To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
PanSamochodzik.net.pl
Forum poświęcone twórczości Zbigniewa Nienackiego

Latające machiny kontra Pan Samochodzik - Latające machiny... Ufff...

The Saint - 2013-11-12, 20:28

Nie daleko góry Żar, koło zapory na ogrodzonym terenie gospodarczym, który należy chyba do obsługi technicznej zapory, można zobaczyć amfibie (w każdym razie była tam w 2008 roku). Stoi sobie przywalona gratami i czasami pewnie służy do napraw zapory.
Peter - 2013-12-09, 22:29

"Żar" - Góra czterech wiatrów.
Gregoriusmagnus - 2014-02-19, 19:36

Nie wiem jak to się stało, ale dopiero dziś obejrzałem tę ekranizację...
I... prędko do niej nie wrócę. I te piosenki... płakać czy się śmiać? Nie wiem

Moore - 2014-03-26, 10:19

Nie wiem jak to się stało ale ... a nie, wiem jak to się stało, że nigdy nie oglądnąłem tego w całości.
Wystarczyły mi fragmenty aby raz na zawsze zapałać obrzydzeniem do tej ekranizacji. Popelina, w kit i na szybę. A próbowałem to oglądnąć kiedy po raz pierwszy pojawiło się w TV, więc było to najmarniej z 20 lat temu, kiedy sam byłem nastolatkiem i byłem mniej krytycznie nastawiony do kina.

Even - 2014-04-05, 15:00

Peter napisał/a:
"Żar" - Góra czterech wiatrów.
:zdziw:

Niejedokrotnie byłem na Górze Czterech Wiatrów, ale w Mrągowie.

Peter - 2014-06-01, 22:44
Temat postu: Pewne wyjaśnienie kwestii ekranizacji.
U Pani Joanny Chmielewskiej w kryminale p.t. "Rzeź bezkręgowców", temat "adaptacji" filmowej jakiejś książki jest dosyć dokładnie omówiony. Pani Joanna miała "szczęście" do tego typu ekranizacji. Warto przeczytać, szczególnie jak się planuje napisać jakieś wiekopomne dzieło. Dla mnie szczytem szczytów (oczywiście oprócz niektórych "Samochodzików") jest "Wiedźmin" Sapkowskiego. Oprócz tego, mieszkałem przez 30 lat w tzw. "Domu filmowca" w Warszawie na Mokotowie. Nasłuchałem się wtedy !!!
Berta von S. - 2014-06-01, 23:44
Temat postu: Re: Pewne wyjaśnienie kwestii ekranizacji.
Peter napisał/a:
U Pani Joanny Chmielewskiej w kryminale p.t. "Rzeź bezkręgowców", temat "adaptacji" filmowej jakiejś książki jest dosyć dokładnie omówiony. Pani Joanna miała "szczęście" do tego typu ekranizacji. Warto przeczytać, szczególnie jak się planuje napisać jakieś wiekopomne dzieło. Dla mnie szczytem szczytów (oczywiście oprócz niektórych "Samochodzików") jest "Wiedźmin" Sapkowskiego. Oprócz tego, mieszkałem przez 30 lat w tzw. "Domu filmowca" w Warszawie na Mokotowie. Nasłuchałem się wtedy !!!

Masz na myśli dom Filmu Polskiego, między Puławską a Belgijską, który pojawia się u Chmielewskiej w Zwyczajnym Życiu?

