PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: Szara Sowa
2016-09-29, 10:27
Nowy artykuł pt. "Mroczne tajemnice Pana Samochodzika&q
Autor Wiadomość
don90 
Twórca
Paweł Wiliński - autor powieści samochodzikowych


Dołączył: 29 Maj 2009
Posty: 134
Wysłany: 2013-07-30, 08:16:01   Nowy artykuł pt. "Mroczne tajemnice Pana Samochodzika&q

Dwa pokolenia młodych ludzi zaczytywały się w książkach o przygodach Tomasza N.N. – historyka sztuki i dziennikarza, zwanego Panem Samochodzikiem. Ich autor Zbigniew Nienacki to postać, w której życiu kryje się sporo sekretów, choć w powieściach też można znaleźć kilka wątków autobiograficznych.

Przede wszystkim naprawdę nazywał się Zbigniew Tomasz Nowicki i takie nazwisko nosił do końca lat pięćdziesiątych. Pochodził z Łodzi i już będąc licealistą, chciał zostać pisarzem. Jako 17-latek, w 1946 roku napisał pierwszą powieść pt. „Związek poszukiwaczy skarbów”, którą w odcinkach drukował tygodnik dla młodzieży „Przyjaciel”. W komunistycznej„Kuźnicy” i satyrycznych „Szpilkach” drukowano także jego poezje.

W latach osiemdziesiątych w regionalnym piśmie „Warmia i Mazury” opublikowano wspomnienia Nienackiego. Można było z nich się dowiedzieć, że we wczesnej młodości zajmował się utrwalaniem władzy ludowej, walcząc z przeciwnikami z bronią w ręku.

„Była to walka z prawdziwym wrogiem i orężna, i polityczna” – pisał, dodając w wywiadach, że podziemie wydało nawet na niego karę śmierci. „We wczesnej młodości byłem ortodoksyjnym komunistą, ze wszystkimi tego konsekwencjami”. Jak piszedziennik „Polska The Times” Nienacki przechwalał się, że w swojej walce stał u boku osławionego Mieczysława Moczara, utrwalając władzę ludową i parcelując dwory.

Jego oficjalna biografia pokazuje jednak, że w drugiej połowie lat czterdziestych, kiedy to miał niby walczyć z podziemiem,po maturze, którą zrobił w 1948 roku,pracował jako wychowawca TPD w Szklarskiej Porębie, a zaraz potem rozpoczął studia w Szkole Filmowej w Łodzi i w Instytucie Kinematografii w Moskwie. Według innych opowieści dostał się tam w zastępstwie innego kolegi, który z wyjazdu do Moskwy zrezygnował i wtedy Nowicki poszedł do rektora Toeplitza, który po rozmowie z nim przyjął go do Szkoły i następnie zgodził się na jego wyjazd do Moskwy.

Podobno zresztą w 1950 roku wydalono go do Polski z opinią „antystalinowca”, a w wydawnictwie „Czytelnik” wstrzymano druk jego książki „Chłopcy”, następnie zaś wyrzucono go ze studiów, a jego ojca z pracy.

Nie wiadomo, ile w tym prawdy, bo były także i takie opinie, że Nowicki wdał się w romans ze starszą od siebie pracownicą ambasady włoskiej i wydalono go, żeby zapobiec międzynarodowemu skandalowi obyczajowemu.

Po pewnym czasie otrzymał posadę redaktora w łódzkim „Głosie Robotniczym”, gdzie m.in. pisał teksty do działu rolnego. Jego sławiące dokonania spółdzielni mleczarskich teksty musiały zostać dostrzeżone w resorcie i zaproponowano mu pracę w tygodniku „Odgłosy”, gdzie przez kilka lat kierował działem reportażu.

Rok 1957 okazał się przełomowy dla jego dziennikarskiej kariery. Wtedy to pod pseudonimem Ewa Połaniecka opublikował cykl reportaży „Warszyc!”, opartych na spreparowanych aktach SB, dotyczących ujęcia i zamordowania legendarnego dowódcy Konspiracyjnego Wojska Polskiego Stanisława Sojczyńskiego.(Postanowieniem prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego z 5 listopada 2009 roku pośmiertnie mianowano Sojczyńskiego na stopień wojskowy generała brygady). Wtedy to Nowicki-Nienacki został doceniony przez władze partyjne, choć aktywnym członkiem PZPR-u stał się dopiero w 1962 roku, a rok później członkiem ORMO. Zasiadał też w Wojewódzkiej Radzie Narodowej w Łodzi.

W książce „Worek Judaszów”, która stała się kluczem do jego późniejszej kariery, tak pisał o Sojczyńskim: „Warszyc został słusznie rozstrzelany, a okoliczności schwytania dowódcy bandy były w rzeczywistości o wiele bardziej sensacyjne, niż to opisałem”.

W kilkunastu powieściach o detektywie jeżdżącym samochodem-amfibią, zbudowanym na bazie rozbitego ferrari 410 superamerica, można odnaleźć elementy z życia samego Nienackiego. Chodzi o członkostwo w strukturach władzy iORMO, bo jak sam mówił w 1978 roku, w wywiadzie dla organu MO i SB „W służbie narodu”:

„Mój bohater jest taki, a nie inny, ponieważ właśnie ja mam taką postawę wobec życia”.

O czym nie mówił, to tajna współpraca ze Służbą Bezpieczeństwa. Nowicki-Nienacki został zarejestrowany jako źródło Departamentu I SB dopiero w 1984 roku, choć niektórzyhistorycy dowodzą, że mogło to się stać znacznie wcześniej. Z akt wynika, że współpraca trwała do 1990 roku, wtedy to zniszczono kilka tomów donosów kontaktu operacyjnego „Eremity”, bo taki miał kryptonim.

