PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Pan Samochodzik i Złota rękawica - maszynopis
Autor Wiadomość
Kustosz 
Maniak Samochodzika



Pomógł: 10 razy
Dołączył: 22 Lut 2010
Posty: 6867
Wysłany: 2018-04-25, 09:17:17   

Kynokephalos napisał/a:
Pomyślałem więc, że może Nienacki rozważał myśl, by porzucić "motoryzacyjną" identyfikację Pana Samochodzika na rzecz "mazursko - żeglarsko - przyrodniczo - indiańskiej" identyfikacji z Szarą Sową. Kontynuacja znajomości z Winnetou byłaby jedną z konsekwencji tej zmiany kursu.

Nadinterpretacja, zdecydowania. Szarą Sową stawał się Tomasz w mazurskim, indiańskim środowisku Winnetou. Dobrze to widać w „Niewidzialnych” gdzie był i Panem Samochodzikiem i Szarą Sową w zależności od tego w jakim otoczeniu dzieje się akcja. Decyzją autora, robotę stracił tu Winnetou więc konsekwentnie zabrakło miejsca dla Szarej Sowy.

Kynokephalos napisał/a:
Dalej moje wrażenie mówi mi, że rezygnacja z postaci Indianina w tej powieści wynikała z rozmaitych powodów wymienionych już przez przedmówców, ale trochę także z uświadomienia sobie (ale dopiero po upływie czasu) że Winnetou tutaj nie pasuje, że to nie są jego tereny.

A ja myślę, że po prostu nie miał pomysłu na tę postać w tym tomie. Żeby to miało sens, coś musiałby wynikać z obecności Winnetou. Coś więcej niż, mówiąc obrazowo, snucie się przed kamerą. W „Niewidzialnych”, Winnetou też przecież działał na nie swoim terenie.

Kynokephalos napisał/a:
Niemal widzę go jak przy maszynie złapał się za głowę myśląc "co za drętwe komunały tutaj plotę" i, niczym Nepomucen Maria Lubiński, "poczuł ogarniające go obrzydzenie do swojej roboty.".

Mam nadzieję, że tak właśnie było. Ale porzucenie tego wątku może być po prostu konsekwencją usunięcia Winnetou.
_________________
 
 
Kynokephalos 
Moderator



Pomógł: 26 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 4403
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2018-04-25, 10:01:36   

Kustosz napisał/a:
Szarą Sową stawał się Tomasz w mazurskim, indiańskim środowisku Winnetou.

Nie w mazurskim lecz jedynie w indiańskim.

Kustosz napisał/a:
Dobrze to widać w „Niewidzialnych” gdzie był i Panem Samochodzikiem i Szarą Sową w zależności od tego w jakim otoczeniu dzieje się akcja.

No właśnie. Tylko w otoczeniu Winnetou Tomasz stawał się Szarą Sową, w pozostałych kontaktach był Panem Samochodzikiem. A tutaj nieznanej osobie, sam na sam, bez indiańskiego kontekstu przedstawia się jako Szara Sowa. To jednak jest nowa jakość, w żadnym innym miejscu niewystępująca, i przesunięcie akcentu. Tak, jakby miał całkowicie porzucić wcześniejszy przydomek. Jakby nie miał już być "i Panem Samochodzikiem i Szarą Sową" a tylko tym drugim. Ale nie upieram się.

Kustosz napisał/a:
A ja myślę, że po prostu nie miał pomysłu na tę postać w tym tomie. Żeby to miało sens, coś musiałby wynikać z obecności Winnetou. Coś więcej niż, mówiąc obrazowo, snucie się przed kamerą.

A to swoją drogą. Jak mówiłem, nie neguję innych przyczyn wymienionych przez przedmówców, ani zresztą przez tych, którzy jeszcze się wypowiedzą.
Co prawda nie samo snucie się przed kamerą, skoro Winnetou miał przyłożyć rękę do odnalezienia "Szkwału" - ale późniejsza akcja rzeczywiście wydaje się nie wykorzystywać jego obecności.
Zaś właśnie działalność Winnetou jako agenta poszukującego łodzi na sprzedaż staje pod znakiem zapytania kiedy uświadomimy sobie, że odległość ze Śniardw nad Jeziorak jest tego samego rzędu co z Warszawy nad Jeziorak. Osoba niedysponująca własnym środkiem transportu miałaby tym bardziej utrudnione zadanie. Co innego, gdyby nad Jeziorakiem mieszkała. Ale nie upieram się, dzielę się refleksjami.

Kustosz napisał/a:
W „Niewidzialnych”, Winnetou też przecież działał na nie swoim terenie.

W sporej części jednak na swoim.

Kustosz napisał/a:
porzucenie tego wątku może być po prostu konsekwencją usunięcia Winnetou.

