To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
PanSamochodzik.net.pl
Forum poświęcone twórczości Zbigniewa Nienackiego

Hyde Park - Kluby, resursy, bractwa, gildie

Z24 - 2020-09-13, 10:57
Temat postu: Kluby, resursy, bractwa, gildie
W każdym prawie filmie, serialu czy książce, gdzie poruszono temat życia brytyjskich klas wyższych jest zawsze coś o klubach. Zdaje się, że to był ulubiony, by nie rzec, konieczny i obowiązujący sposób spędzania czasu ;-) .
Czy ktoś zna jakąś ksiażkę na temat dziejów tej instytucji?

PS. Jest taka anegdota:
Pewien angielski lord przeżył katastrofę morską, wylądował na bezludnej wyspie i urządził się tam. Po jakimś został przypadkowo odnaleziony. No i pokazuje ratownikom swoje gospodarstwo: miaŁ tam trzy szałasy. "Ten pierwszy, który panowie tu widzą, to mój dom. Ten drugi, to klub, którego jestem członkiem. a ten trzeci, to klub w którym moja noga noga nigdy nie postanie."

John Dee - 2020-09-13, 15:59

Z24 napisał/a:
Pewien angielski lord przeżył katastrofę morską, wylądował na bezludnej wyspie i urządził się tam. Po jakimś został przypadkowo odnaleziony. No i pokazuje ratownikom swoje gospodarstwo: miaŁ tam trzy szałasy. "Ten pierwszy, który panowie tu widzą, to mój dom. Ten drugi, to klub, którego jestem członkiem. a ten trzeci, to klub w którym moja noga noga nigdy nie postanie."
:D :564:

Z24 napisał/a:
Czy ktoś zna jakąś ksiażkę na temat dziejów tej instytucji?

W języku angielskim bardzo zachwalana jest książka Anthony’ego Lejeune’a “The Gentlemen's Clubs of London”. Droga, ale zdjęcia są naprawdę doskonałe, a informacje zawarte w tekście ponoć też.

./redir/tweedlandthegentlemansclub.blogspot.com/2014/12/revisiting-gentlemens-clubs-of-london.html

Kynokephalos - 2020-09-13, 18:26

John Dee napisał/a:
W języku angielskim bardzo zachwalana jest książka Anthony’ego Lejeune’a “The Gentlemen's Clubs of London”. Droga, ale zdjęcia są naprawdę doskonałe, a informacje zawarte w tekście ponoć też.

http://tweedlandthegentle...-of-london.html

Bez pieniędzy - ale i bez tak wspaniałych ilustracji jak w książce Johna Dee - można przeczytać książkę "London Clubs, Their History and Treasures", dostępną pod tym linkiem:
https://www.gutenberg.org/ebooks/60472

Autorem jest Ralph Nevill, skądinąd mi nieznany, z pewnością jednak jeśli nie naocznie to przynajmniej z drugiej (lecz nie dalszej) ręki obeznany ze sprawami o których pisze.



Autor lubi dywagacje, anegdoty i personalia, co rozprasza i wprowadza w książce trochę nieporządku. Mimo to w pierwszej części swojej pracy starał się systematycznie przedstawić genezę klubów, ich ewolucję, zasady działania, regulaminy, obyczaje. Zaczął od siedemnasto- i osiemnastowiecznych miejsc spotkań towarzyskich a dociągnął do 1911 roku, w którym książka została wydana. Można ją więc uznać za świadectwo bezpośredniego uczestnika, co jak wiadomo niesie ze sobą zarówno zalety jak i niedostatki.



Druga część jest przeglądem najważniejszych londyńskich klubów, ukazującym wyróżniające od innych cechy każdego z nich, a może też i mającym być czymś w rodzaju przewodnika dla młodego lub przybywającego z prowincji dżentelmena.

A oto zamieszczona tam rycina wnętrza Klubu Reform, który chyba można identyfikować z miejscem, gdzie spędzał dnie Phileas Fogg:



Pozdrawiam,
Kynokephalos

John Dee - 2020-09-13, 20:51

Byłem przekonany, że Klub Reform był wymysłem autora. Dziękuję za wyprowadzenie mnie z tego błędu, Kynokephalosie. :564: Co lepsza, klub nadal istnieje!

