To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
PanSamochodzik.net.pl
Forum poświęcone twórczości Zbigniewa Nienackiego

Forum ogólne - Błędy i niezręczności w kontynuacjach PS

ViW - 2015-06-18, 13:03

Even,
Najpierw ad personam:

1. Ja się nie czepiam. 'Czepiać się' jest określeniem pejoratywnym, o czym - jako moderator - powinieneś wiedzieć. Jeśli wskazuję na błędy w zawartości książek - to nie po to, żeby 'dokopać' ich Autorom, ale po to, żeby mieli oni świadomość że nie każde ich słowo jest prawą objawioną. I że ktoś czyta i analizuje ich książki - także z merytorycznego punktu widzenia. Nie jestem hejterem i bardzo Cię proszę, żebyś wobec mnie nie sugerował tego w publicznych wypowiedziach.
2. Czy czytałeś 'Pana Samochodzika i Pałac Kultury i Nauki'? Jeśli nie - to dyskusja nad błędami mija się po prostu z celem, bo nie można rozpatrywać tego, co napisałem w oderwaniu od treści książki. Jeśli zaś czytałeś tę pozycję - to może warto wrócić i przypomnieć sobie, jaki był kontekst? Z powodu jak wyżej.

A teraz ad vocem:

Zacznijmy od tego, że książka została wydana w roku 2007. Pisana pewnie była w 2006 - i to jest 'ten czas'
1. Zgłaszanie zawodnika na igrzyska olimpijskie. Polecam Ci zapoznanie się z określeniem 'minimum kwalifikacyjne'. I wówczas dowiesz się, że od selekcjonera niewiele w sumie zależy. Owszem, w grach zespołowych może decydować selekcjoner. Ale nie w konkurencjach indywidualnych. Gimnastyka jest jednak konkurencją indywidualną.
2. Nie wierzę, że w bufetach w latach 90. można było wypić piwo. W latach 50 i 60 - owszem. Ale nie w 90. Chyba że mówimy o klubie dziennikarza. Bo tam rzeczywiście było. Ale na bank nie było w 2006, kiedy obowiązywała ustawa o wychowaniu w trzeźwości i czymś tam jeszcze.
3. 75 latka przyjmują do pracy na kierownicze stanowisko - bo młodo wygląda... No nie rozśmieszaj mnie proszę... Jakie było bezrobocie w roku 2006? Dalej sobie dopowiedz sam.
4. To, że w jakiejś jednostce pułkownik - oszołom ganiał jak kota sierżanta - to należy to traktować jako wyjątek. Kadra zawodowa mogła się żreć między sobą, ale na zewnątrz (a już szczególnie wobec poborowych) była monolitem nie do ruszenia.
5.
Cytat:
Można, szczególnie dużo było takich przypadków gdy awansowano kombatantów na stopnie oficerskie. Mógł też sierżant zaocznie studiować w szkole oficerskiej i być promowanym od razu na podporucznika. Ale to zależy w jakich latach działa się akcja powieści, bo pragmatyka wojskowa bardzo często się zmienia.

Żaden z tych przypadków o których piszesz, nie miał miejsca. Dlatego podejrzewam, że książki nie czytałeś. Bo motywacja była następująca:
Cytat:
- Postanowiliśmy z generałem Tłuczkiem awansować was na podporucznika. Głupio by było, gdybyście byli jedynym podoficerem w grupie uderzeniowej...

Przyznać musisz, że dziwna to motywacja awansu...
6.
Cytat:
Skorliński nie został zdegradowany. Co prawda teraz teraz nie ma w policji stopnia generała, ale stopień nadinspektora to odpowiednik stopnia generała brygady.

Jeśli stopnia generała nie ma - to Skorliński generałem być nie mógł. Proste? Proste. A to że coś jest odpowiednikiem czegoś tam? Tą drogą możemy dość do absurdu, bo przecież polski policjant jest odpowiednikiem rosyjskiego milicjanta, włoskiego carabinieri czy irlandzkiego gardai.

