PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
128. Ciechocińska macewa
Autor Wiadomość
Michal_bn 
Maniak Samochodzika



Pomógł: 9 razy
Wiek: 40
Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 6880
Skąd: Zagłębie Dąbrowskie
Wysłany: 2015-06-01, 23:10:31   

Przeczytałem.

Trochę się rozpisze na temat tej książki, bo mimo że nawet mi się podobała, to kilka rzeczy mocno mi zgrzyta. W punktach wypiszę ciekawsze rzeczy jakie rzuciły mi się w oczy. Czasem pozytywne, a czasem negatywne.

UWAGA! PONIŻEJ ZDRADZAM SZCZEGÓŁY FABUŁY!



1. Paweł zachowuje się tutaj jak rasowy detektyw. Nigdy taki nie był. Normalnie Sherlock :p Taka metamorfoza nawet wyszła mu na plus :) Fajnie że autor przypomina że od 20 lat Daniec pracuje w Ministerstwie, a ponieważ wtedy miał 25 lat, to teraz ma 45. Dobrze żeby inni autorzy o tym pamiętali, bo znowu zrobią z niego trzydziestolatka. I tak jest już prawie jak James Bond.

2. Wiele dni szukano telefonu zmarłego Edwarda. Dlaczego nikt nie wpadł no to, żeby na ten numer zadzwonić? :p Zwłaszcza że jak znaleźli telefon to był włączony :p

3. Nie podobały mi się pseudonimy Nemo i Poziomki. Strasznie kiczowate jak na czternastolatków... Już widzę jak młodzież w tym wieku zwraca się do siebie: "Cześć Poziomko, co słychać? A bardzo dobrze Nemo! Wszystko ok!". Nierealne w tych czasach :p

4. Fajnie że autor wykorzystał wehikuł. Ratowanie rybaka to znakomity pretekst, żeby przypomnieć czytelnikom serii o właściwościach tego pojazdu.

5. Pierwsze osiemdziesiąt stron to fajne nawiązanie do samochodzikowych klimatów i widać że autor bardzo się starał żeby tak właśnie było, bo wyszło to bardzo dobrze. Później niestety ten klimat gdzieś uleciał :(

6. Wiem, że to nie wina autora ale nie mogę o tym nie wspomnieć. Tobiasz Nieznański... Prawdopodobnie zamierzeniem Pawła Wilińskiego było nawiązanie do Tomasza NN. i wprowadzenie tego Nieznańskiego ale wyszła z tego jakaś groteska. Doliczyłem się jedenastu pomyłek w imieniu, a liczyłem tylko do połowy książki!!! Jak można coś takiego wypuścić do sprzedaży???!!! Krew mnie zalewała jak imiona Tomasz i Tobiasz co chwilę się przeplatały.

7. Paweł jedzie wehikułem 20 (!!!) minut z kościoła na cmentarz! To tylko 2 km..., czyli góra 5 minut jazdy... Czy autor może to wyjaśnić? Pieszo byłoby szybciej :p

8. Paweł wypowiada w tej książce obelgę, która chyba nie przystoi żadnemu bohaterowi tej serii: "ty parszywa szumowino". Trochę mną to wstrząsnęło ;-)

9. "Złapał mnie za kołnierz. Postawił na równe nogi. Najwyraźniej zamierzał mną zakręcić jak kulomioci kulą, a potem rzucić na bar...".

Czy na pewno kulą a nie młotem? Czyli napastnik trzymał Pawła jedną ręką, ustawił go pod swoją szyją, zakręcił i pchnął???!!! To trochę trudne do wykonania :p

10. Przeciwnicy spożywania alkoholu będą mogli wtrącić swoje trzy grosze, bo Paweł schlał się orzechówką i obudził się rano z kacem. Chyba dopiero trzeci raz miał kaca w całej serii :D

11. Kolor khaki :D Jak dawno tego nie słyszałem :p :p :p

12. Rozbawiła mnie scena jak Paweł bawił się w podglądacza i robił to z wehikułu mówiąc w duchu: "Im mniej osób mnie zauważy tym lepiej." Faktycznie w wehikule będzie niewidzialny. Powinien jeszcze zatrąbić i wpłynąć do jeziora :D

13. Paweł WŁAMUJE SIĘ do Ciechociniexu! To trochę kiepski przykład dla młodzieży ale na szczęście dostaje słusznie po głowie więc w pewien sposób się to rekompensuje :p Autorzy nie mogą się powstrzymać od walenia Pawła w czerep. Muszą go nie znosić :p

14. Nie kapuję sytuacji z motorówką. Niby dlaczego własność Edwarda ma nagle należeć do Różyckiego???

Paweł mówi w pewnym momencie do Różyckiego: "Motorówka jest pana". Ale dlaczego???

