To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
PanSamochodzik.net.pl
Forum poświęcone twórczości Zbigniewa Nienackiego

Inna literatura zagraniczna - Maurice Leblanc (Arsene Lupin)

John Dee - 2020-11-01, 18:26
Temat postu: Maurice Leblanc (Arsene Lupin)
Recenzję “Tajemnicy wydrążonej iglicy” wstawiłem pierwotnie tu:
https://pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=333424#333424

Dalszą dyskusję o Arsenie Lupin prowadziliśmy tu:
https://pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=278104#278104


Maurice Leblanc: “Arsene Lupin - Tajemnica wydrążonej iglicy” (“L’Aiguille creuse”), 1909 r.




Normandia jest miejscem, w którym książka Maurice’a Leblanca ma zarówno swój początek, jak i koniec. Wszystko zaś zaczyna się na zamku w Ambrumesy należącego do barona de Gesvresa. Raymonde de Saint-Veran, piękną arystokratkę, mieszkającą tam u swojego wujka, budzi w środku nocy jakiś hałas. Przez okno swego pokoju dostrzega skradające się przez park, obładowane czymś tajemnicze postacie dążące ku małej furtce w murze. Bez chwili wahania nieustraszona dziewczyna biegnie po broń, bierze na muszkę ostatniego ze złodziei, którego uważa za szefa szajki, i kładzie go jednym celnym strzałem. Już w chwilę później służba zabezpiecza wszystkie wyjścia z zamkowego parku, trafiony kulą człowiek jest więc w pułapce. Gdy jednak o świcie policja zjawia się w Ambrumesy, brak po nim jakiegokolwiek śladu. Gdzie podział się ów człowiek? Co zabrali ze sobą jego wspólnicy (z zamku bowiem na pierwszy rzut oka nic nie zginęło), dlaczego zamordowany sekretarz barona w środku nocy był całkowicie ubrany?
Podczas gdy policja błądzi jeszcze w ciemności, odpowiedzi na wszystkie te pytania wydaje się już znać Isidore Beautrelet, siedemnastoletni uczeń paryskiego liceum, przebywający obecnie w Normandii na wakacjach. Ten młody człowiek, detektyw-amator, przybył do zamku w towarzystwie zaprzyjaźnionego reportera lokalnej gazety, a po zapoznaniu się z faktami i po chwili namysłu zachwyca wszystkich obecnych logiczną eksplanacją nocnych wydarzeń. Nie tylko wie już, jak ranionemu przez Raymonde rzezimieszkowi udało się uniknąć aresztu, ale jest również w stanie podać jego imię: Arsène Lupin oczywiście!

Początek książki jest doskonały, pomysł z nocnym napadem jest oryginalny, całość dobrze przemyślana. W dalszym jednak ciągu nie wszystko jest na aż tak wysokim poziomie. Niektóre rozdziały są równie niemal dobre, inne nieco słabsze, cechujące się np. brakiem akcji i nadmiarem dialogów. Bardzo mi się spodobało, że Isidore, starający się rozszyfrować zagadkę wydrążonej iglicy, odwiedza różne regiony Francji, w tym również Dolinę Loary (tu, w zamku L'Aiguille na rzeką Creuse, czeka na genialnego małolata jeden z najciekawszych epizodów jego pojedynku z Arsènem) i Bretanię, by w końcu znowu powrócić do Normandii, gdzie le grand finale ma miejsce. Również urzekła mnie poprzedzająca ten finał wędrówka młodzieńca wzdłuż brzegów Sekwany, gdzie mija miejsca, które i ja w tym roku miałem okazję odwiedzić: Jumièges, Honfleur, Le Havre oraz Alabastrowe Wybrzeże, położone pomiędzy Le Havre a Dieppe. Tego rodzaju włóczęg podejmowali się na początku XIX wieku wszyscy szanujący się romantycy, wędrując, odkrywając, a przy tej okazji tworząc. Isidore Beautrelet oczywiście nie tworzy, tylko obserwuje i dedukuje, ale na piękno tych okolic jest niemniej wrażliwy niż Byron lub Novalis.

W sumie “Tajemnicę wydrążonej iglicy” nie można nazwać dziełem doskonałym, ale na predykat świetnej, porywającej lektury zasługuje bez wątpienia. Isidore Beautrelet jest postacią fascynującą, z podziwem można tylko obserwować, z jaką swobodą chłopczysko porusza się po swoim ojczystym kraju, uzbrojony w broń palną, zaopatrzony w odpowiednie środki finansowe itd. W prawdzie nieco trudno jest uwierzyć w taki zakres swobody u siedemnastolatka, ale cóż, by móc rozkoszować się lekturą należy chyba zaakceptować jego wyjątkowość.

