PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Walery Przyborowski
Autor Wiadomość
Protoavis 
Ojciec Wspomagający
Archeolog książkowy



Pomógł: 22 razy
Wiek: 42
Dołączył: 13 Sty 2013
Posty: 5297
Skąd: PRL
Wysłany: 2018-01-03, 19:27:10   Walery Przyborowski

Walery Przyborowski, ps. Zygmunt Lucjan Sulima (ur. 27 listopada 1845 w Domaszowicach koło Kielc, zm. 13 marca 1913 w Warszawie), znany jest nam głównie jako twórca powieści "Szwedzi w Warszawie", która przez lata była (a może nadal jest) lekturą w szkole podstawowej.

W wątku niniejszym chciałbym przypomnieć kilka mało znanych książek tego autora, z których wiele przez długie lata nie mogło doczekać się wznowienia. Powieści Przyborowskiego choć trącą myszką, mają jedyny w swoim rodzaju klimat. Polecam ich lekturę miłośnikom twórczości Kornela Makuszyńskiego.



Walery Przyborowski
Źródło:
./redir/pl.wikipedia.org/wiki/Walery_Przyborowski
_________________
Ostatnio zmieniony przez Protoavis 2018-01-03, 19:33, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Protoavis 
Ojciec Wspomagający
Archeolog książkowy



Pomógł: 22 razy
Wiek: 42
Dołączył: 13 Sty 2013
Posty: 5297
Skąd: PRL
Wysłany: 2018-01-03, 19:30:39   

Walery Przyborowski „Widmo na Kanonii” (Tom 1.)



Warszawa, schyłek XIX stulecia. W kanałach przy ulicy Kanonia znaleziona zostaje ciężko ranna kobieta. Leżącą w trudnodostępnym miejscu dostatnio ubraną, nieprzytomną niewiastę dostrzegają wędrujący kanałami dwaj robotnicy. W pierwszym odruchu zastanawiają się, czy nie dobić nieszczęśnicy i nie zrabować jej biżuterii i eleganckiego futra. Szybko jednak odganiają grzeszne myśli i postanawiają ją uratować. Osiłek Pietruś z trudem wydobywa z mrocznych kanałów bezwładne ciało i w towarzystwie swego druha, skromnej postury pana Seledynka, ostrożnie przenosi je do nędznej izdebki w wiekowej kamienicy na Starym Mieście.

Ubodzy bohaterowie doskonale zdają sobie sprawę, że sami nie potrafią przywrócić do zdrowia poturbowanej pięknej nieznajomej. Zwracają się więc z prośbą o pomoc do mieszkającego w sąsiednim pokoiku studenta medycyny. Niebawem trójka mężczyzn rozpoczyna „śledztwo” mające na celu odkrycie tożsamości nieprzytomnej kobiety oraz wytropienie osoby, która zadała ciosy poważnie zagrażające jej życiu. Aby natrafić na ślady mogące doprowadzić do schwytania zbrodniarza, ponownie wyruszają na niebezpieczną wyprawę do ciągnących się pod warszawskimi ulicami kanałów. Nocą, kiedy warszawskie ulice i zaułki świecą pustkami, a pogrążeni we śnie mieszkańcy przewracają się na drugi bok, cienie wiekowych kamienic skrywają przemykających chyłkiem tajemniczych osobników.

Walery Przyborowski ukazuje życie najniższych warstw społecznych starej Warszawy. Na kartach powieści nie brakuje w związku z tym dramatycznych scen związanych z nędzną egzystencją bohaterów, codziennymi troskami i walką o przeżycie kolejnego dnia. Poznajemy oryginalną, kwiecistą gwarę jaką posługują się dawni warszawiacy, wszędobylski pan Seledynek, jego ospały, potężnie zbudowany towarzysz Pietruś oraz cały szereg postaci drugiego planu. Autor nie stroni od niezwykle realistycznych, częstokroć budzących grozę opisów warszawskich kanałów i krypt wypełnionych rozpadającymi się trumnami. „Widmo na Kanonii” jest powieścią, której akcja w znacznej części rozgrywa się po zapadnięciu zmroku, bądź też wczesnym rankiem. To właśnie mroczny, deszczowy, posępny klimat jest najmocniejszą stroną książki napisanej przez urodzonego w podkieleckich Domaszowicach autora.

Źródło:
./redir/www.zapomnianabib...onii-tom-1.html
_________________
 
 
Protoavis 
Ojciec Wspomagający
Archeolog książkowy



Pomógł: 22 razy
Wiek: 42
Dołączył: 13 Sty 2013
Posty: 5297
Skąd: PRL
Wysłany: 2018-01-03, 19:32:12   

Walery Przyborowski „Widmo na Kanonii” (Tom 2.)