Kynokephalos napisał/a:
w pierwszej części swojej pracy starał się systematycznie przedstawić genezę klubów, ich ewolucję, zasady działania, regulaminy, obyczaje.
Czegóż więcej można zatem sobie życzyć? Dla zainteresowanego tematem czytelnika, który nie posiada innej wiedzy o tychże klubach poza nabytej z powieści i filmów idealny być może przewodnik. Mapę Londynu trzeba będzie mieć oczywiście cały czas pod ręką, bo błędnym byłoby założenie, że wszystkie mieszczą się przy Pall Mall. Jeśli zaś książka Nevilla nie zdoła całkowicie zaspokoić apetytu wiedzy, właściwym suplementem może okazać się właśnie wskazane przeze mnie dzieło. Kto wie, może pojawi się w tym roku pod choinką? ;-)
Z24 - 2020-09-13, 21:12

Dzięki, Panowie. Daję po "pomogle". Teraz potrzebuję już tylko czasu, żeby to wszystko przeczytać... :/

Wiem że u nas za sanacji, to takim najważniejszym elitarnym klubem był "Klub Myśliwski"

John Dee - 2020-09-14, 08:28

Z24 napisał/a:
Dzięki, Panowie. Daję po "pomogle". Teraz potrzebuję już tylko czasu, żeby to wszystko przeczytać... :/

Cheers. :564:

To trzymam kciuki, by ktoś w firmie znowu złapał wirusa. ;-)

Z24 - 2020-09-14, 17:35

John Dee napisał/a:
Z24 napisał/a:
Dzięki, Panowie. Daję po "pomogle". Teraz potrzebuję już tylko czasu, żeby to wszystko przeczytać... :/

Cheers. :564:

To trzymam kciuki, by ktoś w firmie znowu złapał wirusa. ;-)


Ależ to okropne!!! :D

Kynokephalos - 2020-09-14, 19:47

John Dee napisał/a:
Co lepsza, klub nadal istnieje!

To chyba jego wspaniały westybul jest pokazany na ostatnim zdjęciu pod linkem o książce Lejeune’a, który podałeś wyżej:
./redir/tweedlandthegentlemansclub.blogspot.com/2014/12/revisiting-gentlemens-clubs-of-london.html

Z24 napisał/a:
Daję po "pomogle".

Dzięki bardzo.

Pozdrawiam,
Kynokephalos

John Dee - 2020-09-15, 22:22

Pierwszy rozdział - “The Origin of Clubs in Coffee-Houses and Taverns” - mam za sobą. Mnóstwo informacji, wśród nich kilka bardzo ciekawych, choć nie związanych bezpośrednio z tematem “Kluby”: Freedom of the City, South Sea Bubble, Admirał Vernon’s w Portobello i "Rule, Britannia!", Samuel Johnson. Wspomniane przez Kynokephalosa anegdoty też są nietuzinkowe. Wydaje mi się, że książka spełnia dokładnie nasze oczekiwania, choć nie chcę chwalić dnia przed zachodem słońca.
Z24 - 2020-09-15, 23:25

John Dee napisał/a:
Admirał Vernon’s w Portobello


W znakomitej książce, wielokroć przez mnie wspominanej i cytowanej (i to nie koniec, będzie jeszcze cytowana przy okazji PSiCzU) Germana Arciniegasa "Burzliwe dzieje Morza Karaibskiego" napisano skąd się wzięły nazwy angielskich szynków właśnie "Portobelo" i "Admiral Vernon's", mianowicie pod wpływem o propagandy sukcesów związanych z tzw. wojną o ucho Jenkinsa. Było to cholernie zabawne, bo propaganda była, natomiast sukcesów - nie za bardzo...

John Dee - 2020-09-16, 08:23

Z24 napisał/a:
Było to cholernie zabawne, bo propaganda była, natomiast sukcesów - nie za bardzo...
Albo były bardzo krótkotrwałe - lekko przyszło, lekko poszło. Ale tak to już jest z propagandą - sukcesy się wyolbrzymia, a porażki zamiata pod dywan. :D
John Dee - 2020-09-23, 16:40



Powyższa mapa pokazuje, wzdłuż jakich londyńskich ulic skupia się większość klubów: St James's Street i Dover Street tworzących jakby oś pionową, oraz Piccadilly i Pall Mall. Sporo jest ich również w dzielnicy St. James’s.

Reform Club nosi numer 78.

Z tego co czytam bardzo słynnymi klubami są White’s (46) oraz Boodle’s (48). Członkami ostatniego byli David Hume, Arthur Wellesley (Wellington), Sir Winston Churchill, aktor David Niven oraz twórca postaci Jamesa Bonda Ian Fleming.

Kynokephalos - 2020-09-23, 17:33

O, czyli restrykcje wobec członkostwa kobiet w gentlemen's clubs zostały - z czasem - nieco złagodzone obecnością instytucji przeznaczonych tylko dla nich. Tak interpretuję "Ladies Army and Navy" lub "Ladies Imperial".

