To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
PanSamochodzik.net.pl
Forum poświęcone twórczości Zbigniewa Nienackiego

Uwodziciel - Uwodziciel

Marczak - 2008-06-20, 23:28
Temat postu: Uwodziciel
Even napisał/a:
Swego czasu zafascynowany byłem "Uwodzicielem", ale żeby być zadowolonym z tej lektury najpierw wypadało by dobrze poznać zyciorys Autora - bo wiele wątków ma ukryty charakter autobiograficzny - oraz uważnie przeczytać pwszechnie nielubiane powieści należące do klasyki literatury.


Czytam ją od kilku dni. Pomału, dawkując, przemyśliwując. Łatwo popaść w zachwyt i zastanawiam się, czy tak bardzo chcę odrzeć cały swój literacki świat, tak się "scyniczyć", jak każe spoglądać na książkowe postaci i ich twórców Nienacki po pierwszych stu stronach.

Na pewno jest to książka, po której zmienia się optyka (chyba że ktoś już wcześniej miał zmienioną). Zupełnie nie ma nic wspólnego z Samochodzikami, nie można jej z nią porównywać. Spodziewam się, że inne książki "dla dorosłych" są podobne. Ale z tych, które ostatnio posiadłem Uwodziciel to pozycja najwcześniejsza, dlatego od niego zaczynam. Uważam, że dzięki tej książce da się lepiej poznać samego autora, stwierdzić kim był, ocenić zdolność obserwacji i wnikliwość rozpoznania tematu. Zadumać się jak wielu mógł mieć przyjaciół i co o nich myślał. Zdaje się też, że może się okazać zbyt trudna dla czytelnika, który literaturę światową zna pobieżnie, bo autor nie szczędzi takim goryczy. :027:

Ja przykładowo z cytowanych powieści Moravii znam tylko Rzymiankę, nazwisk kilku innych autorów nawet nie słyszałem, ale ogólny sens łapię. Nie mam też ambicji uznawać się za znawcę literatury, dlatego w dyskusji toczącej się na kartach przyjmuję raczej rolę obserwatora niż uczestnika.

Nie spieszę się z czytaniem, bo też nie mogę powiedzieć, że ciekawy jestem jak się Uwodziciel skończy. Nie o to chodzi w książce (póki co?). Tu raczej ruch jest wszystkim, cel - jest niczym. ;-)

Marczak - 2008-07-29, 10:12

Skończyłem Uwodziciela. Teraz jestem przekonany (w porównaniu z poprzednim swoim postem), że przeczytać ją bardzo warto. W pierwszym i drugim wrażeniu - zamierzam dać ją do przeczytania swojemu synowi, kiedy osiągnie wiek dojrzewania, sądzę bowiem że więcej z niej skorzysta niż na niej straci. Pornografii w tej pozycji nie ma. Są sprawy życia płciowego, ale inaczej chyba niż w Skiroławkach, z których póki co znam tylko fragmenty.

Potwierdzam co napisałem powyżej - dzięki tej książce lepiej poznaje się autora. Więcej nawet! Nienacki się sam obnaża. Mimo że nie zawsze wiadomo czy mówi sam Nienacki czy postać wyimaginowana (choć stawiam, że w przeważającej większości to jednak sam Nienacki) są fragmenty które wybitnie odnoszą się do autora Samochodzika. I o Samochodziku Nienacki w Uwodzicielu też pisze. A jak... Hmmm... Nie wiem czy w tej chwili o tym pisać.

:065:

W pierwszej chwili zaskakująco, po chwili namysłu całkiem zrozumiale.

Anonymous - 2010-11-28, 20:38
Temat postu: Uwodziciel
Motto:

Schwytano Martina Evena i zaprowadzono go przed porucznika Colombo. A ten zapytał: „Na czym polega wina tego człowieka?” Odparli: „On deprawuje nasze kobiety. Uczy, że i one mają prawo nie tylko do pracy, ale i do miłości”. Powiedział wtedy Colombo: „Mam na liście prohibitów niejakiego markiza de Sade, deprawatora i zboczeńca seksualnego. Kogo wypuścić? A tłum zaryczał: „ Wypuścić markiza de Sade”. I zrobiono to staraniem oficyny wydawniczej „Czytelnik”, Evena zaś wyprowadzono w lasy i ukamienowano.
(Zbigniew Nienacki – „Uwodziciel”)