Even - 2015-06-18, 13:37

Rzeczywiście, masz rację. PS i Pałac Kultury nie czytałem. Odnosiłem się tylko do tego co zacytowałeś i skomentowałeś.
1. Wiem co to minimum kwalifikacyjne. Niemniej nigdzie nie napisałeś, że nie zostało osiągnięte. Będę się upierał, że jednak wiele zależy od selekcjonera.
2. To nie jest kwestia wiary. Takie są fakty. Sam byłem zdziwiony, gdy się z tym spotkałem. Czy mam Ci wyliczać w jakich instytucjach się z tym spotkałem? I tak nie uwierzysz.
3. Odniosłem się do stwierdzenia "niedawno była awantura, że trzeba pracować do 67 roku życia".
4. Mogło być w rzeczywistości, to dlaczego nie mogło zdarzyć się w powieści?
5. Tak, jak napisałem, książki nie czytałem. Odnosiłem się tylko do tego, co napisałeś.
6. Sprowadzając sprawę do absurdu - masz rację. Ale naprawdę inspektor jest odpowiednikiem generała brygady.

Michal_bn - 2015-06-18, 13:40

ViW napisał/a:
Zgłaszanie zawodnika na igrzyska olimpijskie. Polecam Ci zapoznanie się z określeniem 'minimum kwalifikacyjne'. I wówczas dowiesz się, że od selekcjonera niewiele w sumie zależy. Owszem, w grach zespołowych może decydować selekcjoner. Ale nie w konkurencjach indywidualnych. Gimnastyka jest jednak konkurencją indywidualną.


Nie zrozumiałeś mnie ;-) Przeczytaj jeszcze raz mój post :)

ViW - 2015-06-18, 13:46

Michal_bn napisał/a:
Nie zrozumiałeś mnie ;-) Przeczytaj jeszcze raz mój post :)


Ja akurat zrozumiałem; przecież nie napisałem 'olimpiada' tylko 'igrzyska olimpijskie'.

Aby definitywnie zakończyć temat 'co może trener':
Cytat:
Miałem kiedyś kolegę, gimnastyka, tak jak ty. Był niezły. Na jakichś lokalnych zawodach zauważył go trener kadry narodowej. Kolega pracował bardzo ciężko, a w dodatku gimnastyka była jego pasją, więc trener kadry narodowej był z niego bardzo zadowolony i postanowił go zabrać na olimpiadę. Powiedział mu, że bierze go nie dlatego, że jest najlepszy i najzdolniejszy w kraju, ale ze względu na jego pracę.
Kolega pracował jeszcze ciężej, ale dzień przed wyjazdem, na ostatnim treningu, zdarzył się wypadek. Ćwiczył na drążkach. Chociaż był silny jak tur, nie zdołał utrzymać się przy wymyku i upadł. Niestety, nie na materac. Złamał sobie miednicę i nie pojechał na igrzyska. Zamiast niego wystartował mniej pracowity, ale zdolniejszy kolega. I chociaż nie trenował zbyt regularnie i prowadził, delikatnie mówiąc, niesportowy tryb życia, na olimpiadzie znalazł się tuż za podium.

Michal_bn - 2015-06-18, 14:09

ViW napisał/a:

Ja akurat zrozumiałem; przecież nie napisałem 'olimpiada' tylko 'igrzyska olimpijskie'.


Ale ja nie cytowałem Ciebie :)

Mysikrólik - 2015-06-18, 14:34

Michal_bn napisał/a:
ViW napisał/a:

Ja akurat zrozumiałem; przecież nie napisałem 'olimpiada' tylko 'igrzyska olimpijskie'.


Ale ja nie cytowałem Ciebie :)


Podejrzewam, że Michał podaje kolejny błąd popełniony przez autora. Obawiam się jednak, że jest on tak powszechny, że jeśli nie już to niebawem nikt już się nie będzie obruszał na olimpiadę.
Sam często stosuję w rozmowach ze znajomymi określenie olimpiada do igrzysk olimpijskich. Nie razi mnie to, ale jestem za tym, aby wiedzieć skąd się wywodzi i jaka jest historia igrzysk olimpijskich.

Michal_bn - 2015-06-18, 14:46

Mysikrólik napisał/a:
Podejrzewam, że Michał podaje kolejny błąd popełniony przez autora. Obawiam się jednak, że jest on tak powszechny, że jeśli nie już to niebawem nikt już się nie będzie obruszał na olimpiadę.


Otóż to.