Peter - 2014-06-02, 20:36
Temat postu: Pewne wyjaśnienie kwestii ekranizacji.
Nie, mam na myśli Dom Filmowca na Piaseczyńskiej. Mieszkali tam raczej techniczni ale również aktorzy drugoplanowi. Głównie były to "kawalerki" ponieważ najpierw, miał to być rzeczywiście hotel. Trochę ludzi z WFD, SOF, etc. Przez 30 lat, miałem tam wielu kolegów i koleżanki, których rodzice pracowali "w filmie". Ponieważ rodzice też się przyjaźnili, często na "nieformalnych" spotkaniach słyszałem wiele opowieści i anegdot. Między innymi tą, jak P. Mikulski chciał "utopić" chłopaków w jeziorze, w trakcie realizacji "Templariuszy". Tych drugoplanowych, odwiedzali często ich bardziej znani koledzy - Kobuszewski, Kociniakowie, Kobiela, Łapicki. Poznałem nawet P. Polańskiego. Na pocz. lat 60 mieszkała tam również P. Chmielewska, dokładnie pod naszym mieszkaniem. Była architektem. Mój kolo, Wojtek (mieszkał na przeciwko niej), chodził do niej i dyktował swoje opowiadania które ona przepisywała mu na maszynie. Od Wojka, pożyczałem pierwsze ......."Samochodziki". Mnie z kolei uczyła rysunku technicznego i architektonicznego ( na swoim stołowym rajzbrecie). Powstał tam jej pierwszy kryminał - "Klin" (ekranizacja - "Lekarstwo na miłość"). Niedawno , sama to potwierdziła na Forum strony www. chmielewska.pl. Tak oto, "Samochodzik", spotkał się z Chmielewską. Można by o tym domu książkę napisać. Jedna z anegdot charakteryzujących mieszkańców, to było powiedzenie "Aktor Oraz". No bo w napisach końcowych było :
Wystąpili : Kobuszewski, Kociniak, Łapicki, Janowska
ORAZ Kowalski, Nowak, Malinowski .........

Even - 2014-06-02, 20:45

Peter napisał/a:
No bo w napisach końcowych było :
Wystąpili : Kobuszewski, Kociniak, Łapicki, Janowska
ORAZ Kowalski, Nowak, Malinowski .........

Tak, a najpopularniejszym i najpracowitszym aktorem był grający prawie we wszystkich filmach artysta nazywający sie "I INNI" :p

Berta von S. - 2014-06-02, 22:08
Temat postu: Re: Pewne wyjaśnienie kwestii ekranizacji.
Peter napisał/a:
Nie, mam na myśli Dom Filmowca na Piaseczyńskiej. Mieszkali tam raczej techniczni ale również aktorzy drugoplanowi. Głównie były to "kawalerki" ponieważ najpierw, miał to być rzeczywiście hotel. Trochę ludzi z WFD, SOF, etc. Przez 30 lat, miałem tam wielu kolegów i koleżanki, których rodzice pracowali "w filmie". Ponieważ rodzice też się przyjaźnili, często na "nieformalnych" spotkaniach słyszałem wiele opowieści i anegdot. Między innymi tą, jak P. Mikulski chciał "utopić" chłopaków w jeziorze, w trakcie realizacji "Templariuszy". Tych drugoplanowych, odwiedzali często ich bardziej znani koledzy - Kobuszewski, Kociniakowie, Kobiela, Łapicki. Poznałem nawet P. Polańskiego. Na pocz. lat 60 mieszkała tam również P. Chmielewska, dokładnie pod naszym mieszkaniem. Była architektem. Mój kolo, Wojtek (mieszkał na przeciwko niej), chodził do niej i dyktował swoje opowiadania które ona przepisywała mu na maszynie. Od Wojka, pożyczałem pierwsze ......."Samochodziki". Mnie z kolei uczyła rysunku technicznego i architektonicznego ( na swoim stołowym rajzbrecie). Powstał tam jej pierwszy kryminał - "Klin" (ekranizacja - "Lekarstwo na miłość"). Niedawno , sama to potwierdziła na Forum strony www. chmielewska.pl. Tak oto, "Samochodzik", spotkał się z Chmielewską. Można by o tym domu książkę napisać. Jedna z anegdot charakteryzujących mieszkańców, to było powiedzenie "Aktor Oraz". No bo w napisach końcowych było :
Wystąpili : Kobuszewski, Kociniak, Łapicki, Janowska
ORAZ Kowalski, Nowak, Malinowski .........

Brzmi jak fantastyczne, nieco wykręcone miejsce... A Chmielewska w Twojej relacji robi jeszcze sympatyczniejsze wrażenie niż można wnioskować z wywiadów. :) Zawsze uwielbiałam jej książki (te starsze) prawie na równi z samochodzikami i cholernie mi się zrobiło przykro, jak zmarła (tym bardziej, że w tym ostatnim wywiadzie - na którym cały czas pali jak smok - wydawała się mimo choroby taka pełna życia).