Jasne. Przerwanie w pół słowa kryje w sobie jakiś, nazwijmy to, dramatyzm i dlatego bawię się wyobrażeniem scenki o której pisałem wcześniej - ale oczywiście mogło to wynikać z innej, przypadkowej przyczyny.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...

 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 67 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 19960
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-04-25, 11:41:15   

Z24 napisał/a:

Ona pochodziła z Warmii, nie z Mazur i dlatego zapewne ZN z niej zrezygnował.

Wiem, już o tym w tamtym wątku dyskutowaliśmy. Ale wymienia w książce również poetów z Warmii, więc nie sądzę, żeby to było powodem wykreślenia nazwiska.

Kynokephalos napisał/a:
1.
A jeśli chodzi o Winnetou i jego obecność w "złotej rękawicy" to odniosłem wrażenie (znowu tylko tyle), że Nienacki przez chwilę zapomniał, iż Indianin nie mieszka nad Płaskim lecz daleko stąd, w okolicy Śniardw. Wyobrażam sobie że w oczach pisarza, mimo formalnie zmienionej lokalizacji, dom Winnetou nadal znajduje się właśnie tu. (...) Pomoc w poszukiwaniu żagłówki dla przyjaciela, zachowanie w stodole z kadłubem Krasuli, pośrednictwo w remoncie - wskazują raczej na kogoś miejscowego.

Zdecydowanie!

Kynokephalos napisał/a:

Niemal widzę go jak przy maszynie złapał się za głowę myśląc "co za drętwe komunały tutaj plotę" i, niczym Nepomucen Maria Lubiński, "poczuł ogarniające go obrzydzenie do swojej roboty.".

:D Miejmy nadzieję.
_________________
 
 
Nietajenko 
Moderator



Pomógł: 25 razy
Wiek: 40
Dołączył: 25 Lip 2011
Posty: 11858
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2018-04-25, 12:39:06   

John Dee napisał/a:
W charakterze oficera w dwóch rejsach pełnomorskich na “Darze Olsztyna” przebyłem prawie 2000 mil. Wpłynąłem do 6 portów morskich, kiklakrotnie samodzielnie prowadziłem jacht balastowy po morskich wodach wewnętrznych, co dawało mi prawo ubiegania się…

Kilka linków odnośnie rzeczonego jachtu:
./redir/www.kulinski.navs...?id=1923&page=0
./redir/gazetaolsztynska.pl/164374,Legendarny-Dar-Olsztyna-wrocil-na-morze.html

Informacja z wikipedii: jacht żaglowy typ Opal III s/y Dar Olsztyna (rok budowy: 1974, nr na żaglu: PZ-32), 30.3.2007: s/y Angel Fish, 13.4.2007: s/y Ladies and Gentlemen

Oto i on:
_________________
Grunt się nie przejmować i mieć wygodne buty

 
 
Wowax 
Fanatyk Samochodzika
paraDyscyplinator forumowy



Pomógł: 15 razy
Wiek: 48
Dołączył: 21 Cze 2015
Posty: 4668
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-04-25, 13:51:07   

Kynokephalos napisał/a:
Jasne. Przerwanie w pół słowa kryje w sobie jakiś, nazwijmy to, dramatyzm i dlatego bawię się wyobrażeniem scenki o której pisałem wcześniej - ale oczywiście mogło to wynikać z innej, przypadkowej przyczyny.
Kynokephalos napisał/a:
A tutaj nieznanej osobie, sam na sam, bez indiańskiego kontekstu przedstawia się jako Szara Sowa. To jednak jest nowa jakość, w żadnym innym miejscu niewystępująca, i przesunięcie akcentu. Tak, jakby miał całkowicie porzucić wcześniejszy przydomek. Jakby nie miał już być "i Panem Samochodzikiem i Szarą Sową" a tylko tym drugim. Ale nie upieram się.

A może wyjaśnienie jest znacznie prostsze i bardziej oczywiste, niż Wam się szanowni koledzy wydaje?
,,Miszcz,, najpierw walił w klawisze maszyny do pisania w pijanym widzie, a potem gdy w końcu wytrzeźwiał, zorientował się, że pijackie pomysły z Winnetou są słabe, albo - co równie możliwe - zapomniał co wymyślił po pijaku i jak dalej ten wątek miał się potoczyć?
No to wziął go i skreślił. ;-) :p
_________________
Ostatnio zmieniony przez Wowax 2018-04-25, 13:53, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 28 razy
Wiek: 55
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 7107
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-04-25, 17:41:53   

Czy ZN był myśliwym? Wprawdzie PSiW, w RwRwS i poniekąd w "Wielkim Lesie" pisze o myślistwie, polowaniach, strzelbach itp., itd., ale odnoszę wrażenie, że pewne rzeczy znał od strony teoretycznej.
_________________
Z 24
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 63 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 7963
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2018-04-25, 17:52:16   

Szara Sowa napisał/a:
”mimo zapadającej nocy, ujrzeliśmy przesmyk na jezioro Widłąg…” - No, no, czyli wygląda to na próbę wstępu do kolejnej przygody!
Ja w tej scenie widzę tylko alternatywne zakończenie. Odludne jezioro Widłąg, pora dnia i obecność tajemniczego mężczyzny z siwiejącą brodą w domku na pływakach czynią je znacznie bardziej atmosferycznym niż zakończenie na deskach pomostu w Iławie. Ciekawe, kim był ten człowiek? Ktoś znany Panu Samochodzikowi, zmieniony przez tę brodę może? Ostatnia zagadka...