Chciałbym również zauważyć, że Isidore przypomina mi bardzo szatana z siódmej klasy Kornela Makuszyńskiego ( http://pansamochodzik.net...p=292966#292966 ). Isidore, podobnie jak Adaś, ma lat siedemnaście, mieszka i uczęszcza do szkoły w stolicy, działa jednak głównie na prowincji. Obaj muszą rozszyfrować tekst, który wskaże im miejsce, gdzie kryje się skarb. Obaj cieszą się świetną reputacją jako detektywi wśród swoich koleżanek i kolegów, bo Isidore w swoim Lycée Janson-de-Sailly rozwiązał uprzednio już niejedną zagadkę, podobnie jak Adaś w Warszawie.


I jeszcze coś. W “Tajemnicy wydrążonej iglicy” dochodzi do zamiany drogocennych płócien Rubensa na bezwartościowe kopie. Ponownie, chciałoby się rzec, bo Leblanc użył podobnego pomysłu już wcześniej, w opowiadaniu “Arsène Lupin w więzieniu” ( http://pansamochodzik.net...p=285851#285851 ). Raz jeszcze więc pragnę wskazać na możliwość, że Nienacki pomysł z zamianą obrazów w PSiF zapożyczył od Leblanca.

John Dee - 2020-11-01, 18:42

Maurice Leblanc - 813 (1910 r.)



Bardzo dziwna, ale i świetna książka. Dziwna dlatego, bo jakoś mocno chaotyczna; intencje zarówno Lupina jak i autora są do samego końca niejasne i nie mogę twierdzić, bym ją całkowicie zrozumiałem. A jednak mówi się, że to jedna z najsłynniejszych powieści całego cyklu i co do mnie - nie zgłaszam sprzeciwu. Po jej lekturze mój szacunek wobec Leblanca znacznie wzrósł - podziwiam jego pomysłowość i talent. Pracowitość również.

813 to początkowo była zdaje się jedna książka, która potem rozszczepiona została w dwie, a następnie znowu połączona w jedną. To być może wyjaśnia dezorientację, jaka ogarnia czytelnika w niektórych miejscach - w internecie można znaleźć ciekawe dyskusje na ten temat. Zakończenie też jest bardzo ambiwalentne - krótko mówiąc, jeśli chodzi o strukturę to należy stwierdzić, że panuje jeden wielki bałagan.

Co się jednak tyczy pojedynczych pomysłów - chapeau! Leblanc przykłada szczególną wagę do tego, by nie nudzić, więc naszpikował swoją powieść niezwykle dramatycznymi wydarzeniami, szczególnie dbając o to, by były zaskakujące i oryginalne i żeby pojawiały się w regularnych odstępach czasu. Szyfry i zagadki, krew się leje, trup pada gęsto - o tym mowa. :D

Inną zaletą kryminału jest skomplikowany charakter Lupina - w tej książce facet jest naprawdę ciekawy, bo nie zawsze triumfuje, doznaje również druzgocących porażek, jako że popełnia niewybaczalne błędy. Przede wszystkim ale cierpi, i to jak. Tak rozerwanego uczuciami nigdy wcześniej go nie widziałem. Przyznaję, że z tego właśnie powodu dałem się nawet nieco wciągnąć emocjonalnie.

813 to również książka polityczna, która w sporej części odgrywa się Niemczech, szczególnie na zamku Veldenz niedaleko Trewiru. Trzeba będzie tam oczywiście niebawem zajrzeć.



Inne miejsce dokładnie opisane w książce miałem okazję odwiedzić w zeszłym roku: Park Saint-Cloud.



W pobliżu znajduje się Międzynarodowego Biura Miar i Wag - tu mamy odpowiednią relację:
https://pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=428793&highlight=#428793

Książka jest więc pod każdym względem przebogata i na pewno warta swojej ceny. :)

Protoavis - 2020-11-01, 20:56

Arsene Lupin pojawił się przed wojną w powieści pewnego polskiego autora kryminałów.



