PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Aleksander Minkowski
Autor Wiadomość
mirekpiano 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 7 razy
Wiek: 56
Dołączył: 05 Lip 2008
Posty: 314
Skąd: Jerzwałd
Wysłany: 2014-09-06, 15:45:50   

Pozostała mi dedykacja z dzisiejszego spotkania z autorem "W niełasce u pana Boga"w moim jerzwaldzkim domu.


./redir/www.tinypic.pl/shqv6tj2lv4u
_________________
Wszystkich odwiedzających Jerzwałd zapraszam do mnie na pogawędkę oraz poczęstunek tego i owego. Rybka też się zawsze znajdzie. Furtkę otwiera się do siebie.
Ostatnio zmieniony przez mirekpiano 2014-09-06, 16:48, w całości zmieniany 9 razy  
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 34 razy
Wiek: 56
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 7816
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-09-06, 23:45:47   

Ja na tę "Drogę do Niury" poluję od dłuższego czasu. To, zdaje mi się, była pierwsza książka A.M. jaką mu wydano.
To " Zmartwychwstanie Pudrycego" czytałem w odcinkach w jakiejś gazecie w odcinkach w latach 80-tych. Prawie nie nie pamiętam. To znaczy, że chyba nie powaliło mnie specjalnie :D .
To gadanie A.M. o cenzurze w przypadku tej powieści, to chyba jakaś kokieteria. Wtedy cenzura interweniowała w określonych dość ściśle sytuacjach. Może chodziło mu o cenzurę redakcyjną ;-) .
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2014-09-06, 23:46, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Protoavis 
Ojciec Wspomagający
Archeolog książkowy



Pomógł: 30 razy
Wiek: 43
Dołączył: 13 Sty 2013
Posty: 6200
Skąd: PRL
Wysłany: 2014-11-30, 21:38:25   

Wywiad z Aleksandrem Minkowskim dla Forum Miłośników Pana Samochodzika, Warszawa, 21.11.2014 r.


Zbigniew Nienacki i Aleksander Minkowski (Zdjęcie z archiwum Aleksandra Minkowskiego)



Cz. I. O książkach i filmach dla młodzieży

1. Forum Miłośników Pana Samochodzika: Mimo, że pisał Pan również dla dorosłych czytelników, do klasyki polskiej literatury weszły Pana powieści adresowane do znacznie młodszego pokolenia. Na co autor zwraca największą uwagę pisząc książki dla młodzieży?

Aleksander Minkowski: Mogę mówić tylko o sobie. Wyznam, że największą uwagę zwracam na siebie. Co przez to rozumiem? W zasadzie w każdej mojej książce bohaterem na różne sposoby jestem ja sam. Na czas pisania książki wracam w moje lata chłopięce i w ten sposób spełniam to, co się nie spełniało wówczas: to o czym marzyłem, to czego pragnąłem. Krótko mówiąc: próbuję dzielić się z czytelnikami, opakowując to w fabułę, tym co wtedy myślałem, jak wtedy rozumiałem świat, a wtrącam także to, jak rozumiem go dzisiaj. Krótko mówiąc staram się przekazać moim trochę samego siebie w różnych wariantach, a przede wszystkim w wariancie własnych marzeń.

2. Do ulubionych seriali naszego dzieciństwa należy „Gruby.” Czy to prawda, że w tej powieści można znaleźć również szereg wątków z Pana biografii?

Tak. Otóż przede wszystkim Gruby to jestem ja sam, ale w bardzo szczególnych okolicznościach. W 1946 roku, mając lat 13, wróciłem z zesłania i byłem straszliwie wygłodzony. Po prostu marzyłem o tym żeby się najeść. W Polsce znaleźliśmy się we Wrocławiu i nagle znalazłem się wśród bułek z masłem, kiełbasy, zup… Krótko mówiąc w niesłychanym dobrobycie, można było jeść. I stało się to moją obsesją. Ja, który byłem chudy jak patyk, rzuciłem się na jedzenie i już nie mogłem przestać. Jadłem dniami i nocami. Budziłem się w nocy i wydawało mi się, że jedzenie było tylko snem, więc pędziłem do kuchni sprawdzić czy jest. Było, to jadłem także w nocy na zapas, ponieważ nie wyobrażałem sobie, że takie szczęście może długo potrwać. Nie umiałem sobie wyobrazić, że będzie można jeść latami. I sam nie zauważyłem, jak roztyłem się monstrualnie. No bo jedząc w dzień i w nocy nie można nie utyć. W ciągu wakacyjnych miesięcy utyłem chyba 30 kg i stałem się monstrualnie gruby. I wtedy zaczął się dramat. Odkryłem jak okrutne są dzieci. Ile w nich jest szyderstwa, z jaką frajdą znęcają się nad kimś odmiennym. Bałem się wyjść z domu, gdyż mnie wytykano palcami, wołano za mną „gruby” a było jeszcze sto innych przezwisk i wyzwisk. Była to tragedia. Ale ja nie mogłem schudnąć, nie mogłem przestać jeść. Ta tragedia trwała co prawda tylko dwa lata, bo potem jednak urosłem i schudłem. Ale kiedy mierząc 1,5 m ważyłem 76 kg, to tego nie zapomnę. Ale to jak powiadam ma głębsze dno. Poznałem jak potrafią być okrutni moi koledzy, jak potrafią znęcać się nad takim „kaleką,” bo to jest kalectwo. Tam gdzie dzieci nie śmieją się z jednookiego, głuchego czy jednonogiego, to z grubasa wolno, a to przecież w takim monstrualnym wydaniu jest kalectwo. W końcu schudłem, natomiast zapamiętałem sobie do końca życia i do dziś pamiętam jak to boli kiedy inni się z ciebie śmieją i do dziś mam jeszcze to, że kiedy słyszę gdzieś za plecami śmiech, mimowolnie odwracam się, bo myślę, że się śmieją ze mnie.

