To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
PanSamochodzik.net.pl
Forum poświęcone twórczości Zbigniewa Nienackiego

Forum ogólne - Błędy i niezręczności w kontynuacjach PS

Even - 2015-06-09, 19:42

ViW napisał/a:
(...) opuściliśmy żagiel i popłynęliśmy pod prąd (...)

Jak? - że tak nieśmiało zapytam... Siłą woli?

Dla mnie logiczne - zrzucili żagiel i popłynęli na silniku :D Inaczej się nie da :p

ViW - 2015-06-09, 19:47

Even napisał/a:
Dla mnie logiczne - zrzucili żagiel i popłynęli na silniku :D Inaczej się nie da :p


No, jeszcze mogli na wiosłach.
Ale ani o silniku, ani o wiosłach Autor nie wspomina. Więc musiało być siłą woli...

Berta von S. - 2015-06-09, 21:07

ViW napisał/a:
Even napisał/a:
Dla mnie logiczne - zrzucili żagiel i popłynęli na silniku :D Inaczej się nie da :p

No, jeszcze mogli na wiosłach.
Ale ani o silniku, ani o wiosłach Autor nie wspomina. Więc musiało być siłą woli...

Mogli jeszcze burłaczyć. ;-)

ViW - 2015-06-09, 21:23

Berta von S. napisał/a:
Mogli jeszcze burłaczyć. ;-)

Śpiewając oczywiście 'Eeeej uchniem!'..'

https://www.youtube.com/watch?v=CYJHZdYQvF8

ViW - 2015-06-09, 22:54

'Pan Samochodzik i zamek w Rynie'.

Do pewnego momentu książka nawet była 'strawna'. Ale wplecenie wątków fantasy było już lekką przesadą. Do prozy Mastertona trochę jednak zabrakło...
Liczyłem także, że Autor pociągnie wątek utraty pracy przez Dańca i wyjaśni jak się to wszystko skończyło. Niestety...
Ale oczywiście Autor nie zawiódł mnie z innego powodu: jeśli tylko w książce będzie mowa o żeglarstwie - 'wyłoży się' na bank. Nie inaczej było i teraz.

Zacznę od uwagi natury ogólniejszej. Nie rozumiem dlaczego Daniec (i Tomasz NN) mają zwyczaj pływać na samym grocie. Czemu - nie mam pojęcia. Po to na slupach wymyślono przednie żagle, żeby ich używać. A ci dwaj uparcie: tylko grot. Bali się żeglować czy co? Nie inaczej było w 'Zamku w Rynie':
Cytat:
Leniwie halsowaliśmy, a że postawiłem tylko grot, więc co parę minut przesiadałem się z lewej na prawą burtę.

Otóż drogi Autorze, nawet gdyby Daniec postawił foka, latacz, genuę, spinaker i kliwer - też by musiał się na halsówce przesiadać z burty na burtę. A to dlatego, że sternik zawsze siedzi na burcie nawietrznej. Bez względu na ilość żagli na maszcie. Nawet jeśli połowę z nich stanowią... koszule.

Daniec uczy Hankę żeglować. Oto część instrukcji:
Cytat:
Luzując i wybierając szota sterujesz przednim żaglem, zwanym fokiem.

Sterować można czymś, co ma ster - tak jak kierować można czymś, co ma kierownicę. Żaden z żagli nie ma steru. Przykro mi...

Daniec w poszukiwaniu Taedy zapuścił się do pomieszczeń niedostępnych dla gości hotelowych. Wszystkie jednak były zabezpieczone zamkami otwieranymi przy pomocy kart magnetycznych. Ale cóż to za problem dla naszego detektywa, który przy sobie ma tylko kartę do swojego pokoju?
Cytat:
Wsunąłem kartę do pierwszego zamka. Szczęknęło i zajrzałem do małego pokoiku. Sprawdziłem drugie drzwi. W tych zawiasy cicho skrzypiały.
Dobrze, że facet był uczciwy, bo swoją magiczną kartą mógłby otworzyć wszystkie drzwi w całym hotelu i wynieść ho ho - a może jeszcze więcej...