Marek Romański „W walce z Arseniuszem Lupinem”


Postać dżentelmena-włamywacza Arseniusza Lupina pojawiła się na kartach powieści Maurice’a Leblanca już w 1905 r. Potrafiący wykaraskać się z największej opresji Lupin stał się zmorą naczelników więzień. Sforsowanie najgrubszych nawet murów i krat było dla niego drobnostką. Ten niezwykły przestępca brzydził się przemocą. Zawsze skrupulatnie przygotowywał się do każdego włamania, pamiętając o zabezpieczeniu sobie drogi odwrotu. Nigdy nie pozostawiał śladów. Drżeli przed nim osobnicy mający coś na sumieniu, przestępcy i wszelkiego rodzaju żyjący na bakier z prawem kombinatorzy. Funkcjonariusze policji znad Loary i Sekwany zgrzytali zębami ze złości na jakąkolwiek wzmiankę o włamywaczu, lecz zwykli mieszkańcy Francji kibicowali poczynaniom Lupina i z wypiekami na twarzach śledzili doniesienia prasowe informujące o jego poczynaniach.

Nie jestem pewien czy Maurice Leblanc wysyłał kiedykolwiek swego bohatera do Polski, aby ten w kraju nad Wisłą obrabował kasę jakiegoś defraudanta, spekulanta czy też innego delikwenta, który w posiadanie majątku wszedł nie zawsze zgodnie z literą prawa. Jeśli francuski pisarz tego nie uczynił, niedopatrzenie to naprawił w 1934 r. jego kolega po fachu – jeden z najpopularniejszych polskich autorów kryminałów dwudziestolecia międzywojennego - Marek Romański. Spod jego pióra wyszła bowiem całkiem zgrabna, okraszona dowcipem, historia kryminalna, która rozpoczyna się w Warszawie. Tu w jednym z klubów spotyka się dwóch dżentelmenów: pewien Francuz nazwiskiem Medieval oraz prywatny detektyw Konrad Wichura. Panowie wiedzą już, że słynny francuski włamywacz przybył do Warszawy. Zawierają zakład o to czy Wichurze uda się zastawić skuteczną pułapkę na Lupina, czy też sprytnemu przestępcy znów dopisze szczęście i jak zwykle pozostanie nieuchwytny.

W tym samym czasie do detektywa Wichury i komisarza Wagnera zwraca się prośbą o pomoc pewien zamożny właściciel pałacu w Łagiewkach. Izydor Bitru, również obywatel francuski, informuje ich o otrzymaniu listu od Lupina, w którym włamywacz zapowiada wyrównanie rachunków. Wystraszony bogacz bardziej obawia się swoje pieniądze i zgromadzone kosztowności niż o życie. Mimo to Wichura wraz z piękną sekretarką oraz Wagnerem wyruszają do Łagiewek aby zapobiec dokonaniu przestępstwa i ująć dżentelmena-włamywacza. W pałacu Konrad Wichura spotyka znajomych z warszawskiego klubu. Ktoś opróżnia kasę pancerną pana Bitru. Giną wszystkie klejnoty milionera. Wichura rozpoczyna przesłuchania zgromadzonych w pałacu osób. Zachowanie niemal wszystkich budzi podejrzenia. Detektywi zdają sobie doskonale sprawę, że wśród przesłuchiwanych znajduje się pewno Arseniusz Lupin. Rozpoczyna się pasjonująca rozgrywka pomiędzy dwójką „śledczych” a legendarnym francuskim włamywaczem...

Berta von S. - 2020-11-05, 00:18

Protoavis napisał/a:
Arsene Lupin pojawił się przed wojną w powieści pewnego polskiego autora kryminałów. (...) Marek Romański „W walce z Arseniuszem Lupinem”

Wolę jednak nieprzetłumaczoną wersję imienia, Arseniusz kompletnie mi się nie komponuje z tą postacią. :027:

Kynokephalos - 2020-11-05, 06:33

Berta von S. napisał/a:
Wolę jednak nieprzetłumaczoną wersję imienia, Arseniusz kompletnie mi się nie komponuje z tą postacią. :027:

I tak dobrze, że nie "Arseniusz Łubin". :- )

Podejście do spolszczania cudzoziemskich imion - albo przeciwnie, używania ich oryginalnych postaci - zmieniało się w czasie i pewnie przed wojną obowiązywała taka moda, a może nawet zalecenia językoznawców. Dzisiaj jesteśmy na ogół inaczej przyzwyczajeni i równie dziwnie jak "Arseniusz" brzmiałoby nam, gdyby Rajmund Connor ścigał Jana Blacka.

W dodatku postać dżentelmena-włamywacza zdobyła taką popularność, a samo imię jest tak rzadkie i charakterystyczne, że miano "Arsène" w polskiej kulturze odnosi się właściwie tylko do niego. Stało się jakby jego znakiem rozpoznawczym, więc tak jak piszesz - trudno byłoby przestawić się na inne.