3. Wiele Pana powieści zostało zekranizowanych. Często również Pan pracował przy scenariuszach. Z której ekranizacji jest Pan najbardziej zadowolony, i czy któraś nie spełniła Pana oczekiwań?

Od razu wyznam, że wolę książkę niż film. Z bardzo prostego powodu. Książka jest wyłącznie moja. W książce ja mogę powiedzieć co mój bohater myśli i co czuje. W filmie jest to nie do wykonania, bo nie można pokazać myślenia bohatera, tego co czuje, ponieważ nie pokazujemy w filmie wewnętrznych monologów. A to dla pisarza bywa najważniejsze. Natomiast robiąc film, traktuje się to, przynajmniej ja to traktowałem, jako rodzaj zachęty, aby z widzów uczynić moich czytelników, gdyż film, siłą rzeczy ma więcej odbiorców. Miałem nadzieję, że film z widzów, uczyni moich czytelników. To był rodzaj haczyka zarzucanego na młodych, żeby sięgnęli po obejrzeniu „Grubego” po książkę „Gruby”, po obejrzeniu „Majki” po „Majkę”. Książki w moim odczuciu są znacznie bogatsze. I druga rzecz. Książka jest moja. Film jest pracą zbiorową. Przede wszystkim reżysera. To jest wyobraźnia reżysera a nie moja wizja, plus jeszcze gra aktorów, z których każdy próbuje coś dać od siebie. I powstaje dzieło kolektywne, niekiedy bardzo udane, ale już nie moje. Ja nie czuję się autorem filmu.

4. Czy pracując nad scenariuszami miał Pan okazję bywać na planach filmowych. Jeśli tak jak wspomina pan realizację serialu „Szaleństwa Majki Skowron”?

Bywałem na planach wielokrotnie, ale czułem się tam zawsze trochę jak piąte koło u wozu. Reżyser mnie zapraszał, ale nie miałem tam wiele do roboty, chyba że czasami trzeba było zmienić coś w dialogach. W przypadku Majki Skowron, Stanisław Jędryka zaprosił mnie na Mazury, gdyż serial był kręcony bodajże w Mikołajkach i obserwowałem to z boku, nie wtrącałem się. Czułem na okrągło rozczarowania, ponieważ moja wizja „Szaleństwa Majki Skowron” nie pokrywała się z tym, co było wyobraźnią Stasia Jędryki, którego bardzo szanuję jako reżysera, jak również prywatnie. Ani gra aktorów nie była tym, co ja sobie wyobrażałem, bo jak już mówiłem, zawsze bohaterem moich książek jestem ja sam, i w tym wypadku bohater „Szaleństwa Majki Skowron” - Ariel, był mi o wiele bliższy niż Majka. Zamysłem filmu było to, że każdy chłopak marzy, aby mieć na własność dziewczynę, która by poza nim świata nie widziała. Rzadko się tak zdarza, ale wyobrażać sobie tak można i tak powstało „Szaleństwo Majki Skowron” jako książka. Było to ciekawe doświadczenie, ciekawa przygoda. Muszę jeszcze jako rzecz mało znaną powiedzieć, że ostatni bodaj odcinek „Szaleństwa Majki Skowron” już nie był reżyserowany przez Stanisława Jędrykę, bo miał on wtedy zawał, rozchorował się, zabrano go do szpitala i film dokończył Kazimierz Kutz (W jakiś czas później Stanisław Jędryka przy okazji swojego wywiadu uściślił nam, że nie miał wtedy zawału tylko atak reumatyzmu, że Kazimierz Kutz nie nakręcił ostatniego odcinka, lecz serię scen z wielu odcinków, np. wszystkie sceny z lekarką, sympatią ojca Ariela - dop. red.). Tak że jeszcze miałem okazję pobyć tam z Kazimierzem Kutzem w Mikołajkach na planie, i popracować z nim, a jest to wspaniały i ciekawy człowiek.

5. Wielu Pana kolegów pisarzy stworzyło swoich bohaterów, (np. Szklarski - Tomka Wilmowskiego, Nienacki – Pana Samochodzika) poświęcając im całe cykle powieściowe. Pan również napisał serię „Tropiciele złoczyńców.” Gdyby jednak miał Pan ochotę i czas, któremu ze swoich dawnych bohaterów poświeciłby Pan więcej niż jedną książkę?


Jest taka książka. Nazywa się „Gruby”. Jest to rzecz najbliższa mi, jest to w zasadzie mój debiut pisarski. Na napisanie tej książki namówili mnie starsi ode mnie pisarze Edmund Niziurski i Hanna Ożogowska. To oni przekonali mnie, że moją przygodę życiową z lat szkolnych powinienem napisać. Ja nie wierzyłem, że to potrafię. Oni mnie przekonywali, że spróbować powinienem i tak powstał „Gruby.” A ponieważ ja jestem sobie najbliższy, to myślę, że o sobie mógłbym napisać taki serial, gdybym jeszcze był w stanie pisać seriale powieściowe.

6. Czy dziś jeszcze uczestniczy Pan w spotkaniach autorskich? A jeśli tak, czy zdarza się, że na tych spotkaniach pojawiają się nastolatkowie, czy są to raczej czytelnicy wychowani na Pana dawnych książkach?


