PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Relacja ze zlotu śląskiego 2019
Autor Wiadomość
She 
Moderator



Pomogła: 30 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 10 Sty 2010
Posty: 11990
Skąd: Tam i z powrotem
Wysłany: 2019-06-24, 07:09:11   Relacja ze zlotu śląskiego 2019

Dzień 0 (środa) She




Jako że mam najbliżej, musiałam wyruszyć dosyć wcześnie.

Jechałam ze sprzecznymi uczuciami.
Z jednej strony weekendowy luz i radość ze spotkania, z drugiej strony stres organizatora.
Wsiadłam w autobus miejski nr 83 (osiemdziesiąt czy). Jak zwykle opóźniony, jak zwykle opóźnienie to w ciągu trasy zwiększał. W rezultacie na dworcu w Tarnowskich Górach nie ja czekałam na Miję i Beatę, tylko oni na mnie.
Łatwo się znaleźliśmy i ruszyliśmy w dalszą drogę.
Do bazy stamtąd to tylko parę kilometrów, więc po kilku minutach byliśmy na miejscu, gdzie czekali już Wilk1984 z Basią oraz Pantera z Renatą i Emilem.
Obejrzeliśmy pokoje, wysłuchaliśmy instruktażu przeciwpożarowego, zostaliśmy uprzedzeni o wieczornych opryskach przeciwkomarowych i zaczęliśmy się rozchodzić/rozjeżdżać w celu zakupienia pożywienia.
W tzw.międzyczasie zjeżdżali się pozostali zlotowicze. Szczerze mówiąc, nie pamiętam w jakiej kolejności, ale pamiętam, w jakim składzie.
- Nietajenko i Aga, oczywiście z Igorem i Lenką.
Lenka od razu dopadła "piaskownicę" z kamieni (kamienicę?). Igor, na znak protestu, że nie ma Emesa, odmówił przywitań.
- Washirving i Bajeczka z Helenką, która od razu dołączyła do Lenki w kamieniach. Wash natomiast rozczarowany, że nie widzi żadnej kopalni, których tu ma być całe mnóstwo, na każdym kroku.
- Artur z dziećmi i żoną, która tak młodo wygląda, że została pomylona z córką.
- Berta z banerem.
- Aldona i Wowax, którzy krótko potem pojechali odebrać Yvonne z dworca.
Jako ostatni tego wieczora dojechali Milady i Kustosz.

Rozpoczęła się biesiada przy złączonych stołach, przerwana wjazdem niezidentyfikowanego pojazdu. Padło hasło "OPRYSKI" i wszyscy w panice zaczęli uciekać w różne strony, zbierając żywność i napoje.
Jedynie Artur, chłopak z miasta odważnie podszedł w stronę "opryskiwacza" i mówi do Berty "To chyba szambiarka", co okazało się prawdą i mogliśmy wrócić do ław.

A jednak opryski przyjechały, co skłoniło nas do spaceru nad zalew.
Ciepła woda, rozgwieżdżone niebo sprawiło, że niektórzy zapragnęli wieczornej kąpieli w jeziorze i pragnienie to swoje zrealizowali.
Po odczekaniu kilku kwadransów (miał być jeden, ale dla pewności czekaliśmy dłużej) wróciliśmy pod dom, gdzie biesiadując czekaliśmy na Borsuka i jego rodzinę. którzy dotarli chyba po 3. Niestety, część zlotowiczów już poszła spać, bo musieliśmy wstać na śniadanie na godzinę 9:00.
cdn....

IMG_20190619_194824.jpg
Plik ściągnięto 16 raz(y) 2,83 MB

_________________


Sempel scriptum, decies lectum!
Ostatnio zmieniony przez She 2019-06-24, 07:11, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Berta von S. 
Forumowy Badacz Naukowy
nienackofanka



Pomogła: 95 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 23360
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-06-24, 21:57:07   Re: Relacja ze zlotu śląskiego 2019

She napisał/a:

- Artur z dziećmi i żoną, która tak młodo wygląda, że została pomylona z córką.