Czy do współpracy nakłoniono go z innych powodów, czy też przystąpił do niej ze względu na własne przekonania ideologiczne, nie wiadomo. Wiadomo, że żywił silną niechęć do „Solidarności”, o której w latach osiemdziesiątych pisał w lokalnej prasie artykuły krytykujące ją „z budzącą zdziwienie u czytelników nienawiścią” – jak czytamy w „PT”.

Nienacki, podobnie jak Przymanowski, Safian i Żukrowski, poparł wprowadzenie stanu wojennego, a w 1982 roku został członkiem Tymczasowej Rady Krajowej PRON. Jego nakłady wzrosły wówczas do poziomu 200 tys. egzemplarzy.

Nienacki należał do tzw. twardogłowych, kiedy po rozprawie z „Solidarnością” utworzono w Olsztynie prawomyślny oddział Związku Literatów, Nienacki podobno przychodził na jego zebrania uzbrojony w pistolet. W nagrodę za słuszną postawę został jego przewodniczącym, odznaczono go także Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Innym nurtem jego twórczości literackiej były powieści erotyczne, zaliczane do swoistej grafomanii seksualnej, która dopadła go w połowie lat osiemdziesiątych. Zaczął pisywać skandalizujące, na wpół pornograficzne, na wpół fantastyczne powieści, rewidujące historię Polski, jak choćby trzytomowy cykl „Dagome iudex”. Co prawda krytycy nie zostawili suchej nitki na tych jego dziełach, ale powieści ze względu na dosadny język i soczyste sceny sprzedawały się świetnie. Życzliwa dotąd „Polityka”piórem Daniela Passentazmiażdżyła dzieło, a rozwścieczony Nienacki poskarżył sięsamemu Wojciechowi Jaruzelskiemu. I ów niezwykle pryncypialny generał w liście do ówczesnego redaktora naczelnego Mieczysława Rakowskiego, upomniał go, że pismo powinno zajmować się innymi tematami, niż wykpiwanie zasłużonego dla władzy pisarza.

Jednak pozycja literacka Nienackiego słabła, bo zbliżały się nowe czasy. Od dawna osiadły w mazurskiej wsi Jerzwałd pod Iławą, okratował okna w swoim domu, w którym mieszkał do śmierci w 1994 roku. Ostatnie 27 lat spędził u boku znacznie młodszej od siebie partnerki, z którą się związał, gdy ta była jeszcze nieletnia.

?ródło: ./redir/www.plwolnosci.pl...na-Samochodzika
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 118 razy
Wiek: 55
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 43623
Skąd: Poznań
Wysłany: 2013-07-30, 09:14:30   

Donie, ale to przecież żadne sensacje. Artykuł który zapodajesz, jest prawie duplikatem tekstu, który od wielu lat jest na stronie Piotrka. Ktoś na wakacje chciał sobie zarobić. :)
Tylko o tym poskarżeniu się Jaruzelskiemu to pierwsze słyszę. Ciekawe ile w tym prawdy?
Albo już mnie pamięć zawodzi...
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum
Nasza forumowa geościeżka keszerska: ./redir/pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=240911#240911

 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 53 razy
Wiek: 59
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 10000
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-07-30, 21:59:33   

Jutro albo pojutrze coś skrobnę w tym temacie: nie ma mowy, żebym sobie coś takiego odpuścił :D :D :D . Muszę najpierw sobie to poukładać.
Kilka dni temu w zagadkach-postaciach historycznych wspomniałem ciepło Mme Henriettę Caillaux... Śmieszny zbieg okoliczności...
_________________
Z 24
 
 
Even 
Moderator
żywa skamielina forumowa



Pomógł: 21 razy
Dołączył: 04 Wrz 2007
Posty: 4928
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2013-08-02, 00:24:32   

Jak dla mnie autorka tego paszkwilu nie zna życiorysu Nienackiego, nie mówiąc już o znajomości realiów wczesnego PRLu. :diabelek: Czyżby Ania Archangielska była wnuczką Ewy Połanieckiej? ;-) Paszkwil napisany na wyraźne zamówienie.
_________________


Martin Even
Grands Boulevards.
Akty meskie i kobiece bez odchyleń w stronę pornografii
Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, milczą
Ostatnio zmieniony przez Szara Sowa 2013-08-02, 08:35, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 118 razy
Wiek: 55
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 43623
Skąd: Poznań
Wysłany: 2013-08-02, 10:23:49   

W dzisiejszym Głosie Wielkopolskim znalazłem kolejny klon powyższego tekstu tym razem autorstwo przypisuje sobie niejaki Bożydar Brakoniecki.
W temacie błędów, to z tego co pamiętam to Nienacki nie miał matury, a w obu tekstach mu się ją przypisuje. Dodatkowo w dzisiejszym tekście rozbawiło mnie, że autor twierdzi ze istnieje tylko jedna biografia Nienackiego (rzecz jasna ta słabiutka Łopuszańskiego), a zamieszkiwanie Nienackiego z Alicją Janeczek nazywa ... bigamią. :D
Jest jeszcze zarzut ze Pan Samochodzik należał do struktur ówczesnej władzy :D (to że należał do ORMO i łapał piratów drogowych to jest już inny, osobny zarzut :D ).
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum
Nasza forumowa geościeżka keszerska: ./redir/pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=240911#240911

 
 
mkonst 
Uwielbia Samochodzika


Wiek: 56
Dołączył: 15 Lut 2013
Posty: 930
Wysłany: 2013-08-02, 10:26:59   Co ukrywał Pan Samochodzik?