Dlatego mógł go zabrać na olimpiadę :)

ViW - 2015-06-20, 10:35

'Pan Samochodzik i el Greco'

Jestem z siebie dumny. Naprawdę! A powodem owej dumy jest fakt, że doczytałem książkę do końca. Poprzednią książkę tego samego autora chwaliłem za język, za akcję - a tu? Akcja ciągnie się jak flaki z olejem, intrygi przewidywalne, zagadki historycznej nie ma. W sumie jest to komiksowy kryminał. Na dodatek autor zaludnił strony powieści takimi postaciami, że włos się na głowie jeży! Szczurołap grający na piszczałce (tin whistle? flażolet?) i wędrujący drogą z psem, kozą, kotem, tchórzofretką i kaczką, stolarz - furiat rzucający młotkami w klientów, dyrektorka - wróżbitka, bracia - mechanicy samochodowi, posiadający własny tor wyścigowy, nauczyciel - złodziej i alkoholik... Nawet wehikułowi się dostaje: cukier w baku (o czym będzie mowa oddzielnie), szyba wybita młotkiem, opony pocięte na strzępy i siedzenie zjedzone przez... kozę, którą Daniec podwozi 'na stopa'. Jakby tego było mało, to - tak jak w 'Nocach i dniach' dobijają (przynajmniej mnie) opisy przyrody - w 'El Greco' dobijają... opisy proroczych snów Dańca i karcianych wróżb dyrektorki muzeum.
Że przez to wszystko jakoś przebrnąłem - to cud. Też jesteście ze mnie dumni, prawda?

No to Jadziem Panie Zielonka!

Pan Samochodzik każe Dańcowi jechać do Siedlec. Najlepiej zaraz.
Cytat:
Wyszedłem z ministerstwa i wsiadłem do naszej ministerialnej „poczwary”. Po kilku minutach pakowałem do wehikułu stary namiot (...)

O cudownych właściwościach wehikułu było już wiele razy, ale nigdzie jeszcze nie było, że on lata! No bo jak w ciągu kilku minut dostać się z ministerstwa (w Śródmieściu) na Ursynów (na którym mieszka Daniec)?

I jeszcze jedna 'skucha' w tym samym cytacie. Daniec wziął ze sobą swój stary namiot. W Siedlcach próbował go rozbijać:
Cytat:
- Pan to chyba nigdy nie rozkładał namiotu - dziewczęcy głos odezwał się za moimi plecami, kiedy po raz dziesiąty próbowałem włożyć składaną rurkę do przeznaczonej do tego szpary w pokrywie namiotu. (...) Wiedziałem, że lepiej było wziąć moją starą pałatkę!

Chłop jak dąb, niegłupi, a tu nie potrafi sobie dać rady z własnym, starym namiotem, który już ze setki razy rozkładał! Wstyd!

Dańca notorycznie tytułują 'Panem Samochodzikiem':
Cytat:
- Paweł Daniec - powiedziałem i wymieniliśmy uścisk ręki.
- Pan Samochodzik! Mogłem się domyślić. Głośno o panu w środowisku artystycznym...

I tak jeszcze co najmniej kilka - jeśli nie kilkanaście razy. A co na to Daniec? Nic! Literalnie nic! Nawet nie zaoponował! Widocznie mu w to graj!

No i po chwili wyszło szydło z worka: Daniec chętnie 'podwoził się' na popularności Pana Samochodzika!
Cytat:
(...) - Panie Pawle (...) przyszliśmy tu, bo chcieliśmy prosić o autografy... (...)
(...) - Bardzo chętnie (...)
(...) wyciągnął z niej książkę o przygodach pana Tomasza z Winnetou, dziewczynka zaś podała mi tom o templariuszach. (...)

Jak myślicie, podpisał młodym ludziom książki autorstwa... Nienackiego? Jasne że podpisał! Drogi Autorze: czy Ty też podpisujesz nie swoje książki? A może pozwalasz, żeby ktoś podpisywał Twoje?

Już opisując poprzednią książkę tego samego autora ('Pałac Kultury i Nauki') stwierdziłem, że Skorliński raz jest generałem, raz nadinspektorem. W zasadzie do cały czas był generałem, dopiero na ostatnich stronach został zdegradowany do nadinspektora. I - jak widać - jeszcze go z powrotem nie awansowali:
Cytat:
Zadzwoniłem jeszcze do nadinspektora Skorlińskiego (...)

