PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

wypożyczalnia samochodów z Częstochowy
Poprzedni temat :: Następny temat
Stereotypy na temat masonerii w ND
Autor Wiadomość
Duch 
Forumowy Badacz Naukowy


Pomógł: 1 raz
Dołączył: 05 Wrz 2013
Posty: 237
Wysłany: 2015-03-06, 20:55:25   

Zwróciłem uwagę jeszcze na jedno - w "Tajemnicy tajemnic" Nienacki wyrażał się raczej lekceważąco o różokrzyżowcach, zaś w "Niesamowitym dworze" pisał bardzo pochlebnie o masonach. A przecież to jest w dużym stopniu to samo, tylko masoni nastawiają się bardziej na działalność publiczną, a różokrzyżowcy - na wewnętrzne doskonalenie się w rozumieniu neopogańskim i zdobywanie wiedzy. Jest to kolejny dowód, że to, co Nienacki pisał o masonach w ND, to była propaganda komunistyczna. Dla Nienackiego ruchy typu masońskiego liczyły się tylko jako rewolucjoniści; przedstawiał ich zresztą jako jakąś idealną, dążącą do doskonałości braterską organizację rewolucyjną - o ile dało to się zrobić. Resztę ich tożsamości lekceważył (jeśli nie byli rewolucjonistami), wychodząc z założeń "materializmu naukowego", albo (jeśli byli rewolucjonistami i nie wypadało o nich pisać źle) redukował do frazesów o "czystej i prawdziwej pobożności". Tak na marginesie, z tego co wiem w wolnomularstwie nie ma równości i radosnego braterstwa, lecz mroczne klimaty i ostra dyscyplina. Gdy ktoś głosi jakieś poglądy, jego prawdziwy stosunek do nich można poznać po tym, na ile je realizuje we własnym życiu...

Oczywiście, Nienackiemu nie wypadało też pisać, że imperialistyczne Stany Zjednoczone, czyli główny wróg krajów demokracji ludowej, rządzone były przez tych tak wspaniałych wolnomularzy nie tylko w czasach Waszyngtona, ale i współcześnie. Masoni, gdy spełnili swoje zadanie jako siewcy rewolucji, powinni byli zniknąć lub przepoczwarzyć się w komunistów. A skoro tego (przynajmniej w większości) nie zrobili, to trzeba wyprzeć ten fakt ze świadomości zbiorowej.

Tak przy okazji, masoneria była w Polsce czynna i za komuny - tylko zakonspirowana. Znałem rodzinę, w której ojciec jest wysoko postawionym członkiem B'nai B'rith, czyli... żydomasonerii. Płaszczono się przed nimi na prawie 20 lat przed oficjalną restytucją tej organizacji. Co prawda, jeszcze dziadek miał pewne zasługi, nie tylko z wyłącznie żydowskiego punktu widzenia, ale wątpię, żeby były one tak duże, by uzasadniały podobną czołobitność. Jedyne wytłumaczenie, jakie znam, jest takie, że musiał zajmować tę pozycję już wcześniej. Zresztą wieść gminna głosi, że środowisko psychologów/ psychiatrów to w Polsce praktycznie B'nai B'rith, a ściślej stanowią oni jego elitę (to właśnie stąd się bierze ten absurdalny kult dzieł Freuda jako świętych ksiąg, co zresztą Nienacki słusznie skrytykował w "Złotej rękawicy"). Mogli więc bez problemów przechować wszystkie żydomasońskie tradycje w obrębie tego środowiska zawodowego, rezygnując jedynie czasowo z nazwy.
Nawiasem mówiąc, to robienie z tych, którzy mówią źle o Żydach i masonach, chorych psychicznie - co powtarzał Nienacki w "Niesamowitym dworze" - to również wymysł B'nai B'rith.
Ostatnio zmieniony przez Duch 2015-03-07, 07:55, w całości zmieniany 18 razy  
 
 
bans 
Stały bywalec forum


Dołączył: 18 Lut 2009
Posty: 396
Wysłany: 2015-04-09, 09:30:08   

Duch napisał/a:
przecież to jest w dużym stopniu to samo, tylko masoni nastawiają się bardziej na działalność publiczną, a różokrzyżowcy - na wewnętrzne doskonalenie się w rozumieniu neopogańskim i zdobywanie wiedzy.