A tu znalazłem ciekawostkę architektoniczną:
Cytat:
(...) na wysokości pierwszego piętra drewniany krużganek obiegał dziedziniec, a na wyższe kondygnacje przechodziło się schodami w grubości murów.

Czym są schody w grubości murów? Czy to to samo, co schody wewnątrz grubych murów? Czy coś innego?

I to by było na tyle.

Nietajenko - 2015-06-10, 08:25

Cytat:
Luzując i wybierając szota sterujesz przednim żaglem, zwanym fokiem.


ViW napisał/a:
Sterować można czymś, co ma ster - tak jak kierować można czymś, co ma kierownicę. Żaden z żagli nie ma steru. Przykro mi...

Tutaj zapewne autorowi chodziło o pracę na foku. Doświadczenie w żeglarstwie pozwala intuicyjnie luzować i wybierać foka szoty w zależności od kierunku i siły wiatru by uzyskać optymalne położenie żagla. A propos sterowania innego niż sterem to jest taki trick, który często stosuję szczególnie gdy zależy mi na szybszym zwrocie przez sztag. W trakcie zwrotu przetrzymuję wybranego foka po stronie sprzed zwrotu tak, że w pewnym momencie wypełnia się on wiatrem w drugą stronę przepychając dziób i przyspieszając zwrot. Trochę to jednak wyhamowuje łódkę ale zamierzony efekt się uzyskuje - szybszy zwrot. :)

ViW - 2015-06-10, 08:48

Nietajenko napisał/a:
W trakcie zwrotu przetrzymuję wybranego foka po stronie sprzed zwrotu tak, że w pewnym momencie wypełnia się on wiatrem w drugą stronę przepychając dziób i przyspieszając zwrot.


Jest to 'chwyt' stary jak świat: jeszcze pływając regatowo na '420' i '470' stosowaliśmy go notorycznie. Jest to wprawdzie posunięcie nieco ryzykowne, bo na łodzi regatowej trzeba zejść z balastu (często stoi się nogami na burcie), wejść do kokpitu, wypiąć się z trapezu, wpiąć w trapez na drugiej burcie i wyskoczyć na balast w tym samym czasie przytrzymując foka by pomógł przy zwrocie. I na to jest sekunda? dwie? Warunkiem powodzenia takiego manewru jest duża prędkość przed zwrotem, bo inaczej łódka rzeczywiście mocno wyhamuje.

Można jednak sterować żaglami - choć w kontekście treści książki jest to rozważanie czysto akademickie. Da się bowiem tak ustawić wzajemne relacje foka i grota, żeby jacht był nawietrzny lub zawietrzny. I wówczas albo będzie ostrzył, albo odpadał. Za 'moich czasów' ćwiczyliśmy takie manewry na obozie żeglarskim. Nawiasem mówiąc, było to na jeziorze Ilińskim (albo Ilińsk), na pojezierzu miłym sercu każdego samochodzikofana.

Michal_bn - 2015-06-10, 12:05

ViW napisał/a:
Sterować można czymś, co ma ster - tak jak kierować można czymś, co ma kierownicę.


Bynajmniej.

Można kierować ludźmi (np. wysyłać ich gdzieś lub sprawiać nad nimi kontrolę), ruchem drogowym, intuicją, itp....

Mysikrólik - 2015-06-10, 13:10

Michal_bn napisał/a:
Można kierować ludźmi (np. wysyłać ich gdzieś lub sprawiać nad nimi kontrolę), ruchem drogowym, intuicją, itp....


Można też mówić w tym wypadku o sterowaniu kimś.

ViW - 2015-06-10, 21:14

Michal_bn, Mysikrólik,
Ok, Ok, Ok... Macie rację. :564:
Nie zmienia to jednak faktu, że fokiem nie można ani sterować, ani kierować. :D

Mysikrólik - 2015-06-11, 09:20

Jasne ViW, żeby nie wyszło, że Ty odwalasz robotę i czytasz te często niestrawne teksty, a my tylko się czepiamy.
Zgadzam się z Tobą w 100%, że co jak co, ale pisanie książek powinno się wiązać z dużą odpowiedzialnością za słowa i sens tych słów.

