To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
PanSamochodzik.net.pl
Forum poświęcone twórczości Zbigniewa Nienackiego

Forum ogólne - Błędy i niezręczności w kontynuacjach PS

Iwmali2 - 2015-06-21, 16:56

Michal_bn napisał/a:
Faktycznie, sam gołąb nie może nikogo znaleźć, ale może to był gołąb z GPS-em???

Pójdę dalej Michale... i szukał u Dańca kesza.

ViW - 2015-06-21, 17:13

Iwmali2 napisał/a:
Pójdę dalej Michale... i szukał u Dańca kesza.


W sumie to nawet nie tyle u samego Dańca, co u Dańca w namiocie. Daniec wrócił bowiem do obozu - a gołąb już na niego czekał!

ViW - 2015-06-24, 16:12

Im dalej w las - tym więcej drzew. A u Jakuba Czarnego - każda kolejna książką - moim zdaniem oczywiście - jest gorsza od poprzedniej. 'Lalka' wciągnęła mnie niesamowicie, 'Pana Samochodzika i wyklętych mistrzów' czytałem już na siłę. Aż się boję, co będzie dalej - bo to dopiero początek trylogii... Akcja niby jest - ale jakaś taka niemrawa, dialogi infantylne i mnóstwo skrótów myślowych. Czasem musiałem niektóre fragmenty czytać po dwa - trzy razy, żeby w ogóle zrozumieć, o co chodzi.

Tort wiśniowy (a jakże!) będzie, ale najpierw błędy mniejszego kalibru:

Cytat:
- A czemu pochowano go w Kwidzyniu (...)

Kwidzyn odmienia sie tak samo, jak Szczecin. A zatem jeśli w Szczecinie - to w Kwidzynie a nie w Kwidzyniu!!! Od tej reguły nie ma odstępstw.

Cytat:
Ktokolwiek był po drugiej stronie, chodził w skarpetkach albo na boso.

O tempora! O mores! Jeśli autorzy książek piszą na boso zamiast boso lub na bosaka - to naprawdę czas mi już umierać. OK, na boso to regionalizm, ale nic nie uzasadniało jego użycia w książce.

Jakub Czarny - jak na literata przystało - do picia trunków wszelakich używa wyłącznie tzw. literatek:
Cytat:
Gospodarz postawił na blacie dwie literatki i nalał do nich zieloną ciecz.

Najpopularniejszym zielonym trunkiem jest 'zielona wróżka'. Może być jeszcze bols - ale Daniec zauważył że jest to napój wysokooktanowy - a bols takim zdecydowanie nie jest. A zatem absynt. Picie absyntu z literatek to nie picie - a tym bardziej celebrowanie. To zwykłe chlanie. Profanacja. Zabrakło mi tylko kiełbasy na gazecie - a jak w którejś z poprzednich pozycji literackich tego samego autora. Cóż... Pić też trzeba umieć...

Błąd który do znudzenia - wręcz do obrzygu - powtarza się w kontynuacjach:
Cytat:
Najpierw taki chojrak w BMW krzyczy z pogardą: „maluch!”, a potem ma oczy jak spodki, kiedy go mijam

Nie mijam, tylko wyprzedzam. Autor to w ogóle zmotoryzowany jest - czy jak pewien prezes - nie potrzebuje samochodu? A jeśli zmotoryzowany - to jak zdał egzamin na prawo jazdy, nie znając podstawowych definicji?

Jedyna prędkość, jaką Autor zna, to 200 km/h. Wszyscy u niego jeżdżą 'dwie stówy':
Cytat:
strzałka prędkościomierza doszła już do dwustu kilometrów na godzinę

Tak jeździ Pan Fiacik, tak jeździ Daniec, tak jeździ Amazonka w Czerni. OK, może droga między Kwidzynem a Sztumem nie jest specjalnie kręta, ale to nie droga na tę prędkość.