15. Dziwna jest sytuacja jak zupełnie obca kobieta - Teresa (która później okazuje się Kasią) wyjeżdża z Pawłem i chłopcami o głupich pseudonimach pod namiot. Zaznaczam że nie zna ani Pawła ani Poziomek. Ostry ten Paweł :p

16. Jak to jest możliwe, że w co drugim tomie Paweł jest truty w ten sam sposób, a on za każdym razem się dziwi jak to możliwe. Zawsze głowa łupie go rano, a on nie wie od czego. Dziwne że on się jeszcze nie uzależnił od tych środków nasennych. Zasysa je częściej niż narkomani heroinę :p

17. Autor zrobił ukłon w stosunku do Marka Żelecha i Andrzeja Irskiego rekomendując ich książki w dość sprytny sposób. W sumie fajna rzecz.

18. Fajna książka w samochodzikowym klimacie, trochę zepsuta naiwnym i niepotrzebnym zakończeniem z bandytami. Ten ostatni rozdział wg mnie kompletnie niepotrzebny.

Fajna powieść. Jest kilka niedociągnieć, ale jako całokształt podoba mi się. Jestem na tak :)
_________________


"... i tak moich marzeń Wam nie oddam,
Póki w żyłach krew, nigdy się nie poddam..."
Ostatnio zmieniony przez Michal_bn 2015-06-02, 09:28, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
don90 
Twórca
Paweł Wiliński - autor powieści samochodzikowych


Dołączył: 29 Maj 2009
Posty: 134
Wysłany: 2015-06-02, 20:06:32   

OK. Odniosłem się do punktów, w których Michał miał pewne pytania:

Cytat:
1. Paweł zachowuje się tutaj jak rasowy detektyw. Nigdy taki nie był. Normalnie Sherlock :p Taka metamorfoza nawet wyszła mu na plus :) Fajnie że autor przypomina że od 20 lat Daniec pracuje w Ministerstwie, a ponieważ wtedy miał 25 lat, to teraz ma 45. Dobrze żeby inni autorzy o tym pamiętali, bo znowu zrobią z niego trzydziestolatka. I tak jest już prawie jak James Bond.

Dokładnie tak. Według mnie Paweł ma już 45 lat i jest, delikatnie mówiąc, starym kawalerem z pewnymi przywarami; lubi się napić yerby lub piwa (ewentualnie trzech).

2. Wiele dni szukano telefonu zmarłego Edwarda. Dlaczego nikt nie wpadł no to, żeby na ten numer zadzwonić? :p Zwłaszcza że jak znaleźli telefon to był włączony :p

Cytat:
3. Nie podobały mi się pseudonimy Nemo i Poziomki. Strasznie kiczowate jak na czternastolatków... Już widzę jak młodzież w tym wieku zwraca się do siebie: "Cześć Poziomko, co słychać? A bardzo dobrze Nemo! Wszystko ok!". Nierealne w tych czasach :p

Pewnie nierealne, ale chciałem w ten sposób delikatnie nawiązać do tomów Nienackiego.

Cytat:
6. Wiem, że to nie wina autora ale nie mogę o tym nie wspomnieć. Tobiasz Nieznański... Prawdopodobnie zamierzeniem Pawła Wilińskiego było nawiązanie do Tomasza NN. i wprowadzenie tego Nieznańskiego ale wyszła z tego jakaś groteska. Doliczyłem się jedenastu pomyłek w imieniu, a liczyłem tylko do połowy książki!!! Jak można coś takiego wypuścić do sprzedaży???!!! Krew mnie zalewała jak imiona Tomasz i Tobiasz co chwilę się przeplatały.