Ta, jasne. Jeśli dla ciebie "działalność publiczna" jest stawiana na równi z "wewnętrznym doskonaleniem się w duchu neopogańskim" to...

./redir/s-media-cache-ak0.pinimg.com/236x/89/cb/15/89cb1549648153adbd02a97b137a9e3d.jpg
 
 
Duch 
Forumowy Badacz Naukowy


Pomógł: 1 raz
Dołączył: 05 Wrz 2013
Posty: 237
Wysłany: 2015-04-12, 20:51:11   

Chyba nie bardzo zrozumiałeś ;-) .
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 31 razy
Wiek: 56
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 7634
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-12-03, 23:34:45   

W rozdziale IV PS przedstawia swoim współpracownikom i pannie Marysi, a także i nam krótką historię wolnomularstwa, jak to ujęto w trailerze. Wspomniana jest tam (u mnie, w wydaniu II, Wydawnictwa Łódzkiego, Łódź 1971 jest to str. 90) m. in. legenda o Hiramie:

„W swej symbolice i rytuale wolnomularze sięgali daleko wstecz, nawiązując do legendy o Hiramie, zamordowanym podczas budowy świątyni Salomona.”


Pozwolę sobie ją przytoczyć za książką Roberto Gervaso „Cagliostro. Życie Giuseppa Balsama, maga i awanturnika” (tytuł oryginalny „Il Grande Mago”) w przekładzie Anny Wasilewskiej, Wydawnictwo Książnica, Katowice 2007, str. 42-44., wraz z komentarzem.