Do poczytania artykuł o Z.Nienackim
./redir/www.polskatimes.p...t.html?cookie=1

Kolega mkonst znalazł link do ww artykułu, wiec pozwliłem sobie scalić oba tematy.
Sz.S.
_________________
Pozdrawiam Marcin (mkonst)
Ostatnio zmieniony przez Szara Sowa 2013-08-02, 11:52, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Anna 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 11 Mar 2011
Posty: 1190
Skąd: z Krainy Deszczowców
Wysłany: 2013-08-03, 11:44:10   

Cytat:
satyrycznych „Szpilkach” drukowano także jego poezje.

Czy ktos z Was ma dostep do biblioteki z nr Szpilek, i moglby sprawdzic czy faktycznie tak bylo? Szpilki ktore pamietam, byly czasopismem satyrycznym, na niewielkim poziomie-tylko kilka razy mialam je w rekach, nie pamietam natommiast zeby byla tam drukowana poezja?
_________________

pozdrawiam serdecznie,
Anna
 
 
Kustosz
[Usunięty]

Wysłany: 2013-08-03, 13:18:07   

Szpilki były cieszącym się dużym uznaniem tygodnikiem satyrycznym, w którym publikowali swoje teksty i rysunki tacy autorzy jak Krzysztof Teodor Toeplitz, Antoni Słonimski, Stanisław Tym, Jeremi Przybora, Andrzej Czeczot, Edward Lutyczyn, Henryk Sawka, Bohdan Butenko, i wielu innych.

Obciachowa był Karuzela.
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 53 razy
Wiek: 59
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 10000
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-08-03, 16:24:55   

Kustosz napisał/a:
Szpilki były cieszącym się dużym uznaniem tygodnikiem satyrycznym, w którym publikowali swoje teksty i rysunki tacy autorzy jak Krzysztof Teodor Toeplitz, Antoni Słonimski, Stanisław Tym, Jeremi Przybora, Andrzej Czeczot, Edward Lutyczyn, Henryk Sawka, Bohdan Butenko, i wielu innych.

Obciachowa był Karuzela.


:564:

Z zastrzeżeniem, że może ta "Karuzela" była obciachowa nie do końca (ja sobię ją cenię za jeden cykl rysunków i jeden artykuł - wcale zresztą niewesoły). Natomiast Szpilki, rzeczywiście były o klasę wyższe. Koneserzy polują na jeden z numerów gdzieś chyba z 72-73 roku, cały poświęcony komiksom. Były tam wydrukowane fragmenciki różnych znanych na świecie komiksów (to stamtąd dowiedziałem się np. o Barbarelli, Flash Gordonie, czy Dicku Tracy,m. Z polskich był chyba tylko Kloss, jednak we fragmencie, którego nie było w żadnym z zeszytów, a zatytułowanym "Amory" ;-) ;-) ;-) .

PS. Napiszę zapowiadany komentarz do tematu, ale jeszcze nie tej chwili :) .
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Protoavis 2013-09-10, 14:22, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Iwmali2 
Maniak Samochodzika
Były administrator



Pomogła: 3 razy
Wiek: 42
Dołączyła: 14 Lip 2013
Posty: 7538
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2013-08-04, 18:58:32   

Kustosz napisał/a:
Obciachowa był Karuzela.

A ja w dawnych czasach lubiłam czytać Karuzelę może nie była szczytem elokwencji, ale czytałam ją na równi ze Szpilkami. Zresztą kiedyś było mało tych tygodników czy miesięczników i czytywało się wszystkie. Pamiętam jak miałam w moim kiosku założoną teczkę, gdzie moja pani kioskarka odkładała mi zamówione pisma. A teraz tylko mieć kasę to od tytułów aż głowa boli. :p Naj gorsze, że te kobiece pisma to są prawie ksero jedno drugiego. :/
_________________
 
 
Anna 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 11 Mar 2011
Posty: 1190
Skąd: z Krainy Deszczowców
Wysłany: 2013-08-04, 19:50:30   

Kustosz napisał/a:
Szpilki były cieszącym się dużym uznaniem tygodnikiem satyrycznym, w którym publikowali swoje teksty i rysunki tacy autorzy jak Krzysztof Teodor Toeplitz, Antoni Słonimski, Stanisław Tym, Jeremi Przybora, Andrzej Czeczot, Edward Lutyczyn, Henryk Sawka, Bohdan Butenko, i wielu innych.

Obciachowa był Karuzela.

Dziekuje za wyjasnienia:
i oczywiscie - przyznaje sie do bledu-pomylilam te dwa czasopisma! Coz starosc nie radosc, albo upal, albo...., w kazdym razie podtrzymuje moje pytanie:

czy ktos ma dostep do starszych nr i moglby sprawdzic Nienackiego np. w spisach?
Jestem ciekawa w kontekscie dyskusji ktora prowadzilismy o ZR i Kodrabie. Pamietacie? Zastanawialismy sie nad tym, czy sam wiersz nie jest po prostu autorstwa NIenackiego. I czy wydal tez inne wiersze?
_________________

pozdrawiam serdecznie,
Anna
 
 
Even 
Moderator
żywa skamielina forumowa



Pomógł: 21 razy
Dołączył: 04 Wrz 2007
Posty: 4928
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2013-08-05, 00:53:41   

Anna napisał/a:
czy ktos ma dostep do starszych nr i moglby sprawdzic Nienackiego np. w spisach?