Ja już na spotkania autorskie nie jeżdżę. Mam za sobą chyba tysiące takich spotkań. Przemierzyłem Polskę wzdłuż i wszerz wielokrotnie - bywały kiedyś takie majowe miesiące książki i wtedy otrzymywałem i przyjmowałem zaproszenia z bodaj wszystkich województw w Polsce. Zapraszały mnie biblioteki, szkoły, domy kultury, a ja z wielką frajdą siadałem do mojego trabanta i jeździłem. Ogromnie ceniłem sobie takie spotkania, chociaż za każdym razem miałem tremę. Były to spotkania i z dorosłymi i z młodzieżą, ale te z młodzieżą były dużo ciekawsze, bardzo szczere, zamieniające się właściwie w rozmowy. Świetnie to wspominam ale minęły lata, ja mam już ich sporo i odkryłem że nie mam już w zasadzie sił jeździć. Te siły jakie mi zostały przeznaczam na pisanie, bo ciągle jeszcze coś piszę. Ale mam kontakty z moimi dawnymi czytelnikami, bo wielu z nich pisuje do mnie ciągle, ba, przekazują swoim dzieciom, że jest taki Aleksander Minkowski, którego warto czytać i podtykają im moje książki. Tak że od czasu do czasu miewam kontakty także z dziećmi moich dawnych czytelników, którzy stali się również moimi czytelnikami.

7. Pana dzieciństwo przypadło niestety na lata wojny. Jej echa można znaleźć wielu Pana powieściach. Jakie książki czytał Pan będąc nastolatkiem? Czy była ta najważniejsza książka, po przeczytaniu której zaczął Pan marzyć o karierze pisarskiej?

To trudno odpowiedzieć. Kariera pisarska nie wiązała się z lekturami. Po prostu ja zawsze potrzebowałem pisać, podobnie jak ludzie utalentowani plastycznie potrzebują malować, rysować, a utalentowani muzycznie potrzebują grać czy śpiewać. Nie umiem tego określić. Każdy prawdopodobnie ma w sobie jakieś zdolności, ale nie zawsze je wykorzystuje, nie zawsze ulega temu do czego ma pociąg. Ja pisałem jeszcze w latach szkolnych, a pierwszy swój wiersz napisałem mając chyba lat 10. Był to wiersz miłosny. Zakochałem się w takiej jednej rudej 10-latce i wtedy napisałem pierwszy wiersz, którego zresztą jej nie pokazałem, bo się wstydziłem. Pisać zacząłem bardzo wcześnie. Przechowuję do dziś z pietyzmem list od Juliana Tuwima, któremu odważyłem się posłać swój wiersz, mając lat 15 czy 16. Dostałem od niego odpowiedź, w której napisał mi, że chyba mam talent, że być może zostanę poetą. W tym momencie przestałem pisać wiersze ponieważ uznałem, że jednak poetą ja nie będę i raczej ciągnęło mnie w stronę prozy.

8. Miał Pan okazję poznać Edmunda Niziurskiego i Hannę Ożogowską. Czy utrzymywał Pan kontakty z innymi twórcami literatury dziecięcej i młodzieżowej?

Znałem praktycznie wszystkich. Przez 7 lat, wybrany przez nich, byłem prezydentem polskiej sekcji IBBY – Światowej Rady Książki dla Młodych, afiliowanej bodaj przy UNESCO. Odziedziczyłem tę funkcję po Hannie Ożogowskiej i Wojciechu Żukrowskim.

---
W części drugiej wywiadu Aleksander Minkowski opowie o swojej znajomości ze Zbigniewem Nienackim!

Realizacja wywiadu: Mirekpiano (dziękujemy za nieocenioną pomoc), Protoavis, Szara Sowa, konsultacja: Berta von S.
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum

Ostatnio zmieniony przez Szara Sowa 2017-08-02, 09:30, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 91 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 23232
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-11-30, 23:05:26   

Bardzo sympatyczne wrażenie robi Pan Minkowski. :)

Świetna (choć oczywiście straszna) ta historia, która stała się punktem wyjścia do Grubego.
Protoavis napisał/a:
AM: W 1946 roku, mając lat 13, wróciłem z zesłania i byłem straszliwie wygłodzony. Po prostu marzyłem o tym żeby się najeść. W Polsce znaleźliśmy się we Wrocławiu i nagle znalazłem się wśród bułek z masłem, kiełbasy, zup… Krótko mówiąc w niesłychanym dobrobycie, można było jeść. I stało się to moją obsesją. Ja, który byłem chudy jak patyk, rzuciłem się na jedzenie i już nie mogłem przestać. Jadłem dniami i nocami. Budziłem się w nocy i wydawało mi się, że jedzenie było tylko snem, więc pędziłem do kuchni sprawdzić czy jest. Było, to jadłem także w nocy na zapas, ponieważ nie wyobrażałem sobie, że takie szczęście może długo potrwać. Nie umiałem sobie wyobrazić, że będzie można jeść latami.
_________________
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 72 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 9542
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2014-11-30, 23:30:59   

Świetne! Wiedziałem, tzn. przeczuwałem, że on i nikt inny był bohaterem każdej jego książki - zawsze ten sam typ młodzieńca, te same rozterki, ale jednak nie miałem pojęcia, że on również był Grubym! Nie znam wszystkich jego książek, ale “Gruby” zrobiła na mnie największe wrażenie, a dowiadując się teraz, co on wtedy przeżył, widzę w tym potwierdzenie powiedzonka, że w bólu prawdziwa sztuka się rodzi.