„Według legendy pierwszym „masonem” był Hiram Abiff.
Biblia przedstawia go jako największego architekta tamtych czasów. Urodził się w Tyrze, gdzie wzniósł piękne pałace, wzbudzając podziw króla, który obsypał go darami i zaszczytami. Kiedy monarcha dowiedział się, że wielki Salomon zamierza zbudować świątynię, która swą okazałością i przepychem rzuciłaby wyzwanie następnym stuleciom, posłał mu Hirama. Nikt nie opanował w równym stopniu co on arkanów architektury ani jej sekretów, nikt nie potrafił lepiej łączyć i topić metali, ciosać bloków, kierować pracą robotników.
Salomon pozwolił mu korzystać z wszystkich zasobów królestwa. Hiram sprowadził materiały budowlane z najdalszych zakątków kraju: ołów, brąz, złoto, srebro, kamienie wszystkich kształtów i barw, drzewo cedrowe i jodłowe, łodygi papirusu. Najął setki geometrów i mistrzów budowlanych. Plac budowy przypominał ogromny i malowniczy tygiel rozmaitych strojów, ras i języków. Nad wszystkim i wszystkimi czuwał Hiram. Jeden jego gest wprawiał tę olbrzymią machinę w ruch, jeden gest wystarczał też, aby ją zatrzymać. Dla usprawnienia prac Hiram podzielił niezliczone zastępy robotników na uczniów, czeladników i mistrzów; pierwszych skierował na lewo, drugich na prawo, trzecich pozostawił w środku. Każdej grupie przydzielił odpowiedni strój i hasło, którego nikt pod żadnym pozorem i pod groźbą natychmiastowego zwolnienia nie śmiał wyjawić. Świątynia stawała się coraz wspanialsza. Król wychwalał swego architekta wszem wobec.
Jego sukces wzbudził zazdrość trzech robotników: murarza Jubelasa, cieśli Jubelosa i ucznia Jubeluma, którzy nie mieli wprawdzie kwalifikacji, ale ubiegali się o stopień mistrza. Uknuli oni spisek przeciwko Hiramowi. W samo południe, kiedy załoga odpoczywała, a architekt jak zwykle pozostał w świątyni, by skupić się na modlitwie, trzej spiskowcy zaczaili się przy wrotach wschodnich, zachodnich i południowych. Kiedy po skończeniu modlitwy Hiram skierował się do wrót południowych, drogę zastąpił mu Jubelas i grożąc poziomnicą zażądał wyjawienia hasła mistrzów. Ponieważ architekt hasła nie wyjawił, Jubelas uderzył go poziomnicą w gardło. Ofiara zachwiała się, lecz zdążyła dotrzeć do wrót zachodnich. Tu czekał Jubelos, który powtórzył to samo żądanie. Po usłyszeniu odmowy cieśla zamachnął się żelazną kątownicą i ugodził Wielkiego Mistrza w pierś. Hiram dowlókł się do wrót wschodnich, gdzie czatował Jubelum, trzeci spiskowiec, który ranił go młotkiem w sam środek czoła. Tym razem bohaterski architekt runął na ziemię, zabierając do grobu sekrety sztuki murarskiej. Mordercy przenieśli trupa do Libanu i pochowali go niedbale w odludnym miejscu. Potem wetknęli w mogiłę gałąź akacji i wrócili na plac budowy.
Tajemnicze zniknięcie Hirama wywołało zamęt wśród trzystu tysięcy robotników pozostawionych bez przewodnika. Salomon doprowadzony do rozpaczy, wezwał dziewięciu mistrzów, podzielił ich na trzy grupy i wysłał na poszukiwanie Wielkiego Architekta. PO wyczerpujących i bezowocnych wędrówkach mistrzowie powrócili do pałacu i zdali sprawozdanie królowi. Jeden z nich powiedział, że przemierzając pustkowia Libanu zauważył na niewielkiej polanie gałąź akacji, lecz kiedy oparł się o nią, krzew osunął się na podłoże. Ziemia wokół zdawała się świeżo skopana, ale on zrazu nie zwrócił na to uwagi. Trzech mistrzów natychmiast wysłano ponownie do Libanu. Wrócili wkrótce potem ze zwłokami Hirama, któremu wyprawiono pogrzeb godny monarchy.
Przytoczyliśmy legendę o Hiramie, gdyż zawiera ona i antycypuje podstawy złożonej symboliki masońskiej. Narzędzia pracy, którymi trzej spiskowcy uderzyli architekta z Tyru, staną się emblematami loży: poziomnica symbolizować będzie precyzję wykonania, kątownica uczciwość działania, młot sumienność. Również zranione części ciała Hirama pewną rolę w obrządku inicjacji: gardło stanie się symbolem życia materialnego, serce symbolem duszy, czoło inteligencji. Trzej zabójcy uosabiać będą kłamstwo, ignorancję ambicję.
Legenda o Hiramie zaczęła się upowszechniać prawdopodobnie około roku 1300 wśród członków cechu tak zwanych wolnych mularzy, którzy swoje pochodzenie wywodzili bezpośrednio od budowniczych świątyni Salomona.”
_________________
Z 24
 
 
Duch 
Forumowy Badacz Naukowy


Pomógł: 1 raz
Dołączył: 05 Wrz 2013
Posty: 237
Wysłany: 2016-01-13, 01:34:28   

Oto, jak władze PRL-u traktowały współcześnie istniejących masonów, nie tych zachwalanych z przeszłości - szpiegowanie, naloty... Czy "Niesamowity dwór" nie wygląda w tej sytuacji mocno obłudnie?

./redir/historia.newsweek.pl/polscy-masoni-loza-kopernik-newsweek-pl,artykuly,346061,1.html
Cytat:
W "Newsweeku Historia": Polscy masoni w kręgach władzy
Tadeusz Cegielski
20-08-2014 , ostatnia aktualizacja 22-08-2014 15:01

Byli jednocześnie w opozycji antyrządowej w PRL i w loży wolnomularskiej. Przed władzą ukrywali działalność wywrotową, przed kolegami z opozycji przynależność do masonerii.


