PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Otwarty przez: Protoavis
2018-02-22, 18:08
Emil Roszewski - Na tropie srebrnego kura - patronat forum!
Autor Wiadomość
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 157 razy
Wiek: 50
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 32052
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-05-06, 23:59:56   

Teresa van Hagen napisał/a:

Dedykacji jeszcze nie mam, ale przy najbliższej okazji zamierzam poprosić :D

Skoro mi kliknęłaś "pomógł" i robisz reklamę, to na pewno podpiszę. ;-)
_________________
Drużyna 5

 
 
Teresa van Hagen 
Maniak Samochodzika



Pomogła: 32 razy
Dołączyła: 20 Lut 2017
Posty: 5668
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-05-08, 09:14:45   

Przewodnik super jest! A dla fanów Nienackiego to chyba pozycja obowiązkowa :-) Na razie czytam na wyrywki i dowiedziałam się z niej, że kiedyś robiono łodzie z betonu ;-)
_________________
Drużyna 5

 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 157 razy
Wiek: 50
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 32052
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-05-08, 18:12:36   

Teresa van Hagen napisał/a:
Na razie czytam na wyrywki i dowiedziałam się z niej, że kiedyś robiono łodzie z betonu ;-)

Te betonowce to mi akurat Nietajenko mi kilka lat temu pokazał. Myślałam wcześniej szczerze mówiąc, że to fragmenty starego pomostu. ;-)
_________________
Drużyna 5

 
 
Ater 
Forumowy Badacz Naukowy
vel Aster alias Duch Puszczy


Pomógł: 9 razy
Wiek: 36
Dołączył: 13 Sty 2014
Posty: 334
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2018-06-04, 21:58:21   

To i ja dorzucę swoję trzy grosze. Jeśli czytam książkę wieczorem i w myślach sobię mówię, że jeszcze jeden rozdział który kończy się przeczytaniem jeszcze kilku dodatkowych, to wtedy uznaję ją za ciekawą i "Na tropie srebrnego kura" to spełnia. To co ją odróżnia od konwencji samochodzikowej to zakończenie a mianowicie to, że czarny charakter zostanie faktycznie ukarany i to mi się podobało.

Mam dwie drobne uwagi:
- w księżce napisane jest, że słońce było w zenicie co jest nieprawdą, bo nie jesteśmy w strefie zwrotnikowej
- niebieskie mapy topograficzne pojawiły się w latach 90' a akcje się w latach 80'
_________________
Amor evadit – in tu(o) habes ore
Semper in vero sensus inerat
Haec dies ut carmen, ut amoenae rosae
Semper ridebas et heu vale mi
 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 157 razy
Wiek: 50
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 32052
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-06-04, 22:05:19   

Ater napisał/a:
Jeśli czytam książkę wieczorem i w myślach sobię mówię, że jeszcze jeden rozdział który kończy się przeczytaniem jeszcze kilku dodatkowych, to wtedy uznaję ją za ciekawą i "Na tropie srebrnego kura" to spełnia.

Miło mi. :) Ale chyba nie na zlocie?? :zdziw:

Ater napisał/a:
czarny charakter zostanie faktycznie ukarany i to mi się podobało.

Jaki mściwy... ;-)

Ater napisał/a:

- w księżce napisane jest, że słońce było w zenicie co jest nieprawdą, bo nie jesteśmy w strefie zwrotnikowej
- niebieskie mapy topograficzne pojawiły się w latach 90' a akcje się w latach 80'

Nie da się ukryć, że z tymi latami nieco namieszałam. :/
Natomiast co do do zenitu to chyba brak precyzji w tym kontekście jest powszechny w literackim języku. Ale może się mylę.
_________________
Drużyna 5

 
 
Ater 
Forumowy Badacz Naukowy
vel Aster alias Duch Puszczy


Pomógł: 9 razy
Wiek: 36
Dołączył: 13 Sty 2014
Posty: 334
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2018-06-04, 22:21:51   

Berta von S. napisał/a:
Ater napisał/a:
Jeśli czytam książkę wieczorem i w myślach sobię mówię, że jeszcze jeden rozdział który kończy się przeczytaniem jeszcze kilku dodatkowych, to wtedy uznaję ją za ciekawą i "Na tropie srebrnego kura" to spełnia.

