PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Pan Samochodzik i Złota rękawica - maszynopis
Autor Wiadomość
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 58 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 7684
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2018-04-28, 09:15:31   

Kynokephalos napisał/a:
Nieuważną redakcję daje się zauważyć w dialogu ... - Może po koniaczku? - zaproponowała blondyna. Przecząco pokręciłem głową.
- Nie pijemy alkoholu - oświadczyłem.
Doskonale zauważone. :564:
 
 
irycki 
Fanatyk Samochodzika
Pan Motocyklik



Pomógł: 9 razy
Wiek: 51
Dołączył: 13 Paź 2015
Posty: 3006
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2018-04-28, 09:54:15   

Ale Tomasz miał chyba rozdwojenie jaźni, bo jak jego drugą osobowość panna D.D. poczęstowała sherry (czy martini? nie pamiętam), to nie odmówił... :D
_________________


Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
samozwańczy prezes Klubu Martologicznego
 
 
Kynokephalos 
Moderator



Pomógł: 24 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 4318
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2018-04-28, 09:59:04   

Nigdy w życiu nie piłem sherry.
- Tak, oczywiście - wybąkałem.


Cóż, przedtem nie pił a teraz wypił. Blondyna blondynie nierówna.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
P.S. Pan Samochodzik pił sherry - a przynajmniej otrzymał napełniony kieliszek - w Fantomasie. Ale to już inna historia.
_________________
Wonderful things...

Ostatnio zmieniony przez Kynokephalos 2018-04-28, 10:05, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Garamon 
Forumowy Badacz Naukowy


Pomogła: 6 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 08 Lip 2011
Posty: 1100
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-04-28, 10:02:08   

Nigdy nie raził mnie ten fragment, po prostu założyłam, że blondynka proponuje panu Tomaszowi, żeby oni - dorośli - napili się po koniaczku na rozgrzewkę. On, nie mając na to ochoty, wykorzystuje obecność Piotrusia jako pretekst do odmowy. Trochę na zasadzie "sam bym się może napił, ale muszę dawać dobry przykład młodzieży" :D Dlatego też przy Dianie jego abstynencja zanika.
 
 
Kynokephalos 
Moderator



Pomógł: 24 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 4318
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2018-04-28, 10:17:23   

Garamon napisał/a:
założyłam, że blondynka proponuje panu Tomaszowi, żeby oni - dorośli - napili się po koniaczku na rozgrzewkę. On, nie mając na to ochoty, wykorzystuje obecność Piotrusia jako pretekst do odmowy.

Zgoda, słowa kobiety można zrozumieć tak jak mówisz. Ale odpowiedź Samochodzika jest w zaistniałej sytuacji nienaturalna. "Nie pijemy alkoholu". "My" czyli kto? Ja i Piotruś? My w naszej załodze? "My" w sensie życzeniowego myślenia obejmującego całą ludzkość? Nie potrafię dobrać takiej interpretacji która nie brzmiałaby sztucznie. Jeżeli propozycja gospodni była - jaki piszesz - skierowana do samego Tomasza, naturalną odpowiedzią byłoby: "Dziękuję, ale nie piję alkoholu".

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...

 
 
Garamon 
Forumowy Badacz Naukowy


Pomogła: 6 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 08 Lip 2011
Posty: 1100
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-04-28, 10:34:26   

Kynokephalos napisał/a:
Ale odpowiedź Samochodzika jest w zaistniałej sytuacji nienaturalna. "Nie pijemy alkoholu". "My" czyli kto? Ja i Piotruś? My w naszej załodze? "My" w sensie życzeniowego myślenia obejmującego całą ludzkość? Nie potrafię dobrać takiej interpretacji która nie brzmiałaby sztucznie. Jeżeli propozycja gospodni była - jaki piszesz - skierowana do samego Tomasza, naturalną odpowiedzią byłoby: "Dziękuję, ale nie piję alkoholu".