No cóż, to już muszę przemilczeć...

Cytat:
7. Paweł jedzie wehikułem 20 (!!!) minut z kościoła na cmentarz! To tylko 2 km..., czyli góra 5 minut jazdy... Czy autor może to wyjaśnić? Pieszo byłoby szybciej :p

Masz rację - to blisko. Wcześniej jednak napisałem, że pan Tomasz zapalił papierosa, więc uznałem, że chwilę jeszcze stali na placu, aż towarzysz Pawła nie skończył palić. :)

Cytat:
14. Nie kapuję sytuacji z motorówką. Niby dlaczego własność Edwarda ma nagle należeć do Różyckiego???

Do Kalińskiego. Po śmierci Różyckiego, Kaliński uznał, że zatrzyma motorówkę i kiedy już wszystko wokół śmierci Różyckiego ucichnie, sprzeda ją. Uznał, że skoro nikt nie wie o jej istnieniu, to nic się nie stanie, jeśli zostawi ją sobie. :)

Cytat:
Fajna powieść. Jest kilka niedociągnieć, ale jako całokształt podoba mi się. Jestem na tak :)

Cieszy mnie to. :)
 
 
Michal_bn 
Maniak Samochodzika



Pomógł: 9 razy
Wiek: 40
Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 6880
Skąd: Zagłębie Dąbrowskie
Wysłany: 2015-06-02, 20:14:39   

don90 napisał/a:

Do Kalińskiego. Po śmierci Różyckiego, Kaliński uznał, że zatrzyma motorówkę i kiedy już wszystko wokół śmierci Różyckiego ucichnie, sprzeda ją. Uznał, że skoro nikt nie wie o jej istnieniu, to nic się nie stanie, jeśli zostawi ją sobie. :)



Faktycznie, teraz to doczytałem. Dzięki :)
_________________


"... i tak moich marzeń Wam nie oddam,
Póki w żyłach krew, nigdy się nie poddam..."
 
 
Protoavis 
Admin Emeritus
Archeolog książkowy



Pomógł: 46 razy
Dołączył: 13 Sty 2013
Posty: 7078
Skąd: PRL
Wysłany: 2015-06-03, 21:30:32   

A moją uwagę zwróciło, fajne, komiksowe:
"- Argh! - jęknął rabuś" (str. 70.) :)


Napisałem kilka słów o książce, zdradzając niektóre szczegóły fabuły:
./redir/www.zapomnianabib...ska-macewa.html
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum

 
 
don90 
Twórca
Paweł Wiliński - autor powieści samochodzikowych


Dołączył: 29 Maj 2009
Posty: 134
Wysłany: 2015-06-05, 13:50:39   

Fajna recenzja. :)
 
 
Athenais 
Twórca
Autorka tomiku poezji



Pomogła: 31 razy
Wiek: 36
Dołączyła: 19 Sie 2013
Posty: 7086
Skąd: Bath, UK
Wysłany: 2015-07-06, 10:32:13   

Wreszcie się zebrałam do napisania kilku słów, trochę długo to trwało, za co przepraszam Autora. Ale wątek przynajmniej się trochę ożywi ;-)

O kilku rzeczach, na które zwróciłam uwagę, już wspomniał Michał, więc nie wiem, czy się powtarzać, czy nie, może nie będę się o nich bardzo rozpisywać ;-)

UWAGA! PONIŻEJ ZDRADZAM SZCZEGÓŁY FABUŁY!

1. Pierwsze, co mi zazgrzytało podczas wyobrażania sobie akcji, to jak można wcisnąć ręce w kieszenie, trzymając jednocześnie zapalonego papierosa? Myślałam, że może w międzyczasie został zgaszony, tylko nie było o tym mowy, ale nie, gaszony był dopiero później.
Wiem, że to drobiazg. Tak, wiem, czepiam się :D

2. Michał już wspomniał o nieco naciąganych pseudonimach chłopców, więc już nie będę powtarzać, choć pewnie prawidłowo rozszyfrowałam, że są to nawiązania do Borówki z WZ i kapitana Nemo ;-)

3. Żadna mama nie zapisuje przepisu na rosół! Nawet ja, która umiejętnościami kulinarnymi niewiele przewyższam Nemo i Poziomkę, nie zapisałam sobie tego w swojej książce z przepisami, a jakbyś zapytał jakąkolwiek mamę, jak ugotować rosół, to by Ci to powiedziała z głowy ;-)

4. Ciekawa wydała mi się prawidłowość, że kobiety w tej książce miały dzieci w dość zaawansowanym wieku (panie po 50., a dzieci w wieku szkolnym), ale możliwe, że ta granica się teraz przesuwa, sama nie mam jeszcze dzieci.