Miło mi. :) Ale chyba nie na zlocie?? :zdziw:

Na zlocie mi się przypomniało by napisać recenzję :)

Berta von S. napisał/a:

Ater napisał/a:
czarny charakter zostanie faktycznie ukarany i to mi się podobało.

Jaki mściwy... ;-)

Fiat iustitia, ruat caelum
_________________
Amor evadit – in tu(o) habes ore
Semper in vero sensus inerat
Haec dies ut carmen, ut amoenae rosae
Semper ridebas et heu vale mi
 
 
John Dee 
Moderator
Epicuri de grege porcus



Pomógł: 111 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 13579
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2018-06-14, 11:45:04   

Chyba jako jeden z ostatnich forowiczów dorwałem się i ja w końcu do tej tak intensywnie (już 19 stron!) w naszym kręgu dyskutowanej i objętej zaszczytnym patronatem samochodzikowego forum książki. Na pytanie, czy patronat jest zasłużony, pragnę się wypowiedzieć natychmiast: zdecydowanie tak. Z każdej bowiem strony bucha czytelnikowi w twarz owe ciepło, humor i szczególny rodzaj bezkrwawej przygody, którymi przesycone są również książki Mistrza. „Na tropie srebrnego kura” jest więc bez dwóch zdań książką samochodzikową.

Dobrą? Myślę, że wcale niezłą. Język, jakim posługuje się ER bardzo przypadł mi do gustu, jest finezyjny i giętki, autor przekazuje swoje pomysły na niezmiennie wysokim poziomie lingwistycznym. Brawo. Pełna liczba punktów.

Miejsca akcji wydają się być idealne dla tego typu wakacyjnej przygody i nietrudno się domyślić, że są bliskie sercu autora.

Co się tyczy postaci, to osobiście nie potrafiłbym zrobić ER jakiegokolwiek zarzutu, są ciekawe, różnorodne, jeden do Sasa, drugi do lasa, mają w sam raz tyle głębi, ile potrzeba w tego rodzaju książkach. Szczególnie pochwalić chciałbym dobór imion i przydomków, które są bardzo kreatywne i zabawne. Teraz trzeba tylko wszystkie te charaktery zręcznie na siebie napuścić, i arcydzieło gotowe. Ale do tego potrzebna jest dobra intryga i dramaturgia. Jak wygląda z tym?

Niestety, co się tyczy konfliktów, głównego i tych pobocznych, mój zachwyt nie jest już aż tak wielki. Pierwsza scena, klasyczna, w przepełnionym wczasowiczami barze, jest ciekawa, ale utkana nie tak kunsztownie, jak potrafił zrobić to Nienacki. Ale oczywiście porównania z nim są a priori nie fair, więc wspomnę tylko o tym raz i już nie więcej.

Konieczności pojawienia się siostry bliźniaczki w drugim rozdziale muszę przyznać zupełnie nie dostrzegam i moim zdaniem autora największym błędem była zamiana ról pomiędzy siostrą a bratem. Podejrzewam, że Emil Roszewski to jakiś maczo, który w trakcie pisania książki doszedł do wniosku, że koncept z detektywem w spódnicy to jednak pomyłka, że kobieta do kuchni należy, a detektywem może być tylko mężczyzna. Prawdę mówiąc czekałem niemal aż do końca książki na nagłe ponowne pojawienie się tej siostry na scenie, ale jak wiemy bezskutecznie. Pocieszam się tylko tym, że ta sympatyczna osóbka, bezwstydna kłamczucha przyodziewająca się chętnie w cudze piórka, pojawi się być może w kontynuacji “Srebrnego kura”.

