To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
PanSamochodzik.net.pl
Forum poświęcone twórczości Zbigniewa Nienackiego

Inna literatura zagraniczna - Mark Twain

John Dee - 2020-01-31, 00:02
Temat postu: Mark Twain
Mark Twain


John Dee - 2020-01-31, 00:06

Pseudonim literacki autora “Przygód Tomka Sawyera” i “Przygód Hucka Finna”.

Pisarz w rzeczywistości nazywał się Samuel Langhorne Clemens. Czytam obecnie po angielsku jego książkę “Życie na Missisipi” z roku 1883 i tam właśnie wielokrotnie pojawia się określenie “Mark twain”. Piszę określenie, bo jest to termin z gwary pilotów parostatków na Missisipi, a kimś takim był właśnie pisarz w swojej młodości.

Do jego obowiązków należało mi. sondowanie głębokości wody. Sondolinka miała oznakowania, które podawał sternikowi wołając:

“Mark three!… Quarter-less three!... Half twain!... Quarter twain!... Mark twain!

Niezliczone razy tak wołał. Więc gdy przyszła chwila gdy potrzebny był mu pseudonim, nie musiał długo szukać. :)

Z24 - 2020-02-01, 00:28

:564: :564: :564:
Cudowna książka.
Gdy wiele lat temu czytałem "Życie na Missisipi" uderzające było, że właśnie te fragmenty z okrzykami retmana (tak kiedyś w Polsce nazywano pilotów rzecznych), były podane w oryginale... Człowiek bez trudu to rozumie i wręcz przenosi się na pokład statku i słyszy okrzyki znaczących głębokość pilotów.
Jest to skrzyżowanie eseju historycznego, książki wspomnieniowej, reportażu i powieści. I wszystko napisane z olbrzymim rozmachem...

John Dee - 2020-02-02, 08:23

Z24 napisał/a:
Gdy wiele lat temu czytałem "Życie na Missisipi" uderzające było, że właśnie te fragmenty z okrzykami retmana (tak kiedyś w Polsce nazywano pilotów rzecznych), były podane w oryginale... Człowiek bez trudu to rozumie i wręcz przenosi się na pokład statku i słyszy okrzyki znaczących głębokość pilotów.
Bardzo dobra decyzja, bo nie wszystko da się przetłumaczyć - przypomnę tylko o próbach przekładu pseudonimu Tomasza na język niemiecki. “Herr Autodingsda”? Ratunku!

Z24 napisał/a:
Jest to skrzyżowanie eseju historycznego, książki wspomnieniowej, reportażu i powieści. I wszystko napisane z olbrzymim rozmachem...
Nic dodać, nic ująć. :564:
Z24 - 2020-02-02, 13:48

:564:
:D ...No i ta piękna scena jak MT odwiedził po latach - już jak znany pisarz - swoje rodzinne miasto Hannibal i rozpytuje tambylca o różnych kumpli. Z tym stało się to, z tamtym tamto...
I wreszcie pyta o Samuela L. Clemensa - siebie. "Jak każdy głupek, wyjechał do St. Louis i słuch o nim zaginął" Jakoś tak...

Nie wiem kto - 2021-01-19, 10:50

,,Książe i żebrak'' też pięknie napisany, chociaż trochę naiwny. ,,Przygody Tomka Sawyera'' i ,,Przygody Hucka''...kiedy to czytałem to chciałem się przenieść nad Missisipi :(
bans - 2021-01-19, 13:35

Co do "Życia na Missisipi" - jest tam taki dłuższy fragment w którym Twain opowiada o szkodliwości grzebania zmarłych, że niby gazy się wydostające ze zwłok trują żywych. Brzmi to bardzo poważnie - czy faktycznie w XIX w. pojawiła się taka teoria i Twain był jej gorącym zwolennikiem? Śmiesznie się to teraz czyta, ma się wrażenie że Twain to pod tym względem taki XIX-wieczny płaskoziemca i antyszczepionkowiec ;)
John Dee - 2021-01-19, 16:21