Nietajenko napisał/a:
Dar Olsztyna rok budowy: 1974
To chyba wyklucza, że i Nienacki uczył się na nim żaglować? Jak sądzisz, Nietajenko? :027:


Kynokephalos napisał/a:
odniosłem wrażenie, że Nienacki przez chwilę zapomniał, iż Indianin nie mieszka nad Płaskim lecz daleko stąd, w okolicy Śniardw.
Trafna obserwacja, ja również zupełnie zapomniałem, że on tam nie był w swoim rewirze, bo dokładnie tak się zachowuje. Nie sądzę wprawdzie, by Nienacki z tego powodu go usunął, bo obecność Winnetou nad Jeziorakiem dałaby się przecież jakoś wytłumaczyć, jeśli jakiego tłumaczenia w ogóle potrzebowała. Sądzę, że pożegnał się z Indianinem z przyczyn, które już zostały nazwane. Możliwe też, że ktoś z obiektywnym spojrzeniem mu do tego doradził, pani Helena zapewne. Podejrzewam, że konsultował ją pisząc te sceny z filmowcami - pomysł z makietą Lorda Jima “nie wyrósł raczej na jego gnoju”, jak to się u nas mówi. (“Cumowała tu makieta „Lorda Jima”. Domyśliłem się, że na zdjęciach robionych z okien pałacu albo z balkonu nad arkadowym podjazdem miało się znajdować nie tylko jezioro, ale i jacht przy brzegu. Do tego właśnie służyła makieta.”)

Na naszym forum niejednokrotnie już wychwalaliśmy upodobanie i “talent” Nienackiego do tworzenia dzieł unikalnych i niepowtarzalnych, dzięki czemu każda część kanonu ma swój własny charakter. Ale jak widzimy, jest i druga strona medalu: ceną takiej kreatywności była jego niezdolność do ponownego wykorzystania postaci z wcześniejszych dzieł. Zawsze musiał zaczynać od zera, nowe otoczenie, nowy klimat, nowa obsada. Ale może właśnie dlatego w jego dziełach dzisiaj nadal jest tyle życia, a w tych jego współczesnych kolegów często już nie?
 
 
Nietajenko 
Moderator



Pomógł: 25 razy
Wiek: 40
Dołączył: 25 Lip 2011
Posty: 11858
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2018-04-25, 18:01:06   

Cytat:
To chyba wyklucza, że i Nienacki uczył się na nim żaglować? Jak sądzisz, Nietajenko?

Nic nie wyklucza. Nienacki wydał książkę w 1979r., a wówczas "Dar Olsztyna" miał już 5 lat od zwodowania. Nienacki z pewnością o jachcie słyszał ino nie wziął pod uwagę, że jest młodziutki.
_________________
Grunt się nie przejmować i mieć wygodne buty

 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 63 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 7963
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2018-04-25, 18:14:44   

Nie chodzi o to, czy słyszał, tylko czy na nim pływał? ;-)
 
 
irycki 
Fanatyk Samochodzika
Pan Motocyklik



Pomógł: 9 razy
Wiek: 52
Dołączył: 13 Paź 2015
Posty: 3027
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2018-04-25, 19:34:41   

Kynokephalos napisał/a:

Pomyślałem więc, że może Nienacki rozważał myśl, by porzucić "motoryzacyjną" identyfikację Pana Samochodzika na rzecz "mazursko - żeglarsko - przyrodniczo - indiańskiej" identyfikacji z Szarą Sową. Kontynuacja znajomości z Winnetou byłaby jedną z konsekwencji tej zmiany kursu. Do tego ostatecznie nie doszło, ale jest faktem geograficzny dryf w kierunku Mazur w trzech przedostatnich tomach, z jednoczesnym ograniczaniem roli wehikułu szczególnie w dwóch ostatnich. Zmiana używanego przydomka byłaby symbolicznym przypieczętowaniem metamorfozy.


Mnie się osobiście koncepcja Kynokephalosa podoba. Oczywiście, to wszystko jest gdybylogia, ale cóż innego głównie na tym forum uprawiamy? Pogdybam więc sobie dalej i rozwinę myśl Kyna.