Właśnie "ja i Piotruś". Mówiąc "my" a nie "ja" Tomasz sygnalizuje coś w rodzaju "czy pani nie zauważyła, że jestem z dzieckiem? Nie mogę się zgodzić, bo to będzie zły przykład". Dlatego też ta odpowiedź nie musi oznaczać jego własnej, całkowitej abstynencji. Kiedy mowa o "my" (ja i nieletni) oni nie piją alkoholu, kiedy mowa o "ja" - cóż, zależy, kto zaprasza ;-) .
W ten sposób Tomasz właściwie nie kłamie, tylko nagina prawdę. I jednocześnie odmawia w taki sposób, że nie wychodzi na sztywniaka, tylko na odpowiedzialnego opiekuna.

A, i jeszcze jedno: jeśli scena z koniakiem wyglądała identycznie z udziałem Winnetou, to właśnie brzmiałaby mocno wątpliwie. Normalne wydaje się, że osoba dorosła mówi w imieniu swoim i swojego małoletniego podopiecznego. Ale osoba dorosła podejmująca decyzje i mówiąca - bez żadnych konsultacji - za inną osobę dorosłą? To już niezręczność, bo coś takiego implikuje nadrzędną pozycję mówiącego. Ewentualnie można by opatrzyć tę scenę komentarzem w stylu "(...) oświadczyłem w imieniu swoim i Winnetou , wiedząc doskonale, że mój towarzysz nienawidzi wody ognistej w każdej postaci". Ale w takiej formie jak w książce bardziej pasuje mi do Piotrusia niż Winnetou.
Ostatnio zmieniony przez Garamon 2018-04-28, 15:23, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Kpt Petersen 
Uwielbia Samochodzika
Forumowy Twitterowiec



Pomógł: 7 razy
Dołączył: 22 Sie 2017
Posty: 520
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-04-28, 21:52:00   

Dołączam się do pochwał, jak zwykle u Ciebie Johnie kawał dobrej roboty. :)

Podzielam pogląd że korekty wyszły na dobre, może tylko żal mi tej końcówki, bo to fajny wątek w przeciwieństwie do Simona Templara. Z wiekiem wątek Simona Templara denerwuje mnie coraz bardziej, reszta mi się ciągle podoba. Niestety z korekt w maszynopisie nie wynika żadne wyjaśnienie dlaczego, chociaż przy pierwszym spotkaniu z Panem Samochodzikiem aktor przedstawia się swoim prawdziwym imieniem i nazwiskiem Roger Moore to w dalszej części książki zarówno Tomasz jak i inni mówią o nim Simon Templar. Dla mnie to jakieś rażące niechlujstwo autora. W Fantomasie np. jest konsekwentny wprowadza filmową, fikcyjną postać Fantomasa do fikcji jaką jest Pan Samochodzik, a tu wiemy że aktorzy kręcą film, a mimo to w sytuacjach poza filmowych posługuje się jego filmowymi personaliami.
_________________
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 58 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 7684
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2018-04-29, 00:36:30   

Kpt Petersen napisał/a:
Dołączam się do pochwał, jak zwykle u Ciebie Johnie kawał dobrej roboty.
Dzięki, mon capitaine. :)

Kpt Petersen napisał/a:
z korekt w maszynopisie nie wynika żadne wyjaśnienie dlaczego… Tomasz jak i inni mówią o nim Simon Templar. Dla mnie to jakieś rażące niechlujstwo autora.
Prawdę mówiąc nawet tego nie zauważyłem, ale skoro tak jest, to masz oczywiście rację. To tak, jakby rozmawiać z Mikulskim zwracając się do niego “Panie Kloss”.
Ja również mam w Złotej rękawicy takie miejsce, gdzie za każdym razem się wzdrygam. Na środku Jezioraka Psycholog wyznaje, że czyta książkę Billa Arizony - i w pierwszej łódce, którą napotykają, siedzi kto? Bill Arizona! Słabo, panie Nienacki, bardzo słabo. :p
 
 
Kynokephalos 
Moderator



Pomógł: 24 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 4318
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2018-04-29, 06:27:08   

Garamon napisał/a:
"czy pani nie zauważyła, że jestem z dzieckiem? Nie mogę się zgodzić, bo to będzie zły przykład" (...) odmawia w taki sposób, że nie wychodzi na sztywniaka, tylko na odpowiedzialnego opiekuna

Cóż, nasz spór obraca się wokół dość subtelnych różnic w odbiorze, i trudnych do udowodnienia przeświadczeń zależnych od indywidualnego językowego wyczucia.

