PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: Szara Sowa
2019-07-14, 13:14
Jane Austen
Autor Wiadomość
Milady 
Maniak Samochodzika
Profil zawieszony



Pomogła: 49 razy
Dołączyła: 03 Lut 2011
Posty: 5198
Skąd: Bezludna wyspa
Wysłany: 2018-02-12, 21:26:06   Jane Austen

Ponieważ J.A. nie ma jeszcze wątku postanowiłam taki utworzyć. Nakłoniła mnie do tego niedawna lektura "Lady Susan". Muszę przyznać, że czytając tą pozycję miałam niemałą frajdę zastanawiając się jak też zakończą się wszystkie intrygi tytułowej damy. Do tego oczywiście ta epistolarna, krótka jak na J.A. opowieść okraszona została porządną dawką wykwintnego i błyskotliwego humoru. Minusem dla czytelników w pierwszej chwili może być właśnie forma epistolarna jednak dla mnie jest to ostatecznie najlepsze rozwiązanie dla przedstawienia tej historii w zwięzły i ciekawy sposób z różnych punktów.
_________________


Zmierzch to okres pomiędzy dniem a nocą, w tym czasie ostatnie promienie światła mogą natrafić na coś nieludzkiego...
Ostatnio zmieniony przez Protoavis 2018-02-12, 22:17, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 140 razy
Wiek: 49
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 31239
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-02-12, 21:43:09   Re: Jane Austen

Milady napisał/a:
P Minusem dla czytelników w pierwszej chwili może być właśnie forma epistolarna jednak dla mnie jest to ostatecznie najlepsze rozwiązanie dla przedstawienia tej historii w zwięzły i ciekawy sposób z różnych punktów.

Dla mnie była. Nie lubię formy epistolarnej i dlatego nie bardzo mi się Spodobała Lady S.

Dużo bardziej mnie intryguje, jak się mogli skończyć Watsonowie. :) Pamiętasz pewnie, że próbowałam znaleźć jakieś dokończenie w Bath (kilka ich ponoć powstało), ale o dziwo nie było nigdzie. :/
_________________
 
 
Protoavis 
Admin Emeritus
Archeolog książkowy



Pomógł: 44 razy
Dołączył: 13 Sty 2013
Posty: 6902
Skąd: PRL
Wysłany: 2018-02-12, 22:07:29   

Twórczość Jane Austen znam jedynie ze słyszenia, ale swego czasu przeczytałem kilka powieści jej młodszej polskiej koleżanki Heleny Mniszek. "Trędowatą" jeszcze w podstawówce. Skłamałbym gdybym napisał, że mi się nie podobała. ;-)
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum

 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 140 razy
Wiek: 49
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 31239
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-02-12, 23:54:45   

Protoavis napisał/a:
Twórczość Jane Austen znam jedynie ze słyszenia, ale swego czasu przeczytałem kilka powieści jej młodszej polskiej koleżanki Heleny Mniszek. "Trędowatą" jeszcze w podstawówce. Skłamałbym gdybym napisał, że mi się nie podobała. ;-)

A to nie są jakieś szmiry totalne? Szczerze mówiąc nigdy nic Mniszkówny nie czytałam. :)
_________________
 
 
Vasco
Stały bywalec forum


Dołączył: 07 Cze 2010
Posty: 244
Wysłany: 2018-02-13, 01:11:27   

Boli mnie Austen i Mniszkówna w jednym zdaniu :(
 
 
Milady 
Maniak Samochodzika
Profil zawieszony



Pomogła: 49 razy
Dołączyła: 03 Lut 2011
Posty: 5198
Skąd: Bezludna wyspa
Wysłany: 2018-02-13, 08:55:33   

Berta von S. napisał/a:
Pamiętasz pewnie, że próbowałam znaleźć jakieś dokończenie w Bath (kilka ich ponoć powstało), ale o dziwo nie było nigdzie. :/


Pamiętam, że byłyśmy zdziwione brakiem ich dostępności. Ja Watsonów zaczęłam czytać przedwczoraj, ale tylko kilka pierwszych stron i chwilowo odłożyłam na bok na rzecz pełnej humoru "Trzech panów w łódce (nie licząc psa)", ale i ją pewnie odłożę, ponieważ pierwszeństwo mają książki z konkursu na SKR.

Natomiast wracając do J.A. z kontynuacji świetna jest powieść "Sandition". Lektura miło mnie zaskoczyła. Nie byłam w stanie odnaleźć momentu, w którym pisać zakończyła Austen a pałeczkę przejęła kontynuatorka. Później napiszę coś więcej na ten temat.