O czym jest „Uwodziciel”? W największym uproszczeniu można by rzec, że jest to książka o odkłamywaniu wizerunku miłości prezentowanego w literaturze, w oparciu o drobiazgową analizę licznych dzieł kanonu literatury światowej. Ale nie tylko. Obok wielu głębokich prawd życiowych to także klucz do Nienackiego. Nie taki zwyczajny klucz, który jednym ruchem przekręcamy w zamku i już u naszych stóp rozścielają się tajemnice, których dotąd strzegły solidne drzwi. Raczej rodzaj szarady, łamigłówki, którą każdy z nas może rozwiązywać trochę inaczej.

Zrozumienie i ocena tej książki, bardziej nawet niż w przypadku innych powieści Nienackiego dla dorosłych, będzie zależała od wieku czytelnika. Dla 20-letniego młodzieńca powieść będzie trudna do przebrnięcia chociaż właśnie czytelnik w tym wieku mógłby najwięcej z tej lektury skorzystać. Autor dzieli się doświadczeniami dojrzałego mężczyzny, które z punktu widzenia młodzieńca mogą wydawać się cyniczne, obrazoburcze, wyzute z romantyzmu etc. Za to są głęboko prawdziwe. Ale młodzieniec pełen idealizmu przyrodzonego początkom drogi życiowej raczej tej wiedzy nie doceni. Bo czy da się skutecznie iść na skróty ucząc się rozumienia życia, kobiet, miłości bez ofiary własnych niepowodzeń i rozczarowań? Chyba nie. Czymże w końcu jest doświadczenie życiowe jak nie zdobywaniem kolejnych dowodów na to jak naiwny jest młodzieńczy idealizm? Dla dojrzałego mężczyzny, który skórę zazwyczaj ma już znacznie grubszą, wielu nowych prawd o życiu autor tutaj nie objawia, raczej porządkuje, uzasadnia i w oparciu o wiedzę z dziedziny medycyny i psychoanalizy nobilituje naukowo mądrość, którą facet w moim wieku powinien już znać z autopsji. Powinien ale czy zna? Hmm … chyba trochę przeceniłem współczesnych facetów.

Ta książka nie opowiada jakiejś jednej historii. To zbiór rozważań psychologicznych raz ubranych w tzw. rozmowy istotne prowadzone przez głównego bohatera z wyimaginowanymi rozmówcami, innym razem w stricte filozoficzny wykład albo para autobiograficzne wynurzenia, jeszcze innym w opowiastki z życia profesjonalnego uwodziciela, dla którego kobieca dusza nie kryje już żadnych sekretów. Przyznaję, że pierwsza i druga formuła w miarę lektury coraz bardziej mnie nudziły. Zmęczyło mnie to zagęszczenie erudycyjnych popisów na 1 cm kwadratowy. Ta szermierka dialogowa między głównym bohaterem a Jorgiem oparta na medycznej wiwisekcji ludzkich zachowań. Redukcjonizm fizjologiczny? Właśnie, choć sam nie potrafiłem tego tak celnie zdefiniować. Dla niektórych pewnie creme de la creme ale nie dla mnie. Ja raczej odniosłem wrażenie, że ta przerafinowana forma potrzebna jest autorowi jako alibi konieczne do odrzucenia a priori ewentualnych zarzutów krytyki o zajmowanie się tak trzeciorzędną tematyką jak uwodzenie. Problem w tym, że w tych dogłębnych analizach psychiatrycznych „pan doktor” Nienacki nie jest dla mnie wystarczająco wiarygodny. Chcąc wniknąć w mroczne zakamarki ludzkiego mózgu wolę sięgnąć chociażby po „Schizofrenię” Kępińskiego zamiast polegać na amatorskiej syntezie oferowanej przez autora.

Patrząc na trzy dojrzałe powieści Nienackiego, które ostatnio przeczytałem („Skiroławki”, „Wielki las” i „Uwodziciela”) mam wrażenie pewnego poszukiwania proporcji. Autor porusza się w obszarze tych samych tematów, żongluje tymi sami prawdami o życiu ale proporcja w każdej z tych książek jest inna. Doskonałość osiągnął pisząc „Skiroławki”. W „Uwodzicielu” widać wyraźnie zalążki historii rozwiniętych później właśnie w „Skiroławkach”. Sfera rozważań medyczno-psychoanalitycznych na temat losów duszy ludzkiej, do czego autor ma wyraźne inklinacje, w tej ostatniej powieści to domena doktora Niegłowicza tylko, że tam dawka aplikowana czytelnikom jest zdecydowanie bardziej strawna.