A nie, przepraszam, jednak go awansowali:
Cytat:
Zadzwonił też generał Skorliński z informacją (...)

Drogi Autorze: mógłbyś się wreszcie zdecydować, jaki stopień ma Skorliński? Bo zaczynam mieć mętlik w głowie...

Daniec poznaje dwójkę młodych ludzi. Na chłopaka mówią 'Dylan'. Dlaczego? A dlatego, że
Cytat:
(...) robi się na tego pieśniarza.

Pieśniarz - jak sama nazwa wskazuje - śpiewa pieśni. Piosenkarz zaś śpiewa piosenki. Bob Dylan (bo o nim jest mowa) którego twórczość trochę znam ('Sara' zawsze zwala mnie z nóg!) jako żywo pieśni nie śpiewał. Drogi Autorze, poczytaj sobie czym różni się 'pieśń' od 'piosenki'.

Autor ma bardzo dziwne wyobrażenie o przestrzeni:
Cytat:
- Pan Paweł chce nocować pod namiotem - wtrąciła się Anna Jankowska. - Czy mógłby się rozbić obok waszego obozu?

I po chwili już wiemy, czym dla Autora jest 'obok':
Cytat:
Do obozu malarzy było jakieś trzysta metrów (...)

Faktycznie, rzut beretem.

O piciu ciał pedagogicznych w obecności podopiecznych była już mowa 'kilka książek wcześniej'. Tu jednak autor lekko przegiął. Podobnie jak i wymyślona przez niego postać:
Cytat:
Szef pleneru leżał z szeroko rozrzuconymi rękami. W jednej z nich ściskał pustą butelkę po winie.

Jest to tak głupie, że naprawdę sam nie wiem, jak to skomentować... Nie dość że Malinowski 'daje w palnik', to jeszcze zostawia młodzież (informacja dla tych, którzy książki nie czytali: młodzież ma po 16-17 lat! - tak wynika z treści) samą na cały dzień:
Cytat:
- A młodzież?
- Och, oni są już prawie dorośli. Na pewno dali sobie radę beze mnie.

Jak można komuś takiemu dać dzieci pod opiekę? No jak?

Cytat:
(...) w którym wieszczek z Efezu tłumaczy (...)

[s]Duży wieszcz, mały wieszczek, najmniejsze wieszczątko? Tak to miało być?[/s]

Daniec z inspektorem Tomaszewskim udają się wehikułem na miejsce kradzieży ikon:
Cytat:
umieścił koguta na dachu i uruchomił go. Usłyszeliśmy przeraźliwe wycie, a ziemię wokół wehikułu omiotło pulsujące, niebieskie światło.

'Kogut' jedynie błyska. Syrena to osobne urządzenie. Niestety...

A oto wiśniowy tort:
Pamiętacie 'Czterech pancernych'? A taką scenę, gdy Janek podsuwa Szarikowi do wąchania hełmofon i mówi 'Szukaj generała'? I mądry Szarik oczywiście generała znajduje. Bo Szarik mądrym psem był. Jeszcze cztery takie Szariki - i sami byśmy tę wojnę wygrali. U Przymanowskiego Szarik, u Czarnego - gołąb:
Cytat:
Był już ciemno, dlatego gołębia, który siedział nad wejściem do przedsionka, zauważyłem dopiero po jakimś czasie. Biały ptak przekrzywiał główkę i gruchał cicho. Do jednej nóżki miał przyczepiony kawałek papieru.

Szkoda, że autor nie opisał, jak gołąb szukał Dańca. Możemy się jedynie domyślać, że Szczurołap wezwał do siebie gołębia, przyczepił mu list do nogi i powiedział: 'Leć, szukaj Dańca'. I gołąb poleciał. Nie wiem tylko, czy znalazł Dańca kierując się zapachem, czy też rozpytywał o niego ludzi? Stawiam na to drugie - Szarik był mądry, ale gołąb mądrzejszy, bo nawet wiedział, że musi czekać na odpowiedź:
Cytat:
(...) odpisałem „Szczurołapowi”, że będę rano. Przyczepiłem liścik do nogi gołębia. Ptak odleciał w stronę samotni „Szczurołapa” (...)