W 1949 roku łódzka "Kuźnica" wydrukowała wiersz Nowickiego "Do poety"
W 1950 roku Nienacki został jednym z laureatów rozpisanego przez "Szpilki" konkursu na fraszkę. Dzięki temu nawiązano z nim współpracę i drukowano jego wiersze satyryczne. Z liryką (taką jaką znamy ze "Złotej rękawicy") te wiersze nie miały nic wspólnego. "Szpilki" były pismem satyrycznym, a nie artystyczno-literackim. Niestety, współpraca trwała krótko z winy Nowickiego. Do archiwalnych numerów "Szpilek" dostępu nie mam. Ale czytałem cykl felietonów autorstwa Nienackiego drukowanych w "Szpilkach" w latach 1084-5 pod tytulem "Chata za wsią" jak dobrze pamiętam.
Wierszy wtedy tam nie drukował.
_________________


Martin Even
Grands Boulevards.
Akty meskie i kobiece bez odchyleń w stronę pornografii
Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, milczą
 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 151 razy
Wiek: 50
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 31197
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-08-09, 01:38:24   

Szpilki przestały mu publikować wiersze, w związku z czym N przesłał do redakcji wierszowany list-skargę ;-)

Ten mu wreszcie wydrukowano, ale z odpowiedzią redakcji, że jego wiersze zostały zakwalifikowane do rubryki wypowiedzi czytelników, która została zlikwidowana, a do innej się nie nadają.
_________________
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 53 razy
Wiek: 59
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 10000
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-09-10, 00:14:47   