Mniszkówny nic nie czytałam...
_________________


Zmierzch to okres pomiędzy dniem a nocą, w tym czasie ostatnie promienie światła mogą natrafić na coś nieludzkiego...
 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 140 razy
Wiek: 49
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 31239
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-02-13, 11:14:00   

Milady napisał/a:

Natomiast wracając do J.A. z kontynuacji świetna jest powieść "Sandition". Lektura miło mnie zaskoczyła. Nie byłam w stanie odnaleźć momentu, w którym pisać zakończyła Austen a pałeczkę przejęła kontynuatorka. Później napiszę coś więcej na ten temat.

Sanditon jest rewelacyjne. To moim zdaniem niedościgły wzór pisania dobrej kontynuacji/dokończenia powieści. 100% wczucia się w świat i język autorki.
:564:

P.S. A trzej panowie przezabawni. Szczególnie zmiany perspektywy, zależnie od "miejsca siedzenia". :)
_________________
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 108 razy
Wiek: 54
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 43342
Skąd: Poznań
Wysłany: 2019-01-16, 13:30:56   

Rodzinne zdjęcia Jane Austen znalezione w starym albumie kupionym na eBayu

./redir/kultura.onet.pl/wiadomosci/rodzinne-zdjecia-jane-austen-znalezione-w-starym-albumie-zakupionym-na-aukcji/j9sww8j

Niezwykłe znalezisko czekało na Karen Ievers, która na eBayu kupiła album z wiktoriańskimi zdjęciami brytyjskiej arystokracji. Okazało się, że część fotografii przedstawia członków rodziny słynnej pisarki Jane Austen.
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum
Nasza forumowa geościeżka keszerska: ./redir/pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=240911#240911

 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 47 razy
Wiek: 58
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 9808
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-01-16, 18:18:11   

Szara Sowa napisał/a:
Rodzinne zdjęcia Jane Austen znalezione w starym albumie kupionym na eBayu

./redir/kultura.onet.pl/wiadomosci/rodzinne-zdjecia-jane-austen-znalezione-w-starym-albumie-zakupionym-na-aukcji/j9sww8j

Niezwykłe znalezisko czekało na Karen Ievers, która na eBayu kupiła album z wiktoriańskimi zdjęciami brytyjskiej arystokracji. Okazało się, że część fotografii przedstawia członków rodziny słynnej pisarki Jane Austen.


"Rodzinne zdjęcia J.A."? Przecież ona umarła sporo przed wynalezieniem fotografii.
Powszednie medialne oszustwo.
_________________
Z 24
 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 140 razy
Wiek: 49
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 31239
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-01-17, 00:03:11   

Z24 napisał/a:

"Rodzinne zdjęcia J.A."? Przecież ona umarła sporo przed wynalezieniem fotografii.
Powszednie medialne oszustwo.

Faktycznie cwaniacy. :027: Nie napisali zdjęcia rodziny JA, tylko "rodzinne zdjęcia Jane Austen", co wydaje się sugerować, że JA na nich jest. Zanim ktoś pomyśli, zdąży kliknąć i kasa z reklamy leci.
_________________
 
 
John Dee 
Moderator
Epicuri de grege porcus



Pomógł: 105 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 13187
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2020-12-25, 11:15:52   

Jane Austen: Rozważna i romantyczna



“Sense and Sensibility” (polskie tytuły: “Rozważna i romantyczna”, “Rozsądek i uczucie” lub “Rozsądek i romantyczność”) to jedna z pierwszych powieście Jane Austen; ukończyła ją mając lat około 20 (1795 r.). Równocześnie jest to jej pierwsza publikacja, z roku 1811. Czytałem, że wszystkie książki Austen, a jest ich sześć, są na podobnie wysokim poziomie, więc pomyślałem, że sięgnę po prostu po pierwszą z rzędu.