Czekam niecierpliwie na drugą część wywiadu!
Ostatnio zmieniony przez Szara Sowa 2014-12-01, 07:57, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
don90 
Twórca
Paweł Wiliński - autor powieści samochodzikowych


Dołączył: 29 Maj 2009
Posty: 134
Wysłany: 2014-12-01, 08:47:34   

Czytałem "Grubego". Świetny wywiad. Same wypowiedzi autora ukazują bardzo dobry styl, jakoś tak składa zdania, że od razu mam przed oczami te stare przygodówki autorstwa p. Minkowskiego właśnie, czy Niziurskiego i Nienackiego. Tak jak kolega John Dee, czekam na drugą część.

Chciałem jeszcze dodać, że te filmiki na Yotube'owym koncie p. Minkowskiego bardzo ciekawe. Widać, że pisanie było kiedyś bardzo opłacalnym zajęciem :D
Ostatnio zmieniony przez don90 2014-12-01, 08:56, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Nietajenko 
Moderator
Ojciec dwójki dzieci



Pomógł: 32 razy
Wiek: 41
Dołączył: 25 Lip 2011
Posty: 13081
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2014-12-01, 10:51:36   

No bardzo, bardzo pięknie! Wywiad tyle ciekawy co niespodziewany, a że lubię sobie coś dobrego poczytać oraz doświadczać niespodzianek tedy sprawiliście mi wielką przyjemność. :564: Kto był inicjatorem? Kto wymyślał pytania? Kto je osobiście zadawał?
_________________
Grunt się nie przejmować i mieć wygodne buty

Ostatnio zmieniony przez Szara Sowa 2014-12-01, 10:58, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 66 razy
Wiek: 52
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 35850
Skąd: Poznań
Wysłany: 2014-12-01, 10:58:12   

Stopka redakcyjna jest widoczna. :)
Natomiast w praktyce największe brawa należą się Mirkowi oraz Protoavisowi! :564:
A że Pan Aleksander jest wdzięcznym rozmówcą, to całość jest jak sądzę godna uwagi!
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum
Nasza forumowa geościeżka keszerska: ./redir/pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=240911#240911

 
 
 
mirekpiano 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 7 razy
Wiek: 56
Dołączył: 05 Lip 2008
Posty: 314
Skąd: Jerzwałd
Wysłany: 2014-12-01, 17:07:09   

Z Aleksandrem ( jesteśmy na ty) rozmawia się przeuroczo. Jego świetna pamięć pomimo prawie 82 lat życia napawa optymistycznie na kolejne nasze wspólne rozmowy. A rozmawiamy o wszystkim, wiele tematów niestety nie może zostać upubliczniona. Dotykają one przede wszystkim intymnej sfery naszej lokalnej, jerzwałdzkiej społeczności. Oj działo się kiedyś w naszej wsi! O pewnych zdarzeniach nie miałem wcześniej pojęcia.
_________________
Wszystkich odwiedzających Jerzwałd zapraszam do mnie na pogawędkę oraz poczęstunek tego i owego. Rybka też się zawsze znajdzie. Furtkę otwiera się do siebie.
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 66 razy
Wiek: 52
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 35850
Skąd: Poznań
Wysłany: 2014-12-02, 09:02:20   

Mirkowi rzecz jasna klikam "pomógł"! :564:
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum
Nasza forumowa geościeżka keszerska: ./redir/pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=240911#240911

 
 
 
Protoavis 
Ojciec Wspomagający
Archeolog książkowy



Pomógł: 30 razy
Wiek: 43
Dołączył: 13 Sty 2013
Posty: 6200
Skąd: PRL
Wysłany: 2014-12-04, 11:53:11   

Wywiad z Aleksandrem Minkowskim dla Forum Miłośników Pana Samochodzika, Warszawa, 21.11.2014 r.




Na zdjęciu Mirekpiano i Aleksander Minkowski


Cz. II. O Zbigniewie Nienackim


9. Przyjaźnił się Pan ze Zbigniewem Nienackim. Jaki on był w prywatnych kontaktach. Czy można było w nim dostrzec jakieś cechy Pana Samochodzika?

Zacznę od końca. Czy można było w nim dostrzec cechy Pana Samochodzika? Myślę, że trochę tak jak ja on spełniał w tym serialu powieściowym trochę własnych marzeń żeby odbywać takie przygody jakie odbywał Pan Samochodzik. I tu można by było powiedzieć, że wiele cech Zbyszka pojawia się w postaci Pana Samochodzika. W prywatnych kontaktach był to człowiek trudny. Myśmy się przyjaźnili, ale jak to między pisarzami, każdy z nas miał własne widzenie świata, całkowicie odmienne i bardzo często wykłócaliśmy się do białego rana, chociaż to nie przeszkadzało w naszej przyjaźni. W gruncie rzeczy rozumieliśmy się. Ja bardzo lubiłem jego powieść „Raz w roku w Skiroławkach,” której byłem chyba pierwszym czytelnikiem, bo jeszcze w maszynopisie, a on lubił niektóre moje książki. I bardzo dobrze żeśmy się rozumieli. Był wspaniałym człowiekiem. Pamiętam kiedy miałem wypadek samochodowy pod Jerzwałdem i leżałem z połamanymi żebrami w moim domku, to w nocy kilka razy przyjeżdżał do mnie na rowerze sprawdzić czy żyję, zmienić mi opatrunek, chociaż na ogół „grał twardziela.” Był bardzo wrażliwy, bardzo delikatny. Był wspaniałym przyjacielem. Bardzo mi go brakuje.