ViW - 2015-06-17, 22:52

'Pan Samochodzik i Pałac Kultury i Nauki'

Książka w sumie fajna. Ale bardzo nierówna. Momentami ma tempo, a już po chwili ciągnie się jak flaki z olejem. Fragmenty napisane są ładną, literacka polszczyzną, by po chwili zmienić się w prawie grafomańskie teksty...

I w żadnej z kontynuacji nie znalazłem takiej ilości błędów...

Cytat:
Kolega pracował bardzo ciężko, a w dodatku gimnastyka była jego pasją, więc trener kadry narodowej był z niego bardzo zadowolony i postanowił go zabrać na olimpiadę.


O ile wiem, każdy związek sportowy określa własne kryteria kwalifikacji na igrzyska olimpijskie. A te nie zależą od decyzji trenera. W każdym razie nie tak, że to trener wskaże palcem i powie: 'ty jedziesz - a ty nie jedziesz'. Trener kadry narodowej mógł go oczywiście wziąć na olimpiade - ale na swój koszt, jako osobę towarzyszącą.

Wspominając lekcje przysposobienie obronnego ze szkoły średniej, pada takie zdanie:
Cytat:
- Ten wariat - Jarek nie zwracał uwagi na moje słowa - urządził nam gry terenowe po lekcjach. Nieobecność groziła komisem na koniec roku.

Komis - czyli egzamin komisyjny - następował po drugim oblanym egzaminie poprawkowym. I na pewno nie na koniec roku. Autor nie chodził do szkoły - czy nie miał 'szczęścia' zdawać egzaminów poprawkowych?

Mierzejski wspomina, jak to pracował przy rozładunku wagonów. Kierownik wezwał go do gabinetu:
Cytat:
Nieśmiało wszedłem do jego ciemnej kanciapy.
- Siadaj, Marcin, siadaj! - wskazał krzesło. - Napijesz się czegoś?
- Chętnie...
- Weź sobie piwo z lodówki. I mnie też daj.

Co to za firma, w której w lodówce stoi piwo i można sobie 'piwkować'? Temat alkoholowy jeszcze będzie się w książce przewijał...

Ta sama scena, ten sam kierownik:
Cytat:
- Mam już siedemdziesiąt pięć lat - powiedział, a widząc moje zdziwienie dodał z uśmiechem - prawda, że na tyle nie wyglądam. Pewnie dlatego dostałem tę robotę.

A niedawno była awantura, że trzeba pracować do 67. roku życia...

Daniec brata się z Baturą. Spotkanie integracyjne następuje w garażu:
Cytat:
Po chwili jednak mój wzrok przykuł złoty odblask, bijący od kawałka metalu, leżącego pomiędzy rozebraną skrzynią biegów a czymś, co wyglądało na cylinder z silnika. (...) znalazłem jakąś szmatkę i przetarłem nią intrygujący przedmiot. To była złota zapinka od starego inkunabułu. (...)
- Co znalazłeś? (...)
- To piętnastowieczna zapinka, której od dziesięciu lat szuka Biblioteka Jagiellońska...
- Jak chcesz, to weź ją sobie - odburknął.

Spoko. Piętnastowieczne złote artefakty walają się między częściami samochodowymi. Kto by sobie czymś takim w ogóle głowę zaprzątał?

Teraz będzie wątek alkoholowy:
Cytat:
- Przyniosłem koniak i kiełbasę na zagrychę (...)
(...) Jurek zgarnął części samochodowe do kartonowego pudła, rozścielił na stole gazetę, postawił na niej dwie literatki i dwa talerze.

W koniakach akurat nie gustuję, ale coś mi to pachnie profanacją: koniak z literatek pod kiełbasę? Jak siwuchę?

Cytat:
(...) chociaż na dworze było prawie zimno (...)