Innym błędem dramaturgicznym był moim zdaniem wybór owego srebrnego kura jako obiekt ogólnego pożądania. Nigdy jakoś nie uwierzyłem w jego wartość zabytkową, już raczej symboliczną odnośnie tych nieruchomości, które bractwo kurkowe pragnie odzyskać. Tu moim zdaniem nie zostało wystarczająco dobrze wyjaśnione, dlaczego tylu ludzi tak zawzięcie szuka tych insygniów. Odpowiednio z pewnym niedowierzaniem i pobłażliwą ironią, a nie napięciem śledziłem ich wysiłki. Gdybym np. wiedział, że kur i dokumenty potrzebne są bractwu dla odzyskania jakiegoś niezwykle prestiżowego budynku w samym centrum Krakowa, wtedy czytałbym książkę ze znacznie większym zaciekawieniem. Poza tym można by tu pobawić się z czytelnikiem ujawniając te motywy krok po kroku; najpierw wywołując wrażenie, że chodzi o obiekt o wartości czysto symbolicznej, tak właściwie jednak niewart złamanego szeląga, potem potwierdzając, że kur sam w sobie jest zabytkiem wysokiej rangi, i w końcu wywlekając na jaw, że w rzeczywistości stawką jest bardzo wartościowy budynek. Ale, było, minęło, książka jest napisana i tekstu nikt zmieniać nie będzie.

Mimo tych drobnych zastrzeżeń powieść w pewnym momencie wchłonęła mnie po uszy, mianowicie w chwili, gdy Mat zadomowiwszy się na placu namiotowym, zawiera pakt z Agnieszką i Pontonem, a krótko potem i Królowa Wiktoria staje się jego sojusznikiem. Te środkowe rozdziały są naprawdę na wysokim poziomie i ich lektura sprawiła mi niezmierną przyjemność.

Finał, w którym Mat staje się więźniem, jest nieco słabszy, ale też ma swoje momenty. “Idąc, minął siedzącą na polanie grupkę. Oparty o drzewo Dandys skinął mi z powagą i rozłożył ręce, jakby chciał dać znać, że odcina się od całej sytuacji… Pani Krysia uśmiechnęła się i pomachała mi radośnie.” Tak, dokładnie tak opisałby tę scenę i Nienacki!

To na razie tyle. Miałbym może jeszcze kilka innych pochwał i jedno lub dwa dalsze zastrzeżenia, ale może później, jeśli istnieje zainteresowanie. :)
Ostatnio zmieniony przez John Dee 2018-06-14, 13:36, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Nietajenko 
Forumowy Badacz Naukowy
Ojciec dwójki dzieci



Pomógł: 32 razy
Wiek: 45
Dołączył: 25 Lip 2011
Posty: 11942
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2018-06-14, 11:47:25   

John Dee napisał/a:
To na razie tyle. Miałbym może jeszcze kilka innych pochwał i jedno lub dwa dalsze zastrzeżenia, ale może później, jeśli istnieje zainteresowanie.

Ja Twoją recenzję przeczytałem z zainteresowaniem. Jest jeszcze ten szybki kuń, o którym zapomniałeś. ;-)
_________________
 
 
PawelK 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 14 razy
Dołączył: 03 Lip 2008
Posty: 6445
Wysłany: 2018-06-14, 12:43:58   

John Dee napisał/a:
Podejrzewam, że Emil Roszewski to jakiś maczo, który w trakcie pisania książki doszedł do wniosku, że koncept z detektywem w spódnicy to jednak pomyłka, że kobieta do kuchni należy, a detektywem może być tylko mężczyzna.