bans napisał/a:
Co do "Życia na Missisipi" - jest tam taki dłuższy fragment w którym Twain opowiada o szkodliwości grzebania zmarłych, że niby gazy się wydostające ze zwłok trują żywych. Brzmi to bardzo poważnie - czy faktycznie w XIX w. pojawiła się taka teoria i Twain był jej gorącym zwolennikiem? Śmiesznie się to teraz czyta, ma się wrażenie że Twain to pod tym względem taki XIX-wieczny płaskoziemca i antyszczepionkowiec ;)
Należy pamiętać, że w XiX w., kiedy to co chwila wybuchały gdzieś dewastujące epidemie, wiedza o ich przyczynach była jeszcze dość rudymentarna, podobnie jak i środki ich zwalczania. Axel Munthe w ,Księdze z San Michele' świetnie to opisuje - https://pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=405752#405752 .

Nic dziwnego więc, że krążyły przeróżne teorie. Mam wrażenie, że Mark Twain stara się podejść do tego tematu naukowo, cytując opinie różnych lekarzy itd.

Swoją drogą - gdyby mi dzisiaj ktoś zadał pytanie, jak długo taki a taki śmiertelny wirus może przetrwać w pogrzebanym ciele nieboszczyka i czy i jak długo stanowi zagrożenie dla żyjących, nie potrafiłbym jednoznacznie na nie odpowiedzieć. :okulary2:

Berta von S. - 2021-01-19, 20:06

Nie wiedziałam, że mamy wątek Marka Twaina. :)

„Życia na Missisipi" nie znam, za to “Przygody Tomka Sawyera” w dzieciństwie bardzo lubiłam i wielokrotnie czytałam, (“Przygody Hucka Finna” jakoś mnie nie wciągnęły).

A kojarzycie „Listy z Ziemi”? Tytułowe listy pisze szatan, który złośliwie komentuje zasady chrześcijaństwa oraz zachowanie ludzi w ich kontekście. Nie wiem, czy teraz by mnie to bawiło, ale pamiętam, że w liceum się z tej książeczki zaśmiewałam.

Z24 - 2021-01-19, 21:02

bans napisał/a:
Co do "Życia na Missisipi" - jest tam taki dłuższy fragment w którym Twain opowiada o szkodliwości grzebania zmarłych, że niby gazy się wydostające ze zwłok trują żywych. Brzmi to bardzo poważnie - czy faktycznie w XIX w. pojawiła się taka teoria i Twain był jej gorącym zwolennikiem


Zupełnie tego nie pamiętam. Ale nie rozumiem insynuacji od płaskoziemców i antyszczepionkowców? Nawet dzieci wiedzą, że obecność rozkładających się zwłok, zwłaszcza dużej ich ilości, stwarza zagrożenie epidemiczne.

John Dee napisał/a:
Swoją drogą - gdyby mi dzisiaj ktoś zadał pytanie, jak długo taki a taki śmiertelny wirus może przetrwać w pogrzebanym ciele nieboszczyka i czy i jak długo stanowi zagrożenie dla żyjących, nie potrafiłbym jednoznacznie na nie odpowiedzieć.


Przypomniał mi się alchemik Bożywoj Pośmiech z Pułtuska i wirus średniowieczny który zaatakował pana prezesa profesora doktora Mątwę ;-)

A serio: nie mam pojęcia jak długo takie bakterie czy wirusy w zwłokach mogą być niebezpieczne. Wiem, że na starych cmentarzach nie było wolno chować nowych zmarłych przed upływem dłuższego czasu. I tu źródła się różnią: jedne mówią o 50, inne o 80 a nawet o 100 latach. Nie wiem czy te zakazy były administracyjne czy jakieś zwyczajowe...
Pamiętamy, że nie tak dawno udało się "ożywić" wirusy z tkanek pobranych od zmarłych na hiszpankę, czyli - to było parę lat temu - po jakichś 90 latach. Tylko że w tym przypadku - to było na Alasce - zwłoki zachowały się w doskonałym stanie w wiecznej marzłoci.

bans - 2021-01-20, 15:19

Z24 napisał/a:

Zupełnie tego nie pamiętam. Ale nie rozumiem insynuacji od płaskoziemców i antyszczepionkowców? Nawet dzieci wiedzą, że obecność rozkładających się zwłok, zwłaszcza dużej ich ilości, stwarza zagrożenie epidemiczne.