Fabuła nie była mi obca, jako że oglądałem swego czasu film z Emmą Thompson. W wielkim skrócie można rzec, że chodzi o losy rodziny Dashwood, szczególnie sióstr Eleonory i Marianny. Po śmierci ich ojca angielskie prawo spadkowe zmusza ich do opuszczenia domu rodzinnego, posiadłości Norland, do którego wprowadza się ich brat przyrodni John ze swoją chciwą żoną Fanny. Pod swoją opiekę bierze ich kuzyn ich matki, bogaty John Middleton mieszkający w Barton Park w malowniczym Devonshire, na drugim krańcu południowej Anglii. Ich uroczy nowy dom zwie się Barton Cottage i leży nieopodal.
Jako że sir Middleton uwielbia organizować bale i wycieczki, nikt się na tym odludziu nie nudzi. Jest mnóstwo okazji nawiązania kontaktów do płci odmiennej, bo kwestia zamążpójścia staje się stosunkowo pilna, biorąc pod uwagę kiepską finansową sytuację rodziny. Starsza Eleonora jeszcze w Norlandzie zaręczyła się Edwardem, bratem Fanny. Marianna tymczasem zakochuje się w Willoughby, szarmanckim lekkoduchu przebywającym akurat u swej bogatej ciotki mieszkającej nieopodal. Dalszą ważną osobą jest pułkownik Christopher Brandon, człowiek zamożny, ustatkowany i - mając lat 35 - w “podeszłym wieku”. Tak to co najmniej widzi Marianna, do której pułkownik również się zaleca.
Dramat zaostrza się w chwili, gdy Willoughby nagle bez zadowalającego wyjaśnienia odjeżdża zostawiając Mariannę zupełnie zdezorientowaną. Gdy wkrótce potem dochodzi ją wieść o jego zaręczynach z bogatą Miss Grey dziewczyna bliska jest rozpaczy. Przyjmuje zaproszenie dobrej pani Jennings, która zabiera ją i Eleonorę na kilka tygodni do Londynu. Marianna ma nadzieję, że wszystko jest jakimś wielkim nieporozumieniem i że rozmowa w cztery oczy z Willoughbym, który również przebywa w stolicy, wszytko wyjaśni.
Eleonora tymczasem ma podobne zmartwienia ze swoim narzeczonym: wygląda na to, że Edward zerwał z nią i oświadczył się Lucy Steele, która, głupia i źle poinformowana, wybrała sobie akurat Eleonorę na powierniczkę.

Nie będę ukrywał, że tego rodzaju sercowe dramaty i dylematy mało mnie interesują. Trudno uwierzyć, że powieść z, powierzchownie, tak trywialną tematyką wytrzymała próbę czasu i nadal cieszy się tę samą popularnością co przed 200 laty. Czym zatem różni się od innych ckliwych romansideł z tamtej epoki, których tytułów dzisiaj nikt już nie pamięta?

Przyznaję, że jest to bardzo trudne pytanie, na które nie mam jednoznacznej odpowiedzi.

Możliwe że język przyczynił się do tego sukcesu. Wyniosły, wręcz pompatyczny, jest aczkolwiek poprzez nadmiar słów pochodzenia francuskiego często trudno zrozumiały. Zdania jak te

“the reservedness of his manner towards her contradicted one moment what a more animated look had intimated the preceding one”

musiałem czytać po dwa, trzy razy, nim pojąłem, o co jej chodzi. Ale kto wie, może właśnie to czyni język atrakcyjnym? Osobiście, poirytowany początkowo jego sztucznością, po kilku rozdziałach zacząłem go już lubić, a ostatecznie wręcz cenić. Bądź co bądź stymuluje szare komórki bardziej niż język prosty, a to samo w sobie jest, uważam, pożądane. Nie jestem jednak pewien, czy to z tego powodu generacje czytelniczek i czytelników pozostały wierne tej autorce, ale jak już pisałem, nie posiadam prostych wyjaśnień jej sukcesu.

Samą treścią w każdym bądź razie nie można go wytłumaczyć. Bardziej monotematycznej powieści chyba w życiu nie czytałem. Faceci i pieniądze, pieniądze - faceci, cała książka kręci się wokół tych dwóch motywów.

Myślę więc, że tajemnica powodzenia książek Austen kryje się gdzie indziej. Po pierwsze: możliwe, że główne zmartwienia młodych angielskich pannic z lepszych kręgów dokładnie tak wtedy wyglądały. W najbardziej kapitalistycznym z kapitalistycznych krajów Europy z niezwykle restrykcyjnym prawem dyskryminującym kobiety zabezpieczenie finansowe i bezpieczeństwo, jakie oferowało im małżeństwo - ta kwestia musiała mieć nadrzędne znaczenie. Co by oznaczało, że książka jest pod tym względem autentyczna.
Po drugie: możliwe, że tak lub podobnie ludzie wtedy ze sobą rozmawiali. Zauważyłem bowiem, że Austen tego samego nieco sztucznego języka używała również w swoich listach, a więc mogła się nim posługiwać również na co dzień. Czyli i tu - autentyczność, cecha, którą większość czytelników wyczuwa instynktownie i odpowiednio wysoko ceni.