A ja w szkole średniej miałem koleżankę, która była prawie dziewicą...

O 'Cesarzu' dowiadujemy się, że
Cytat:
Zgromadził wokół siebie niewielką, kilkudziesięcioosobową grupę przestępców.

Ot, taka mała, iście kameralna grupka...

Po akcji na Pałac kultury generał Skorliński został zdegradowany. Szkoda, że Autor nie napisał za co. Bo całą książkę (nie tylko tę z resztą) Skorliński jest generałem policji, a na ostatnich stronach 'Pałacu Kultury i nauki"
Cytat:
nadinspektor Szymon Skorliński

A w ogóle - to nie ma w policji stopnia generała. Jest tylko 'generalny inspektor policji'. Podobnie jak w wojsku, nie ma oznaczenia na pagonach, czapce czy berecie składającego się z
Cytat:
belki i dwóch gwiazdek.



Nie ma wisienki na torcie. Jest za to cały ogromny wiśniowy tort! Autor chyba naoglądał się amerykańskich produkcji, w których żołnierze sił specjalnych robią co chcą, gdzie chcą i jak chcą.
Cytat:
Podniosłem głowę i zobaczyłem, że na wysokości mojego okna unosi się w powietrzu, pomalowany w maskujące barwy, helikopter Mi-2 (...)

A to tylko GROM wysłał 'swoich' po doktora Mierzejskiego! Helikopterem - żeby było szybciej. Co było dalej?
Cytat:
Potężna maszyna wylądowała na ogrodzonym wysokim, stalowym płotem boisku szkolnym (...)

Tak, tak... Oczywiście w to wierzymy. Bo śmigłowce lądują sobie gdzie chcą i kiedy chcą. Nawet na szkolnych boiskach w centrum osiedli mieszkalnych. Ale to jeszcze nie koniec! Helikopter unosi się w powietrze, a Mierzejski zaczyna mieć objawy leku wysokości. Z opresji próbuje go wybawić pilot:
Cytat:
Może chce pan łyknąć - wyciągnął w moją stronę rękę z otwartą butelką whisky.

Piloci helikopterów chleją 'rudą wódę na myszach' na pokładach? Zaiste, dziwne to obyczaje...

Im dalej w las - tym drzew więcej. I tym zwyczaje w GROMIE dziwniejsze:
Cytat:
Jego szczęka poruszała się rytmicznie. Pomyślałem, że żuje gumę, ale po chwili rozejrzał się czujnie wokół i wypluł na podłogę jakąś czarną substancję. „Tytoń?” - zdziwiłem się w myślach.

Skąd on go brał? Przecież Art. 7, p. 1 Ustawy o ochronie zdrowia wyraźnie mówi:
Cytat:
Art. 7
1. Zabrania się produkcji i wprowadzania do obrotu wyrobów tytoniowych bezdymnych, z wyjątkiem tabaki.

No comment.

Kolejne zaskakujące działanie oficerów GROMu:
Cytat:
- Czy ma pan przy sobie książeczkę wojskową?
Podałem mu dokument w zielonych okładkach. (...)
(...) wziął do ręki pióro, poślinił jego koniec i wpisał coś do dokumentu.
- Właśnie przywróciłem was do służby, sierżancie Mierzejko (...)

Ale że jak to tak? Do służby? Bez WKU? Bez badania lekarskiego? Jedną arbitralną decyzją pułkownika?

No, ale jak już jest się w wojsku, to lekko nie ma! Kapitan Mazurek (prywatnie kobieta) o 5 nad ranem wpada do pokoju Mierzejskiego i krzyczy:
Cytat:
Za pięć minut macie być u fryzjera. I chcę tu widzieć porządek - powiedziała i zamknęła drzwi.

Mierzejski był... sierżantem. A ganiali go jak... kota! Kto w wojsku był ten wie, że takich przypadków medycyna nie notuje.

O, to jest dobre:
Cytat:
Za dwadzieścia minut macie się stawić na placu apelowym, odbiorę od was przysięgę.