Prof. Tadeusz Cegielski
, wielki mistrz honorowy Wielkiej Loży Narodowej Polski wspomina:

W opozycji nie byłem specjalnie aktywny, choć przyjaźniłem się z Helenką i Witkiem Łuczywami, którzy mieszkali piętro niżej w tym samym domu. Trochę im pomagaliśmy – ot, przechować bibułę, zwykłe sąsiedzkie przysługi. Przez nich poznałem środowisko Komitetu Obrony Robotników, m.in. Jana Józefa Lipskiego, który pewnego dnia zapytał, czy nie chciałbym zostać przyjęty do loży. Powiedziałem, że szalenie mi pochlebia propozycja, ale jak można mnie przyjąć do czegoś, co nie istnieje? „Przecież w PRL nie może być czegoś takiego jak loża wolnomularska!". Lipski powiedział: „Przekonasz się, jak cię przyjmiemy". I przyjęli. To było grono szalenie zacnych i poważnych ludzie; profesorowie Jan Kielanowski, Edward Lipiński, Klemens Szaniawski, przyszli politycy Aleksander Małachowski i mecenas Jan Olszewski.

Kielanowski i Lipiński byli członkami KOR, podobnie jak Jan Józef Lipski. A Michnik i Kuroń nie zdawali sobie sprawy z tej podwójnej KOR-owsko-masońskiej konspiracji. Byli obrażeni na Janka, gdy około 1990 r. dowiedzieli się o jego zaangażowaniu w masonerię. Uważali, że „zabawa w lożę" stanowiła olbrzymie zagrożenie dla ich opozycyjnego przedsięwzięcia.

Z akt IPN wiemy że z SB z grubsza wiedziała o masonerii. Miała na celowniku dwie loże: Kopernik w Paryżu i siostrzaną lożę Kopernik w Warszawie. Esbecja usiłowała przeniknąć w szeregi którejś z tych lóż, ale to się nigdy nie udało. Jej agentem był prof. Ludwik Hass, wybitny historyk, który niezwykle kompetentnie zajmował się wolnomularstwem, ale miał tylko informacje zewnętrzne.

Zdarzyło się raz, że na spotkania masońskie nagle wpadli esbecy. Bracia z loży Kopernik byli na to przygotowani. Konieczne atrybuty o charakterze symbolicznym były łatwe do usunięcia. Zawsze w loży regularnej muszą być trzy – jak to mówimy – „światła"; Biblia otwarta na Ewangelii św. Jana, na niej cyrkiel i węgielnica. To są trzy atrybuty Boga opisywanego jako Wielki Architekt Świata. I na takim spotkaniu, prowadzonym przez Tadeusza Gliwica, w jego domu przy ul. Lekarskiej w Warszawie, dla niepoznaki na stole stały ciasteczka i herbata. Biblia była kieszonkowa, a cyrkiel i węgielnica zrobione z grubszego papieru. Więc gdy wkroczyła SB, Gliwic Biblię schował do kieszeni, a cyrkiel i węgielnicę połknął.
Ostatnio zmieniony przez Duch 2016-01-13, 01:36, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 31 razy
Wiek: 56
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 7634
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-01-15, 10:47:16   

Duch napisał/a:
Oto, jak władze PRL-u traktowały współcześnie istniejących masonów, nie tych zachwalanych z przeszłości - szpiegowanie, naloty... Czy "Niesamowity dwór" nie wygląda w tej sytuacji mocno obłudnie?


A to niby dlaczego? Primo: ZN to nie władza ludowa, a władza ludowa to nie ZN. Gdyby książkę napisał np. tow. Wiesław lub J. Cyrankiewicz, ewentualnie M. Moczar itd. to by można było mieć wątpliwości. Secundo: nawet wtedy gdyby ZN zasięgał konsultacji u któregoś z w/w lub u ich wszystkich po kolei, to też nic nie znaczy. Albowiem admiracja dla, nazwijmy to, dawnych wolnomularzy nie musi wcale iść w parze z uwielbieniem dla ich współczesnych następców. Jakby to wyjaśnić...? O. mam dobry przykład: taktyka napoleońska. Piechota atakowała na bagnety zgrupowana w czworoboki, poprzedzone tyralierami strzelców. No i Napoleon odniósł wiele zwycięstw [oczywiście dzięki nie tylko temu]. W wojnie 1870 roku, ponieważ masowo stosowano już szybkostrzelne odtylcowe gwintowane iglicówki, taka taktyka powodowała - dla strony ją stosującej - tylko bezsensowne masakry.