Podejrzewam, że Emil Roszewski wcale nie sądzi, że kobieta nadaje się tylko do kuchni :D
_________________


to travel hopefully is a better thing than to arrive
Robert Louis Stevenson 'Virginibus Puerisque'
 
 
 
Kustosz
[Usunięty]

Wysłany: 2018-06-14, 15:08:56   

John Dee napisał/a:
Konieczności pojawienia się siostry bliźniaczki w drugim rozdziale muszę przyznać zupełnie nie dostrzegam i moim zdaniem autora największym błędem była zamiana ról pomiędzy siostrą a bratem.

Moim zdaniem również siostra zapowiadała się ciekawiej. Zapominasz jednak o fundamentalnym założeniu. Głównym bohaterem powieści miała być postać jak najbardziej zbliżona charakterologicznie i fizycznie do Tomasza. A w tej konkurencji siostra odpada w przedbiegach.

John Dee napisał/a:
Nigdy jakoś nie uwierzyłem w jego wartość zabytkową, już raczej symboliczną odnośnie tych nieruchomości, które bractwo kurkowe pragnie odzyskać. Tu moim zdaniem nie zostało wystarczająco dobrze wyjaśnione, dlaczego tylu ludzi tak zawzięcie szuka tych insygniów.

Przemknęła mi przez głowę podobna myśl, ale umówmy się, stare numery gazet jako przedmiot pożądania w "Niewidzialnych" też tyłka nie urywają. Jeszcze ten wiersz Goethego się broni, ale tą część skarbu polska strona bez szemrania gotowa była oddać w niemieckie ręce.
 
 
John Dee 
Moderator
Epicuri de grege porcus



Pomógł: 111 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 13579
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2018-06-14, 18:44:22   

Kustosz napisał/a:
Głównym bohaterem powieści miała być postać jak najbardziej zbliżona charakterologicznie i fizycznie do Tomasza. A w tej konkurencji siostra odpada w przedbiegach.
Ale skoro odpada, to dlaczego w ogóle się pojawia? Jeśli wyłączną rolą siostry było uzasadnienie podobieństwa Mata z Panem Samochodzikiem, to nadal uważam, że autor wybrał tu metodę przesadnie wyszukaną. Na szczęście wyszła mu ta siora bardzo, bardzo sympatycznie. :)


Kustosz napisał/a:
stare numery gazet jako przedmiot pożądania w "Niewidzialnych" też tyłka nie urywają.
Prawda, i przypuszczalnie również dlatego Niewidzialni uchodzą ogólnie za mniej udaną część kanonu. ;-) Motywacja głównych postaci w książkach to ważna, jak i bardzo podstawowa sprawa, o której początkujący autorzy jednak chętnie zapominają. Ruszyć w Polskę w poszukiwaniu reliktów o niepewnej wartości, bo prosi cię o to siostra nie jest moim zdaniem najmocniejszym z bodźców pobudzających człowieka do efektywnego działania. Jest okay, ale mógłby być mocniejszy.
 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 157 razy
Wiek: 50
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 32052
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-06-14, 18:55:12   

John Dee napisał/a:

Na pytanie, czy patronat jest zasłużony, pragnę się wypowiedzieć natychmiast: zdecydowanie tak. Z każdej bowiem strony bucha czytelnikowi w twarz owe ciepło, humor...

Język, jakim posługuje się ER bardzo przypadł mi do gustu...

Miejsca akcji wydają się być idealne dla tego rodzaju wakacyjnej przygody...

Szczególnie pochwalić chciałbym dobór imion i przydomków…

Dzięki za pochwały, a przede wszystkim za przeczytanie i recenzję. :)

A przechodząc do uwag krytycznych:

John Dee napisał/a:

Niestety, co się tyczy konfliktów, głównego i tych pobocznych, mój zachwyt nie jest już aż tak wielki. Pierwsza scena, klasyczna, w przepełnionym wczasowiczami barze, jest ciekawa, ale utkana nie tak kunsztownie, jak potrafił zrobić to Nienacki.