Wiele cytatów z „Uwodziciela” mogło by służyć jako głos Nienackiego w licznych dyskusjach toczonych tutaj na forum. Czy i dlaczego należy oddzielać autora od jego twórczości? W jaki sposób buduje się legendę pisarza by mogła trwać dłużej niż jego dzieła? Jak autor zbudował postać Pana Samochodzika? Ba, m_pufi dowiedziałby się od samego Nienackiego dlaczego bohaterowie wielbionych przez niego kontynuacji nie mają szans na zdobycie serc fanów prawdziwego Pana Samochodzik (nieskromnie zwrócę uwagę, że teza postawiona przez autora jest w zasadzie tożsama z opiniami, które i ja wielokrotnie prezentowałem).

Na koniec warto się zastanowić czy jest jakaś pointa tej książki? Jednoznacznej i wyraźnej chyba nie ma bo każdy może przeczytać ją trochę inaczej. Moja osobista pointa jest niepokojąca jak myśl, która nie sprowadza jeszcze bezsennych nocy ale z biegiem lat będzie o sobie coraz silniej przypominać aż zacznie w końcu budzić przerażenie. Brzmi tak - Jakże bezbronny, mimo całego doświadczenia i wiedzy, którą posiadłem, mogę się kiedyś okazać wobec wyborów moich ukochanych córek.


P.S. 1 Z ciekawostek. Przez strony książki przemyka Jenny von Guestedt, pojawia się Weimar, Dom Goethego i nawet hotel Elephant. Widocznie był to jakiś obszar fascynacji autora pod koniec lat 70-tych („Niewidzialni” 1977, „Uwodziciel” 1978).

P.S. 2 Wyjaśniła się tajemnica stopki Evena. Pozostaje jednak pytanie, ile jest Evena w Evenie?;)

P.S. 3 Mam prośbę do administratora lub uprawnionego moderatora o przeniesie tutaj dwóch postów Marczaka na temat „Uwodziciela”, które dotychczas znajdują się w wątku „Inne powieści Zbigniewa Nienackiego”. Myślę, że „Uwodziciel” zasługuje na odrębny wątek.

Czesio1 - 2010-11-28, 20:46
Temat postu: Re: Uwodziciel
Kustosz napisał/a:

P.S. 3 Mam prośbę do administratora lub uprawnionego moderatora o przeniesie tutaj dwóch postów Marczaka na temat „Uwodziciela”, które dotychczas znajdują się w wątku „Inne powieści Zbigniewa Nienackiego”. Myślę, że „Uwodziciel” zasługuje na odrębny wątek.

Działaj Kustoszu. :)

Even - 2010-11-29, 15:45

Kustosz napisał/a:
Zrozumienie i ocena tej książki, bardziej nawet niż w przypadku innych powieści Nienackiego dla dorosłych, będzie zależała od wieku czytelnika.

Może nie tyle od wieku ile od zdobywania z wiekiem "doświadczenia życiowego". Ale generalnie Kustoszu, napisałeś to, czego ja napisać nie potrafię, chociaż wydaje mi się, ze myslimy podobnie.
Kustosz napisał/a:
Czy i dlaczego należy oddzielać autora od jego twórczości? W jaki sposób buduje się legendę pisarza by mogła trwać dłużej niż jego dzieła? Jak autor zbudował postać Pana Samochodzika? Ba, m_pufi dowiedziałby się od samego Nienackiego dlaczego bohaterowie wielbionych przez niego kontynuacji nie mają szans na zdobycie serc fanów prawdziwego Pana Samochodzik (nieskromnie zwrócę uwagę, że teza postawiona przez autora jest w zasadzie tożsama z opiniami, które i ja wielokrotnie prezentowałem).
i ja też ;-) , zresztą nie tylko my.
Kustosz napisał/a:
Pozostaje jednak pytanie, ile jest Evena w Evenie?;)

Od dziecka lubiłem robic zdjęcia. I zawsze były to zdjęcia bez odchyleń w stronę pornografii. :p
Ja jestem raczej uczniem nienackowego Evena :) Ale pojętnym uczniem. Jako, że "Uwodziciela" poznałem w czasie dojrzewania emocjonalnego, jego nauki mocno wziąłem sobie do serca. A że za Evenem stał Nienacki, to i jego niektóre cechy i poglądy starałem się przejąć. Ale bez przesady, do ORMO, PRONu i innych PZPRów nie udalo mu się mnie namówić :D Natomiast nigdy nie doścignąłem Mistrza w sztuce konfabulacji, chociaż całe życie bardzo się starałem.