Pozdrawiam,
Kynokephalos

Berta von S. - 2020-11-05, 22:00

Kynokephalos napisał/a:

I tak dobrze, że nie "Arseniusz Łubin". :- )

Podejście do spolszczania cudzoziemskich imion - albo przeciwnie, używania ich oryginalnych postaci - zmieniało się w czasie i pewnie przed wojną obowiązywała taka moda, a może nawet zalecenia językoznawców. Dzisiaj jesteśmy na ogół inaczej przyzwyczajeni i równie dziwnie jak "Arseniusz" brzmiałoby nam, gdyby Rajmund Connor ścigał Jana Blacka.

Fakt, brzmi koszmarnie. :D
Podobnie jak niektóre tłumaczenia tytułów filmów. Tu kilka fajnych jest:
./redir/www.spidersweb.pl...-tytuly-filmow/

Nietajenko - 2020-11-06, 08:22

Kynokephalos napisał/a:
I tak dobrze, że nie "Arseniusz Łubin". :- )

Myślę, że przekładając Arsena Lupina na język polski winniśmy otrzymać Arseniusza Łubińskiego lub Arseniusza Łubniewskiego. Byłoby to per analogiam do Johna Smitha, który w naszych warunkach nazywa się Jan Kowalski.

Muzygog - 2020-11-06, 19:32

Cytat:
Podejście do spolszczania cudzoziemskich imion - albo przeciwnie, używania ich oryginalnych postaci - zmieniało się w czasie i pewnie przed wojną obowiązywała taka moda, a może nawet zalecenia językoznawców.


Kiedyś prowokacyjnie na tablicy ogłoszeń w mojej szkole napisałem "K. Debussy"

Ależ towarzystwo oburzyło się wzięło.

Ciekawym czy Czesi mówią i piszą Bedřich (Fridrich) Chopin...

Z24 - 2020-11-06, 19:58

Kynokephalos napisał/a:
Berta von S. napisał/a:
Wolę jednak nieprzetłumaczoną wersję imienia, Arseniusz kompletnie mi się nie komponuje z tą postacią. :027:

I tak dobrze, że nie "Arseniusz Łubin". :- )


Bloody lubin ;-)

A na wschodzie imię Arseniusz (Arsen, Arsenij) jest dobrze znane. a także urobione od niego nazwisko: Arseniew, które nie jest obce czytelnikom "Pozwolenia na przywóz lwa" :) .

John Dee - 2021-02-03, 21:47



"Lupin" - nowy serial Netflixa. Dżentelmenem włamywaczem i mistrzem kamuflażu jest Omar Sy, gwiazda francuskiego kina. Po trzecim z pięciu odcinków serial oceniam pozytywnie - jest bez zarzutu, na wysokim poziomie. Nie tak wysokim jak Sherlock z Benedictem Cumberbatchem, ale prawie.


Kynokephalos - 2021-05-10, 06:44

John Dee napisał/a:
"Lupin" - nowy serial Netflixa. Dżentelmenem włamywaczem i mistrzem kamuflażu jest Omar Sy, gwiazda francuskiego kina.

Związek z oryginalnym Arsenem Lupinem jest luźny, głównie sentymentalny. Ale są i pewne podobieństwa. Tak jak jego imiennik i wzór, bohater jest inteligentny, ma dużą wiedzę o świecie i zdolności, intuicję i znajomość psychologii ułatwiającą przewidywanie zachowań innych - i to jest jego główną siłą. Ma też fizjonomię budzącą zaufanie. Mimo że działa wbrew prawu prowokuje sympatię - co prawda ten nowy Lupin, w czasie gdy go obserwujemy, ma do wykonania pewne zadanie o wadze moralnej i w zasadzie zaprzestał już dokonywania pospolitych przestępstw.

Zgodnie ze stereotypami, Netfliksowki serial ma w sobie element politycznej poprawności. W drobnych, ale natrętnie powtarzających się sugestiach. Rodzina tytułowego bohatera nie ma szans na sprawiedliwość, bo jest biedna i czarnoskóra. Rasa jest atutem przy wkradaniu się w różne miejsca w przebraniu ekipy sprzątającej czy obsługi, bo - jak mówi bohater - "my jesteśmy dla innych niewidzialni". Niekiedy spotyka się w rozmowie z aluzjami. (Tutaj co prawda można interpretować sytuację odwrotnie: jako nadmierną wrażliwość "Lupina", który błędnie interpretuje zupełnie niewinne sformułowania). Wiadomo, że przez pewien czas żył z licznych kradzieży - ale jedyna ofiara która pojawia się na ekranie to wyjątkowo mało inteligentna piewczyni kolonizmu, tak że przywłaszczenie dostajemy w opakowaniu dziejowej sprawiedliwości wobec kogoś, komu to się właściwie należało.