No niestety, niestety, trudno osiągnąć ideał. :(

John Dee napisał/a:

Konieczności pojawienia się siostry bliźniaczki w drugim rozdziale muszę przyznać zupełnie nie dostrzegam i moim zdaniem autora największym błędem była zamiana ról pomiędzy siostrą a bratem. Podejrzewam, że Emil Roszewski to jakiś maczo...

Nie o seksizm tu idzie. Chciałam, żeby bohaterem był mężczyzna, aby przynajmniej momentami czytelnik miał szansę odnieść wrażenie, że narratorem jest Tomasz. Siostra mi była potrzebna jedynie do wprowadzenia elementów samochodzikowych w sposób nienaruszający praw autorskich…
I trochę jako alter ego, chociaż później tę funkcję przejęła Wiktoria.

John Dee napisał/a:

Innym błędem dramaturgicznym był moim zdaniem wybór owego srebrnego kura jako obiekt ogólnego pożądania. Nigdy jakoś nie uwierzyłem w jego wartość zabytkową (...) Gdybym np. wiedział, że kur i dokumenty potrzebne są bractwu dla odzyskania jakiegoś niezwykle prestiżowego budynku w samym centrum Krakowa

Nie w centrum Krakowa, ale owszem – była na początku mowa, że dokumenty są potrzebne do odzyskania zabytkowego Celestatu. Nie eksponowałam bardziej tego wątku, bo najważniejszy wydał mi się jednak sam Kur. Wartość Kura trudno mi oszacować (może z Czciborem powinnam się skonsultować ;-) ), ale myślę, że - nie licząc pozostałych artefaktów - srebrna figurka z okresu średniowiecza, która jest unikatem i ma bardzo konkretny historyczny kontekst, powinna być jednak dużo warta. W każdym razie dla mnie na pewno byłaby wystarczającym motywem do poszukiwań. :)


John Dee napisał/a:

Finał, w którym Mat staje się więźniem, jest nieco słabszy

To ciekawe, bo spotkałam się z zupełnie odwrotną opinią (Protoavisa bodajże), że finał lepszy, bo wreszcie akcja nabiera tempa, natomiast środek jest zbyt wolny.

John Dee napisał/a:

To na razie tyle. Miałbym może jeszcze kilka innych pochwał i jedno lub dwa dalsze zastrzeżenia, ale może później, jeśli istnieje zainteresowanie. :)

Zaistniało. :)
_________________
Drużyna 5

Ostatnio zmieniony przez Berta von S. 2018-06-14, 18:56, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
John Dee 
Moderator
Epicuri de grege porcus



Pomógł: 111 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 13579
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2018-06-14, 19:51:01   

Berta von S. napisał/a:
Chciałam, żeby bohaterem był mężczyzna, aby przynajmniej momentami czytelnik miał szansę odnieść wrażenie, że narratorem jest Tomasz. Siostra mi była potrzebna jedynie do wprowadzenia elementów samochodzikowych w sposób nienaruszający praw autorskich…
Tego zacząłem już się domyślać (spójrz post wyżej). Wybrane przez Ciebie rozwiązanie działa, ale nie jest zbyt eleganckie. Zarzutu seksizmu nie usłyszałabyś zaś na pewno, gdyby siostra zmuszona była przekazać misję bratu z innych przyczyn, jak szpital + połamane kości czy coś w tym sensie. Ale ona dla faceta porzuca swoje samochodzikowe ambicje. :p

Berta von S. napisał/a:
I trochę jako alter ego, chociaż później tę funkcję przejęła Wiktoria.
Tego się nie domyśliłem. Bardzo ciekawe.