Nienacki, dobry pisarz i inteligentny człowiek, musiał zdawac sobie sprawę z tego, iż główna "lokomotywa" całego cyklu powoli traci swoją dynamikę. W siermiężnej peerelowskiej rzeczywistości pierwszej dekady lat 60-tych Ferrari był niczym biały jednorożec - niewielu o nim słyszało, nikt go nie widział. Był niezwykłym artefaktem o niespotykanych właściwościach, czymś w rodzaju różdżki czarodzieja. Nic nie mogło się z nim równac, nikt nie miał podobnie potężnej broni.

To samo Ferrari 410 - ponad dwudziestoletnie w tym momencie - nie jest czymś aż tak niezwykłym w pod koniec lat 70-tych. Do Polski trafiają zachodnie wozy, Ferrari nie jeżdżą może masowo po ulicach, ale na samochody o porównywalnych parametrach można się natknąc. Taki na przykład BMW 2002 turbo ("turbo Batury"?) miał V-max równy 211 km/h! To niewiele mniej niż faktyczna prędkośc Ferrari 410. Wehikuł dalej jest szybkim samochodem, ale nimb niezwykłości nieco blaknie. Nie poraża już osiągami.

Nienacki czuł, że musi odświeżyc serię. W jaki sposób? Wyposażyc Tomasza w nowy, lepszy pojazd? Tylko jak to zrobic? Skąd Tomasz - skromnie żyjący urzędnik - znajdzie na to pieniądze? Może kolejny wujek wynalazca wyremontuje rozbite pod Grójcem Masserati? No, na taki numer Nienacki by sobie nie pozwolił, to dopiero kontynuatorzy sobie pod tym względem poszaleli!

Nienacki sięgnął zatem po tematykę, która ex definitione się nie starzeje, czyli żeglarstwo. Stąd - niedoszła ale planowana - przemiana Pana Samochodzika w Szarą Sowę. Z jakiegoś powodu jednak w trakcie pisania Nienacki porzucił tę koncepcję. Swoją drogą, czy w najbardziej pierwotnych partiach tekstu "ZR" występuje już "Templer"? Czy może pojawił się wraz ze zmianą charakteru powieści?

Jednocześnie, czując że seria się wyczerpała, Nienacki postanowił ją zamknąc. Stąd na Tomasza i Bajeczkę, odpływających ku zachodzącemu słońcu, nie miały już czekac żadne przygody. Faktem jest, że czytelnicy na kolejne przygody czekali prawie 6 lat. Niespotykanie długo. Uprawdopodabnia to tezę, że autor chciał serię zakończyc, jednak po latach zmienił zdanie. Dlaczego? Byc może uznał, że cykl da się uratowac na bazie rosnącego zainteresowania literaturą science-fiction? Najwyraźniej jednak i z tego podejścia nie był specjalnie zadowolony.
_________________


Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
samozwańczy prezes Klubu Martologicznego
 
 
Garamon 
Forumowy Badacz Naukowy


Pomogła: 8 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 08 Lip 2011
Posty: 1266
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-04-25, 20:40:08   

Kynokephalos napisał/a:

No właśnie. Tylko w otoczeniu Winnetou Tomasz stawał się Szarą Sową, w pozostałych kontaktach był Panem Samochodzikiem. A tutaj nieznanej osobie, sam na sam, bez indiańskiego kontekstu przedstawia się jako Szara Sowa. To jednak jest nowa jakość, w żadnym innym miejscu niewystępująca, i przesunięcie akcentu. Tak, jakby miał całkowicie porzucić wcześniejszy przydomek. Jakby nie miał już być "i Panem Samochodzikiem i Szarą Sową" a tylko tym drugim. Ale nie upieram się.


Obstawiałabym, że powody zmiany nie są tak filozoficzne. Odnoszę wrażenie, że w pierwotnej wersji pan Tomasz próbował początkowo zachować incognito, nie ujawniając od razu, kim jest. Potem Nienacki postanowił podkreślić jego naiwność wobec ładnej dziewczyny i "Szara Sowa" został wykreślony. Poza tym warto też zauważyć, że po takiej prezentacji Tomasza fakt, że Bajeczka przedstawia się jako Bajeczka wydaje się całkiem naturalny - jakby dziewczyna podjęła rzuconą jej rękawicę ;-) W wersji książkowej podanie przezwiska w odpowiedzi na imię z miejsca budzi podejrzenia.
A dlaczego "Szara Sowa" a nie "Pan Samochodzik"? Tomasz zapewne spodziewał się, że wkrótce na "Krasuli" zjawi się Winnetou, który zwróciłby się do niego tym właśnie mianem. Dlatego nie chcąc ujawniać od razu swego imienia bohater wybrał przydomek, który Bajeczka i tak miała szansę poznać w niedalekiej przyszłości. Kiedy Winnetou wypadł z fabuły ten pomysł stracił sens.
Ostatnio zmieniony przez Garamon 2018-04-25, 21:45, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Kustosz 
Maniak Samochodzika



Pomógł: 10 razy
Dołączył: 22 Lut 2010
Posty: 6867
Wysłany: 2018-04-25, 22:35:05   

Kynokephalos napisał/a:
Tylko w otoczeniu Winnetou Tomasz stawał się Szarą Sową, w pozostałych kontaktach był Panem Samochodzikiem. A tutaj nieznanej osobie, sam na sam, bez indiańskiego kontekstu przedstawia się jako Szara Sowa.

