To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
PanSamochodzik.net.pl
Forum poświęcone twórczości Zbigniewa Nienackiego

Amos Oskar Ajchel - Amos Oskar Ajchel - wywiad dla naszego forum!

Oskar - 2015-03-11, 22:20

Wszystkim chętnym do polemiki Asterix & Obelix VERSUS Kajko i Kokosz polecam znakomite opracowanie Arkadiusza Florka "Kajko i Kokosz. Świat dzielnych wojów". Do pobrania tutaj:
./redir/na-plasterki.blogspot.com/2011/07/swiat-dzielnych-wojow-pdf.html

Berta von S. - 2015-03-11, 22:53

Oskar napisał/a:
Wszystkim chętnym do polemiki Asterix & Obelix VERSUS Kajko i Kokosz polecam znakomite opracowanie Arkadiusza Florka "Kajko i Kokosz. Świat dzielnych wojów". Do pobrania tutaj:
./redir/na-plasterki.blogspot.com/2011/07/swiat-dzielnych-wojow-pdf.html

I bez czytania zgadzam się z opinią o wyższości "plagiatu". ;-) Asteriks nie jest w połowie tak zabawny.

Inna sprawa, że to faktycznie może być kwestia tłumaczenia. Dostałam kiedyś trzy tomy pewnej powieści i pierwszy był świetny, a dwa kolejne fatalne (drewniane dialogi, toporne opisy...), aż się nie chciało wierzyć, że to dzieło tej samej autorki. Po bliższych oględzinach strony redakcyjnej okazało się, że autorka ta sama, ale inny tłumacz.

Oskar - 2015-03-12, 08:18

Chciałbym jeszcze na tym forum poruszyć jedną sprawę - w kontekście moich osobistych doświadczeń - i przywołać na pamięć dwa filmy, które również odegrały wielką rolę w moim spojrzeniu na pewne sprawy. Mam na myśli dwa stare, ale chyba dobrze znane obrazy. Pierwszy to Szatan z 7 klasy, oczywiście tylko i wyłącznie wersja z 1960 roku (Milski, Skwark, Raksa). Nie chodzi mi teraz o sam film, ale o kilka scen. Na marginesie dodam, że pierwszy raz oglądałem ten film w telewizorze Belweder, więc dopełnieniem obrazu na pewno była własna wyobraźnia. Jedna ze scen ukazuje tak zwany Pawilon Myśliwski, czy coś takiego, gdzie obecni (w filmie) gospodarze trzymają... kury. Wokoło przepiękne okulusy, a na dole drób! (Scena ta przypomniała mi się kiedyś, kiedy przejeżdżając przez Białystok zauważyłem tak zwany Domek Napoleona). Drugi obraz to kultowa w latach mojego dzieciństwa komedia Rzeczpospolita Babska. Kto oglądał, ten wie, że spora część akcji dzieje się w jakimś poniemieckim pałacu. Mnie w tej chwili chodzi o scenę (Zawieruszanka, Machulski, Fogiel), w której przedstawiciel ówczesnych władz rozdaje dwojgu dowódców wojskowych mąkę (chyba to była mąka). W tle widać wspaniałą sztukaterię pałacu, a na środku wielkie worki mąki. Taki obraz "prześladował" mnie potem przez lata. Mój ojciec, jako technik elektryk, objeżdżał dawne majątki, przerobione na pegeery, szkoły i przychodnie, gdzie "zakładał" prąd. Często mnie ze sobą zbierał, zwłaszcza w okresie wakacji. Później nawet zaoferowano nam małe służbowe mieszkanie w części takiego dworku. Jako dziecko zwiedziłem więc sporo pałaców i dworków w takiej właśnie postaci, o jakiej wspomniałem apropos owych filmów. Minęło sporo czasu, zanim dotarło do mnie, że wszystkie te dwory i pałace onegdaj były piękne i, co więcej, wyposażone w stylowe meble i dekoracje z epok. W mojej świadomości (mam na uwadze dzieciństwo) uznawałem siłą rzeczy za naturalne, że jeśli jest dwór czy pałac, to na pewno jest tam przychodnia, szkoła albo biuro pegeeru, ewentualnie mieszkania pracownicze, a widok młockarni w pałacowym salonie, ustawionej na wpół zalanej, wpół zrujnowanej mozaice, stawiał pytanie: czy dawniej wszystkie pomieszczenia gospodarcze musiały być takie piękne i czemu to miało służyć? Wydawało mi się też całkiem naturalne, że stawiane masowo w korytarzach kamienic bieliźniarki wertiko, zaopatrzone w skobel i kłódkę służyły do przechowywania przetworów. Kiedy więc czytałem Niesamowity Dwór, trochę czułem się, jakbym tam był i mieszkał. I kto to zrozumie? :065:
Nietajenko - 2015-03-12, 08:36

Oskar napisał/a:
I kto to zrozumie?