Berta von S. napisał/a:
srebrna figurka z okresu średniowiecza, która jest unikatem i ma bardzo konkretny historyczny kontekst, powinna być jednak dużo warta. W każdym razie dla mnie na pewno byłaby wystarczającym motywem do poszukiwań. :)
No tak, zapomniałem, że Ty też latasz z wykrywaczem po polach… :/

Berta von S. napisał/a:
To ciekawe, bo spotkałam się z zupełnie odwrotną opinią (Protoavisa bodajże), że finał lepszy, bo wreszcie akcja nabiera tempa, natomiast środek jest zbyt wolny.
Wolny, ale udział parki dzieci, które mocno przypominają mi np. Yvonne i Roberta, wątek z rybakami, to wszystko uważam udało Ci się tak znakomicie, że jakiegoś braku tempa zupełnie nie odczuwałem. A finał oceniam dlatego nieco niżej, bo przewidziałem takie właśnie zakończenie, a poza tym uważam, że Mat zbyt długo leży w tych węzłach w szopie.

Berta von S. napisał/a:
Zaistniało
To chętnie dorzucę niebawem jeszcze parę dalszych uwag. :)
 
 
Protoavis 
Admin Emeritus
Archeolog książkowy



Pomógł: 47 razy
Dołączył: 13 Sty 2013
Posty: 7131
Skąd: PRL
Wysłany: 2018-06-14, 20:40:19   

John Dee napisał/a:
To ciekawe, bo spotkałam się z zupełnie odwrotną opinią (Protoavisa bodajże), że finał lepszy, bo wreszcie akcja nabiera tempa, natomiast środek jest zbyt wolny.


Bodajże chyba owszem.
Zgadzam się z Johnem, że nie zaszkodziłoby bardziej uzasadnić wyjątkowość kura. Ale nie przeszkadzało mi to. Już pisałem, że moje jedyne zastrzeżenie, to pewna dezorientacja czytelnika poprzez niedookreślenie epoki historycznej w jakiej rozgrywa się akcja.
Moim zdaniem w ostatnich latach, obok TSD właśnie Kur zasługuje na poczesne miejsce w rankingu samochodzikowych powieści. Książki te sąsiadują także ze sobą na półce w mojej biblioteczce :)
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum

Ostatnio zmieniony przez Protoavis 2018-06-14, 20:40, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 157 razy
Wiek: 50
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 32052
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-06-14, 22:21:24   

Protoavis napisał/a:
Książki te sąsiadują także ze sobą na półce w mojej biblioteczce :)

Podejrzewam, że u Ciebie całe mieszkanie już składa się z półek. ;-)

John Dee napisał/a:
Zarzutu seksizmu nie usłyszałabyś zaś na pewno, gdyby siostra zmuszona była przekazać misję bratu z innych przyczyn, jak szpital + połamane kości czy coś w tym sensie. Ale ona dla faceta porzuca swoje samochodzikowe ambicje. :p

To już niech będzie ten seksizm, bo wolę faceta od połamanych kości. ;-)

John Dee napisał/a:

Berta von S. napisał/a:
I trochę jako alter ego, chociaż później tę funkcję przejęła Wiktoria.
Tego się nie domyśliłem. Bardzo ciekawe.

Myślałam, że to oczywiste.

John Dee napisał/a:
No tak, zapomniałem, że Ty też latasz z wykrywaczem po polach… :/
Coraz rzadziej szczerze mówiąc, bo nieco się już tym znudziłam. Ale naprawdę mnie teraz zaciekawiła kwestia wartości takiego Kura. Zaraz napiszę do Czcibora. :)

John Dee napisał/a:

To chętnie dorzucę niebawem jeszcze parę dalszych uwag. :)

To czekam. :)
_________________
Drużyna 5

 
 
John Dee 
Moderator
Epicuri de grege porcus



Pomógł: 111 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 13579
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2018-06-15, 08:32:53   