Od pisma "Niusłik" nigdy nie oczekiwałem specjalnie niczego, szczególnie, że ten gładki papier źle zbiera, no... to, sami wiecie, i dlatego nie bardzo się ono nadaje do użytku w klopie. Ale dawno mnie żaden tekt drukowany tak nie rozśmieszył. Pan prof. (czego?) Cegielski zupełnie nie ma poczucia komizmu relacjonowanej czy też zmyślonej przez siebie sytuacji z pożeraniem wycinanek z papieru... No cóż, masonów nazywa się czasem Braćmi Poważnymi..
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2016-01-15, 11:13, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Kynokephalos 
Moderator
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 33 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 4854
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2016-01-16, 08:50:28   

Z24 napisał/a:
admiracja dla, nazwijmy to, dawnych wolnomularzy nie musi wcale iść w parze z uwielbieniem dla ich współczesnych następców. Jakby to wyjaśnić...? O. mam dobry przykład: taktyka napoleońska.

Domyślam się, że chodzi Ci o obiektywną ocenę roli wolnomularzy, którzy (w tej interpretacji) stanowiliby pozytywną siłę w okresie działalności fikcyjnej loży w Janówce, natomiast w późniejszych czasach się już przeżyli.
Choć są i przypadki bardziej subiektywnego odwrócenia sympatii. Użyłbym przykładu konfliktów i wojen polsko-rosyjskich, które były oficjalnie w czasach PRL naświetlane odmiennie, zależnie od ich historycznej epoki.

Z24 napisał/a:
Pan prof. (czego?) Cegielski zupełnie nie ma poczucia komizmu relacjonowanej czy też zmyślonej przez siebie sytuacji

Chyba autentyczny profesor, historyk. W błyskawiczne pożeranie cyrkla i węgielnicy zrobionych "z grubszego papieru" też niespecjalnie wierzę, chyba że były maciupkie. Już lepiej zrobiliby ci konspiratorzy wykonując swoje atrybuty z pieczywa, niczym Lenin kałamarze.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...

 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 31 razy
Wiek: 56
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 7634
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-01-16, 17:12:37   

Kynokephalos napisał/a:
Z24 napisał/a:
admiracja dla, nazwijmy to, dawnych wolnomularzy nie musi wcale iść w parze z uwielbieniem dla ich współczesnych następców. Jakby to wyjaśnić...? O. mam dobry przykład: taktyka napoleońska.

Domyślam się, że chodzi Ci o obiektywną ocenę roli wolnomularzy, którzy (w tej interpretacji) stanowiliby pozytywną siłę w okresie działalności fikcyjnej loży w Janówce, natomiast w późniejszych czasach się już przeżyli.


:564: :564: :564:

Tak jest.

Kynokephalos napisał/a:
Choć są i przypadki bardziej subiektywnego odwrócenia sympatii. Użyłbym przykładu konfliktów i wojen polsko-rosyjskich, które były oficjalnie w czasach PRL naświetlane odmiennie, zależnie od ich historycznej epoki.


:564: :564: :564:

Tak jest. Dobry przykład.
Zresztą nie tylko w PRL i nie tylko polsko-rosyjskich. To w czasach nam bliższych i nie tylko w Polsce namnożyło się sensu stricto oficjalnych ocen historii podejmowanych przez różne oficjalne gremia lub persony.