Następny kwiatek:
Cytat:
Po dziedzińcu biegali w tę i z powrotem dziennikarze różnych stacji, dźwiękowcy z futrzastymi mikrofonami na długich kijach, kamerzyści ze swoimi narzędziami pracy na ramionach, radiowcy z dyktafonami.

Radiowcy nie używają dyktafonów. Czy naprawdę tak trudno sobie wyobrazić, że mikrofon w dyktafonie ma jakość poniżej 'radiowej'? Że charczy i skrzeczy i nie nadaje się do późniejszego montażu dźwięku? Pamiętam czasy, gdy nosiłem na ramieniu Uhera ważącego chyba z 7 kg. Później miałem Sony, który był malutki i zgrabniutki i zapisywało się dźwięk na standardowych kasetach. Miniaturyzacja poszła jeszcze dalej, ale zawsze magnetofony reporterskie mają zewnętrzne mikrofony. Amen.

Cytat:
- Proszę, proszę! Pan Samochodzik! Miło pana znów widzieć.

A Dańcowi w to graj! Już drugą książkę nie oponuje, gdy mówią na niego per Pan Samochodzik. A przecież to pleno titulo jego szefa...

Pora na wiśniowy tort na deser:

Jedną z postaci jest profesor Al-Masir. Oto opis postaci:
Cytat:
Był to człowiek w sile wieku. Głowę nosił wysoko, z królewska. Miał niebieskie oczy, z których jedno pokryło bielmo. Śniadą dużą twarz o murzyńskich rysach pokrywał obfity zarost. Głowę okręcił białym turbanem, który trochę zsuwał mu się do tyłu po łysinie. Prostą jak struna sylwetkę okrywała czarna galabija, czyli długa do podłogi szata. Na ramiona Arab narzucił szary płaszcz, spod którego z lewej strony wystawała zdobiona rękojeść miecza. W prawej ręce niósł wypchaną torbę ze skóry wielbłąda.

I ów profesor dość chętnie dobywał owego miecza z damasceńskiej stali, ochoczo nim wywijając. Pytanie: jak długo pochodziłby po ulicy Autor, dzierżąc w garści szablę z damasceńskiej stali? Co tam szablę... Maczetę! Albo bagnet. Albo nawet oficerski kordzik! Założę się, że najdalej do pierwszego patrolu policji. Obśmiałem się z tego do łez...

Pamiętacie piosenkę 'Trzeba łysych pokryć papą'? Od razu mi się przypomniała po przeczytaniu tekstu opisującego budowę pierwszej torpedy:
Cytat:
Miała kształt jajka. Wypełniano ją naftą opiłkami i prochem, a całość sklejano papą.

Jakim cudem i jak to robili - skoro papę wynaleziono dopiero w XIX wieku? Eureka! Już wiem, jakim torem wiodło myślenie Autora! W opisie średniowiecznej arabskiej torpedy zapewne było napisane, że torpedę sklejano bitumem. A że papa jest materiałem bitumicznym - no to poszłoooooooo... Dokąd poszło? No... przypomnijcie sobie stosowny cytat z 'Killerów dwóch'...

No to teraz zgadnijcie, gdzie został zamontowany taki oto silnik:
Cytat:
Była to nowoczesna hybryda. Połączenie silnika spalinowego z elektrycznym.

Cytat:
- Fiu, fiu! Dwanaście cylindrów - zauważyłem z uznaniem.

W życiu nie zgadniecie! Otóż ową ogromną jednostkę napędową umieszczono w - uwaga, uwaga! - 'kaszlaku', czyli fiacie 126.
To może nawet byłoby śmieszne, gdyby nie było tragicznie głupie. W maluchu ledwo się mieścił trzycylindrowy silnik. Akumulator już się nie mieścił i trzeba go było umieścić w bagażniku. A tu 12 cylindrów! A przepraszam - że tak nieśmiało zapytam Autora - jak chłodzony był ten silnik? Powietrzem? Tak jak maluchy, które latem zawsze jeździły z otwartą pokrywą silnika - bo się grzały? A może był chłodzony cieczą? To gdzie wówczas była chłodnica? Na dachu? Może Autor wymyślił jakieś inne chłodzenie, np. ciekłym azotem? A zbiornik paliwa dla tego benzynowego smoka gdzie był? Na tylnym siedzeniu? Dodam jeszcze, że to 'cacko' jeździło sobie 200 na godzinę po polskich drogach.
Do długiej listy rzeczy, o których Autor nie ma zielonego pojęcia, doszła motoryzacja. Bo nawet pisanie tego fragmentu powieści po spożyciu 'zielonej wróżki' z literatek nie stanowi usprawiedliwienia...