W sezonie ogórkowym ukazały się dwa artykuły nt. zakłamanego i ponurego życiorysu ZN a mianowicie p. Ani Archangielskiej pt. „Mroczne tajemnice Pana Samochodzika” w dziale kulturalnym strony internetowej pl.wolności i p. Bożydara Brakonieckiego w dziale aktualności strony internetowej polska.times. pt. Co ukrywał Pan Samochodzik?
Z uwagi na istotne zbieżności sądzimy, że późniejszy artykuł. p A.A. został albo zerż... zaadaptowany przez kolejnego autora, albo – co uważamy za znacznie bardziej prawdopodobne – obydwa artykuły wyszły spod klawiatury tej samej osoby i zostały zamieszczone w różnych stronach. Trzeba zresztą lojalnie zaznaczyć, że pani A.A. powołuje się wprost na artykuł w „polska the times”, nie wymieniając jednakowoż ani tytułu ani autora. Dlatego potraktujemy te artykuły jako jeden tekst, choć między obiema wersjami zaznaczają się istotne różnice.
Ogólnie, tekst AA uznajemy za lepiej opracowany niż BB i ta wersja znacznie bardziej się nam podoba. Jest ona po prostu lepsza. Dlaczego? Wzbogacona została o pewne szczegóły o generale Stanisławie Sojczyńskim i o osobie Jerzego Toeplitza. Dalej: na przykład w ostatnim akapicie pierwszej wersji pada pod adresem ZN zarzut bigamii, który w drugiej wersji znika. Widocznie nasz adept sztuki dziennikarskiej dowiedział się, co to jest bigamia, a w każdym razie powziął wiadomość, że pożycie z drugą osobą bez uzyskania rozwodu z pierwszą jako bigamia się nie kwalifikuje. Mamy tutaj piękny przykład ciekawości i żądzy wiedzy, będących zasadniczą cechą wielkiego dziennikarza. Zamiast bigamii – co może być zbyt skomplikowanym zagadnieniem dla czytelnika – w drugiej wersji nasz znakomity autor ujawnia odrażające pedofilskie skłonności ZN, która to dewiacja jest aktualnie w modzie i konsumenci mediów z pewnością wiedzą o co chodzi i wyrobią sobie właściwy sąd o takiej figurze jak ZN. Bardzo nam też podoba się sprzężenie artykułu o parszywych skłonnościach i ZN i jego budzącym zgrozę życiorysie z profilaktyką tak źle rokującego i rozpowszechnionego schorzenia jak złogi jelitowe.
Żeby nie było niejasności, zdradzimy na początku, że generalnie jesteśmy tym artykułem zachwyceni, odpowiada on całkowicie naszym oczekiwaniom, oceniamy go jako blaskomiotny, co nie zwalnia nas od obowiązku zwrócenia uwagi na pewne niedostatki. Mam nadzieje, że autor lub autorka przyjmie nasze uwagi życzliwie, gdyż mają one na celu jedynie to, aby kolejne takie szlachetne emanacje ducha lepiej osiągały celu. Na koniec, w dowód naszej życzliwości, pozwolimy sobie podrzucić sympatycznemu autorowi (choć z różnych egoistycznych przyczyn wolelibyśmy, żeby to była autorka) temat do kolejnego, znacznie bardziej sensacyjnego artykułu albo nawet ich serii.
Tekst AABB jest wirtuozowskim wprost popisem kunsztu dziennikarskiego, choć należy do gatunku starego jak świat i pospolitego w naszych czasach niczym reklamy. Gatunek ów nazywamy Spełnieniem Obywatelskiego Obowiązku lub Świadectwem Obywatelskiej Postawy Funkcjonuje zresztą olbrzymia ilość określeń takich zachowań. Niektórzy, choć całkowicie niewłaściwie, nazywają je donosami. Donosy to sobie były do władz komunistycznych. A teraz, kiedy jesteśmy wreszcie w swoim własnym domu, to jest to po prostu najzwyklejszy pod słońcem imperatyw kategoryczny. Wypełniamy jedynie obowiązek, jak w starożytnych Atenach sykofanci a w Rzymie delatorzy. Bez nich te wzorcowe przecież demokracje nie mogły funkcjonować, w każdym razie nie mogły funkcjonować należycie. Toteż i u nas nareszcie wolne media uprawiają ten gatunek literacki we wszelkich postaciach. I wszystkie bez mała, począwszy od „Sumienia Po-olskiej Intelige-encji” poprzez „Wirtualną Małopolskę” z odskokiem do TVŃ, aż do „Fakcajtungu” i „Podlaskiego Gońca Pogromowego”. Pani AABB spełniła swój obywatelski obowiązek zwracając społeczeństwu uwagę na oślizgłą figurę reżymowego pisarzyny, który jawi się jako całkowite beztalencie i w ogóle łajdak w każdym calu. Podejmując się Dopełnienia Swego Obywatelskiego Obowiązku, autorka (przyjemniej jest nam traktować ją jako kobietę, no i pod pseudonimem generis femini omawiany przez nas artykuł uzyskał swą dojrzalszą formę) wykazała w cytowanych artykułach doskonałą znajomość paradygmatów funkcjonujących w naszych mediach. (Paradygmaty są tym w naukach społecznych, co aksjomaty w naukach matematycznych: założeniami, które uznaje się za prawdziwe bez dowodów i które stanowią podstawę dalszych badań, dalszego rozumowania, dalszego dowodzenia). Najważniejsze z nich - mówimy tu o problematyce przedmiotowego artykułu - to komuna i ubecja be, Żołnierze Wyklęci i Solidarność cacy. Ergo, „pisarz” ZN, który popierał reformę rolną i stan wojenny i chciał na dokładkę obsmarować „Solidarność”, bezwzględnie i ponad wszystko musi być łajdakiem, pornografem, nędznym pisarzyną i zboczeńcem. QED. Jest to zresztą oczywiste, ale nigdy dość przypominania o tym.
Autorka, która w/w Zasady ma w małym palcu, a niewykluczone, że nawet pod paznokciem i to tego u lewej nogi, mogła się wziąć do pisania w pełnym przekonaniu, że każde medium to zaakceptuje, co też nastąpiło, bo w końcu dwakroć przepchała prawie ten sam tekst na różnych stornach. AABB wykazała w ten sposób również chwalebny pragmatyzm, umieszczając ten sam tekst, gdzie się tylko da, co nie jest obojętne dla kondycji materialnej piszącego, a w najgorszym wypadku – gdy redakcje żyją z jele.. wolontariuszy – taka praktyka lepiej zaspokaja to potrzebę „parcia na szkło”.
Oparte na w/w paradygmatach kopanie czerwonego jest samo w sobie godne najwyższej pochwały, choć rozpowszechnienie tej praktyki, jak najbardziej słuszne i pożądane, poważnie utrudnia wybicie się sposród uprawiających go publicystów. Jednak mnogość tego typu publikacji ma tę dobrą stronę, że po przeczytaniu 387-u artykułów podyktowanych imperatywem kategorycznym i poczuciem obywatelskiej odpowiedzialności, nietrudno napisać 388-y artykuł na ten temat. AABB wywierając taki temat wykazała zdrowy zmysł ekonomiczny, nakazujący osiągać maksimum efektywności przy minimum nakładów.