Dlaczego bez indiańskiego kontekstu? Przecież miał żeglować razem z Winnetou. Nic dziwnego, że po zaokrętowaniu na jachcie i w oczekiwaniu na rozpoczecie rejsu poczuł się już Szarą Sową. Zresztą przedstawienie się jako Pan Samochodzik w tych akurat okolicznościach brzmiałoby groteskowo.

Strasznie się uparliście na tę koncepcję zaplanowanej przemiany Pana Samochodzika w Szarą Sową. Gdybać sobie można oczywiście dowolnie i po oceanie wyobraźni żeglować bez ograniczeń, ale ja nie widze najmniejszych przesłanek by zakładać że hipoteza Kyno ma rację bytu.
_________________
 
 
Kynokephalos 
Moderator



Pomógł: 26 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 4403
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2018-04-26, 07:11:05   

Garamon napisał/a:
Potem Nienacki postanowił podkreślić jego naiwność wobec ładnej dziewczyny i "Szara Sowa" został wykreślony.

Powiedziałbym, że przechwałki Tomasza "dostrzegam niekiedy sprawy, które niektórzy chcieliby ukryć", wygłaszane w momencie gdy dziewczyna właśnie mydli mu oczy, najdosadniej obnażyłyby tę naiwność.
Idąc dalej za tą myślą - może Nienacki chciał oszczędzić kompromitacji szlachetnemu przydomkowi i dlatego ukrył go na czas przegranej pierwszej konfrontacji z Bajeczką. Ale nie sądzę, żeby w istocie akurat to zadecydowało o pojawieniu się czy zniknięciu "Szarej Sowy" ze scenki.

Garamon napisał/a:
po takiej prezentacji Tomasza fakt, że Bajeczka przedstawia się jako Bajeczka wydaje się całkiem naturalny (...) W wersji książkowej podanie przezwiska w odpowiedzi na imię z miejsca budzi podejrzenia.

Coś w tym jest, chociaż wcześniej nie zwróciłem uwagi na ten niuans.

Garamon napisał/a:
Odnoszę wrażenie, że w pierwotnej wersji pan Tomasz próbował początkowo zachować incognito, nie ujawniając od razu, kim jest. (...) A dlaczego "Szara Sowa" a nie "Pan Samochodzik"? Tomasz zapewne spodziewał się, że wkrótce na "Krasuli" zjawi się Winnetou (...)

Jeśli zakładasz, że Tomasz chciał zachować jakieś incognito, przedstawienie się jako "Samochodzik" byłoby najgorszą decyzją. Pod tym charakterystycznym przydomkiem był znany w rozmaitych środowiskach, również wśród potencjalnych przeciwników. Paradoksalnie jest możliwe, że właśnie podanie swojego - prawdziwego, ale częstego i niezwracającego uwagi - imienia "Tomasz" najskuteczniej zapewniłoby mu anonimowość.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...

 
 
Kynokephalos 
Moderator



Pomógł: 26 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 4403
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2018-04-26, 07:25:45   

Kustosz napisał/a:
Strasznie się uparliście na tę koncepcję zaplanowanej przemiany Pana Samochodzika w Szarą Sową.

A skąd ten wniosek? Po prostu (wypowiem się za siebie) nie przekonują mnie przygotowane przez Ciebie argumenty. To jeszcze nie świadczy o jakimś irracjonalnym "strasznym uporze".

Kustosz napisał/a:
Gdybać sobie można oczywiście dowolnie i po oceanie wyobraźni żeglować bez ograniczeń, ale ja nie widze najmniejszych przesłanek by zakładać że hipoteza Kyno ma rację bytu.

Najmniejsze przesłanki widzę i o nich piszę, zaś z resztą sformułowań w zasadzie mogę się zgodzić. I dlatego, świadomie i przecież otwarcie, nazwałem myśl nie "hipotezą" lecz zaledwie "wrażeniem".

Kustosz napisał/a:
Dlaczego bez indiańskiego kontekstu? Przecież miał żeglować razem z Winnetou.

Bez indiańskiego kontekstu w znaczeniu: nie podczas rozmowy w indiańskim stylu, nie w obecności Indian.

Kustosz napisał/a:
Nic dziwnego, że po zaokrętowaniu na jachcie i w oczekiwaniu na rozpoczecie rejsu poczuł się już Szarą Sową.