Anonymous - 2010-11-29, 21:57

Even napisał/a:
Może nie tyle od wieku ile od zdobywania z wiekiem "doświadczenia życiowego".

Czyli na jedno wychodzi. ;-) Doświadczenie życiowe to suma wzlotów i upadków, trudnych wyborów, ważnych decyzji, odpowiedzialności za siebie i innych etc, etc.

Even napisał/a:
Ale generalnie Kustoszu, napisałeś to, czego ja napisać nie potrafię, chociaż wydaje mi się, ze myslimy podobnie."

Późne książki Nienackiego są tak wieloznaczne, że każdy może je czytać w inny sposób, patrząc przez pryzmat własnych życiowych doświadczeń. Dlatego lubię opisywać swoje wrażenia z tych lektur i konfrontować je z wrażeniami innych osób. To fantastyczne kiedy okazuje się, że mimo tylu możliwych interpretacji ktoś zrozumiał te książki podobnie. Szkoda tylko, że tak mało jest chętnych by sięgnąć po tą literaturę.

Even napisał/a:
Ja jestem raczej uczniem nienackowego Evena :) Ale pojętnym uczniem. Jako, że "Uwodziciela" poznałem w czasie dojrzewania emocjonalnego, jego nauki mocno wziąłem sobie do serca.

Cóż, przy odpowiedniej dozie determinacji, młodzieniec u progu dojrzałości może przeczytać tą książkę jako poradnik pt. „Jak zrozumieć i uwieść kobietę w weekend”. :) Obawiam się jednak, że nawet w tej sytuacji wykorzystanie tej teorii w praktyce wymaga długotrwałego treningu. Mylę się Even? ;-)

Even - 2010-12-02, 23:08

Kustosz napisał/a:
Cóż, przy odpowiedniej dozie determinacji, młodzieniec u progu dojrzałości może przeczytać tą książkę jako poradnik pt. „Jak zrozumieć i uwieść kobietę w weekend”. Obawiam się jednak, że nawet w tej sytuacji wykorzystanie tej teorii w praktyce wymaga długotrwałego treningu. Mylę się Even?

Zapewne się nie mylisz Kustoszu. Ale jeszcze większej detrminacji i naprawdę długiego treningu wymaga nabycie umiejętności konfabulacji w takim stopniu, żeby być uważanym za wiarygodnego. Reszta "przyjdzie sama". ;-)

Karen - 2012-07-20, 15:02

Przeczytałam. Co prawda za którymś tam podejściem, ale przeczytałam. :) W sumie książka nie jest zła i warto ją przeczytać. Bardzo ciekawa analiza psychologiczna bohaterów dzieł literackich, bez znajomości których niestety tekst może być trochę niezrozumiały. Męczą trochę przydługawe wywody filozoficzne i wymieszane wątki.
Od jutra, nie raczej od poniedziałku zabieram się za "Sztuki teatralne". :)

Z24 - 2014-09-22, 13:47

Ostatnio byłem w pewnym antykwariacie, którego nie będę bezczelnie reklamował, ale w którym niektórzy z nas buszowali ;-) . Ja sam tam na początku zeszłego roku nabyłem "Uwodziciela" w jego pierwszym wydaniu. Nie wiedziałem, że istnieją jeszcze inne. Sporym więc dla mnie zaskoczeniem było odkrycie w rzeczonym antykwariacie egzemplarzy dwóch wydań "Uwodziciela", obu z początku lat 90-tych.
Piotreek - 2014-09-22, 19:16

Z24 napisał/a:
Ostatnio byłem w pewnym antykwariacie, którego nie będę bezczelnie reklamował, ale w którym niektórzy z nas buszowali ;-) . Ja sam tam na początku zeszłego roku nabyłem "Uwodziciela" w jego pierwszym wydaniu. Nie wiedziałem, że istnieją jeszcze inne. Sporym więc dla mnie zaskoczeniem było odkrycie w rzeczonym antykwariacie egzemplarzy dwóch wydań "Uwodziciela", obu z początku lat 90-tych.