Mierzejski już służył w wojsku i na 100% miał już przysięgę za sobą. Przysięgę wojskową składa się tylko raz w życiu! Autor wojska z autopsji raczej nie znał...

Na sporcie też się Autor nie zna. Mierzejski w czasie deszczu, w dresach i sportowym obuwiu biegnie na 100 metrów. A jaki miał wynik?
Cytat:
- 11,45 - zaraportował kapitan

WOW! Tylko 1,45 sekundy gorzej od aktualnego rekordu Polski! Aż strach pomyśleć jaki mógłby mieć wynik, gdyby potrenował i gdyby startował w kolcach na tartanie!

Pisałem już o dziwnych zwyczajach w GROMie? No to ciąg dalszy:
Cytat:
nadepnąłem z całej siły na jego stopę, a kiedy się za nią złapał tracąc równowagę, przewróciłem go w lepkie błoto. Upadł twarzą prosto w breję.

A później następuje opis bijatyki sierżanta Mierzejskiego z kapitanem Stelmachem. Nie chce mi się szukać w wojskowej części kodeksu karnego, ale za atak na starszego stopniem na 100% jest odpowiedni artykuł.

Następny kwiatek:
Cytat:
- Postanowiliśmy z generałem Tłuczkiem awansować was na podporucznika.

Nie jestem specjalnie biegły w procedurach wojskowych - bo w wojsku byłem - raz że bardzo dawno, a dwa - tylko trzy miesiące, ale chyba nie można awansować sierżanta (w dodatku: sierżanta rezerwy) od razu na podporucznika, pomijając stopień starszego sierżanta, młodszego chorążego, chorążego, starszego chorążego i starszego chorążego sztabowego. Jeśli się mylę - to proszę ekspertów w tej dziedzinie o sprostowanie.

Kolejne wisienki na torcie nie dotyczą 'części wojskowej':
Cytat:
Pomimo wczesnej pory obok saturatorów stały dwa samochody.

Pomyślałem: błąd korekty. Ale gdzie tam!
Cytat:
Osłupiały sprzedawca został z dyszą saturatora, z której szerokim strumieniem ciekło paliwo

Mało? No to proszę bardzo jeszcze:
Cytat:

Odjechałem ze stacji, żegnany śmiechem człowieka obsługującego saturatory.

Szanowny Autorze, jak się nie wie, czym jest saturator, to warto zajrzeć do słownika, a nie mylić go z dystrybutorem... Bo głupio wyszło... I wstyd...

Nietajenko - 2015-06-18, 06:44

Tak czytając Twoje wywody, kolego ViWie dochodzę do wniosku, że rażące błędy w kontynuacjach wynikają li tylko z tego, iż kontynuatorzy na siłę chcą napisać kontynuację. Na siłę to można koło od auta odkręcać. Aktualnie czytamy sobie z żoną na głos Tajemnicę Tajemnic i wciąż nie mogę wyjść z podziwu nad warsztatem Nienackiego. Tam nie ma niepotrzebnych słów a całość jest tak spójna, że nie ma miejsca na poprawki. To stawia co prawda bardzo wysoko poprzeczkę dla następców ale właśnie tego się od nich oczekuje. Mam jeszcze jedno spostrzeżenie. Nienacki był dziennikarzem i reportarzystą i stąd być może to lekkie pióro i prawie skończenie dobry warsztat pisarski. Zauważyłem też, że najlepiej z kontynuacjami (i nie kontynuacjami) radzą sobie właśnie dziennikarze. Mam tu na myśli takie persony jak Irski czy Czoba. Może to wynikać z tego, że z racji profesji wiedzą oni dużo rzeczy, są spostrzegawczy i znają życie bo je opisują. Wiedzą też jak szukać materiałów do swoich powieści.
Mysikrólik - 2015-06-18, 09:02

No to nieźle popłynął. Moja klasyfikacja medalowa.
Miejsce III - wynik biegu na 100m. Szacuneczek
Miejsce II - saturator. Pewnie chodziło o przenośnię. Samochód pije jak człowiek. Może było to specjalne paliwo wzbogacane gazem.
Miejsce I - złota zapinka. Zaraz miałem skojarzenie z Sokołem maltańskim.