Zdecydowanie młodo, tylko pomyłka była w drugą stronę - córkę Artura wzięłam za jego żonę. :oops:

She napisał/a:

Rozpoczęła się biesiada przy złączonych stołach, przerwana wjazdem niezidentyfikowanego pojazdu. Padło hasło "OPRYSKI" i wszyscy w panice zaczęli uciekać w różne strony, zbierając żywność i napoje.
Jedynie Artur, chłopak z miasta odważnie podszedł w stronę "opryskiwacza" i mówi do Berty "To chyba szambiarka", co okazało się prawdą i mogliśmy wrócić do ław.

Tak, to było dobre. :D

She napisał/a:

biesiadując czekaliśmy na Borsuka i jego rodzinę. którzy dotarli chyba po 3. Niestety, część zlotowiczów już poszła spać, bo musieliśmy wstać na śniadanie na godzinę 9:00.
cdn....

Przed drugą chyba. Ale szukaliśmy go jeszcze z Wilkiem po lasach, bo z jakiejś innej strony nadjechał i nie bardzo się byliśmy w stanie dogadać, gdzie jest. ;-)
_________________
Ostatnio zmieniony przez Berta von S. 2019-06-24, 21:57, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
She 
Moderator



Pomogła: 30 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 10 Sty 2010
Posty: 11990
Skąd: Tam i z powrotem
Wysłany: 2019-06-24, 22:13:42   

Berta von S. napisał/a:
córkę Artura wzięłam za jego żonę.


Specjalnie napisałam przeinaczając, żeby Gosia P. nie poczuła się dojrzalej ;-)

Berta von S. napisał/a:
Przed drugą chyba.


Fakt, po trzeciej przyszedł do stołu.
_________________


Sempel scriptum, decies lectum!
 
 
Berta von S. 
Forumowy Badacz Naukowy
nienackofanka



Pomogła: 95 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 23360
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-06-24, 22:17:30   

She napisał/a:
Berta von S. napisał/a:
córkę Artura wzięłam za jego żonę.

Specjalnie napisałam przeinaczając, żeby Gosia P. nie poczuła się dojrzalej ;-)

W wieku Gosi raczej chcesz się czuć dojrzalej niż niedojrzalej. Potem to się zmienia. ;-)
_________________
 
 
Nietajenko 
Forumowy Badacz Naukowy
Ojciec dwójki dzieci



Pomógł: 32 razy
Wiek: 41
Dołączył: 25 Lip 2011
Posty: 13086
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2019-06-25, 08:55:49   

Berta von S. napisał/a:
Ale szukaliśmy go jeszcze z Wilkiem po lasach, bo z jakiejś innej strony nadjechał i nie bardzo się byliśmy w stanie dogadać, gdzie jest.

A wystarczyło by Borsuk wysłał pinezkę. :)
_________________
Grunt się nie przejmować i mieć wygodne buty

 
 
wilk1984 
Czytał Samochodzika
wilk1984


Wiek: 35
Dołączył: 08 Wrz 2015
Posty: 94
Skąd: kębłowo <GDYNIA>
Wysłany: 2019-06-25, 09:14:08   

No trzeba też dodać że na wieczorną biesiadę kolega Kustosz i kolega Wowax zagrali na swoich gitarach pierwszą piosenkę Dziewczyna o perłowych włosach
 
 
 
Berta von S. 
Forumowy Badacz Naukowy
nienackofanka



Pomogła: 95 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 23360
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-06-25, 18:17:54   

Nietajenko napisał/a:
Berta von S. napisał/a:
Ale szukaliśmy go jeszcze z Wilkiem po lasach, bo z jakiejś innej strony nadjechał i nie bardzo się byliśmy w stanie dogadać, gdzie jest.