Ale to jednak jeszcze nie wszystko. Należy jeszcze i głównie podkreślić artystyczną stronę tej powieści. Autorka podzieliła ją w rozdziały, który wszystkie są mniej więcej tej samej długości, co, przyznaję, bardzo przypadło mi do gustu. Lubię taki porządek, mimo że i on zalatuje trochę sztucznością.
Powieść podzieliła poza tym na 4 części w zależności od miejsca akcji. Przerzucając akcję np. z Barton Cottage do Londynu tchnęła w swoje dzieło odczuwalnie nowe życie.

Dodam, że postacie nakreślone są ciekawie i wiarygodnie, kontrast między rozważną Eleonorą i romantyczną Marianną przykładowo nie jest w żadnej mierze karykaturalny. Obie siostry są mądre i samodzielne, szczególnie Eleonora, która, górując nie tylko umysłowo nad swoim bratem, potrafi być wspaniale sarkastyczna:

- Pani Ferrars nigdy nie zapomni, że Edward jest jej synem.
- Zdumiewasz mnie. Sądziłam, że musiała to już całkowicie wymazać z pamięci.
- Ogromnie ją krzywdzisz. Pani Ferrars jest jedną z najbardziej kochających matek na świecie.
Eleonora milczała.
- Przemyśliwamy teraz - podjął pan Dashwood po chwili - nad tym, żeby Robert ożenił się z panną Morton.
Eleonora uśmiechnęła się, słysząc w głosie brata ton doniosłej powagi, i zauważyła spokojnie:
- Widzę, że owa dama niewiele ma do powiedzenia.
- Do powiedzenia? O czym ty mówisz?
- Mówię tylko o tym, że sądząc z twoich słów, pannie Morton musi być wszystko jedno, czy poślubi Edwarda, czy Roberta.




“Sense and Sensibility” jest napisana od początku do końca na bardzo równym i suma summarum wysokim poziomie - nie dostrzegłem najmniejszych wahań formy. Odważę się zaproponować taką metaforę: jest niczym jednolity blok zsuwający się w dół nieskończenie długiej pochyłej, zawsze z nieodmienną szybkością, nigdy nie zbaczając ani o milimetr z drogi. Dziwna metafora, wiem, ale przy czytaniu nasuwają mi się one zawsze machinalnie, mimo woli. :583:

Na razie tyle. Książka mi się spodobała, mimo że musiałem z nią walczyć - a może właśnie dlatego? -, zachęciła mnie nawet do zapoznania się z dalszymi dziełami Jane Austen.
 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 140 razy
Wiek: 49
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 31239
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2020-12-25, 12:31:28   

John Dee napisał/a:
Na razie tyle. Książka mi się spodobała, mimo że musiałem z nią walczyć - a może właśnie dlatego? -, zachęciła mnie nawet do zapoznania się z dalszymi dziełami Jane Austen.

To ciekawe, bo akurat za tą książką JA nie przepadam. Jakoś nie mam przekonania ani do sentymentalnej Marianny, ani do nudnych Eleonory, Edwarda i Brandona (jak się o nim czyta, trudno uwierzyć, że ma dopiero 35 lat) i nie jestem w stanie z zainteresowaniem śledzić ich losów.

Zły Willoughby ma w sobie pewien potencjał, ale autorka - zamiast mu pomóc uszlachetnić charakter, robi z niego zdradliwą miernotę. ;-)

Jedyne co ratuje tę powieść to Middletonowie, tyle że w innych powieściach J.A. można znaleźć więcej dużo zabawniejszych postaci, które dla mnie są solą powieści tej autorki.
_________________
 
 
John Dee 
Moderator
Epicuri de grege porcus



Pomógł: 105 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 13187
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2020-12-25, 18:39:16   

Berta von S. napisał/a:
nie mam przekonania ani do sentymentalnej Marianny, ani do nudnych Eleonory, Edwarda i Brandona (jak się o nim czyta, trudno uwierzyć, że ma dopiero 35 lat)
Oni wszyscy są - no, może nie nudni, ale strasznie formalni. Wątpię, by w innych powieściach Austen było z tym inaczej. Jedyna interakcja cielesna w całej książce ma chyba miejsce w scenie, w której Marianna skręca sobie nogę i Willoughby ją “ratuje”. Mimo to polubiłem wszystkie te postacie, również te, o których wspomniałaś, szczególnie zaś Eleonorę, bo ma najsilniejszy charakter z nich wszystkich, a jednocześnie jest bardzo uczuciowa.