Teraz mały konkurs będzie. Najpierw cytat:
Cytat:
- Ja na przykład przykułem się do klamki gabinetu dyrektora naszego liceum (...)

Stawiam piwo tej osobie, która mi wyjaśni, jak i czym można się przykuć do klamki w taki sposób, żeby nie dało się zdjąć kajdanek? łańcucha? blokady do roweru? bez ich otwierania. I nie wymyślajcie, że klamki miały jakieś dziurki, otworki czy uszka - bo to były standardowe klamki w standardowych drzwiach w standardowym liceum.

Miczurin przy naszym Autorze - to ledwo początkujący naukowiec:
Cytat:
Znalazły się tam więc: masło, dżem z leśnych jagód, suszona wieprzowina, suszone jabłka, wielki, długi na trzydzieści i gruby na piętnaście centymetrów oscypek oraz świeże jeżyny.

I dalej:
Cytat:
(...) sięgnął ręką do góry i urwał z gałęzi dzikie jabłko.

Niby wszystko się zgadza, prawda? No niestety, niekoniecznie. Bo kilka stron dalej czytamy protokół z przesłuchania świadka:
Cytat:
Dzisiaj rano, to jest 24 czerwca (...)

Drogi Autorze: jaki to gatunek jabłek owocuje w czerwcu? Czy w okolicach Siedlec jeżyny dojrzewają w czerwcu - a w całej Polsce dopiero w sierpniu?

Kontynuacja 'Pana Samochodzika' się nie liczy, jeśli nie ma w nim sceny pościgu. Tu też mamy pościgi:
Cytat:
Ale nie ujechaliśmy daleko. Wehikuł poruszał się bardzo powoli. (...)
Jechaliśmy tylko na felgach, które na szczęście wytrzymały i nie wygięły się pod ciężarem wozu.

Wehikuł stał na leśnej drodze (wolno wjeżdżać samochodem do lasu???) więc - moim zdaniem - na samych felgach na nieutwardzonej nawierzchni nawet by nie ruszył.

I pościg kolejny. Tym razem Daniec goni... 'malucha'. Żeby nie było wątpliwości: goni fiata 126:
Cytat:
Wcisnąłem czerwony guzik na desce rozdzielczej, który uruchamiał tryb rajdowy i zmieniał nasz ministerialny pojazd w pogromcę szos. Nie minęło kilka sekund, a siedziałem maluchowi na ogonie. Licznik prędkości pokazywał 105 kilometrów na godzinę.

Prędkość wręcz urywa lusterka! Zaplułem cały czytnik...

Następny 'babol':
Cytat:
„Cukier!”. Ktoś dosypał mi cukru do baku. Stąd ten zapach. Cukier, razem z benzyną trafiał do silnika, a tam rozgrzewając się zmieniał w karmel, który czynił samochód bezużytecznym.

Jest to mit! Cukier nie powoduje zatarcia silnika, a jedynie zapycha filtr paliwowy, wtryskiwacze, gaźnik lub pompę paliwową. W necie (TUTAJ ) znalazłem opis eksperymentu, gdzie do baków dwóch samochodów dosypano po 1,5 kg cukru i samochody przez kolejne 1,5 godziny pracowały normalnie. Pracowałyby pewnie dłużej, tylko eksperyment zakończono. Reasumując: cukrem 'benzyniaka' nie da się unieruchomić.

Daniec kupuje kebab od Araba.
Cytat:
Kuchenka mikrofalowa donośnym dzwonieniem obwieściła, że kebab jest gotowy.

I nieco dalej:
Cytat:
- Dziękuję - rzekłem nabijając kawałek mięsa na widelczyk.

Najpierw mała sprawa: jak nabił to mięso widelcem? Wewnątrz bułki? Ale to naprawdę duperelna sprawa. Arab nigdy nie zrobi kebaba w mikrofalówce! W Polsce robią je w mikrofalówkach? Naprawdę? Jak? Doner kebab musi się przecież obracać!
Mała dygresja: w mieście znalazłem 'kebabownię' prowadzoną przez Polaków. W ramach popierania polskiej przedsiębiorczości zaszedłem tam. Byłem dwa razy: pierwszy i ostatni. Kebab smakował jak trociny z płyty pilśniowej. Za to czasem odwiedzam podobny lokal prowadzony przez Turków. Kebab tam - to niebo w gębie. Oni się nawet odgrażają, że mięso jest 'halal' ale nie do końca im wierzę.