Dla mnie Tomasz wychodzi właśnie na sztywniaka i - jakkolwiek interpretować jego słowa - w dialogu wykazał mniej taktu niż pani "Bajeczki". Rozumuję tak:

Piotruś nie jest w tej scenie biernym dzieckem, którym trzeba się opiekować. Zachował się jak mężczyzna, po partnersku spychał z innymi jacht z mielizny, należy mu się wdzięczność i poważne podejście ze strony ludzi, którym pomógł. Dlatego od blondyny oczekiwałbym zwrócenia się również do niego. "Może koniaczku albo ciepłej herbaty" - czy czegoś podobnego. Dlatego odezwanie się "Może po koniaczku" uznałem za bardziej adekwatne w odniesieniu do dwojga dorosłych osób, takich jak Tomasz i Winnetou.

Ale załóżmy że kobieta powiedziała tak w obecności Tomasza i Piotrusia. Może Piotrusia mimo wszystko zlekceważyła, może nie pozwolono jej dokończyć zdania, może bardzo śpieszyło jej się do koniaczku. Załóżmy, że tak powiedziała. W tej sytuacji odpowiedź Tomasza "Nie pijemy alkoholu" byłaby niemal impertynencją, bo sugerowałaby że gospodyni rozpija gimnazjalistów proponując im mocne trunki.
Nie kupuję tego jakoby Samochodzik z oburzeniem i przekąsem miał jej przypominać o obecności młodego człowieka, za oczywiste uważając że w obecności młodzieży dorośli nie piją alkoholu. Tak pryncypialne podejście nie jest, ani wtedy nie było, normalne. Na przyjęciu u Lejwody w obecności Kiki, a przez pewien czas także chorego Piotrusia, pije się świetne trunki, między innymi whisky, zaś sam Tomasz sączy czerwone wino. We wcześniejszych tomach Pan Samochodzik też nie raz przyjmuje alkohol w obecności nieletnich, a nawet z rąk nieletnich. Za naturalną odpowiedź na pytanie żeglarki z "Wichra" uważam "nie piję alkoholu" jeśli był tam z Piotrusiem, zaś "nie piję alkoholu" lub "nie pijemy alkoholu" jeśli towarzyszył mu Winnetou.

Garamon napisał/a:
Normalne wydaje się, że osoba dorosła mówi w imieniu swoim i swojego małoletniego podopiecznego.

Ogólnie mówiąc często tak jest. Ale jeśli chodzi o preferencje, i to dość dojrzałego nastolatka, i to nieswojego dziecka ("podopiecznym" jest on przecież tylko przez chwilę) - już niekoniecznie. Zaś, jak pisałem, deklaracja "w imieniu Piotrusia" że nie pije on alkoholu byłaby dziwaczna i niestosowna.
W imieniu swoim i podopiecznego Tomasz mógłby się wypowiadać na temat dalszych planów. "Musimy już wracać" brzmi normalnie, ale "nie pijemy alkoholu" - nie.

Garamon napisał/a:
Ale osoba dorosła podejmująca decyzje i mówiąca - bez żadnych konsultacji - za inną osobę dorosłą? To już niezręczność, bo coś takiego implikuje nadrzędną pozycję mówiącego.

Masz rację, i między innymi z tego powodu oceniłem zachowanie Tomasza jako niezbyt taktowne. Chociaż (zakładając teraz, że obok Tomasza stał Winnetou) interpretacje mogą być różne.