Kynokephalos napisał/a:
W błyskawiczne pożeranie cyrkla i węgielnicy zrobionych "z grubszego papieru" też niespecjalnie wierzę, chyba że były maciupkie. Już lepiej zrobiliby ci konspiratorzy wykonując swoje atrybuty z pieczywa, niczym Lenin kałamarze.


:564: :564: :564:

Dosłownie z ust mi to wyjąłeś. Zamierzałem ozdobić swoją wypowiedź porównaniem w tym rodzaju, ale jakoś sobie odpuściłem, żeby nie wyglądało, że się pastwię :D

A mówiąc serio to niewykluczone, że ci dżentelmeni przeżywali jakieś naloty SB, skoro między masonerią i tzw. demokratyczną opozycją istniała swego rodzaju osmoza personalna. Nie dziwię sie, że wspomnieni tam działacze A.M. i J.K. wkurzyli się na tę konspirację wewnątrz konspiracji, bo przypadkowe ujawnienie tego mogło kompromitować ich sprawę na różne sposoby. M. in. w ten sposób, że ludzie się tak zabawiający mogą uchodzić za niepoważnych...

Kilkanaście lat temu na ulicznym straganie wpadał mi w rekę pewna książka o masonerii dawnej i tej współczesnej i tam właśnie przeczytałem wzmiankę o "konspiracyjnej loży "Kopernik"", działającej w Polsce. Książkę tę nabyłem tylko ze względu na nazwisko autora, bo wolnomularstwo nie należy do moich szczególnie ulubionych zagadnień historycznych i właściwie zainteresowałem się nim pod wpływem i dla potrzeb niniejszego forum. Autor popełnił swego czasu kilka rzeczy, nad którymi nie sposób wzruszyć ramionami i dlatego właśnie oszczędzę sobie i Wam zarówno jego nazwiska jak i tytułu książki. Dzieło jest tak pełne ogólnikowych frazesów humanistycznych, że mogłoby mdlić nawet w XVIII w. Nie zdobyłem się jeszcze na jej systematyczne przeczytanie, bo przy podejmowanych próbach opadały nie tylko ręce, a przecież czytam sporo rzeczy z różnych półek i jestem raczej odporny... Sic transit gloria mundi. Starość zdecydowanie nie należy do najlepszych wynalazków Pana Boga...
Ze wstępnej, siłą rzeczy pobieżnej lektury a właściwie przeglądania, odniosłem jedną niezaprzeczalną korzyść: wyjaśniłem sobie pochodzenie nazwy pewnego zupełnie nieistotnego, nieznaczącego obiektu geograficznego...

PS. Kilka miesięcy temu w sklepie z damskimi ciuchami, tu u mnie na Gocławiu, nabyłem drogą kupna za jedyne 10 zł książkę wspomnianego w cytowanym artykule agenta prof. Ludwika Hassa, "Wolnomularstwo w Europie Środkowo-Wschodniej w XVIII i XIX wieku". W antykwariatach kosztuje ona na ogół dość drogo, więc się do tej pory wstrzymywałem zważywszy na moje umiarkowane zainteresowanie tematem. Była ona wydana w roku bodajże 1982 i jest owocem - wyobrażam sobie! - morderczej pracy. Rok wydania oczywiście wyklucza aby ta pozycja była źródłem wiadomości ZN o wolnomularstwie, ale we wstępie poruszone są zagadnienia omawiane przez PS w jego przemowie o masonerii wygłoszonej do współpracowników a zwłaszcza do panny Marysi :) .
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2016-01-16, 18:13, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
Kynokephalos 
Moderator
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 33 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 4854
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2016-01-20, 19:27:07   

Z24 napisał/a:
namnożyło się sensu stricto oficjalnych ocen historii podejmowanych przez różne oficjalne gremia lub persony.

To jasne, niemal zawsze i wszędzie, przynajmniej jeśli mówimy o edukacji.