10. Czy pamięta Pan swoje pierwsze spotkanie ze Zbigniewem Nienackim?

To było bodaj w Gdańsku, na sympozjum pisarskim. Przyjechałem tam przeogromną limuzyną – amerykańskim Fordem Granada, jedynym takim w Polsce – gromadził tłumy ciekawskich… Kupiłem ją za grosze od pewnego wiceministra PRL. Ów wiceminister dostał auto w spadku po wuju-reemigrancie z USA. Wuj wrócił do ojczyzny i zmarł. A wiceminister nie miał prawa jeździć samochodem efektowniejszym niż sam premier… Wymienił ze mną cichcem Granadę na fiata 125p i mikroskopijną dopłatę, równowartość chyba motoroweru – więcej nie miałem.. Nienacki zachwycił się limuzyną. I poprosił mnie bym go odwiózł nią do Jerzwałdu. Przez Jerzwałd jechaliśmy wolniutko. Ja prowadziłem, a Zbyszek dostojnie pozdrawiał zaszokowanych mieszkańców. Zostałem wtedy u niego na kilka dni. Tak zaczęła się nasza przyjaźń.

11. Czy podczas wspólnych spotkań rozmawialiście ze Zbigniewem Nienackim o swoich książkach lub bohaterach? W niektórych książkach Pana i Nienackiego występują te same fikcyjne nazwy miejscowości. Czy zdarzało się, że w wyniku takich rozmów dokonywaliście jakichś zmian w fabule powieści, czy zdarzyło się Panu lub Nienackiemu coś podpowiedzieć lub wymyślić któregoś z bohaterów?

Tak nie bywa. Każdy z nas jest indywidualnością - każdy z nas był indywidualnością. My o książkach raczej nie rozmawialiśmy. Rozmawialiśmy generalnie o literaturze, o ludziach, o charakterach ludzkich, o tym co się dzieje w Jerzwałdzie, bo on był głęboko wrośnięty w Jerzwałd, a ja Jerzwałd dopiero zaczynałem lubić, zaczynałem się z nim wiązać. On wciągał mnie we wszystkie sprawy tamtejsze, które ja znałem również ze Skiroławek, oczywiście przetworzone w wyobraźni pisarskiej. Ale w sumie każdy z nas był osobowością i nie wtrącaliśmy się do tego co piszemy.

12. Jakie motywy kierowały Zbigniewem Nienackim, kiedy postanowił wyprowadzić się z Łodzi nad Jeziorak? Sam Nienacki przedstawiał na ten temat tyle sprzecznych wersji, że można się w nich pogubić.

Cóż, ja znam jedną i myślę że prawdziwą. Zbyszek mieszkał w Łodzi, był bardzo aktywnym dziennikarzem, postacią w mieście znaną i ciężko zachorował na płuca, miał gruźlicę, miał odmę. Lekarze powiedzieli mu, że musi zmienić klimat i z różnych rzeczy zrezygnować jeżeli chce żyć. Powinien całkowicie odmienić swój tryb życia. I Zbyszek postanowił to zrobić. Postanowił przenieść się w życie prymitywne, w życie rudymentalne, wg mnie nie do przyjęcia. To znaczy, kiedy pierwszy raz znalazłem się w Jerzwałdzie i zobaczyłem, że mając ładny, murowany dom, Zbyszek chodzi za potrzebą do wygódki za stodołą i że nie ma kranu i że nie ma ogrzewania, to doszło do ostrego sporu, podczas którego mu wygarnąłem, że powrót do prostego życia nie oznacza, że tak powiem, deficytu higieny. I że nie przeszkodzi mu w życiu prawdziwym, to że będzie miał łazienkę, że będzie miał kran i będzie miał toaletę. Napyskował mi, po czym kiedy przyjechałem następnym razem okazało się że ekipy już robią mu łazienkę, wodociąg i ogrzewanie. Tak że znalazł się tam, jak sądzę, po to żeby wyzdrowieć i żeby znaleźć zupełnie nowe warunki do pisania. I rzeczywiście jako pisarz, Nienacki rozwinął się właśnie w Jerzwałdzie. Tam napisał swoje samochodziki, tam napisał „Wielki las” i powieść „Raz w roku w Skiroławkach,” którą ja bardzo cenię, uważam że jest to świetna literatura, niestety niedoceniona u nas, którą próbowano u nas okrzyknąć pornografią, a jest to kompletna bzdura. Jest to znakomita powieść, dużej klasy. Myślę więc, że znalazł się tam i z przyczyn zdrowotnych i po to aby odmienić swoje życie, z którego zapewne nie był zadowolony. Odmienić życie miejskie z duża aktywnością społeczną, na życie proste, wiejskie, zdrowe, bo Zbyszek rąbał drzewo, wykonywał różne prace fizyczne w domu i sobie świetnie z tym radził. Chociaż wyglądał chucherkowato, ale był „żyła” - taki mocny. Dlatego tam się znalazł i był bardzo szczęśliwy.