5. Podczas napadu na dansingu Daniec powinien się chyba zorientować, że w łazience też powinno zgasnąć światło, więc Teresa chyba nie miała możliwości pozostać w błogiej nieświadomości co do napadu.

6. Nie wiem, czy dobrze pamiętam, ale był taki moment, że Kaliński zdziwił się, widząc wehikuł, chociaż dzień wcześniej był nim ratowany.

7. Włamania do Ciechocinexu również nie pochwalam, ale jednocześnie rozśmieszyło mnie, że Paweł wybiera tylną furtkę, żeby psy go nie ZAUWAŻYŁY :D :D :D

8. Orzechówki i porannego kaca również nie pochwalam, zwłaszcza, że nie było ku temu najmniejszych powodów :P

9. Też mnie zastanawia, dlaczego motorówka została u Kalińskiego, skoro prawnie powinna należeć do siostry Różyckiego, a w jej sytuacji bardzo przydałyby się pieniądze ze sprzedaży.

10. I jeszcze na koniec to, co już Michał wspomniał, czyli szukanie komórki. Ja nawet jak szukam kluczy, to żałuję, że się nie da do nich zadzwonić :D :D :D

To tyle mojego czepiania się (chociaż za chwilę "czepnę się" jeszcze raz zakończenia, ale o tym później). Do tej pory miałam okazję przeczytać dwie książki Pawła Wilińskiego, tę i "Sekret drewnianej kapliczki". "Ciechocińska macewa" jest zdecydowanie lepsza. Fakty historyczne są delikatnie wplecione w fabułę, już tak nie rażą. Wszystko układa się w logiczną całość, nie ma dłużyzn, a Daniec naprawdę zachowuje się jak prawdziwy detektyw. Czasami nawet zastanawiałam się, czy nie przesadza i nie przekracza swoich kompetencji, bo od ścigania zabójcy powinna być policja, a jemu w sumie powinno najbardziej zależeć na odnalezieniu macewy. Ale że zawsze lepiej czyta się o ludziach czynu, to jestem w stanie wybaczyć ten powrót Dańca do komandoskich korzeni. I jest tak rozbrajająco naiwny, jeżeli chodzi o kobiety, i to jest tak bardzo samochodzikowe! :-)
Książka jako całość bardzo mi się podobała, z tym, że nie rozumiem do końca zakończenia. Tyle zachodu, żeby odnaleźć zaginioną macewę i zadowolić się tym, że jest gdzieś zakopana w ziemi? Przecież Hipolit Wróbel by mu za to nie rozliczył delegacji! :D Brakowało mi też wyjaśnienia, dlaczego akurat ta macewa jest tak wyjątkowa, bo nie tylko dlatego, ze ocalała jako jedyna. Właśnie dlatego ocalała, że miała magiczne właściwości, ale dlaczego? Czy był to kamień nagrobny jakiegoś świątobliwego męża w rodzaju Reb Loewego? Nic nam o tym nie wiadomo.

Mimo jednak tych drobiazgów, jestem zdecydowanie na tak :)
_________________


Quidquid agis, prudenter agas et respice finem
Ostatnio zmieniony przez Athenais 2015-07-06, 10:34, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Nietajenko 
Forumowy Badacz Naukowy
Ojciec dwójki dzieci



Pomógł: 32 razy
Wiek: 44
Dołączył: 25 Lip 2011
Posty: 11942
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2015-07-06, 10:36:51   

Athenais napisał/a:
Pierwsze, co mi zazgrzytało podczas wyobrażania sobie akcji, to jak można wcisnąć ręce w kieszenie, trzymając jednocześnie zapalonego papierosa? Myślałam, że może w międzyczasie został zgaszony, tylko nie było o tym mowy, ale nie, gaszony był dopiero później.