ejże, Zecie, ja znam przynajmniej 4 wydania nie licząc tego z Warmii

Z24 - 2014-09-23, 14:19

Piotreek napisał/a:
Z24 napisał/a:
Ostatnio byłem w pewnym antykwariacie, którego nie będę bezczelnie reklamował, ale w którym niektórzy z nas buszowali ;-) . Ja sam tam na początku zeszłego roku nabyłem "Uwodziciela" w jego pierwszym wydaniu. Nie wiedziałem, że istnieją jeszcze inne. Sporym więc dla mnie zaskoczeniem było odkrycie w rzeczonym antykwariacie egzemplarzy dwóch wydań "Uwodziciela", obu z początku lat 90-tych.


ejże, Zecie, ja znam przynajmniej 4 wydania nie licząc tego z Warmii


A ja - przyznaję - pojęcia o tym nie miałem, że były jakieś inne wydania.

Piotreek - 2014-09-23, 18:40

Z24 napisał/a:
Piotreek napisał/a:
Z24 napisał/a:
Ostatnio byłem w pewnym antykwariacie, którego nie będę bezczelnie reklamował, ale w którym niektórzy z nas buszowali ;-) . Ja sam tam na początku zeszłego roku nabyłem "Uwodziciela" w jego pierwszym wydaniu. Nie wiedziałem, że istnieją jeszcze inne. Sporym więc dla mnie zaskoczeniem było odkrycie w rzeczonym antykwariacie egzemplarzy dwóch wydań "Uwodziciela", obu z początku lat 90-tych.


ejże, Zecie, ja znam przynajmniej 4 wydania nie licząc tego z Warmii


A ja - przyznaję - pojęcia o tym nie miałem, że były jakieś inne wydania.


A, to z przyjemnością skieruję Cię di działu okładek bez okładek :
./redir/nienacki.art.pl/g_okladki.html

Z24 - 2014-09-23, 20:03

Piotreek napisał/a:
Z24 napisał/a:
Piotreek napisał/a:
Z24 napisał/a:
Ostatnio byłem w pewnym antykwariacie, którego nie będę bezczelnie reklamował, ale w którym niektórzy z nas buszowali ;-) . Ja sam tam na początku zeszłego roku nabyłem "Uwodziciela" w jego pierwszym wydaniu. Nie wiedziałem, że istnieją jeszcze inne. Sporym więc dla mnie zaskoczeniem było odkrycie w rzeczonym antykwariacie egzemplarzy dwóch wydań "Uwodziciela", obu z początku lat 90-tych.


ejże, Zecie, ja znam przynajmniej 4 wydania nie licząc tego z Warmii


A ja - przyznaję - pojęcia o tym nie miałem, że były jakieś inne wydania.


A, to z przyjemnością skieruję Cię di działu okładek bez okładek :
./redir/nienacki.art.pl/g_okladki.html



Dzięki, Piotreek :)