Wymówka "Musimy już iść" też jest zasadniczo podjęciem decyzji bez konsultacji z przyjacielem, a jednak nie zawsze jest to niezręczność. W życiu czasem takie sytuacje się spotyka, w rodzinie czy między osobami darzącymi się zaufaniem. Czy taka sytuacja miała tu miejsce? Może. A może istotnie Winnetou nie używał ognistej wody i Samochodzik chciał mu oszczędzić wyjaśnień?
Jak mówiłem interpretacje mogą być różne, ale generalnie, w tym dialogu Samochodzik jest dość obcesowy. Choćby dlatego, że na propozycję poczęstunku nie odpowiedzał podziękowaniem lecz oschłym "Nie pijemy". Nie zdziwiłbym się, gdyby jego brak kindersztuby rozciągnął się w tym momencie na relację z Winnetou.
Wydaje mi się, że Samochodzik z jakiegoś powodu właścicieli Bajeczki nie lubił, ale o tym może napiszę kiedyś w innym miejscu.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...

 
 
Garamon 
Forumowy Badacz Naukowy


Pomogła: 6 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 08 Lip 2011
Posty: 1100
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-04-29, 07:56:54   

Kynokephalos napisał/a:

Cóż, nasz spór obraca się wokół dość subtelnych różnic w odbiorze, i trudnych do udowodnienia przeświadczeń zależnych od indywidualnego językowego wyczucia.


Rzeczywiście wchodzimy na poziom indywidualnych interpretacji i odczuć, co do których każdy ma swoje ugruntowane zdanie...
Dodam jeszcze tylko, że inaczej oceniam pozycję Piotrusia - owszem, brał udział w akcji ratunkowej, ale jest też nastolatkiem, któremu bliżej do dziecka niż młodzieńca, zaś Tomasz sprawuje nad nim opiekę nie tylko jako kapitan i osoba dorosła, ale też w zastępstwie jego matki.
Na przyjęciu mamy właśnie sytuację "czystą" - alkohol jest, młodzież jest, ale nikt nie proponuje alkoholu młodzieży. Dlatego Tomasz pije wino bez żadnych problemów - występuje tam jako on sam, nie odpowiada za obecnych nieletnich.

Kynokephalos napisał/a:

Wydaje mi się, że Samochodzik z jakiegoś powodu właścicieli Bajeczki nie lubił, ale o tym może napiszę kiedyś w innym miejscu.


Raczej tak, opisuje ich jako urzędników udających hipisów, więc mamy z jednej strony niechęć do subkultury, z drugiej niechęć do swego rodzaju oszustów, którzy na wakacje wkładają inne kostiumy, ale pod nimi pozostają tacy sami.
 
 
irycki 
Fanatyk Samochodzika
Pan Motocyklik



Pomógł: 9 razy
Wiek: 51
Dołączył: 13 Paź 2015
Posty: 3006
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2018-04-29, 08:34:39   

Garamon napisał/a:

Kynokephalos napisał/a:

Wydaje mi się, że Samochodzik z jakiegoś powodu właścicieli Bajeczki nie lubił, ale o tym może napiszę kiedyś w innym miejscu.


Raczej tak, opisuje ich jako urzędników udających hipisów, więc mamy z jednej strony niechęć do subkultury, z drugiej niechęć do swego rodzaju oszustów, którzy na wakacje wkładają inne kostiumy, ale pod nimi pozostają tacy sami.


Jak zupełnie różnie można odbierać ten sam tekst!!!
Nigdy nie odniosłem wrażenia, że Tomasz odnosił sięz niechęcią do żeglarzy z "Wichra". Mam wrażenie, że opisał ich odrobiną ironii, ale takiej powiedziałbym dobrotliwej.

Zresztą, czym różnią się ci pseudo-hipisi od inżyniera Pawłowskiego, nad Zmierzchunem znanego jako Milczący Wilk, abo nawet od niego samego - urzędnika z MKiSZ który czasami, w obecności przyjaciela, zgrywa się na Indianina?
_________________


Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
samozwańczy prezes Klubu Martologicznego
 
 
Garamon 
Forumowy Badacz Naukowy


Pomogła: 6 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 08 Lip 2011
Posty: 1100
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-04-29, 09:02:25   

irycki napisał/a:

Jak zupełnie różnie można odbierać ten sam tekst!!!
Nigdy nie odniosłem wrażenia, że Tomasz odnosił się z niechęcią do żeglarzy z "Wichra". Mam wrażenie, że opisał ich odrobiną ironii, ale takiej powiedziałbym dobrotliwej.