Poproś kogoś na budowie to Ci pokaże. Ręce niezbędne są tylko do tego by fajkę zapalić a i to może zrobić kolega. :)
_________________
 
 
Athenais 
Twórca
Autorka tomiku poezji



Pomogła: 31 razy
Wiek: 36
Dołączyła: 19 Sie 2013
Posty: 7086
Skąd: Bath, UK
Wysłany: 2015-07-06, 10:37:59   

Nietajenko napisał/a:
Poproś kogoś na budowie to Ci pokaże. Ręce niezbędne są tylko do tego by fajkę zapalić a i to może zrobić kolega.


Hehe, nigdy nie paliłam, to nie wiem (a tym bardziej nie pracowałam na budowie :D )
_________________


Quidquid agis, prudenter agas et respice finem
 
 
Nietajenko 
Forumowy Badacz Naukowy
Ojciec dwójki dzieci



Pomógł: 32 razy
Wiek: 44
Dołączył: 25 Lip 2011
Posty: 11942
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2015-07-06, 10:43:25   

Athenais napisał/a:
Żadna mama nie zapisuje przepisu na rosół! Nawet ja, która umiejętnościami kulinarnymi niewiele przewyższam Nemo i Poziomkę, nie zapisałam sobie tego w swojej książce z przepisami, a jakbyś zapytał jakąkolwiek mamę, jak ugotować rosół, to by Ci to powiedziała z głowy

Wiesz, trzeba wiedzieć kiedy wyciągnąć szumowiny, dosypać vegety, wrzucić marchew by rosołek wyszedł klarowny ;-)
Athenais napisał/a:
Ciekawa wydała mi się prawidłowość, że kobiety w tej książce miały dzieci w dość zaawansowanym wieku (panie po 50., a dzieci w wieku szkolnym), ale możliwe, że ta granica się teraz przesuwa, sama nie mam jeszcze dzieci.

Gdy moja córcia pójdzie do pierwszej klasy będę sobie liczył 44 wiosny więc jest to możliwe. ;-)
Athenais napisał/a:
I jeszcze na koniec to, co już Michał wspomniał, czyli szukanie komórki.

To pewnie afekt spowodował brak racjonalnego podejścia. ;-)
_________________
 
 
Athenais 
Twórca
Autorka tomiku poezji



Pomogła: 31 razy
Wiek: 36
Dołączyła: 19 Sie 2013
Posty: 7086
Skąd: Bath, UK
Wysłany: 2015-07-06, 10:45:37   

Nietajenko napisał/a:
Gdy moja córcia pójdzie do pierwszej klasy będę sobie liczył 44 wiosny więc jest to możliwe.

Z facetami to jest trochę inna sprawa, Anthony Quinn jeszcze w wieku 80 lat spłodził potomka ;-)
_________________


Quidquid agis, prudenter agas et respice finem
 
 
Nietajenko 
Forumowy Badacz Naukowy
Ojciec dwójki dzieci



Pomógł: 32 razy
Wiek: 44
Dołączył: 25 Lip 2011
Posty: 11942
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2015-07-06, 10:49:04   

Athenais napisał/a:
Nietajenko napisał/a:
Gdy moja córcia pójdzie do pierwszej klasy będę sobie liczył 44 wiosny więc jest to możliwe.

Z facetami to jest trochę inna sprawa, Anthony Quinn jeszcze w wieku 80 lat spłodził potomka ;-)

Z tym że moja małżonka jest ode mnie młodsza zaledwie o dwa lata więc gdy córa będzie w ósmej klasie... tfu! w drugiej gimnazjum to ona będzie miała właśnie 50. :)
_________________
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 125 razy
Wiek: 55
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 44386
Skąd: Poznań
Wysłany: 2015-10-09, 12:36:36   