A wystarczyło by Borsuk wysłał pinezkę. :)

Jakieś nowomodne wymysły... :027:
Ja tkwię w czasach Samochodzika. ;-)
_________________
 
 
Borsuk 
Twórca
Mieczysław Płocica autor książek dokumentalnych



Pomógł: 5 razy
Dołączył: 15 Mar 2014
Posty: 369
Skąd: Rzeszów
Wysłany: 2019-06-25, 21:20:21   

Tia... pinezkę... Następnym razem poproszę Michała, on to ogarnia.
_________________
 
 
wilk1984 
Czytał Samochodzika
wilk1984


Wiek: 35
Dołączył: 08 Wrz 2015
Posty: 94
Skąd: kębłowo <GDYNIA>
Wysłany: 2019-06-25, 21:29:29   

Ale daliśmy radę w końcu się odnaleźliśmy na ziemi śląskie i szczęśliwie dotarliśmy do bazy źle nie było ciężko było znaleźć miejscówkę bo zakaz wjazdu zmylił wszystkich
 
 
 
Sławomir Dz. 
Słyszał o Samochodziku
Sławek ogrodnik


Wiek: 54
Dołączył: 06 Cze 2016
Posty: 7
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-06-25, 23:25:48   

Bardzo dziękuję za serdeczne przyjęcie we czwartek. Był to wspaniały weekend. Dużo zwiedzania i dużo zdjęć. Najbardziej denerwujące było szukanie w lesie zatopionej kopalni, której nie ma. Zupełne rozczarowanie. Mam dawne zdjęcia wieży w Gliwicach z 2008 r. Załączam. Najlepsze były kopalnie. Została jeszcze kopalnia GUIDO w Zabrzu.
Ten duży krzak, na który zwróciłem uwagę w Świerklańcu. to Kasztanowiec !!!, gatunek Kasztanowiec drobnokwiatowy. Rzadko spotykany, ale dostępny w szkółkach.
Do sztolni pstrąga poszły tylko 3 osoby, czyli oprócz mnie - Mysza/Mina(nie dosłyszałem) z żoną. Zacznę wątek porad ogrodniczych. Chyba mnie za to nie wyrzucą. Na początek tabela z ziołami-bylinami zimującymi w gruncie w Polsce. Można zagospodarować kawałek ogródka i mieć swoje przyprawy już na stałe.. Ale mięta i estragon rosyjski muszą rosnąć oddzielnie. Mają rozłogi i są ekspansywne jak perz. Pozdrawiam wszystkich , Sławomir.

Hercules.JPG
Zabawny
Plik ściągnięto 4 raz(y) 3,66 MB

wieza2019.JPG
wieża teraz
Plik ściągnięto 5 raz(y) 4,01 MB

wieza2008.JPG
wieża w Gliwicach 2008
Plik ściągnięto 5 raz(y) 730,86 KB

wieza_2008.JPG
wieża w Gliwicach 2008
Plik ściągnięto 4 raz(y) 743,55 KB

kopalnia Zabrze.JPG
Zamknięta kopalnia w Zabrzu zimponującą wieżą.
Plik ściągnięto 5 raz(y) 4,21 MB

kasztanowiec drobnokw.JPG
Kasztanowiec drobnokwiatowy (Aesculus parviflora)
Plik ściągnięto 6 raz(y) 4,17 MB

sztolnia pstaga.JPG
Dwoje na łódce. Przewodnik popychał łódkę rękami od ścian kopalni
Plik ściągnięto 8 raz(y) 4,09 MB

Zioła_trwałe.docx
Zioła-byliny zimujące
Pobierz Plik ściągnięto 11 raz(y) 13,29 KB

_________________
Czytałem 'Samochodziki' kiedy były świeżo pisane przez Z. Nienackiego. Pierwsze wydania, a wcześniej przed wydaniem książkowym drukowane były w czasopismach dla dzieci (np. Płomyk - było takie). Wtedy byłem przekonany, że wszystko to zdarzyło się naprawdę.
Ostatnio zmieniony przez Sławomir Dz. 2019-06-25, 23:35, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Sławomir Dz. 
Słyszał o Samochodziku
Sławek ogrodnik


Wiek: 54
Dołączył: 06 Cze 2016
Posty: 7
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-06-25, 23:44:46   