Warszawa, schyłek XIX stulecia. Sprawa tajemniczej kobiety odnalezionej przez dwóch robotników w warszawskich kanałach komplikuje się coraz bardziej. Bohaterowie nadal nie wiedzą kim jest piękna, ciężko ranna niewiasta. Niebezpieczna, mająca pomóc w rozwikłaniu zagadki, wyprawa do kanałów nie pozwoliła Panu Seledynkowi, Pietrusiowi i młodemu studentowi medycyny przybliżyć się choć na krok do jej wyjaśnienia. Sprawca napadu na kobietę nadal pozostaje na wolności. Niestety w kanałach przy ulicy Kanonia zostaje popełniona kolejna zbrodnia. Seledynek i jego towarzysze, obawiają się, że mogą zostać wplątani w zabójstwo, gdyż okoliczności wskazują na to, że w czasie kiedy zostało ono dokonane przebywali właśnie w ciemnych kanałach.

Wszechobecna nędza jest przyczyną kolejnych dramatów. Walery Przyborowski w drugiej części utworu wprowadza nowe postacie. Śledzimy m.in. tułaczkę niejakiego Julka, który w towarzystwie młodego, wychowanego na ulicy chłopca Franka, usiłuje zdobyć pieniądze wynajmując katarynkę od osobnika zwanego Władkiem Szczerbatym. Julek z Frankiem przemierzają szarobure, pełne kałuż ulice Warszawy. Niejednokrotnie głód skręca im kiszki, marzą więc aby zarobić choć parę groszy, które pozwoliłyby na napełnienie żołądka nawet najpodlejszym gatunkiem wędliny. Autor tak sugestywnie opisuje zmaganie się bohaterów z uczuciem głodu, że w trakcie lektury trudno się powstrzymać, aby co jakiś czas nie zajrzeć do lodówki i nie upewnić się, czy następnego będziemy mieli co włożyć do garnka. Mimo pustek w kieszeni Pan Seledynek stara się pomoc swoim przyjaciołom. Nie zawsze jednak jego pomysły i dobre chęci przynoszą oczekiwane owoce.

Czytając wydane po raz pierwszy w 1891 r. „Widmo na Kanonii” odwiedzamy miejsca, których próżno szukać na mapie dzisiejszej Warszawy. Nie ma już podrzędnych restauracji, w których świeżego kadryla można popić kieliszkiem anyżówki. Nawet gdyby kamienica, w której mieściła się karczma rudej Maryśki nie została zamieniona w gruzy przez niemieckie bomby w czasie II wojny światowej, i tak niechybnie zamknąłby ją już dawno Sanepid. Biorąc pod uwagę mroczny, pełen beznadziei klimat, trudno w pewnym stopniu nie zauważyć pewnych podobieństw powieści Walerego Przyborowskiego do wydanych około 50 lat wcześniej „Tajemnic Paryża” Eugeniusza Sue.

Źródło:
./redir/www.zapomnianabib...onii-tom-2.html
_________________
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 24 razy
Wiek: 55
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 6780
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-01-03, 20:36:20   

Pojęcia nie miałem, że Walery P. pisał powieści kryminalne.
A w ogóle kto i kiedy napisał pierwsze polskie powieści kryminalne? Ktoś coś wie?

PS. Pamiętam jak na wakacjach nad morzem pierwszy raz czytałem "Szwedów w Warszawie" :) . W latach 80-tych zrobiono z tego nie najlepszy film. W stylu ND :/ .
_________________
Z 24
 
 
Protoavis 
Ojciec Wspomagający
Archeolog książkowy



Pomógł: 22 razy
Wiek: 42
Dołączył: 13 Sty 2013
Posty: 5297
Skąd: PRL
Wysłany: 2018-01-03, 20:45:43   

Z24 napisał/a:
Pojęcia nie miałem, że Walery P. pisał powieści kryminalne.
A w ogóle kto i kiedy napisał pierwsze polskie powieści kryminalne? Ktoś coś wie?


Za pierwszą polską powieść kryminalną uważany bywa błędnie "Czerwony Błazen" Aleksandra Błażejowskiego (1925 r.). Ale np. w serii Kryminały przedwojennej Warszawy ukazało się jak dotąd kilka powieści kryminalnych znacznie starszych. Niektóre z tych wcześniejszych kryminałów to w pewnym sensie hybrydy romansu z kryminałem, powieści awanturniczej z kryminałem, itp. Przypuszczam, że pierwsza polska powieść kryminalna ukazała się w odcinkach w jakimś czasopiśmie i była kalką powieści wydanej wcześniej na zachodzie. Nie podjąłbym się wskazania konkretnego tytułu. Być może ten tytuł nadal czeka na odkrycie...
_________________
  
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 24 razy
Wiek: 55
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 6780
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-01-03, 20:59:56   

Protoavis napisał/a:
Za pierwszą polską powieść kryminalną uważany bywa błędnie "Czerwony Błazen" Aleksandra Błażejowskiego (1925 r.)