13. Czy to prawda, że to dzięki Zbigniewowi Nienackiemu również Pan zamieszkał w Jerzwałdzie?

Oczywiście! Któregoś razu na jego zaproszenie trafiłem do Jerzwałdu, o którym przedtem nic nie słyszałem. Zatrzymałem się u niego, a jego dom pomieszczony jest na takiej skarpie, z której widać jezioro, łąki, słowem przepięknie tam jest. No i oczywiście powiedziałem mu to, o on mnie wtedy zapytał, czy ja bym też chciał czegoś takiego. Ja wtedy trochę przez grzeczność powiedziałem - oczywiście, ale nie myślałem, żeby to realizować. Tymczasem w niecały rok później zostałem wezwany w trybie pilnym do Jerzwałdu, gdzie Nienacki zaprowadził mnie nad brzeg jeziora, pokazał mi jakąś kompletną ruderę w bagnie, ale na samym brzegu i powiedział mi: „to będzie twoje.” Ja tam nawet wejść nie mogłem, bo tam jest bagno. Ale jakoś wleźliśmy i wtedy zobaczyłem chatę, która nie miała fundamentów, glinianą, w środku po prawej była obórka, a po lewej mieszkało dwoje starych ludzi, z których jedno umarło, a drugie postanowiło przenieść się do dzieci. Krzyknąłem, że ja tego nie chcę, lecz nazajutrz stałem się właścicielem, bo Nienacki miał twardy charakter i niełatwo ustępował. I bardzo, bardzo się z tego cieszę.

14. Mieszkając w Jerzwałdzie często się spotykaliście. Czy odwiedzali Was tam również inni pisarze?

Zdarzało się, ale szczerze mówiąc niewiele z tego pamiętam, bo w Jerzwałdzie obchodził mnie tylko Zbyszek. Przyjeżdżali do niego jak do mistrza młodzi pisarze z Olsztyna. Nie pamiętam jednak nazwisk.

15. W gronie fanów Zbigniewa Nienackiego toczą się spory dotyczące pewnych wydarzeń z jego życia, szczególnie z lat młodości. Czy np. autor „Pana Samochodzika” posiadał maturę? Czy rzeczywiście w latach 60-tych dotarł na Syberię? Jaka była geneza przyjęcia przez niego takiego a nie innego pseudonimu literackiego?

Na to wszystko odpowiedzieć nie mogę. Mogę tylko powiedzieć, że skoro studiował, a studia skończył, to musiał mieć maturę. Bez matury na studia nie przyjmowano, a on studia skończył. Ponieważ wiem, że przez jakiś czas studiował w Związku Radzieckim, to mógł trafić na Syberię. Nie jako zesłaniec oczywiście, ale mógł tam pojechać i Syberię zobaczyć. Dlaczego wybrał pseudonim Nienacki – pojęcia nie mam.

16. Wielu fanów Nienackiego zastanawia się także, czy Nienacki odwiedził Kolumbię i Dolinę Loary we Francji.

Nie odwiedził. Nie znosił podróżować. To wyobraźnia plus staranne studia nad dostępnymi materiałami o miejscach, które opisywał.

17. Wspomniał Pan, że stawiał wysoko powieść Nienackiego „Raz w roku w Skiroławkach,” a którą z Pana powieści najwyżej cenił Nienacki?

„Zmartwychwstanie Pudrycego” /wkrótce ukaże się wznowienie/ - rodzaj repliki, zainspirowanej powieścią Zbyszka „Raz w roku w Skiroławkach” . Pisałem ją w Jerzwałdzie, a Zbyszek wpadał do mnie co wieczór aby przeczytać co tego dnia napisałem. Nie wtrącał się, nie komentował. Ale po skończeniu odebrałem od niego gratulacje. To był rok bodaj 1982. Powieść była ówczesną Polską „w pigułce” – w stanie wojennym. Cenzura ją zatrzymała, były ciężkie perypetie, pomógł mi ówczesny premier, przedtem redaktor „Polityki” Mieczysław Rakowski. Książka odniosła wielki sukces… w RFN. Wspaniałe recenzje. W Polsce był zakaz jej recenzowania.

---
W części trzeciej wywiadu Aleksander Minkowski opowie m.in. o swej przygodzie z literaturą i filmem dla dorosłych.
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum

Ostatnio zmieniony przez Szara Sowa 2017-08-02, 09:31, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 66 razy
Wiek: 52
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 35850
Skąd: Poznań
Wysłany: 2014-12-04, 12:11:09   

Ciekawa jest opinia p. Aleksandra o wyjazdach Nienackiego. Przychyliłbym się do opinii, że nie był we Francji i Kolumbii. Patrząc w tym kontekście (że Nienacki potrafił opisać jakiś region nie będąc tam osobiście), wygląda na to że na Syberii też nie był.
Natomiast p. Aleksander niestety ma niedokładne informacje co do wykształcenia p. Zbigniewa, który ponad wszelką wątpliwość studiów jednak nie ukończył.

A zupełnym zaskoczeniem dla mnie jest to, że Nienacki:

Aleksander Minkowski napisał/a:
Nie znosił podróżować.


Dotyczyło to już pewnie okresu Jerzwałdzkiego. Bo wcześniej przecież objechał całą Polskę szukając domu.
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum
Nasza forumowa geościeżka keszerska: ./redir/pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=240911#240911

Ostatnio zmieniony przez Szara Sowa 2014-12-05, 09:10, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
Nietajenko 
Moderator
Ojciec dwójki dzieci



Pomógł: 32 razy
Wiek: 41
Dołączył: 25 Lip 2011
Posty: 13081
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2014-12-04, 13:06:41   

Szara Sowa napisał/a:
Dotyczyło to już pewnie okresu Jerzwałdzkiego. Bo wcześniej przecież objechał całą Polskę szukając domu.