Miałem na myśli to, że historia stosunków między dwoma krajami była u nas przedstawiana z sympatią dla strony polskiej jeśli dotyczyła okresu caratu, zaś z innego punktu widzenia gdy chodziło o czas po bolszewickiej rewolucji.
I podobnie mogło hipotetycznie być z zagadnieniem masonerii. Wolnomularze przeciw władzy zaborczej - dobrze; wolnomularze w opozycji do władzy (nazwijmy to) komunistycznej - źle.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...

 
 
Duch 
Forumowy Badacz Naukowy


Pomógł: 1 raz
Dołączył: 05 Wrz 2013
Posty: 237
Wysłany: 2016-02-01, 12:06:07   

Z24 napisał/a:
Duch napisał/a:
Oto, jak władze PRL-u traktowały współcześnie istniejących masonów, nie tych zachwalanych z przeszłości - szpiegowanie, naloty... Czy "Niesamowity dwór" nie wygląda w tej sytuacji mocno obłudnie?


A to niby dlaczego? Primo: ZN to nie władza ludowa, a władza ludowa to nie ZN. Gdyby książkę napisał np. tow. Wiesław lub J. Cyrankiewicz, ewentualnie M. Moczar itd. to by można było mieć wątpliwości. Secundo: nawet wtedy gdyby ZN zasięgał konsultacji u któregoś z w/w lub u ich wszystkich po kolei, to też nic nie znaczy. Albowiem admiracja dla, nazwijmy to, dawnych wolnomularzy nie musi wcale iść w parze z uwielbieniem dla ich współczesnych następców. Jakby to wyjaśnić...? O. mam dobry przykład: taktyka napoleońska. Piechota atakowała na bagnety zgrupowana w czworoboki, poprzedzone tyralierami strzelców. No i Napoleon odniósł wiele zwycięstw [oczywiście dzięki nie tylko temu]. W wojnie 1870 roku, ponieważ masowo stosowano już szybkostrzelne odtylcowe gwintowane iglicówki, taka taktyka powodowała - dla strony ją stosującej - tylko bezsensowne masakry.


Bardzo dobre porównanie z tą taktyką napoleońską - w PS widoczny jest ściśle utylitarny stosunek do historii z punktu widzenia ówczesnej władzy. Ona ma służyć zwycięstwu politycznemu (oczywiście bolszewizmu); kupy się trzymać nie musi. PS reprezentuje wręcz ortodoksyjnie propagandę ówczesnego aparatu komunistycznego. Nie musiał z niczego z nikim konsultować, bo jako członek PZPR miał to wszystko w głowie, a nawet gdyby zapomniał, to przesycenie ówczesnej rzeczywistości propagandą szybko by mu o tym przypomniało. Zbytni indywidualizm światopoglądowy był zresztą automatycznie ukracany przez cenzurę; ten, kto twierdzi, że w oficjalnie wydawanych książkach można było reprezentować poglądy jakie się chciało, popełnia anachronizm. Ja jeszcze pamiętam tamte czasy.

Jedna tylko uwaga - prof. Cegielski jest "szkotem", czyli masonem skrzydła konserwatywnego. Tacy mogli być ścigani również za związki z elitami feudalno-kapitalistycznymi. Masoneria typu romańskiego, którą komuniści w krajach Zachodu uważali za przedłużenie partii komunistycznych, w Polsce jednak również musiała istnieć, i to przede wszystkim... w PZPR i środowiskach orbitujących. Chociaż wątpię, żeby władze patrzyły na to przyjaznym okiem, bo to oznaczało jednak dwuwładzę, rzecz nie do pomyślenia w państwie komunistycznym. Myślę, że tych masonów też ścigano, ew., jeśli było ich za dużo i wyciąganie konsekwencji wobec wszystkich groziło destabilizacją aparatu władzy, niechętnie ich tolerowano.
Zastanawiam się nawet, czy Nienacki się nie otarł bezpośrednio o tę drugą masonerię. Wskazują na to wpływy w jego powieści mentalności masońskiej i masońskiej propagandy, nie tylko propagandy komunistycznej na temat masonów. To szafowanie bufońskimi ocenami pod adresem masonerii (masoni to bardzo lubią - tam są sami "szlachetni","dostojni", "czcigodni"), to robienie z przeciwników politycznych masonerii chorych psychicznie... Dodam, że osoba autora dość dobrze pasuje do portretu psychologicznego reprezentanta rewolucyjnego skrzydła masonerii: lewicowe poglądy, materializm, ale i widoczne w ND zainteresowanie spirytyzmem, fascynacja Tajemnicą, lekceważenie dla etyki seksualnej (rozwiązłość na granicy pedofilii; wiadomo, że Nienacki lubił licealistki), tęsknota za bardziej szlachetnym stylem życia, wyrażająca się w stworzeniu postaci literackiej, będącej lepszą wersją autora.
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 31 razy
Wiek: 56
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 7634
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-03-03, 21:11:03   

