PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
113. Depozyt hrabiego Paca
Autor Wiadomość
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 133 razy
Wiek: 48
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 28770
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-07-30, 00:43:21   

Trochę z poślizgiem, ale wreszcie przeczytałam. :)
A więc ustosunkowując się do ostatnich recenzji...

Protoavis napisał/a:
Powieść Andrzeja Irskiego jest wyraźnie inspirowana „Nowymi przygodami Pana Samochodzika.” Zbigniew Nienacki tworząc postacie harcerzy, Marty, fałszywego ornitologa czy też pana Anatola nie spodziewał się zapewne, że czterdzieści lat później inny pisarz wyposaży w ich cechy kilku bohaterów swojej książki. Bo przecież nie trudno zauważyć, że bliźniacy, Magda, Mefistofeles i Misiaczek z „Depozytu” naprawdę narodzili się przed wielu laty nad Jeziorkiem. Miłośnicy literatury przygodowej spostrzegą zapewne, że humorystyczna scena meczu piłkarskiego rozgrywanego w małej miejscowości również wygląda znajomo. To prawda. Podobną przedstawił w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku Jerzy Putrament w znakomitej powieści „Wakacje.”

Ja tu jeszcze widzę echa Fantomasa (Milady mi przypomina ciotkę Eveline), Skarb Atanaryka (historia Magdy), Uroczyska (bagienny klimat i opowieści o lokalnym diable), Templariuszy (bliźniacy kojarzą mi się najbardziej z harcerzami z tego tomu) i Złotej Rękawicy (relacje kapitan – załoga). Ale kompletnie mi to nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie - dzięki temu książka jest bardziej samochodzikowa, co przecież powinno być celem dobrej kontynuacji.

Mecz był całkiem zabawny, tylko szkoda, że ten motyw nie zazębiał się później z głównym wątkiem (np. poprzez wprowadzenie kolejnego kandydata na „Alberta”)


Kustosz napisał/a:
Wraz z bohaterami uczestniczymy w mało interesującym spływie tratwą z biegiem Biebrzy. Każdy dzień to powtarzający się schemat wypełniony jałowymi dialogami, nie śmiesznymi żartami, zapychaczami treści nic nie wnoszącymi do akcji książki (jak denerwujące wątki kibolskie), kończący się wieczornym biesiadowaniem przy ognisku.

Protoavis napisał/a:
Nie natrafimy w powieści na niespodziewane zwroty akcji, czy bardziej dramatyczne momenty. Jesteśmy co prawda świadkami groźnego ataku komarów na bohaterów, ale chyba nie takich emocji szukamy zazwyczaj w książkach. Choć Biebrza wije się malowniczo wśród olsów i torfowisk, to niestety fabuła powieści jest prosta jak most kolejowy przecinający tę rzekę w pobliżu Lipska.

Ja ten brak odczułam tylko w końcówce, w której wszystko jakoś za prosto i szybko się rozwiązało (Nienacki stosował często dwupoziomowy suspens). Wcześniej powieść czyta się bardzo przyjemnie. Faktycznie nie ma w niej gwałtownych zwrotów akcji (podobnie jak we wspomnianych NP, czy Wakacjach), ale atmosfera spływu oddana została wiarygodnie tudzież "namacalnie" i absolutnie się nie nudziłam.


Kustosz napisał/a:
Nie znajduję tu atmosfery zagadki historycznej ani klimatu samochodzikowych wakacji. Trzeba czegoś więcej by słowa skreślone na kartach książki niosły ze sobą plusk wody, szum wiatru w przybrzeżnych trzcinach czy zapach ogniska płonącego nad brzegiem rzeki.

Zagadka faktycznie jest raczej pretekstem do wyprawy i nieco schodzi na drugi plan (choć wstawki historyczne zostały dobrze wkomponowane). Natomiast „klimat samo chodzikowych wakacji” jak najbardziej tu znajduję. Podobnie jak w Samotni opisy przyrody są bardzo plastyczne i czuć ducha włóczęgi.


Kustosz napisał/a:
Szkoda, że autor podobnie jak większość kontynuatorów zapomniał, że wyrazista postać to nie to samo co karykatura (Milady, Misiaczek). Tak przerysowane postacie zdarzały się też u Nienackiego w późniejszych tomach (np. Lejwoda i jego asystentka), ale są to akurat najsłabsze wzorce. Z drugiej strony mamy postacie zupełnie amorficzne jak wnuczki Milady, nie wykorzystane jak Magda albo irytujące jak bliźniacy (BTW ich wyjątkowe podobieństwo do niczego się nie przydaje).

Zgoda co do niewykorzystania wnuczek i Magdy. Brak zgody co do irytujących bliźniaków i karykatur. Postaci u Nienackiego mają - moim zdaniem - zbliżony poziom groteskowości (Anatol, Kuryłło, Marczak, Bigos, ciotka Eveline…). Milady i Misiaczek są bardzo samochodzikowi. Ponadto zdecydowanie mocną stroną książki są dobre dialogi.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Berta von S. 2014-07-30, 00:51, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci (z dn. 09.08.2019)

  
ROZUMIEM
Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 10