Ale to nie były podróże sensu stricte, a wyjazdy... (hmmm) handlowe celem nabycia nieruchomości. :)
_________________
Grunt się nie przejmować i mieć wygodne buty

 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 91 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 23232
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-12-04, 13:49:24   

Rewelacyjny wywiad! :564:

Niby nie raz rozmawiałam o Nienackim z Bogusiem Godyckim i przeczytałam na jego temat (N nie G ;-) ) mnóstwo różnych materiałów, ale w tej króciutkiej rozmowie jakoś dużo wyraźniej zobaczyłam żywego człowieka.

Fajnie byłoby, gdyby Pan Aleksander zajrzał czasem do nas na forum, możnaby mu zadać jeszcze kilka pytań... :)
_________________
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 72 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 9542
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2014-12-04, 15:41:47   

Berta von S. napisał/a:
Fajnie byłoby, gdyby Pan Aleksander zajrzał czasem do nas na forum, możnaby mu zadać jeszcze kilka pytań... :)


Świetny pomysł, Berto! Nasuwa mi się również inna alternatywa: z pytań zainteresowanych forowiczów można by sporządzić kwestionariusz, a następnie poprosić pana Minkowskiego, by na te pytania w wolnej chwili, w miarę wiedzy i ochoty, jak najobszerniej odpowiedział. Mając czas do namysłu, odpowiedzi mogłyby wypaść lepiej, dokładniej niż w nieco w stresowej sytuacji na forum - szczególnie biorąc pod uwagę wiek pana Aleksandra.

A wywiad - fantastyczny! Mirekpiano i Protoavis, dzięki za wasz wysiłek! :564:

Szara Sowa napisał/a:
Ciekawa jest opinia p. Aleksandra o wyjazdach Nienackiego. Przychyliłbym się do opinii, że nie był we Francji i Kolumbii. Patrząc w tym kontekście (że Nienacki potrafił opisać jakiś region nie będąc tam osobiście), wygląda na to że na Syberii też nie był.


Co do tego to jeszcze długo nie jestem przekonany. Fikcja (PNPL) to jedna sprawa, ale pisać o swoim pobycie na Syberii w “Odgłosach” i kłamać, to zupełnie co innego. Nie wierzę, by nastawiał na szwank swoją reputację jako reporter i wyssał sobie z palca całą podróż. :/
 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 91 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 23232
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-12-04, 16:04:57   

John Dee napisał/a:
Mając czas do namysłu, odpowiedzi mogłyby wypaść lepiej, dokładniej niż w nieco w stresowej sytuacji na forum - szczególnie biorąc pod uwagę wiek pana Aleksandra.

No już byś tak ludziom wieku nie wypominał! Pan Aleksander wydaje się być w świetnej kondycji. A u nas na forum nie ma żadnych "stresowych sytuacji" (pomijając oczywiście różne newralgiczne wątki ;-) ), tylko przyjazna atmosfera sprzyjająca miłej wymianie postów. :027:

Kwestionariusz nie jest tak dobry jak wspomniana wymiana postów, bo często równe nowe aspekty i wątki pojawiają się dopiero w trakcie rozmowy. :)
_________________
 
 
Protoavis 
Ojciec Wspomagający
Archeolog książkowy



Pomógł: 30 razy
Wiek: 43
Dołączył: 13 Sty 2013
Posty: 6200
Skąd: PRL
Wysłany: 2014-12-04, 16:27:27   

Pan Aleksander jest w świetnej formie, co najlepiej potwierdzi Mirek. :)
Bardzo ciepło wypowiadał się o naszym forum. Dzięki niemu zamieścimy jeszcze pewne niespodzianki.

Jest również otwarty na dalsze pytania. Tak więc jeśli je macie, pytajcie w niniejszym wątku. Znajdziemy sposób aby i na nie padły odpowiedzi. :)
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum

 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 72 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 9542
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2014-12-04, 17:51:01   

Berta von S. napisał/a:
Kwestionariusz nie jest tak dobry jak wspomniana wymiana postów, bo często równe nowe aspekty i wątki pojawiają się dopiero w trakcie rozmowy. :)


To fakt, ale jedno nie wyklucza przecież drugiego, a oba pomysły uzupełniają się nawet. Można by rozpocząć kwestionariuszem, by odhaczyć najbardziej nurtujące pytania. Wynikiem będą niewątpliwie dalsze pytania, i te można by stawić Panu Aleksandrowi na forum, zakładając oczywiście, że ma na to ochotę.
 
 
mirekpiano 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 7 razy
Wiek: 56
Dołączył: 05 Lip 2008
Posty: 314
Skąd: Jerzwałd
Wysłany: 2014-12-04, 19:44:54   

w latach 80 tych XXw a nawet w końcu lat 70 - tych do Jerzwałdu przybywali również inni wielcy ludzie. Wspomnę tu Gaję Kuroń ( wakacje 1976 rok. Jej maż, Jacek był w tym czasie w areszcie. Zachowały się ich listy), Krystynę Jandę z ówczesnym mężem, Andrzejem Sewerynem (odwiedzili wówczas Gaję Kuroń w Jerzwałdzie). Przez wiele, wiele lat przyjeżdżał do Jerzwałdu Jan Józef Lipski.
Polecam książkę Anny Poppek
Żony opozycjonistów
ISBN: 978-83-62343-60-7
wyd. 2011
Wydawnictwo: G+J Gruner + Jahr

na stronie 132 książki

w rozdziale: " Mężczyzna mojego życia - opowieść o Marii Lipskiej"
"...Jan stosunkowo szybko przeszedł na emeryturę. Zawsze żyli skromnie. Wakacje na ogół spędzali na Mazurach, wynajmując pokój u chłopów. W ostatnich latach życia Lipskiego zakochali się w miejscowości Jerzwałd nad Jeziorakiem. Dwa pokoje, mili gospodarze, piękne okolice, czysta woda..."