Jestem zaskoczony, że tę pierwszą powieść datuje się na tak późny okres. Już na pierwszy rzut oka wydaje się to niemożliwe. Chociażby przeczy temu to, co napisałeś o wspomnianych powieściach Walerego P. Podejrzewam, że właśnie nikomu nie chciało się robić kwerendy w prasie, chociaż wtedy wszystkie powieści, zanim ukazały się w postaci książkowej, szły w odcinkach w gazetach.
_________________
Z 24
 
 
Protoavis 
Ojciec Wspomagający
Archeolog książkowy



Pomógł: 22 razy
Wiek: 42
Dołączył: 13 Sty 2013
Posty: 5297
Skąd: PRL
Wysłany: 2018-01-03, 21:11:06   

Z24 napisał/a:
Protoavis napisał/a:
Za pierwszą polską powieść kryminalną uważany bywa błędnie "Czerwony Błazen" Aleksandra Błażejowskiego (1925 r.)


Jestem zaskoczony, że tę pierwszą powieść datuje się na tak późny okres. Już na pierwszy rzut oka wydaje się to niemożliwe. Chociażby przeczy temu to, co napisałeś o wspomnianych powieściach Walerego P. Podejrzewam, że właśnie nikomu nie chciało się robić kwerendy w prasie, chociaż wtedy wszystkie powieści, zanim ukazały się w postaci książkowej, szły w odcinkach w gazetach.


Przedwojenne kryminały w PRL-u raczej nie były wznawiane. Dopiero po 1990 r. wznowiono chyba coś St. Wotowskiego. Później stały się modne kryminały retro (Krajewski, itp.). I chyba na tej fali i na sentymencie do II RP zaczęto grzebać w bibliotekach i bibliografiach, ktoś pewnie trafił na "Czerwonego Błazna" (była to znana książka, zekranizowana, film nie zachował się) i napisał, że to pierwszy polski kryminał. A za nim wszyscy to powtarzali. To nie jest najlepsza powieść Błażejowskiego, pisarz ten ma znacznie ciekawsze na koncie. Przeczytałem chyba wszystkie jego znane kryminały, może założę za jakiś czas wątek poświęcony jego powieściom.
_________________
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 7547
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2018-01-03, 22:43:40   

Protoavis napisał/a:
Za pierwszą polską powieść kryminalną uważany bywa błędnie "Czerwony Błazen" Aleksandra Błażejowskiego (1925 r.). Ale np. w serii Kryminały przedwojennej Warszawy ukazało się jak dotąd kilka powieści kryminalnych znacznie starszych.
Widmo na Kanonii też zdaje się nich należy. Czy rok wydania tej książki był naprawdę 1891?
./redir/www.biblionetka.pl/author.aspx?id=5820
 
 
Protoavis 
Ojciec Wspomagający
Archeolog książkowy



Pomógł: 22 razy
Wiek: 42
Dołączył: 13 Sty 2013
Posty: 5297
Skąd: PRL
Wysłany: 2018-01-03, 22:47:56   

John Dee napisał/a:
Protoavis napisał/a:
Za pierwszą polską powieść kryminalną uważany bywa błędnie "Czerwony Błazen" Aleksandra Błażejowskiego (1925 r.). Ale np. w serii Kryminały przedwojennej Warszawy ukazało się jak dotąd kilka powieści kryminalnych znacznie starszych.
Widmo na Kanonii też zdaje się nich należy. Czy rok wydania tej książki był naprawdę 1891?
./redir/www.biblionetka.pl/author.aspx?id=5820


Chyba tak, we wznowieniu też jest informacja, że oparte zostało na wydaniu z tego roku. A np. "Rubin wezyrski" - powieść historyczna z wątkiem kryminalnym jest jeszcze starsza - 1880 r.
_________________
 
 
Nietajenko 
Moderator



Pomógł: 21 razy
Wiek: 40
Dołączył: 25 Lip 2011
Posty: 11473
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2018-01-05, 07:33:01   

Przyborowskiego nie czytałem nic ale zachęciłeś mnie Protek tymi kanałami. Zdecydowanie przeczytam. Kanały i wszelkie podziemia uwielbiam. Błażejowskiego przeczytałem kilka pozycji i potwierdzam, że Czerwony błazen nie jest tą najlepszą. Ogromnie żałuję też że nie przetrwała kopia ekranizacji. A może przetrwała?...
_________________
Grunt się nie przejmować i mieć wygodne buty

 
 
Protoavis 
Ojciec Wspomagający
Archeolog książkowy



Pomógł: 22 razy
Wiek: 42
Dołączył: 13 Sty 2013
Posty: 5297
Skąd: PRL
Wysłany: 2018-01-05, 10:53:54   

Nietajenko napisał/a:
Przyborowskiego nie czytałem nic ale zachęciłeś mnie Protek tymi kanałami. Zdecydowanie przeczytam. Kanały i wszelkie podziemia uwielbiam. Błażejowskiego przeczytałem kilka pozycji i potwierdzam, że Czerwony błazen nie jest tą najlepszą. Ogromnie żałuję też że nie przetrwała kopia ekranizacji. A może przetrwała?...