Z ironią się zgodzę, ale raczej złośliwą niż dobrotliwą. Może zresztą ma też znaczenie to, że Tomasz w momencie spotkania z parą myśli, że uwięzili oni Bajeczkę.

irycki napisał/a:

Zresztą, czym różnią się ci pseudo-hipisi od inżyniera Pawłowskiego, nad Zmierzchunem znanego jako Milczący Wilk, abo nawet od niego samego - urzędnika z MKiSZ który czasami, w obecności przyjaciela, zgrywa się na Indianina?


Lepszeymi wzorcami? :D
A może Nienacki uważał, że w przypadku Milczącego Wilka lub Szarej Sowy chodzi o uzewnętrznienie ich prawdziwego "ja", podczas gdy żeglarze z "Wichra" to tylko para mieszczuchów, którzy przebierają się za hipisów? Fragment "Ta para mieszczuchów chciała uchodzić za hippisów. I to po niewczasie, ponieważ, jak wiadomo, moda na hippisów dawno minęła." w zestawieniu z akceptacją dla zabawy w Indian wywołuje wrażenie złośliwej, nawet trochę pogardliwej niechęci. Bo co z tego, że "moda na hippisów" minęła?

Swoją drogą, pan Tomasz w tych scenach naprawdę mógłby przedstawiać się jako Szara Sowa :D . Noc, wszyscy przemoczeni, a ten dostrzegł, że gruba blondynka z omegi ma tlenione włosy...
Ostatnio zmieniony przez Garamon 2018-04-29, 09:03, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Kynokephalos 
Moderator



Pomógł: 24 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 4318
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2018-04-29, 09:32:59   

John Dee napisał/a:
Ja się domyślam, że koncepcja, z którą Nienacki przystąpił do pracy nad Złotą rękawicą wyglądała tak, że Tomasz, wzorem inżyniera Pawłowskiego/Milczącego Wilka na czas wakacji miał uciekać od siebie, stając się ponownie Szarą Sową, tą znad jeziora Zmierzchun. I dlatego właśnie przedstawiając się Bajeczce nie robi tego jako Pan Samochodzik, by nie prowokować pytań dotyczących wehikułu, wuja-wynalazcy, ministerstwa i swojej pracy.
Ale potem Nienacki dostrzegł, że (...) w Tomaszu, na którego obecność Batury działa niczym czerwona płachta na byka, więcej pozostało Pana Samochodzika, niż zamierzał, w każdym razie więcej niż Szarej Sowy.
(...)
To, że Tomasz przedstawia się jako Szara Sowa, potem jako Bagnolette można interpretować jako kryzys tożsamości. Zaostrza go obecność Bajeczki, która nienawidzi przygód; odczuwa sympatię do Tomasza/Szarej Sowy, żeglującego sobie po jeziorze w poszukiwaniu autora pięknego wiersza, ale nie cierpi go jako psa gończego podążającego tropem Batury.
(...)
W pewnym sensie w Złotej rękawicy chodzi więc o pytanie: kim jestem? Małym chłopcem kochającym przygody czy dorosłym, odpowiedzialnym mężczyzną? Panem Samochodzikiem czy Szarą Sową?

Interesująca analiza. Dotychczas brałem "Złotą rękawicę" za jednoznacznie opowiedzenie się za przygodą i wyobraźnią. Spojrzenie na ten temat nie tylko jako na przedmiot rozterek Joanny i Piotrusia, nie tylko jako na pole walki między Kiką a jej rodzicami, lecz także jako na poważny dylemat głównego bohatera jest dla mnie nowe. Co prawda analiza dotyczy maszynopisu, ale nawet potencjalny konflikt wewnętrzny pozostaje jakimś punktem wyjścia dla świeżej perspektywy.