Smoki wyglądają jak współczesne nadmuchiwane zabawki. Ale mają ok 100 lat

smok3.JPG
Plik ściągnięto 4 raz(y) 4,09 MB

smok1.JPG
Plik ściągnięto 6 raz(y) 4,02 MB

_________________
Czytałem 'Samochodziki' kiedy były świeżo pisane przez Z. Nienackiego. Pierwsze wydania, a wcześniej przed wydaniem książkowym drukowane były w czasopismach dla dzieci (np. Płomyk - było takie). Wtedy byłem przekonany, że wszystko to zdarzyło się naprawdę.
 
 
Rólka 
Maniak Samochodzika
Szef forumowej sekcji rowerowej



Pomógł: 19 razy
Wiek: 49
Dołączył: 26 Maj 2015
Posty: 9035
Skąd: Mikołów
Wysłany: 2019-07-13, 18:40:09   

A gdzie reszta relacji?
:zdziw:
_________________
 
 
Borsuk 
Twórca
Mieczysław Płocica autor książek dokumentalnych



Pomógł: 5 razy
Dołączył: 15 Mar 2014
Posty: 369
Skąd: Rzeszów
Wysłany: 2019-07-13, 22:54:57   

She, jest jakaś relacja ze Świerklańca? Jeśli nie to stawiam, że już nie będzie. Chętnie wrzucę swoją z Bibieli, tym bardziej, że jeśli chodzi o wrażenia to jestem w opozycji do Sławomira :)
_________________
 
 
She 
Moderator



Pomogła: 30 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 10 Sty 2010
Posty: 11990
Skąd: Tam i z powrotem
Wysłany: 2019-07-13, 23:14:29   

Cierpliwości.
Były problemy z napisaniem relacji, ale sytuacja już prawie opanowana. Niebawem wrzucę wszystko.
_________________


Sempel scriptum, decies lectum!
 
 
Berta von S. 
Forumowy Badacz Naukowy
nienackofanka



Pomogła: 95 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 23360
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-07-13, 23:18:54   

Borsuk napisał/a:
She, jest jakaś relacja ze Świerklańca? Jeśli nie to stawiam, że już nie będzie. Chętnie wrzucę swoją z Bibieli, tym bardziej, że jeśli chodzi o wrażenia to jestem w opozycji do Sławomira :)

Słyszałam, że w niedzielę ma być Świerklaniec, opóźnienie jest, bo ktoś tam długo nie przysyłał i She przekazała innej osobie. Też mam inne wrażenia niż Sławomir, bo mi się bardzo podobał ten pokopalniany las. :)
_________________
 
 
She 
Moderator



Pomogła: 30 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 10 Sty 2010
Posty: 11990
Skąd: Tam i z powrotem
Wysłany: 2019-07-16, 10:45:02   

Dzień pierwszy (czwartek/ przedpołudnie) - mija leniwiec




Pierwszy pełny dzień zlotu, czyli czwartek 20.06.2019r. rozpoczęliśmy dość leniwie. Nic nie zapowiadało, że każdy następny będzie wypełniony po brzegi.

Wstaliśmy i udaliśmy się na godzinę 9 na dość wczesne śniadanie (przynajmniej dla Pani z ośrodka było to zaskakująco wcześnie). W nocy dojechali ostatni zlotowicze, więc miło było zobaczyć się już całą ekipą, gotową do nowych przygód.

Po pożywnym śniadaniu zajęliśmy miejsce w wehikułach (jak zwykle udało nam się maksymalnie wypełnić auta i pozostawić niepotrzebne pod ośrodkiem) i udaliśmy się w kierunku pierwszej atrakcji czyli do Parku Świerklaniec zwanym też Małym Wersalem.

https://www.youtube.com/watch?v=03sLosBgQwY
https://www.youtube.com/watch?v=6SbVPQuLJgI


Udaliśmy się całą kawalkadą samochodów, a na miejscu czekając jeszcze chwilę na Washirvinga i Bajeczkę z Helenką, dotarł do nas na rowerze Sławomir Dz.