P.S. O tym "topieniu" Mikulski opowiadał nam dwukrotnie w Jerzwałdzie, to chyba jedna z jego ulubionych anegdot. :)

Szara Sowa - 2014-06-03, 07:45

Dawaj więcej tych anegdot Peterze! :564:
Peter - 2014-06-03, 15:47
Temat postu: Anegdota filmowa
No to może o tym, jak kręcili jakiś film wojenny -partyzancki (chyba "Barwy Walki", ale za bardzo nie pamiętam tytułu). Mieli pokazać wysadzenie pociągu - transportu niemieckiego. Pan "pirotechnik" miał wysadzić PRAWDZIWY wiadukt, z PRAWDZIWYM pociągiem (złom PKP). Wiadomo, synchronizacja konieczna więc przygotował wszystko, podłączył do zapalarki i umówił się z pomocnikiem , że jak machnie ręką z góry na dół, to ten wysadzi......
Poszedł rozmawiać z reżyserem. Pyta, czy wszystko gotowe (kamera, czy światło odpowiednie, etc). Reżyser mówi, że jeszcze chwilka i pyta czy jakoś uzgodnił wysadzanie z pomocnikiem.
Na to pirotechnik :
- A TAK, MACHNĘ RĘKˇ.
- Ale jak machniesz ???
- A TAK
I pokazał....
...... ŁUBUDU !!! ...........
...........
Scenę nakręcono później w studio, za pomocą kolejki PIKO co wyraźnie widać na filmie.

Captain Nemo - 2014-06-03, 15:48

"Nic śmiesznego" i znak czapką.
Berta von S. - 2014-06-03, 16:01

Captain Nemo napisał/a:
"Nic śmiesznego" i znak czapką.

"znak-sygnał" :D

Captain Nemo - 2014-06-03, 16:07

Berta von S. napisał/a:
Captain Nemo napisał/a:
"Nic śmiesznego" i znak czapką.

"znak-sygnał" :D


umówiony znak-sygnał :D

Piotreek - 2014-06-18, 23:51

Captain Nemo napisał/a:
Berta von S. napisał/a:
Captain Nemo napisał/a:
"Nic śmiesznego" i znak czapką.

"znak-sygnał" :D


umówiony znak-sygnał :D


Panie Kierowniku-Producencie...

Był. Niestety. Ten.

Piotreek - 2014-06-18, 23:54

Even napisał/a:
Peter napisał/a:
No bo w napisach końcowych było :
Wystąpili : Kobuszewski, Kociniak, Łapicki, Janowska
ORAZ Kowalski, Nowak, Malinowski .........

Tak, a najpopularniejszym i najpracowitszym aktorem był grający prawie we wszystkich filmach artysta nazywający sie "I INNI" :p


Nie ma śmiacia... :)
bo pewien mój kolega kiedyś poważnie powiedział, że w filmie grał Also Starring
:P

Z24 - 2014-06-19, 18:31

Piotreek napisał/a:
że w filmie grał Also Starring


:D :D :D

Peter - 2014-12-08, 12:59

To też anegdota (nie sprawdzona), że przy kręceni "Pianisty", kamerzysta (Polak - Paweł Edelman)) i asystentka (Francja, z minimalnym polskim), zapytali o nazwisko jakiegoś dosyć charakterystycznego aktora drugoplanowego który miał grać w kilku scenach. Polański wiedział ale zapomniał więc odpowiedział im na odczepnego: .....a to taki Wieńczysław Nieszczególny. Edelman spokojnie przeczekał a Asystentka, latała podobno z obłędem w oczach po planie, żeby jej ktoś to nazwisko zapisał po polsku....... Wszyscy się z niej śmiali. ;-)
Z24 - 2014-12-08, 13:24

Peter napisał/a:
To też anegdota (nie sprawdzona), że przy kręceni "Pianisty", kamerzysta (Polak - Paweł Edelman)) i asystentka (Francja, z minimalnym polskim), zapytali o nazwisko jakiegoś dosyć charakterystycznego aktora drugoplanowego który miał grać w kilku scenach. Polański wiedział ale zapomniał więc odpowiedział im na odczepnego: .....a to taki Wieńczysław Nieszczególny. Edelman spokojnie przeczekał a Asystentka, latała podobno z obłędem w oczach po planie, żeby jej ktoś to nazwisko zapisał po polsku....... Wszyscy się z niej śmiali. ;-)


:D :D :D :564: :564: :564:

Se non e vero e ben trovato.

Zawsze podziwiałem R.P. za to, że mieszkając tyle lat za granicą mówi po polsku bez śladu obcego akcentu. A tu jeszcze okazuje się, że pamięta dość niszowe postacie naszej kultury masowej...



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group