Teraz gruby błąd historyczny, który w bardzo istotny sposób zmienia fabułę książki. Tytułem wstępu: książę Brunszwicki wyrusza w podróż z Malborka do Sztumu. 15 km.
Cytat:
Droga była daleka, a orszak szedł wolno, nie dziwnym więc się zdaje, że skoro słońce zaszło, wojsko całe i wozy w lesie obozem się położyły, by skoro świt w podróż dalszą ruszyć. Było to jakoś kilka kilometrów przed Sztumem.

Nawet jakby cały orszak chlał w Malborku zielony absynt z literatek, to nawet z syndromem dnia wczorajszego przez dzień byliby w stanie dojść owe 15 km z Malborka do Sztumu. Tym bardziej, że to rycerze 'dawali w palnik' a nie ich chabety. To raz. Dwa: zamki krzyżackie położone były od siebie o dzień drogi, czyli co jakieś 30 km. Kto chce - niech sprawdza na mapie. A dlaczego tak było? Ano dlatego, że reguła zakonna zabraniała Krzyżakom nocować poza zamkami. A zatem nie mogło być mowy o żadnym biwaku między Malborkiem a Sztumem. W związku z tym nie mogło na biwaku dość do morderstwa...

Daniec zasnął w samochodzie, a obudził się poza samochodem:
Cytat:
Pewnie Człowiek-Góra wykorzystał to, że się zdrzemnąłem i wywlókł mnie z wehikułu.

Jeśli Daniec znów korzystał z literatek i zielonej wróżki - to mogło tak być. Nie widzę innego sposobu, żeby trzeźwego - choć śpiącego faceta wyjąć z samochodu wbrew jego woli.

Proboszcz w Podstolinie kupił specyfik na porost włosów:
Cytat:
Komiwojażer odjechał, a ja łyknąłem kilka łyków zachwalanego przez niego napoju.

Rozumiem, że w instrukcji obsługi było napisane: płyn wypić, a skórę głowy nacierać butelką...

Ów ksiądz przysnął, a jak się obudził, to zobaczył że obok płotu kościoła jest
Cytat:
Kwadratowa dziura o bokach dwóch metrów sięgała jakieś sześć metrów w głąb.

Kwadrat jest figurą płaską, więc nie może mieć sześciu metrów w głąb. To naprawdę drobiazg, bo zastanawiają mnie dwie rzeczy: jak jedna osoba mogła wykopać przez noc 24 m3 ziemi? W dziurze 2x2 metry nie zmieszczą się dwie osoby - jeśli mają przy tym wywijać łopatami! Jak ona ją wyrzucała na powierzchnię z głębokości 6 metrów - bo w normalnym układzie albo się urobek wyciąga wiadrami na powierzchnię, albo co 1,5 m wysokości stawia podesty, z których ziemię przerzuca się na następny podest. No i najważniejsze: jak się toto nie zawaliło? Bo przecież ściany nie były szalowane- choć powinny być? Nawiasem mówiąc, archeolog pogłębił jeszcze ten wykop do 10 metrów. Słowem: bujda na resorach i totalny brak wyobraźni. Żeby było śmieszniej, w wykopie Daniec miał przygodę:
Cytat:
Straciłem równowagę i spadłem na dno

Jasne... 6 metrów w dół (2 piętra) i nic sobie nie robi.