Nadto wykazała jeszcze mnóstwo taktu, nie chcąc narażać redakcji, z którymi współpracuje, na nieprzyjemności w postaci polemik, zamieszczania sprostowań (co przecież zmniejsza powierzchnię przeznaczoną na reklamy), ewentualnie – o zgrozo! – procesu sądowego, gdyby taki czerwony był na tyle bezczelny, żeby pociągać wolne media do odpowiedzialności; ryzyko takiego łajdactwa w naszym systemie prawny jest nieznaczne, ale niestety, jeszcze istnieje. Gdyby AABB np. przekręciła nazwisko, mogłaby zaistnieć konieczność sprostowania, co generuje koszty. Dlatego też wybór ZN jako obiektu swojej aktywności obywatelskiej, jest ze wszech miar mądry i moralny, gdyż oszczędza redakcji nawet możliwości przykrości. Z tego mianowicie powodu, że ZN nie posiada zdolności do czynności prawnych nawet w takim zakresie, żeby domagać się zamieszczenia sprostowania z powody błędnej pisownie nazwiska, nie mówiąc już o napisaniu do prokuratury zawiadomienia o przestępstwie.
Znakomitym pomysłem jest przywołanie w tytułach postaci Pana Samochodzika, która, dzięki reżymowej i niestety, również wolnej, TV kojarzy znacznie więcej osób niż jej twórcę. Nie znających tematu informujemy, że tenże bohater literacki (użyliśmy tego słowa z braku lepszego, choć wahamy się produkcję ZN zaliczyć do literatury) jest w pewien sposób porte parole autora; z ubecką przewrotnością nie walczy z otwartą przyłbicą, lecz nikczemnie maskuje możliwości swojego pojazdu i swoje. Przede wszystkim podle wykorzystuje swoją przewagę intelektualną dla zwalczania wolnego rynku dzieł sztuki. No i oczywiście ta postać realizuje na papierze perwersyjne pragnienia autora: pedofilską skłonność do nastoletnich chlopców i nastoletnich rudych dziewcząt. Demonstruje objawy nekrofilii, nekromanii i tanatofilii, zwłaszcza w pierwszych tomach, gdzie pełno jest szkieletów, co jednakowoż swój szczyt osiąga w jednym z późniejszych tomów, gdzie zamyka swego bohatera wraz z nieletnią w krypcie ze szkieletami i mumiami, ewentualnie ze zwłokami w stanie przemiany woskowo-tłuszczowej. Oczywiście na koniec też zdradza się ze swoją zoofilią: okazuje się bowiem, że najbardziej ukochaną przezeń osobą jest stalowoszary dog. Czyż trzeba lepszych dowodów na perwersję ZN? Równolegle jednak ZN promuje homoseksualizm, opisując chłopców o dziewczęcej urodzie i takich że przezwiskach, symulując w ten sposób otwarcie na świat i zgrywając tolerancyjnego Europejczyka. Jak stwierdziliśmy na początku niniejszego akapitu, wykreowana postać jest bardziej znana niż jej twórca, więc taki nagłówek przyciągnie więcej czytelników. Jest to więc znakomity chwyt marketingowy.
Nie będziemy tu zajmować się prawdziwością lub nie niektórych fragmentów CV „pisarza” ZN, w końcu nie piszemy jego biografii, tylko recenzję z artykułu o biografii ZN. Jak się dowiedzieliśmy z tegoż artykułu, wspomniany ZN ma już co najmniej jedną biografię, która jest biografią oficjalną, czyli z mocą urzędową. A kłamstwa w dokumencie urzędowym to już poważna sprawa i nie można tego tak zostawić. Może da się p-ko rzeczonemu ZN wszcząć jakieś postępowanie w celu pociągnięcia go do odpowiedzialności za łganie przedstawicielom czwartej bądź co bądź władzy? To woła o pomstę do nieba! Przecież dopiero czwarta władza ma prawo sobie łgać bezkarnie, a nie jakieś pokątne pisarzyny.
Żywot pisarza to jedna zgroza: jeżeli jest skłamany to już przez to samo, a jeżeli jest prawdziwy, to jeszcze gorzej, bo również przez to samo.
Cóż bowiem tak mamy? 1) Romans za granicą z cudzoziemką z jeszcze innego kraju; romanse w ogóle są godne potępienia, nawet jak się rozgrywają w kraju, a cóż dopiero za granicą. Jednak, tu nasza AABB przeholowała nieco: byłby to w najlepszym razie skandal dyplomatyczny; obyczajowym to byłby – nie przestając być dyplomatycznym – dopiero, gdyby ZN uwiódł sekretarza ambasady włoskiej, a to z prostej przyczyny: wtedy we Włoszech nie było rozwodów.
Dalej: 2) Czytelnictwo znanego milicyjnego czasopisma „W służbie narodu”. Już to samo obnaża zgniliznę moralną ZN. Wyobraźcie sobie takie bowiem taką sytuację: siedzi ZN nad brzegiem jeziora Płaskiego na leżaku, słucha szumu trzcin i czyta sobie w w/w szmatławcu artykuł Henryka Piecucha. Żołądek i sumienie się wstrząsają na taki widok.
3) AABB słusznie zauważa, że po przystąpieniu do PRONu nakłady książek ZN wzrosły znacząco, niewątpliwie w nagrodę za kolaborację. Niżej podpisany nawet nie widział tych książek w księgarniach, bo ich po prostu nie zamawiano, gdyż nikt nie chciał tej ohydy kupować. Wszyscy ze wstrętem odwracali się od taniej pornografii, czyli od haniebnej pozycji „Raz w roku w Skiroławkach”, gdzie autor – jeśli to dumne słowo jest tu na miejscu – spotwarzył Naród Polski, Inteligencję Polską, oraz rolników indywidualnych, którzy przecież są solą ziemi, tej ziemi. Nie wspomnimy już, żeby nie gorszyć publiczności, pornograficznego obrzydlistwa pt. „Wielki las” gdzie ZN opluwa trud leśników i obrzyguje przedsiębiorców z branży tartacznej, a wynosi pod niebiosa szpicla bezpieki, denuncjującego bojowników o wolność, a zwłaszcza tych, którzy ekonomicznie zwalczali reżym, kierując niesprawiedliwie wygenerowane dochody do sfery rodzinnej, tej ostoi prawdziwej polskości. Na dodatek załatwiającego pokątne aborcje. Nie będziemy też przypominać, że ZN nie odmówił sobie przyjemności splugawienia przeszłości Narodu i Ojczyzny, przewrotnie sugerując, że powstały One zlepione krwią i żelazem i gwałtem w jego wszystkich znaczeniach, a nie działalnością kolejnych wcieleń Króla Ducha obdarzonego Mocą przez Sfery Idealne, jak przecież było w istocie.
4) Majstersztykiem jest opowieść i bieganiu i wymachiwaniu przez ZN pistoletem. Gdyby był zwykłym posiadaczem broni, a nie człowiekiem zaufania władzy, to związku z dekretem o stanie wojennym musiałby on oddać posiadaną broń palną, także myśliwską. W takim kontekście oczywistym jest, że skoro popierał stan wojenny, to wymachiwał bronią, przydzieloną mu przez reżym w calu zapędzania mazursko-warmińskich literatów do wysławiania stanu wojennego i WRON: przecież tylko grożąc im bronią można było to osiągnąć. Niżej podpisany nie wiedział nic o tym; myślał tylko, że poparcie ZN dla stanu wojennego ograniczało się do kilkakrotnego jego udziału polewaniu zimną wodą ze strażackiej sikawki setek uwięzionych i spędzonych na stadion internowanych, tak, że obracali się w lodowe mumie. Wprost zaskakujące jest, że AABB o tym nie wie.
5) W tym stanie rzeczy oczywista jest współpraca ZN z SB, bo bez tego nie dostałby pistoletu ani nawet sikawki do ręki. I chyba do tego tylko właśnie był potrzebny SB, to jest do zastraszania i olewania. Bo przecież w związku z jego otwartą i powszechnie znaną współpracą z reżymem, żaden – nie to, że z działaczy demokratycznej opozycji albo też podziemia niepodległościowego – ale to po prostu żaden zwykły człowiek mający wątpliwości nie przyszedłby do niego wypłakiwać się mu w mankiet, z czego ten potwór mógłby potem składać sprawozdania swojemu prowadzącemu. Tu się pani, pani AABB nie popisała. Chociaż nie przesadzajmy; kto tam z czytelników myśli nad tym co przeczyta, na szczęście oduczyli się tego głupiego przyzwyczajenia.