Co ciekawe, w tej interpretacji imię "Szara Sowa" byłoby znakiem dojrzałości i odpowiedzialności. Odwrotnie niż w Winnetou, gdzie przydomki takie jak "Milczący Wilk" i "Winnetou" były - w ocenie Krwawej Mary, ale nie tylko jej - świadectwem dziecinady. W Twojej interpretacji teraz to na czas wakacji Tomasz przybierałby oblicze odpowiedzialnego mężczyzny, zaś w swoim zawodowym życiu byłby małym chłopcem kochającym przygody. Nie jestem pewny, czy potrafię przyjąć ten wniosek ze wszystkimi jego konsekwencjami, ale rozważyć można.

W końcu, jak napisałeś "osobowość Pana Samochodzika zmienia się nieznacznie od tytułu do tytułu". Może zmienić się i osobowość Szarej Sowy. Czy lepiej: może się zmienić spojrzenie Pana Samochodzika na wszystko, co się wiąże z przydomkiem "Szara Sowa". Mógł przewartościować swój stosunek do niego i wybrać to co wydawało mu się najlepsze. "Rozsądna, mądra Szara Sowa, która dostrzega sprawy niewidoczne dla innych". Rodzaj programu na przyszłość. Ale natura ludzka z trudem przyjmuje zmiany, stąd wewnętrzny konflikt.

John Dee napisał/a:
Bajeczka w każdym bądź razie gotowa jest zaakceptować tylko jednego, i dopiero gdy słyszy z jego ust, że wszystkie przygody są zakończone, jest gotowa wyruszyć z nim w ten ostatni rejs

Gdzieś była już o tym mowa ale przy okazji powtórzę, że rozumiem ostatnie słowa Tomasza ("Mam nadzieję, że nie czeka nas już żadna przygoda") mniej wiążąco. Raczej jako grzecznościowy zwrot niż jako deklarację na przyszłość. Ale to inna rzecz.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...

 
 
Kynokephalos 
Moderator



Pomógł: 24 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 4318
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2018-04-29, 10:13:37   

Garamon napisał/a:
Tomasz sprawuje nad nim opiekę nie tylko jako kapitan i osoba dorosła, ale też w zastępstwie jego matki.

Owszem, choć tylko przez chwilę, zaś pani Joanna była o kilkadziesiąt metrów dalej. I nie dziwię się, że Tomasz wolał wrócić z Piotrusiem na "Krasulę" niż zasiadywać się nocą u obcych ludzi. Chociaż mógłby odmowę wyrazić uprzejmiej. Ale nie chodzi o to jak powinien postąpić Tomasz w swojej sytuacji, tylko o to czy miał powody by czynić kobiecie (nieznającej przecież rodzinnych stosunków na sąsiedniej łodzi) wyrzuty, które sformułowałaś słowami: "czy pani nie zauważyła, że jestem z dzieckiem? Nie mogę się zgodzić, bo to będzie zły przykład".

Garamon napisał/a:
Na przyjęciu mamy właśnie sytuację "czystą" - alkohol jest, młodzież jest, ale nikt nie proponuje alkoholu młodzieży. Dlatego Tomasz pije wino bez żadnych problemów - występuje tam jako on sam, nie odpowiada za obecnych nieletnich.

Tomasz nie odpowiada, ale inne osoby odpowiadają. Jednak inżynier Dołęgowski nie sygnalizuje Lejwodzie: "Czy pan nie zauważył, że jesteśmy z dzieckiem? Nie mogę się zgodzić, bo to będzie zły przykład." A pani Gromska jeszcze podmawia pisarza do podawania gościom whisky przy Piotrusiu. Dlaczego? Bo nie istnieje zasada, że spożywanie alkoholu w obecności młodzieży jest naganne. Tomasz nie miał prawa uznać zaproszenia blondyny za niestosowność.

Garamon napisał/a:
opisuje ich jako urzędników udających hipisów, więc mamy z jednej strony niechęć do subkultury, z drugiej niechęć do swego rodzaju oszustów, którzy na wakacje wkładają inne kostiumy, ale pod nimi pozostają tacy sami.
(...)
A może Nienacki uważał, że w przypadku Milczącego Wilka lub Szarej Sowy chodzi o uzewnętrznienie ich prawdziwego "ja", podczas gdy żeglarze z "Wichra" to tylko para mieszczuchów, którzy przebierają się za hipisów? Fragment "Ta para mieszczuchów chciała uchodzić za hippisów. I to po niewczasie, ponieważ, jak wiadomo, moda na hippisów dawno minęła." w zestawieniu z akceptacją dla zabawy w Indian wywołuje wrażenie złośliwej, nawet trochę pogardliwej niechęci. Bo co z tego, że "moda na hippisów" minęła?