No niestety, poprzednia nomenklatura charakteryzowała się dość osobliwą wrażliwością w tej materii. W dobrym tonie było wykorzystywanie utylitarne takich wnętrz by na zasadzie kontrastów pokazać zwycięstwo klasy robotniczej nad znienawidzonymi obszarnikami i zgnilizną ich dostatniego, burżuazyjnego życia.

Oskar - 2015-03-12, 08:54

:065:
Oskar - 2015-03-12, 09:03

Swoją drogą ciekawe, czy dzisiaj dla bardzo młodego człowieka taki kontakt z zabytkami byłby możliwy? Przecież teraz są to albo hotele, albo dobra prywatne, albo ruiny. :zdziw:
Szara Sowa - 2015-03-12, 09:28

Oskar napisał/a:
albo dobra prywatne


No fakt, kiedyś można było do każdego pałacu podejść, nawet wejśc do środka, a teraz - mamy tabliczki: wstęp zabroniony - teren prywatny.

John Dee - 2015-03-12, 10:35

Oskar napisał/a:
Swoją drogą ciekawe, czy dzisiaj dla bardzo młodego człowieka taki kontakt z zabytkami byłby możliwy? Przecież teraz są to albo hotele, albo dobra prywatne, albo ruiny. :zdziw:

Pytam się raczej, czy pośród dzisiejszej młodzieży istnieje prawdziwe zainteresowanie takim kontaktem? Będąc coraz częściej świadkiem nowego fenomenu - dziewczyny na grzbiecie konia TEKSTUJˇC, mam moje wątpliwości. :/

Szara Sowa napisał/a:
No fakt, kiedyś można było do każdego pałacu podejść, nawet wejśc do środka, a teraz - mamy tabliczki: wstęp zabroniony - teren prywatny.

Lepiej chyba móc sobie obejrzeć taki prywatny obiekt w dobrym stanie od zewnątrz niż od wewnątrz, ale popadającego w ruinę? Restauracja i utrzymanie takich dworków to diabelnie droga afera, szczególnie dla zadłużonych miast i gmin.

Berta von S. - 2015-03-12, 11:15

John Dee napisał/a:

Pytam się raczej, czy pośród dzisiejszej młodzieży istnieje prawdziwe zainteresowanie takim kontaktem? Będąc coraz częściej świadkiem nowego fenomenu - dziewczyny na grzbiecie konia TEKSTUJˇC, mam moje wątpliwości. :/

Myślę, że niewielkie (zainteresowanie). Choć nie do końca rozumiem, czego byłeś świadkiem. :okulary2:

A co do zabytkowych pałacyków - młockarnia w salonie oczywiście woła o pomstę do nieba, ale mam wrażenie, że większość tych obiektów naprawdę zniszczała już po 89. Nie bronię bynajmniej dawnego systemu, który (odbierając budynki prawowitym właścicielom) cały ten proces uruchomił. Ale warto byłoby się zastanowić, jak chronić przed ruiną to co jakoś PRL przetrwało.

Przerobienie na hotel czy restaurację dla mnie ok, bo jakiś dostęp jest. Gorzej, jak pałacyk jest całkiem zamknięty dla obcych. Może jakieś dofinansowanie remontu z zastrzeżeniem, że obiekt musi być choć częściowo udostępniony do zwiedzania?