W pierwszych dwóch odcinkach przyjęto przyjemne dla odbiorców podejście, łączące zalety otwartego i zamkniętego. Mam na myśli to, że widz oglądając epizod oczekuje na rozwiązanie zagadki przy jego końcu - i w zasadzie je otrzymuje, ale w kulminacyjnym momencie to wyjaśnienie otwiera kolejne drzwi, okazuje się punktem wejściowym do poznania następnej, większej historii; i tak dalej. Później jednak narracja staje się jednostajna, poszczególne przygody rozciągają się na kilka odcinków, a charakter serialu zmienia się na bardziej konwencjonalny: samotny bohater walczący z sitwą.

Można obejrzeć. Chętnych należy ostrzec - pięć obecnie dostępnych odcinków urywa opowieść w pół zdania. Kontynuacja jest zapowiedziana na lato tego roku.

Pozdrawiam,
Kynokephalos

John Dee - 2021-05-12, 21:44

Kynokephalos napisał/a:
Związek z oryginalnym Arsenem Lupinem jest luźny, głównie sentymentalny. Ale są i pewne podobieństwa. Tak jak jego imiennik i wzór, bohater jest inteligentny, ma dużą wiedzę o świecie i zdolności, intuicję i znajomość psychologii ułatwiającą przewidywanie zachowań innych - i to jest jego główną siłą.
Dodałbym jeszcze, że bohatera serialu z książkowym Arsenem Lupinem łączy jeszcze to, że dla ludzi mu drogich - w tym wypadku jego syna

./redir/www.tagesspiegel..../2-format43.jpg

(w powieści “813” jest to córka) gotów jest do największych poświęceń. Jednemu i drugiemu zależy bardzo na tym, by nie odkryli, jaką trudnią się profesją.

I jeszcze coś. Maurice Leblanc poświęcił wiele wysiłku na wynajdywanie nieprawdopodobnych wręcz pułapek i sytuacji, z jakich nikt oprócz Arsena nie potrafiłby się wyśliznąć. Uważam, że autorzy serial starający się go naśladować spisują się pod tym względem również nieźle.

Kynokephalos - 2021-05-13, 07:46

Tak dobrze oryginalnego Lupina nie znam. Zatem listę można wydłużyć.

Ale przypomniałem sobie jeszcze coś, co powinno było przyjść mi na myśl w pierwszej kolejności. Nie wiem dlaczego mi to umknęło - może jest zbyt oczywiste. Assane Diop (czyli "nowy" Lupin) przejął od swojego guru sposób działania, który polega na przybieraniu rozmaitych osobowości w celu przeniknięcia w jakieś miejsce, wydobycia informacji, wyłudzenia, nakłonienia innych do określonego zachowania. A więc, podobnie jak tamten, umie przekonująco stać się robotnikiem, dostawcą, policjantem, więźniem, bogatym przedsiębiorcą, starszym panem i tak dalej. Oczywiście inetligencja, obycie w świecie i znajomość psychiki bardzo mu w tym pomagają, ale sam ten modus operandi też wypada podkreślić, bo jest jednym z atutów serialu.

Pozdrawiam,
Kynokephalos

John Dee - 2021-06-16, 08:47

Wczoraj skończyłem oglądać sezon 2 serialu, i niestety mogę tylko stwierdzić, że jest znacznie słabszy od pierwszego. Powstał widocznie w wielkim pośpiechu, co jest wyczuwalne dosłownie na każdym kroku. Tyczy się to niestety również scenariusza - przebieg akcji jest przewidywalny, pomysły stereotypowe, Arsena Lupina zupełnie niegodne, a dialogi częściowo szokująco banalne. Odpowiednio nikomu tego telewizyjnego fast foodu polecić nie mogę.
Even - 2021-07-22, 13:32

A ja mam pytanie: czy przekłady opowiadań Leblanca o Fantomasie były kiedykolwiek wydane w Polsce?
John Dee - 2021-07-22, 19:04

Even napisał/a:
A ja mam pytanie: czy przekłady opowiadań Leblanca o Fantomasie były kiedykolwiek wydane w Polsce?
Fantomas to kreacja Allaina i Souvestre’a. Maurice Leblanc stworzył postać Arsène’a Lupina. Czy i jakie książki o Fantomasie ukazały się w języku polskim, tego nie wiem.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group