Skoro nie pamiętasz to po co dyskutujesz?

Zupełnie zignorowałeś fakt że pisałem o grzebaniu zwłok - pewnie, po co czytać ze zrozumieniem, nie? Zawsze lepiej od razu próbować przekręcić słowa rozmówcy i próbować robić z niego idiotę.

I jeszcze ta jazda że "wirusy" i "bakterie" o których nic nie wspominałem - zmyśliliście to sobie i brniecie rozważania nie na temat.

To niestety typowe dla tego forum.

John Dee - 2021-01-20, 18:33

Ken Burns, słynny dokumentarzysta amerykański, poświęcił Markowi Twainowi trzyipółgodzinny film, który gorąco polecam każdemu, kto się tym autorem interesuje. ./redir/www.imdb.com/titl..._=nm_flmg_dr_19

Naprawdę dużo ciekawych i zaskakujących rzeczy można się zeń dowiedzieć o twórcy Tomka Sawyera i Hucka Finna, przy czym dla mnie najciekawszą była: jak można splajtować będąc najlepiej zarabiającym amerykańskim autorem swoich czasów? :065:

Jest już dużo racji w tym, co pisze Bans - Twain zdecydowanie należał do autorów, u których genialność i ześwirowanie idą ręka w rękę. Conan Doyle jest jeszcze lepszym tego przykładem, ze swoimi seansami spirytystycznymi, wiarą w skrzydlate wróżki itp.


bans napisał/a:
I jeszcze ta jazda że "wirusy" i "bakterie" o których nic nie wspominałem - zmyśliliście to sobie i brniecie rozważania nie na temat.
Jak to nie na temat? Twain pisze o “gazach”, które pogrzebane zwłoki wydzielają, co w dzisiejszym przekładzie nic innego nie oznacza jak wirusy i bakterie.
Z24 - 2021-01-20, 22:18

bans napisał/a:
Z24 napisał/a:

Zupełnie tego nie pamiętam. Ale nie rozumiem insynuacji od płaskoziemców i antyszczepionkowców? Nawet dzieci wiedzą, że obecność rozkładających się zwłok, zwłaszcza dużej ich ilości, stwarza zagrożenie epidemiczne.



Skoro nie pamiętasz to po co dyskutujesz?


Wybacz, dla twojej przyjemności nie będę tracił powiedzmy, półtora godziny na wydostanie książki odszukanie stosownego fragmentu i schowanie książki z powrotem, i dlatego uwierzyłem że Twoja informacja jest rzetelna, za co gorąco przepraszam.
Nie zignorowałem faktu, że pisałeś o zwłokach pogrzebanych, również pisałem o zwłokach pogrzebanych. Jest to zrozumiałe samo przez się, bo po co mam pisać oczywistości o szkodliwym dla zdrowia wpływie zwłok rozkładających się na kanapie w sąsiednim pokoju. Wydawało mi się, że nie muszę pisać łopatologicznie jak dla idiotów. Ale, jak widać, przeceniłem zdolności intelektualne forowiczów, przynajmniej niektórych. Rzeczywiście niektórzy z nich czytają bez zrozumienia.
Może nieszczęśliwie użyłem słowa "obecność" zamiast np "sąsiedztwo", przyznaję.


bans napisał/a:
Zawsze lepiej od razu próbować przekręcić słowa rozmówcy i próbować robić z niego idiotę.


Przesięgam, nie miałem takiego zamiaru. Jakoś samo Ci to wyszło...

Protoavis - 2021-04-21, 19:39

W dzieciństwie miałem w domu tylko "Królewicza i żebraka", później kilka bardziej znanych powieści Twaina oczywiście przeczytałem, ale w sercu pozostał sentyment do tej pierwszej książki.

Dziś w "Gazecie Kieleckiej" z czerwca 1936 roku natknąłem się na anegdotkę związaną z pisarzem.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group