To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
PanSamochodzik.net.pl
Forum poświęcone twórczości Zbigniewa Nienackiego

Niesamowity dwór - Sytuacje dziwne i błędy w Niesamowitym Dworze

Szara Sowa - 2019-06-08, 20:18

Berta von S. napisał/a:
Zawsze sobie dokładnie planuję, co mam zabrać i pakuję się na spokojnie, kilka razy sprawdzając… A i tak się w 99% okazuje, że zapomniałam jakiejś kluczowej rzeczy (butów, kurtki, pidżamy, ręcznika, szczoteczki do zębów, aparatu fotograficznego, skarpetek i,t,d).


Ja stosuję od chyba 25 lat prosty patent. Mianowicie przechowuję karteczkę z listą niezbędnych rzeczy do zabrania i zawsze przed samym wyjazdem ją sprawdzam. Mam tam zapisane nawet takie nieoczywiste rzeczy jak np. klamerki i linka na pranie, radiomagnetofon (lista jest sprzed 25 lat...), trójnik. Faktem jest że w ten sposób potrafię się spakować szybko i generalnie niczego nie zapominam. Myślę że panna Wierzchoń mogła także stosować taką metodę. :)

Even - 2019-06-08, 20:23

Kustosz napisał/a:
Sytuacją dziwną, a może nawet błędem jest niewątpliwie to, że ani Tomasz, ani żaden z pozostałych bohaterów serii, nigdy nie korzysta z toalety

Najwidoczniej inspirował się między innymi naszym Wieszczem Adamem Mickiewiczem, który ani w Panu Tadeuszu, ani w Dziadach, ani w żadnym swym dziele nie wspominał nic o toaletach. A przecież zwiedzając Zamek Krzyżacki w Malborku mogliśmy podziwiać takowe nie tylko na gdanisku, ale również w pałacu Wielkiego Mistrza.

CPN - 2019-06-08, 20:43

Cytat:
Jak myślicie ekipa kustosza korzystała z zapasów zgromadzonych przez Czerskiego, przywiozła kilkanaście rolek z Warszawy czy radziła sobie w jakiś inny sposób?

Radia nie mieli, to kupowali gazety, a potem je „utylizowali”

Rólka - 2019-06-08, 22:35

CPN napisał/a:
o kupowali gazety, a potem je „utylizowali”


Najważniejsze to by gazety nie były na gładkim, kolorowym papierze, np. :( Panorama, bo podczas poślizgu można było sobie rękę zwichnąć uderzając o łopatkę...

CPN - 2019-06-09, 01:32

PS zdaje się zaopatrywał się w jedyną słuszną Trybunę Ludu.
„Za bajtla” słyszałem, źe Robotnicza była bardziej ceniona, ale nie wiem, czy ze względów papierowych czy zawartości.

Berta von S. - 2019-06-11, 21:32

Szara Sowa napisał/a:

Ja stosuję od chyba 25 lat prosty patent. Mianowicie przechowuję karteczkę z listą niezbędnych rzeczy do zabrania i zawsze przed samym wyjazdem ją sprawdzam.

I od 25 lat nie zgubiłeś tej karteczki? :zdziw:
P.S. W ten weekend była kolej pidżamy. :)

A co do szybkiego wyjazdu, to Tomasz sam sobie rzucił kłodę pod nogi. Bo gdyby poczekał ze dwa dni, miałby szansę zajrzeć do jakiegoś archiwum lub Biblioteki Narodowej i zebrać więcej informacji o Janówce przed wyjazdem.

Zresztą w kontekście dziwnych rzeczy - dla mnie zawsze było kompletnie nielogiczne, że Marczak nie poinformował Tomasza o celu "nominacji" i nie podał mu pełnych informacji o Dworze. No ale bez tego nie byłoby intrygi. :) :)

Teresa van Hagen - 2019-06-11, 22:47

A ja nie rozumiem dlaczego Tomasz zawsze gra takiego koszmarnego buraka... Zagrania w stylu Colombo przy podejrzanych są logiczne, ale udawanie prostaczka przed kolegami z pracy? Nic nie zyskuje, dużo traci, ale oczywiście dla czytelnika jest to zabawne :D
Berta von S. - 2019-06-12, 00:27

Teresa van Hagen napisał/a:
ale udawanie prostaczka przed kolegami z pracy? Nic nie zyskuje, dużo traci, ale oczywiście dla czytelnika jest to zabawne :D