I to by było na tyle. Muszę się teraz napić - bo inaczej nie będę w stanie wziąć się za kolejną książkę. Czy muszę dodawać, że będę pił zieloną wróżkę z literatek, zagryzając kiełbasą z gazety?

Z24 - 2015-06-24, 21:43

:D :D :D

Teraz już wiem dlaczego to naczynie nazywa się literatką!

ViW - 2015-06-24, 21:50

Jak popatrzysz na historie literatury to i literatki odnajdziesz, i absynt...
Michal_bn - 2015-06-24, 22:38

ViW napisał/a:
Najpopularniejszym zielonym trunkiem jest 'zielona wróżka'. Może być jeszcze bols - ale Daniec zauważył że jest to napój wysokooktanowy - a bols takim zdecydowanie nie jest. A zatem absynt.


Przy wszelkich wątpliwościach alkoholowych proponuję skorzystać z pomocy Wiesława Wszywki - największego eksperta w tej dziedzinie. Może Paweł pił "Kryształ"?

https://www.youtube.com/watch?v=8TWZQx4hNp4

ViW - 2015-06-24, 22:53

Mocny gościu!
Mysikrólik - 2015-06-25, 10:17

ViW, zrób sobie przerwę wakacyjną, bo zaczynam się obawiać o Ciebie.
Nie zaszkodzi Ci taka dawka?

Gdyby bohaterem był Jakub Wędrowycz, to nie byłoby się do czego doczepić.

Nietajenko - 2015-06-25, 11:00

ViW napisał/a:
Słowem: bujda na resorach i totalny brak wyobraźni.

Trafiłeś w dziesiątkę, kolego ViW. Problemem tych książek jest chyba właśnie brak wyobraźni u autora poganiany przez brak wiedzy ogólnej. Wyjątki są oczywiście.

ViW - 2015-06-25, 11:15

Mysikrólik napisał/a:
ViW, zrób sobie przerwę wakacyjną, bo zaczynam się obawiać o Ciebie.
Nie zaszkodzi Ci taka dawka?

Gdyby bohaterem był Jakub Wędrowycz, to nie byłoby się do czego doczepić.


Znam mnóstwo książek, w których naprawdę nie ma się do czego doczepić.

Niepotrzebnie się obawiasz... Czytanie jeszcze nikomu nie zaszkodziło.
A wakacje też będą: przed chwilą bukowałem bilety lotnicze do Paryżewa... ;)

Cytat:
W 2014 roku 58 proc. ankietowanych nie przeczytało ani jednej książki - wynika z danych opublikowanych przez Bibliotekę Narodową. Co więcej, 47 proc. badanych przez cały rok nie zapoznało się z tekstem dłuższym niż trzy strony maszynopisu, a 19 proc. zadeklarowało, że nie przeczytało żadnego tekstu pisanego.
16 proc. Polaków nie posiada w domu żadnej książki, a więcej niż siedem książek czyta zaledwie 11 proc. społeczeństwa. Nie czytają zwłaszcza: mężczyźni, mieszkańcy obszarów wiejskich, obywatele z niższym wykształceniem, ludzie starsi. Wśród mężczyzn z podstawowym wykształceniem ani jednej książki nie przeczytało aż 86. proc. ankietowanych!

ViW - 2015-08-16, 21:36

Długo mnie tu nie było. Próbowałem bowiem przeczytać książkę 'Pan Samochodzik i Castrum Doloris'. Co i raz robiłem 'podchody' do książki i... kupa. Nic z tego. Próbowałem ją czytać nawet w najbardziej nudnych miejscach, w których naprawdę nie ma co robić, np. na pokładzie samolotu. I też nic z tego. Książka jest ponad moje siły. Nie wiem, może nie jestem 'oczytany' i trudniejsze pozycje sę po prostu nie dla mnie? Jeden z moich wcześniejszych wpisów okazał sie jednak proroczy: każda następna książka Jakuba Czarnego jest gorsza od poprzedniej...
Ale kawałek 'Castrum Doloris' przeczytałem. I oto garść refleksji:

'Sarmata' nosił mnie wspaniale na swoim grzbiecie (...)
Spodziewacie się zapewne opisu połonin, ognisk i konia, o dźwięcznym imieniu 'Sarmata'? Nic z tego! Bo oto nieco niżej czytamy:
(...) W niedzielę wieczorem siedziałem na rufie 'Sarmaty' (...)
Jeśli to koń - to nie rufa, a zad. Jeśli zaś jacht - to jaki grzbiet???
* * *
(...) z naszym starym znajomym w policji, generałem Skorlińskim (...)
Już mi się nawet nie chce pisać o generale Skorlińskim. Kto nie wie o co chodzi - a ma siłę - niech wróci kilka postów. Tam jest wyjaśnione, o co chodzi.
* * *
(...) ale za każdym razem, kiedy się odwracałem, żeby nakryć filującego na mnie (...)
Filować - to chyba z więziennego slangu? Błąd w sumie to nie jest, ale mnie trochę razi taki zwrot w literackim (?) języku polskim...
* * *
Batura wchodzi do hotelu 'New Yorker' w Nowym Jorku i recepcjonista oznajmia mu, że '(...) Ma pan opłacony z góry pokój na dzisiejszą noc. Apartament 3327 na 55 piętrze (...)'.
New Yorker był podawany jako przykład pięknych wnętrz w stylu art deco. Przynajmniej przez mojego wykładowcę od historii architektury. Problem w tym, że ma on (hotel - a nie mój wykładowca) 43 piętra... Nadbudowali w międzyczasie, czy co?
* * *
Batura zdradził nam swój sekret:
(...) Nie wiem, czy juz o tym wspominałem, ale mam pewną specjalną super-zdolność. Potrafię rozpoznać markę i model każdego samochodu po odgłosie jego silnika. (...) od razu wiedziałem, że jestem w bagażniku Cadillaca Coupe de Ville z 1959 roku (...)
Phi, też mi sztuka! Takie samochody jeździły po polskich ulicach przecież masowo! I to w dodatku szczególnie z tego rocznika! A że autko jest starsze od książkowego Batury o jakieś 20 lat, to Batura miał gdzie się nauczyć odgłosów silnika... Bo ja - ze wstydem muszę się przyznać - musiałem sięgnąć po internet, żeby w ogóle zobaczyć, jak taki samochód wygląda... Ale syrenkę i malucha po odgłosach silnika też poznam!
* * *
Więcej przeczytać nie zdołałem.

Hemik - 2015-08-20, 07:54

ViW odnośnie generała (nadinspektora) to troszkę się mylisz. Nadinspektor Policji to najniższy stopień generalski w Policji, więc autor mógł zamiennie używać tych dwóch określeń.
Anna - 2015-08-20, 08:46

Filowac , to nie jest slowo z gwary wieziennej, a bardziej anachronizm. W XIX w. znaczylo tyle co spogladac ukradkiem, ale tez , jesli byla mowa o lampie naftowej, to znaczylo : kopcic.
A w ogole, to swietna recenzja, prosze o wiecej! :564:

ViW - 2015-08-20, 09:43

Hemik napisał/a:
ViW odnośnie generała (nadinspektora) to troszkę się mylisz. Nadinspektor Policji to najniższy stopień generalski w Policji, więc autor mógł zamiennie używać tych dwóch określeń.


Masz rację - i jej nie masz zarazem.
W korpusie generalskim w policji znajdziemy dwie szarże: generalnego inspektora i nadinspektora. Jeśli zatem autorzy (bo ten błąd pojawia się w kilku książkach) piszą 'generał S.' - to popełniają błąd, bo takiego stopnia po prostu nie ma. Nie ma i już.
Od biedy można 'naciągnąć', że pan S. był 'generałem' na tej samej zasadzie, jak twierdząc że 'przy stoliku w kawiarni siedział oficer'. Tyle, że jest to mocno naciągane...