Z opisu jeszcze jednego z nich: ./redir/en.wikipedia.org/wiki/Ladies_Empire_Club wynikałoby, że damy spędzały w swoim gronie czas w podobny sposób jak panowie w swoim - lektura, rozmowy, posiłki, rozrywka przy kartach, cygara lub papierosy.

Były tam też pokoje gościnne na użytek przyjezdnych pań, a może i dla mieszkanek Londynu zbyt zmęczonych (coś tam do obiadu zapewne też podawano, i coś w palarni) by wrócić do domu. Pamiętamy, jak panu Foggowi w jego klubie proponowano "korzystanie z luksusowych sypialni klubowych".

Pozdrawiam,
Kynokephalos

John Dee - 2020-09-23, 20:36

Do tematu “kluby i płeć piękna” jeszcze nie dotarłem, ale mimo woli zauważyłem, że ten spór w niektórych klubach został już rozwiązane - czytaj panie otrzymały dostęp -, w innych jednak nie.
Kynokephalos - 2020-09-28, 08:40

John Dee napisał/a:
ten spór w niektórych klubach został już rozwiązany - czytaj panie otrzymały dostęp -, w innych jednak nie

W powieści Roberta Galbraitha (czyli J.K. Rowling) "Zabójcza biel" jeden z głównych bohaterów - arogancki, zadufany w sobie polityk - zaprasza detektywa na spotkanie do klubu Pratt's. Na powyższej mapie zaznaczony numerem 52, to jeden z najekskluzywniejszych klubów, skupiający zaledwie sześć setek członków, nadal wyłącznie mężczyzn. Co więcej - aby nie obciążać pamięci dżentelmenów nieistotnymi detalami, do wszystkich pracowników należy zwracać się imieniem "George". Prawda, jaki to sympatyczny i praktyczny zwyczaj? Jedyną zatrudnioną tam - przy obsłudze sali jadalnej - kobietę ochrzczono "Georgina".

Nie jest to instytucja, która nabór kandydatów i swoje regulaminy ogłasza w internecie. Ale, o ile można się zorientować, opis klubu z grubsza odpowiada prawdzie. Tym bardziej, że autorka w podziękowaniach wspomina o swojej wizycie tamże w towarzystwie Stephena Fry i Simona Berry, na mocy zapisu iż kobiety mają prawo wstępu na teren klubu tylko jako goście jego członków, i tylko w porze lunchu.

Pozdrawiam,
Kynokephalos

John Dee - 2020-09-28, 17:18

Kynokephalos napisał/a:
"George"[/b]
Zagłębiając się w temat “kluby” właśnie takich ekscentryzmów człowiek oczekuje.

Co do równouprawnienia: rozumiem, z jednej strony, że kobiety domagając się dostępu do klubów pragną obalić ostatnie bastiony męskiego szowinizmu, pytam się jednak, czy jest to mądre, czy czyniąc tak nie kręcą bata na samych siebie? Mimo wszystko wiedziały dotychczas, że małżonkowie idąc do klubu spędzą swój czas w czysto męskim towarzystwie. A po reformie? Mogą być pewne, że mąż będzie w towarzystwie pań, może ładniejszych, dowcipniejszych, powabniejszych niż one same. Brzmi jak recepta na katastrofę.

Kynokephalos - 2020-09-29, 06:45

John Dee napisał/a:
Mimo wszystko wiedziały dotychczas, że małżonkowie idąc do klubu spędzą swój czas w czysto męskim towarzystwie. A po reformie? Mogą być pewne, że mąż będzie w towarzystwie pań, może ładniejszych, dowcipniejszych, powabniejszych niż one same.

Jest w tym racja.

W 2015 roku członkowie równie elitarnego klubu Garrick głosowali nad rezygnacją z kryterium płci. Nie doszło do tego, bo chociaż zwolennicy równouprawnienia zyskali minimalną przewagę, do zmiany regulaminu potrzebna jest większość ⅔ głosów.

Wtedy właśnie jednym z argumentów po stronie tradycjonalistów było to, że w obecności pań, nawet jeżeli wyselekcjonowanych przez gęste sito naboru członków, klubowe rozmowy zmienią swój charakter i zatracą szczerość. Mówiąc wprost - że klubowicze będą (choćby mimowolnie) popisywać się, próbując zaimponować kobietom, przyjmować jakieś pozy, ze szkodą dla bezpośredniości, którą obecnie gwarantuje zamknięty charakter grupy.

Pozdrawiam,
Kynokephalos



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group