O tym, że Autor na technice wojskowej się nie zna zupełnie, wiedziałem już od poprzedniej książki. Tu też 'daje ciała':
Cytat:
(...) oddał pierwszy strzał. Padłem na rusztowanie, a gazowy pocisk śmignął mi nad głową.

Ale że jak to tak? Pociski gazowe lecą jak kule? A może to taka kula gazu?

PS. Uprzedzając komentarze: ja się nie czepiam. Ja tylko pokazuję, jakie banialuki piszą Autorzy, których ponosi fantazja...

Szara Sowa - 2015-06-20, 11:18

ViW napisał/a:

Jak myślicie, podpisał młodym ludziom książki autorstwa... Nienackiego? Jasne że podpisał! Drogi Autorze: czy Ty też podpisujesz nie swoje książki? A może pozwalasz, żeby ktoś podpisywał Twoje?


Podobne zapętlenie występuje w Księdze Strachów, gdy mowa jest o Bondzie.
Tzn. przemieszanie fikcji książkowej (ale w książce jest to przecież rzeczywistość) z fikcją filmową. :D
Była o tym gdzieś dyskusja na forum.

ViW - 2015-06-20, 11:26

Szara Sowa,
w sumie to bardziej mnie interesowało, jak można składać autograf na książce, której się nie jest autorem...

Michal_bn - 2015-06-20, 11:42

ViWie to Twój najlepszy tekst w tym temacie :D

Popłakałem się ze śmiechu :p

Emerencja - 2015-06-20, 11:44

ViW napisał/a:
Szara Sowa,
w sumie to bardziej mnie interesowało, jak można składać autograf na książce, której się nie jest autorem...


ViW
Przede wszystkim ślę podziękowania za Twoje opracowania dotyczące błędów i niedoróbek w kontynuacjach. Podziwiam Twój zapał w tym kierunku.
Chciałam zauważyć, że "powieściowe" założenie serii było takie, że to Pan Samochodzik opisuje w książkach swoje przygody, o czym jest przecież mowa w PSiT, KS plus nawiązanie w KS do opisania praskich przygód w PSiTT. A zatem "Pana Samochodzika" pisze Tomasz zwany PS-em, a nie Nienacki.
A czemu dzieciaki proszą o autograf na Samochodziku Dańca. Przecież one nie muszą wiedzieć jak naprawdę wygląda PS, skoro jest on, jak sam twierdzi, "skromnym pracownikiem Ministerstwa Kultury i Sztuki", a zatem nie jest bywalcem wszelkiego rodzaju tabloidów. A "poczwara" jest tak charakterystyczna, że odruchowo narzuca się skojarzenie jej z kierującym tymże wehikułem, chociaż kierowca naprawdę nie jest PS-em. A że Daniec nie chciał robić przykrości dzieciom, podszył się pod szefa (aczkolwiek nie pochwalam)...

ViW - 2015-06-20, 13:18

Emerencja napisał/a:
Chciałam zauważyć, że "powieściowe" założenie serii było takie, że to Pan Samochodzik opisuje w książkach swoje przygody, o czym jest przecież mowa w PSiT, KS plus nawiązanie w KS do opisania praskich przygód w PSiTT. A zatem "Pana Samochodzika" pisze Tomasz zwany PS-em, a nie Nienacki.


To jest ta owa pętla, o której pisał Szara Sowa. Odbieram to tak: do Dańca przyszli młodzi ludzie, żeby ten im podpisał takie oto książki:

Obie napisał Nienacki...

ViW - 2015-06-20, 13:27

Michal_bn napisał/a:
ViWie to Twój najlepszy tekst w tym temacie :D

Popłakałem się ze śmiechu :p


Michale,
należy Podziękować Jakubowi Czarnemu. Sam bym tego nie wymyślił... :564:

Szara Sowa - 2015-06-20, 14:30

ViW napisał/a:
Następny 'babol':
Cytat:
„Cukier!”. Ktoś dosypał mi cukru do baku. Stąd ten zapach. Cukier, razem z benzyną trafiał do silnika, a tam rozgrzewając się zmieniał w karmel, który czynił samochód bezużytecznym.