Idę przeszukać garaż.

ViW - 2015-06-18, 09:08

Nietajenko,
Z całą pewnością coś na rzeczy jest. Prawdą jest bowiem, że dziennikarze maja bardzo rozległą wiedzę - choć dość płytką. Nic dziwnego: wczoraj trzeba było pisać o przemyśle lekkim, dziś o przyczynach złych wyników na próbnych maturach, a jutro - o wzroście wydajności z 1 ha... Jeśli jednak pomimo owej płytkiej wiedzy zna się - lub tylko rozumie - wzajemne powiązania między różnymi dziedzinami wiedzy - to jej pogłębienie (szczególnie w czasach internetu) jest rzeczą bezproblemową.
Warsztat... Na to zagadnienie można spojrzeć dwojako: reporterzy siłą faktu zmuszeni byli do używania bardzo prostego, lapidarnego wręcz języka. Dzienniki czytali przecież także ludzie mniej obyci z literacka polszczyzną. To raz. Dwa: miejsca było tyle ile było i rozpisywanie się nie wchodziło w grę. Notatki w dziennikach miały (i chyba maja nadal) objętość od 1/3 do 1 strony maszynopisu (strona maszynopisu = 30 wierszy po 60 znaków w wierszu czyli 1800 znaków na stronie).
Zupełnie inaczej jest/było w tygodnikach. W łódzkich 'Odgłosach' (świeć Panie nad ich duszą) - w których Nienacki mógł rozwinąć swój reporterski talent - na całą kolumnę wchodziło 13,5 strony maszynopisu. Szkoda że tygodnik już nie istnieje - bo był doskonałą szkołą dziennikarstwa.
A teraz nieco o poziomie tekstów kontynuacji. Mam taki notes, w którym lubię zapisywać wyczytane w książkach zdania. Czasem jest to 'złota myśl', czasem ładne, okrągłe zdanie... Najwięcej tekstów dopisałem czytając powieści Mastertona. Z każdej książki było po kilka - kilkanaście wpisów. Czytając kontynuacje (jestem na etapie 93. książki) nie zrobiłem ani jednego wpisu.
I to zostawię bez komentarza.

Szara Sowa - 2015-06-18, 09:10

ViW to tak napisał, że nie od początku załapałem.
Dodajmy więc, że zamiast saturatorów powiny być dystrybutory.
:D

ViW - 2015-06-18, 09:41

Szara Sowa napisał/a:
Dodajmy więc, że zamiast saturatorów powiny być dystrybutory.
:D


Oczywiście! Najbardziej znane saturatory wyglądały bowiem tak:


Padre - 2015-06-18, 09:44

Viw, tytoniu do zucia nie mozna produkowac i sprzedawac w Europie
wyjatkiem sa kraje skandynawskie i ich snuss ktory nie do konca jest do zucia tak jak dip.
Nie ma specjalnego problemu z nabyciem tytoniu do zucia w USA.
Inna opcja jest strona Northener gdzie sprzedaja tytonie do zucia, snuss, dipy i akcesoria.
Przez pare lat w Polsce mozna bylo kupic tyton do zucia bez specjalnego problemu.
Juz po moim wyjezdzie na sloneczna zielona wyspe, przy okazji wizyt nabywalem go w trafice na Dworcu Centalnym w Wwie. Przestali sprzedawac chyba jakies 6 lat temu.
A poza tym to ponownie, swietny tekst.

Even - 2015-06-18, 11:14

Tym razem ViW czepia się ponad miarę :)
Po kolei:
Trener kadry narodowej jest SELEKCJONEREM i to od niego zależy skład reprezentacji (po spełnieniu warunków formalnych, tzw. "Kółek olimpiojskich").
ViW napisał/a:
Co to za firma, w której w lodówce stoi piwo i można sobie 'piwkować'?