Stwierdzam, że w książce brak jakichkolwiek referencji do opery Carla Marii von Webera “Wolny strzelec” (“Der Freischütz”). Czyżbyś jej nie znała, Berto? To jedna z najsłynniejszych oper niemieckojęzycznych i można w niej znaleźć prawie wszystko, o czym piszesz opisując zawody strzeleckie, jak prestiż i przywileje króla kurkowego itd. (““Zawody strzeleckie odbywały się kilka razy w roku… Najważniejszą imprezą był jednak, zawsze związany z Zielonymi Świątkami, wybór króla kurkowego. Zostawał nim człowiek o szczególnie celnym oku i mógł tym tytułem cieszyć się przez cały rok. Zdobywał prawo do różnych przywilejów, takich jak ważenie piwa, polowanie, połów ryb czy zwolnienie od ceł i podatków. Tytuł króla kurkowego był jednak przede wszystkim wielkim zaszczytem. Przez całe miasto przechodził uroczysty pochód zakończony urządzoną na jego cześć biesiadą… Na rok przekazywano w jego ręce ozdobny łańcuch z podobizną kura.”)

Znając operę można by jeszcze wspomnieć, że do tych tradycji należało również szydzenie z pokonanego, bo koronacja nowego króla kurkowego szła oczywiście ręka w rękę z detronizacją uprzedniego. Ten, co w przeszłym roku jeszcze pławił się w chwale i glorii, musi teraz znosić bolesne upokorzenia. W “Wolnym strzelcu” tym nieszczęśliwcem jest Max, dotychczas posiadający najcelniejsze oko w całej okolicy, który jednak, wskutek nieczystych machinacji diabelskiego Samiela, tarczy tym razem nie trafia ani raz. Max zaręczony jest z córką wpływowego nadleśniczego Kuno, który zaczyna oczywiście mieć wątpliwości, czy powinien oddać Agatę strzelcowi tak niestałemu. Finałowa runda zawodów strzeleckich musi więc przynieść rozstrzygnięcie. By zapewnić sobie zwycięstwo, Max wpada na bardzo nieszczęsny pomysł… ;-)

Ta wersja opery na youtube jest dobra, wystarczy obejrzeć fragment między 9:00 - 14:20 min, czyli dwie arie, “Victoria!”, i przede wszystkim “Schau der Herr mich an als Konig”


https://www.youtube.com/watch?v=7bM8euzhTQ8

Kilian: “Schau' der Herr mich an als König!
Dünkt Ihm meine Macht zu wenig?
Gleich zieh' Er den Hut, Mosje!
Wird Er? frag' ich – He? he? he?

Chor. Wird Er? frag' ich – He? he? he?

Stern und Strauß trag' ich vor'm Leibe,
Cantors Sepherl trägt die Scheibe;
Hat er Augen nun, Mosje?
Was traf Er denn? – He? he? he?

Chor. Was traf Er denn? – He? he? he?

Darf ich etwa Euer Gnaden
's nächste Mal zum Schießen laden? –
Er gönnt Andern was, Mosje!
Nun, Er kommt doch? – He? he? he?

Chor. Nun, Er kommt doch? – He? he? he?”
 
 
Protoavis 
Admin Emeritus
Archeolog książkowy



Pomógł: 47 razy
Dołączył: 13 Sty 2013
Posty: 7131
Skąd: PRL
Wysłany: 2018-06-15, 08:58:55   

Berta von S. napisał/a:
Protoavis napisał/a:
Książki te sąsiadują także ze sobą na półce w mojej biblioteczce

Podejrzewam, że u Ciebie całe mieszkanie już składa się z półek.


Gdzie tam, mam dwie półki na krzyż :)

Zdjęcie-0162.jpg
Plik ściągnięto 50 raz(y) 209,07 KB

_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum

 
 
Protoavis 
Admin Emeritus
Archeolog książkowy



Pomógł: 47 razy
Dołączył: 13 Sty 2013
Posty: 7131
Skąd: PRL
Wysłany: 2018-06-15, 09:26:20   

Wowax napisał/a:
Protoavis napisał/a:
Gdzie tam, mam dwie półki na krzyż

No jasne, a to jest pewnie zdjęcie tej większej? ;-)