Jest to mit! Cukier nie powoduje zatarcia silnika, a jedynie zapycha filtr paliwowy, wtryskiwacze, gaźnik lub pompę paliwową. W necie (TUTAJ ) znalazłem opis eksperymentu, gdzie do baków dwóch samochodów dosypano po 1,5 kg cukru i samochody przez kolejne 1,5 godziny pracowały normalnie. Pracowałyby pewnie dłużej, tylko eksperyment zakończono. Reasumując: cukrem 'benzyniaka' nie da się unieruchomić.


No tak, ale u naszego Klasyka w Fantomasie też był cukier w baku... :p

Z24 - 2015-06-20, 15:08

ViW napisał/a:
Cytat:
(...) w którym wieszczek z Efezu tłumaczy (...)

Duży wieszcz, mały wieszczek, najmniejsze wieszczątko? Tak to miało być?


No, akurat do takich postaci z okresu starożytności używa się określenia wieszczek. Np. wieszczek Tejrezjasz z Iliady - chyba Aleksander Krawczuk też używał tego słowa. Poza tym wieszczek, to coś w rodzaju wróżbity, a wieszcz - proroka. Jest pewna różnica jakościowa ;-) .

ViW napisał/a:
taką scenę, gdy Janek podsuwa Szarikowi do wąchania hełmofon i mówi 'Szukaj generała'?


Pułkownika ;-)

ViW napisał/a:
Drogi Autorze: jaki to gatunek jabłek owocuje w czerwcu? Czy w okolicach Siedlec jeżyny dojrzewają w czerwcu - a w całej Polsce dopiero w sierpniu?


:D :D :D W okolicach Siedlec w czerwcu zbierałem niesamowite ilości ...poziomek. Nigdy przedtem ani potem nigdzie indziej nie zbierałem tak dużo tak wspaniałych poziomek.
Siedlce, mimo, że leża tylko 100 km na wschód od Warszawy mają znacznie surowszy, bardziej kontynentalny klimat. Jak mnie pamięć nie myli, to rekordową temperaturę odnotowano tam pierwszej wojennej zimy 1939/1940. Było to chyba -43 C.

ViW - 2015-06-20, 15:19

Z24,
- Masz rację: sprawdziłem tego wieszczka. Twoje na wierzchu.
- I znów Twoje na wierzchu - bo rzeczywiście chodziło o pułkownika.

Even - 2015-06-21, 15:28

ViW napisał/a:
odziło o pułkownika.

I tak i nie. Nie napisałeś, czy chodziło Ci o powieść czy o serial. W powieści dowódcą był generał brygady, awansowany w Berlinie na generała dywizji. W serialu "zdegradowano" go do stopnia pułkownika, a generałem został dopiero w Brlinie.

ViW - 2015-06-21, 15:43

Even,
w sumie nie ma to znaczenia. Chodziło o sytuację: mądry Szarik u Przymanowskiego znajduje dowódcę (tak będzie najzręczniej), u Czarnego - gołąb znajduje Dańca.

Nawiasem mówiąc, jak można wpaść na to, że gołąb może kogokolwiek znaleźć? Przecież gołębie wywozi się - czasem wiele setek kilometrów, ale one wiedzione instynktem wracają do swojego domu - a nie do jakiegoś-tam punktu na mapie, który mu hodowca określi! A tym bardziej do osoby...

Autor wisi ma za płyn do czyszczenia ekranu. :564:

Michal_bn - 2015-06-21, 15:50

ViW napisał/a:


Nawiasem mówiąc, jak można wpaść na to, że gołąb może kogokolwiek znaleźć? Przecież gołębie wywozi się - czasem wiele setek kilometrów, ale one wiedzione instynktem wracają do swojego domu - a nie do jakiegoś-tam punktu na mapie, który mu hodowca określi! A tym bardziej do osoby...



Faktycznie, sam gołąb nie może nikogo znaleźć, ale może to był gołąb z GPS-em???



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group