Było dużo takich "firm". Jeszcze w latach dziewięćdziesiątych w niektórych bufetach pracowniczych i w kantynach wojskowych swobodnie można było wypić piwo.
Cytat:
A niedawno była awantura, że trzeba pracować do 67. roku życia...

Awantura nie była o możliwość dobrowolnej pracy, tylko o wiek z którym nabywa się prawa emerytalne.
ViW napisał/a:
Mierzejski był... sierżantem. A ganiali go jak... kota! Kto w wojsku był ten wie, że takich przypadków medycyna nie notuje.

Jak sam piszesz, byłeś w wojsku krótko. Podejrzewam, że w SPRze lub SORze. A to żadne wojsko. ;-) Sam byłem świadkiem, jak w pewnej instytucji wojskowej pułkownik wyżywał się kuchenną łaciną nad sierżantem, który ganiał po korytarzu ze ścierą i wiadrem. Jednak wojskowa medycyna zna takie przypadki.
ViW napisał/a:
Mierzejski już służył w wojsku i na 100% miał już przysięgę za sobą. Przysięgę wojskową składa się tylko raz w życiu! Autor wojska z autopsji raczej nie znał...

Znowu się mylisz. Kadra zawodowa w służbie czynnej po 1989 roku składała ponownie przysięgę z nową rotą, dostosowaną do nowej sytuacji politycznej.
ViW napisał/a:
za atak na starszego stopniem na 100% jest odpowiedni artykuł.

Artykuł jest, a życie sobie... Bójki się zdarzają.
ViW napisał/a:
chyba nie można awansować sierżanta (w dodatku: sierżanta rezerwy) od razu na podporucznika, pomijając stopień starszego sierżanta, młodszego chorążego, chorążego, starszego chorążego i starszego chorążego sztabowego. Jeśli się mylę - to proszę ekspertów w tej dziedzinie o sprostowanie.

Można, szczególnie dużo było takich przypadków gdy awansowano kombatantów na stopnie oficerskie. Mógł też sierżant zaocznie studiować w szkole oficerskiej i być promowanym od razu na podporucznika. Ale to zależy w jakich latach działa się akcja powieści, bo pragmatyka wojskowa bardzo często się zmienia.
Poza tym
ViW napisał/a:
Po akcji na Pałac kultury generał Skorliński został zdegradowany. Szkoda, że Autor nie napisał za co. Bo całą książkę (nie tylko tę z resztą) Skorliński jest generałem policji, a na ostatnich stronach 'Pałacu Kultury i nauki"
Cytat:
nadinspektor Szymon Skorliński
A w ogóle - to nie ma w policji stopnia generała.

Skorliński nie został zdegradowany. Co prawda teraz teraz nie ma w policji stopnia generała, ale stopień nadinspektora to odpowiednik stopnia generała brygady.
ViW napisał/a:
Podobnie jak w wojsku, nie ma oznaczenia na pagonach, czapce czy berecie składającego się z
Cytat:
belki i dwóch gwiazdek.

podporucznicy, porucznicy i kapitanowie Wojska Polskiego na kurtkach i beretach noszą oprócz gwiazdek również belkę, dla odróżnienia od chorążych.
To by było na tyle na dzisiaj, jak mawiał Profesor Jan Tadeusz Stanisławski. Uzbierało się tego trochę :)

Michal_bn - 2015-06-18, 12:08

ViW napisał/a:
Kolega pracował bardzo ciężko, a w dodatku gimnastyka była jego pasją, więc trener kadry narodowej był z niego bardzo zadowolony i postanowił go zabrać na olimpiadę.


Olimpiada to okres 4 lat pomiędzy igrzyskami olimpijskimi. Mógł go zabrać na olimpiadę bez żadnych kwalifikacji olimpijskich ;-)

Nietajenko napisał/a:
Zauważyłem też, że najlepiej z kontynuacjami (i nie kontynuacjami) radzą sobie właśnie dziennikarze.


Miernicki to chyba też dziennikarz, a różnie u niego z poziomem kontynuacji...



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group