W sumie należy pochwalić autorkę za to, że udało się jej zróżnicować tych drętwiaków na tyle, by stworzyć konieczne dla fabuły napięcie. Największym jej osiągnięciem jest może właśnie to, że pracując z takim niewdzięcznym materiałem i tematem, jakim są plany matrymonialne tego rodzaju przeciętniaków, stworzyła powieść niebanalną, a nawet dzieło literatury światowej. Jak już pisałem nadal nie pojmuję, jakim cudem jej się to udało, mam tylko podejrzenie, że zawdzięczamy to wierność opisu jej własnych kręgów towarzyskich i górnolotności języka.

Zdążyłem jednak zauważyć, że w polskim przekładzie po tej zręcznej werbalnej akrobatyce i francuskich zwrotach dużo nie pozostało, wszystko zostało uproszczone i wygładzone… Przykład: to w tej książce natknąłem się po raz pierwszy w języku angielskim na słowo “adhere” = trzymać się czegoś, które na pewno wywodzi się z francuskiego “adhérer” = kleić się do czegoś. “I have laid down my plan, and if I am capable of adhering to it…” - dzisiaj każdy przeciętny Anglik posłużyłby się prawdopodobnie zwrotem “sticking to it ”. Podobnie rozumował widać polski tłumacz, który zdanie te przełożył po prostu tak: “Ułożyłam sobie plan i jeśli będę zdolna go wykonać…” Przekład tak poprawny jak nudny. :/
 
 
Kynokephalos 
Moderator
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 91 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 6261
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2020-12-25, 19:13:07   

John Dee napisał/a:
Przekład tak poprawny jak nudny. :/

Wydaje mi się, że zarówno określenie "adhering to " jak "sticking to" kładzie akcent na osobistą konsekwencję autorki planu w jego realizacji, wierność początkowym zamiarom. Przetłumaczenie go jako "będę zdolna go wykonać" przenosi ten akcent na jakieś obiektywne okoliczności umożliwiające, lub krzyżujące, przeprowadzenie projektu. Może właściwszym wyrażeniem byłoby "jeśli zdołam przy nim wytrwać"?

Pozdrawiam,
Kynokpehalos
_________________
Wonderful things...
Zwycięzca rywalizacji rowerowej w 2019 r.

 
 
John Dee 
Moderator
Epicuri de grege porcus



Pomógł: 105 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 13187
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2020-12-25, 21:07:05   

Kynokephalos napisał/a:
Może właściwszym wyrażeniem byłoby "jeśli zdołam przy nim wytrwać"?
Tak, w ten sposób brzmi to trochę lepiej. W zasadzie ale chciałem tylko zwrócić Waszą uwagę na to, że coś bardzo ważnego zostało stracone w tłumaczeniu. Moim zdaniem na podstawie takiego przekładu nie można właściwie ocenić tej pisarki. Nie różni się on w niczym od przekładu tekstów Dickensa, a przecież w oryginale “erudycyjny” styl Jane Austen to zupełne przeciwieństwo prostego, zrozumiałego języka, jakim posługiwał się autor “Opowieści wigilijnej”.
 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 140 razy
Wiek: 49
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 31239
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2020-12-26, 18:30:20   

John Dee napisał/a:
Oni wszyscy są - no, może nie nudni, ale strasznie formalni. Wątpię, by w innych powieściach Austen było z tym inaczej. Jedyna interakcja cielesna w całej książce ma chyba miejsce w scenie, w której Marianna skręca sobie nogę i Willoughby ją “ratuje”.
(...)
Jak już pisałem nadal nie pojmuję, jakim cudem jej się to udało, mam tylko podejrzenie, że zawdzięczamy to wierność opisu jej własnych kręgów towarzyskich i górnolotności języka.

A Ty byś tak zaraz kawa na ławę chciał. Jasne, że są formalni, W innych powieściach również, bo tak się żyło w tym czasie (JA jest chwalona za bardzo wierny obraz funkcjonowania społeczeństwa). Ale to jest przecież właśnie ciekawe (i trudne z punktu widzenia pisarki), żeby pokazać/zobaczyć emocje za maską narzuconych norm i zasad.