6) Wprawdzie nie znajdujemy na będącym w naszym posiadaniu wydaniu ohydnego paszkwilu pt „Worek Judaszów” żadnej wypowiedzi autora wyrażającej entuzjazm dla mordu na generale Stanisławie Sojczyńskim, ani w ogóle jego nazwiska czy pseudonimu, ale z tego powodu nie nazwiemy AABB bezczelnym kłamcą. Bo jeżeli nawet ZN tego nie napisał, to z pewnością tak myślał. Rozumiemy chwalebną gorliwość autorki, jeśli chodzi o rzekomo „spreparowane” akta tej sprawy, okazane ZN. Pisanie o tym w taki sposób może bowiem budzić niepotrzebne wątpliwości. Wiadomo, że jak tajne służby udostępniają dziennikarzowi, czyli publiczności jakieś dokumenty, to muszą być one ocenzurowane, czyli usunięte muszą być nich te elementy, które – zdaniem służby – nie powinny z tych, czy innych przyczyn udostępnione. Tak my rozumiemy owo spreparowanie „dokumentów”. Chyba AABB nie chce powiedzieć, że generał S.S. został skazany i stracony na podstawie spreparowanych dokumentów? Rozumiemy, że komuna mogła go zamordować za friko, ale chyba nie za friko Prezydent Lech Kaczyński awansował S.S. do stopnia generalskiego? Ówczesny kapitan Stanisław Sojczyński walczył z czerwonym reżymem i w ramach tej walki kazał rozwalić iluś tam ubeków, milicjantów, pepeerowców, zetwuemowców i kogo tam jeszcze. Czy to może powód do wstydu?
7)Nie ma sensu przypominanie przechwałek ZN, że jakoby miał on wyrok śmierci od Podziemia Niepodległościowego. Być może nawet to i prawda, ale po co ułatwiać ZN przedstawianie siebie jako twardziela? Robi on siebie wielkiego „utrwalacza”, a w rzeczywistości jako zetwuemowiec mógł tylko wygłosić pogadankę podczas podziału zrabowanej ziemi, albo agitować za głosowaniem „3 x tak” i dostał ten wyrok, a potem se z nim chodził i się przechwalał.
8) Wcale nas nie dziwi, że śmierć dopadła tego potwora w trakcie pisania pamfletu na „Solidarność”, musiała być to ingerencja wyższej sprawiedliwości, bo właśnie w przypadkach możemy dostrzegać jej ingerencję, jak uczył znany filozof św. Augustyn. ZN musiał być pełen złej woli, bo czyż można cokolwiek złego napisać o „Solidarności” i jej ludziach? Czy cokolwiek im się nie udało, czy cokolwiek spartolili, czy może coś ukradli, czy może - wolne żarty - wzbogacili się cokolwiek na swojej miłości Ojczyzny? Oto ujrzeliśmy jak Siła Wyższa karze podobne bluźnierstwa.
9) Artystycznym kawałkiem publicystycznej roboty jest passus o interwencji ZN u W. Jaruzelskiego w sprawie artykułu D. P. Jesteśmy nim prawdziwie zachwyceni. Jest to sztuczka dla koneserów, i to kto wie, czy nie rzucanie pereł przed wieprze, zważywszy przeciętny poziom dzisiejszego czytelnika, zwłaszcza czytelnika pewnych portali i stron. Zaczyna się ów passus od przypomnienia artykułu D.P. Ohyda pornografii serwowanej przez ZN jest tak wielka, że oburza to nawet niego. Bo czyż prawdą jest. że D.P. był publicystą-bojownikiem? Czy kiedykolwiek był wywalony z pracy lub sam z niej odszedł na znak protestu? Czy może wszystkie rafy i zawirowania przebywał zawsze gładko i zawsze wiedział, która strona kanapki jest posmarowana masłem? W każdym razie nie może tego smrodu wytrzymać i atakuje mężnie, z otwartą przyłbicą, reżymowego pieszczocha, w desperackiej obronie Zasad, narażając się krwawemu dyktatorowi. Podkreśla to diapazon moralny całej sytuacji. Reakcja W. Jaruzelskiego również jest jak najbardziej prawdopodobna: nie ma on nic przeciwko temu, żeby jego obmierzły adherent ZN oberwał po głowie. Zupełnie tak jak w innych powszechnie znanych przypadkach, W.J. nic nie obchodzi los jego subalternów i stronników ani też ich opinia; interesuje go tylko jego wrogowie i zawsze stara się aby mieli oni o nim jak najlepsze zdanie. Droga AABB, wszystko jest to znakomite, ale – niestety – ma jedną słabą stronę. Mianowicie ZN przypominał echonia pyskatka, roślinę wymyśloną przez Stanisława Lema, żywiącą się energią dźwięków: pod nawałą bluzgów wprost rozkwitał! Na to jest wiele świadectw. Chwalił się napaściami na siebie, np. jak to znakomity pisarz Tadeusz Konwicki ubliżał mu, od – z przeproszeniem PT Czytelników – od „Pana Samogwałcika”. Niżej podpisany sam czytał przed laty w czasopiśmie „Tu i teraz” jak ZN zawiadamiał z humorem publiczność, że został wybrany „Herodem-83”.
Reasumując, mimo tych niewielkich potknięć zarówno jeden jak i drugi artykuł sprawił nam ogromną przyjemność.
Z życzliwości dla AABB podajemy jej temat do następnego artykułu, albo nawet ich serii. Otóż ZN napisał swego czasu odrażający paszkwil pn. „Księga strachów”. Wątek powieści jest taki: młody niemiecki oficer bierze udział w misji stabilizacyjnej w Polsce i ZSRS i opisuje swoje przygody w pamiętniku. Potem oficer ów zostaje demokratycznym politykiem i kryptokomuniści zagnieżdżeni we frankfurckiej prasie gołosłownie oskarżają go o jakieś zbrodnie. Pamiętnika poszukują komunistyczne tajne służby, aby go podrobić i skompromitować demokratycznego polityka, a agenci tajnych służb Wolnego Świata usiłują zdobyć pamiętnik, żeby zdemaskować knowania czerwonych. Jeden z nich, o krok od sukcesu zostaje dotkliwie pokąsany przez agenta SB o pseudonimie operacyjnym „Wiewiórka”. Bez wątpienia czyn owego „Wiewiórki” stanowi zbrodnie komunistyczną w postaci fizycznego, bestialskiego znęcania się nad przeciwnikiem panującego wówczas w Polsce ustroju oraz stosowanie niedozwolonych w konwencjach międzynarodowych metod walki. Nie wiemy w jakim stanie było uzębienie w/w zbrodniarza, ale zważywszy na częste u młodzieży infekcje, niewykluczone jest, że bohaterski agent „Fryderyk Braun” nabawił się posocznicy i w efekcie jej rozwoju zmarł na sepsę, a co najmniej na taką ewentualność został narażony. Proponuję ustalić, co się stało z agentem „Fryderykiem Braunem” i jednocześnie ustalić tożsamość zbrodniczego „Wiewiórki” , przy czym koniecznie trzeba znaleźć jego kartę dentystyczną z tamtych czasów. Następnie przed niezawisłym sądem zrobić mu uczciwy proces i zamknąć go do więzienia na długie lata.
A pani/panu AABB wróżę udaną karierę w mediach :)
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2013-09-10, 01:17, w całości zmieniany 5 razy  
 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 151 razy
Wiek: 50
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 31197
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-09-10, 01:00:07   