Dokładnie tak jest. Jedynie powieść Kraszewskiego jest tu "plombą". Pierwotnie stały w tym miejscu dwa tomy Artura Pacuły oraz jeden Michała Młotka, ale od pewnego czasu krążą w obiegu rodzinno-towarzyskim. Chyba już czas aby powróciły na swoje miejsce :)
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum

 
 
Kynokephalos 
Moderator
Członek Kapituły Samochodzikowej Książki Roku



Pomógł: 118 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 6452
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2018-06-15, 09:55:57   

Berta von S. napisał/a:
John Dee napisał/a:
Ale ona dla faceta porzuca swoje samochodzikowe ambicje. :p

To już niech będzie ten seksizm, bo wolę faceta od połamanych kości. ;-)

Żarty żartami, ale pamiętam, że czytając też niezbyt dobrze to przyjąłem. Podobnie jak Dee uważałem postać siostry za zbyt szeroko zakrojoną, żeby mogła pozostać niewykorzystana. Spodziewałem się tego raczej w przyszłych tomach przygód Mata, chociaż już w tym wątku odpowiedziano mi argumentami przeciwko takiemu rozwojowi wydarzeń.

W "Kurze" natomiast - żałowałem, że rzeźbiarz Karol pojawił się w złym miejscu o złym czasie.

Nie mówię że to ze strony autora przejaw maczyzmu, ani że jakiś odziedziczony po starożytnej lub średniowiecznej filozofii sposób myślenia o płochości kobiecej duszy. Ale przykro mi się czytało o tych książkach, przewodnikach i łamigłówkach rzuconych na makulaturę. Zapewne to niesprawiedliwe co powiem, bo poza kilkoma zdawkowymi słowami mało o Karolu wiemy. Ale właśnie ta niewiedza tworzy wrażenie, że "dla takiego nic, dla takiego zera" w kąt poszły wieloletnie pasje i ambicja inteligentnej, śmiałej dziewczyny. Było mi szkoda.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...
Zwycięzca rywalizacji rowerowej w 2019 r.

 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 157 razy
Wiek: 50
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 32052
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-06-15, 09:56:13   

Protoavis napisał/a:
Pierwotnie stały w tym miejscu dwa tomy Artura Pacuły oraz jeden Michała Młotka

No proszę jakie miłe towarzystwo. :)
Jeszcze Irskiego tam powinieneś dołożyć.

John Dee napisał/a:
Stwierdzam, że w książce brak jakichkolwiek referencji do opery Carla Marii von Webera “Wolny strzelec” (“Der Freischütz”). Czyżbyś jej nie znała, Berto?

W życiu o niej nie słyszałam. Pewnie dlatego, że generalnie nie trawię oper. Mam uraz jeszcze z podstawówki, kiedy nas ambitny pan od muzyki zmuszał do chodzenia na opery raz na półrocze, a potem z nich odpytywał...

John Dee napisał/a:

Znając operę można by jeszcze wspomnieć, że do tych tradycji należało również szydzenie z pokonanego, bo koronacja nowego króla kurkowego szła oczywiście ręka w rękę z detronizacją uprzedniego. Ten, co w przeszłym roku jeszcze pławił się w chwale i glorii, musi teraz znosić bolesne upokorzenia.
(...)
Ta wersja opery na youtube jest dobra, wystarczy obejrzeć fragment między 9:00 - 14:20 min, czyli dwie arie, “Victoria!”, i przede wszystkim “Schau der Herr mich an als Konig”

Wycie straszliwe. :)
Ale komunikacja niewerbalna bardzo plastyczna. Ten zgarbiony biedak przy stole, i cwaniacki uśmiech na twarzy zwycięzcy, i gesty szydzącej gawiedzi faktycznie nieźle oddają klimat "detronizacji".
:564:
_________________
Drużyna 5

Ostatnio zmieniony przez Berta von S. 2018-06-15, 09:57, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci (z dn. 09.08.2019)

  
ROZUMIEM
Strona wygenerowana w 0,67 sekundy. Zapytań do SQL: 14