Spacer większość uczestników zaczęła od pozyskania lodów domowych w dopiero rozstawiającym się stoisku. W trakcie kupowania lodów zaobserwowaliśmy pewną „Tajemniczą Parę”. Wszyscy oczywiście posiadamy żyłkę detektywistyczną, wiec od razu się zainteresowaliśmy.
Aldona, Yvonne, mija jak i kilka innych osób zaczęło dociekać szczegółów spotkania „Tajemniczej Pary„…

Fot.She


Parę stanowiła „Różowa Pani” – młoda dziewczyna (choć w kwestii oceny jej wieku też wywiązała się pewna dyskusja i obstawialiśmy od 20 paru lat do dobre ponad 30stu), elegancko ubrana w sukienkę o intensywnym różowym kolorze, buty na wysokim obcasie, starannie uczesana, moglibyśmy powiedzieć „odszykowana” oraz młody chłopak ubrany z goła odmiennie od partnerki, niedbale wręcz niechlujnie w szortach, sportowych sandałach i koszulce z krótkim rękawem, typowy „Luzak”. Rozpoczęły się dywagacje na temat „Tajemniczej Pary” spotkanej przy głównej bramie do parku…

Ruszyliśmy na spacer po parku w Świerklancu. Park jest piękny, rozległy, naprawdę robi wrażenie. Dziś zniszczony nadal imponuje i aż trudno sobie wyobrazić jak on wyglądał w latach swojej świetności.
Obecnie w parku, który do połowy XXw był własnością rodu Henckel von Donnersmarck, można obejrzeć bardzo imponujące rzeźby autorstwa Emmanuela Fremieta stanowiące jedyny zbiór rzeźb tego francuskiego artysty w Polsce. To, co widzimy obecnie jest jedynie pozostałością zbioru. Większość rzeźb po II Wojnie Światowej zaginęła lub została mocno zniszczona tuż po wojnie gdy stacjonowały tu wojska radzieckie. Żołnierze z pozostałych po wojnie rzeźb zrobili sobie strzelnicę.

rzeźby. fot.mija


rzeźby.fot.mija


Dla zainteresowanych historią Małego Wersalu odsyłam do artykułu;
https://fakty.interia.pl/prasa/odkrywca/news-maly-wersal-w-swierklancu,nId,1443292

Przy rzeźbach nieopodal muszli koncertowej znowu „przewinęła” się nam przed oczami „Tajemnicza Para”. Stan wiedzy na ten moment mówił, że było to ich pierwsze spotkanie.

Dalej udaliśmy się w kierunku „Domu Kawalera” ładnej budowli z cegły klinkierowej stanowiącej „domek dla gości”.
Na fasadzie budynku skierowanej na wschód zachował się imponujący herb Donnersmarcków, składa się on z kompozycji rogów obfitości, palmetami i koroną książęcą, na wstędze przeplatającej herb możemy odczytać motto; „Memento Vivere – Pamiętaj o życiu” – które było mottem Donnersmarcków

Pałac Kawalera. fot.mija


Ze względu na panujący upał chętnie zatrzymaliśmy się w kawiarni przylegającej do „Domu Kawalera”, chcąc schronić się w cieniu drzew, wypić kawę, zjeść deser lub po prostu odpocząć.