To niby było w odpowiedzi na podsłuchane zarzuty (o plecach i.t.d.), ale faktycznie nie calkiem rozumiem, po co w to brnął. Był przecież moment, kiedy zatkał Bigosa swoją erudycją przy spisywaniu mebli. Dużo sensowniejsze by było skonfrontowanie ich uprzedzeń z jego faktycznymi możliwościami. No ale wtedy też by nie było intrygi. :)

Teresa van Hagen - 2019-06-12, 00:38

Berta von S. napisał/a:
Teresa van Hagen napisał/a:
ale udawanie prostaczka przed kolegami z pracy? Nic nie zyskuje, dużo traci, ale oczywiście dla czytelnika jest to zabawne :D

To niby było w odpowiedzi na podsłuchane zarzuty (o plecach i.t.d.), ale faktycznie nie calkiem rozumiem, po co w to brnął. Był przecież moment, kiedy zatkał Bigosa swoją erudycją przy spisywaniu mebli. Dużo sensowniejsze by było skonfrontowanie ich uprzedzeń z jego faktycznymi możliwościami. No ale wtedy też by nie było intrygi. :)


A Monikę sprawdza, Florentynę zniechęca, (dlaczego był niemiły dla Marty, już nie pamiętam) ale zawsze znajdzie się powód, żeby odstawić buraka :D

Berta von S. - 2019-06-12, 00:55

Teresa van Hagen napisał/a:

A Monikę sprawdza, Florentynę zniechęca, (dlaczego był niemiły dla Marty, już nie pamiętam) ale zawsze znajdzie się powód, żeby odstawić buraka :D

Za to do Helenki się przymilał i efekt był odwrotny. ;-)

A do Marty nie pamiętam - kiedy był niemiły?

Teresa van Hagen - 2019-06-12, 01:18

Berta von S. napisał/a:
Teresa van Hagen napisał/a:

A Monikę sprawdza, Florentynę zniechęca, (dlaczego był niemiły dla Marty, już nie pamiętam) ale zawsze znajdzie się powód, żeby odstawić buraka :D

Za to do Helenki się przymilał i efekt był odwrotny. ;-)

A do Marty nie pamiętam - kiedy był niemiły?


Wg mnie cały czas ;-) Ona mu dogadzała, on ją zbywał. Kręcił z wehikułem, celem przyjazdu, nie wykazywał się specjalną sympatią do niej... Może to moja nadinterpretacja, ale zawsze zastanawiało mnie dlaczego Marta sobie go nie odpuściła.

bans - 2019-06-12, 08:00

"Sprowadźcie rzecz do swej jasności i umieśćcie autora na swoim miejscu" i zobaczycie że rozwiązanie jest proste: on nie musiał grać, on po prostu _był_ burakiem.
irycki - 2019-06-12, 08:16

Berta von S. napisał/a:
Teresa van Hagen napisał/a:

A Monikę sprawdza, Florentynę zniechęca, (dlaczego był niemiły dla Marty, już nie pamiętam) ale zawsze znajdzie się powód, żeby odstawić buraka :D

Za to do Helenki się przymilał i efekt był odwrotny. ;-)


Więc może w tym szaleństwie była metoda? :D

irycki - 2019-06-12, 08:18

Teresa van Hagen napisał/a:

Wg mnie cały czas ;-) Ona mu dogadzała, on ją zbywał. Kręcił z wehikułem, celem przyjazdu, nie wykazywał się specjalną sympatią do niej...


Polecam uwadze cytat z mojego podpisu. Tak się mówi do dziewczyny, do której nie ma się sympatii? :D

Even - 2019-06-12, 08:49

Nie przesadzajcie. Takiego bohatera, z takimi właśnie cechami Nienacki sobie wymyślił.
Berta von S. napisał/a:
No ale wtedy też by nie było intrygi.
I chyba to właśnie jest najlepszym wytłumaczeniem, nie tylko "buractwa" i pozornej ślamazarności Tomasza, ale też wielu innych sytuacji, które dzisiaj uważamy za dziwne, a nawet niemożliwe.
Garamon - 2019-06-12, 10:24

Teresa van Hagen napisał/a:
A ja nie rozumiem dlaczego Tomasz zawsze gra takiego koszmarnego buraka... Zagrania w stylu Colombo przy podejrzanych są logiczne, ale udawanie prostaczka przed kolegami z pracy? Nic nie zyskuje, dużo traci, ale oczywiście dla czytelnika jest to zabawne :D