Zdziwiłeś mnie tą uwagą o górnolotnym języku, nigdy nie miałam takiego wrażenia. Ale może to kwestia słabej znajomości angielskiego, bo JA znam głównie z polskich przekłądów. Zdarzyło mi się czytać niektóre książki też w oryginale, ale wtedy byłam głównie skoncentrowana na zrozumieniu treści, a nie wyłapywaniu stylistycznych różnic.
_________________
 
 
Hebius 
Fanatyk Samochodzika



Pomógł: 5 razy
Wiek: 53
Dołączył: 06 Wrz 2017
Posty: 2035
Skąd: z doskoku
Wysłany: 2020-12-26, 20:31:37   

Jestem zaskoczony krytyką przekładu, bo miałem duże zaufanie do Anny Przedpełskiej-Trzeciakowskiej.
_________________
 
 
John Dee 
Moderator
Epicuri de grege porcus



Pomógł: 105 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 13187
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2020-12-27, 21:35:01   

Berta von S. napisał/a:
A Ty byś tak zaraz kawa na ławę chciał. Jasne, że są formalni, W innych powieściach również, bo tak się żyło w tym czasie (JA jest chwalona za bardzo wierny obraz funkcjonowania społeczeństwa). Ale to jest przecież właśnie ciekawe (i trudne z punktu widzenia pisarki), żeby pokazać/zobaczyć emocje za maską narzuconych norm i zasad.
Oczywiście, i trzeba przyznać, że doskonale się z tego zadania wywiązała. W sumie, jak na książkę z początku XIX w. wcale wcale nieźle. Ale przyznaję, że zajęty lekturą przez kilka dni ani razu nie powracałem do niej z radosną niecierpliwością, a raczej z poczuciem obowiązku. Mimo wspomnianych zalet te pannice i ich prosta agenda - daj mi Boże męża, kulawego, o jednym oku, byle bogatego - zdołały mnie tylko średnio rozentuzjazmować. Zobaczymy, jak mi pójdzie z innym jej książkami, skoro, jak twierdzisz, są tak dużo lepsze. ;-)

Hebius napisał/a:
Jestem zaskoczony krytyką przekładu, bo miałem duże zaufanie do Anny Przedpełskiej-Trzeciakowskiej.
Skontrolowałem go tylko wyrywkowo, nie musi więc koniecznie być aż tak zły. Do trudnego języka autorki, który początkowo wydawał mi się nieznośny, wpierw przywykłem, a potem wręcz się w nim rozkochałem. Odpowiednio jestem rozczarowany, że nie ma widocznie sposobu, by go lepiej przetłumaczyć.
 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 140 razy
Wiek: 49
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 31239
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2020-12-28, 00:30:57   

John Dee napisał/a:
Zobaczymy, jak mi pójdzie z innym jej książkami, skoro, jak twierdzisz, są tak dużo lepsze. ;-)

To Ci podaję mój ranking, żebyś znowu nie zabrał się za coś gorszego. ;-)

Dla mnie Jane Austen to przede wszystkim trzy książki Duma i uprzedzenie, Perswazje oraz Opactwo Northanger (bardzo lubię też Sanditon, ale zostało dokończone przez inną autorkę). To powieści pełne humoru, ciepła i sympatycznych postaci. Czytałam każdą z nich pewnie tyle samo razy co Pana Samochodzika.

Potem jest Emma (czyta się nieźle, ale główna bohaterka średnio sympatyczna),

...długooo nic...

I wreszcie Rozważna i romantyczna oraz Mansfield Park (zbyt moralizatorski, autorka musiała mieć jakąś złą fazę).
_________________
 
 
John Dee 
Moderator
Epicuri de grege porcus



Pomógł: 105 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 13187
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2020-12-28, 11:46:56   

Berta von S. napisał/a:
Dla mnie Jane Austen to przede wszystkim trzy książki Duma i uprzedzenie
To dobrze, bo właśnie ją zacząłem wcyoraj czytać, jako że chronologicznie to jej nr. 2. “It is a truth universally acknowledged, that a single man in possession of a good fortune, must be in want of a wife.” He he, słynne pierwsze zdanie w powieściach. Zdaje się, że w tę pozycję też już wsadziłem nos, ale nie pamiętam, do którego rozdziału dotarłem. :)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci (z dn. 09.08.2019)

  
ROZUMIEM
Strona wygenerowana w 0,38 sekundy. Zapytań do SQL: 12