O to chodzi. Poczuł się Szarą Sową, a dotychczas czuł się Panem Samochodzikiem który w pewnym środowisku jest nazywany Szarą Sową. W tym widzę novum. A czy miał poczuć się Szarą Sową na czas rejsu czy na dłużej - tego oczywiście nie możemy wiedzieć, skoro koncepcja (jeśli w ogóle istniała) ostatecznie upadła.

Kustosz napisał/a:
Zresztą przedstawienie się jako Pan Samochodzik w tych akurat okolicznościach brzmiałoby groteskowo.

Dlaczego groteskowo? Tak nasz bohater przedstawiał się bardzo często. Bo tak się (przynajmniej do tego momentu - o tym właśnie rozmawiamy) identyfikował. Niezależnie od tego jakim środkiem lokomocji się akurat poruszał i czy miał blisko swój wehikuł.

Pomijając już wcześniejsze tomy serii: To imię, jako pierwsze, podał Tomasz Miss Kapitan w chwilę po tym jak na jeziorze jachtem jacht uratował. Dodał przy tym: "tutaj otrzymałem przydomek Szara Sowa", jakby zaznaczając jego tymczasowość czy lokalny zasięg.

Nie zabrzmiało mi groteskowo, gdy jako "Pan Samochodzik" przedstawił się wobec Diany Denver, w szumie żagli przybijając do brzegu na ratunek.

I nie dostrzegłem niczego groteskowego w tym, że na drugiej półkuli świata, w barze przy lampce alkoholu, "Panem Samochodzikiem" nazywa naszego detektywa Leticia Lucinante.

Jakakolwiek była przyczyna wyboru przydomka "Szara Sowa" podczas spotkania Iławie, nie była nią rzekoma nieadekwatność formy "Pan Samochodzik" do sytuacji.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...

 
 
Nietajenko 
Moderator



Pomógł: 25 razy
Wiek: 40
Dołączył: 25 Lip 2011
Posty: 11858
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2018-04-26, 08:03:35   

Kiedyś postawiłem tezę, że pomimo tego, że 12 tomów przygód Pana Samochodzika tworzy tzw. kanon to po prawdzie każda z tych książek mogłaby funkcjonować sobie oddzielnie, autonomicznie. Co więcej, każda jest inna, a i Tomasz w każdej jest trochę inny. I to jest właśnie fenomen samochodzików. To sprawia, że samochodziki nie są nudne.
_________________
Grunt się nie przejmować i mieć wygodne buty

 
 
Garamon 
Forumowy Badacz Naukowy


Pomogła: 8 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 08 Lip 2011
Posty: 1266
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-04-26, 11:15:34   

Kynokephalos napisał/a:
Garamon napisał/a:
Potem Nienacki postanowił podkreślić jego naiwność wobec ładnej dziewczyny i "Szara Sowa" został wykreślony.

Powiedziałbym, że przechwałki Tomasza "dostrzegam niekiedy sprawy, które niektórzy chcieliby ukryć", wygłaszane w momencie gdy dziewczyna właśnie mydli mu oczy, najdosadniej obnażyłyby tę naiwność.


W opcji książkowej Tomasz wychodzi na naiwniaka, w wersji z maszynopisu bardziej na protekcjonalnego pyszałka ;-)

Z drugiej strony - gdyby ten dialog w wersji z maszynopisu pojawił się w jakimś filmie dla dorosłych to mógłby sygnalizować, że Tomasz podejrzewa, iż Bajeczka nie zjawiła się na pomoście przypadkowo. Podanie pseudonimu zamiast imienia oraz późniejsze uwagi o dostrzeganiu ukrytych spraw brzmią trochę jak "wiem, że coś jest grane". Dziewczyna, przedstawiając się jako Bajeczka (czyli nieprawda), świadomie potwierdza jego podejrzenia. On opowiada jej o celu swej wyprawy (choć nie musi), wiedząc, że daje jej fałszywe informacje i czeka na jej następne posunięcie...A ona podrzuca złotą rękawicę, co można odczytać jako "nie bajeruj pan, wiemy, o co naprawdę toczy się gra". I to dopiero wywołuje zdziwienie i niepokój Tomasza :D

Kynokephalos napisał/a:
Garamon napisał/a:
Odnoszę wrażenie, że w pierwotnej wersji pan Tomasz próbował początkowo zachować incognito, nie ujawniając od razu, kim jest. (...) A dlaczego "Szara Sowa" a nie "Pan Samochodzik"? Tomasz zapewne spodziewał się, że wkrótce na "Krasuli" zjawi się Winnetou (...)

Jeśli zakładasz, że Tomasz chciał zachować jakieś incognito, przedstawienie się jako "Samochodzik" byłoby najgorszą decyzją. Pod tym charakterystycznym przydomkiem był znany w rozmaitych środowiskach, również wśród potencjalnych przeciwników. Paradoksalnie jest możliwe, że właśnie podanie swojego - prawdziwego, ale częstego i niezwracającego uwagi - imienia "Tomasz" najskuteczniej zapewniłoby mu anonimowość.