Parę dni temu z jakichś tam przyczyn po długiej abstynencji zajrzałem do "Stanisława Augusta" Stanisława Cata-Mackiewicza. Czytałem dawno i dużo już zdążyłem zapomnieć...
Otóż jest tam rozdział poświęcony w całości masonerii pt. "Mopsice". Wyjaśniam, że iytuł odnosi się do członkiń lóż. Mops był symbolem wierności i panie podczas obrzędu przyjęcia do loży całowały figurkę mopsa pod ogon.
Szkic ten odnosi się oczywiście do masonerii XVIII-wiecznej, nieco innej niż ta XIX-wieczna.
Nie będę streszczał tego rozdziało, bo zasługuje on, żeby go przepisać w całości.
Uderzyło mnie jedno spostrzeżenie Cata, któremu nie sposób odmówić trafności: w swej warstwie symbolicznej i częściowo też ideologicznej, masoneria była o wiele bardziej "barokowa" niż "oświeceniowa" - co autor następnie szeroko uzasadnia.
Jest to do pewnego stopnia rozbrat z punktem widzenia zaprezentowanym w "wielkim traktacie o masonerii" wygłoszonym przez Pana samochodzika do jego współpracowników i panny M.

PS. Aha, byłbym zapomniał: Cat podaje w bibliografii znane nam dziełko Stanisława Małachowskiego-Łempickiego "Strącone korony" :) .
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2019-03-03, 21:39, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 68 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 8914
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2019-03-04, 08:25:06   

Twój post, Zecie, pojawia się w temacie noszącym tytuł “Stereotypy na temat masonerii w ND”: całowanie mopsa pod ogon ale uważam za zupełne przeciwieństwo stereotypowości - to akt niezwykle kreatywny, by nie rzec awangardowy i dorównuje, choć może nie całkiem, obyczajowi Templariuszy polegającym na całowaniu się wzajemnie w pośladki. :D
 
 
Kozak 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 14 razy
Dołączył: 30 Cze 2018
Posty: 1569
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2019-03-04, 10:51:24   

John Dee napisał/a:
... obyczajowi Templariuszy polegającym na całowaniu się wzajemnie w pośladki. :D

Co zmyślono, aby pewien Piękny król mógł pozbyć się długów oraz podreperować finanse z przejętego majątku templariuszy. :D :D
_________________
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 68 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 8914
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2019-03-04, 14:53:02   

Kozak napisał/a:
Co zmyślono, aby pewien Piękny król mógł pozbyć się długów oraz podreperować finanse z przejętego majątku templariuszy. :D :D
Racja, czyli palma pierwszeństwa za oryginalność należy się jednak “Mopsicom”. :564:
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 31 razy
Wiek: 56
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 7634
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-03-04, 18:01:12   

John Dee napisał/a:
całowanie mopsa pod ogon ale uważam za zupełne przeciwieństwo stereotypowości - to akt niezwykle kreatywny, by nie rzec awangardowy


Dziś ten akt już zupełnie spospoliciał; tutaj jest tak powszechny, że nikt nie zwraca na to uwagi...
_________________
Z 24
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 68 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 8914
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2019-03-04, 18:09:33   

:D :564:
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Strona wygenerowana w 0,21 sekundy. Zapytań do SQL: 15