lody.fot.mija


Tu oczywiście po raz trzeci spotykamy „Tajemniczą Parę”, w dywagacje i domysły włączają się kolejni uczestnicy naszego spaceru Wilk1984 z Basią, Beata, She, jak i wcześniej zainteresowani. Rozpoczyna się nasłuchiwanie skrawków rozmowy siedzących obok młodych ludzi, przeplatane domysłami i „pałaszowaniem” deserów i kaw.
Okazuje się potwierdzać, że jest to pierwsze spotkanie młodych ludzi, którzy dotychczas znali się tylko z wirtualnej rzeczywistości. Na zapoznanie wybrali piękny plener, a i pogoda widać dopisała. Jednak czujnym uszom naszych szpiegów nie umknęło, że na nowej znajomości padł cień zagrożenia, gdyż okazało się, że „Różowa Pani” oszukała „Luzaka” co do swojego pochodzenia jak i miejsca zamieszkania. Zainteresowani zlotowicze rozpoczęli dywagacje na temat tego czy kłamstwo na początku znajomości może wpłynąć na dalszą relację i czy ta relacja w ogóle może zaistnieć?
Powstały też domysły w czym jeszcze nie znający się w realu ludzie okłamali się, bo jednak wirtualna rzeczywistość umożliwia wykreowanie swojej osoby na kogoś kim naprawdę nie jesteśmy …tylko czy to ma sens?
Po opuszczeniu kawiarni udaliśmy się w kierunku Folwarku. Zabudowania samego folwarku, doskonale się zachowały i mogą tylko dać wyobrażenie o ogromie całej budowli.

Folwark.fot.She


fot.She


Zrobiliśmy koło i znaleźliśmy się z powrotem na parkingu, czas było się zbierać- kierunek zamek Tarnowice.
Na zamek wjechaliśmy żądni dalszych przygód, jednak powstał mały rozłam w grupie, część chciała iść na zamek, a część do pobliskiej sztolni „Czarnego Pstrąga”.

Tarnowice Stare.zamek. fot.mija


Okazało się, że na zamku w sobotę będą dodatkowe atrakcje dla dzieci, związane z nocą świętojańską, postanowiliśmy przełożyć zamek na sobotę, co w późniejszym okresie okazało się trudno osiągalne.
Uczestnicy się podzielili, większość pojechała do sztolni Czarnego Pstrąga, reszta wróciła do ośrodka.

Zaparkowaliśmy pod sztolnią, a w zasadzie na parkingu przy ścieżce prowadzącej do sztolni w Parku Repeckiego. Tu uczestnicy rywalizacji kilometrowej naszego forum odpalili aplikacje i zegarki rejestrujące kilometry.
Rozpoczęła się ożywiona dyskusja o rywalizacji i jej uczestnikach, jako systemie motywacji do ruszenia się z domu. Miało to finał w zwiększeniu osób uczestniczących w rywalizacji.

Niestety sztolnia w Boże Ciało okazała się nieczynna, a możliwość jej odwiedzenia będzie tylko w innym terminie.


Finalnie sztolnia została odwiedzona w niedzielę, tylko przez trójkę uczestników Mija + Beata i Sławomir Dz. Sztolnia Czarnego Pstrąga – 600-metrowy fragment Głębokiej Sztolni „Fryderyk”, najdłuższej w rejonie Tarnowskich Gór sztolni odwadniającej, należącej do założonej w 1784 roku królewskiej kopalni rudy ołowiowo-srebrowej „Fryderyk”.
Sztolnia jest całkowicie zalana i zwiedzając płynie się na łódkach, a przewodnik opowiada historie tego miejsca jak i regionu.
Sztolnię pokonuje się w jedną lub w drugą stronę, optymalna wersja jest gdy schodzimy Szybem Sylwester 30m w dół, a po 600m wychodzimy Szybem Ewa 20m, ze względu na ukształtowanie terenu.


Sztolnia Czarnego Pstrąga. fot.mija



fot.mija


fot.mija
_________________


Sempel scriptum, decies lectum!
Ostatnio zmieniony przez She 2019-07-17, 08:47, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
She 
Moderator



Pomogła: 30 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 10 Sty 2010
Posty: 11990
Skąd: Tam i z powrotem
Wysłany: 2019-07-16, 13:07:34   

Dzień pierwszy c.d.(popołudnie). Borsuk




Hasło „zatopiona kopalnia” pobudza wyobraźnię. Chociaż o skarbach w tym wypadku nie może być mowy, to fakt, że „Bibiela” znalazła się pod wodą sto dwa lata temu w ciągu zaledwie dwóch godzin, sprawia, że pozostało w niej wszystko, co służyło górnikom do wydobycia rud żelaza zostało w chodnikach i komorach do dzisiaj. Dla nas – poszukiwaczy to wystarczy.