Berkut - 2019-10-10, 07:59

Przeczytałem "Uwodziciela". Książka jest o literaturze , o przedstawianiu seksu? relacji kobieta -mężczyzna w literaturze . Książkę czyta się lekko , ale nie jest dla małolata co czyta "samochodziki". Jest przeznaczona dla dorosłego co kiedyś tam poznał samochodziki , a teraz chce poznać Nienackiego. Chodzi o to że małolata zamuli , zniechęci . Na podobnej zasadzie jak poloniści oraz Ministerstwo Edukacji Narodowej robią wszystko żeby dzieci nie czytały nigdy niczego (czyli lektury Mickiewicz ,Słowacki i tym podobne zamulacze zbliżone łatwością czytania do książki telefonicznej ) .
Najbardziej podobał mi się fragment zatytułowany "list Kasi Leśniczanki do Martina Evena, napisany przez autora powieści ". Nienacki zrobił sobie jaja z książki "Marta" Elizy Orzeszkowej . Mam skojarzenia z książką "Zapiski na pudełku od zapałek " Umberto Eco. Czyli jakąś sytuacje , czy też książkę "literatury wysokiej" opisujemy prostymi słowami . Jest to metoda stosowana przez kabareciarzy . Zawsze jaja wtedy wyjdą , pokażą rzeczywistość w krzywym zwierciadle . Czytelnikowi podoba się to , bo widział cały czas to , ale nie widział dopóki ktoś mu tego nie pokazał (podobnie robił reżyser Bareja).
Na tej zasadzie ja przeczytam teraz "Lalkę" Bolesława Prusa . To jest to co lubię u Nienackiego , że wyślę mnie dalej , do templariuszy , masonów , "Gotów" czy "Lalki" Prusa. Wokulskiemu trochę się dostało , no ale jak się jest impotentem, to się nie ma co dziwić . Mnie do tej pory frapowało po kiego grzyba on się taką tępą dzidą interesował ? (Izabelą Łęcką). Film znam i lubię ale książki nie czytałem , teraz to mnie Nienacki zachęcił do lektury.
Uwodziciela przeczytam jeszcze nie raz , to książka odsyłacz do literatury innej . Za jednym przeczytaniem nie dam rady wszystkiego załapać .
Widać zainteresowanie Nienackiego psychiatrią -psychologią (Kępiński )- co tu gadać, jest tego tyle, że musiał bym pisać jeszcze z dwie godziny -trza to przeczytać.

bans - 2019-10-10, 14:22

Berkut napisał/a:
Mnie do tej pory frapowało po kiego grzyba on się taką tępą dzidą interesował ? (Izabelą Łęcką).


Nie lubię twoich recenzji, mam wrażenie że często nie do końca rozumiesz to co czytasz,

Ale tylko tu się zaangażuję i odpiszę - Wokulski się z a k o c h a ł, kto tego nie doświadczył to nie zrozumie.

Z24 - 2019-10-10, 18:04

Berkut napisał/a:
Nienacki zrobił sobie jaja z książki "Marta" Elizy Orzeszkowej


To były tylko pieszczoty... Dopiero "Tristana 1946" Marii Kuncewiczowej ZN sponiewierał bez litości :D .

Berkut - 2019-10-10, 18:31

Z24 napisał/a:
Berkut napisał/a:
Nienacki zrobił sobie jaja z książki "Marta" Elizy Orzeszkowej


To były tylko pieszczoty... Dopiero "Tristana 1946" Marii Kuncewiczowej ZN sponiewierał bez litości :D .


Jakoś nie zwróciłem uwagi na to , to było w Uwodzicielu ?

Berkut - 2019-10-10, 18:40

bans napisał/a:
Berkut napisał/a:
Mnie do tej pory frapowało po kiego grzyba on się taką tępą dzidą interesował ? (Izabelą Łęcką).


Nie lubię twoich recenzji, mam wrażenie że często nie do końca rozumiesz to co czytasz,

Ale tylko tu się zaangażuję i odpiszę - Wokulski się z a k o c h a ł, kto tego nie doświadczył to nie zrozumie.


To napisz recenzje Uwodziciela. A swoją drogą to jest wrażenie jakby mało kto to czytał , a książka jest dobra .

John Dee - 2019-10-10, 21:18

Berkut napisał/a:
To napisz recenzje Uwodziciela. A swoją drogą to jest wrażenie jakby mało kto to czytał , a książka jest dobra .
Tych książek się nie czyta dla przyjemności, je się zalicza. Gdyby Nienacki nie miał w dorobku Pana Samochodzika byłby dzisiaj zapomnianym autorem.
Berkut - 2019-10-10, 22:01

John Dee napisał/a:
Berkut napisał/a:
To napisz recenzje Uwodziciela. A swoją drogą to jest wrażenie jakby mało kto to czytał , a książka jest dobra .
Tych książek się nie czyta dla przyjemności, je się zalicza. Gdyby Nienacki nie miał w dorobku Pana Samochodzika byłby dzisiaj zapomnianym autorem.


Gdyby nie to forum ,i gdybym w dzieciństwie nie czytał samochodzików, nie tknął bym teraz Nienackiego dla dorosłych . Nie czytam beletrystyki prawie wcale , tylko jakieś "fachowe" albo biografie. Jest tyle tytułów że musiał bym żyć z 10 000 lat żeby przeczytać wszystko , no to się wybiera te najlepsze. Ale na forum samochodzikowym ,mogło by być większe zainteresowanie tym co napisał Nienacki dla dorosłych.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group