Nie chodzi mi o przedstawianie się jako Pan Samochodzik (ta opcja nie pojawia się w żadnej wersji), tylko jako Szara Sowa - przydomek nieznany szerszemu gronu, który jednak z uwagi na rychły przyjazd Winnetou na pewno zostałby wkrótce użyty. W końcu pan Tomasz nie wiedział, dlaczego jego załoga się spóźnia, mógł się ich spodziewać w każdym momencie.
Co do przedstawiania się samym imieniem - owszem, to jakaś gwarancja anonimowości... Ale kiedy ktoś tak się przedstawia może usłyszeć pytania "i jak dalej?" lub "tylko Tomasz?". Zwłaszcza, że mamy tu dość ryzykowną sytuację - samotna młoda dziewczyna chce spędzić noc na jednym pokładzie z kompletnie nieznanym jej starszym facetem. Natomiast używając pseudonimu "Szara Sowa" bohater dość jasno sygnalizuje, że nie chce podawać swoich personaliów. Dziewczyna może wtedy albo odrzucić gościnę, albo zaryzykować. Bajeczka odpowiada podejmując grę p. Tomasza.
 
 
Even 
Moderator
żywa skamielina forumowa



Pomógł: 12 razy
Dołączył: 04 Wrz 2007
Posty: 3772
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2018-04-26, 12:50:56   

Garamon napisał/a:
kiedy ktoś tak się przedstawia może usłyszeć pytania "i jak dalej?" lub "tylko Tomasz?".

Bez przesady. Jeśli nie wymagają tego konwenanse służbowe, zawsze przedstawiam się imieniem. Większość ludzi i tak nie zapamiętuje nazwiska, imię zapamiętać łatwiej. Przecież w prywatnej rozmowie nie zwracamy się do rozmówcy per "panie Kowalski", raczej "panie Janku".
Nigdy nie spotkałem się z pytaniem "jak dalej". :p
Garamon napisał/a:
Zwłaszcza, że mamy tu dość ryzykowną sytuację - samotna młoda dziewczyna chce spędzić noc na jednym pokładzie z kompletnie nieznanym jej starszym facetem.

Chyba jednak nie do końca nieznanym? Przecież dostała odpowiednie instrukcje od Waldka :p
_________________


Martin Even
Grands Boulevards.
Akty meskie i kobiece bez odchyleń w stronę pornografii
Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, milczą
 
 
Kynokephalos 
Moderator



Pomógł: 26 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 4403
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2018-04-27, 07:46:32   

Garamon napisał/a:
Podanie pseudonimu zamiast imienia oraz późniejsze uwagi o dostrzeganiu ukrytych spraw brzmią trochę jak "wiem, że coś jest grane". Dziewczyna, przedstawiając się jako Bajeczka (czyli nieprawda), świadomie potwierdza jego podejrzenia. On opowiada jej o celu swej wyprawy (choć nie musi), wiedząc, że daje jej fałszywe informacje i czeka na jej następne posunięcie...A ona podrzuca złotą rękawicę, co można odczytać jako "nie bajeruj pan, wiemy, o co naprawdę toczy się gra". I to dopiero wywołuje zdziwienie i niepokój Tomasza :D

Sprytne. Taki dialog byłby interesujący, z punktu widzenia czytelnika śledzącego obie warstwy.

Oczywiście, w zamyśle Nienackiego, Tomasz raczej nie podejrzewał Bajeczki o ukryty cel, i był naprawdę zdziwiony jej późniejszą ucieczką. Ale kontunuując zaproponowany przez Ciebie kierunek - nawet podrzucenie złotej rękawicy mogło jakoś wpasowywać się w szeroko pojęty plan Tomasza. Zakładając że był podejrzliwy wobec pojawienia się dziewczyny, również jego zaskoczenie i bezradność wobec zniknięcia Bajeczki i szyderstw Kiki można uznać za częsciowo przynajmniej udawane. Tomasz postępowałby zgodnie z zasadą podobną do tej wypracowanej wcześniej w walce z Niewidzialnymi - "Szara Sowa udaje niedźwiedzia, który stracił węch i słuch. Wszyscy myślą, że łatwo go podejść, a on raptem obudzi się, wyciągnie łapy i schwyci zbyt pewnych siebie przeciwników." Mając na celu z jednej strony wyprowadzenie w pole przeciwników a z drugiej ożywienie wakacyjnej przygody zaproponowanej zaprzyjaźnionym rodzinom.

Garamon napisał/a:
Nie chodzi mi o przedstawianie się jako Pan Samochodzik (ta opcja nie pojawia się w żadnej wersji)

Wiem, ale wspomniałaś.

Garamon napisał/a:
Szara Sowa - przydomek nieznany szerszemu gronu, który jednak z uwagi na rychły przyjazd Winnetou na pewno zostałby wkrótce użyty.