Wydawało się przez chwilę, że planowana na czwartek wyprawa do zatopionej kopalni nie dojdzie do skutku. Przeciągała się godzina wyjazdu, mimo że kopalnia jest blisko.
W końcu w parę samochodów wyjechaliśmy. GPS – nie wiem czyj – prowadził nas z Miasteczka Śląskiego przez leśne drogi, na których nasze pojazdy wzbijały potworny czarny kurz, który osiadał na karoseriach robiąc wrażenie pyłu węglowego. Zresztą kto tam wie czym on był, to Śląsk więc może i węgiel, na powierzchni.

Długo jechaliśmy zanim znaleźliśmy parking u początku pętli, prowadzącej przez teren zalanej kopalni, którą znaliśmy częściowo (przynajmniej ja) ze zdjęć w sieci.
Początek wyglądał obiecująco – betonowe pozostałości po czymś, co mogło być rampą załadunkową, ciąg pionowych płyt z biegnącymi ciągiem łukowymi otworami – pozostałość systemu transportowego?
Nikt nie wie, trzeba by zagłębić się w archiwa.

Betonowe pozostałości.fot.Borsuk


Tymczasem my zagłębiliśmy się w las, idąc widoczną ścieżką. Po prawej pomarańczowa hałda wydobytej ziemi, za nią spore jeziorko – fragment zalanego wyrobiska.

Hałda.fot.Berta



Zalane wyrobisko.fot.Borsuk



Zapewne samorząd lub jakaś instytucja górnicza zadbała o bezpieczeństwo turystów, bo nie widzieliśmy w okolicy ścieżki żadnego zalanego szybu, który byłby otwartą pułapką. Owszem, spory nasyp przypuszczalnie skrywał jedno z wejść do kopalni, ale ułożona na wierzchu platforma z bali oraz kilka ton nasypanej ziemi broniło do niego dostępu.
Nietajenko próbował ten szyb eksplorować przez mysią dziurę, z przewidywalnym efektem, nawet głowa mu nie weszła.

Nietajenko eksploruje.fot.Berta



Wzdłuż naszej trasy widać było, że kopalnia obejmowała dość rozległy teren, przez sporą część drogi ciągnęło się duże leśne jezioro, jakby rynnowe, którego brzegi nosiły ślady wydobycia urobku. Z jeziora smętnie sterczały kikuty uschłych drzew. Zapewne poza ścieżką da się znaleźć więcej pozostałości kopalni, ale nadchodzący zmierzch i dość natarczywe komary sprawiły, że nie podejmowaliśmy takich prób.
Tym niemniej chodzi mi po głowie jakaś wycieczka z wykrywaczami, teren wygląda wdzięcznie o ile rzecz jasna nie został planowo wysprzątany bezpośrednio po zalaniu. Cóż, mając na uwadze górnicze wyposażenie, pozostałe w chodnikach można kopalnię uznać za skansen, tyle że trudno niedostępny. Jedynie dzieci, uczestniczące w wycieczce, kombinowały jakby tu pożyczyć akwalung i zanurkować w zalane szyby i korytarze.

Kopalnia pod wodą.fot.Borsuk


Ciekawostką pod koniec pętli były gęsto rozmieszczone leje, jak po bombach i ogromnie dużo mrowisk, opanowanych przez mrówki robotnice.
Wielkie paprocie zapewne kryły zastępy kleszczy, które – jak się dowiedziałem niedawno – nie mają w przyrodzie naturalnego wroga.


Krasnoludki w paprociowym lesie.fot.Borsuk


A! Jeszcze jedno – w obecnym sołectwie Bibiela, w okolicy „naszej” kopalni, stoi drewniana willa Edwarda Gierka, przebudowana z dworku należącego dawniej do kopalni. Niestety musiała być zbyt daleko od naszej ścieżki, żeby ją wypatrzyć. Może następnym razem.
Teraz nasza wycieczka dobiegła końca i znowu wzbijając tumany kurzu, ale już innymi drogami, wróciliśmy do Chechła-Nakła, która to nazwa zyskała w ciągu zlotu znaczenie słowa-klucza, pod które można podpiąć bardzo wiele.