Rozwinę ten wątek i jeszcze napiszę o kilku fajnych powieściach P. Walerego. Ta jest naprawdę niezła. Tylko tam są kanały a nie przeręble, chyba nie doczytałeś dokładnie drogi kolego :p

Kopii filmu "Czerwony Błazen" chyba nikt nie odnalazł. A czy przetrwała, kto wie?
_________________
 
 
Nietajenko 
Moderator



Pomógł: 21 razy
Wiek: 40
Dołączył: 25 Lip 2011
Posty: 11473
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2018-01-05, 10:56:21   

Protoavis napisał/a:
Tylko tam są kanały a nie przeręble, chyba nie doczytałeś dokładnie drogi kolego

Ale ja lubię i kanały i przeręble. Kanały mają w sobie jakąś taką klaustrofobiczną magię, która mnie kręci, podobnie zresztą jak bunkry.
_________________
Grunt się nie przejmować i mieć wygodne buty

 
 
Protoavis 
Ojciec Wspomagający
Archeolog książkowy



Pomógł: 22 razy
Wiek: 42
Dołączył: 13 Sty 2013
Posty: 5297
Skąd: PRL
Wysłany: 2018-02-18, 21:23:18   

Walery Przyborowski „Rubin wezyrski”



Pierwsza połowa XIX stulecia. Porucznik trzeciego pułku ułanów Kazimierz Kosa otrzymuje rozkaz wyjazdu do leżącej nieopodal Stopnicy wsi Grzymała. Młody oficer z niechęcią udaje się wraz z plutonem ułanów na letnie kwatery do maleńkiej wioski. Jest pewien, że nie będzie mógł tam liczyć na żadne atrakcje, a o pięknych kobietach, balach i zabawach musi na dłuższy czas zapomnieć. Po przyjeździe oficer rozlokowuje swoich żołnierzy we wsi, a sam udaje się do położonego w sąsiedztwie okazałego dworu. Tu poznaje właściciela, starego sympatycznego pana regimentarza, a także jego krewne. Jedna z nich, urocza panna Julia, od pierwszej chwili zdobywa serce przystojnego młodzieńca. Zagadkową rolę pełni we dworze zaufany regimentarza, pewien hiszpański markiz Diego Cantalacillo Fontiveras. Jego podejrzane zachowanie wzbudza w poruczniku nieufność.

W wiekowym dworze nie brakuje komnat skrywających zagadki sprzed wieków. W jednej z nich, zwanej sułtańską, rodzina regimentarza przechowuje drogocenny rubin. Z klejnotem tym, zdobytym w bitwie pod Wiedniem, wiąże się tragiczna historia rodzinna. Obok mieszczącej się na piętrze komnaty sułtańskiej, ulokowany zostaje nasz porucznik. Z okien dworu widać jak na dłoni otoczone zapomnianym cmentarzem ruiny kościółka. One także stanowią ważny element zagadkowej układanki, którą oficer postara się ułożyć.

Walery Przyborowski umiejętnie tworzy atmosferę tajemniczości. Wiele scen rozgrywa się w mrokach nocy. Deszcz, błyskawice, bicie zegara, komnaty, do których od lat nikt nie zaglądał i kluczowy dla rozwoju fabuły wątek związany z familijnymi sekretami… Wszystko to sugeruje, że autorowi nieobca była twórczość francuskich i angielskich mistrzów powieści grozy. Warto tu nadmienić, że jedna z bohaterek powieści „Rubin wezyrski” czytuje namiętnie dzieła Ann Radcliffe. Akcja powieści przenosi się po pewnym czasie do Warszawy. Tu również autor dba o to, aby nie utracić nic z klimatu wykreowanego w pierwszej części książki. Choć młody porucznik ułanów Księstwa Warszawskiego przybywając do świętokrzyskiej wioski nie liczył na żadne atrakcje, los sprawił że przez cały okres pobytu w dworze nie nudził się ani przez chwilę, a dramatyczne wydarzenia, w centrum których tak niespodziewanie się znalazł, odcisnęły piętno na jego dalszym życiu, honorze oraz na karierze wojskowej. Powieść Walerego Przyborowskiego ukazała się drukiem w 1880 r. i po zakończeniu II wojny światowej nie była wznawiana. Polecam.

Źródło:
./redir/www.zapomnianabib...n-wezyrski.html
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Strona wygenerowana w 0,18 sekundy. Zapytań do SQL: 11