Jednym słowem w Jerzwałdzie mieliśmy tzw "gniazdo opozycjonistów", wcześniej pisałem o Heni Krzywonos.

A oto ciekawostka:
po którychś tam jerzwałdzkich wakacjach Jana Józefa Lipskiego, Zbigniew Nienacki został wezwany na dywanik do szefostwa regionalnej PZPR. Tam otrzymał naganę, że nie informuje ich o tym , że w Jerzwałdzie, niejako pod jego nosem, od kilku już lat "ukrywają się" opozycjoniści. Nienacki o tym po prostu nie wiedział.
"Nasi" opozycjoniści nie chadzali po wsi i nie rzucali się w oczy. Ja ich nawet nie widywałem, a mieszkałem wówczas w Jerzwałdzie. Później ( koniec lat 70- tych) pisarz zaczął już się interesować osobami, którzy do Jerzwałdu przyjeżdżali. I tak oto uprzykrzał życie pewnej redaktorce opozycyjnej z Warszawy, która kupiła stary dom w Jerzwałdzie i chciała zamieszkać tu na stałe. Tak, że szybko się z Jerzwałdu wyprowadziła i nigdy tu nie wróciła. Mam z nią kontakt telefoniczny i mailowy. Do dzisiaj bardzo krytycznie odnosi się do Zbigniewa Nienackiego.
A propos, swój dom sprzedała Michałowi Nałęckiemu, synowi słynnego reżysera Konrada Nałęckiego, który był wówczas leśniczym w Witoszewie. I Państwo Nałęccy mieszkają w Jerzwałdzie do dziś ( dom w tym lasku naprzeciwko pokojów gościnnych U Lucyny ( tak po skosie). Oczywiście jest to ich drugi dom po warszawskim. Ale w latach 80-tych mieszkali tu na co dzień, ich dzieci chodziły do miejscowej szkoły. Konrad Nałęcki lubił tu przebywać. Kiedyś nawet trafił do domu Nienackiego i okazało się, że Panowie znają się z "łódzkiej filmówki". Piszę o tym, bo tak sobie pomyślałem aby przeprowadzić z tymi, nie tylko opozycjonistami jakieś wywiady na temat Nienackiego i Jerzwałdu.
proponuję listę do wywiadów:
- Michał Nałęcki
- Maria Helena Lipska z domu Stabrowska , żona Jana Józefa Lipskiego ( ma 86 lat, mieszka w Warszawie, przez ponad 20 lat przyjeżdżała z mężem na wakacje do Jerzwałdu )
- Barbara Szumska - redaktorka ( ta, która przez Nienackiego musiała wyprowadzić się z Jerzwałdu)
- Henryka Krzywonos
- Józef Schier, emerytowany profesor medycyny od ponad 30 lat mieszkający w Jerzwałdzie.

myślę, że coś do powiedzenia na temat Nienackiego miałby również Tadeusz Markos, od prawie 30 lat mieszkający w Jerzwałdzie, leśnik i artysta malarz, rysownik, karykaturzysta, mieszka w podleśniczówce, ostatni dom po prawej stronie, jadąc do Witoszewa.
_________________
Wszystkich odwiedzających Jerzwałd zapraszam do mnie na pogawędkę oraz poczęstunek tego i owego. Rybka też się zawsze znajdzie. Furtkę otwiera się do siebie.
Ostatnio zmieniony przez mirekpiano 2014-12-04, 19:50, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
M.Gośka 
Forumowy Badacz Naukowy
Gośka & Gerswalde



Pomogła: 13 razy
Wiek: 41
Dołączyła: 09 Sie 2014
Posty: 645
Skąd: LDZ
Wysłany: 2014-12-04, 21:42:25   

Wywiad super :564:
duża zasługa Mirkapiano, który utrzymuje stały kontakt z Panem Aleksandrem,
dzięki czemu wywiad jest pełen emocji i zyskał rozmiar kilkustronicowy :)
Obfity i wspaniały materiał... Wspomnienia najbliższych, przyjaciół...są najprawdziwsze, pozbawione chłodnych analiz.

Pan Minkowski napisał/a:
...on spełniał w tym serialu powieściowym trochę własnych marzeń żeby odbywać takie przygody jakie odbywał Pan Samochodzik. I tu można by było powiedzieć, że wiele cech Zbyszka pojawia się w postaci Pana Samochodzika.

marzenia i pragnienia zawsze znajdą ujście [ucieleśnienie]...

Pan Minkowski napisał/a:
....Był wspaniałym człowiekiem. Pamiętam kiedy miałem wypadek samochodowy pod Jerzwałdem i leżałem z połamanymi żebrami w moim domku, to w nocy kilka razy przyjeżdżał do mnie na rowerze sprawdzić czy żyję, zmienić mi opatrunek, chociaż na ogół „grał twardziela.” Był bardzo wrażliwy, bardzo delikatny. Był wspaniałym przyjacielem. Bardzo mi go brakuje.

wzruszające i ciepłe wspomnienia, potwierdzają fakt, że cokolwiek uczynimy zawsze najtrwalsze jest to co najlepsze, to będą wspominać po nas najdłużej ;-)
_________________
Zakochana w Jerzwałdzie
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Strona wygenerowana w 0,4 sekundy. Zapytań do SQL: 14