Tomasz był dość małostkowy, wiele spraw traktował ambicjonalnie i osobiście. Lubił też efektowne sceny, kiedy udowadniał swoją wyższość - spryt, wiedzę, inteligencję. Pamiętajmy, że ogólnie był facetem niepozornym, niezbyt atrakcyjnym i pewnie miał kompleksy na tym tle, zwłaszcza że ludzie często oceniali go po wyglądzie. Potem doszedł jeszcze wehikuł - kolejny powód do bycia pośmiewiskiem. Tomasz lubił ukrywać zalety swojego pojazdu, a potem zaskakiwać szyderców i taką samą technikę stosował do siebie. Owszem, wielokrotnie przesadzał, zwłaszcza wobec "niewinnych" osób, jednak jego zachowanie jest prawdopodobne psychologicznie.

Co do sytuacji z Bigosem i panną Wierzchoń, to uważam, że inne podejście niewiele by mu dało. Oni mieli już wyrobioną opinię na jego temat i właściwie nie było sposobu, by ją zmienić tak z miejsca. Gdyby zachowywał się miło i grzecznie to do obrazu tępego karierowicza z plecami przypięliby mu jeszcze łatkę słabeusza, którego można lekceważyć.

Kynokephalos - 2019-06-12, 10:45

bans napisał/a:
on nie musiał grać, on po prostu _był_ burakiem.

Momentami tak. Pytanie, czy autor specjalnie domieszał do cech swojego bohatera nieco niedoskonałości (tak jak wcześniej w Uroczysku i Skarbie Atanaryka), czy sam uważał tego rodzaju obcesowe gesty za dopuszczalne lub nawet godne uznania.

teresa van Hagen napisał/a:
A ja nie rozumiem dlaczego Tomasz zawsze gra takiego koszmarnego buraka... Zagrania w stylu Colombo przy podejrzanych są logiczne, ale udawanie prostaczka przed kolegami z pracy? Nic nie zyskuje, dużo traci, ale oczywiście dla czytelnika jest to zabawne :D

Berta von S. napisał/a:
To niby było w odpowiedzi na podsłuchane zarzuty (o plecach i.t.d.), ale faktycznie nie calkiem rozumiem, po co w to brnął. (...) Dużo sensowniejsze by było skonfrontowanie ich uprzedzeń z jego faktycznymi możliwościami. No ale wtedy też by nie było intrygi. :)

Z punktu widzenia akcji celem jest zapewne moment "objawienia" kiedy Tomasz, wzorem swojego auta, daje całemu światu - a więc i przeciwnikom i sojusznikom - poznać pełnię swoich zalet. Zresztą widzę, że właśnie wspomniała o tym Garamon.

A z punktu widzenia psychologii postaci... w przypadku układów w Janówce rzecz, zgadzam się z Bertą, polega na czymś trochę innym niż na zwykłym buractwie. Pierwsze zetknięcie Tomasza z podwładnymi wypadło bardzo źle i ustawiło ich stosunki niemal do końca akcji. Ustawiło - dodam - w dużym stopniu z winy Samochodzika, bo nie potrafił powściągnąć urazy. Zachowywał się przy tym jak dziecko, które jeśli zostanie niesprawiedliwie osądzone, tkwi naburmuszone w nastroju "jak tak to zobaczycie", a jednocześnie drugą stroną duszy pragnie udowodnić że wszyscy się mylili.

Tak więc z jednej strony Tomasz gra, jak pisze Teresa, prostaczka i biurokratę. Segregatory, godziny urzędowania, dyscyplina, 50 kilometrów na godzinę, brak poczucia humoru. A nawet:

Z powodu Eneidy dostałem dwóję od łacinnika. Z matematyki ledwo jechałem na trójkach. To samo z polskiego i historii. Matury o mało nie oblałem przez niedostateczny z geografii - kłamałem na potęgę, bo wielką frajdę sprawiał mi wyraz pogardy, który pojawił się na buzi panny Wierzchoń.

A z drugiej strony boleje nad sobą i dziwi się:

Nie wiadomo na jakiej podstawie i ona, i Bigos uważali, że jestem jakimś nieukiem, który chce robić karierę. Przy inwentaryzacji biblioteki dałem im do zrozumienia, że znam się na starych dziełach sztuki. Nawet zaimponowałem Bigosowi. Ale jej nic nie mogło do mnie przekonać. Uparła się, żeby mnie uważać za tępaka i karierowicza.

Zachowanie nielogoczne ale naturalne, zwłaszcza w przypadku mniej dojrzałych charakterów. Rozdwojenie jest chyba zbyt oczywiste, by autor go nie zauważył, więc wnioskuję, że zostało wprowadzone umyślnie. Ale pewności nie mam.