Nie da się zaprzeczyć, że mogłoby być i tak.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...

 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 63 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 7963
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2018-04-27, 10:58:20   

Garamon napisał/a:
Podanie pseudonimu zamiast imienia oraz późniejsze uwagi o dostrzeganiu ukrytych spraw brzmią trochę jak "wiem, że coś jest grane". Dziewczyna, przedstawiając się jako Bajeczka (czyli nieprawda), świadomie potwierdza jego podejrzenia. On opowiada jej o celu swej wyprawy (choć nie musi), wiedząc, że daje jej fałszywe informacje i czeka na jej następne posunięcie...A ona podrzuca złotą rękawicę, co można odczytać jako "nie bajeruj pan, wiemy, o co naprawdę toczy się gra". I to dopiero wywołuje zdziwienie i niepokój Tomasza

No proszę, czego nie można wyczytać z tego jednego niewinnego zdania: “Przyjaciele zwą mnie Szarą Sową.” :zdziw:

Ja się domyślam, że koncepcja, z którą Nienacki przystąpił do pracy nad Złotą rękawicą wyglądała tak, że Tomasz, wzorem inżyniera Pawłowskiego/Milczącego Wilka na czas wakacji miał uciekać od siebie, stając się ponownie Szarą Sową, tą znad jeziora Zmierzchun. I dlatego właśnie przedstawiając się Bajeczce nie robi tego jako Pan Samochodzik, by nie prowokować pytań dotyczących wehikułu, wuja-wynalazcy, ministerstwa i swojej pracy.
Ale potem Nienacki dostrzegł, że ten koncept nie działa, że w kukle z kłaków i płótna więcej jest życia niż w Winnetou, a i w Tomaszu, na którego obecność Batury działa niczym czerwona płachta na byka, więcej pozostało Pana Samochodzika, niż zamierzał, w każdym razie więcej niż Szarej Sowy. Staje się to na przykład oczywiste, gdy poznaje filmowców, którym przedstawia się, i to z pewną dumą, jako Monsieur la Bagnolette.
Jak już stwierdziliśmy, osobowość Pana Samochodzika zmienia się nieznacznie od tytułu do tytułu, ta ze Złotej Rękawicy jest inna niż w Panu Samochodziku i Winnetou, i nawet Nienacki nie mógł temu zapobiec. Tej zupy odgrzać już się nie dało.

Ten problem zmusił autora nie tylko do przepracowania całej książki, ale zdaje się że stał się również jednym z głównych jej konfliktów. To, że Tomasz przedstawia się jako Szara Sowa, potem jako Bagnolette można interpretować jako kryzys tożsamości. Zaostrza go obecność Bajeczki, która nienawidzi przygód; odczuwa sympatię do Tomasza/Szarej Sowy, żeglującego sobie po jeziorze w poszukiwaniu autora pięknego wiersza, ale nie cierpi go jako psa gończego podążającego tropem Batury. Dwa razy go przecież opuszcza i dwa razy do niego powraca. Po drugim razie Tomasz niemal się załamuje: “Gdy odeszli, zrobiło mi się przykro i poczułem się bardzo samotny. Chciałem nawet wyskoczyć na ląd, pobiec za nimi, przeprosić Bajeczkę i zawrócić ją z drogi. Ale nie mogłem jej przyrzec, że będziemy odtąd beztrosko pływać po jeziorze, kąpać się, opalać, unikając jakichkolwiek przygód. Przeciwnie - miałem już przed sobą wyraźny i konkretny cel podróży, w Iławie powinien na mnie czekać pewien człowiek, a wraz z nim niezwykła, frapująca przygoda.”

W pewnym sensie w Złotej rękawicy chodzi więc o pytanie: kim jestem? Małym chłopcem kochającym przygody czy dorosłym, odpowiedzialnym mężczyzną? Panem Samochodzikiem czy Szarą Sową? Bajeczka w każdym bądź razie gotowa jest zaakceptować tylko jednego, i dopiero gdy słyszy z jego ust, że wszystkie przygody są zakończone, jest gotowa wyruszyć z nim w ten ostatni rejs, ku zachodowi słońca i nieuniknionemu romansowi.
Ostatnio zmieniony przez John Dee 2018-04-27, 11:39, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Kynokephalos 
Moderator



Pomógł: 26 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 4403
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2018-04-28, 09:02:15   

John Dee napisał/a:
Przywitaliśmy ją z Psychologiem (z Winnetou) krótkim “Hej”

Nieuważną redakcję daje się zauważyć w dialogu (pozostawionym zapewne bez zmian mimo pojawienia się trzynastoletniego chłopca w miejsce mężczyzny) kończącym tę scenę:

- Może po koniaczku? - zaproponowała blondyna.
Przecząco pokręciłem głową.
- Nie pijemy alkoholu - oświadczyłem.


Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Strona wygenerowana w 0,28 sekundy. Zapytań do SQL: 12