Oskar - 2015-03-12, 12:02

Może to skrzywienie, ale ja zdecydowanie wolałbym muzeum lub coś podobnego. Restauracje średnio. Ale spostrzeżenie BvS co do okresu po 89 bardzo trafne. Rozrzut nowego życia zabytków jest jednak ogromny. W Lwach ze... opisałem budynek, który przed wojną był klubem golfowym, w prlu przez lata bardzo przyjemną kawiarnią, a obecnie nie cieszy się dobrą sławą. W rzeczywistości - jak wieść gminna niesie - kupił to podobno ktoś, kto urządził tam hotel na godziny. Niestety, ale i tak bywa. :(
John Dee - 2015-03-12, 12:06

Berta von S. napisał/a:
John Dee napisał/a:

Pytam się raczej, czy pośród dzisiejszej młodzieży istnieje prawdziwe zainteresowanie takim kontaktem? Będąc coraz częściej świadkiem nowego fenomenu - dziewczyny na grzbiecie konia TEKSTUJˇC, mam moje wątpliwości. :/

Myślę, że niewielkie (zainteresowanie). Choć nie do końca rozumiem, czego byłeś świadkiem. :okulary2:

./redir/s187.photobucket.com/user/73VW1800/media/IAC%2012%2004/07midCA11.jpg.html

./redir/i.dailymail.co.uk/i/pix/2012/03/08/article-2112248-1215977F000005DC-409_634x489.jpg

./redir/photos.captureminnesota.com/photos/X1A-ZSytCz8k00ycNLL2_g/med.jpg

./redir/cache2.asset-cache.net/gc/497349159-young-woman-texting-on-horseback-while-on-gettyimages.jpg?v=1&c=IWSAsset&k=2&d=X7WJLa88Cweo9HktRLaNXgKTGb54pPtbANe7a3NLS%2FvKl4%2BBUZlJxh9l%2BO1gAYFP6HZgRcpiRB4sgxUyGFcRJw%3D%3D

Chcesz więcej? :D

Oskar - 2015-03-12, 12:15

wszystko jasne :D
Berta von S. - 2015-03-12, 15:55

John Dee napisał/a:
Chcesz więcej? :D

Dziękuję, wystarczy. :D

Oskar napisał/a:
Może to skrzywienie, ale ja zdecydowanie wolałbym muzeum lub coś podobnego.

Każdy by wolał muzeum (albo coś innego związanego z szerokopojętą kulturą), ale bądźmy realistami. Szansę na stanie się muzeum ma góra z 10%. W przypadku reszty wybór sprowadza się do opcji: gastronomia/hotel, niedostępna willa bogacza, ruina.

John Dee - 2015-03-12, 18:34

Berta von S. napisał/a:
Każdy by wolał muzeum (albo coś innego związanego z szerokopojętą kulturą), ale bądźmy realistami. Szansę na stanie się muzeum ma góra z 10%. W przypadku reszty wybór sprowadza się do opcji: gastronomia/hotel, niedostępna willa bogacza, ruina.


Dlaczego nie tak: hotel/gastronomia - 75%, muzeum - 20%, ruina (na nocne romantyczne schadzki ;-) ) - 5%. I problem byłby rozwiązany! :)

Berta von S. - 2015-03-12, 22:41

John Dee napisał/a:
Dlaczego nie tak: hotel/gastronomia - 75%, muzeum - 20%, ruina (na nocne romantyczne schadzki ;-) ) - 5%. I problem byłby rozwiązany! :)

Jestem za. :)

A jeszcze mam pytanie odnośnie Cortázara. Majaczy mi się opowiadanie o gościu, którego głowa utkwiła w okienku ratuszowego zegara i z niepokojem obserwuje zbliżające się wskazówki. Czy to było Cortázara (w "Grze w klasy"?), czy coś mi się kompletnie pomyliło.

Oskar - 2015-05-04, 13:34

:zzz:
Robinoux - 2015-05-04, 19:51

Oskar nie śpij. A tak z innej beczki - dlaczego w Rybajdyle używasz akurat NWT? Berta a to nie było u Poego przypadkiem?
Protoavis - 2015-05-08, 19:18

Przeczytałem "Kryptonim Wirydarz":
./redir/www.zapomnianabib...m-wirydarz.html

Berta von S. - 2015-05-08, 19:43

Robinoux napisał/a:
Berta a to nie było u Poego przypadkiem?

No właśnie nie pamiętam, dlatego pytałam. :)

Z24 - 2015-05-09, 01:02

Berta von S. napisał/a:
Robinoux napisał/a:
Berta a to nie było u Poego przypadkiem?

No właśnie nie pamiętam, dlatego pytałam. :)


Pamiętam z E.A.P. nieco podobny wątek w opowiadaniu "Studnia i wahadło". Ale tam nie chodziło o wskazówki, tylko o to tytułowe wahadło ;-) .



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group