Pozdrawiam,
Kynokephalos

Kynokephalos - 2019-06-12, 11:17

Berta von S. napisał/a:
I od 25 lat nie zgubiłeś tej karteczki? :zdziw:

Może teraz to już pra-pra-prawnuczka tamtej karteczki.

Berta von S. napisał/a:
A co do szybkiego wyjazdu, to Tomasz sam sobie rzucił kłodę pod nogi. Bo gdyby poczekał ze dwa dni, miałby szansę zajrzeć do jakiegoś archiwum lub Biblioteki Narodowej i zebrać więcej informacji o Janówce przed wyjazdem.

Masz rację. Przecież miał nie tylko dokonać inwentaryzacji ale później zostać kierownikiem muzeum.
No ale jego decyzjami zawładnęły emocje. Może zresztą pomyślał, że zdąży na czas doczytać co trzeba.

Berta von S. napisał/a:
dla mnie zawsze było kompletnie nielogiczne, że Marczak nie poinformował Tomasza o celu "nominacji" i nie podał mu pełnych informacji o Dworze.

Departament Marczaka szykował się do utworzenia Samodzielnego Referatu do Zadań Specjalnych. Na to stanowisko dyrektor upatrzył pewnego detektywa-amatora, o którym słyszał dobre rzeczy, ale przed podjęciem decyzji postanowił sam przyjrzeć się jego pracy. Wyznaczył mu w myśli pewien czas, po którym zjawił się na inspekcji ciekaw, ile z tajemnic dworu Tomasz zdołał przeniknąć na własną rękę. Chciał sprawdzić jak dużo zaradności, intuicji i inicjatywy ma kandydat na samodzielnego referenta.

Marczak nie zdawał sobie sprawy z tego, że na masońskie zabytki ostrzą sobie zęby bezwzględni przestępcy. Gdyby był tego świadom, nie naraziłby sprawy trzymając kierownika w niewiedzy. Ale nie był.

Pozdrawiam,
Kynokephalos

Kpt Petersen - 2019-06-12, 13:21

Garamon napisał/a:
Teresa van Hagen napisał/a:
A ja nie rozumiem dlaczego Tomasz zawsze gra takiego koszmarnego buraka... Zagrania w stylu Colombo przy podejrzanych są logiczne, ale udawanie prostaczka przed kolegami z pracy? Nic nie zyskuje, dużo traci, ale oczywiście dla czytelnika jest to zabawne :D


Tomasz był dość małostkowy, wiele spraw traktował ambicjonalnie i osobiście. Lubił też efektowne sceny, kiedy udowadniał swoją wyższość - spryt, wiedzę, inteligencję. Pamiętajmy, że ogólnie był facetem niepozornym, niezbyt atrakcyjnym i pewnie miał kompleksy na tym tle, zwłaszcza że ludzie często oceniali go po wyglądzie. Potem doszedł jeszcze wehikuł - kolejny powód do bycia pośmiewiskiem. Tomasz lubił ukrywać zalety swojego pojazdu, a potem zaskakiwać szyderców i taką samą technikę stosował do siebie. Owszem, wielokrotnie przesadzał, zwłaszcza wobec "niewinnych" osób, jednak jego zachowanie jest prawdopodobne psychologicznie.


Wydaje mi się że idealny Tomasz powodowałby że powieści byłyby nudniejsze. W relacjach damsko- męskich... te panie, które dostrzegły od początku jaki z niego interesujący facet mogły liczyć na wzajemność i wtedy nie był burakiem, a te które potraktowały go na dzień dobry lekceważąco mogły liczyć na buractwo. :)
Swoją drogą, zaliczam Nienackiemu na plus, że swoje alter ego wyposażył w sporo negatywnych cech, które prawdopodobnie sam posiadał. To świadczy o sporej dozie samoświadomości. Jest sporo buraków, którzy w ogóle nie maja pojęcia, że są burakami ;-)

CPN - 2019-06-12, 21:35

Scena kiedy towarzystwo sobie pospało po winie z procentami. PS rano wyskakuje piżamie (sorki, ale to „d” mi tam nie podchodzi) i papciach potem idzie do pokojów Baśki i Jaśka (he, teraz skojarzyłem, że moje dzieciaki też mają takie imiona :043: ) i nie zauważył śladów z pasty idących do swojego pokoju? A pokoje sąsiadowały ze sobą.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group