Ale dlaczego to jest w liczbie mnogiej?
My For(um)owy Badacz Naukowy? :p
Czy piszesz w imieniu wszystkich userów? :D :)
_________________
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 53 razy
Wiek: 59
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 10000
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-09-10, 01:15:25   

Berta von S. napisał/a:
Ale dlaczego to jest w liczbie mnogiej?
My For(um)owy Badacz Naukowy? :p
Czy piszesz w imieniu wszystkich userów? :D :)


To taka maniera, a może nawet maniora ;-) , która mi się kiedyś przyplątała. Fakt, przypomina pluralis majestaticus, ale jaki tam ze mnie majestat :/ ? Piszę wyłącznie w swoim własnym imieniu, przecież nikt mnie nie umocował ani też prosił, żebym za niego gadał. Ja na ogól zawsze występuję wyłącznie we własnym imieniu, chyba, że mnie ktoś poprosi, ale wtedy to jest zawsze zaznaczone.
_________________
Z 24
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 118 razy
Wiek: 55
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 43623
Skąd: Poznań
Wysłany: 2013-09-10, 09:42:25   

Uff, najlepsze jest na końcu (z tą Księgą Strachów)!
Szacunek Zeciku! :564:
_________________
Nasze forum na facebooku: ./redir/facebook.com/pansamochodzikforum
Nasza forumowa geościeżka keszerska: ./redir/pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=240911#240911

 
 
Even 
Moderator
żywa skamielina forumowa



Pomógł: 21 razy
Dołączył: 04 Wrz 2007
Posty: 4928
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2013-09-10, 15:03:51   

Popularne zaplucie monitora to wiosenna mżawka w porównaniu z ulewą jaka towarzyszyła mi podczas czytania panegiryku ku czci Hermafrodyty AA BB. Brak mi słów.
:564:
_________________


Martin Even
Grands Boulevards.
Akty meskie i kobiece bez odchyleń w stronę pornografii
Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, milczą
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 53 razy
Wiek: 59
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 10000
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-09-13, 20:58:54   

Even napisał/a:
Popularne zaplucie monitora to wiosenna mżawka w porównaniu z ulewą jaka towarzyszyła mi podczas czytania panegiryku ku czci Hermafrodyty AA BB. Brak mi słów.
:564:


Cała przyjemność po mojej stronie, Evenie :) .
_________________
Z 24
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.

Zapoznaj się również z nasza Polityka Prywatnosci (z dn. 09.08.2019)

  
ROZUMIEM
Strona wygenerowana w 0,61 sekundy. Zapytań do SQL: 14