Najkrócej mówiąc jest to wg mnie książka nie najgorsza, ale jednak jest to książka zmarnowanych szans.
Pomysł i miejsca ciekawe, ciekawi bohaterowie, intryga też niczego sobie. Diabeł jednak tkwi w szczegółach. Dla przykładu: czemu Daniec po przyjeździe na miejsce nawet nie próbuje nawiązać kontaktu z policją? Przecież najlepiej od nich mógłby się dowiedzieć co odkryli na miejscu tragedii, czy mają jakieś podejrzenia, czy zlecili jakieś badania, natrafili na jakieś poszlaki?
No i Daniec w taki bezmyślny sposób zachowuje się co chwilę. Np. nagle pędzi samochodem przez Ciechocinek łamiąc przepisy bo … zdobył adres jakiejś kolejnej osoby która może coś wnieść do jego śledztwa. Że chyba niby to ma podnieść dramaturgię. A czy nie lepiej było to poprowadzić tak, że u Dańca pojawia się przeczucie że ta osoba może być bardzo ważna dla jego śledztwa, chciałby być tam jak najszybciej, ale mimo to potrafi się (z trudem) opanować i stara się jechać zgodnie z przepisami. Czy w tej drugiej opcji dramaturgia nie jest nawet wyższa, a przepisy nie są bez potrzeby łamane?
Druga sytuacja: Daniec odwiedza Tobiasza, któremu wyłączono prąd, bo zapomniał zapłacić rachunku. Tobiasz jest wściekły i klnie z tego powodu siarczyście. A czy nie lepiej było zrobić tak, że drzwi otwiera zły Tobiasz, który na pytanie czemu u niego tak ciemno odpowiada: „A bo wiesz, zapomniałem zapłacić rachunku, więc wyłączono mi prąd i co tu ukrywać, motyla noga (tu Tobiasz mrugnął do mnie okiem) jestem na siebie naprawdę śmiertelnie wściekły”. No i mamy tu nie tylko tę samą informację ale też trochę humoru i luzu.
Kolejnym minusem są niestety przeważnie sztucznie wstawione akapity encyklopedyczne z dokładnymi datami, wiekami, nazwiskami, nieraz wkładane w paszcze bohaterów.
Daniec musi też 2 razy raczej niepotrzebnie dostać w potylicę i stracić przytomność. No i może dodam, że rozbijać się nad Wisłą na dziko od ok. 40 lat nie wolno…
Ale najgorsze jest to, czemu sama macewa została tak dziwnie potraktowana? Nie chcę zdradzać akcji, ale czytelnik na pewno chciałby coś o niej wiedzieć więcej, oczekiwałby rozwinięcia tego wątku i pewnie też innego zakończenia. No bo chyba Daniec przyjechał po to aby szukać tej macewy. A przecież nie była on własnością tej osoby która ją wykopała.
No dobra, już się przestanę czepiać i dodam, że i tak ksiązka ta jest wg mnie wyraźnie lepsza od pierwszej przeczytanej przeze mnie tegorocznej kontynuacji czyli „Jacht ze Sztynortu”.
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum
Nasza forumowa geościeżka keszerska: ./redir/pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=240911#240911

 
 
filipski 
Słyszał o Samochodziku


Dołączył: 05 Lip 2014
Posty: 28
Wysłany: 2016-02-29, 10:03:48   

Książeczkę przeczytałem na raty z mieszanymi uczuciami.
Podzielam krytyczne uwagi wskazane przez poprzedników, przy czym najbardziej doskwiera mi mało ciekawie rozwiązany wątek śmierci antykwariusza i przyznania się sprawcy (zero napięcia) i wydumany wątek z napadami na kuracjuszy.
Rozwiązanie historii z macewą też nie powala.
Pomimo tego czytałem z zainteresowaniem, autor ma "lekkie pióro" i miło się czyta tę książkę.
Porównując do "Jachtu ze Sztynortu" zdecydowanie bardziej podobał mi się wakacyjny w klimacie "Jacht".
 
 
don90 
Twórca
Paweł Wiliński - autor powieści samochodzikowych


Dołączył: 29 Maj 2009
Posty: 134
Wysłany: 2016-02-29, 12:59:31   

Najchętniej polecam "Skrzynię z Egiptu" - to chyba moja najlepsza książka. :)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci (z dn. 09.08.2019)

  
ROZUMIEM
Strona wygenerowana w 0,36 sekundy. Zapytań do SQL: 11