Wzbijamy tumany kurzu.fot.Borsuk



Dla mnie przygoda z Bibielą miała dalszy ciąg.
Następnego dnia zajrzałem na niewielkie złomowisko w Miasteczku Śląskim (jako maniakalny chomik starociowy nie mogłem sobie odmówić takiej przyjemności) i wypatrzyłem dwa dziwne zbiorniki o pojemności około 10 litrów, całkowicie zamknięte.
Na jednym z nich widniał napis farbą „WPWK Bibiela”. Normalnie przeszedłbym obok nich obojętnie, ale wiedząc czym była Bibiela... zagadnąłem właściciela złomu, który wyjaśnił, że to bojki używane przez rybaków, mocuje się do nich ciężary i kotwiczy łódki na jeziorach. Wiedziałem już, że będzie tanio i tak dwie bojki wylądowały w bagażniku.


Bojki z Bibieli.fot.Borsuk


Dołączyła do nich jeszcze maszyna do szycia Veritas – piękna! Całkowicie sprawna, z wszystkimi detalami, w ślicznym stanie, jedynie szkoda, że bez stolika.

Maszyna do szycia.fot.Borsuk



Podobną maszynę kupiła moja babcia gdzieś w 1946 roku, od szabrownika, który przywiózł ją ze Śląska, opuszczonego przez Niemców.
Minęło 73 lata i przedwojenne maszyny na Śląsku jeszcze się trafiają. Nachodzi mnie, żeby coś na mojej uszyć, choćby prostego.
Bojki z Bibieli zostaną tylko dekoracją jako sympatyczna pamiątka z nazwą miejsca, w którym kiedyś istniała kopalnia.
_________________


Sempel scriptum, decies lectum!
Ostatnio zmieniony przez She 2019-07-16, 14:02, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
She 
Moderator



Pomogła: 30 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 10 Sty 2010
Posty: 11990
Skąd: Tam i z powrotem
Wysłany: 2019-07-16, 16:54:08   

Za pomoc w napisaniu relacji pomógł klikam Arturowi, Bercie, Borsukowi i Miji. Sobie kliknąć nie mogę ;-) :p :D
_________________


Sempel scriptum, decies lectum!
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 75 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 9823
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2019-07-16, 18:01:58   

She napisał/a:
Memento Vivere
Lubię to motto. Nie zapomnijmy o śmierci, ale o życiu do licha też nie!

She napisał/a:
W parku, który do połowy XXw był własnością rodu Henckel von Donnersmarck
Już o tym pisałem: potomek tego rodu, Florian Henckel von Donnersmarck, to wybitny reżyser, którego film “Obrazy bez autora” konkurował przykładowo w tym roku z “Zimną wojną” Pawlikowskiego o Oskara.

http://www4.pictures.zimb...vRw1yBTLhvl.jpg
Ale z niego obrzyn, prawda? Tylko Pawlikowski równa mu jako tako wzrostem, Japończyka przerasta o prawie dwie głowy!

Pałac Kawalera z zewnątrz wygląda wyśmienicie. A w środku?

She napisał/a:
Do sztolni pstrąga poszły tylko 3 osoby
Przypomnę, że o Sztolni Czarnego Pstrąga, w związku z zaszczytnym wpisem na Listę światowego dziedzictwa UNESCO, dyskutowaliśmy tu:
https://pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=317353#317353
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 75 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 9823
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2019-07-16, 18:04:57   

She napisał/a:
Za pomoc w napisaniu relacji pomógł… Sobie kliknąć nie mogę ;-) :p :D
Ale ja przykładowo mogę. Dostajesz zasłużonego “pomogła” za ciekawą relację. :564:
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci (z dn. 09.07.2019)

  
ROZUMIEM
Strona wygenerowana w 0,52 sekundy. Zapytań do SQL: 13