy brzeg strumienia. Okazało się, że trafili na zarośniętą starą drogę, która łączy się z naszą kilkaset metrów poniżej jeziorka, a w drugą stronę biegnie ponad jeziorkiem i w otoczeniu, które przypomina powieściowy opis.



Z uwagi na krótki czas, jaki pozostał do zmierzchu, uznaliśmy, że sprawę zlokalizowania gospodarstwa pozostawimy otwartą. Będzie po co wrócić w Bieszczady.



Wracając do bazy zlotu, obejrzeliśmy w ostatnich promieniach słońca rezerwat "Gołoborze".



GeoExplorer wypatrzył przy drodze niewielki wlot do sztolni i zapowiedział, że wróci ją spenetrować. Z tego wynikła historia, która zdarzyła się dwa dni później.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Borsuk 2019-08-28, 06:44, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Berta von S. 
Forumowy Badacz Naukowy
nienackofanka



Pomogła: 109 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 24559
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-08-28, 00:01:26   

Bóbr Mniejszy napisał/a:
Miejsce wyznaczone przez ekipę zlotową wskazuje strzałka, więc całkiem blisko... ale kiosku raczej brak.

Coś tam wystaje jasnego, ale trudno powiedzieć, co bo tablica zasłania i drzewa.

Hrabia von Kłodzko napisał/a:

dla mnie to niebieskie na końcu ścieżki wypełnia znamiona bycia owym kioskiem i jestem gotów bronić owej tezy w odrębnym wątku chyba, że mi Hrabinia nie da przyzwolenia.

Miejmy nadzieję, że da ;-) Bo ja chętnie podyskutuję, tylko faktycznie lepiej w nowym wątku, bo tu się już nałożyła relacja z nowego fragmentu.

Borsuk napisał/a:

Opis jest bardziej obszerny, ale po tych fragmentach zdaliśmy sobie sprawę, że droga, którą przyszliśmy, wcale nie wiedzie po pagórkach. Po drugie Hrabia słusznie zauważył, że nigdzie nie napisano, po której stronie harcerze mieli strumyk, idąc w kierunku zagrody (u nas był po lewej). Na mapie, którą wyciągnęła Berta, staraliśmy się wyszukać inny strumyk i drogę, którą mogli wybrać harcerze, jednak w końcu zgodziliśmy się, że dla naszego strumyka nie ma alternatywy i dom Gnatów musiał być zlokalizowany przy nim.

Od początku tłumaczyłam, że harcerze szli z innej strony - od Chryszczatej, bo tam rozbili najpierw obozowisko. :p

Borsuk napisał/a:

Tymczasem GeoExplorer i - oddzielnie - Hrabia, poszli penetrować lewy brzeg strumienia. Okazało się, że trafili na zarośniętą starą drogę, która łączy się z naszą kilkaset metrów poniżej jeziorka, a w drugą stronę biegnie ponad jeziorkiem i w otoczeniu, które przypomina powieściowy opis. Z uwagi na krótki czas, jaki pozostał do zmierzchu, uznaliśmy, że sprawę zlokalizowania gospodarstwa pozostawimy otwartą. Będzie po co wrócić w Bieszczady.

Mija jeszce się na pewien czas oddalił, żeby sprawdzić ścieżkę dookoła jeziora. Problem polega na tym, że w czasach Nienackiego jeziorka jeszcze nie było, więc teren w jego okolicy wyglądał nieco inaczej. Niewykluczone, że potok płynął kiedyś strumieniem w wąwozie - bliżej środka dzisiejszej dolinki, a z lewej strony (patrząc w stronę Chryszczatej) było pod stromym zboczem miejsce, na którym mogła się zmieścić chałupa. Na razie, z tego co widziałam najbardziej powieściowo wyglądał mi jednak ten głęboki jar, który jest w lesie przed jeziorkiem. :)
_________________
 
 
She 
Moderator



Pomogła: 39 razy
Wiek: 48
Dołączyła: 10 Sty 2010
Posty: 12792
Skąd: Tam i z powrotem
Wysłany: 2019-08-28, 09:51:34   

Berta von S. napisał/a:
chętnie podyskutuję, tylko faktycznie lepiej w nowym wątku



Proszę: wątek o kiosku Gnata



Mam nadzieję, że za bardzo nie namieszałam
_________________


Sempel scriptum, decies lectum!
 
 
Berta von S. 
Forumowy Badacz Naukowy
nienackofanka



Pomogła: 109 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 24559
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-08-29, 00:56:22   

She napisał/a:
Berta von S. napisał/a:
chętnie podyskutuję, tylko faktycznie lepiej w nowym wątku

Proszę (..)
Mam nadzieję, że za bardzo nie namieszałam

Dziękuję! I w nagrodę za obywatelską postawę daję "pomogła". :)

Wszystko ok. Dodaj tylko może na początku pierwszego posta czerwony EDIT z wyjaśnieniem, że dyskusja wykluła się ze zlotowej relacji dotyczącej poszukiwań + link.
_________________
 
 
Hrabinja 
Słyszał o Samochodziku



Dołączyła: 27 Sie 2019
Posty: 4
Skąd: zdworu
Wysłany: 2019-08-29, 20:08:09   

John Dee napisał/a:

A kwiaty, których żeście nazrywały na dwa snopki są, o ile się nie mylę, pod ścisłą ochroną? :okulary:


Oł noł!
Kwiaty owe znane mi od pokoleń raczej są roślinkami synantropijnymi co to przy drogach sobie radzą i ochrony nie potrzebują. Dzielnie walczyliśmy przez rów skacząc trampeczki brudząc. Powiązane były w pęczek paskiem mym osobistym (prawie mi gacie zlatywały) by je donieść w stanie nienaruszonym do cerkiji poświeciłam żem się ja ! Białogowa
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci (z dn. 09.08.2019)

  
ROZUMIEM
Strona wygenerowana w 0,38 sekundy. Zapytań do SQL: 16