Właśnie. Odkąd to Pan Samochodzik zrobił się tak bardzo modny?

Mam podobne jak Ty wrażenie co do niechęci (Samochodzika, a i podejrzewam że Nienackiego) wobec tej subkultury. Nie jest to chyba nigdzie jasno napisane w kanonie, ani nie pamiętam żeby temat był poruszony w książkach dla dorosłych. Ale trójka opryszków - Gienek, Rudy i Pinokio - przypomina z wyglądu hipisów. Podobnie niektórzy inni, co najmniej podejrzani, mieszkańcy Oślej Łączki, tacy jak Prorok. Podobnie dziewczyny-karampuki, w "Winnetou" i w innych tomach, noszące się w teksasach i powycieranych ubraniach.

Jeśli słusznie się domyślam, to może właśnie dlatego Tomasz od razu poczuł niechęć do załogi "Wichra"? Bo ta niechęć jest dla mnie wyraźna. Przecież nie znając tej pary nie mógł wiedzieć, na ile szczera i na ile wartościowa jest jej wakacyjna przemiana - ale od razu uprzedził się i przyjął krytyczną postawę. Wszystko świadczyło przeciw nim. "Na pewno była nobliwą księgową dbającą o opinię". "Pewnie pracował w jakimś biurze". Co w tym złego - nie wiem, ale brzmi nieskrywaną niechęcią. To, co u Milczącego Wilka jest zaletą; to do czego Tomasz wręcz nakłania państwa Dołęgowskich i Gromskich, i za co później ich chwali - u blondyny i jej męża staje się przedmiotem szyderstwa. Nie pamiętam innego fragmentu w "samochodzikach" gdzie określenie "ukryte pragnienia i marzenia" (dodajmy: nieszkodliwe i nieskierowane na przedmioty materialne) występowałoby w tak negatywnym kontekście.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...

Ostatnio zmieniony przez Kynokephalos 2018-04-29, 10:29, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Kustosz 
Maniak Samochodzika



Pomógł: 10 razy
Dołączył: 22 Lut 2010
Posty: 6671
Wysłany: 2018-04-29, 12:09:37   

Zwracam uwagę, że Mr Nienacki miał mentalność praworządnego ORMowca więc z hipisami nie było mu po drodze.
_________________
 
 
Lolek 
Sympatyk Samochodzika



Pomógł: 5 razy
Wiek: 49
Dołączył: 20 Lis 2017
Posty: 190
Skąd: Slovakia
Wysłany: 2018-04-30, 23:19:35   

To jest bomba! Analiza maszynopisu jest bezbłędna :564:
_________________
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 58 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 7684
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2018-04-30, 23:34:44   

Dziękuję w imieniu wszystkich naszych analityków, Lolku. :)
 
 
Lolek 
Sympatyk Samochodzika



Pomógł: 5 razy
Wiek: 49
Dołączył: 20 Lis 2017
Posty: 190
Skąd: Slovakia
Wysłany: 2018-04-30, 23:55:59   

Chcę dać "pomógl" i nie wiem jak - nie widzę tego...
_________________
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 58 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 7684
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2018-05-01, 00:25:35   

Przejdź do innego tematu i spróbój tam. Tu widać już dano. ;-)
 
 
Lolek 
Sympatyk Samochodzika



Pomógł: 5 razy
Wiek: 49
Dołączył: 20 Lis 2017
Posty: 190
Skąd: Slovakia
Wysłany: 2018-05-01, 10:36:46   

John Dee napisał/a:
Przejdź do innego tematu i spróbój tam. Tu widać już dano. ;-)


Już to rozwiązałem. :okulary:
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Strona wygenerowana w 0,22 sekundy. Zapytań do SQL: 13