Anna napisał/a:
Filowac , to nie jest slowo z gwary wieziennej, a bardziej anachronizm. W XIX w. znaczylo tyle co spogladac ukradkiem, ale tez , jesli byla mowa o lampie naftowej, to znaczylo : kopcic.
A w ogole, to swietna recenzja, prosze o wiecej!

Dzięki Aniu! Mnie to słowo kojarzyło się jedynie z więziennym slangiem - i niczym więcej. Ale dobrze wiedzieć, że ma staropolskie pochodzenie.
A w ogóle, jeśli dobrze rozumiem pojęcie 'Kraina Deszczowców' - to jesteśmy (bliższymi lub dalszymi) sąsiadami... :564:

Z24 - 2015-08-20, 09:58

ViW napisał/a:
nna napisał/a:
Filowac , to nie jest slowo z gwary wieziennej, a bardziej anachronizm. W XIX w. znaczylo tyle co spogladac ukradkiem, ale tez , jesli byla mowa o lampie naftowej, to znaczylo : kopcic.
A w ogole, to swietna recenzja, prosze o wiecej!

Dzięki Aniu! Mnie to słowo kojarzyło się jedynie z więziennym slangiem - i niczym więcej. Ale dobrze wiedzieć, że ma staropolskie pochodzenie.


Ale w grypselce też było jak najbardziej używane. Dobrze, się Tobie, ViWie, kojarzyło ;-)

ViW - 2015-08-20, 10:15

Z24 napisał/a:
Ale w grypselce też było jak najbardziej używane. Dobrze, się Tobie, ViWie, kojarzyło ;-)


Reasumując:
jeśli autor miał na myśli 'filować' pochodzące ze staropolszczyzny czy 'filować' z więziennego slangu - to i tak kontekst
Cytat:
(...) ale za każdym razem, kiedy się odwracałem, żeby nakryć filującego na mnie (...)

nie uzasadniał zastosowania tego akurat czasownika. A może trzeba było użyć słowa 'lukać'?
'Luknij przez łindoł czy na kornerze stoi jeszcze mój kar'

Even - 2015-08-20, 10:48

ViW napisał/a:
'Luknij przez łindoł czy na kornerze stoi jeszcze mój kar'

Lukam, i widzę tylko jak pipole gołują po stricie. :D

ViW - 2015-08-20, 11:07

Even napisał/a:
Lukam, i widzę tylko jak pipole gołują po stricie. :D

No to ktoś mi kara stolenował! Trudno: będę teraz na footach chodził...

Nietajenko - 2015-08-20, 11:31

ViW napisał/a:
'Luknij przez łindoł czy na kornerze stoi jeszcze mój kar'

Ewidentny samplak siuraczej mowy. Zastosowałbym jedną poprawkę. Nie "mój kar" a "moja kara". Nie wiem dlaczego ale tak mówią Polonusy w Hameryce.

ViW - 2015-08-20, 14:11

Nietajenko napisał/a:
Ewidentny samplak siuraczej mowy. Zastosowałbym jedną poprawkę. Nie "mój kar" a "moja kara". Nie wiem dlaczego ale tak mówią Polonusy w Hameryce.

Bardziej niż siuracza mowa - jest to 'ponglish'. Tu mało kto powie że musi kupic bilet - kupuje bowiem 'ticket', mieszka we 'flat', idzie na 'stejszyn', je 'rolls' itd, itd, itd.
Znam takich ludzi, którzy oddają książki (np. kolekcję Coelho tak właśnie 'posiadłem') bo... już nie potrafią czytać po polsku. Ta sama osoba (która nawet z własnymi dziećmi urodzonymi w Polsce!!!) nie rozmawia już po polsku, nie je polskiego jedzenia i nie obchodzi polskich świąt stwierdziła nawet, że wszystko to dlatego, że... zmienił jej się kod genetyczny.
No comment - że się tak w lengłyczu wyrażę... :D



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group